Codzienne rozważania_07.06.2017

Hbr 13:16-19
A NIE ZAPOMINAJCIE DOBROCZYNNOŚCI I POMOCY WZAJEMNEJ; TAKIE BOWIEM OFIARY PODOBAJĄ SIĘ BOGU.
BĄDŹCIE POSŁUSZNI PRZEWODNIKOM WASZYM I BĄDŹCIE IM ULEGLI; ONI TO BOWIEM CZUWAJĄ NAD DUSZAMI WASZYMI I ZDADZĄ Z TEGO SPRAWĘ; NIECHŻE TO CZYNIĄ Z RADOŚCIĄ, A NIE ZE WZDYCHANIEM, GDYŻ TO WYSZŁOBY WAM NA SZKODĘ.
MÓDLCIE SIĘ ZA NAS; JESTEŚMY BOWIEM PRZEKONANI, ŻE MAMY CZYSTE SUMIENIE, GDYŻ CHCEMY WE WSZYSTKIM DOBRZE POSTĘPOWAĆ.

Tak jak Bóg żywił swój lud na pustyni, tak również żywi i podtrzymuje chrześcijan w ich pielgrzymce. Mają oni „ołtarz”, a ci, „którzy służą przybytkowi ze względu na pokarm nie przynoszący żadnego duchowego pokrzepienia, nie mają prawa, by do niego przystępować. Ten „ołtarz” nie odnosi się do Wieczerzy Pańskiej, lecz do Śmierci Chrystusa. To nie my ofiarujemy Bogu chleb i wino lecz Bóg ofiaruje je nam. Wspomniany tu ołtarz to Golgota, a raczej śmierć, którą Jezus poniósł raz na zawsze jako ofiarę dla Boga. Żywienie się Nim przez wiarę sprawia, że łaska Boża spływa do duszy. Jest to prawdziwy pokarm przynoszący pożytek i pokrzepienie. W żadnym sensie nie ofiarowujemy Chrystusa Bogu podczas sprawowania chrześcijańskiego kultu. To raczej On przedstawia Bogu wszystko, co chrześcijanie przynoszą Jemu podczas skłania czci. Jednak nie wszystkie ofiary przestały istnieć. Niektóre z nich podobają się Bogu – Temu, który jest końcem i celem wszelkiej czci. Ofiary gładzące grzech zakończyły się: Chrystus umarł. Natomiast ofiary spowodowane zgładzeniem grzechów trwają nadal. Łaska rodzi wdzięczność. Okazywanie niewielkiej wdzięczności dowodzi o niewielkim poznaniu łaski. Jakie ofiary podobają się Bogu? Oddawanie chwały. Aby taką chwałę Bóg przyjął, musi ona pochodzić z serca, podobnie jak każde dobre drzewo przynosi dobry owoc. Zawsze tego owocu można przynosić więcej, a szczególnie, gdy istnieje potrzeba czegoś nieustannego i skupiającego się na Chrystusie. Dobroczynność. Czynienie dobra innym ludziom i dzielenie się z tymi, którzy są w potrzebie, stanowi kwintesencję prawdziwej miłości, a zwłaszcza wobec innych chrześcijan – choć nie tylko. Dobroć do wszystkich ludzi podoba się Bogu, gdyż On sam wszystkich obdarza dobrem. Posłuszeństwo i modlitwa o przywódców. Kościół nie jest demokracją, lecz ma przywódców z autorytetem. Podlegają oni jednak autorytetowi i władzy Głowy Kościoła, przed którym zdadzą sprawę w dniu sądu. Mają więc zagwarantować, że podejmują decyzją zgodnie ze Słowem Chrystusa i nie mogą mniemać, ze są zwolnieni z obowiązku, aby uzasadniać swoje postępowanie przed ludźmi, którzy mają im ulegać, chyba że decyzje te ewidentnie zaprzeczają Pismu Świętemu. O przywódców należy się modlić. Nie tylko członkowie zboru pragnął postępować z czystym sumieniem, czyli zgodnie z Bożym Słowem, lecz także ich przywódcy. Stosowanie się do tej wskazówki sprawi, że wiele zborów uniknie zamętu i anarchii. „Takie ofiary” należy składać Bogu ponieważ one Mu się podobają. Powinny być hojne.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_06.06.2017

Hbr 13:10-15
MAMY OŁTARZ, Z KTÓREGO NIE MAJĄ PRAWA JEŚĆ CI, KTÓRZY SŁUŻĄ PRZYBYTKOWI. ALBOWIEM CIAŁA TYCH ZWIERZĄT, KTÓRYCH KREW ARCYKAPŁAN WNOSI DO ŚWIĄTYNI ZA GRZECH, SPALA SIĘ POZA OBOZEM. DLATEGO I JEZUS, ABY UŚWIĘCIĆ LUD WŁASNĄ KRWIĄ, CIERPIAŁ POZA BRAMĄ. WYJDŹMY WIĘC DO NIEGO POZA OBÓZ, ZNOSZĄC POHAŃBIENIE JEGO.
ALBOWIEM NIE MAMY TU MIASTA TRWAŁEGO, ALE TEGO PRZYSZŁEGO SZUKAMY. PRZEZ NIEGO WIĘC NIEUSTANNIE SKŁADAJMY BOGU OFIARĘ POCHWALNĄ, TO JEST OWOC WARG, KTÓRE WYZNAJĄ JEGO IMIĘ.

Kościół istnieje dla Bożej chwały. Jest on przede wszystkim społecznością uwielbienia, która w tym świecie składa świadectwo o Bogu poprzez swoją służbę. Jego autentyczny charakter zawsze wyraźnie manifestuje się poprzez sposób, w jaki głosi on Boże imię i Ewangelię w swoim otoczeniu, a szczególnie w obliczu innej religii. To właśnie podkreśla autor mając na myśli zbór Hebrajczyków i judaizm. Skoro Jezus nigdy się nie zmienia, to wszelkim naukom i praktykom, które są Jemu „obce”, należy dać odpór. Judaizm wyraźnie różni się od chrześcijaństwa, a skoro tak, to podobnie jest z każdą inną religią. Prawda Chrystusa ma wielkie znaczenie dla Kościoła. Działa ona jak okrąg, obejmując wszystkich, którzy w nią wierzą, lecz wykluczając zwolenników innych zasad i reguł wiary. Przesłanie autora kryje się w tym, co mówią o krzyżu, o „obozie” i o „mieście” oraz o związanych z nimi miejscach. Krzyż, bo o nim tutaj mówi, choć nie używa samego terminu, to miejsce „poza obozem”. Jest to oczywiście aluzja do tego, że padlinę zwierząt zabitych w Dniu Pojednania zabierano poza obóz i palono. Sam obóz traktowano jako święty. Krzyż natomiast znajdował się poza bramą. Jezus złożył ofiarę za grzech poza miastem Jerozolimą, co oznacza, że przebłagania za nieprawość nie można znaleźć w judaizmie. Chrześcijańska społeczność, do której należeli Hebrajczycy, musi się znaleźć poza obrębem żydowskich instytucji religijnych. Jest ona „zgromadzeniem na pustyni” (Dz. Ap. 7:38), lecz nie na „ziemi niczyjej”, ani na bezkresnym pustkowiu. Pustynia ta prowadzi do „miasta”, które jest „trwałe” i które czeka na osoby opuszczające obóz i gotowe, by ponieść „pohańbienie” Jezusa. W odróżnianiu się od otoczenia, zarówno świeckiego jak i religijnego oraz w umieszczeniu krzyża i miasta w centrum własnego życia, tkwi moc ewangelizacyjnej służby Kościoła.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_03.06.2017

Hbr 13:10-15
MAMY OŁTARZ, Z KTÓREGO NIE MAJĄ PRAWA JEŚĆ CI, KTÓRZY SŁUŻĄ PRZYBYTKOWI. ALBOWIEM CIAŁA TYCH ZWIERZĄT, KTÓRYCH KREW ARCYKAPŁAN WNOSI DO ŚWIĄTYNI ZA GRZECH, SPALA SIĘ POZA OBOZEM. DLATEGO I JEZUS, ABY UŚWIĘCIĆ LUD WŁASNĄ KRWIĄ, CIERPIAŁ POZA BRAMĄ. WYJDŹMY WIĘC DO NIEGO POZA OBÓZ, ZNOSZĄC POHAŃBIENIE JEGO.
ALBOWIEM NIE MAMY TU MIASTA TRWAŁEGO, ALE TEGO PRZYSZŁEGO SZUKAMY. PRZEZ NIEGO WIĘC NIEUSTANNIE SKŁADAJMY BOGU OFIARĘ POCHWALNĄ, TO JEST OWOC WARG, KTÓRE WYZNAJĄ JEGO IMIĘ.

Kościół istnieje dla Bożej chwały. Jest on przede wszystkim społecznością uwielbienia, która w tym świecie składa świadectwo o Bogu poprzez swoją służbę. Jego autentyczny charakter zawsze wyraźnie manifestuje się poprzez sposób, w jaki głosi on Boże imię i Ewangelię w swoim otoczeniu, a szczególnie w obliczu innej religii. To właśnie podkreśla autor mając na myśli zbór Hebrajczyków i judaizm. Skoro Jezus nigdy się nie zmienia, to wszelkim naukom i praktykom, które są Jemu „obce”, należy dać odpór. Judaizm wyraźnie różni się od chrześcijaństwa, a skoro tak, to podobnie jest z każdą inną religią. Prawda Chrystusa ma wielkie znaczenie dla Kościoła. Działa ona jak okrąg, obejmując wszystkich, którzy w nią wierzą, lecz wykluczając zwolenników innych zasad i reguł wiary. Przesłanie autora kryje się w tym, co mówią o krzyżu, o „obozie” i o „mieście” oraz o związanych z nimi miejscach. Krzyż, bo o nim tutaj mówi, choć nie używa samego terminu, to miejsce „poza obozem”. Jest to oczywiście aluzja do tego, że padlinę zwierząt zabitych w Dniu Pojednania zabierano poza obóz i palono. Sam obóz traktowano jako święty. Krzyż natomiast znajdował się poza bramą. Jezus złożył ofiarę za grzech poza miastem Jerozolimą, co oznacza, że przebłagania za nieprawość nie można znaleźć w judaizmie. Chrześcijańska społeczność, do której należeli Hebrajczycy, musi się znaleźć poza obrębem żydowskich instytucji religijnych. Jest ona „zgromadzeniem na pustyni” (Dz. Ap. 7:38), lecz nie na „ziemi niczyjej”, ani na bezkresnym pustkowiu. Pustynia ta prowadzi do „miasta”, które jest „trwałe” i które czeka na osoby opuszczające obóz i gotowe, by ponieść „pohańbienie” Jezusa. W odróżnianiu się od otoczenia, zarówno świeckiego jak i religijnego oraz w umieszczeniu krzyża i miasta w centrum własnego życia, tkwi moc ewangelizacyjnej służby Kościoła.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Kto zamordował Ananiasza i Safirę?

Richard Murray

„Wizja lokalna” w Jerozolimie:
Kto zamordował Ananiasza i Safirę?

Czy Ananiasz i Safira zostali zabici przez Ducha Świętego, jak wielu twierdzi (Dz 5:1-11)?

Ten fragment nawet „literalnie” nie mówi, że to Bóg ich zabił, więc przyjrzyjmy się temu prowadząc śledztwo na wizji lokalnej, aby znaleźć prawdziwą przyczynę ich śmierci.

Dosłownie tłumacząc pytanie, jakie zadał w 9 wersie Piotr Safirze, brzmi w języku greckim tak: „Dlaczego wy dwoje uzgodniliście, aby naciskać Ducha?” (Word Study Greek-English New Testament, Paul R. McReynolds, Tyndall, pp. 441 (1999).
Innymi słowy: dlaczego wy dwoje odsunęliście ochronną obecność Boga? Znaczenie jest proste: to Szatan, a nie Bóg, jest winowajcą. Szatan „napełnił ich serca”, skłaniając do kłamstwa, po czym Ananiasz i Safira odepchnęli i zgasili swym grzechem ochronną obecność Bożą, na co Szatan wypełnił pustkę w ich sercach swym przytłaczającym oskarżeniem i oboje zmarli.

Interlinearne tłumaczenie McReynoldsa 1Listu do Koryntian 10:9 opisuje tą samą dynamikę:

…i nie wypychajmy Pana, jak niektórzy wypychali i od wężów poginęli
(B.W.: „…ani nie kuśmy Pana, jak niektórzy z nich kusili i od wężów poginęli”.)
Literalne tłumaczenie może być nieco niezręczne dla naszego ucha, lecz często daje nam złoto lepszego zrozumienia tekstów Pisma.

Widzimy więc teraz lepiej, co ten fragment Księgi Dziejów opisuje. Szalone lekceważenie i niewiara Ananiasza i Safiry wobec Boga, połączone ze strachem wywołanym przez zaistniałą okoliczność oraz dalej brak miłosiernych wstawienników na ich rzecz, wszystko razem doprowadziło tragicznych konsekwencji.
ONI WYPCHNĘLI OCHRONNĄ OBECNOŚĆ CHRYSTUSA I ZOSTALI ZNISZCZENI PRZEZ SZATANA. W jaki sposób Szatan ich zabił? Poniżej zobaczymy, że użył do tego swej ulubionej broni: potępienia i strachu.
Continue reading

Codzienne rozważania_02.06.2017

Hbr 13:7-9
PAMIĘTAJCIE NA WODZÓW WASZYCH, KTÓRZY WAM GŁOSILI SŁOWO BOŻE, A ROZPATRUJĄC KONIEC ICH ŻYCIA, NAŚLADUJCIE WIARĘ ICH. JEZUS CHRYSTUS WCZORAJ I DZIŚ, TEN SAM I NA WIEKI.
NIE DAJCIE SIĘ ZWODZIĆ PRZERÓŻNYM I OBCYM NAUKOM; DOBRZE JEST BOWIEM UMACNIAĆ SERCE ŁASKĄ, A NIE POKARMAMI; TYM, KTÓRZY O NIE ZABIEGALI, NIE PRZYNIOSŁY ONE POŻYTKU.

Tak jak każde królestwo ma swoich urzędników, również Kościół ich posiada. Nie wyznacza ich państwo, lecz Król Jezus. Mają oni iść przed ludem i wytyczać mu drogę. Czyniąc to upodabniają się do Jezusa, ich poprzednika, którego naśladują i pragną przyprowadzać do Niego innych przez swoje nauczanie i przykład. Przywódcy o których mowa w wersecie 7, żyli i umierali w wierze, pozostawiając po sobie dobre świadectwo. Przywództwo polega na głoszeniu Słowa Bożego i czuwanie nad ludzkimi duszami. To pierwsze odnosi się nie tylko do samego przesłania, lecz także sposobu jego przekazywania. Nie chodzi tylko o zwiastowanie tego, co jest zgodne z Bożym Słowem, ale o klarowność, przekonanie i bezpośredniość z jaką jest prezentowane czy to w formie ustnej czy pisemnej. List ten jest dobrym tego przykładem oraz tego, co oznacza „czuwanie nad duszami”. Nie polega ono na despotycznym wtrącaniu się do życia innych, co hamuje rozwój chrześcijańskiej dojrzałości, lecz na ojcowskiej trosce, która, gdy tylko zajdzie potrzeba, pomaga ludziom w ich biegu do celu, aby nie zeszli z trasy i nie odpadli w wyścigu. Na takie pastorskie prowadzenie ludzie zareagują w sposób ochoczy i pozytywny, sprawiając, że praca przywódców stanie się radością i źródłem dobrodziejstwa a nie brzemieniem. Kościół to nie demokracja gdzie pojawia się kryzys autorytetu lub walka o władzę. Gdy liderzy odchodzą, aby odpocząć i odebrać nagrodę, Jezus Chrystus pozostaje ten sam. Udziela On swojego bogactwa czego przykładem jest ten list. Odchodzenie pobożnych mężów nie powinno być traktowane jako czas żałoby w Kościele, ani jako upragniona okazja aby wprowadzić zmiany na pełną skalę. Naśladujcie wiarę ich i nie odchodźcie od niej, ani nie dostosowujcie jej do zmieniającego się środowiska. Tym, kim był Jezus dla tych, którzy odeszli, będzie również dla tych, którzy pójdą w ich ślady.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Dlaczego Jezus tak szorstko potraktował Syrofenicjankę?

Richard Murray

Ktoś zadał mi ostatnio bardzo dobre pytanie:
– W Ewangelii Mateusza 15:22-28 znajduje się relacja ze spotkania Jezusa z kobietą, która chciała, aby uwolnił jej dziecko od demona, a On ją ignorował. Trudno to zrozumieć, ponieważ wygląda na to, że sytuacja nie odpowiada moim przekonaniom co do charakteru Boga, który miał być objawiony.

A oto ten fragment:

I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona. On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie jego, prosili go, mówiąc: Odpraw ją, gdyż woła za nami. A On, odpowiadając, rzekł: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela. Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi! A On, odpowiadając, rzekł: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom. Ona zaś rzekła: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich. Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny” (Mt 15:22-28).

A oto moje podejście do tego fragmentu. Jezus pokazuje tutaj, że Bóg nie manifestuje się otwarcie na „potrzebę”. Gdyby to robił, musiałby manifestować się natychmiast w przypadku każdej śmierci głodowej, beznadziejnej choroby, z którymi się do Niego przychodzi, bez względu na to czy wiara jest obecna, czy nie.

Tutaj Jezus dał wyraźnie znać przez Swoją widoczną szorstkość odpowiedzi, że to nie potrzeba kobiety była decydującym czynnikiem, który miał spowodować zamanifestowanie się uzdrowienia – była to raczej wiara.
Oto czego bardzo często nie rozumiemy: Jezus JEST Bożą odpowiedzią na naszą potrzebę. Bóg już odpowiedział na każdą naszą potrzebę. Jezus jest uzdrowieńczym balsamem Ojca wylanym na wszystkie nasze potrzeby, On jest Jego leczniczą reakcją na każdą potrzebę. Jezus JEST tą leczniczą odpowiedzią, zarówno WTEDY, gdy był w fizycznym ciele, jak i TERAZ, poprzez Swoje duchowe wcielenia w nas.

Continue reading

Codzienne rozważania_01.06.2017

Hbr 13:1-6
MIŁOŚĆ BRATERSKA NIECHAJ TRWA. GOŚCINNOŚCI NIE ZAPOMINAJCIE; PRZEZ NIĄ BOWIEM NIEKTÓRZY, NIE WIEDZĄC O TYM, ANIOŁÓW GOŚCILI. PAMIĘTAJCIE O WIĘŹNIACH, JAKBYŚCIE WSPÓŁWIĘŹNIAMI BYLI, O UCISKANYCH, SKORO SAMI RÓWNIEŻ W CIELE JESTEŚCIE. MAŁŻEŃSTWO NIECH BĘDZIE WE CZCI U WSZYSTKICH, A ŁOŻE NIE SKALANE; ROZPUSTNIKÓW BOWIEM I CUDZOŁOŻNIKÓW SĄDZIĆ BĘDZIE BÓG. NIECH ŻYCIE WASZE BĘDZIE WOLNE OD CHCIWOŚCI; POPRZESTAWAJCIE NA TYM, CO POSIADACIE; SAM BOWIEM POWIEDZIAŁ: NIE OPUSZCZĘ CIĘ ANI CIĘ NIE OPUSZCZĘ. TAK WIĘC Z UFNOŚCIĄ MOŻEMY MÓWIĆ: PAN JEST POMOCNIKIEM MOIM, NIE BĘDĘ SIĘ LĘKAŁ; CÓŻ MOŻE MI UCZYNIĆ CZŁOWIEK?

Autor wspomina cztery obowiązki. Każdy z nich został nie tylko wyraźnie przedstawiony, lecz także podkreślony przez podanie przyczyny, by zachęcić do jego wypełnienia. Pierwsze dwa stanowią przykład miłości w stosunku do innych. Najpierw mamy „miłość braterską”. Nie jest to uprzejmość okazywana własnej rodzinie, narodowi, czy nawet ludzkości, lecz innym chrześcijanom. Można ją przejawiać dwojako: przez gościnność dla wędrownych kaznodziei oraz wspieranie więźniów za wiarę. Nie można jednak było odtrącić ludzi obcych. Okazywanie im gościnności wysoko sobie cenili Żydzi jak i Grecy. Byłoby okropnym wstydem gdyby chrześcijanie postępowali gorzej niż inni lub czynili to z narzekaniem.
Niemoralność i miłość pieniędzy często idą w parze. w pierwszym wieku, w nie mniejszym stopniu niż dzisiaj, niemoralność i materializm były szeroko rozpowszechnione, a chrześcijanie wcale nie uodpornili się na tę epidemię.
Związek małżeński stanowi dar od Boga. Powinien być monogamiczny i trwały aż do śmierci. Wszeteczeństwo i cudzołóstwo, nie mają żadnego udziału w świętości, która prowadzi do oglądania Pana.
Pożądanie rodzi rozgoryczenie, a osiągnięcie tego, czego pragniemy, nie przynosi zadowolenia, choć reklamy często mówią inaczej. Prawdziwe i trwałe źródło zadowolenia znajduje się w Bogu – w Jego obecności i darach. Wskazuje na to obietnica cytowana w wersecie 5. Brzmi ona niczym echo nieustannej Bożej opieki: „I będę im Bogiem, a oni będą moim ludem”. Bóg zapewnia chrześcijanina, że zadowolenie można znaleźć tylko w Nim samym. Hebrajczycy maja być tak pewni, że otrzymają wszelką potrzebną im pomoc od Boga, jak On sam pewny jest, że ich podtrzyma i zaspokoi.
My też powinniśmy mieć taką pewność.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.