Codzienne rozważania_15.11.2017

PnP 1:12-14
DOPÓKI KRÓL JEST PRZY STOLE BIESIADNYM, MÓJ NARD WYDAJE SWOJĄ WOŃ.
MÓJ MIŁY JEST MI WIĄZKĄ MIRRY, POŁOŻONĄ MIĘDZY MOIMI PIERSIAMI.
GRONEM HENNY Z WINNIC ENGADDY JEST MI MÓJ MIŁY…

Sulamitka wyraża zadowolenie ze swojego umiłowanego.
12. Nard jest rośliną pochodzącą z Indii, z której uzyskuje się wyjątkowo kosztowny i bardzo cenny olejek aromatyczny (Ew. Marka 14:3-5). Słodki zapach nardu, importowanego do Palestyny od najdawniejszych czasów, Sulamitka uważa za stosowny symbol jej miłości do Salomona.
13. Mirra jest także substancją otrzymywaną z roślin i była importowana zarówno z Indii jak i z Arabii. Starożytny świat uważał, że jest skutecznym środkiem dezynfekującym, wierzono ponadto, że ma właściwości odświeżające. Z tego względu umieszczano ją w małych torebkach i noszono ją dzień i noc na szyi lub między piersiami. Sulamitka nie może wyobrazić sobie, że mogłaby być bez umiłowanego, którego uważa za kogoś niewypowiedzianie cennego i rozsiewającego cenną woń.
14. Henna jest małym krzewem, który znajduje się głównie w dolinie Engaddy , oazie na zachodnim brzegu Morza Martwego. Wydaje kiście białych i żółtych kwiatów o niezwykłym zapachu. Jest bardzo wysoko ceniony i to jest powód poczynionej tu aluzji. Jakże wysoko Salomon jest ceniony przez Sulamitke.
Życzę błogosławionego dnia.

Tego tekstu legaliści nie są w stanie znieść


Joe McKeever

Nie postępuje z nami według grzechów naszych, ani nie odpłaca nam według win naszych” (Ps 103:10).

Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, aby w waszym kościele żaden legalista nie był odpowiedzialny za cokolwiek, ponieważ oznacza to wyrok śmierci na wszystko czegokolwiek się dotknie.

Litera zabija, Ducha daje życie” (2Kor 3:6).

Legalistą jest samozwańczy chrześcijanin, który sprowadza nasze obowiązki wobec Boga do listy reguł. Legaliści uwielbiają Dziesięć Przykazań, oczywiście, lecz skoro Nowy Testament nie kodyfikuje listy zadań, które musimy wykonywać, aby podobać się Bogu, oni robią to za Niego. Jakże miło z ich strony, że pomagają Bogu. Przypomina mi się stara definicja legalisty: Ten, kto wie, że w Biblii Bóg nie wymaga tej zasady, lecz wymagałby, gdyby o tym pomyślał. Legalista zrozumiał Boga.

Dla legalisty wszystko, cokolwiek Bóg robi, jest związane z naszymi ocenami i naszymi osiągnięciami. To, że my upieramy się przy tym, że „On nie postępuje według grzechów naszych ani nie dopłaca nam według win naszych” po prostu nie liczy się. Takie nauczanie nie funkcjonuje w jego systemie.

To twierdzenie – a łaska jest doktryną – jest dla legalisty nie do zniesienia.

Legalista „wie”, że łaska jest w Niebie rzadkością, ponieważ Bóg jest zbyt zajęty osądzaniem uczynków i przyłapywaniem grzeszników na gorącym uczynku.

Legalista nie ma cierpliwości dla tych, którzy uwielbiają Boże przebaczenie i przyklaskują Jego łaskawości. Jest zniesmaczony tym, że tacy słabeusze nazywają siebie chrześcijanami i jest pewien, że dzień sądu dowiedzie jego małostkowości.

Legalista wszystko redukuje do rygorystycznego zachowania. Jeśli czynimy dobrze jest w porządku, jeśli źle (czy nawet mniej niż dobrze), to mamy poważny problem.

Oczywiście, znajduje mnóstwo wersów na poparcie swego surowego punktu widzenia. Do jego ulubionych wersów należą wszystkie wzywające nas do „wykonywania Słowa”. Uwielbia 2Kor 2:9: „Po to zresztą i pisałem, aby was wypróbować, czy we wszystkim jesteście posłuszni”. (Ignoruje całą resztę Słowa i nie ma powodu, żeby nas zachęcić do sprawdzenia kontekstu.)

Miałem kiedyś diakonów którzy próbowali coraz bardziej zawężać kwalifikacje na ten urząd. Jak tylko znaleźli jakiś wers nazywający coś grzechem, natychmiast chcieli włączyć go, jako dyskwalifikujący. Wydaje się, że sądzili, iż teraz już są na dobre w grze, a tych kilka osób podążających za nimi będzie mogło ich zmierzyć poprzez wysokie standardy. Równocześnie, zabijali kościół uściskiem, w którym go trzymali.

Legaliście zależy na prostocie i nie ma cierpliwości do niczego, co komplikuje jego filozofię: „zachowuj zasady”. Czy może być coś prostszego? Continue reading

Codzienne rozważania_14.11.2017

PnP 1:8:11
JEŻELI TEGO NIE WIESZ, NAJPIĘKNIEJSZA WŚRÓD KOBIET, TO IDŹ ŚLADEM OWIEC I PAŚ KOŹLĘTA PRZY SZAŁASACH PASTERZY!
PRZYRÓWNAM CIEBIE, MOJA PRZYJACIÓŁKO, DO KLACZY W WOZACH FARAONA.
PRZEPIĘKNE SĄ TWOJE LICA WŚRÓD KLEJNOTÓW, A TWOJA SZYJA WŚRÓD KORALI.
ZROBIMY CI KLEJNOTY ZŁOTE, NABIJANE SREBREM.

Salomon mówi o tym jak podziwia swoją wybrankę i obiecuje dary. Jeśli ona nie zna do niego drogi, on jej powie co musi zrobić, aby go odnaleźć. Odnajdzie go , kiedy pójdzie ścieżką obowiązku. Wypełniając obowiązki pasterki z pewnością go spotka. Spełnianie obowiązków jest drogą do rozkoszy. kto może przejść obojętnie obok nauki wypływającej z takiego wersetu jak ten, werset 8.
W wersecie 9 oblubieniec ujawnia swoją opinię o oblubienicy. Uważa ją za uderzająco piękną, pełną wdzięku i posiadającą godne podziwu cechy charakteru. Prawdopodobnie niewiele kobiet czytających ten werset, przyjęłoby z wdzięcznością porównanie do konia. Jednak na wschodzie, gdzie piękno koni jest szczególnie cenione, byłby to wysokiej klasy komplement.
10-11. On być może wciąż myśli o koniach, gdy mówi o tym, jak ozdoby akcentują piękno jej policzków i szyi. Tak czy inaczej, obiecuje jej nowe ozdoby, które jeszcze bardziej wzmocnią jej urodę. To cud, że król pokochał kogoś, kto nie jest pociągający. Jednak co powiedzieć wobec faktu, że on ją także upiększa? Ktoś kiedyś skomentował to w następujący sposób: „Jakkolwiek wiele łaski Kościół otrzymał i jak wiele jej sobą przedstawia, Chrystus ma wciąż więcej łaski, by go nią obdarzyć, czyniąc go bardziej przyjemnym dla siebie”.
Błogosławionego dnia.

Drogi sprawiedliwości_1


John Fenn

Ostatnio, w sobotę rano, Barbara jeszcze spała, Chris już obudzony, wykąpany oglądał ulubiony chrześcijański program telewizyjny, grając na tablecie, a ja sprzątałem kuchnię po zrobieniu Chrisowi śniadania. W kuchennym oknie mamy drewniane żaluzje szerokości około 5cm, o nieco już wyblakłym kolorze. Jako, że są w kuchni, stale zbiera się na nich tłuszcz i kurz, a ja jako pierwszy rozsuwam je rano, przez co brud znajdujący się na każdej listewce i szybko zwijam do góry, żeby ukryć ten brud – nie widać, nie zawraca głowy.

W ciągu pierwszego miesiąca, stojąc przy kuchennym zlewie myślałem sobie: „ktoś musi w końcu wyczyścić to. Ciekaw jestem, kiedy Barbara zakręci się koło tego” (Tak, będąc szczerym.) Niemniej, dziś, tym „kimś” byłem ja. Nie dało się już tego dłużej wytrzymać. Chris zadowolony, Barbara śpi, jest po śniadaniu. Wyjąłem żaluzje z zaczepu, opuściłem na kontuar, spryskałem solidnie płynem i po kilku chwilach wytarłem papierowym ręcznikiem.
Gdy znalazły się z powrotem na miejscu, lekko wyczyściłem pozostałe plamy, które wcześniej przeoczyłem i pomyślałem sobie: „Ciekaw jestem, kiedy Barbara zauważy, że wyczyściłem żaluzje”. Jak tylko ta myśl powstała, usłyszałem, jak Pan pytam mnie: „Co chcesz jej powiedzieć o tym, dlaczego je wyczyściłeś?” Natychmiast odpowiedziałem: „Bo wymagały czyszczenia…” Te ostatnie słowa wygasły z myśli, jak samochód, któremu wyczerpało się paliwo i powoli zjeżdża na bok. Odpowiedziałem, zanim zdałem sobie sprawę z tego, że Pan pytał o przyczynę, a ja wiedziałem, co to było – Pan sprawdzał motywacje, co napędzało moje serce, sprawiedliwość czy pycha?

Wobec Niego można mówić wyłącznie prawdę, jest jak najdoskonalszy na świecie wykrywacz kłamstwa, uniwersalna surowica prawdy, ponieważ On Sam jest Prawdą. Kiedy zadaje ci pytanie o prawdę, cokolwiek jest w sercu wychodzi na wierzch. Jest to łagodne, lecz gruntowne, a bolesne jedynie wtedy, gdy nie jesteś podatny na naukę, jesteś pyszny, uparty, starasz się coś ukryć w sercu i nienawidzisz być w błędzie. W skrócie: jeśli nie kochasz sprawiedliwości będziesz unikał Prawdy, lecz jeśli kochasz sprawiedliwość, będziesz zmierzał do światła, aby zostać sprostowany.

Wobec Niego dzieje się prawda i człowiek nie jest w stanie powstrzymać jej przed wyjściem z serca na światło Jego szczegółowego przyglądania się. Motywy po prostu wypływają na powierzchnię, jak babcine pierogi po ugotowaniu się. Jesteś „ugotowany” i nic nie możesz na to poradzić.

Natychmiast zmieniłem odpowiedź na prawdziwą: „W porządku, prawda jest taka, że nie mogłem już wytrzymać ich w takim stanie”, na co odpowiedział: „Ale Barbarze powiedziałbyś, że zrobiłeś to jak przysługę, bo była taka potrzeba, a wiesz, że trudno jej zdjąć je z góry”. „Tak, przepraszam” – przyznałem. „W porządku, dziś wzrosłeś trochę”. I tyle. Pan milczał, a ja zostałem z ciepłym uczuciem Jego obecności, które kocham, i które wzmocniło się, ponieważ wzrosłem nieco.

Postanowiłem w sercu, że, gdy Barbara zapyta, kiedy je wyczyściłem i dlaczego, powiem jej niepolerowaną prawdę, bez powiastek czy robienia z siebie jej bohatera. Zrobiłem to, bo nie dręczyły mnie tym brudem, nie mogłem tego znieść dłużej. Czysto egoistyczna motywacja. Taka była prawda. Nie zrobiłem tego dla niej. Nie, ze względu na wygląd tego miejsca, nie dlatego, że była taka potrzeba. Przeszkadzało mi to, że są takie brudne i nie mogłem tego już więcej znieść. Tak jej powiem. (Jeszcze nie zauważyła, że są czyste.)


Gdy sądzi Bóg

Continue reading

Codzienne rozważania_13.11.2017

PnP 1:1-7
PIEŚŃ NAD PIEŚNIAMI SALOMONA.
NIECH MNIE POCAŁUNKIEM UST SWOICH! ACH, TWOJA MIŁOŚĆ JEST SŁODSZA NIŻ WINO!
WYBORNA JEST WONNOŚĆ TWOICH OLEJKÓW, TWOJE IMIĘ JAK NAJLEPSZY OLEJEK DO MAŚCI! DLATEGO MIŁUJĄ CIĘ DZIEWCZĘTA.
POCIĄGNIJ MNIE ZA SOBĄ! POBIEGNIJMY! WPROWADŹ MNIE, O KRÓLU, DO SWOICH KOMNAT, ABYŚMY MOGLI SIĘ RADOWAĆ I WESELIĆ TOBĄ, UPAJAĆ SIĘ TWOJĄ MIŁOŚCIĄ BARDZIEJ NIŻ WINEM! SŁUSZNIE CIĘ MIŁUJĄ. ŚNIADA JESTEM, LECZ PIĘKNA, O CÓRKI JERUZALEMSKIE, JAK NAMIOTY KEDARU, JAK ZASŁONY SZALMA. NIE PATRZCIE TAK NA MNIE, ŻE ŚNIADA JESTEM, ŻE OPALIŁO MNIE SŁOŃCE! SYNOWIE MOJEJ MATKI ROZGNIEWALI SIĘ NA MNIE, KAZALI MI PILNOWAĆ WINNIC, LECZ NIE USTRZEGŁAM SWOJEJ WŁASNEJ WINNICY. POWIEDZ MI TY, KTÓREGO MIŁUJE MOJA DUSZA, GDZIE PASIESZ SWOJE STADA, GDZIE POSTÓJ WYZNACZASZ NA POŁUDNIE, ABYM NIE MUSIAŁA BŁĄKAĆ SIĘ WŚRÓD STAD TWOICH TOWARZYSZY?

W czasie naszego studium, będziemy po prostu patrzeć na księgę, taką jaką ona jest, lecz nasze myśli stale niech będą wznosić się ku wyższemu związkowi miłości, jaki łączy Pana Jezusa Chrystusa z tymi, którzy do niego należą.
Rozpoczęciem księgi jest wyrażanie przez oblubienicę swej wielkiej miłości do ukochanego i tęsknotę za nim. Dziś pocałunek kojarzymy z namiętnością lub pożądaniem. W Biblii jest on wyrazem czystej, głębokiej miłości, choć ma także kilka innych znaczeń: wyraża uczucia, rękojmię pokoju, dowód pojednania i oznakę akceptacji. Biblia często kojarzy wino z radością i zadowoleniem. Jednak lepsza niż wino, które rozwesela serce, jest miłość oblubieńca do oblubienicy. Jest największą rozkoszą, jaką zna Sulamitka. Ze względu na upał, na wschodzie powszechnie stosuje się maści i perfumy. Kilkakrotne mycie się w ciągu dnia jest niezbędne, potem pielęgnuje się skórę słodko pachnącymi olejkami. Było więc rzeczą naturalną, że ludzie z królewskiego rodu używali maści będących kompozycją niezwykłych zapachów. To właśnie o taki zapach chodzi Sulamitce, gdy rozmyśla o ukochanym. Jego imię – innymi słowy wszystko, kim i czym on jest – jest wonią. Ona ma dla niego nieskończony podziw i może myśleć tylko o tym, że inni także będą przepełnieni tym uczuciem. W 2 wersecie oblubienica wyraża gorące pragnienie, by oblubieniec przyszedł do niej. Teraz pragnie, by on pociągnął ją za sobą. W zadumaniu widzi go tak, jakby znajdował się bezpośrednio przy niej. Co za radość! Jej życzeniem jest podzielić się radością z innymi. Oni się nie pomylą, gdy będą żywić do niego takie samo uczucie. Jest to w pełni usprawiedliwione. Jej naturalne piękno zostało zniszczone przez słońce, które opaliło ją na kolor namiotów Kedaru (plemię Nomadów, które pochodziło z Kedaru, a jego namioty zrobione były z czarnej lub ciemnobrązowej skóry kóz). Mimo że jej uroda była zniszczona, to wciąż jeszcze była obecna. W ten sposób Sulamitka może porównać się do atrakcyjnych, wielobarwnych zasłon, znajdujących się w pałacu Salomona. Jednak do tej nieatrakcyjnej osoby przybył powszechnie miłowany król i obdarzył ją swą królewską miłością. Sulamitka przypomina sobie jak bardzo wtedy pragnęła z nim być . Przyszedł w przebraniu pasterza, lecz ona czuła, że nie może czekać aż do wieczora, by go zobaczyć i miała nadzieję , że znajdzie go w trakcie południowego wypoczynku. Dlaczego miałaby być podobna do innych lub jak osoba z opaską na oczach nie znać miejsca pobytu oblubieńca, kiedy tak naprawdę mogła być z nim?
Błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_12.11.2017

Kazn  12:13-14
WYSŁUCHAJ KOŃCOWEJ NAUKI CAŁOŚCI: BÓJ SIĘ BOGA I PRZESTRZEGAJ JEGO PRZYKAZAŃ, BO TO JEST OBOWIĄZEK KAŻDEGO CZŁOWIEKA. BÓG BOWIEM ODBĘDZIE SĄD NAD KAŻDYM CZYNEM, NAD KAŻDĄ RZECZĄ TAJNĄ – CZY DOBRĄ CZY ZŁĄ.

Kimkolwiek jesteśmy, jaka jest nasza narodowość lub sytuacja życiowa, w którymkolwiek okresie historii żylibyśmy to wymaga się od nas dwóch rzeczy. Dla nich powinniśmy żyć, dla nich zostaliśmy stworzeni i bez nich nie zapewnimy sobie, ani spełnienia ani szczęścia. Pierwsza z nich to bojaźń Boża. Nie oznacza to, że Bóg ma nas przerażać. Nie chodzi tu o kurczenie się przed Bogiem ze strachu w poczuciu winy. Oznacza to raczej, że okazujemy mu szacunek z powodu jego wielkości i chwały. Jest to oddanie należnej mu wdzięczności za jego dobroć i miłosierdzie, zbożnym podziwem dla jego mocy, zaufaniem do jego mądrości, poddaniem się jego woli i rozkoszowaniem się przebywaniem w jego obecności. Bojaźń Boża jest postawą umysłu, który jest nieustannie świadomy obecności Boga na każdym kroku i wszystko postrzega w odniesieniu do tego, który jest odwiecznie święty, sprawiedliwy i dobry. Drugiego obowiązku nie sposób oddzielić od pierwszego, ponieważ on z niego wyrasta. Wewnętrzne życie człowieka mężczyzny czy kobiety objawia się na zewnątrz. Ci,których serca są nastawione na to, by podobać się Bogu, po prostu nie mogą być tacy jak inni. Przysięgę wierności zachowują w sercach przez całe życie i dbają o to, by trwać w jawnym posłuszeństwie Bogu, czego się nie wstydzą. Nie interesuje ich jedynie zewnętrzne przystosowanie się do wymagań. Nie są zwolennikami faryzeuszów. Ich zewnętrzne działania są manifestacją duchowej lojalności i miłości. Poddają swą wolę autorytetowi niebiańskiego Pana i odsuwają wszelkie uczucia i emocje, które zagrażają ich posłuszeństwu. Oddają Bogu cześć. Wypełniają radośnie jego wolę, zawsze niestrudzeni w swych usiłowaniach, by zachować ducha bojaźni Bożej i nieskazitelne życie. To jest właśnie życie, jakie warto przeżyć. Popełniamy wielki błąd, jeśli sądzimy, że konsekwencje naszego osobistego życia ponosimy w tym świecie. To jest mit. To właśnie na sądzie, przed którym będziemy musieli stanąć, każdy szczegół naszego życia zostaje przejrzany przez oko nieomylnego i wszechwiedzącego Boga. Jakie to okropne znaleźć się wtedy w kiepskiej sytuacji! Jakież to wspaniałe znaleźć się w dobrym położeniu! Wtedy nasze charaktery okażą się takimi, jakimi są naprawdę. Ukryte rzeczy zostaną ujawnione i nieodkryte przestępstwa objawione. To wszystko, co uważaliśmy za sprawę prywatną, ostatecznie stanie się sprawą publiczną. Staniemy przed sądem, który jest absolutnie sprawiedliwy, mądry, wolny od wszelkiej stronniczości i którego wyrok jest ostateczny. Co stanie się z tymi, którzy żyli i umarli bez choćby jednej myśli o Bogu? Jest rzeczą nie do pomyślenia, żeby oni znaleźli łaskę w jego oczach, gdy przed nim staną. Takie poczucie marności jest obce wierzącemu. On wie, co jest celem życia i jak musi postępować. Widzi, że trwałe szczęście leży w prostym a równocześnie głębokim zrozumieniu, że „Ostatecznym celem człowieka jest uwielbić Boga i cieszyć się nim na wieki„. Salomon pokazał nam, że z natury zamieszkujemy miasto marności i zagłady. Lepiej by nam się żyło, gdybyśmy mieszkali w mieście społeczności z Bogiem. Jednak tylko w Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa ta droga jest uczyniona prostą. Służ Bogu gdy jesteś młody/młoda.
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_10.11.2017

Kazn 12:1
PAMIĘTAJ O SWOIM STWÓRCY W KWIECIE SWOJEGO WIEKU, ZANIM NADEJDĄ ZŁE DNI I ZBLIŻĄ SIĘ LATA, O KTÓRYCH POWIESZ: NIE PODOBAJĄ MI SIĘ.

Ludzie nienawróceni myślą w kontekście życia dla samych siebie. Pewność tego, że śmierć przyjdzie, powoduje, że postanawiają dobrze się bawić póki mogą. Argumentują, że każdą inną myśl powinno się odsuwać i należy koncentrować się na zaspokajaniu własnych potrzeb, tu i teraz. Kto wie, co niesie przyszłość? Żyjmy zatem teraźniejszością! Rada Salomona, udzielona z boskiego punktu widzenia pozostaje w całkowitej sprzeczności z takim myśleniem. W czasie, gdy możesz cieszyć się życiem zwróć się do Boga, bez którego życie jest pozbawione celu. Gdy jesteś w pełni swych możliwości, używaj ich, lecz nigdy nie zapominaj o Bogu. Jak często ekscytacja młodością powoduje, że młodzi ludzie zapominają o Bogu! Sądzą, że mają mnóstwo czasu, by pomyśleć o nim później. On jest dobry dla staruszków, lecz zupełnie nieodpowiedni dla młodzieży. Jednak gdy nadchodzi starość ich charakter jest już tak trwale ukształtowany, że trudno mu zagłębić się w święte myśli. U wielu starszych ludzi każde pragnienie rzeczy duchowych jest zatrute goryczą. Zmęczone ciała i zgrzybiałe umysły często czynią ich niezdolnymi, nawet do tego, by świadomie przyjmować to, co słyszą o Bogu. Stwierdzają, że w ich wieku jest za późno, by zwrócić się do niego! Jak nieliczni są ci, którzy przychodzą do Pana w późnym wieku! Dla okazania swej łaski Bóg zbawia niektórych w tej fazie życia. To nie powinno nikogo dziwić, gdy czytamy takie fragmenty, jak ten. Istnieje najlepszy czas, aby szukać i znaleźć Pana. Istnieje najlepszy czas by mu służyć. Tym okresem jest młodość!

Życzę błogosławionego dnia.