Dylemat Malchusa

Dudley Hall

14 czerwca 2010

Wówczas Szymon Piotr, mając miecz, dobył go i uderzył sługę arcykapłana, i odciął mu prawe ucho. A słudze temu było na imię Malchus. Na to rzekł Jezus do Piotra: Włóż miecz swój do pochwy; czy nie mam pić kielicha, który mi dał Ojciec?” Jn. 18:10-11.

Malchus należał do grupy sług kapłanów. Prawdopodobnie był obecny na niektórych spotkaniach, gdy dyskutowano na temat tego intryganta, Jezusa. Przede wszystkim, Jezus stanowił poważny problem dla ówczesnych przywódców religijnych. Maluch przyszedł do ogrodu w poszukiwaniu Jezusa wraz z innymi, którzy nieśli miecze i pochodnie. Był przekonany, że Jezus jest kolejnym wichrzycielem pospólstwa, którego należało szybko pojmany i dostarczony. Nic dobrego na tych spotkaniach nie mówiono o Nim. Jezus był zagrożeniem dla samej egzystencji Izraela! Gdyby został potraktowany poważnie, Rzymianie bardzo zaostrzyli by rygory wobec nich wszystkich.

Piotr nie bardzo rozumiał istotę takiego królestwa Bożego, jak definiował je Jezus. Dla niego walka o pokonanie nieprzyjaciela ciągle miała toczyć się przy pomocy mieczy. W samym środku tej konfrontacji machnął mieczem w kierunku tego sługi arcykapłana, który prawdopodobnie uchylił się przed ciosem w głowę, ale miecz odciął mu ucho, które spadło na ziemię. To zdarzenie okazało się poważniejsze niż Malchus mógł się spodziewać. Stracił coś cennego. Pojawiły się mu głowie myśli: „Dlaczego ja? Tak nie miało być! To następny wprowadzony w błąd zelota, którego trzeba powstrzymać. Żołnierzom płaci się za tego rodzaju niebezpieczeństwa, a mnie nie. Zostałem okaleczony na resztę mojego życia. Będę oszpecony i zdyskwalifikowany z wielu zadań związanych z moim zawodem”.

Wtedy stało się coś niespodziewanego! Wszystko działo się w zwolnionym tempie, w ogrodzie panowała cisza. Jezus schylił się, podniósł odcięte ucho i umieścił je tam, gdzie było wcześniej. (Prawdopodobnie spoglądając na Piotra z grymasem: „Co ty robisz?”) Co Malchus zrobi teraz? Przeciwnik zaskoczył go, obdarzył z miłosierdziem. Musiało to nieźle zamieszać mu w głowie, zupełnie nie pasowało do tego obrazu Jezusa, który miał do tej pory. To było silniejsze od mieczy i bardziej przemieniające niż polityczna siła. Musiał przemyśleć ponownie wszystko, co do tej pory miał wbite do głowy. Przez następne kilka godzin kotłowało mu się w głowie. Jak mógłby przyłączyć się do tłumu biorącego udział w ukrzyżowaniu tego, który z miłością podszedł do przeciwnika, uzdrawiając jego ucho.

Co się stało z Malchusem? Tego nie wiemy. Jest obrazem wielu, takich jak Saul z Tarsu, którzy spotkali nie takiego Jezusa, jakiego się spodziewali. Dzięki temu uzyskał nowy słuch. Pasujemy do tej grupy: dotknięci przez miłosierdzie, tracimy inne argumenty.

Jezus okazywał moc królestwa, które przyszedł zainaugurować. Wyrażał miłość, która zmienia serca, podczas gdy inni polegali na ziemskiej mocy religii, polityki i miecza. Jego królestwo jest ciągle jedyną nadzieją trwałego pokoju w życiu jednostek i społeczeństw. Zasługuje ono na naszą uwagę i całkowitą lojalność.

продвижение

Codzienne rozważania_24.06.10 Bóg, który słucha

James Ryle

Miłuję Pana, gdyż mnie wysłuchał” (Ps. 116:1)

Bóg wie wszystko i zna każdego, i wie wszystko o wszystkich. On wiem nawet to, co nie jest jeszcze znane nikomu. Nie ma takiej myśli, wynalazku, miejsca, osoby, planu czy celu, o czym On nie wie wszystkiego, co można wiedzieć. Wyobraź sobie więc, że jak cudowny jest geniusz Jego uwagi: „Mnie wysłuchał”.

Czy zdarzyło ci się, że próbowałeś mówić coś ważnego czy osobistego do kogoś, kto nie słuchał? Może był wzrokowy kontakt i tylko okazjonalnie uciekał wzrokiem na boki, kiwał głową we właściwych momentach, a nawet bąkał coś gdy mówiłeś. A jednak mimo tej udawanej uwagi, w chwili, gdy mógł coś odpowiedzieć, mówił coś zupełnie bez związku z tym, co ty mówiłeś, bądź szybko wymawiał się jakąś przejściową potrzebą, która nagle przyszła mu do głowy,.. Cześć.

Lecz Bóg taki nie jest. On słucha.

Oczywiście nie po to, żeby się czegoś dowiedzieć, już wie wszystko. Dlaczego więc Słucha? Ponieważ sprawia Mu to przyjemność, przyjemność widzenia, słyszenia i naszego udziału w naszym procesie uczenia się i pasji, które pobudzają w życiu nasze serce.

Gdy więc modlisz się rób to ze świadomością, że On jest Bogiem, który słucha i cieszy się tym. Ważne są słowa, które wypowiadasz, każde jedno jest rozważana przez Mistrza Słów; każda fraza jest przemyślana i zbadania z uwagą Jego wielkiego serca. On docenia z Ojcowską dumą wszystko, cokolwiek myślisz i mówisz.

A posłuchawszy ciebie, również odpowiada, lecz oto jest pytanie: Czy my słuchamy Jego?

раскрутка

Moc ugruntowania w miłości

Terry Somerville

ZDUMIEWAJĄCA JEST Boża miłość do nas w Chrystusie. Jego miłość jest (istotą i podstawą) korzeniem i gruntem wszystkiego, co otrzymujemy i przeżywamy w Bogu. Jeden z najwspanialszych fragmentów Pisma na ten temat znajduje się w 3 rozdziale Listu do Efezjan.

Ef. 3:16-19 Przekład z j. Angielskiego (nie znam źródła pochodzenia tego cytatu):

Modlę się o to, aby z jego wspaniałych, nieograniczonych zasobów umocnił was w wewnątrz przez Swego Ducha. 17 Wtedy Chrystus uczyni sobie dom w waszych serca, gdy mu będziecie ufać. Wasze korzenie wrosną w głąb Bożej miłości i będą was silnie utrzymywać. 18 Będziecie wtedy mogli zrozumieć tak, jak powinni rozumieć wszyscy ludzi, jak szeroka, długa, wysoka i głęboka jest Jego miłość. 19 Obyście doświadczyli miłości Chrystusa, pomimo że jest zbyt wielka by ją pojąć w pełni. Wtedy zostaniecie uzupełnieni wszelką pełnią życia i mocy, które pochodzą od Boga„.

1. Dom w naszym sercu

16 „Modlę się o to, aby z jego wspaniałych, nieograniczonych zasobów umocnił was w wewnątrz przez Swego Ducha. 17 Wtedy Chrystus uczyni sobie dom w waszych serca, gdy mu będziecie ufać. Wasze korzenie wrosną w głąb Bożej miłości i będą was silnie utrzymywać„.

Zwróć uwagę na pojawiający się tutaj postęp. Boża moc wzmacnia nas wewnętrznie, dzięki czemu możemy ufać Mu tak, że Chrystus znajduje się w domu naszego serca. Co więc jest domem? Pomieszczenie nie jest mieszkaniem. Mieszkanie to miejsce bliskich relacji, miejsce wspólnego życia, gdzie wszystko widać, gdzie wszystkie pomieszczenia są dostępne. Pan nie jest zwykłym najemcą waszej izby, On jest głową tej rodziny, jest kochany, wewnętrzne działanie Ducha Świętego zmienia twoje serce w mieszkanie, jeśli na to Mu pozwolisz. „Jeśli żyjemy w Duchu, w Duchu też chodźmy/postępujmy” Gal. 5:25.

Kiedy On jest w domu naszych serc, możemy głęboko zapuścić korzenie w Bożej miłości.

2. Sprawy korzeni

Wasze korzenie wrosną w głąb Bożej miłości i będą was silnie utrzymywać„. Korzenie są tą częścią rośliny, które czerpie życie z ziemi. Przed uwierzeniem w Chrystusa, nasze naturalne życie było zakorzenione w wielu rzeczach. Niektórzy z nas byli zakorzenieni w swoich własnych zdolnościach i talentach. Byliśmy ludźmi budującymi samych siebie, bądź nieustannie potrzebującymi afirmacji. Niektórzy przeszli w życiu traumatyczne doświadczenia a ich serca zakorzeniło się w strachu i bólu. Każdy z nas przychodzi do Chrystusa wraz z naturalnymi korzeniami i wielu pozostaje na tym poziomie. Proszą Boga o to, aby zaspokoił potrzeby tych płytkich korzeni, lecz nigdy nie sięgają korzeniami głębiej, lecz Pan ma dla nas znacznie więcej.

Pan chce, abyśmy zapuścili korzenie głębiej i chodzili w Bożej miłości. Jest to klucz do życia i uzdrowienia. Na przykład, niektórzy chrześcijanie spędzają lata modląc się o uzdrowienie z jakiejś traumy, śmierci czy gwałtu, lecz Boża miłość jest głębsza i przekracza wszelkie korzenie. „Doskonała miłość usuwa wszelki strach”. Uzdrowienie przychodzi. Zapuszczenie korzeni głęboko w Bożą miłość uzdrawia strach, ból i traumę. Uzdrawia brak poczucia bezpieczeństwa i potrzebę afirmacji tego świata. Jego miłość uzdrawia nas, daje bezpieczeństwo, zmienia nas. Jakiekolwiek są korzenie twojego życia, zapuść je głęboko. W miłość Bożą.

3. Zrozumienie Jego Miłości – Jest większa niż możesz to sobie wyobrazić!

18 „Będziecie wtedy mogli zrozumieć tak, jak powinni rozumieć wszyscy ludzi, jak szeroka, długa, wysoka i głęboka jest Jego miłość„.

Wielu ludzi zastanawia się dlaczego ciągle mówię o miłości Bożej a to jest proste: doświadczyłem tego jak POTĘŻNA naprawdę jest. Bóg zaczyna pokazywać JAK WIELKA jest jego miłość. Jak „SZEROKA, DŁUGA, WYSOKA I GŁĘBOKA”. Oznacza to objawienie wszystkich możliwych kierunków w których Jego miłość płynie!

Pamiętam, gdy zaczęło się to dziać ze mną. Wydawało się, że zostały mi otwarte oczy, aby widzieć Jego miłość w działaniu, widziałem obrazy, które jakoś wcześniej były ukryte. Zacząłem pojmować jak wielka jest Jego łaska. Jak bardzo Jego miłość do świata i grzeszników przerasta wyobrażenia. Zobaczyłem człowieka i jego działalność w kontekście Bożej miłości. Jest to objawienie przez Ducha, które przychodzi, gdy zakorzenimy się głęboko w Jego miłości.

4. Doświadczenie Jego miłości

Obyście doświadczyli miłości Chrystusa, pomimo że jest zbyt wielka by ją pojąć w pełni„.

Czym innym jest rozumieć Jego miłość, lecz czym innym przeżyć ją. Większość Chrześcijan doświadcza w pewnym stopniu Jego miłości dla siebie, lecz jest to skupione na sobie. Nie ma w tym „szerokości, długości, wysokości i głębokości”. Przeżycie Jego MIŁOŚCI jest znacznie, znacznie większe. Pan chce dzielić się Jego własnym sercem z nami, abyśmy doświadczali Jego miłości do innych, do świata.

Pamiętam, jak to się stało za pierwszym razem. Byłem w Indiach i Ojciec podzielił się ze mną Swym sercem dla Indii. Hindusi czcili swoje bałwany w pobliskiej świątyni, mówiąc jak bardzo kochają swoje bożki i wtedy usłyszałem, jak Ojciec mówi: „Och, ja chcę, aby oni czcili mnie w taki sposób”. Poczułem Jego serce i miłość do Indii. Natychmiast wiedziałem, że żaden bałwan, diabeł ani człowiek nie oddzieli Indii od miłości Bożej. Od tego momentu zaczęliśmy oglądać przełomy, uzdrowienia i przebudzenie. Wiele razy od tej pory Pan dzielił się swoim sercem ze mną i za każdym razem prowadziło to do mocy Bożej.

5. Miłość prowadzi do mocy

Wtedy zostaniecie uzupełnieni wszelką pełnią życia i mocy, które pochodzą od Boga„.

Oto klucz do wejścia do mocy Bożej: Boża miłość. Przeżywanie Bożej miłości prowadzi do „pełni życia i mocy, które pochodzą od Boga”. Wszystkie wielkie przebudzenia doświadczały spotkania z Boża miłością, która ich przytłoczyła. Moc Jezusa do uzdrawiania często jest inicjowana przez miłość. „A Jezus był ogarnięty współczuciem i uzdrawiał tłumy”.

Wielokrotnie skupiam się na miłości Chrystusa do osoby, która jest w potrzebie, wkładam ręce na nią i zdarza się cud. Gdy głosimy o Jego miłości zawsze przychodzi namaszczenie i często uzdrowienia i uwolnienia dzieją się spontanicznie. To jest cudowne. To jest dobra nowina. Bóg kocha Świat.

Wiele Błogosławieństw

Terry Somerville

www.totalchange.org

сайта

Codzienne rozważania_23.06.10 Wybrany i naznaczony miłością

James Ryle

Ty jesteś Syn Mój, którego wybrałem i naznaczyłem miłością; duma Mojego życia” (Mk. 1:11, parafrazy The Message).

Jest to jedna z najbardziej znanych scen z życia Jezusa. Oto stoi w rzece Jordan, gdy Jan, Jego kuzyn, przygotowuje się do ochrzczenia Go, szanowanego rytuału, symbolizującego śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie. Jakże interesujące jest to, że wprowadzenie Chrystusa do publicznej służby zaczyna się właśnie w taki sposób. Jakże to właściwe.

Bo faktycznie wszystko, co Jego dotyczy: nauczanie, cuda, interakcje z ówczesnymi liderami, całkowicie wszystko było skierowane niezachwianie ku jednemu -Krzyżowi. Jakże musiało to mieć dla Niego znaczenie nadające prawomocność, gdy usłyszał w tej właśnie chwili te czułe słowa Swego Ojca: „Ty jesteś Moim Synem, wybranym i naznaczonym Moją miłością, dumą Mojego życia”.

Zdecydowanie jestem przekonany, że wszystko, cokolwiek Jezus powiedział i zrobił od tej chwili wypływało z tego jednego: czuł się całkowicie bezpiecznie w miłością jaką Jego Ociec żywił do Niego. Nie musiał niczego robić po to,a by być zaakceptowanym czy pokochanym, nie. Już był całkowicie zaakceptowany i kochanym, i to uzdolniło Go do pełnego wykonania misji.

A teraz istota tego, co chce powiedzieć. Nie mamy żadnych problemów w przyjęcie tego, że Bóg powiedział te wspaniałe słowa do Jezusa, ani nie powinniśmy mieć, lecz trudności pojawiają się wtedy, gdy ktoś sugeruje, że Bóg może mówić te same słowa do nas!

Jakkolwiek trudno może nam być to pojąć, czy uwierzyć w to, jest to prawda. Bóg kocha ciebie,.. kocha ciebie tak samo jak Jezusa. Mówi do ciebie: „Ty jesteś moim synem, córką, wybranym i naznaczonym miłością – dumą mojego życia!”

Czy dostrzegasz wagę tej prawdy w swoim życiu? Bóg rzeczywiście wybrał cię i dlatego właśnie tak czujesz i myślisz. To dlatego pragniesz prawdy i tęsknisz do czegoś innego niż to, co oferuje ten świat. Zostałeś wybrany przez Boga!

Lecz jest znacznie więcej! Zostałeś również naznaczony Jego miłością. Jest w tobie coś takiego, co każe innym zwracać na ciebie uwagę, gdy się pojawisz w pobliżu. Spojrzenie, łaska w słowach, moc w twojej obecności, choć nic z tych rzeczy nie ma swego początku w tobie, jakbyś to posiadał sam z siebie. Nie, to wszystko jest tylko dowodem na „naznaczenie Boża miłością”.

Tak jak z ojca, któremu urodziło się dziecko, bije radość i duma, tak też i Pan cieszy się tobą! Był to szczęśliwy dzień na ziemi, gdy się urodziłeś, lecz jeszcze bardziej szczęśliwy był wtedy, gdy narodziłeś się na nowo!

To jest prawda! Bóg kocha cię tak, jak Ojciec kocha swoje dziecko. Wybrał cię i naznaczył swoją miłością. Jesteś dumą Jego życia.

Obyś uwierzył w to choć przez jeden dzień.

Namawiam cię, abyś uwierzył.

Prowokuję cię do tej wiary!

сайт

Miłość? Miłość do kościoła?

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Szczerze mówiąc, jak często w dzisiejszym religijnym środowisku słyszysz te słowa: „Kocham Kościół”?

No tak, ja to słyszę często i często tuż przed wielkim słowem „ALE”, kiedy ktoś zaczyna mi wyliczać, co jego zdaniem jest złe w nim, co powinno być, a czego nie. Czasami tym kimś jestem ja sam, lecz chcę być zapisany jako ten, który kocha Kościół. Głupio byłoby nie kochać. Jeśli wierzymy w słowa Jezusa, to mamy kochać to, co On kocha a On kocha Swój Kościół, nawet w tej niedoskonałe podróży ku objawieniu Jego doskonałego, niewzruszonego Królestwa. Czasami ta nieodwołalna zmiana może nas bardzo poruszyć, zmiana, które zachodzi w tym, co znane jest jako „Kościół” daje wielu ogromną nadzieję.

Kościół miał być największą relacyjną społecznością znaną człowiekowi. (To bardzo odważne stwierdzenie.) Nie mówię tu o niedzielnym nabożeństwie z nauczaniem i uwielbieniem czy nawet o sposobie organizacji nabożeństwa, lecz o ludziach między którymi zachodzą relacje, o tych, którzy stali się sobie bliscy. Przez upadki i powodzenia, ciężkie czasy i trudności trzyma się mocno, zachęca i daje nadzieję. Jak można nie kochać tego? Ludzie, którzy są w kościele znani są w sąsiedztwie jako jednostki i rodziny, które troszczą się nie tylko o siebie, lecz i swoich przyjaciół, o sąsiadów i wrogów. Ta miłość naznacza ich jako uczniów Jezusa i buntowników systemu, a przyciąga ku nim świat.

Kto nie kochałby tego Kościoła, który jest nadnaturalnym wyrazem nadnaturalnych ludzi, zakochanych w nadnaturalnym Bogu, który posłał nadnaturalnego Syna, aby głosił nadnaturalne Królestwo? A to wszystko jest oferowane i do przyjęcia przez prostą dziecięcą wiarę.

Czego można nie kochać w Kościele, który jest tak różnorodny, że świat dziwi się, jak my wszyscy możemy razem żyć w tej samej społeczności i w ogóle zbierać się razem? Czarni, biali, brązowi, żółci i czerwoni; bogaci i biedni, młodzi i starzy, małżeństwa i samotni, zwycięzcy i przegrani, normalni i geje decydują się zbierać razem, ponieważ jesteśmy tak nadnaturalnie wypełnieni miłością, która przekracza wszelkie uprzedzenia i domysły, pozostawiając naszemu Bogu wolną rękę, aby był sędzią.

Tak, bardzo kocham ten Kościół, w którym ludzie znają prawo, lecz są świadomi swojej nieustannej potrzeby łaski, pragnąc w posłuszeństwie Jego władzy podobać się Ojcu. Gdzie ludzie rozumieją Jego miłosierdzie, wiedząc, że jeśli złamią choćby jedno prawo, są winni złamaniu stek pozostałych pozostałych.

W tym Kościele, który On kocha, nigdy nie musimy bać się zawstydzenia i pogardzenia, swobodnie możemy opowiadać nasze historie o tym, co naprawdę się zdarzyło, zawsze wykazując wierność Bożą. Jest to środowisko, gdzie jest bezpieczeństwo i zaufanie, w którym możemy zacząć radzić sobie z naszymi sprawami, nie obawiając się, że zostaniemy wyrzuceni jak śmieć.

Gdzie indziej, jak nie w tym Kościele, można znaleźć wzajemnie połączonych w relacjach ludzi z mocą i darami Bożym, udzielonymi za darmo i „bez pokuty” (nieodwołalnie – przyp.tłum.). Pan mówi, że daje nam wszystko, czego potrzebujemy, aby zmienić środowisko, przemienić sąsiedztwo, w miarę jak On nas przemienia. Pan nasyca nas swoim DNA, tym wiecznym ziarnem z nieba i mówi: „Teraz naśladujcie mnie i bądźcie moimi ambasadorami!” i sąsiedztwo zmienia się, dojrzewając we współczuciu, miłosierdziu, łagodności, prawdzie, wierności w przymierzu i przebaczeniu.

O tak, bardziej niż cokolwiek innego kocham Kościół. Jest to najczystszy wyraz społeczności wierzących czyniących dobro sobie nawzajem, który nie podnosi plotek i pomówień, nie odgryza się i nie mówi bzdur o sobie nawzajem; gdzie polityka nie jest problemem czy odpowiedzią, lecz jest nią dominacja Królestwa Bożego; gdzie kochamy się nawzajem jak gdyby nasze życie zależało od tego, ponieważ miłość składa się praktycznie na wszystko.

Oczywiście, kocham ten Kościół, żadnych 'jeśli’, 'i’ ani „lecz” jeśli o to chodzi. Kto może oprzeć się takiej miłości takiego Boga ku takim ludziom?

David VanCronkhite

продвижение сайта в mail ru

Codzienne rozważania_22.06.10 Ojciec nasz, który jest w niebie

James Ryle

O, spójrzcie i zobaczcie sami jak wielka jest miłość, którą Ojciec wylał na nas, ż emożemy być nazwani dziećmi Bożymi” (1Jn 3:1, Pastor’s Paraphrase)

Lata temu pierwsza moja zagraniczna wyprawa kaznodziejska zawiodła mnie do Anglii, a potem przez kanał do Danii. Nasz zespół wraz z kilkuset Duńczykami uczestniczącymi w konferencji nocował w centrum wypoczynkowym w pobliżu miasta Zwolle. Byliśmy tam przez cały tydzień, lecz ja miałem mówić dopiero w piątek wieczorem i miała to być nasza ostatnia sesja. Podzieliłem się wtedy moim świadectwem o tym, że byłem w więzieniu, który budował mój ojciec. Dużo osób było wyraźnie poruszonych, gdy Pan usługiwał tego wieczora.

Następnego rano, gdy zbieraliśmy się do autobusu, aby udać się na lotnisko, kilka osób podeszło, aby nas pożegnać ciepłymi słowami zachęty. Podszedł do mnie pewien mężczyzna, mocno ścisnął moją dłoń, przytrzymując ją oburącz. Był w starszym wieku, pomarszczony z twarzą pokrytą latami.

„Muszę cię prosić o przebaczenie.” – powiedział patrząc mi prosto w oczy.

„Dalczego?” – zapytałem.

„Przez cały tydzień, obserwowałem jak chodzisz po ośrodku, uśmiechając się i śmiejąc zupełnie beztrosko. Osądziłem cię w sercu. Myślałem sobie: 'kto jest ten chłopak, który miał tutaj przyjechać, aby powiedzieć nam jak żyć’. Byłem pewien, że nigdy nie przeżyłeś dnia smutku; urodzony w dobrej rodzinie, wychowany w kochającym domu. Ale ostatniego wieczoru, gdy usłyszałem twoją historię, zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo się myliłem”.

W tym momencie oczy napełniły mi się łzami; chciałem, żeby wiedział, że nic nie mam do niego, ale on jeszcze nie skończył.

„Wtedy uderzyło mi to, że Bóg jest twoim Ojcem, a to wyjaśnia dlaczego jesteś taki szczęśliwy i ja teraz chcę, aby był moim Ojcem również”.

Jezus powiedział: „Niech wasza światłość świeci przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt. 5:16). Zobaczyłem jak to się dzieje tego niezapomnianego dnia w Danii i jeszcze tysiące razy od tamtej pory.

Niech świeci światłość wasza, a zobaczysz to również!

сайт

Kanadyjscy naukowcy odkrywają silny związek między aborcją a przedwczesnymi porodami

Patrick B. Craine

MONTREAL, Quebec, 22 lipca 2010 (LifeSiteNews.com) – Nowe badania przeprowadzone przez McGill University z Montrealu doprowadziły do odkrycia związku między dokonaną w przeszłości aborcją a przedwczesnymi porodami późniejszych ciąż.

Dr Ghislain Hardy, położnik i ginekolog, rezydent na McGill wraz ze swoim zespołem dokonał przeglądu 17. 916 kart kobiet, które rodziły w Royal Victoria Hospital, który jest szpital akademickim przy McGill’s. Z tej próby 13% kobiet dokonało jednorazowej aborcji, a 5% dwukrotnie lub więcej.

Okazało się, że kobiety po jednej aborcji mają 45% większe prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z następnej ciąży przed 32 tygodniem, 71% większe – przed 28 tygodniem i 50% – przed 26 tygodniem. Naukowcy zauważyli, że ten związek był nawet większy w przypadku u kobiet z większą ilością dokonanych aborcji.

Podczas odbywającego się 15-19 maja 58 Dorocznego Spotkania Klinicznego w American College of Obstetricians and Gynecologists dr Ghislain Hardy przedstawił artykuł zatytułowany: „Early Preterm Birth and Adverse Perinatal Outcomes in Women With a History of Induced Abortions”.

„Przedterminowy poród jest głównym przedmiotem zaniepokojenia współczesnego systemu ochrony zdrowia. Według Kanadyjskiej Sieci Zdrowia jest to główna przyczyna zachorowalności noworodków. – wyjaśniał w swej prezentacji. – badania tego tematu są ważne, ponieważ związek między terapeutyczną aborcją a przedterminowymi porodami wypłyną na powierzchnię się w ostatnich latach”.

Ten związek między aborcją a późniejszym przedterminowym porodem został potwierdzony przez wzrastającą ilość niezależnych badań. Do tych najważniejszych należy niemiecki wynik badań z lutego 2009 roku, w który sprawdzono przebieg ponad dwóch milionów ciąż z lat 1995 – 2000 i okryto, że niebezpieczeństwo bardzo wczesnego porodu wzrasta o 30% po jednej aborcji, a do 90% po więcej niż jednej.

Dr Hardy wyjaśnił, że aborcja może prowadzić do większej wrażliwości szyjki, co może powodować większą skłonność do przedterminowego porodu.

„Nasze badania pokazują na znaczny wzrost ryzyka przedterminowego porodu u kobiet posiadających za sobą historię wywołanej wcześniej aborcji. – powiedział. -Ten związek staje się jeszcze silniejszy wraz ze spadkiem wieku ciążowego, oraz ze wzrostem ilości leczniczych aborcji”

– – – – – – – – –

See related LifeSiteNews.com coverage:

Second Abortion Increases Risk of Premature Babies 93%: Canadian Study

Abortion Linked to Subsequent Pre-Term Births, New Research Again Confirms

Massive German Study Confirms Abortion Significantly Increases Premature Birth Risk

Study: Previous Abortions Linked With Pre-Term Birth and Cerebral Palsy

National Academies of Science: Abortion Linked to Subsequent Premature Birth

продвижение