Ta chwila: wcielenie, współudział i wieczne życie teraz

Kenneth-Tanner-Headshot-400x401

Kenneth Tanner

Chwila, w której zdasz sobie sprawę z tego, że wcielenie, życie, śmierć, zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba Jezusa nie miały miejsca po to, aby zbawić twoją wieczną duszę, lecz aby zbawić ludzką naturę, która jest udziałem wszystkich mających ciało oraz aby odnowić wszelkie dobro Stworzenia.

Chwila, w której zdasz sobie sprawę z tego, że zbawienie, to nie tylko wejście do życia wiecznego z chwilą śmierci, lecz rzeczywisty udział w boskiej naturze WŁAŚNIE TERAZ.

Innymi słowy: chwila, w której zdasz sobie sprawę z tego, że wcielenie, cielesne życie, krzyż, zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba Jezusa nie dotyczy tylko ciebie i nie chodzi tu tylko o NIEBO.

Jest to TA chwila, w której ZOSTAWISZ ZA SOBĄ dzieciństwo w Jezusie Chrystusie i DASZ swoje życie oraz przyszłość (które już więcej nie liczą się, tak bardzo, nie wywołują niepokoju) Bożej zbawczej misji na rzecz życia tego świata.

To jest ta chwila, w której DOROŚNIESZ, usuniesz siebie i swoją wieczną przyszłość z centrum uwagi, sięgniesz po pełną poświęcenia miłość Jezusa, która zabiega nie tylko o wieczną chwałę, lecz o to, aby wszyscy mogli wziąć udział w BOSKIM SPOSOBIE życia i miłowania wszystkiego tak, jak kocha wszystko Bóg – TUTAJ i TERAZ.

To jest ten moment, w którym stajesz się w Chrystusie AKTOREM człowieczej zbawczej misji, aby WSZYSTKO UCZYNIĆ NOWYM.

To jest ten moment, w którym już więcej nie jesteś wyłącznym centrum zbawczych słów i działań Boga, lecz jednym z tych, którzy niosą krzyż z Jezusem na rzecz INNYCH, aby TEŻ MOGLI UWIERZYĆ.

To jest ta chwila, w której PRZYŁĄCZASZ się do zbawczego celu Chrystusa, którym jest odnowienie stworzonego porządku, wobec chaosu i zniszczenia ciągle wywoływanych przez ludzkość i siły ciemności.

To jest ta chwila, w której przestajesz martwić się o swoje wieczne bezpieczeństwo i ZNAJDUJESZ WIECZNE ŻYCIE TERAZ, żyjąc życiem, które objawia niebo w teraźniejszości.

Ta głęboka pokora Boża w Jezusie Chrystusie nie jest dla CIEBIE, lecz dla WSZYSTKICH i nie tylko zwyczajnie dla wszystkich, lecz jest ofiarą, która uzdrawia czas, ratuje naturę i ponownie sprowadza wszystko do tej jedności, która była zamiarem Boga – Ojca, Syna i Ducha – przed powstaniem czasu, przed tym, gdy światy zostały ukształtowane.

 

Codzienne rozważania_08.11.2017

Kazn 11:9-10; 12:1-7.
RADUJ SIĘ MŁODZIEŃCZE, W SWOJEJ MŁODOŚCI I BĄDŹ DOBREJ MYŚLI, PÓKI JESTEŚ MŁODY. POSTĘPUJ TAK, JAK KAŻE CI TWOJE SERCE, I UŻYWAJ, CZEGO PRAGNĄ TWOJE OCZY. LECZ WIEDZ, ŻE ZA TO WSZYSTKO POZWIE CIĘ BÓG NA SĄD.
OTRZĄŚNIJ SIĘ Z UTRAPIENIA SWOJEGO SERCA I ODRZUĆ SŁABOŚCI SWOJEGO CIAŁA! GDYŻ MŁODOŚĆ I JEJ ROZKWIT SĄ MARNOŚCIĄ.
PAMIĘTAJ O SWOIM STWÓRCY W KWIECIE SWOJEGO WIEKU, ZANIM NADEJDĄ ZŁE DNI I ZBLIŻĄ SIĘ LATA, O KTÓRYCH POWIESZ: NIE PODOBAJĄ MI SIĘ.
ZANIM SIĘ ZAĆMI SŁOŃCE I ŚWIATŁO, KSIĘŻYC I GWIAZDY, I ZNOWU POWRÓCĄ OBŁOKI PO DESZCZU,
A SĄ TO DNI, GDY BĘDĄ DRŻEĆ STRÓŻE DOMOWI I UGINAĆ SIĘ SILNI MĘŻOWIE, GDY USTANĄ W PRACY MŁYNARKI, BO ICH BĘDZIE ZA MAŁO, A WYGLĄDAJĄCE OKNAMI BĘDĄ ZAMGLONE,
GDY ZAWRĄ SIĘ DRZWI NA ZEWNĄTRZ, GDY ŚCICHNIE ŁOSKOT MŁYNA, DOJDZIE DO TONU ŚWIERGOTU PTASZĄT, I WSZYSTKIE PIEŚNI BRZMIEĆ BĘDĄ CICHO,
GDY NAWET PAGÓRKA BAĆ SIĘ BĘDĄ I STRACHY CZYHAĆ BĘDĄ NA DRODZE; GDY DRZEWO MIGDAŁOWE ZAKWITNIE I SZARAŃCZA Z TRUDEM WLEC SIĘ BĘDZIE, A KAPAR WYDA SWÓJ OWOC, BO CZŁOWIEK ZBLIŻA SIĘ DO SWOJEGO WIECZNEGO DOMU,
ZANIM ZERWIE SIĘ SREBRNY SZNUR I STŁUCZE ZŁOTA CZASZA, I ROZBIJE SIĘ DZBAN NAD ZDROJEM, A PĘKNIĘTE KOŁO WPADNIE DO STUDNI.
WRÓCI SIĘ PROCH DO ZIEMI, TAK JAK NIM BYŁ, DUCH ZAŚ WRÓCI DO BOGA, KTÓRY GO DAŁ.

Jeśli jesteś młody, ciesz się się swoją młodością i żywotnością. Zaspokajaj pragnienia swego serca przyjemnościami. Bądź tak beztroski jak to tylko możliwe. Pamiętaj jednak, że młodość nie trwa długo i Bóg będzie cię sądzić za to, jak wykorzystałeś te lata. Teraz jest właściwy czas pamiętać o Bogu, gdy życie jest powodem do radości, nie zaś czymś przykrym, co trzeba znosić, zanim nastąpi schyłek życia. Burza zawsze zbyt szybko okryje chmurami południe twego życia. Wtedy skończą się dni ciepła, jasności i nieskrępowanego zadowolenia. Ręce i ramiona zaczną drżeć, nogi uginać się z powodu słabości, zębów będzie niewiele, a oczy zaćmią się. Twoje uszy nie będą już słyszeć a zęby przestaną gryźć. Nie mogąc spać, będziesz się budzi z brzaskiem dnia. Twój głos będzie słabszy, szczególnie do śpiewania. Nadchodzą dni, gdy będziesz się bać wychodzenia z domu. Jako starsza wiekiem, siwowłosa osoba, nie będziesz mieć dość siły, by poruszać się o własnych siłach (5). Pozostała część tego wersetu odnosi się do zaniku popędu seksualnego. Wspomniany tu kapar był uważany za afrodyzjak, który pobudza pragnienie seksualne. W końcu pójdziesz do wiecznego domu, zaś na ulicach słychać będzie płaczki. Wkrótce srebrny łańcuch mocujący złotą lampę oliwną do sufitu zerwie się a ona spadnie i rozbije się o podłogę. Oliwa wypłynie z rozbitej misy i twoje światło zgaśnie. Inne ilustracje śmierci: dzban zostanie rozbity i już nie będzie w stanie nieść wody życia. Koło u studni pęknie i już nie da się naczerpać wody. W końcu umrzesz. Śmierć jest oddzieleniem ciała i ducha. Ciało wróci do ziemi, z której zostało uczynione, zaś duch do Boga, który go dał i w którego rękach jest jego przeznaczenie. To wszystko jest pewne. Służ więc Bogu teraz kiedy możesz i kiedy jesteś w pełni zadowolony ze swoich zdolności.

Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_07.11.2017

Kazn  11:1-8
ROZDAWAJ SWÓJ CHLEB W OBFITOŚCI, A PO WIELU DNIACH ODNAJDZIESZ GO.
ROZDZIEL DZIAŁ MIĘDZY SIEDMIU, A NAWET OŚMIU, BO NIE WIESZ, JAKIE NIESZCZĘŚCIE MOŻE SIĘ ZDARZYĆ NA ZIEMI.
GDY CHMURY SĄ PEŁNE, SPUSZCZAJĄ DESZCZ NA ZIEMIĘ; A CZY DRZEWO PADA NA POŁUDNIE CZY NA PÓŁNOC, TAM LEŻY GDZIE PADA.
KTO ZWAŻA NA WIATR, NIGDY NIE BĘDZIE SIAŁ; A KTO PATRZY NA CHMURY, NIE BĘDZIE ŻĄŁ.
JAK NIE WIESZ DOKĄD WIATR WIEJE, JAK KSZTAŁTUJĄ SIĘ KOŚCI W ŁONIE BRZEMIENNEJ, TAK NIE ZNASZ DZIEŁA BOGA, KTÓRY WSZYSTKO CZYNI.
Z RANA SIEJ SWOJE NASIENIE, A NIECH NIE SPOCZYWA TWOJA RĘKA DO WIECZORA, BO NIE WIESZ, CZY UDA SIĘ TO CZY TAMTO, LUB CZY JEDNO CZY DRUGIE JEDNAKOWO WYPADNĄ.
SŁODKIE JEST ŚWIATŁO I MIŁO JEST OCZOM OGLĄDAĆ SŁOŃCE.
GDY CZŁOWIEK ŻYJE WIELE LAT, NIECH SIĘ Z NICH WSZYSTKICH RADUJE, LECZ NIECH PAMIĘTA, ŻE DNI MROCZNYCH JEST SPORO. WSZYSTKO CO NADCHODZI, JEST MARNOŚCIĄ.

Osoba nawrócona nie powinna ona żyć dla samej siebie. Jest to zupełnie sprzeczne z ogólnym poglądem na życie człowieka nienawróconego. Zamiast folgować własnym zachciankom używając tego, na co zapracowaliśmy, powinniśmy być szczodrzy w rozdawaniu innym, nawet, jeśli przez chwilę wydaje się nam całkowitym marnotrawstwem. Tak bowiem bowiem nie jest. Dary nasze w końcu wrócą do nas i wreszcie osiągniemy korzyść z naszego działania. Powinniśmy dawać hojnie, jest bowiem możliwe, że nie zawsze będziemy mieli ku temu sposobność. Pożyteczność chmur polega na tym, że oddają deszcz jaki nagromadzą. Nie powinniśmy dopuścić, by cokolwiek zniechęciło nas do spełnienia obowiązków. Jeśli drzewo upada, nie ma sensu myśleć: „Niewykluczone, że byłoby lepiej, gdyby drzewo w innym kierunku”. Sprawa jest prosta; nie upadło, tak jakbyśmy sobie tego życzyli, więc musimy sprostać sytuacji takiej, jaka ona jest. Nie wolno nam spędzać dni na „gdybaniu”, ani też nie możemy pozwolić sobie na czekanie na idealne warunki, zanim zaczniemy właściwie postępować. Jeśli będziemy czekać, aż wszystko będzie „w porządku”, to nigdy niczego nie dokonamy. Znajdujemy tu wiele lekcji dotyczących każdej dziedziny życia. Jednak szczególnie są godne przyjęcia przez tych, którzy są zaangażowani w chrześcijańskie dzieło! W tym życiu jest wiele rzeczy, o których nie wiemy. Jednak jest taka, którą znamy – mianowicie, że nie ma żniwa bez siania. Zatem bądź szczodry! Czyń dobrze! Nie osiągniesz niczego, jeśli nie będziesz działać. Czas do pracy jest teraz. Musimy pracować, kiedy możemy, ponieważ nadchodzi czas, gdy nie będziemy mogli. Czyń dobrze, gdy tylko możesz.
Życzę błogosławionego dnia.

Czy należy „bać” się Boga?

http://chipbrogden.com/wp-content/uploads/chipbrogden-logo-sticky.png

Chip Brogden

Usłyszałem szelest twój w ogrodzie i zląkłem się, gdyż jestem nagi, dlatego skryłem się(Rdz 3:10). 

W Biblii strach po raz pierwszy jest wspomniany w kontekście człowieka obawiającego się Boga. Zastanówcie się nad tym przez chwilę. To jest pierwsza fobia w zarejestrowanej historii Teofobii – strachu przed Bogiem. Jest to właściwe określenie – Teofobia. Znajdziesz ten wyraz w medycznym słowniku, a oznacza on: „chorobliwy strach przed Bogiem”.

Człowiek niemal od samego początku swego istnienia cierpiał na Teofobię, a to wskazywałoby na to, że praktycznie każdy strach, który odczuwamy – nie wszystkie, ale większość z nich – wiąże się z tym nadrzędnym, przytłaczającym strachem przed Bogiem. W większości opiera się on na niewiedzy – obawiam się tego, czego nie wiem, czego nie rozumiem. Skoro więc nie znam Boga i nie rozumiem Go, a religia karmi mnie nieustanną dietą nieprawd i półprawd o Bogu, grając na moich obawach,to oczywiście będę się bał Boga. Ten strach sprawia, że albo będę uciekał przed Bogiem, albo będę podejmował starania, aby się Mu podobać, na przykład: może pójdę do kościoła, ponieważ myślę, że Bóg z tego powodu ucieszy się.

Trzeba koniecznie zrozumieć, że religijna osoba starająca się przypodobać Bogu jest równie nieświadoma, jak „grzesznik” starający się ukryć przed Bogiem – ani jeden, ani drugi rozumieją poprawnie Boga. Wszystko, co robią jest zbudowane na strachu. Jeden nie chodzi do kościoła, bo boi się Boga, drugi chodzi z tego samego powodu. Czy nie jest to ciekawe, jak strach prowadzi ludzi do zupełnie przeciwnych postaw!

Bóg nie prowadzi nas według naszych obaw. Jakże łatwo jest usprawiedliwić różne lęki pod pretekstem: „Czuję się tak prowadzony”. Czy rzeczywiście jesteś tego pewien? Wielokrotnie bywa tak, że nie jesteśmy prowadzeni przez Boga, lecz przez nasze obawy. Weźmy na przykład kogoś, kto ma objawienie Chrystusa, ma objawienie Ciała Chrystusa, Kościoła, który Jezus buduje, lecz trzyma się tego miejsca, gdzie jest, pomimo że jest to całkowicie dla niego martwe. Jaki podaje powód? „No, obawiam się. Dokąd pójdę. Co pomyślą przyjaciele?” Pastor dowiaduje się o tym i mówi, że musisz przecież być pod duchową ochroną, a wilki lubią polować na odizolowane owce. Jeśli więc, nie zostaniesz w kościele, diabeł dorwie cię i Bóg nie będzie z tego zadowolony itd., itp. Wtedy racjonalizuje się całą sprawę, mówiąc, że Bóg chce, aby pozostał tam, gdzie jest, aby „być światłem w ciemnym miejscu”, kwitnął tam, gdzie jest zasadzony, no i te wszystkie bezsensowne rzeczy. Nie twierdzę, że tak się nie może stać, pytam czy rzeczywiście Bóg chce, abyś trzymał się tego, czy też poddajesz się strachowi?

Bóg nie dał nam ducha strachu. To jest istota – nie chodzi o to czy właściwe jest pozostać bądź wyjść, czy nie – lecz raczej, co tobą kieruje? Jakie są twoje motywacje. Co cię kontroluje?

Biblia mówi, że „Bóg jest miłością”. Mówi również, że „doskonała miłość usuwa strach”. Bóg jest doskonały i Bóg jest doskonałą miłością. Tak więc, miłość, a nie strach, powinna być cechą charakteryzującą przyjaźń z Bogiem. Naszą motywacją działania ma być miłość, a nie strach. Weźmy pod uwagę codzienny czas poświęcany Bogu. Mnóstwo ludzi modli się i czyta Biblię kilka minut dziennie na początku dnia. Wielu tego nie robi i czują się z tego powodu winni. Chciałbym, abyś zaczął badać motywacje, które stoją za tym. Zapytaj samego siebie: Dlaczego? Pytając, zacznij grzebać coraz głębiej i głębiej. Tu nie chodzi o to, co robisz, czego nie robisz, lecz o to, dlaczego? Bardzo łatwo przychodzi nam zmienić coś duchowego w coś religijnego. Wtedy, gdy zdarzy się nam ominąć taki modlitewny poranek, jesteśmy poirytowani i źli przez resztę dnia, bądź odczuwamy poczucie winy, że tego nie zrobiliśmy. Możemy czuć się dobrze, bo zrobiliśmy to i myśleć, że jesteśmy bardziej duchowi od tych, którzy nie robią tego. Łatwo jest popaść w coś, co miłością nie jest. Zaczynasz modlić się z obawy przed tym, co może się stać, jeśli tego nie zrobisz. Sugerowałbym, że jest to zła motywacja do modlitwy.

Bez względu na to czy modlisz się, czy czytasz Biblię, jest tylko jedna motywacja: kocham Boga i chcę lepiej Go poznać. O to chodzi. Nie boję się tego, co się może stać, gdy czegoś nie zrobię. Nie staram się pozyskać Jego uznania. Wiem, że mnie kocha tak samo, bez względu na to czy się modlę, czy nie. Lecz, dochodząc do lepszego poznania Boga możesz odpuścić sobie te nieuzasadnione obawy, co do Boga. W zależności od religijnego wychowania może zająć dużo czasu uwolnienie się od tych wszystkich błędnych informacji o Bogu. Jest to w porządku, należy to do procesu uczenia się.

Niemniej, wierzę, że jest to kluczem do pokonania wszelkiego strachu i zmartwienia – wyjście poza Teofobię, nasz strach przed Bogiem. Gdy już wiesz, że Bóg jest po twojej stronie, gdy już wiesz, że nie czeka gdzieś tam, aby cię walnąć w głowę za każdym razem, gdy popełnisz błąd, jesteś na dobrej drodze do pokonania strachu przed wszystkim innym.

Codzienne rozważania_06.11.2017

Kazn 10:16-20
BIADA CI, ZIEMIO, KTÓREJ KRÓLEM JEST CHŁOPIEC I KTÓREJ KSIĄŻĘTA JUŻ RANO UCZTUJĄ!
SZCZĘŚLIWA JESTEŚ, ZIEMIO, KTÓREJ KRÓL JEST SZLACHETNEGO RODU, KTÓREJ KSIĄŻĘTA W CZASIE WŁAŚCIWYM JADAJĄ, PO MĘSKU A NIE PO PIJACKU.  GDZIE WIELKIE LENISTWO, TAM DACH SIĘ ZAPADA, A GDZIE RĘCE OPIESZAŁE, TAM DOM ZACIEKA.
UCZTĘ URZĄDZA SIĘ DLA ZABAWY, A WINO ROZWESELA ŻYCIE. PIENIĄDZ UMOŻLIWIA WSZYSTKO.  ANI NA SWOIM ŁOŻU NIE PRZEKLINAJ KRÓLA, ANI W SWOJEJ SYPIALNI NIE PRZEKLINAJ BOGACZA, BO PTAKI NIEBIESKIE MOGŁYBY ROZNIEŚĆ TEN GŁOS, A STWÓR SKRZYDLATY OZNAJMIĆ TO SŁOWO.

Przerażającym jest fakt, gdy władza spoczywa w ręku niedoświadczonego władcy, którego wspomagają niesumienni doradcy, zachowujący bierność w czasie, kiedy powinni działać. Jednak gdy rządy spoczywają w rękach człowieka doświadczonego, który nie jest zainteresowany zaspokajaniem swoich zachcianek, lecz jego działanie ma na celu pomoc innym w pełnieniu ich zadań. Szczęśliwy jest ten kraj. lenistwo jest wielkim złem. nie przynosi niczego, lecz prowadzi do ruiny. Robi się uczty aby się dobrze się bawić, kupuje się wino aby było dużo radości i śmiechu. Jednak żaden rodzaj radości nie obejdzie się bez pieniędzy. Salomon radzi nam, byśmy byli ostrożni z krytykowaniem władców nawet w swoich myślach. Salomon przedstawił sposób myślenia człowieka nie nawróconego. W niektórych dziedzinach ci, którzy żyją bez Boga, są nadzwyczajnie mądrzy. Jednak nie wtedy, gdy chodzi o ocenę znaczenia życia. W tej sprawie, można powiedzieć, że są na straconej pozycji. Cały ich pogląd opiera się na tym świecie i jest zupełnie materialistyczny. Ich filozofią jest zdecydowanie filozofia rozpaczy. Wiedząc, że śmierć wkrótce ograbi ich z wszystkiego dla czego żyli, zastanawiają się nad sensem i celowością tego wszystkiego. Życie nie daje satysfakcji i jest pozbawione znaczenie. Pozostaje tylko jedna rzecz do zrobienia – żyć chwilą tu i teraz.

Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_04.11.2017

Kazn 10:5-7
ISTNIEJE PEWNE ZŁO, KTÓRE WIDZIAŁEM POD SŁOŃCEM, A JEST NIM PEWIEN RODZAJ POMYŁKI, KTÓRA WYCHODZI OD ZWIERZCHNOŚCI: ŻE GŁUPCÓW STAWIA SIĘ NA WYSOKICH STANOWISKACH, A ZASOBNI W MĄDROŚĆ SIEDZĄ NISKO.
WIDZIAŁEM NIEWOLNIKÓW NA KONIACH, A KSIĄŻĄT IDĄCYCH PIECHOTĄ JAK NIEWOLNICY.

Jaka jest wielka różnica między mądrością i głupotą! Tak jak odór rozkładającej się muchy może zniszczyć kosztowne pachnidło w którym została uwięziona, tak też najdrobniejsza głupota może zniweczyć wszelkie korzyści płynące z wielkiej mądrości. Wielu ludzi dzięki sile swego rozsądku uzyskało wysoką pozycję w życiu publicznym. Kto jednak jest w stanie powiedzieć, ilu z nich znalazło się później w niełasce, czy zostało zniszczonych w wyniku jednego nierozważnego czynu? Jakie to okropne, gdy głupota jest wyniesiona na pozycję, którą jedynie mądrość powinna zajmować. Główną cechą głupca jest wielomówność, lecz tak naprawdę może on trudzić się, aż do całkowitego wyczerpania i nie dojść do niczego. Nie jest w stanie dostrzec oczywistej drogi do celu, chociaż jest ona tak prosta, jak to tylko możliwe.

Życzę błogosławionego dnia.

Naprawdę potrzebujemy kolejnej Reformacji

1.11.2017
J. Lee Grady

Sławne 95 tez Lutra zostało przetłumaczone z łaciny na niemiecki i rozpowszechnione.

Pięćset lat temu Marcin Luter zorganizował najważniejszy ruch protestu w historii. Martwiło go to, że urzędnicy Kościoła Rzymskokatolickiego obiecywali ludziom przebaczenie grzechów i szybką ucieczkę z czyśćca w zamian za pieniądze, więc 31 października 1517 roku przybił długą listę skarg na drzwiach kościoła w Wittenberdze.

Sławne 95 tez Lutra zostało przetłumaczone z łaciny na niemiecki i rozpowszechnione.
Podobnie, jak Jeremiasz, Luter miał odwagę zadawać pytania, których nigdy nie zadawano. Sprzeciwił się także potędze papieża, który rzekomo miał być nieomylny. Dzięki temu odważnemu mnichowi Duch Święty wywołał protestancką Reformację i odnowił doktrynę łaski, która była skorumpowana, religijna, dysfunkcyjna, upolityczniona i duchowo martwa.

Nie jestem Lutrem, lecz wzrasta we mnie przekonanie, że współczesne, tak zwane „napełnione Duchem” kościoły, zmagają się z wieloma podobnymi problemami, co Kościół Katolicki w 1517roku. My nie mamy „odpustów”, lecz mamy maratony telewizyjne mające na celu charytatywną zbiórkę pieniędzy. Nie mamy papieży – mamy za to super-apostołów. Nie wspieramy nietykalnego kapłaństwa, rzucamy za to pieniędzmi w celebrytów ewangelistów, którzy chcą latać prywatnymi samolotami.

Aby uczcić 500 lecie Reformacji, oferuję moją własną listę niezbędnych reform do wprowadzenia we współczesnym charyzmatycznym/pentakostalnym ruchu. Ponieważ jednak nie mogę ich przybić na drzwiach w Wittenberdze, umieszczam je online.

Swobodnie możecie je przybić, gdziekolwiek chcecie.

Zreformujmy naszą teologię. Duch Święty jest trzecią osobą Trójcy, jest Bogiem i jest święty. Nie jest żadnym „to”. Nie jest niewyraźnym zarysem, mocą czy wewnętrzną siłą. Musimy przestać manipulować Nim, nakazywać Mu i rzucać Nim wokoło. (Powinniśmy też przestać ignorować Go, jak by był jakimś opcjonalnym „dodatkiem” do naszych opracowanych uprzednio planów.)

Wróćmy do Biblii. Słowo Boże jest fundamentem chrześcijańskiego przeżycia. Każde egzotyczne doświadczenie musi być weryfikowane poprzez Słowo i rozeznanie Ducha Świętego. Wizje, sny, proroctwa i spotkania z aniołami muszą być zgodne z Pismem. Jeśli nie sprawdzamy ich zgodności z Pismem, możemy skończyć rozpowszechniając zwiedzenie.

Najwyższy czas na podjęcie osobistej odpowiedzialności. My, charyzmatycy, musimy przestać obwiniać o wszystko demony. Zazwyczaj to ludzie są problemem.

Continue reading