Dlaczego nie było porwania?

Logo_FennC_2

John Fenn

Jest taki drobny, dobrze zrobiony film, który teraz jest odtwarzany w US pt.: „Mr. Holmes”. Stworzony w 1947 roku, opowiada o detektywie, Szerloku Holmsie, który mają 93 lata usiłuje rozwiązać swoją ostatnią sprawę sprzed 35 lat i dojść do tego, gdzie się pomylił. Gdy już doszedł do tego, jak sprawa wyglądała, powiedział coś, co można zastosować do ludzi, którzy oczekiwali porwania, które się nie zdarzyło kilka tygodni temu: „Zebrałem wszystkie fakty, lecz nie zrozumiałem ich znaczenia”.

Ten cykl będzie o tym, dlaczego nie zdarzyło się to „jak zaplanowano”

Jeśli przyjrzysz się społecznościowym czy chrześcijańskim mediom, niewątpliwe jest, że wielu zbyt gorączkowo pracowało, oczekując porwania. Inni oczekiwali globalnego załamania finansowego w tym samym dniu, bądź jednego i drugiego równocześnie.

Stali czytelnicy pamiętają ostatni cykl o moim „śnie” i newsletter o tym, w którym dzieliłem się tym, co Pan powiedział, żebym nie patrzył na pojedyncze wydarzenia, lecz obserwował większy proces, który się odbywa, pomimo że będzie kilka wydarzeń w tym procesie. Jednak porwania tam nie ma. Ten cykl będzie omawiał ten większy proces.

Pozwólcie dodać, że w ciągu następnych dwóch lat będą ekonomiczne i polityczne problemy w USA i na świecie, nie sądźcie więc, że twierdzę, że wszystko jest w porządku i że gładko przepłyniemy. Czas jakie nadchodzą na USA i świat są takie, że jeśli nie znasz Tego, w którego uwierzyłeś, nie wiesz jak chodzić z Nim teraz, możesz mieć ogromne problemy. Lecz koniec jeszcze nie jest blisko.

Dlaczego więc nie było porwania?

Przede wszystkim, pomimo tego, że ekonomiczne zamieszanie (i inne) uderzyły w świat rynkowy w latach 2001 oraz 2008 w Elul 29, według żydowskiego kalendarza, w roku 2015 nie stało się nic, pomimo że było to rok Szemitach, pomimo krwawych księżyców, milionów sprzedanych książek i huczącego oczekiwaniem internetu.

Polecam przeczytanie dobrze napisanej i łatwej do zrozumienia książki o Bożych rocznych datach, nieżyjącego już Grant Jeffrey’a, „Armageddon; Appointment with Destiny„, w której szczegółowo wylicza kilka żydowskich świętych dni i historycznych wydarzeń, które zaszły przez stulecia w tych świątecznych terminach.

Dlaczego nic nie stało się, gdy domagano się tego? Czy odniesiemy to po prostu do Boga, który jest nieprzewidywalny, czy też jest to część jakiegoś większego procesu? (Tak). Odpowiedź jest znacznie poważniejsza, niż większość zdaje sobie z tego sprawę. To dlatego ten cykl odnosi się do bojaźni Bożej – koniec dziewczęcego bólu głowy o ostatni i największy kaprys wiszący nad nami, który ma zostać zastąpiony czcią dla Boga w okresie, który jest przed nami.

Po pierwsze: dlaczego proroctwo NIE spełniło się, jak tego oczekiwano? Odpowiedzi może być kilka.

1 – były w ciele

Takie wyjaśnienie pojawia się u większości w pierwszej kolejności – człowiek przekazujący proroctwo mówił z ciała i „minął się” z rzeczywistością, i jest taka możliwość. Są ludzie, którzy badają Słowo i dochodzą do pewnych wniosków opierając się wyłącznie na Słowie, lecz bez prowadzenia Ducha Świętego i, mimo wszystko, wydaje im się, że mają rację czerpiąc wprost z intelektualnego i naukowego podejścia do wiary. Przykładem jest właśnie to, co nie zdarzyło się w tym miesiącu (wrzesień 2015 – przyp. tłum.), jak też sławna książka prorokujące porwanie w 1988 roku, oraz jej dalszy ciąg, czyli dlaczego porwanie nastąpi w 1989 roku.

2 – ludzie pokutują

Inną sytuacją, w której proroctwo może się nie wypełnić jest pokuta ludzi, jak to było w przypadku proroctwa Jonasza głoszącego, że Niniwa zostanie burzona w ciągu 40 dni, co się nie stało. Dzięki pokucie ludu, Pan zatrzymał sąd i proroctwo nie spełniło się. Jonasz nie minął się z prawdą, lecz Bóg zmienił zdanie, biorąc pod uwagę reakcję ludzi na proroctwo zapowiadające ich zniszczenie.

2a jest związane z 2 – ludzie nie pokutują nawet pomimo tego, że otrzymali potężne słowo prorocze, lecz uciekają przed Bogiem, co powoduje, że proroctwo nie spełnia się. Przykładem tego jest Mojżesz, który przyszedł z pustyni otrzymawszy przy gorejącym krzaku proroctwo, mówiące, że Pan wyprowadzi Izraela z Egiptu i wprowadzi ich do ziemi mlekiem i miodem płynącej. Proroctwo jednak nie spełniło się, ponieważ ludzie odwrócili się od Pana. Słowo prorocze wypełniło się tylko w przypadku Jozuego i Kaleb, którzy całym sercem szli za Panem (Wyj 3:17; 4:29-31).

3 – niezrozumienie tego, że objawienie dotyczy planów diabła

Inną sytuację widzimy w Księdze Dziejów 27:10, gdy Paweł postrzega w swym duchu, że jeśli udadzą się w podróż będzie się to wiązać „…wielką szkodą nie tylko dla towaru i statku, ale i dla naszego życia”. Była to jednak sytuacja, w której Pan pokazał mu plan diabła, który zostałby wykonany, gdyby Bóg nie zainterweniował. Czytamy w tym rozdziale, że po 14 dniach postu anioł nawiedził Pawła i powiedział mu, że Bóg zachowa wszystkich ludzi (276 osób), lecz stracą jednak statek i towar. To był przypadek ujawnienia przez Boga diabelskiego planu, który mógł zostać zatrzymany przez modlitwę.

Wielu chrześcijan mających dobre intencje zgromiłoby Ducha Świętego, ponieważ sądziliby, że objawienie czegoś złego, co się ma zdarzyć, pokazuje diabeł, nie zdając sobie sprawy z tego, że bardzo często to Ojciec ujawnia plany przeciwnika, aby człowiek mógł modlić się do Niego, aby miał prawną podstawę do interwencji, powstrzymując to, co się ma stać.

4 – ‚A Bóg odwrócił się’ – o tym jest ten cykl

Jest w Piśmie jeszcze jedna przyczyna niewypełnienia się proroctwa i bardzo rzadko się o niej mówi czy nawet myśli. Chodzi o większy proces działania widziany z perspektywy nieba, który nie jest łatwo dostrzegany z punktu obserwacyjnego na ziemi.

Pytanie, które stoi przed nami jest takie: W jaki sposób filmowy Sherlock Holmes zebrał wszystkie fakty, a równocześnie nie zrozumiał ich znaczenia?

Krótka odpowiedź jest taka: w ciągu lat mnóstwo różnych rzeczy przydarza się ludziom i są to dla nich znaki, które są przekazywane w nadziei, że zmienią oni swoje życie. Zdarza się tak, że te ostrzeżenia są ignorowane i wtedy tacy ludzie przeżywają to, czego chcą.

Tak więc, czasami pojedyncze zdarzenie wraz z szeregiem zdarzeń, które powinny się wydarzyć, nie dzieje się, ponieważ Bóg ponownie okazał miłosierdzie. Czasami jednak nie dzieje się, dlatego że Bóg poruszył, dając ludziom przeżyć konsekwencje ich zachowania, co jest najłagodniejszą forma sądu.

W Liście do Galacjan 6:1-8 Paweł pisze, aby okazać łagodność człowiekowi przyłapanemu na grzechu. Jeśli jednak on sam nadal upiera się przy swojej drodze, niech nią podąża, ponieważ Bóg nie da się z siebie naśmiewać i da każdemu to, co sam zasiał. Innymi słowy: ty próbujesz, a ktoś idzie dalej swoją drogą. Wtedy, mimo tego, że ty wiesz lepiej, taki człowiek musi doświadczyć konsekwencji swojego zachowania – to jest Boży sposób.

Tak było z Izraelem

W Księdze Liczb 14:2 Izrael narzekał dziesięciokrotnie na to, jak Bóg z nimi postępuje, mówiąc: „Obyśmy byli pomarli w Egipcie albo na tej pustyni obyśmy pomarli!”. Nie było możliwości powrotu do Egiptu, lecz ostatecznie, gdy od opuszczenia Egiptu 10 razy narzekali, Pan stwierdza mówiąc do Mojżesza (w. 20 i dalej):

I rzekł Pan: Odpuściłem na twoje słowo; …uczynię wam tak, jak mówiliście wobec mnie: …Na tej pustyni legną wasze trupy i wszyscy zapisani spośród was, w pełnej liczbie, od dwudziestego roku życia wzwyż, którzy wyszli z Egiptu…

(Jeśli czytelnik nie rozumie tego, jak to możliwe, że zostało im przebaczone, a jednak musieli zapłacić cenę, sugeruję cykl „Przebaczenie”, gdzie wyjaśniał przestępstwa zarówno zarówno w relacji pionowej (grzech), jak i poziomej (zranienie/zniszczenie). Grzech może zostać przebaczony z nieba, lecz za zranienie/zniszczenie dokonane na ziemi musi być poniesiona odpowiedzialność.)

Jeśli prześledzisz te 10 razy, gdy Izrael narzekał i marudził to zobaczysz, że Pan chciał rozprawić się nimi za każdym razem, lecz Mojżesz wstawiał się i Pan ustępował. Niemniej, ostatecznie został osiągnięty taki punkt, z którego Bóg nie chciał już dalej iść i pozwolił im przeżyć dokładnie to, czego chcieli: umrzeć na pustyni.

Kiedy Szczepan bronił się przed radą, o czym czytamy w 7 rozdziale Dziejów Apostolskich, w wersie 42 wraca do tego miejsca w historii Izraela, mówiąc tak: „Wtedy odwrócił się Bóg i oddał ich w służbę zastępów niebieskich, …

Ludzie upierający się przy swojej drodze, nie chcący iść za Bogiem, dochodzą do takiego miejsca, że Bóg „odwraca się” i dopuszcza do nich to, czego chcą. To daje nam pewną wskazówkę, dlaczego pozornie przewidywalne Boskie terminy nie realizują się.

 

Logo_FennC_2

cz. 2

Wydaje się jakby to było wieki temu w innej galaktyce, kiedy byłem właścicielem dwóch sklepów z pizzą. W jednym z nich pracował kierownik, który był bardzo lubiany, ze wszystkimi trzymał dobrze, był uprzejmy dla klientów, lecz … nie był w stanie pojąć koncepcji punktualnego stawiania się w pracy.
Często zdarzało się, że szedłem do sklepu o 11 rano, w godzinie otwarcia, telefony dzwoniły wściekle, kierowcy stali na zewnątrz czekając na otwarcie, bo chcieli jechać do pracy, a kierownika nie było tam.
Co więcej, weźmy taki przykład: nasza duża pizza (40.6cm) pepperoni miała mieć 453 gramy sera i 52 plasterki pepperoni, lecz dawał do niej 510 gramów sera i 62 plasterki. Tak bardzo lubił mówić do pracowników, że gdy tempo pracy zwalniało po lunchu czy obiedzie, nie mógł doprowadzić siebie do takiego stanu, aby zarejestrować na czas wyjście pracowników do domu. Wynik był taki, że jego jedzenie i względne koszty pracy wynosiły co miesiąc o 2000$ za dużo.
Ponieważ świadczyłem mu, trzymałem go w pracy od stycznie do września, ostrzegając i rozmawiając z nim. Co miesiąc bądź przy wypłacie wyznaczałem mu limity nie do przekroczenia, i gdy kolejny raz zawodził, szczerze przepraszał i dawał liczne usprawiedliwiającego go wymówki, wyjaśniając co się stało tamtej nocy, że zyski spadły… zwlekałem.
Kiedy 3 października narzekałem Barbarze, mówiąc jak to kolejny raz kosztuje mnie 2000$ na miesiąc w jedzeniu i pracy, że znowu nie osiągnął celu, podając te same bądź inne wymówi, ona rzekła: „Kochasz go bardziej niż mnie. Skoro on kosztuje nas co najmniej 2000$ miesięcznie, jak powiedziałeś, to te pieniądze zostają zabrane od ust mnie i moim dzieciom, a dajesz je jemu”. Miała rację.
Zwolniłem go następnego ranka

Ostatnio skończyłem mówiąc o tym, co Szczepan powiedział w Dz. 7:42, że Bóg osiągnął taki punkt, w którym zdecydował nie dawać już Izraelowi więcej żadnych szans na pokutę. Czytamy: „Wtedy odwrócił się Bóg i oddał ich w służbę zastępów niebieskich, …

Izrael dziesięciokrotnie odmawiał

Gdy Izrael usłyszał, że Bóg odwrócił się od nich i nie da im już więcej szansy, lecz sprawi, że będą wędrować po pustynie przez 40 lat, po jednym roku za każdy dzień wyprawy szpiegów do Ziemi Obiecanej (oni zaś zdecydowali się nie wyruszać na podbój), ludzie żałowali i pokutowali, lecz było już za późno na pokutę (Lb 14:39-45).

Aby pokazać Pan, swoją szczerość, zebrali armię. Bez Mojżesza, a nawet wbrew jego radzie i bez Jozuego weszli do Ziemi Obiecanej, atakując mieszkających tam Amalekitów i Kananitów. Mojżesz powiedział im, aby nie wyruszali, ponieważ nie będzie z nimi Boga. Mimo wszystko zaatakowali i ponieśli ogromną klęskę, wycofując się z powrotem do swego obozu.

Izrael jest takim kierownikiem…

W moim powyższym przykładzie moglibyśmy wprowadzić Izrael w miejsce kierownika, a mają pozycję właściciela przypisać Bogu.
Pracując z Izraelem Bóg doszedł do takiego miejsca, że pozwolił im doświadczyć konsekwencji ich własnych słów i zachowań. Rodzice dochodzą do tego punktu ze swoimi dziećmi, nauczyciele z uczniami. W pewnym momencie dalsze okazywanie łaski umożliwia trwanie w dysfunkcyjnym zachowaniu, grzechu czy lenistwie i dochodzi do tego, że tacy ludzie muszą doświadczyć konsekwencji tego, przed czym byli ostrzegani. Tak Bóg uczynił Izraelowi. Ich zachowanie zmusiło Go (i nas) do zrobienia tego, czego nie chciał robić, lecz musiał.

Do Ziemi Obiecanej mogli wejść Jozue i Kaleb

Zastanówmy się nad perspektywą jaką mieli Jozue i Kaleb, ponieważ, jako chrześcijanie, mamy taką samą bez względu na to w jakim kraju żyjemy. Jozue i Kaleb byli resztką, która obserwowała, jak ich naród odpada od Bożych dróg.
Resztka to mały kawałek materiału, który pozostaje, gdy całe ubranie zostało sprzedana lub zużyte – jest to pozostający kawałek. Wyraz „resztka” jest użyty w Biblii ponad 540 razy i oznacza „to, co pozostało po tym, gdy społeczność bądź naród przeszedł klęskę lub katastrofę”.

Zazwyczaj używało się go do określenia resztek z jedzenia, oleju bądź „pozostałych” ludzi. Taka jest pozycja wierzących znajdujących się pośród jakiegoś narodu, kultury, która nie służy Bogu. Wyraz dobrze opisuje Jozuego i Kaleba, którzy zostali resztką ze swego pokolenia, jak też opisuje te 7000 wiernych, którzy w czasach Eliasza nie zgięli kolan przed Baalem.
Pomyśl o tym, co ta resztka widziała, co działo się wokół, gdy Izrael jako całość zaczął chodzić z innymi bożkami i boginiami. Jakże musieli opłakiwać i modlić się, a nawet obawiać się tego, co się stało z nimi i ich narodem. Czy różnimy się czymś dziś, bez względu na to w jakim kraju żyjemy?
Zawsze jest jakaś resztka, która obserwuje w przerażeniu to, co w związku ze złem popełnianym przez bezbożnych spada na ich kraj, lecz mimo wszystko tak się dzieje krajem.

Wywołujący problemy?

Kiedy Achab po raz pierwszy spotkał Eliasza, zapytał go w 1Krl 18:17: „Czy to ty jesteś tym, który wywołuje problemy całego Izraela” ( – wg wersji ang.;  Biblia Warszawska: „sprawco nieszczęść w Izraelu” – przyp. tłum. ).  Dla złego to naśladowcy Boga, ta resztka, pojawiają się jako ludzie wywołujący problemy i według złego muszą oni zostać stłumieni.
Ducha, który ludziom daje taką perspektywę można obserwować w całej historii, od władców Babilonu, którzy wystąpili przeciwko Danielowi i jego przyjaciołom do Hitlera, który myślał, że to Żydzi i chrześcijanie powodują problemy w Niemczech, do USA i innych krajów, które nieustannie wzmacniają liberałów, którzy oskarżają konserwatystów, chrześcijan i Żydów o problemy w swoich krajach.
Z takiej perspektywy to my utrudniamy wykonanie ich planów, więc jesteśmy sprawcami problemów i gdyby tylko pozwolić im na to, co chcą, ich kraj żyłby w pokoju.

Ludzie pytają mnie …

Często w czasie różnych podróży jestem pytany czy czuję złe duchy nad jakimś miastem. Jeśli zwrócę na to uwagę to często mogę wyczuć obszary szczególnej demonicznej aktywności bądź „duże” rządzące duchy na jakimś terenem, lecz, prawdę mówiąc, jestem tak świadomy Chrystusa we mnie i Bożej obecności wewnątrz i dookoła, oraz ze mną, wyczekuję też tego, co On będzie robił na tym terenie, że widzę, czuję i odczuwam tylko Jego. Nie jest dla mnie czymś naturalnym szukanie tego, co zły robi.

W Ewangelii Mateusza 24:14 Jezus powiedział: „Ta dobra nowina o królestwie będzie głoszona na całym świecie poświadczana” i to jest mój miernik tego, gdzie jesteśmy w na osi czasu światowych wydarzeń, czyli ważne jest to, co Bóg robi,  a nie diabeł.
Fascynująca jest dla mnie to jak współpraca Rosji, Turcji i Iranu zapisana w 38 rozdziale Księdze Ezechiela (starotestamentowa Persja obejmuje z łatwością Irak) nabiera kształtów przed naszymi oczyma. Nawet w chwili, gdy to piszę, nadchodzą informacje z Rosji, że Iran i Irak udostępniają Rosji bazy w Iraku i Syrii – zdumiewające czasy!

LECZ … osobiście jestem skupiony na tym, aby słuchać tego Jednego głosu: Chrystusa we mnie, nadziei chwały.

Wiele, wiele głosów słyszanych wśród chrześcijan jest nakręcanych przez ducha strachu.
Słyszy się o wszystkim, zaczynając od różnych teorii konspiracji do zawalenia się światowej ekonomii i wielu chrześcijan osiągnęło taki punkt, że nie są już więcej w stanie znieść – są już wyraźnie zmęczeni tymi głosami. Wielu jest jak płatki śniadaniowe: owoce, orzechy, płatki – słodkie śmieci bez większej wartości.

Gdy Jezus mówił w Ewangelii Jana 10:3 o tym, że Jego owce znają Jego głos i On wzywa je po imieniu, była to tylko pierwsza część oświadczenia. Kończy je mówiąc w wersie 5: „Za obcym nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych”.

Zbyt wielu wierzących słucha innych głosów, zamiast głosu Dobrego Pasterza, który jest  w nich. Musimy słyszeć Jego głos w nas, ponieważ żyjemy wczasach, w których Bóg odwrócił się i pozwala narodom iść ich własnymi drogami, podczas gdy resztka obserwuje urzeczona horrorem rozpadającego się wokół nas świata. Jak to już było wcześniej, to my zostaniemy oskarżeni …
Wyczerpałem znowu miejsce. Następnym razem powiążemy to wszystko razem i dowiemy się dlaczego nie było porwania oraz, co obecnie robi Bóg.

Cz. 3

Logo_FennC_2
John Fenn

W szkole biblijnej, gdzie byłem dyrektorem wykonawczym, przyszedł czas na opracowanie budżetu, co oznaczało, że około 2 miliony dolarów należało szczegółowo rozdzielić.

Szczegóły zaś tym razem były takie, że pastor oraz główny księgowy poprosili dyrektorów wszystkich oddziałów, aby obniżyli wydatki o 10%, ja zaś byłem zdeterminowany, aby zrobić to bez redukcji etatów.

Jak to zwykle w biblijnej szkole bywa, studenci wpadali do biura między zajęciami, chcąc zobaczyć się z Johnem, ale moja sekretarka należała do tych ludzi, z którymi lepiej nie zadzierać. Uważała, że jest swego rodzaju psem strażnikiem Dobermanem Pinczerem, a ja czymś, czego należy pilnować. Stawała do konfrontacji z każdym i jak to niektórzy studenci ujmowali: obnażała zęby i warczała.

Osobiście chciałem się spotykać z każdym studentem, ponieważ o wiele więcej radości i spełnienia przynosi pomagania studentom, niż zmaganie się z budżetowymi cyframi. Ale … zawsze jest przyjemniejsze funkcjonować w swoich darach., Nauczyłem się jednak już tego, że powodzenie w biznesie odnoszą ci, którzy uczą się robić to, co nie przychodzi z łatwością. Moja sekretarka powiedziała mi: „John, serce masz wielkie jak wszystkie drzwi wejściowe, a studentom wydaje się, że mają coś pilnego, czym wyłącznie ty się możesz zająć. Niemniej, to budżet jest ważny i jeśli nie zrobisz tego, pastor będzie naprawdę zły, zamierzam więc kierować tych studentów do innych pracowników”. Gdy to usłyszałem, zdałem sobie sprawę z mądrości.

Tego dnia nauczyłem się odróżniać to, co pilne/natarczywe od tego, co ważne.

Nie zrozumcie mnie źle. Czasami jest tak, że musimy zająć się tym co pilne, ponieważ czasami to, co pilne jest również ważne. Jeśli odetniesz sobie piłą palec to jest masz do czynienia z tym, co pilne i ważne równocześnie.

Często jednak jest tak, że możemy zdecydować się na zajęcie się tym, co pilne później, aby skupić się na czymś większym, ważniejszym, ponieważ to, co ważne wyznacza nasz kurs na następny rok i dalej. Ci studenci mieli pilne potrzeby (byli natarczywi – przyp. tłum.), lecz budżet był ważny. Bez budżetu nie byłoby tutaj studentów!

Rzecz pilna to coś, co domaga się naszej uwagi, a to co ważne decyduje o przyszłości, leży spokojnie w tle i często zajmowanie się tym, nie sprawia przyjemności. Wymaga świadomie skierowanej uwagi.

Właśnie to, co ważne prowadzi nas do dojrzałości w Chrystusie i rozwija nas jako ludzkie istoty. Pilne, natarczywe jest to ciśnienie, które krzyczy i wrzeszczy w tobie do osoby, która źle cię potraktowała. Ważne jest to, abyś wzrastał w Chrystusie i radził sobie z tym, tak jak On by to zrobił. Pilna jest nieprzemyślana, gwałtowna reakcja, ważne jest zobaczenie większej perspektywy.

Natarczywe/pilne są te wszystkie głosy krzyczące, że może być porwanie, czyż nie jesteśmy tym poruszeni; ważne jest wzrastanie w tych dziedzinach, o których mówi do nas Chrystus dzisiaj. Ważny jest wewnętrzny głos Pasterza, pilne są wszystkie głosy ściągające twoja uwagę.

Ważne jest to, co się dzieje na całej Ziemi

W Księdze Dziejów Apostolskich 14:16 i 17:20-31 Paweł mówi o Bogu: „…za czasów minionych pokoleń pozwalał On wszystkim poganom chodzić własnym drogami…” oraz „Wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali, gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzają to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych”.

Bóg ciągle pozwala narodom chodzić ich własnym drogami, a różnica obecnie polega na tym, że On „wzywa wszystkich wszędzie, aby się upamiętali”. Oto mamy do czynienia z pewną trudnością: jednostki i narody nie chcą pokutować i iść za Bogiem i jego drogami. Pilne/natarczywe jest zamieszanie i działalność tych narodów, chodzących własnymi drogami a znajdujących się w stałej wojnie z Chrystusem. Natarczywi są również wierzący, którzy biegają wokół szukając ostatniego znaku Jego przyjścia, podczas gdy ważne jest to, aby szerzyć ewangelię, które jest znakiem, że koniec tego wieku jest blisko.

Równocześnie z tymi narodami, chodzącymi własnymi drogami, dokonują się postępy ewangelii od wewnątrz, powodując że jedna czy druga osoba pokutuje i przychodzi do Boga, w przyziemnej, falującej warstwie na całym świecie. W taki sam sposób podlegało zmianie Rzymskiem Imperium, od dołu ku górze przez 300 lat chrześcijaństwa, które spotykało się wówczas w domach, po jednym domu wznosząc się w górę i na zewnątrz swej kultury. Tak też Bóg porusza jednostki, domy i rodziny w wierze opierającej się na relacjach wzajemnych (nie wierze opartej na programach i budynkach), na całym Globie.

To dlatego Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 24:14, że ta ewangelia będzie głoszona na całym świecie na świadectwo I WTEDY nastanie koniec. Gdy Ewangelia jest głoszona wszystkim ludziom i wszystkim narodom, ludzie muszą podjąć decyzję czy idą za Nim, czy nie. On pozwala narodom chodzić własnymi drogami, lecz mimo wszystko porusza serca milionów.

Przebudzenie?

Jeśli jesteś członkiem audytoryjnego kościoła to słyszysz od wielu lat o „przebudzeniu”, które nadchodzi na ten świat. W umyśle pastora audytoryjnego oznacza to, że w miarę jak ci ludzi przyjdą do kościoła, to będzie więcej nabożeństw, większe sanktuarium i rosnący budżet.

Rzeczywistość jednak jest taka, że to ‚przebudzenie’ już trwa, tylko że większość pastorów jest po prostu poza kręgiem tego, co Bóg czyni poza ich czterema ścianami, więc mają mętne wiadomości, o ile w ogóle. Sprawdźcie sobie źródła, niektóre twierdzą, że Chiny i Indie rywalizują ze sobą o tytuł największego kraju o dominującej większości chrześcijan. Przy obecnym poziomie wzrostu w Chinach będzie to w roku 2025, a w Indiach – 2030. Słyszałem, jak pewien lider domowego kościoła w Chinach mówił, że 1.000.000 (jeden milion) Chińczyków przychodzi do Pana każdego miesiąca. Oto jest jeden z artykułów, które można znaleźć w świeckich mediach z zeszłego roku: http://www.huffingtonpost.com/2014/04/22/china-largest-christian-country_n_5191910.html

A więc ruszamy

Zderzenie kultur jest więc nieuniknione – chrześcijanie i konserwatyści podnoszą się spośród narodów, aby uchwycić się rzeczy Bożych, podczas gdy polityczny system, który odrzucił Boże zasady, robi wszystko, co może, aby stłamsić Ducha Bożego u wierzących obywateli oraz w kulturze.

Najbardziej łagodną formę sądu jest dopuszczenie do tego, aby człowiek bądź naród doświadczyli konsekwencji swoich decyzji i zachowań. Tak było z Izraelem, który na pustyni 10krotnie nalegał na Boga, co prowadziło tylko do pogorszenia ich życia i życzyli sobie śmierci na tej pustyni i co ostatecznie Bóg dopuścił. Stało się to, co czego chcieli.

Właśnie TO dzieje się na ziemi. Jeśli ktoś przewidując porwanie pominął to, jest tak dlatego, że Bóg pozwala, aby narody chodziły własnymi drogami, ponieważ odrzuciły Go na każdym kroku. Dla tych krajów, które odrzuciły Boże drogi politycznie, ekonomicznie, społecznie i kulturowo oznacza to zapaść, ponieważ Boże drogi są skuteczne, a ludzkie, które zostają doprowadzone do końca, nie.

Pomimo tego, w ramach tych krajów istnieje resztka, która idzie za Bogiem i Jego drogami, obserwując z przerażeniem, to co się dzieje wokół nich. Dla tych, którzy chodzą z Nim zawsze jest dostępna łaska, zaopatrzenie i cel.

Zastanów się nad tym na mniejszą skalę

Powiedzmy, że masz w sąsiedztwie rodzinę, która wyraźnie określiła się, że nie chcą twojego Boga. Obserwujesz ich, jak stają się coraz bardziej dysfunkcyjni. Może są to narkotyki, może zdrady małżeńskie, nieposłuszne dzieci z problemami w szkole, może nie są w stanie utrzymać pracy itd. Takie są ich pilne życiowe potrzeby, lecz nie mają pojęcia o tym, co jest ważne, jak wyznaczyć ważniejszy kurs. Ta rodzina jest migawką większego dysfunkcyjnego narodu.

Gdyby byli krajem, niektórzy chrześcijanie powiedzieliby, że Bóg ich osądza, albo może, że ten czarny kot, który przebiegł im drogę wczoraj wieczorem był znakiem zbliżającego się upadku. Niemniej, jest to tylko rodzina, która chodzi własnymi drogami, a ponieważ nie chcą Boga, On pozwala im doświadczyć konsekwencji ich własnych decyzji – to nie Bóg robi, to jest ich własny wybór. Technicznie rzecz biorąc, Bóg ich nie osądza, On po prostu sprawia, że stają się odpowiedzialni za swoje zachowania, co jest słuszne i sprawiedliwe.

W pewnej chwili ta rodziny dociera do końca swoich dróg i jedno z nich, powiedzmy żona, w poszukiwaniu odpowiedzi otwiera się na ciebie. Dzielisz się z nią Panem, zaczynacie razem modlić się o jej rodzinę i po jakimś czasie mąż przychodzi do Pana, następnie dzieci i cała rodzina zostaje przemieniona.

TAKA jest nasza nadzieja w stosunku do naszego kraju. Rządy ludzi idą swoimi drogami, podczas gdy odpowiedzi są pośród nich. W pewnym momencie zawali się to pod swoim własnym ciężarem, jak w tej rodzinie z przykładu. Czy możemy zdjąć nasz wzrok z przestworzy (pilne) i skupić na na załamujących się wokół nas ludziach, ponieważ zmiana jednej rodziny oznacza zmianę naszego kraju (ważne). Kościół musi nabrać małego, rodzinnego rozmiaru, aby stać się na tyle duży, aby zmienić jakiś kraj.

Następnym razem historia o cheeseburgerze i egoizmie.

A do tej pory dużo błogosławieństw.

John Fenn
email me at cwowi @   aol.co

[Głosów:4    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.