Codzienne rozważania_03.10.10 Zatopione statki Jehoszafata_01

James Ryle

Jehoszafat kazał zbudować okręty handlowe, aby płynęły do Ofiru po złoto, lecz nie popłynęły, gdyż rozbiły się w Esjon-Geber” (1Krl. 22:49)

Miałeś kiedyś w sercu coś wielkiego, coś obiecującego, coś co potencjalnie mogło być wielkim błogosławieństwem dla ciebie, a skończyło się niepowodzeniem, czy raczej nie zdarzyło się wcale?  A może robiłeś jakieś bardzo staranne plany, szczegółowe rozwiązania, dzięki którym, gdyby wszystko wydarzyło się tak jak powinno, byłbyś ustawiony na całe życie, ale okazało się, że coś nieoczekiwanego spowodowało, że wszystko poszło w zupełnie innym kierunku, sprawiając, że drapałeś się po głowie, czując się jak głupiec?

Jeśli nie, to nie trać czasu na dalsze czytanie tego postu, ponieważ nie będzie to miało dla ciebie żadnego sensu. Jeśli jednak przeżyłeś coś takiego to witamy w Klubie! W Klubie „Zatopionych statków Jehoszafata”. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że nie przystępujesz tutaj z własnej woli, lecz Panu wydawało się, że może chciałbyś być członkiem, więc wpisał cię Osobiście.

W naszym nigdy nie kończącym się pościgu za poczuciem bezpieczeństwa i znaczenia mamy marzenia i plany. Dobre i czcigodne marzenia, szacowne rzeczy, które z pewnością przyniosą chwałę Bogu, lecz czasami Pan życzliwie zarządza pokrzyżowanie nawet naszych najlepszych wysiłków. Dlaczego? Ponieważ On ma coś lepszego na myśli. „Albowiem ja wiem, jakie mam myśli o was, – mówi Pana – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją” (Jer.29:11). Król Jehoszafat przeżył właśnie takie 'błogosławieństwo’ – zatopienie statków na złoto.

Jehoszafat zbudował statki, które miały udać się do Ofiru po złoto. Pomysł ten zaczerpnął od swojego królewskiego poprzednika, samego króla Salomona. Lata wcześniej Salomon zbudował w porcie Ejson-Geber statki i wyposażył je w znakomitych żeglarzy. Dotarli oni do ziemi Ofir i przywieźli szesnaście ton złota! (p. 1Krl. 9:26-28). Powodzenie misji było tak wielkie, że pływali tam kilka razy. Za każdym razem wracały nie tylko ze złotem, lecz również ze srebrem, kością słoniową, małpami i pawiami. Biblia mówi nam, że „Król Salomon bogactwem i mądrością przewyższył wszystkich królów ziemi” (1 Krl.10:22-23).

Tak więc doskonale rozumiemy dlaczego Jehoszafat, gdy został królem, chciał mieć swoje statki i je zbudował, całą flotyllę! Lecz Pan zatopił jego statki. O co w tym chodzi? Jestem pewien, że Jehoszafat zastanawiał się w podobny sposób, a Pan dał mu kierunek myślenia i jednoznaczną odpowiedź.  Jutro opowiem tam, co Pan powiedział królowi… być może będzie w tej historii lekcja dla nas.

поисковая оптимизация сайта интернете

Codzienne rozważania_02.10.10 Ludzkie tęsknoty

James Ryle

A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za nim, rzekł do nich: Czego chcecie?” (Jn 1:38, wg wersji ang.).

Wczoraj zastanawialiśmy się nad tym, jaka mogłaby być nasza odpowiedź na pytanie Pana: „Czego chcecie?” Zachęcam was do przeczytania tego wczorajszego postu, zanim przeczytacie ten, ponieważ jego celem jest „zamknięcie myśli” z poprzedniego. Mając to w pamięci dla waszego wzbogacenia przekazuję arcydzieło Johna Quincy Adamsa, szóstego Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

The Wants of Man

John Quincy Adams

“MAN wants but little here below, Nor wants that little long.”

‘Tis not with me exactly so; But ’tis so in the song.

My wants are many and, if told, Would muster many a score;

And were each wish a mint of gold, I still should long for more.

What first I want is daily bread, and canvas-backs, and wine.

And all the realms of nature spread Before me, when I dine.

Four courses scarcely can provide My appetite to quell;

With four choice cooks from France beside, To dress my dinner well.

What next I want, at princely cost, Is elegant attire :

Black sable furs for winter’s frost, And silks for summer’s fire,

And Cashmere shawls, and Brussels lace My bosom’s front to deck, –

And diamond rings my hands to grace, And rubies for my neck.

I want (who does not want?) a wife, — Affectionate and fair;

To solace all the woes of life, And all its joys to share.

Of temper sweet, of yielding will, Of firm, yet placid mind, –

With all my faults to love me still With sentiment refined.

And as Time’s car incessant runs, And Fortune fills my store,

I want of daughters and of sons From eight to half a score.

I want (alas! can mortal dare Such bliss on earth to crave?)

That all the girls be chaste and fair, The boys all wise and brave.

I want a warm and faithful friend, To cheer the adverse hour,

Who ne’er to flatter will descend, Nor bend the knee to power;

A friend to chide me when I’m wrong, My inmost soul to see;

And that my friendship prove as strong For him as his for me.

I want the seals of power and place, The ensigns of command;

Charged by the People’s unbought grace To rule my native land.

Nor crown nor scepter would I ask But from my country’s will,

By day, by night, to ply the task Her cup of bliss to fill.

I want the voice of honest praise To follow me behind,

And to be thought in future days The friend of human-kind,

That after ages, as they rise, Exulting may proclaim

In choral union to the skies Their blessings on my name.

These are the Wants of mortal Man, — I cannot want them long,

For life itself is but a span, And earthly bliss — a song.

My last great Want — absorbing all — Is, when beneath the sod,

And summoned to my final call, The Mercy of my God.раскрутка сайта

Ogień świętości, a duch perwersji

29 września 2010

J. Lee Grady

Moralne upadki w naszych szeregach stały się plagą – jedynym rozwiązaniem jest zesłane z niebios duchowego oczyszczenia domu.  Jestem pewien, że, podobnie jak ja, odczuliście ukłucie w serc, gdy usłyszeliście o koszmarnych oskarżeniach skierowanych przeciwko kaznodziei z Atlanty, Eddiemu Longowi, z New Birth Full Gospel Baptist Church. Na dwóch kolejnych lotniskach mojej podróży CNN nadawało wstrętne szczegóły sprawy wytoczonej przez dwóch młodych mężczyzn, którzy oskarżają Longa o zmuszanie ich do seksu. Ostatnio jeszcze dwóch młodzieńców wystąpiło z podobnymi oskarżeniami.

Bez względu na to czy są one prawdziwe, czy nie (proszę módlcie się o Longa i jego kościół w czasie tej próby), kłopotliwe jest wysłuchiwanie prezenterów wiadomości, sugerujących, że żonaty biskup zielonoświątkowy wykorzystał swoją władzę i dopuścił się gejowskich romansów. Tak naprawdę smutne jest to, że w naszej seksualnie znieczulonej kulturze, ludzie nawet rumieńców nie dostaną, słysząc takie rzeczy o duchownym.

„Musimy głosić pełną ewangelię, nie wersje neutralną, która unika jakichkolwiek wzmianek o grzechu, sądzie i świętości. Odkupienie Jezusa nie daje nam zgody na grzeszenie, a ci, którzy nauczają takiej herezji będą szczególnie na to narażeni”.

W ostatnią niedzielę, w czasie kazania Long oddalił zarzuty i przysięgał walczyć ze swymi oskarżycielami. Większość członków jego 25-tysięcznego kościoła stanęła za nim, pomimo tego, że zaczęły krążyć zdjęcia. Long nie wyjaśnił niczego na temat tych sugestywnych zdjęć ani tego w jaki sposób młodzi mężczyźni je zdobyli, lecz ogłosił, że on „nie jest mężczyzną” ze zdjęć, który ma być poddany procesowi. W tej chwili mamy słowo biskupa Longa przeciwko 4 mężczyznom i wkrótce będziemy znosić ambaras cywilnej rozprawy, która może być bardzo szpetna, nawet jeszcze bardziej, jeśli dowody poprą oskarżenia. Podobnie jak w przypadkach katolickich księży wykorzystujących dzieci, które były latami ukrywane, oraz licznych ostatnich skandali wśród chrześcijańskich przywódców, imię Jezusa będzie tarzane w błocie a chrześcijanie będą powszechnie przedstawiani jako hipokryci, którzy co innego głoszą, a co innego robią.

Zacząłem obserwować pewien niepokojący trend jeszcze zanim zarzuty przeciw biskupowi Longowi wyszły na światło dzienne: złowrogi duch perwersji najechał ranki charyzmatycznych kościołów. Oto tylko kilka przykładów, które były przekazane mi przez ludzi zaznajomionych z takimi sytuacjami:

– Lider podobno chrześcijańskiej służby zachęcał żony dwóch mężczyzn, aby popełniły cudzołóstwo a następnie prosił je o przekazanie mu szczegółowych opisów ich czynności.

– Grupa podróżnych duchownych rutynowo spotykała się na weekendowe ucieczki, na których dochodziło do wymiany żon.

– Przywódca „proroczego” kościoła na Zachodnim Wybrzeżu uwiódł kilku mężczyzn ze swego głównego zespołu. (Kościół został zamknięty, gdy ten grzech został ujawniony.)

– Pewien pastor dowiedział się, że członkowie jego zespołu mają romanse w ich kościele i nie zrobił niczego, aby powstrzymać tą rozpustę.

– Pewien kościół na Południowym Wschodzie prowadził seminarium dla małżeństw w czasie którego chrześcijańskie pary były zachęcane do umieszczenia w sypialniach rur, aby żony mogły na nich tańczyć przed współżyciem. (Pytanie: Czy taniec na rurze pochodzi z klubów striptizowych?)

Przepraszam za taką wyrazistość, nie znajduję żadnej przyjemności w opisywaniu grzechów, które w ogóle nie powinny być nawet wymieniane wśród wierzących, a szczególnie wśród tych, którzy twierdzą, że są „napełnieni Duchem”. Przywódcom, którzy angażują się lub tolerują takie zachowania nie wolno wkładać swych brudnych rąk na ludzi w kościele i udawać, że mają Ducha Świętego. Duch perwersji jest działa w oddawaniu czci kultu Baala, który spowodował, że starożytny Izrael odpadł na stałe. W Nowym Testamencie jest łączony z Izabel, kapłanką Baala, i manifestuje się wtedy, gdy fałszywi nauczyciele nawiedzają kościół i prowadzą ludzi do bałwochwalstwa i niemoralności (p. Obj. 2:20). Atakuje przywódców kościoła, ponieważ celem przeciwnika jest zanieczyścić ludzi przez zbrukane kazalnice.

Bóg wzbudził Eliasza, aby przeciwstawił się Baalowi i Jezebel. Aby zburzyć warownie perwersji w dzisiejszym ugodowym kościele, musimy mieć armię nieustraszonych mężczyzn i kobiet, którzy żyją w ogniu świętości i którzy bezkompromisowo głoszą Słowo.  Ludzi, którzy nie są doskonali, lecz pozwalają na to, aby Ten, który oczyszcza, pochłonął ich egoistyczna dumę i materialistyczną chciwość, glebę na której rośnie perwersja. Nie mają to być ludzie sprawiedliwi we własnych oczach, lecz pokorni, złamani, jak Eliasz, którzy będą gotowi udać się na pustynię, zanim skonfrontują się z prorokami Baala na Górze Karmel.

Potrzebujemy świętości i to prawdziwej świętości, a nie legalizmu. Głosimy miłosierdzie krzyża i cudowną Bożą łaskę dla grzeszników. Oferujemy przebaczenie i uzdrowienie tym, którzy byli niemoralni. Krew Jezusa i odświeżająca moc Duch mogą uwolnić każdego, kto pokutuje ze związania seksualnym grzechem, lecz musimy również ostrzec wierzących, którzy odwracają się od Chrystusa i zwracają się ku perwersji, że depcząc Jego krew „znieważają ducha łaski” (p. Hbr. 10:29). Musimy głosić pełną ewangelię, nie wersje neutralną, która unika jakichkolwiek wzmianek o grzechu, sądzie i świętości. Odkupienie Jezusa nie daje nam przyzwolenia na grzech, a ci, którzy nauczają takiej herezji będą szczególnie na to narażeni.

Pełen desperacji modlę się o to jedno: Panie, ochrzcij nas ogniem Twojej świętości!

Mam nadzieję, że z równą zaciętością pragnienie tego samego płomienia. Proście go o ponowne rozpalenie ognia Odlewacza w was.

————————-

J. Lee Grady jest redaktorem pomocniczym magazynu Charisma. Ostatnia jego książka to: The Holy Spirit Is Not for Sale.

Follow him on Twitter at leegrady.

сайта

Codzienne rozważania_01.10.10 Czego chcecie?

James Ryle

A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za nim, rzekł do nich: Czego chcecie?” (Jn 1:38, wg wersji ang.)

Dwóch mężczyzn uważnie słuchało Jana Chrzciciela, który pewnego dnia powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata!” Jan mówił o swoim kuzynie, Jezusie z Nazaretu. Tych dwóch natychmiast zostawiło Jana i ruszyli za Jezusem.  Wyobraź sobie ich zdumienie, gdy Jezus zwrócił się do nich nagle i sucho zapytał: „Czego chcecie?” Pewnie zmusiło ich to do cofnięcia się o dwa kroki. Jezus ma sposób na wychodzenie poza to co powierzchowne i sięgania do istoty. Jego pytanie – „Czego chcecie?” – nie było przypadkowe. Kiedy Pan zadaje pytanie to nie dlatego, że nie zna odpowiedzi. Pyta raczej po to, abyśmy usłyszeli odpowiedź, której sami udzielamy.

Więc: czego chcecie?

Jak odpowiedziałbyś na takie pytanie, gdyby zostało skierowane przez Pana bezpośrednio do ciebie? Wielu z nas nie jest na tyle szczerych ze sobą w swych duszach, aby znać odpowiedź na nie. Plączemy się w słowach, potykamy o nasze ukryte obawy i kończymy pryskając śliną w twarz uciekających i niespodziewanych Życiowych okazji. Czego więc chcecie? Nie, czego tak naprawdę chcecie?

Tak dużo naszych pragnień jest banalnych i frywolnych, podczas gdy inne są to próżne ambicje. Chcemy motocykl, samochód, bilet na przedstawienie, lepszą fryzurę. Chcemy światowego pokoju, aby zwierzęta żyły w zgodzie z człowiekiem, chcemy aby źli ludzie byli dobrze i dobrze się zachowywali. Chcemy, aby toalety spłukiwały się bez napełniania, środków zabezpieczających przed insektami i lekarstwa na wszystkie choroby. Chcemy rzeczy za darmo, pieniędzy, chcemy naszego kandydata w prezydenckim pałacu, a nie ich.  Chcemy zabaw, przyjemności, radości i chcemy tego bez poczucia winy. Chcemy odpowiedzi, dobrej pogody. Widzisz? Lista może się ciągnąc i ciągnąć. To dlatego właśnie pyta Jezus: „Czego więc tak naprawdę chcecie?”. Pyta: „Znam wszystkie religijne odpowiedzi, wszystkie śmieszne odpowiedzi i wszystkie właściwe, lecz szukam prawdziwej odpowiedzi. Czego chcecie?” Jak odpowiedziałbyś na to pytanie dziś?

Kocham poezję. Jakiś czas temu trafiłem na prawdziwy klejnot napisany przez John Quincy Adams. Jest zbyt dobry by się nim nie podzielić z zwami Być może znajdziesz w jego dziwacznych i sondujących słowach wewnętrzny głos, niewypowiedziane tęsknoty. Jest zbyt długi, aby go umieścić w dzisiejszym poście, więc zamieszczę go jutro.

deeo

Codzienne rozważania_30.09.10 Pustynia Judy

James Ryle

http://truthworks.org/wp-content/uploads/2010/09/david-gives-praise-380×449.jpg

Ciebie pragnie moja dusza, … , jak ziemia zeschła, spragniona bez wody”  (Ps. 63:1).

Czytamy w naszych Bibliach, że Dawid napisał ten psalm świętując radość jaką go napełniała społeczność z Bogiem, gdy znajdował się na pustyni Judy.

– Czy powiedziałeś: „Pustynia Judy”?

– Tak.

– Czy Juda nie jest częścią Ziemi Obiecanej?

– Tak, jest

– Czy więc chcesz mi powiedzieć, że jest jakaś Pustynia, która trzeba przebyć w Ziemi Obiecanej?

– Tak.

Dawid nie tylko przekroczył Pustynię Judy, lecz będąc tam, śpiewał Bogu pieśni chwały!  Komentując to Spurgeon napisał: „Dawid nie przestał śpiewać dlatego, że znalazł się na pustyni, ani też w próżnej bezczynności nie powtarzał psalmów przeznaczonych na inne okazje, lecz raczej starannie dobierał swoje uwielbienie odpowiednio do okoliczności i, będąc na pustyni, ofiarował Bogu hymn pustynny, gdy był na pustyni”.

Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona bez wody. W świątyni tak się wpatruję w Ciebie, bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę. Skoro łaska Twoja lepsza jest od życia, moje wargi będą Cię sławić. Tak błogosławię Cię w moim życiu: wzniosę ręce w imię Twoje” (Ps. 63:2-5).

Ta pieśni jest interesująca z wielu powodów.

Po pierwsze: obejmuje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Dawid mówi: „Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona bez wody„.

Jest to sytuacja, w której się aktualnie znajdował, gdy pisał psalm. Spotkał się z trudnościami posuchy, a jednak nie stracił z oczy faktu, że Bóg był jego Bogiem. Jest to relacja w czasie teraźniejszym. Być może twoja prywatna posucha może daje się scharakteryzować podobnym wyznaniem: „Boże, Ty Boże mój”. Przede wszystkim jest to przecież prawda.

Dalej mówi tak: „W świątyni tak się wpatruję w Ciebie, bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę”.  To czas przeszły. Były w jego życiu taki spaniały i niezapomniany czas, gdy oglądał piękno Pana i zasięgał informacji w Jego Świątyni; był czas gdy tańczył z całej siły i oddawał Mu cześć. Dobrze jest przypominać sobie w czasie posuchy o tym, co się widziało i wiedziało o Panu w przeszłości.  Czy możesz sobie przypomnieć te chwile, gdy Obecność Pana była tak realna i bliska; czas, gdy z entuzjazmem uwielbiałeś Pana? Tan czas jest ważny, a obecna pustka nie usunie zysków, które zostały poczynione dla Chrystusa, gdy rzeka płynęła obficie. To, że jesteś wyschły nie znaczy, że jesteś martwy. Zatrzymaj się na chwilę i spójrz na dotykające życia spotkania z Panem, które przeżyłeś w przeszłości. Niech wspomnienia o nich będą tymi chwilami, które przeniosą cię do przodu w drodze przez dolinę.

Dalej Dawid patrz w przyszłość i pisze: „Skoro łaska Twoja lepsza jest od życia, moje wargi będą Cię sławić. Tak błogosławię Cię w moim życiu: wzniosę ręce w imię Twoje„. Ta nadzieja na przyszłość pokazuje nam, że przechodzimy przez czasy posuchy, lecz nie pozostajemy w tym, ponieważ nadchodzi lepszy dzień. Pan nie zostawi nas w tej suchej i nużącej ziemi, gdzie brakuje wody.

Zacznij śpiewać pieśni chwały, o dziecko Boże, ponieważ mimo wszystko Pan jest z tobą!

aracer.mobi