Jadąc przez Ozark, by spędzić jeden z nielicznych dni na wędkowaniu w moim ulubionym strumieniu pstrągowym, przeczytałem na przykościelnym znaku:
„Szukaj w Słowie Bożym obietnic, które odpowiadają Twoim prośbom,
a potem przypominaj Mu o tym, co obiecał”.
Prawdopodobnie powinienem był skupić się na perspektywie wspaniałego dnia nad strumieniem pstrągowym, ale najwyraźniej nie potrafię zignorować mojej skłonności do czytania tego, co niektórzy mówią o Bogu i Jego Słowie, a potem myślenia: „Hę?”.
Czy naprawdę tak mamy karmić się żywym, ożywiającym Słowem Bożym?
Czy naprawdę mamy decydować o wszystkim, co chcielibyśmy, aby Bóg nam dał, a potem szukać wyrwanych z kontekstu „tekstów dowodowych”, aby uzasadnić nasze prośby?
Czy mądrze jest myśleć o sobie jako o tym, kto powinien przypominać Wszechmogącemu Bogu o tym, co moim zdaniem „obiecał”?
Czy ma On problemy z pamięcią i potrzebuje, abyśmy przypominali Mu o tym, co natchnął ludzi, by napisali w Jego imieniu?
Czyż nie powinniśmy podchodzić do Słowa jak do lustra, które z miłością diagnozuje, gdzie brakuje nam Jego obrazu i zachęca nas do zaufania Mu w kwestii naszego ciągłego wzrostu i uświęcenia?
Czyż nie powinniśmy czytać Słowa jak lustra, które w dramatyczny sposób przypomina nam, że Chrystus żyje w nas i nieustannie mówi nam, gdzie my, glina, powinniśmy pokładać naszą wiarę, aby Garncarz mógł nas nieustannie kształtować i oczyszczać?
A jeśli chodzi o proszenie o to, czego potrzebujemy, czyż nie polecił nam On pamiętać, że skoro jesteśmy „cenniejsi dla Ojca niż wszystkie inne stworzenia” (Mt 6,26), to czyż nie powinniśmy po prostu modlić się: „Niech się stanie wola Twoja w nas i daj nam dzisiaj to, czego potrzebujemy na dzisiaj” ? (Mt 6,11)
Wydaje mi się, że moją największą potrzebą nie jest znalezienie wersetów biblijnych, które uzasadniają proszenie Go o rzeczy, których pragnę, ale badanie Pisma Świętego, aby zrozumieć serce mojego Ojca i to, kim mnie stworzył. Wiem, że powtarzam to w każdej książce, którą piszę, ale pozwólcie, że powtórzę to jeszcze raz: Musimy badać Jego Słowo, aby poznać, jaki naprawdę jest Bóg i co naprawdę do nas czuje.
Wtedy, kiedy „przedstawię moje prośby Bogu”, jak mnie do tego zaprasza (Flp 4,6), będę prosić w pokoju i odpoczynku, dając mojemu Ojcu całkowitą swobodę wyboru, kiedy, gdzie i jak odpowie na moje prośby.
Jego plany wobec mnie są zawsze lepsze niż moje plany wobec mnie.
– Mark
„O nic się już nie troskajcie, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (Flp 4,6-7) .
