Codzienne rozważania_23.09.10 Deluxe Diner #3

James Ryle

Ojciec wasz wie, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie” (Mt. 6:8).

Wybierzecie się ze mną na jeszcze jedną przechadzkę po Muzeum Wspomnień? Był rok 1972, byliśmy z Belindą świeżo po ślubie i 'w służbie'. (To taki kaznodziejski szyfr do przebicia się.) Udało nam się dostać na konferencję, która odbywała się w Dallas i w czasie przerwy obiadowej wyszliśmy do centrum coś zjeść. Problem był taki, że nie mieliśmy zbyt dużo pieniędzy, więc musieliśmy wybierać ostrożnie. Pamiętałem miejsce, w którym jadłem kilka tygodni temu, gdy byłem w centrum, nazywało się to Deluxe Diner’s #3. Była to kafejka w myśliwskim stylu, długie i ciasne pomieszczenie. Było tam na tyle miejsca, aby się zmieścił grill, kucharze, barek, i klienci na barowych stołkach. Zostawało jakieś pół metra na to, aby klienci, którzy skończyli jedzenie mogli przejść za stołkami. Nagle, po wejściu do środka, dochodziło do świadomości to, że nazwa, Deluxe Diner’s #3, miała na celu wywołanie wrażenia, że są jeszcze 2 identyczne gdzieś indziej. Niemniej mieli tam najlepsze cheeseburgery na świecie i podawali je na „Górze Everest” złotych, sypkich frytek. Nawet teraz, gdy o tym piszę, ślina napływa mi do ust.

Przeszliśmy do wewnątrz, usiedli i zamówiliśmy jeden wielki, podwójny cheeseburger z frytkami oraz dwie mrożone herbaty. Wydawało nam się, że mam na tyle pieniędzy, aby pokryć te koszty, więc przełknęliśmy burgera i podzielili frytkami. Sporo można tu dostać za to, co masz.

Gdy jedliśmy, jakiś biznesmen siedzący obok Belindy, po przeciwnej stronie mnie, zaczął z nią rozmowę.

„Dobry burger, co?” – zapytał.

„Tak, dobry” – odpowiedziała.

Przez pewien czas trwała taka konwersacja. Powiedział, że jest biznesmenem z Sun Oil Company i często jada w Deluxe Diner’s #3. W tym momencie spojrzałem zza Belindy na tego mężczyznę i Duch Święty powiedział mi w sercu: „Ten człowiek zapłaci za wasz obiad”. Po kilku minutach mężczyzna wstał do wyjścia i skierował się do kasy mówiąc tylko „Miłego dnia”. Wtedy pomodliłem się: „Panie, powiedziałeś, że no zapłaci za nasz obiad, ale co mam zrobić jeśli w będziemy wychodzić, a kasjer będzie chciał mi powiedzieć, że on tego nie zrobił?”

W tym momencie poczułem klapnięcie w ramię, odwróciłem się i zobaczyłem tego biznesmena: „Synu, zapłaciłem za wasz obiad, – powiedział. – więc nie daj się naciągnąć na cokolwiek, gdy będziecie wychodzić”. Jezus ujął to najlepiej: „Ojciec wasz wie, czego wam potrzeba, zanim go o to poprosicie” (Mt. 6:8).topodin.com

[Głosów: 2   Average: 5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.