Category Archives: Źródło

Źródła artykułów

Nastoletnie dziewczęta aktywne seksualnie dwukrotnie częściej cierpią na depresję

logo

Nastoletnie dziewczęta aktywne seksualnie dwukrotnie częściej cierpią na depresję. Thaddeus M. Baklinski

23 września 2008 (LifeSiteNews.com) – Badania ostatnio opublikowane w magazynie „Journal of Health Economics” ujawniają, że młode dziewczęta, które są seksualnie aktywne częściej przeżywają poczucie winy, niskiej wartości własnej, żalu i wstydu, oraz znacznie bardziej prawdopodobne jest u nich popadanie w depresję, niż te, które utrzymują dziewictwo.

Badania przeprowadzone przez Joseph J. Sabia oraz Daniel I. Rees obejmowały 14.000 dorastających dziewcząt w wieku 14-17 lat, na podstawie danych z ufundowanej przez rząd Krajowej Długoterminowej Ekspertyzy Zdrowia Młodzieży (National Longitudinal Survey of Adolescent Health). Dowiedziono, że wśród seksualnie aktywnych nastoletnich dziewcząt występuje dwukrotnie wyższy współczynnik depresji, niż u nie aktywnych – 19% w porównaniu do 9,2%

Wniosek z badań był taki, że: „seksualnie aktywne dorastające kobiety są narażone na zwiększone, w porównaniu do ich odpowiedników nie współżyjących seksualnie, ryzyko ujawniania się symptomów depresji”.

Dr Trevor Stammers, wykładowca etyki seksualnej i szef Christian Medical Fellowship w Wielkiej Brytanii, mówi, że te nowe badania potwierdzają fakt, że większość dziewcząt „spoglądając wstecz ubolewało nad wczesnym rozpoczęciem współżycia”.

„Pokazano również, tak dokładnie jak to tylko było do tej pory możliwe, że istnieje związek między zwiększonym ryzykiem depresji i wczesnym rozpoczęciem życia seksualnego u dorastających kobiet – powiedział dr Stammers dziennikowi British Daily Mail. – Z mojego doświadczenia wynika, że u dziewcząt, żal i wstyd są bardzo powszechne”.

Pełny tekst badań: The effect of adolescent virginity status on psychological well-being

————————————————–

Read related LifeSiteNews.com articles:

News Media Distorts Scientific Study About Consequences of Early Loss of Virginity and of Abstinence

Study Finds Early Sex Linked to Teen Delinquency Which Can Last into Adulthood

New Study Links Teen Sex and Depression, Suicide Attempts

увеличим целевых посетителей в интернете

Nie pozwól, żeby diabeł zjadł ci obiad

Logo_Grady

(Bądź 'po naszemu’: Nie pozwól, aby zżarły cię problemy) *)

W okresie duchowych wstrząsów i finansowej niepewności, musimy zdecydowanie stać w komorze w uwielbieniu, aby usunąć zniechęcenie.

Jestem wielkim fanem gazet, lecz ostatnio nie cieszyło mnie czytanie ich. Wiadomości w ciągu ostatnich kilku miesiecy były bardzo złe. Znikają ogłoszenia reklamowe z powodu ekonomicznego kryzysu. Gdy więc wziąłem do ręki dzisiejszy cieniutki Orlando Sentinel , długo musiałem szukać czegoś pozytywnego. (I cieszę się oczywiście, że Florida Gators zmiażdżyli Tennessee Volunteers!)

Dziś, na tytułowej stronie wyjaśniano jak ekonomiczne załamanie wpływa na dzieciaki. Psycholodzy ostrzegają, aby rodzice nie mówili przy swoich dzieciach o stracie pracy, utracie prawa wykupu, wysokich cenach paliw, ponieważ dzieci mogą przestraszyć się, co spowoduje, że będą miały problemy ze spaniem czy zaliczeniem kolejnej klasy. Eksperci nazywają to zjawisko „przeciekaniem troski” (dosł. – trickle down anxiety”).

Wierzę,
że Księga Psalmów znajduje się w środku Biblii,
ponieważ chwała musi być rdzeniem chrześcijańskiego życia”.

Kiedy mnie dopada zniechęcenie, wiem, że muszę natychmiast podjąć walkę. Jeśli będę tarzał się w swoich smutkach i zabawiał mymi obawami diabeł okradnie mnie z radości i ograbi z siły, której potrzebuję, aby służyć wiernie Bogu. Zrobiłem listę siedmiu wspólnych rzeczy, które nas dołują:

2. Zniechęcenie. Wielu chrześcijan zniechęca się, gdy prowadzą nieskuteczną walkę, aby pokonać grzeszne nawyki.
Przeciwnik dusz naszych szepcze do ucha: „Nigdy nie przestaniesz tego robić”, po czym rzuca jeszcze więcej pokuszeń w naszą stronę i nęci nas do porażki.

3. Przerażenie. Słownik definiuje to jako: „nagła i całkowita utrata odwagi z powodowana niebezpieczeństwem lub problemem”. Strach jest największym przeciwnikiem wiary, mam moc do wywołania paraliżu

4. Śmierć. Mam dwóch przyjaciół, obaj są pastorami, którzy ostatnio stracili synów w wypadkach samochodowych. Obaj młodzi mężczyźni byli silnymi chrześcijanami, więc ich rodzice mają co najmniej pewność, że ich synowi są z Panem. Lecz to nie usuwa bólu, Często śmierć kogoś bliskiego może złapać nas w pułapkę depresji.

5. Opóźnienia. Bóg dał mi dawno temu obietnicę, która nie została wypełnia. Gdy wybijają kolejne rocznice urodzin, jestem kuszony do tego, aby myśleć, że Pan zwodzi mnie. Gdy obietnice umykają, czy wysychają oczekiwania, pytamy Boga czy rzeczywiście cokolwiek obiecał, bądź czy nie zmienił zdania.

6. 'Szpile’. Otrzymuję mnóstwo gniewnych listów od ludzi, którym nie podoba się coś, co napisałem. W zeszłym tygodniu, ktoś przedstawiający się jako chrześcijanin napisał, że ma nadzieję, że będę się „smażył w piekle” po czym opisał mój duchowy stan wulgarnymi słowami.
Zazwyczaj tego rodzaju komentarze zdjęte ze ściany nie dotykają mnie, ponieważ wiem, że nienawistna poczta jest zęścią mojej pracy. Jednak, kiedy walczę na jakimś poziomie ze zniechęceniem i moja garda jest opuszczona, toksyczny krytycyzm jest odczuwany jako uderzenie w pachwinę.

7. Ciemność. Demoniczna opozycja nie jest widoczna, lecz realna. W sierpniu głosiłem w pewnym mieście w Boliwii, gdzie ludzie praktykują czary i czczą żaby. Gdy przyjechaliśmy tam z przyjacielem, zostaliśmy przywitani przez rząd 10 potężnych rzeźb diabła, które dumnie były wystawione wzdłuż drogi. Te obrazy nie przestraszyły mnie, lecz była tak ciężka przykrywa ucisku na całym miejscem, że chciałem wracać następnym samolotem do domu. Na szczęście zignorowałem te uczucia i mimo wszystko głosiłem tam – kilkanaście osób zostało tej nocy chrześcijanami.

Jak więc sprzeciwiać się zniechęceniu? Wierzę, że musimy nauczyć się strategii króla Dawida. Musimy udać się do miejsca odosobnienia.

Gdy Dawid wrócił do Syklag i odkrył, że Amalekici najechali jego obóz i porwali wszystkie kobiety i dzieci, był kuszony do tego, aby zrezygnować. Stracił wszystko, jego ludzie chcieli go ukamienować. A jednak Biblia mówi: Lecz Dawid pokładał zaufanie w Panu, Bogu swoim (1 Sam. 30:6, NASB).

Jak to zrobi? Żeby to zobaczyć musimy sięgnąć do środka naszych Biblii – do Księgi Psalmów – aby przeczytać, co Dawid robił, gdy spędziła czas z Bogiem.

Wierzę, że Księga Psalmów znajduje się w środku Biblii, ponieważ chwała powinna być rdzeniem chrześcijańskiego życia.
Chwałą z pewnością była rdzeniem tego, czym był Dawid. Boża obecność była „jedyną rzeczą”, które szukał ponad wszystkim innym (p. Ps. 27:4).

Dawid napisał:

Bo skryje mnie w dniu niedoli w szałasie swoim Schowa mnie w ukryciu namiotu swego, postawi mnie wysoko na skale. (Ps. 27:5). Aby samego siebie skutecznie zachęcić w Bogu, musisz znaleźć ukryte miejsce, zamknąć drzwi przed wszelkimi zakłóceniami i mówić do Boga, aż do chwili, gdy ciężar zostanie zdjęty.

Dawid nie zachowywał rezerwy, gdy zamykał się sam z Bogiem. Modlił się, śpiewał, wykrzykiwał, klaskał w dłonie i tańczył; mówił sam do siebie. Powiedział z przekonaniem: Choćby rozbili przeciwko mnie obozy, nie ulęknie się serce moje, choćby wojna wybuchła przeciw mnie, nawet wtedy będę ufał (27:3).

Zazwyczaj myślimy, że to jest dziwne, gdy ktoś mówi sam do siebie, lecz Biblia rzeczywiście zachęca nas do tego, abyśmy to robili, gdy wielbimi Pana. Jeśli czujesz się zniechęcony, jedną z najlepszych rzeczy, jaki możesz zrobić to ukryć się w jakimś pomieszczeniu i zacząć mówi Bogu o tym jak jest wspaniały. Możesz nie śpiewać dobrze, lecz włącz jakąś żywą muzykę uwielbienia i poddaj się. Ważne jest, abyś otworzył usta i mówił – ponieważ robiąc w ten sposób, znosisz kłamstwa przeciwnika.

Wielu chrześcijan wielbi Boga w kościele raz na tydzień. Nic dziwnego, że wielu z nas jest słabowitych duchowo.
Utraciliśmy również sztukę prawdziwego biblijnego wyznawania. Gdy nasze dusze zostają przygniecione przez złe wieści, musimy kontratakować ogłaszając naszą wiarę głośno.

Po czasie spędzonym w ukrytym miejscu, powiedział odważnie:
Teraz wznosi się głowa moja nad nieprzyjaciółmi, którzy mnie otaczają. W namiocie jego będę składał ofiary przy okrzykach radości, będę śpiewać i wysławiać Pana (27:6). Chwała, gdy nie jest powstrzymywana, ma potężną moc, rozpędza demoniczne ciemności.

Nie dawaj diabłu przystępu w dniu, gdy podnoszą się przeciwności.
Jeśli napotykasz na trudności, zniechęcenie, opóźnienie czy jakiekolwiek zniechęcające okoliczności, pamiętaj o priorytecie chwały.

J. Lee Grady jest redaktorem magazynu Charisma
.


– – – – – –

*) „Don’t Let the Devil Eat Your Lunch!” – jest to dosłownie przełożone tłumaczenie powiedzenia z południa Stanów.

aracer

BC_23.09.08 Prawo Życia

logo

23 września 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
PRAWO ŻYCIA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/law.html

… ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi, ani też nie udałem się do Jerozolimy do tych, którzy przede mną byli apostołami,… (Gal 1:16,17 in.).

Niektórym wydaje się, że nie mogą długo wytrzymać, nie radząc się kogoś uznawanego za duchowy autorytet, co mają robić. Taka zależność od człowieka może być pułapką- zarówno dla szukającego porady, jak tych, którzy rady udzielają.

Czasami powinniśmy radzić się innych, lecz istotą jest to, że Życie będzie nas indywidualnie prowadzić, a gdy Życie w nas reaguje, wtedy nie potrzebujemy, aby nas ktoś nauczał. To Życie będzie również mówić
„amen” na to, co inni mówią nam, czy też będzie głosem niezgody z tym, co nam powiedziano. Możemy ufać Życiu całkowicie, podczas gdy nie powinniśmy mieć odwagi składać zaufania na człowieku, bez względu na to, jak dobra i duchowa może być porada.


Subscribe to these daily messages: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students
(New users click „Register”)

Order Infinite Supply in print: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/books/infinite.html

стоимость сео

BC_22.09.08 Prawo Życia

logo

22 września 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
PRAWO ŻYCIA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/law.html

Ale to namaszczenie, które od niego otrzymaliście, pozostaje
w was i nie potrzebujecie, aby was ktoś uczył
(I Jn 2:27a).

Oto Pismo mówi nam, że nie potrzebujemy, aby nas ktokolwiek uczył z powodu Namaszczenia (Chrystusa), który mieszka w nas i będzie uczyło nas wszystkiego. Uważam siebie za nauczyciela, bardziej niż za cokolwiek innego, więc rozważałem ten wers przez długi czas. Jaki jest więc pożytek z tego, żebym uczył czegokolwiek? Jeśli tak to po co w ogóle nam nauczyciele? Czy nie byłoby lepiej dla każdego z nas, abyśmy byli uczeni przez bezpośrednio Boga, bez wtrącania się ludzkiego nauczyciela? Wtedy otrzymałem wgląd w ten wers. On nie może mówić nam, że nie potrzebujemy nauczycieli, ponieważ Bóg dał swemu kościołowi apostołów, proroków, ewangelistów, pastorów i nauczycieli, aby zachęcali, budowali i stawiali nas głębiej na Chrystusie. Czy Duch Święty Święty Jana może przeczyć Duchowi Świętemu Pawła? Żadną miarą.

Cóż więc? Jan były jedynym, który przetrwał z pierwszej dwunastki apostołów i był już bardzo stary. Naturalnie martwił się o dobro kościoła po swej śmierci. Tak więc, Bóg pocieszał Jana, a potem Jan pociesza nas ta prawdą: nawet jeśli nie mamy dostępu do apostoła, proroka, ewangelisty, pastora czy nauczyciela, nadal będziemy wewnętrznie pouczani. Kościół, który Jezus buduje nie jest uzależniony od wielkich mężów i niewiast Bożych. Jesteśmy wdzięczni za dary służb, gdy je mamy, lecz nie jesteśmy uzależnieni od nich jeśli chodzi o nasze Życie. To Życie jest większe niż duchowni, którzy mogą mu usługiwać.


Subscribe to these daily messages: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students
(New users click „Register”)

Order Infinite Supply in print: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/books/infinite.html

deeo.ru

Brakujący składnik

logo

Chip Brogden

Ja zaś sam najchętniej na koszta łożyć będę i samego siebie wydam za dusze wasze, czy tak ma być, że im więcej ja was miłuję, tym mniej przez was mam być miłowan? (II Kor. 12:15).

Poza modlitwą chyba żaden inny przedmiot nie był bardziej omawiany i mniej praktykowany niż kochanie jedni drugich. Wszyscy wiemy, że powinniśmy kochać siebie nawzajem. Słyszeliśmy to z kazalnic tysiące razy, lecz jest pewna różnica między poznaniem Drogi, a chodzeniem Drogą.

Chciałbym w szczególności mówić o miłości i o tym, jak ona odnosi się do „służby”. Samo słowo „służba” jest obecnie bardzo przeładowane i w zasadzie należałoby się pytać każdego, kto używa tego słowa, co on rzeczywiście ma na myśli. Myślę, że większość ludzi zgodzi się z tym, że to, co dziś podaje się jako „służba” jest bardzo odległe do służby znanej w Nowym Testamencie. Nie chodzi mi o jakiegoś rodzaju technikę czy metodę wykonywania służby. „Brakujący składnik” to nie jest coś tak powierzchownego jak spotykanie się w domach w przeciwieństwie do spotkań w budynkach. Jak daleko popadliśmy w myślenie, że życie Nowego Testamentu znajduje się w jakiegoś rodzaju sposobie prowadzenia spotkań.

Przywództwo występuje w Biblii i przywódcy są w kościele, co do tego nie ma kwestii. Jezus pokazał nam, zarówno w słowie jak i uczynku, że Jego idea przywództwa opiera się na służbie Bogu i innym. Pytanie jakie możemy zadać to, co składa się na pobożne, prowadzone przez Ducha, skupione na Chrystusie służebne przywództwo? Co sprawia, że ktoś jest duchowym ojcem? Co faktycznie kwalifikuje ludzi jako apostoła, proroka, ewangelistę, pastora czy nauczyciela?

Możesz powiedzieć, że jest to powołanie Boże. Być może, lecz wielu jest powołanych, a niewielu wybranych. Wielu jest powołanych, lecz nie odpowiedzieli na wezwanie. Potrzeba czegoś więcej niż tylko powołania.

Możesz powiedzieć, że dar Boży kwalifikuje kogoś do służby. Pozwólcie, że powiem wam coś, bracia i siostry. Dar już więcej nie wpisuje się u mnie do rejestru. Obdarowani bracia i siostry to naprawdę taniocha. Muszę być bardzo szczery. Często spotykam ludzi i myślę, jak bardzo są obdarowani, lecz pozostawiają oni we mnie wewnętrzną pustkę. Mają wielki potencjał, lecz nie pozostawiłbym im do pilnowania mojego psa, a co dopiero opiekę nad ludzkimi duszami. Wielu z nich twierdzi, że sprawują jakiegoś rodzaju pastorską, proroczą czy apostolską służbę, lecz to samo w sobie nie kwalifikuje nikogo. Widziałem obdarowanych barci i siostry zupełnie pozbawionych mądrości, dojrzałości i duchowego rozeznania, robiących solidne zamieszanie w życiu ludzi. Możesz powiedzieć, że objawienie od Boga jest dobrą kwalifikacją. Bezwzględnie wierzę, że objawienie może być koniczne do nauczania innych, ponieważ nie możesz wskazać drogi do miejsca, w którym nie byłeś. Lecz samo w sobie objawienie nie kwalifikuje nikogo.

Przyszedł taki czas w moim życiu, że zdałem sobie sprawę z tego, że zostałem powołany, byłem obdarowany, Bóg dał mi wielkie objawienie, lecz ciągle brakowało mi czegoś. Gdy byłem młodszy, wierzyłem, że powołanie od Boga i obdarowanie to wszystko, czego potrzebujesz. Wtedy zacząłem dowiadywać się pewnych rzeczy przez objawienie i to była Boża pieczęć aprobaty na mnie.

Mimo wszystko, nie mogłem pozbyć się tego faktu, że było wtedy, jak jest i teraz, mnóstwo ludzi na świecie wokoło mnie, którzy są powołani przez Boga, mają duchowe dary i cieszą się obfitym objawieniem, lecz Bóg nie może im powierzyć żadnego rodzaju przywództwa. Mogą mieć tytuły czy nawet służbę, lecz nie kwalifikują się, ponieważ nie mają brakującego składnika. Zauważyłem, że brak im czegoś, a co grzej, mnie brakuje tego samego. Ostatecznie odkryłem, czego wszystkim, ze mną włącznie, brakuje.

Co jest tym brakującym składnikiem?
Brakującym składnikiem jest MIŁOŚĆ.

Podzielę się z wami czymś, aby zilustrować o co mi chodzi. Pewien pastor powiedział coś, co zdarzyło się dawno temu między nim, a drugim pastorem. Pracowali razem w kościele i na szczęście byli również dobrymi przyjaciółmi. Powiedział, że jego współpracownik przyszedł do niego któregoś dnia ze łzami w oczach i powiedział mu: „Jesteś najlepszym kaznodzieją i nauczycielem, jakiego słyszałem w życiu, lecz nie kochasz ludzi”. Gdy ten pastor dzielił się ze mną tą historią miał również łzy w oczach. Przypomnienie tego, było dla niego bardzo silnym przeżyciem i ważną lekcją dla nas. Możemy być powołani i obdarowani, mieć obfitość objawienie i ciągle zawodzić, ponieważ nie chodzimy w miłości do ludzi.

Moglibyśmy teraz przejść do wyliczania zademonstrowanych przykładów i przykazań miłości w Nowym Testamencie. Znacie je równie dobrze jak i ja, lecz gdy zwrócimy się do tego nieco niezrozumiałego fragmentu z 12 rozdziału 2 Listu do Koryntian, odkrywamy coś, co przeważnie jest pomijane. Paweł pisze Ja zaś sam NAJCHĘTNIEJ na koszta łożyć będę i samego siebie wydam za dusze wasze, Czy tak ma być, że im WIĘCEJ ja was miłuj, tym mniej przez was mam być miłowany?

Oto co kwalifikuje, to jest ten brakujący składnik. Paweł pisał do Koryntian, a wiesz, że miał on więcej problemów z korynckim kościołem, niż ze wszystkim innymi razem. Większość ludzi zrezygnowałaby, lecz nie Paweł. Paweł miał serce ojca. To jest prawdziwy apostoł. To jest prawdziwy pastor. Wiemy, że był powołany, wiemy, że był obdarowany i z pewnością wiemy o tym, że miał głębokie objawienie. Moglibyśmy zrozumieć to, gdyby odczuł, że marnuje czas na Koryntian i chciał zwrócić się gdzieś indziej.

Widzisz, tego rodzaju myślenie jest ma na sobie ciało dookoła. Czytam coś, co wiele lat temu przyjąłem początkowo jako mądrość, lecz od tamtej pory zmieniłem zdanie. Pewien człowiek napisał do mnie: „Idź tam, gdzie jesteś sławiony, a nie tam, gdzie jesteś tolerowany”. Wtedy czułem się niedoceniony, więc myślałem, że to była dobra rada, lecz Bóg był łaskawy dla mnie i pomógł mi zobaczyć, że taka postawa jest całym problemem współczesnej „służby”. Kochamy ludzi, którzy nas kochają, służymy tym, którzy nam służą i dziękujemy tym, którzy nam dziękują, a jeśli poklepiesz mnie po plecach i ja poklepię ciebie. Jakiego rodzaju chrześcijaństwo to prezentuje? Co by było, gdyby Paweł chodził tylko tam, gdzie był sławiony, a unikał tych miejsc, gdzie był tylko tolerowany? Jakże głupie stwierdzeni, a jest to postawa, która przeważa wśród dzisiejszych „duchownych”.

Paweł dał nam przykład do naśladowania. Nie patrz tylko na powołanie i obdarowanie, oraz objawienie. Patrz na serce miłości. On dał całe serce – nie tylko dla Pana, lecz dla ludu Pańskiego. A ci byli najbardziej cielesną, pozbawioną entuzjazmu zgrają ludzi. Pomimo tego, widoczne jest tutaj serce ojca i to jest właśnie dlatego miał taki autorytet. Jego autorytet nie pochodził z tytułu, pozycji czy statusu jako założyciela tego kościoła. Jego autorytet to nie było jego powołanie, dar czy objawienie. Jego autorytet to była obfita miłość jaką okazywał.

Nie błądźcie: ja jeszcze tam nie dotarłem. Ciągle zmagam się z tym, jak być dobrym bratem, a co dopiero duchowym ojcem o obfitej miłości dla każdego. Oczywiście, mam jeszcze długą drogę do przejścia przed sobą, lecz teraz widzę ten brakujący składnik i podążam za miłością. A co z tobą?

Wiem, że dni ludzi „pojawiających się”, aby używać swoich darów i robić swoją małą służbę, mają się ku końcowi. Sam jestem winne tego i myślę, że my wszyscy robiliśmy to, bądź widzieliśmy innych w tym. Czy do tego właśnie powołał nas Jezus? Czy to jest choćby zaczątek wzoru? Poprowadzić jakieś spotkania, porozmawiać trochę, potrząsnąć ręce i do domu? Jeśli nie kochamy jedni drugich to nie ma to żadnego znaczenia jest to raczej jak miedź brzęcząca i cymbał brzmiący.

Paweł postrzegał siebie jako ojca troszczącego się o potrzeby swoich dzieci. Docierał do samego serca Bożego, ponieważ dokładnie w taki sposób widzi to Bóg. To dlatego Paweł mógł kochać ich jeszcze bardziej, gdy oni kochali go mniej. W ciele Chrystusa dziś panuje brak tego rodzaju przywództwa. Mamy ludzi, którzy nie potrafią być nawet dobrymi braćmi i siostrami, a jednak inspirują do tego, aby być duchowymi ojcami, przywódcami, apostołami, prorokami, pastorami i nauczycielami. Zamiast służyć ludziom darami, oczekują, że ludzie będą im służyć Z POWODU ich daru. Widoczne to jest w tak nieznaczących rzeczach jak miejsce do parkowania zarezerwowane kościoła dla pastora przy samych drzwiach frontowych.

W ciągu ostatnich miesięcy modlę się tak: „Boże, zabierz moje powołanie, zabierz moje dary, zabierz objawienie, lecz daj mi serce miłości”. Naprawdę, przyjaciele, mamy mnóstwo obdarowanych braci i sióstr, lecz gdzie są Pawłowie, Piotrowie, Janowie naszego pokolenia? Gdzie są duchowi ojcowie, przywódcy, starsi i ci dający dobry przykład swoim naśladowcom? Zdecydowanie przykład jest dawany, lecz nazbyt często jest to przykład tego czego NIE robić.

Gdzie są ci, którzy najchętniej będą łożyć na koszta i spędzą czas w służbie Bożej i innych – którzy będą obficie miłować, nawet wtedy, gdy nie zwraca się im w zamian miłości. Jeden ojciec jest więcej wart niż tysiąc nauczycieli. Wy wszyscy, którzy jesteście powołani i obdarowani, posłuchajcie mnie. Miłość jest brakującym składnikiem. Podążaj za miłością a powołanie, obdarowanie i objawienie znajdą swój najgłębszy i najpełniejszy wyraz.

topod

Głupie decyzje

logo

Głupie decyzje (Choosing to be stupid)

Lewis Patrice

07 czerwiec 2008

WND © 2008

Ponieważ lubię żyć tak, aby było jak najmniej komplikacji, szczególnie interesuje mnie proste życie. Przeczytałam niemal wszystko na ten temat, lecz sfrustrowało mnie to, że wszystkie książki na rynku – dokładnie wszystkie co do jednej – mają błędny pogląd na to, co ja uważam prostotę.

TE wszystkie książki opowiadają się za różnym wariacjami tego samego tematu, aby żyć prostu musisz być zielony (tut. żyć w zgodzie z naturą – przyp.tłum.), głosować na lewicę, czcić Goję, ćwiczyć jogę i medytacje, jeść organiczne wegetariańskie produkty, podnosić swoją świadomość, rozpoznać swój „wewnętrzny wszechświat”… znacie to wszystko. Większość z tego jest śmieszna, wiele z tego skrajne, a prawdę mówiąc, sporo po prostu głupie.

Jako praktyczna konstytucyjna libertariańska, siedząca w domu, nosząca broń, kształcąca dzieci w domu, dojąca krowy, żyjąca na wsi, chrześcijańska mama, miałam tego dość i zdecydowałam się napisać swoją własną książkę. I oto ona.

W czasie pisania jej, zdałam sobie sprawę z tego, że proste życie da się skrystalizować, wydestylować, skondensować i zredukować do trzech prostych słów. Trzy głębokie, łatwe-do-zapamiętania słowa. Masz długopis i papier. W porządku oto one:

Podejmuj dobre decyzje.

(Podkreślenie moje – tłum.)

I to wszystko. Niemal wszystko w życiu – dobre, złe i wstrętne – może zostać zredukowane do wyborów jakie podejmujemy. Zastanówmy się nad kilku przykładami.

Jeśli decydujesz się ignorować pojawiające się czerwone światła i ożenisz się z kimś kto dużo pije i obija cię, mieć dzieci z życiowym niedołęgą, rozwiedziony, śpiącym z byle kim, mającym kolejne dzieci bez ślubu, ponownie ożenionym, aby mieć więcej dzieci, i znów jeszcze jedno dziecko i rozwiedzionym,… no to nie bądź zdziwiona, gdy twoje życie stanie się bardzo, bardzo skomplikowane.

Mamy przyjaciela, który jest lekarzem. Co tydzień poświęca czas na pracę w bezpłatnym szpitalu. 10% pacjentów, których leczy to ludzie, którzy chwilowo podupadli z powodu utraty pracy, medycznych wydatków czy innych trudności, lecz 90% żyje twardym życie, spowodowanym przez ich własne głupie decyzje czy to aby używać narkotyków, czy nadmiernie pić, uprawiać niebezpieczny seks, trwać w złych osobistych nawykach, czy niepohamowanym życiu.

Kilka lat temu, pewna przyjaciółka straciła męża, który zmarł na raka mózgu. Oczywiście, nie zdecydowała się na wdowieństwo w młodym wieku z dwoma dziećmi w wieku poniżej 10lat, lecz chodzi o to: jej ból jest łagodzony przez to, że wybrała dobrego mężczyznę, aby był ojcem jej dzieci. Zdecydowała się, aby traktować swego męża z miłością i oddaniem w czasie ich małżeństwa. Teraz nie ma żalu o jak go traktowała i może dzielić się wspaniałymi wspomnieniami o nim ze swymi dziećmi. Jakże proste to?

Znam kobietę (wtedy 24 letnią), która najbardziej ze wszystkiego na świecie chciała mieć dziecko. Nie męża, rozumiesz, lecz dziecko. Wszystko szczegółowo przemyślała. Wybrała miłego (uhm..) mężczyznę, aby z nim zajść w ciążę. Wybrała wysoko wykwalifikowaną opiekę, wybrała imiona, wybrała nowoczesne mieszkanie do wynajęcia, takie, które mogła opłacić ze swej pensji sekretarki. Decyzje, decyzje, decyzje.

Córka urodziła się w 1994 roku. Teraz 14 letnia dziewczynka jest gburowata, pełna żądań, pali,… śpi z byle kim, rozpaczliwie szuka postaci ojca. Jej matka jest na skraju wytrzymałości stresu i finansowych możliwości. Nie ma ubezpieczenia, nie ma oszczędności i ciągle mieszka w tym samym wynajętym mieszkaniu. A to wszystko dlatego, że postanowiła (zdecydowała) nie dać swemu dziecku ojca. Jakże głupie to jest?

Moja matka miała najgorsze dzieciństwo, jakie możesz sobie wyobrazić – skrajne ubóstwo, brutalny ojciec alkoholik, który zgwałcił niektóre z jej sióstr, obojętna matka, głód,… historie, które postawiły by ci włosy na głowie. Moja matka zdecydowała się opuścić to środowisko, wykształcić się w zawodzie pielęgniarki i być fachowcem. Dobry początek.

Wtedy zaczęła się spotykać z lekarzem. Była, jak mówi, szaleńczo w nim zakochana. Lecz ten lekarz – podobnie jak mój dziadek – był pijakiem. Pewnego wieczoru po randce, odprowadzał moją matkę z powrotem do jej mieszkania, rzucił się do kuchennego zlewu i opadł na sofę. Gdy matka posprzątała bałagan, pomyślała: „Jeśli wyjdę za tego człowieka, będę musiała sprzątać jego wymiociny przez resztę mojego życia”. Powiedziała, że nie chce go już więcej widzieć.

Dwa miesiące później spotkała mężczyznę, który miał stać się moim ojcem, pobrali się rok później. Moi rodzice ciągle trzymają się za ręce po 50 latach.

Widzisz jak to działa? Moja matka potrafiła przewidywać, co sie będzie działo w życiu i świadomie zdecydowała się nie wychodzić za mąż za mężczyznę podobnego do jej ojca. Zamiast tego wybrała uważnie tego, który miał stać się jej życiowym partnerem. Opowiadam tą historię moim córkom jak przykład tego, jak dobre wybory wpływają na nasze życie.

Ludzie często mówią, jakie my to „mamy szczęście” z mężem . Częściowo mają rację – jesteśmy zdrowi i dziękujemy Bogu za to. Lecz w większości mylą się. Nie mamy szczęścia,.. (zazwyczaj) podejmujemy sensowne decyzje a następnie ciężko pracujemy nad tym, aby je zrealizować je z powodzeniem.

Mój mąż miał raczej niecywilizowane, destrukcyjne dorastanie. Zdecydował się pójść do marynarki, aby wzmocnić się, a następnie poszedł na uczelnię i zdobył wykształcenie.

Zdecydowaliśmy się na ślub ze sobą, ponieważ rozpoznaliśmy, że każde z nas wniesie równowagę jako małżonek i będzie dobrym rodzicem. Zdecydowaliśmy się dobrze się traktować, zdecydowaliśmy się wychować nasz dzieci na silnych moralnych standardach, dyscyplinie, miłości i śmiechu. Zdecydowaliśmy się na uruchomienie domowego biznesu, abyśmy mogli być zawsze razem. Decyzje, decyzje, decyzje.

Wiele z tych decyzji nie było łatwych, lecz wiedzieliśmy, że są właściwe. Z wyjątkiem naszego zdrowia, które jest poza naszymi zasięgiem, oprócz tego, jak je utrzymujemy, większość naszego błogosławieństwa wynika z tego, że podejmujemy mądre decyzje.

Ty również możesz. Nie, nie możesz niczego zrobić z chorobami, wypadkami czy naturalnymi kataklizmami (lista może być bardzo długa), lecz są takie rzeczy, które znajdują się w naszym zasięgu, które mogą wpłynąć na to, jak proste lub skomplikowane będzie nasze życie. Wiele z tych wyborów wpływa na to, jak będziemy znosić te kryzysy, które zdarzają się poza naszą kontrolą.

Nie jest to kosmiczna nauka, proszę państwa.

Nie bądź głupi. Dokonuj dobrych wyborów (decyzji).

topod.in

BC_19.09.08 Prawo Życia

logo

19 września 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
PRAWO ŻYCIA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/law.html

Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. (Gal. 2:20).

Prawo grawitacji mówi, że siła grawitacji ściąga wszystkie przedmioty w dół. Dla tej siły nie ma żadnego znaczenia jak duży czy mały jest przedmiot, oddziałuje jednakowo na ziarna i samoloty.

Dziś wiem, że podobnie jest z Życiem. Nie ma znaczenia czy jestem powołany do mycia naczyń, koszenia trawników, pisania artykułu, głoszenia kazania, wypędzania demonów, kochania bliźniego, przebaczania moim przeciwnikom czy oddania życia. Dla Życia nie ma to żadnego znaczenia. To nie ja, lecz Chrystus robi te rzeczy. Zasada jest ta sama i Życie nie może zawieść. Jeśli ja zrezygnuję z mojego życia, jeśli zrezygnuję z własnych wysiłków, wtedy On zaczyna robić to, czego ja nie mogę. To jest Chrześcijaństwo.


Subscribe to these daily messages: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students
(New users click „Register”)

Order Infinite Supply in print: http://www.TheSchoolOfChrist.Org/books/infinite.html

раскрутка сайта