Codzienne rozważania_14.07.2026

Podoba Ci się czy nie

Greg Laurie
Ale wam, którzy chcecie słuchać, mówię: kochajcie waszych wrogów! Czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą. Błogosławcie tym, którzy was przeklinają. Módlcie się za tych, którzy was krzywdzą” (Łk 6:27–28).

Jedną z najtrudniejszych rzeczy w odrodzeniu duchowym jest to, że wymaga ono od nas dotarcia do ludzi, których wolelibyśmy zignorować. Moja matka była siedem razy zamężna i rozwiedziona. Kiedy zostałem chrześcijaninem i pastorem, Pan przemówił do mojego serca i powiedział mi, żebym wrócił do mężów mojej matki i podzielił się z nimi ewangelią. Nie zawsze szło to dobrze.

Jeden z mężczyzn – Eddie, który mieszkał na Hawajach – był szczególnie okrutny dla mojej mamy. Kiedyś uderzył ją posągiem i pozbawił przytomności. Kiedy zobaczyłem ją leżącą na podłodze, obficie krwawiącą, pomyślałem, że nie żyje. Nie muszę chyba dodawać, że miałem do tego człowieka ogromny żal, nawet gdy byłem już dorosły.

Ale kiedy głosiłem kazanie na Hawajach, poczułem, że Pan nakazuje mi się z nim spotkać. Było oczywiste, że nie wiedzie mu się najlepiej. Mieszkał w małym mieszkaniu i bardzo cierpiał. Opowiedziałem mu, co Chrystus dla mnie uczynił, jak mnie zmienił, i zaprosiłem go, żeby przyszedł i posłuchał mojego przemówienia. Odmówił. Nie chciał mieć nic wspólnego z ewangelią.

Z drugiej strony, miałem też okazję porozmawiać z mężczyzną, którego kochałem. Nazywał się Oscar Laurie. Zaadoptował mnie i traktował tak, jak ojciec powinien traktować syna. Ale moja mama go zostawiła. Lata później ja też go odnalazłem. Odwiedziłem go i jego żonę Barbarę w New Jersey. Podczas pysznej włoskiej kolacji w ich domu Barbara powiedziała: „Greg, opowiedz mi, jak zostałeś chrześcijaninem, a potem pastorem”.

Kiedy opowiadałem swoją historię, Oscar tylko na mnie patrzył. Był emerytowanym prawnikiem i czułem się, jakbym stał przed sędzią składającym zeznania. Kiedy skończyłem, powiedział po prostu: „Greg, chodźmy rano na spacer”.

Podczas tego spaceru powiedział: „Greg, bardzo uważnie słuchałem tego, co mówiłeś wczoraj wieczorem. I chciałbym oddać swoje życie Jezusowi Chrystusowi”. Uklęknął na środku parku i zaczął się modlić.

Nie potrafię powiedzieć na pewno, co wydarzyło się w życiu wszystkich mężczyzn, z którymi dzieliłem się ewangelią. To zadanie Boga. Moim zadaniem było zasiać ziarno. To Bóg je pielęgnuje i sprawia, że ​​rosną. Ale żeby je zasiać, musiałem dotrzeć do ludzi, którzy przynieśli ból i chaos w moim życiu.

Jezus wiedział, jak trudno będzie Jego naśladowcom przestrzegać Jego wskazówek z Ewangelii Łukasza 6,27–28: „Lecz wam, którzy chcecie słuchać, powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół! Dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą” (NLT).

Ale wiedział też, że kiedy to robimy, dzieją się rzeczy niezwykłe.

Odrodzenie następuje.

Pytanie do refleksji: Jak możesz dzielić się ewangelią z kimś, kogo wolałbyś unikać?

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *