Codzienne rozważania_17.07.2017

2Tym 2:15
STARAJ SIĘ USILNIE O TO, ABYŚ MÓGŁ STANĄĆ PRZED BOGIEM JAKO WYPRÓBOWANY I NIENAGANNY PRACOWNIK, KTÓRY WYKŁADA NALEŻYCIE SŁOWO PRAWDY.
Jest kilka oczywistych przyczyn tego, że Paweł namawia Tymoteusza, by starał się być nienagannym pracownikiem. Pracą, którą Tymoteusz wykonuje jest nauczanie. Został on powołany do wykładania Słowa Prawdy. Istnieją dwie kategorie pracowników. Z jednej strony są ci, którzy sprawdzeni i prawdziwi zostali wypróbowani tak jak poddane zostają próbie monety czy metale, zanim będą uznane za pełnowartościowe. Po drugiej stronie są ci, którzy się nie nadają, ponieważ nie spełnili wymogów tego testu. Pierwsi nie muszą się wstydzić, podczas gdy drudzy powinni być głęboko zawstydzeni. Różnica między tymi dwoma kategoriami dotyczy wykładania i traktowania przez nich Słowa Prawdy, cennego depozytu. Paweł zestawiając te dwa przeciwne sobie typy nauczycieli, uzupełnia je przykładami. Tymoteusz ma być dobrym pracownikiem, wypróbowanym i nienagannym. Natomiast Hymeneusz i Filetos, których Paweł wspomina w wierszu 17 są złymi pracownikami, którzy stracili Boże zaufanie, bez względu na to, czy mają je jeszcze u ludzi, i jest wiele powodów, dla których powinni się wstydzić. Dobrzy pracownicy głoszą Słowo Prawdy a źli pracownicy zbaczają od prawdy. Słowo Prawdy jest apostolską wiarą, którą Tymoteusz otrzymał od Pawła i ma przekazywać innym. Dla nas jest to po prostu Biblia. Wytyczać prostą drogę to precyzyjne wyrażenie jak i zrozumiałe. Tak więc dobry pracownik to ten, który jest wierny Pismu, nie fałszuje go, ani nie próbuje wprowadzać w błąd ludzi. Przykład za pomocą którego Paweł obrazuje złego pracownika nie jest zaczerpnięty z inżynierii budowlanej ani z rolnictwa lecz z łucznictwa. Teraz prawda jest porównana nie do wybudowanej drogi czy wyoranej bruzdy ale do celu, do którego się strzela i nie trafia. Jesteśmy w momencie, kiedy możemy zrozumieć konieczność wyboru, do jakiego Paweł zmusza każdego nauczyciela prawd chrześcijańskich, któremu powierzono Słowo Prawdy. Ma on sam zdecydować czy będzie dobrym czy złym pracownikiem. Nie oczekujmy dla siebie łatwego życia i nie obiecujmy go innym. Ani ludzka mądrość, ani Boże objawienie nie daje nam do tego podstaw. Dlatego przestańmy zwodzić siebie i innych. Prawda jest wręcz czymś przeciwnym, mianowicie że Bez bólu nie ma zysku albo też bez krzyża nie ma wieńca. To własnie ta zasada wiodła Chrystusa poprzez niskie urodzenie i śmierć w hańbie do chwalebnego zmartwychwstania i królowania w niebie. Zgodnie z tą zasadą Paweł tkwił w lochu skuty kajdanami, aby wybrani mogli dostąpić zbawienia i chwały. Ta sama zasada wymaga, aby żołnierze dobrowolnie znosili wszelkie trudy, sportowcy trenowali nie szczędząc wysiłku, a rolnik pracował w pocie czoła. Byłoby niepoważne oczekiwać, ze nasza chrześcijańskie życie i służba nie będą nas nic kosztowały.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego czasu.

Codzienne rozważania_16.07.2017

2Tym 2:14
TO PRZYPOMINAJ, ZAKLINAJĄC ICH PRZED BOGIEM, ABY SIĘ NIE WDAWALI W SPORY O SŁOWA, BO TO JEST BEZUŻYTECZNE, A TYLKO SŁUCHACZY DO ZGUBY PRZYWODZI.
Paweł ostrzega Tymoteusza przed tym niebezpieczeństwem. Byli w Azji tacy, którzy głosili zwodniczą naukę. Zamiast głosić Pawłową Ewangelię, która ukazywała wskrzeszonego z martwych Jezusa Chrystusa, rękojmię i zmartwychwstanie ludu Bożego, mówili że zmartwychwstanie już się dokonało. Oczywiście w pewnym sensie gdy Chrystus zmartwychwstał t Jego lud zmartwychwstał wraz z Nim, jednak zmartwychwstanie ciał należy ciągle do przyszłości. Jednak fałszywi nauczyciele kwestionowali w ogóle zmartwychwstanie cielesne. Byli to prawdopodobnie gnostycy, dla których ciało stanowiło obciążenie i dlatego też koncepcja zmartwychwstania w ciele była dla nich zarówno niepojęta jak i też niechciana, tak więc „udowodnili” pojęcie zmartwychwstania jako wyzwolenie ciała przez poznanie, twierdząc, że obietnica zmartwychwstania całkowicie wypełniła się w momencie, kiedy przez wiarę i chrzest zostaliśmy wskrzeszeni z Chrystusem. Podobnie i dziś niektórzy mówią jedynie o wierze „powstającej z martwych” w sercu chrześcijanina. Heretycy ci zastępowali Słowo Prawdy tym, co Paweł nazywa „sporami o słowa”. Wskazówki Pawła dla Tymoteusza dotyczące stosunku złych pracowników czy fałszywych nauczycieli mówią wyraźnie, aby takich unikać, zaklinając ich przed Bogiem, aby się nie wdawali w spory o słowa, bo to jest bezużyteczne, a tylko słuchaczy do zguby prowadzi.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Nie jesteśmy wojownikami w Bożej armii

Mark Drake

Bardzo chcę być wierzącym, który „stale i wciąż myśli, medytuje, oraz w te nazad i z powrotem wertuje  Jego Słowo”. Byłem więc zdziwiony, gdy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z tego, że nigdzie Nowy Testament nie odnosi się do Kościoła jako do Armii Bożej… nigdy. Zostaliśmy nazwani Ciałem, rodziną, Jego budowlą, Kościołem, Oblubienicą itp. lecz nigdy armią. Aniołowie są nazwani Jego armią, lecz nie my. On jest Panem zastępów (anielskich armii).

Ta bitwa, która ma znaczenie w wieczności już została wygrana. Jezus ogłosił: „Wykonało się” i wprawił w kłopoty naszego przeciwnika przez pełna zwycięstwo dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu.

6 rozdział Listu do Efezjan mówiący o zbroi i naszym „zmaganiu” z duchowymi mocami, lecz dochodzi do wniosku, że celem naszej zrobi jest: „abyście mogli stać”. Stać, a nie walczyć.

Każda część zbroi to opis tego, w co musimy wierzyć jeśli chodzi o Jezusa i to, co On dla nas zrobił.

Kiedy Paweł pisze, że: „oręż, którym walczymy nie jest cielesny” do „burzenia warowni” to z kontekstu widać, że odnosi się do złych przekonań, które zostały wbudowane w nasze umysły przez przeciwnika. Używa metafory żołnierza, aby pokazać jak bardzo oddani powinniśmy być i jak bardzo inni powinni dawać, aby niektórzy mogli „iść”. Czytając Księgę Dziejów Apostolskich wiemy, że Paweł sam regularnie „uciekał z miasta”, gdy wybuchały zamieszki, lecz nigdy nie uważał tego za porażkę, czy fakt, że: „diabeł zwyciężył”. Zdumiało mnie odkrycie tego, że gdy Paweł powiedział, że Szatan „zablokował naszą drogę”, nie walczył, lecz szedł dalej radując się!

1Tes 2:18-20
[18] „Dlatego chcieliśmy przyjść do was, ja, Paweł, i raz i drugi, ale przeszkodził nam szatan”.

Zastanówmy się, jak my moglibyśmy zareagować na taką sytuację. Z pewnością wygląda na to, że diabeł wygrał, lecz już następny wers pokazuje, że to zupełnie nie liczyło się dla Pawła, który żył w odpocznieniu, wierząc, że Bóg to wszystko pozbiera ku dobremu. Oto następny wers:

[19] „Bo któż jest naszą nadzieją albo radością, albo koroną chwały przed obliczem Pana naszego Jezusa Chrystusa w chwili jego przyjścia? Czy nie wy?  Zaiste, wy jesteście chwałą naszą i radością„.

Dlaczego jest to ważne?

Sugeruję coś takiego, że im bardziej postrzegamy siebie za Bożą armię tym bardziej jesteśmy skłonni stać się ofiarami „uczynków sposobu myślenia”. Wydaje nam się, że musimy walczyć i patrzymy na zwycięstwo bądź przegraną w perspektywie okoliczności zmieniających się natychmiast. Zaczynamy: „polegać na własnym zrozumieniu” dotyczącym celu cierpienia i prób.
Zaczynamy patrzeć na cierpienie jako bezpośredni atak przeciwnika i w jakiś sposób niepowodzenie z naszej strony. Niemniej jednak zarówno Jakub jak i Piotr powiedzieli, że mamy cieszyć się w cierpieniach i próbach, a nie walczyć o cokolwiek.
Continue reading

Codzienne rozważania_14.07.2017

2Tym 2:11-13
PRAWDZIWA TO MOWA: JEŚLI BOWIEM Z NIM UMARLIŚMY, Z NIM TEŻ ŻYĆ BĘDZIEMY;
JEŚLI Z NIM WYTRWAMY, Z NIM TEŻ KRÓLOWAĆ BĘDZIEMY; JEŚLI SIĘ GO ZAPRZEMY, I ON SIĘ NAS ZAPRZE;
JEŚLI MY NIE DOCHOWUJEMY WIARY, ON POZOSTAJE WIERNY, ALBOWIEM SAMEGO SIEBIE ZAPRZEĆ SIĘ NIE MOŻE.
Śmierć z Chrystusem, która jest tutaj wspomniana, odnosi się nie do naszej śmierci dla grzechu przez zjednoczenie z Chrystusem w jego śmierci, lecz raczej dla naszej śmierci dla samego siebie, kiedy dźwigamy krzyż i podążamy za Chrystusem. W Liście do Rzymian 6:3 Paweł pisze: „czyż nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni?” Życie chrześcijańskie jest zatem przedstawione jako życie w umieraniu, życie w wytrwałości. Tylko wtedy, gdy będziemy uczestniczyć w śmierci Chrystusa na ziemi, weźmiemy udział w Jego życiu w niebie. Jeżeli tylko będziemy dzielić jego cierpienia i wytrwałość, staniemy się uczestnikami Jego panowania w przyszłym życiu, gdyż drogą do życia jest śmierć, a drogą do chwały – cierpienie. „Jeśli się go zaprzemy i On nas się zaprze”. Słowa te stawiają nas w obliczu przerażającej możliwości zaparcia się Chrystusa i okazania się niewiernym. Słowa te brzmią jak echo ostrzeżenia wypowiedziane kiedyś przez naszego Pana: „ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, tego i ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie” (Mat 10:33). „Jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny”. Często słowa te rozumiane były jako pocieszenie , że nawet gdy my odwracamy się od Chrystusa, On nie odwraca się od nas, gdyż nie okaże się niewierny tak jak my. Wierność z Jego strony oznacza spełnienie wobec nas zarówno gróźb jak i obietnic. Myśl, że istnieje coś, czego Bóg nie może uczynić, jest dla niektórych zupełnie obca. Czyż nie może on zrobić wszystkiego, czy nie jest dla Niego wszystko możliwe? Czy Bóg nie jest wszechmogący? Tak, lecz Boża wszechmoc musi być właściwie zrozumiana. Bóg nie jest totalitarnym tyranem, który wykorzystuje swoją moc według swych kaprysów i może czynić absolutnie wszystko w jakimkolwiek momencie. Boża wszechmoc jest mocą czynienia absolutnie wszystkiego, co postanowi uczynić, lecz Bóg postanawia czynić tylko dobrze, działać tylko zgodnie z doskonałością swego charakteru i woli, co nie jest sprzeczne z jego naturą. Jedyną rzeczą, której nie może zrobić, ponieważ nie chce, jest zaparcie się samego siebie lub działanie wbrew sobie. Bóg pozostaje zawsze sobą, cały czas będąc Bogiem miłosierdzia i sprawiedliwości, wypełniającym swe obietnice Błogosławieństwa lub sądu, dającym nam życie, jeśli umieramy z Chrystusem i królestwo jeśli wytrwamy, ale tak jak nas ostrzegł, jeśli my się Jego zapieramy i On się nas zaprze, ponieważ samego siebie zaprzeć się nie może.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Oczyszczenie Świątyni i przeklęcie drzewa

Czy oczyszczenie Świątyni i przeklęcie drzewa jest wyrazem poparcia przez Jezusa przemocy?

Richard Murray

Raczej nie.

Oburzające jest to, że niektórzy dowodzą, że Jezus w Ewangeliach miał taką samą mściwą naturę jak zabijający dzieci, podrzynający gardła, posyłający plagi, bijący ludzi morderca, którego widzimy w Starym Testamencie.

Jaki jest ich główny argument za „zabójcą Jezusem”?
(W sensie, że to ten sam Bóg co w ST – przyp. tłum.)

Przeklął drzewo figowe i ono uschło.

?!

Wyprostujemy te sprawy. To, że Jezus „wyrwał chwasta” od korzeni dowodzi, że jest gniewnym zabójcą dzieci, kobiet i mężczyzn?

Wiem o tym, że gdybym jako prawnik usiłował skazać człowieka oskarżonego o morderstwo oferując jako dowód to, że wyrwał ze swego ogródka chwast, zostałbym wyśmiany w każdym sądzie na świecie. I słusznie.

Co więc z tymi połączonymi incydentami – przeklęciem drzewa figowego i oczyszczeniem świątyni? Wielu przypuszcza, że w tych dwóch wydarzeniach Jezus lansuje przemoc.

Czy rzeczywiście Jezus ZROBIŁ tutaj coś, co sugeruje, że popiera używanie przemocy wobec ludzi? Zazwyczaj wskazuje się na te trzy Jego zachowania, którą miały miejsce dość blisko w czasie. Najpierw Jezus, jak wspomniano wyżej, wyrwał chwast. Następnie, powywracał w Świątyni niektórym stoły, które nie pozwalały wejść dzieciom/chwalcom do świątyni i oddać chwałę Bogu. Po trzecie, Jezus energicznie uratował część zwierząt od złożenia w ofierze rozpędzając je i pozwalając im przeżyć jeszcze jeden dzień.
Continue reading

Codzienne rozważania_11.07.2017

2Tym 2:8-10
MIEJ W PAMIĘCI JEZUSA CHRYSTUSA, KTÓRY ZOSTAŁ WSKRZESZONY Z MARTWYCH, JEST Z RODU DAWIDOWEGO , WEDŁUG MOJEJ EWANGELII,
DLA KTÓREJ CIERPIĘ NICZYM ZŁOCZYŃCA AŻ DO WIĘZÓW, ALE SŁOWO BOŻE NIE JEST ZWIĄZANE;
DLATEGO WSZYSTKO ZNOSZĘ PRZEZ WZGLĄD NA WYBRANYCH, ABY I ONI DOSTĄPILI ZBAWIENIA, KTÓRE JEST W CHRYSTUSIE JEZUSIE, WRAZ Z CHWAŁĄ WIEKUISTĄ.

Paweł cierpi za Ewangelię, musi znosić bolesną zniewagę, skuty kajdanami jak zwykły przestępca, chociaż jest rzymskim obywatelem i niewinnym człowiekiem. Lecz mimo tego, że Paweł jest związany łańcuchem, Boże Słowo nie jest związane. Nawet jemu samemu podczas pierwszej obrony była dana okazja i moc, by mógł głosić swym sędziom Boże Słowo. W dodatku Słowo Boże miało możliwość ciągle się rozprzestrzeniać i w istocie było rozgłaszane przez wielu innych. Właśnie w tym dziele Tymoteusz ma mieć coraz większy udział. Stosunek jaki istnieje pomiędzy cierpieniami Pawła a efektywnością działania Ewangelii nie polega jedynie na kontraście; chociaż – jak czytamy – „ja jestem w kajdanach, ale Słowo Boże nie jest związane”. Jest to jedna z przyczyn jak i efektów głoszenia: „dlatego wszystko znoszę przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia”. Nie tylko zwiastowanie Chrystusa, lecz również wynikłe z tego cierpienie staje się środkiem do zbawienia wybranych. Stwierdzenie Pawła, że zbawienie innych jest w pewnym sensie zależne od jego cierpień, może nas zdziwić a jednak tak jest. Oczywiście nie jakoby jego cierpienia miały charakter odkupieńczy, jak cierpienia Chrystusa, ale że wybrani są zbawieni przez Ewangelię, a on sam nie może głosić Ewangelii, jednocześnie za nią nie cierpiąc. Jest kolejny przykład „chwały przez cierpienie”, „wiekuistej chwały” wybranych, objawiającej się dzięki cierpieniom znoszonym przez apostoła.
Pozdrawiam w ten piękny poranek i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_08.07.2017

2Tym 2:8
MIEJ W PAMIĘCI JEZUSA CHRYSTUSA, KTÓRY ZOSTAŁ WSKRZESZONY Z MARTWYCH, JEST Z RODU DAWIDOWEGO, WEDŁUG MOJEJ EWANGELII.
Nakaz, by mieć w pamięci Jezusa Chrystusa na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykły. Jak Tymoteusz mógłby kiedykolwiek o nim zapomnieć? A jednak ludzka pamięć stale zawodzi. Człowiek czasem może nawet zapomnieć , jak się nazywa! W jaki sposób i dlaczego mamy pamiętać o Chrystusie? Przede wszystkim dlatego, ponieważ On sam jest Ewangelią. Paweł mówiąc o tym stwierdza, że Jezus jest sercem „mojej Ewangelii”, Ewangelii „nie wymyślonej przeze mnie, lecz mi powierzonej” centrum „mojego depozytu”. Tak więc jeżeli Tymoteusz ma strzec depozytu i przekazywać go wiernie innym, musi „mieć w pamięci Jezusa Chrystusa według mojej Ewangelii”. Mówiąc konkretniej, Chrystus ma być prze nas pamiętany jako ten, który został wskrzeszony z martwych i jest z rodu Dawidowego. Kiedy zastanawiamy się nad tymi dwoma stwierdzeniami, widzimy, że w pełni oddają one istotę Ewangelii. Są w nich zawarte: śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Jezusa. A to przypomina nam zarówno o Jego bosko-ludzkiej osobie jak i o Jego zbawczym dziele. Słowa 'został wskrzeszony z martwych”, wskazują, że umarł za nasze grzechy i został wskrzeszony, by dowieść wystarczalności swojej ofiary za grzechy. Stwierdzić, że jest on „z rodu Dawidowego” oznacza, że Jezus ustanowił swoje królestwo jako najznakomitszy Syn wielkiego Dawida (por. Łuk. 1;32). Zestawiając razem te dwa stwierdzenia widzimy, że są one aluzją do Jego podwójnej roli – jako zbawiciela i Króla. Jest jeszcze inna przyczyna, dla której Tymoteusz musi mieć w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych i jest z rodu Dawidowego, nie tylko dlatego, że fakty te są podstawą Ewangelii, którą Tymoteusz ma głosić, ale też dlatego, ponieważ na przykładzie osobistego doświadczenia samego Jezusa Chrystusa ilustrują zasadę według której śmierć jest bramą do życia a cierpienie drogą do chwały. Bo ten, który umarł, powstał z martwych. Ten, który przyszedł na świat w uniżeniu jako potomek Dawida, teraz króluje w chwale. Obydwa stwierdzenia ukazują w najbardziej naturalnej formie kontrast pomiędzy uniżeniem a wywyższeniem.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.