Od kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?

Oryg.: TUTAJ

Kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?
Inwazje, niewolnictwo i dżihad są przedstawiane jako celebracje różnorodności.

Raymond Ibrahim
25 sierpnia 2026 r.

30 lipca ponad 72 000 muzułmanów przybyło z Maroka do Ceuty, zabijając co najmniej 96 osób i zmuszając Włochy do wprowadzenia kontroli granicznych dla osób przybywających z Hiszpanii.

Ale podczas gdy Włochy próbują się bronić, Włosi są wciąż bombardowani zupełnie inną historią o swojej przeszłości: masowe migracje i wielokulturowość, jak im się wmawia, szczególnie ze świata islamskiego, są częścią samej istoty Włoch, a zwłaszcza Sycylii.

Rozważmy artykuł National Geographic zatytułowany „Od kasb do kuskusu — jak Sycylia celebrowała swoją różnorodność na przestrzeni wieków”.

Sycylia, jak nam powiedziano, jest „Bramą Europy”, wyspą, której tożsamość zawsze kształtowali obcokrajowcy: „imigracja nie jest przypisem do historii Sycylii; jest częścią istoty wyspy ukształtowanej przez przybyszów z zewnątrz”.

Istnieje jednak jeden problem z tą narracją: traktuje ona podboje dżihadystyczne jako zwykłe epizody „imigracji”.

Dlatego też, omawiając Mazara del Vallo, gdzie obecnie mieszka największa społeczność arabska we Włoszech, magazyn stwierdza, że ​​współczesna migracja Tunezyjczyków stanowi jedynie „najnowszą falę w historii imigracji z Afryki Północnej, która sięga IX wieku n.e.”.

A jakiego rodzaju „imigracja” miała miejsce w IX wieku?

Jak donosi National Geographic , „armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na następne 200 lat”.

Przeczytaj to jeszcze raz, w pełnym kontekście:

Ale ta [współczesna migracja Tunezyjczyków na Sycylię] była jedynie ostatnią falą w historii imigracji z Afryki Północnej, sięgającej IX wieku n.e., kiedy to armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na kolejne 200 lat. Wtedy zbudowano kasbę Mazara, którą później splądrowali kolejni władcy chrześcijańscy. Dziś została odrestaurowana i ponownie jest domem dla większości tunezyjskiej ludności.

Armia islamska najechała Sycylię, brutalnie podbiła jej chrześcijańskich mieszkańców i włączyła wyspę do świata islamskiego. Obecnie przedstawia się to jako wcześniejszą „falę” w wielokulturowej „historii imigracji” Sycylii.

W istocie, jedynymi „złymi” w tej narracji są „kolejni chrześcijańscy władcy”, którzy „splądrowali” okupowaną przez muzułmanów Mazarę. Ta krzywda najwyraźniej została naprawiona, ponieważ Mazara „ponownie stała się domem dla większości tunezyjskiej ludności”.

Dlatego teraz podboje militarne zaczęto określać mianem „imigracji”
Ten semantyczny trik jest znaczący, zwłaszcza że artykuł wyraźnie zestawia tę historyczną narrację z dzisiejszym kryzysem migracyjnym. Współczesna Sycylia, jak zauważa, stoi „na czele współczesnego europejskiego kryzysu migracyjnego”, przyjmując migrantów przybywających z Afryki. Czytelnik zostaje następnie zabrany w podróż po wpływach muzułmańskich, społecznościach tunezyjskich, meczetach, kuskusie, arabskich słowach i organizacjach wspierających współczesnych migrantów z Afryki.

Przesłanie kończy się słowami sycylijskiego przewodnika: „W wielu miejscach ludzie mówią: »Jesteś inny – odejdź!«”

Ale Sycylia, kontynuuje przewodnik, ma inną odpowiedź: „Jesteś inny. Czego możemy się od ciebie nauczyć?”

Innymi słowy, przeszłość stanowi lekcję dla teraźniejszości: Sycylia była wielokulturowa wtedy, Sycylia jest wielokulturowa dziś, a gościnność wobec przybyszów jest po prostu wyrazem autentycznej tożsamości historycznej Sycylii.

Taka interpretacja nie ogranicza się wyłącznie do czasopism podróżniczych; podobne twierdzenia formułują także publikacje naukowe i akademickie .

Z tym utopijnym obrazem różnorodności, mającym na celu kształtowanie współczesnych poglądów na temat migracji muzułmanów, jest tylko jeden problem.

To jest całkowicie ahistoryczne
Obecność islamu na Sycylii nie rozpoczęła się od pokojowych przybyszów z przepisami na kuskus i technikami nawadniania. Zaczęło się od inwazji, masakry, gwałtu i zniewolenia – jednym słowem, dżihadu .

Gdy dżihad rozpętał się w Arabii, Włochy nie tylko były bombardowane i zagrożone przez stulecia, ale jako siedziba Rzymu – stolicy zachodniego chrześcijaństwa – stały się celem ataków wielu ambitnych kalifów i sułtanów, często jednocześnie odwołując się do islamskiej tradycji i przechwalając się, że jako pierwsi zamienią ołtarz św. Piotra w koryto dla swoich koni.

Już w VII wieku „naród Saracenów, który już rozprzestrzenił się po Aleksandrii i Egipcie”, pisał Paweł Diakon (ur. 720), „nagle przybył z wieloma statkami, najechał Sycylię, wkroczył do Syrakuz i dokonał wielkiej rzezi ludności – z trudem uchodziło z życiem tylko tych, którzy schronili się w najsilniejszych twierdzach i pasmach górskich – i uprowadzili także wielkie łupy… i tak powrócili do Aleksandrii”.

Do 846 roku muzułmańskim flotom udało się wylądować na wybrzeżu Ostii, niedaleko Rzymu. Nie mogąc sforsować murów Wiecznego Miasta, splądrowali i zdewastowali okoliczne tereny, w tym – ku zaskoczeniu zachodniego chrześcijaństwa – czczone bazyliki św. Piotra i św. Pawła. Najeźdźcy zdewastowali dwa święte miejsca, zbezcześcili groby dwóch najbardziej czczonych apostołów chrześcijaństwa i ograbili je z ich skarbów.

Takie świętokradztwo skłoniło papieża Leona IV do wzniesienia potężnych murów i fortyfikacji wzdłuż prawego brzegu Tybru, aby chronić bazyliki i inne kościoły przed kolejnymi najazdami muzułmanów.

Nie dając się odstraszyć, „w 849 r. muzułmanie podjęli próbę ponownego lądowania w Ostii; od około 857 r. co roku zagrażali rzymskiemu wybrzeżu” – wyjaśnia francuski historyk średniowiecza CE Dufourcq.

Rzeczywiście, poniższy wpis z historii Ibn al-Athira dotyczący południowych Włoch i Sycylii jest wskaźnikiem ilości i jakości tych islamskich inwazji:

Kolejny najazd [w 835 r.] na Etnę i okoliczne twierdze zakończył się spaleniem plonów, rzezią wielu ludzi i grabieżą. Kolejny najazd, również w tym samym kierunku, zorganizował Abu al-Aghlab w 221 r. [według kalendarza muzułmańskiego, który w tym przypadku odpowiadał Bożemu Narodzeniu 835 r.]; przywiezione łupy były tak rozległe, że niewolników sprzedawano niemal za darmo.… W tym samym roku wysłano flotę na sąsiednie wyspy [chrześcijańskie]; po zdobyciu bogatych łupów i podbiciu kilku miast i twierdz, mieszkańcy powrócili cali i zdrowi. W 234 r. [5 sierpnia 848 r.] mieszkańcy Raguzy zawarli pokój z muzułmanami w zamian za oddanie miasta i jego zawartości. Zdobywcy zniszczyli je, zabierając ze sobą wszystko, co dało się przetransportować. W roku 235 [25 lipca 849] oddział muzułmanów wyruszył przeciwko Castrogiovanni i powrócił cały i zdrowy, uprzednio dokonując grabieży, morderstw i ognia na tym mieście.

Sadystyczne traktowanie niewiernych zawsze towarzyszyło napadowi; „Saraceni bowiem dla rozrywki profanowali, a także rabowali klasztory i kościoły” – zauważa Edward Gibbon. „Podczas oblężenia Salerno muzułmański wódz rozłożył swoje łoże na stole komunijnym, a na tym ołtarzu każdej nocy składał w ofierze dziewictwo chrześcijańskiej zakonnicy”.

Chociaż stulecia krucjat w dużej mierze uchroniły Włochy i Sycylię przed dalszymi atakami islamskimi – w tym poprzez odzyskanie Sycylii z rąk islamu, jak ubolewa National Geographic – w 1480 roku sułtan osmański Muhammad II najechał Włochy i zdobył Otranto. Ponad połowa z dwudziestu dwóch tysięcy mieszkańców została wymordowana, a pięć tysięcy wyprowadzono w łańcuchach. Na szczycie wzgórza (nazwanego później „Wzgórzem Męczenników”) kolejnych ośmiuset chrześcijan zostało rytualnie ściętych za odmowę przejścia na islam , a ich arcybiskup przecięty piłą na pół.

Oto jak francuski ksiądz Jerome Maurand opisał los mieszkańców maleńkiej wyspy Lipari u wybrzeży Sycylii po jej najeździe przez Turków Osmańskich w 1544 roku:

Widok tylu biednych chrześcijan, a zwłaszcza tylu małych chłopców i dziewczynek [zniewolonych] wzbudzał wielkie współczucie. Łzy, zawodzenie i płacz tych biednych Lipariotów, ojca obawiającego się syna i matki obawiającej się córki… płaczących, gdy opuszczali swoje miasto, by dać się porwać w niewolę psom, które przypominały drapieżne wilki pośród płochliwych jagniąt.

Nie mogąc pojąć, dlaczego muzułmańscy zdobywcy tak bezmyślnie torturowali zniewoloną ludność — między innymi powoli patrosząc starych i chorych nożami „z złości” — „zapytał tych Turków, dlaczego traktują biednych chrześcijan z takim okrucieństwem, a oni odpowiedzieli, że takie zachowanie jest bardzo cnotliwe; była to jedyna odpowiedź, jaką kiedykolwiek otrzymaliśmy”.

Wreszcie, znaczna część spośród milionów Europejczyków, zniewolonych i sprzedanych w muzułmańskiej Berberii między XV a XIX wiekiem, została pierwotnie pojmana na włoskim wybrzeżu i na Sycylii.

Krótko mówiąc, przerabianie wieków najazdów i grabieży na Włochy i Sycylię na wczesne przykłady „imigracji” i „różnorodności”, z których powinni uczyć się współcześni Włosi, jest parodią.

Mimo to, to wciąż powszechne i częste kłamstwo. Osiem lat temu profesor islamistyki Akbar Ahmed opublikował artykuł zatytułowany „Włochy muszą pamiętać o swojej pluralistycznej przeszłości”. Jego celem również było przekonanie Włochów, że muzułmanie zawsze byli częścią ich rzekomo pluralistycznego dziedzictwa.

Osiem lat później argument ten powrócił w jeszcze bardziej niezwykłej formie: teraz podboje same w sobie mogą stać się dowodem imigracji.

W obliczu kolejnej konfrontacji Europy z masowymi ruchami muzułmańskimi na Morzu Śródziemnym i w obliczu sytuacji, w której Włochom wmawia się, że ich przyjęcie to po prostu powrót do rzekomo wielokulturowej, historycznej tożsamości tego kraju, wszyscy Europejczycy powinni pamiętać o swojej przeszłości – swojej prawdziwej przeszłości – związanej z islamem.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *