Codzienne rozważania 06.03.10 Dzięcięce modlitwy

James Ryle

A kto by zgorszył jednego z tych maluczkich, którzy wierzą, temu lepiej by było, by zawiesić na jego szyi kamień młyński, a jego wrzucić do morza” (Mk. 9:42).

Po około roku mojego pobytu w sierocińcu uciekło dwóch chłopców z dormitorium i cały budynek wypełniły niepokój i lek. Stary Battle-Ax i Barrel Butt Barnes chodzili ściskając ręce i obawiając się najgorszego. Zostali wezwani stanowi żołnierze i rozpoczęły się poszukiwania tych dwóch małych chłopców, którzy mieli po mniej niż 9 lat.

Po trzech dni zlokalizowano ich idących wzdłuż autostrady w nieznane. Żołnierze doprowadzili ich bezpiecznie z powrotem i przekazali w ręce oczekującej Miss Walker, która przyciągnęła ich do siebie i przez minutę zachowywał się jak prawdziwa matka. Podziękowała żołnierzom a chłopców trzymała blisko, gdy komisarze policji wyjeżdżali.

Wtedy rozpętało się piekło. W świetle dnia wybito z tych maluchów życie, Miss Walker przyłożyło do nich swoje wiosło: kij bejsbolowy ścięty na cienką deskę i owinięty taśmą izolacyjną, żeby się nie złamał. Wywiercone w niej otwory powodowały pojawianie się na skórze pęcherzy w miejscach uderzeń.

W sypialni wypełnionej przerażonym chłopcami brzmiało to tak, jakby uderzyło pięćdziesiąt homeruns (w baseballu: uderzenie, które umożliwia pałkarzowi przebiegnięcie wszystkich czterech baz, zazwyczaj wybijające piłkę poza boisko – przyp.tłum.). Furia w jej głosie, trzask uderzeń i wrzaski chłopców odbijały się echem po całym ośrodku, wzmacniane przez cementowe podłogi i gipsowe ściany. Nigdy nie zapomnę tej nocy. To właśnie tej nocy modliłem się po raz pierwszy do Boga, którego nie znałem, lecz ogromnie się obawiałem.

Wyobrażałem sobie wtedy, że to Bóg prowadzi sierociniec, a co najmniej takie wrażenie zostawiali nam dorośli, którzy wywijali Biblią w taki sposób, jak południowi właściciele ziem na batem. Tej nocy chciałem, aby Bóg dowiedział się, że będę już dobrym małym chłopcem. „Drogi Boże” – powiedziałem przykrywając policzki pościelą, jak kocem bezpieczeństwa – „Obiecuję, że nigdy nie ucieknę”. Pamiętam, miałem wtedy tylko siedem lat.

Teraz, gdy jako dorosły patrzę wstecz na te lata, zdaję sobie sprawę z tego, że Bóg nie stał za tymi nonsensami. „Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, rozumowałem jak dziecko, lecz gdy na męża wyrosłem zaniechałem tego co dziecięce”.

Pomimo że nie słyszałem Jego głosu, Bóg mówił: „Och, dziecko, Ja taki nie jestem. Pewnego dnia poznasz Mnie i będziemy przyjaciółmi”.

(Fragment z książki: „Released From the Prison My Father Built”, str. 34; James Ryle, 2010)раскрутка сайтов в интернет

Codzienne rozważania_05.03.10 Potwó imieniem Sally

James Ryle

Choćby ojciec i matka mnie opuścili, jednak Pan mnie przygarnie” (Ps. 27:10)

Pięciogodzinną podróż z Midland w stanie Texas do Dallas przejechałem w całkowitej nieświadomości, czułem tylko, że coś jest nie w porządku. W powietrzu utrzymywało się jakieś nerwowe napięcie, pomimo chwilowych wybuchów śmiechu w czasie zabaw w różne gry dla dzieciaków w drodze, żeby nie pytały co chwilę czy już dojeżdżamy.   Dojechaliśmy do miejsca zwanego Dom Opieki w gorące teksaskie lato. Mama i jej szwagierka, ciocia Tootie, jakoś utrzymały twarz, gdy przekazały nas Sally Pok, dyrektorce domu, wielkiej kobiecie w średnim wieku o paskudnym niepohamowanym usposobieniu.

Dom Opieki było to miejsce, gdzie kierowano dzieci przed przekazaniem ich do większego internatu sierocińca „Bucker Orphan’s Home”. Chodziło o to, żeby nas umyć i zaszczepić przeciwko wszelkim możliwym zarazkom, które mogliśmy przywlec, ale było to też miejsce indoktrynacji, pokazania nam informacji o tym, jakiego zachowania się od nas oczekuje.  Patrzyliśmy przez okno za odjeżdżającym samochodem, aż znikł z widoku. Moje starsze rodzeństwo, brat Jere, prawie 2 lata starszy ode mnie, i siostra Valeri, 5 lat starsza, wiedzieli co się działo, ja nie.

Mama zostawiała nas tutaj i nie miała już więcej wrócić. Valerie i Jere płakali rzewnie obserwując odjeżdżającą mamę. Brakowało mi jeszcze 3 miesięcy do 7 lat, byłem całkowicie zmieszany i niczego nieświadomy. Wkrótce miało się to zmienić. Tutaj należało uznać władzę starej Sally Polk, 130 kilogramowej kobiety. Miała niesamowite oczy, które poruszały się niezależnie od siebie, jak u jaszczurki z filmów National Geographic. Nigdy nie było wiadomo, gdzie dokładnie patrzy.

Nie tyle chodziła, co człapała, przenosząc ogromny ciężar z jednej nogi na drugą i z taką siłą, że połoga wibrowała, a woda w szklankach drżała. Coś jak T-Ray z „Parku Jurajskiego”. Szybko zorientowaliśmy się, że gdy słychać było ten dźwięk i widać było jak woda drży, znaczyło, że Potwór zbliża się.

(Fragment z książki: „Released From the Prison My Father Built”, str. 27,28, James Ryle, 2010)

продвижение

Cel cierpienia

Gretchen Nelson

Kiedy byłam młodą wierzącą wszelkie okoliczności życiowe, które uważałam za przeszkody na drodze gładko upływającego życia, starałam się usunąć je. Nie miały żadnego prawa ściągać na boki mojego dobrze zorganizowanego i nadmiernie kontrolowanego życia. Doszłam do wniosku, że wszystko co negatywne jest diabelskim polem i spędzałam wiele godzin stając na Słowie, aby uniknąć tego, co uważałam za złowrogie działania. Niemniej wyglądało na to, że nic się nie zmienia, te sytuacje utrzymywały się dalej.

Próby unikania tych problemów czy przegonienia ich modlitwą precz były bezużyteczne, pojawiały się czasami pędem i bez ostrzeżenia. Wprawiało mnie to w zakłopotanie. Czyż wierzący nie powinni być oddzieleni od normalnego życia, które przeżywali niewierzący? Czyż psalmista nie mówi nam, że to co krzywe, będzie wyprostowane? Czy Jezus nie uciszył wzburzonych wód? Docierałam jednak w Nowym Testamencie to takich słów jak: „cierpienie”, „próby” i „sprawdziany”. Czy to możliwe, żeby Ojciec jakoś dopuszczał te okropne sytuacje w moim życiu? Jeśli tak to po co? Im więcej się nad tym zastanawiałam tym lepiej zrozumiałam, że te trudności jak i inne formy problemów mają jakiś cel w życiu wierzącego.

Po latach stało się dla mnie jasne, że jeśli złożyliśmy nasze życie Bogu do dyspozycji, jeśli zdecydowaliśmy się być Jego uczniami to Bóg, który suwerennie rządzi wszystkim, jest za nie odpowiedzialny. Jako Jego uczniowie, podobnie jak owce pod opieką pasterza, oddaliśmy kontrolę nad naszym życiem Jego trosce. To, dokąd nas prowadzi, na jakie pastwiska czy to obfite w zieleń, czy pełne piachu, musi mieć na sobie Jego pieczęć. Ostatecznie trudności wszelkiego rodzaju są dla naszej korzyści i dla wzrostu w Nim.

Zasadą wiary jest to, aby rozwijała się w nas natura Jezusa, którą zasiał, aby w miarę jak On staje się coraz bardziej naszą życiową siłą, Jego życie w nas było coraz bardziej wyraźne, a to własne życie obumierało. Wyłącznie On może upodobnić nasze życie do życia Chrystusa. O ileż lepiej jest znieść pewną ilość problemów pochodzących od Ducha, aby nas doprowadzić do nowego poziomu świadomości Jego obecności w nas i z nami, kształtując w nas równocześnie pragnienie usunięcia zawsze obecnego ego z tronu naszych serc! To Jezus ma zajmować to miejsce. To właśnie Jego stworzone na nowo, nowo narodzone życie w nas uświęca nas i doprowadza do takiego poziomu zachowań, które, gdybyśmy chcieli dojść do tego sami, byłyby po prostu ogromną ilością uczynków.

W przeciwieństwie do Pawła, który w Liście do Filipian stwierdził, że stracił wszystko, aby lepiej poznać Jezusa, zbyt wiele swej chrześcijańskiej drogi poświęciłem na narzekanie na różne przygnębiające okoliczności, w których się znajdowałem i wyznawałem głośno Panu, że nie zgadzałem się z Jego planem dla mojego życia. Droga uczniostwa jest wyboista, a ja nie lubię jazdy po wybojach, boję się tego.

Być może jesteście podobnej sytuacji. Zwyczajnie nie lubimy zakłóceń, zmian i bolesnych sytuacji. Wolelibyśmy raczej autostradę nawet w duchowych sprawach. Taki jest stan naszego ludzkiego myślenia i oczekiwań na łatwe życie nawet w prawdziwym chrześcijańskim marszu. Boże zamysły są inne. On czasami ześle nam problemy po to, aby nas wyszkolić, mając na oku cel ostateczny. Pomimo tego, że w fizycznym sensie jesteśmy w tym świecie, ON prowadzi nas drogą, której natura jest duchowa, używając do tego często jako narzędzi rzeczy z tego świata. Jest w tym marszu pewnego rodzaju kolec, ponieważ palec Boży dotknie nas „odciskami na skórze” Jego świętego planu, oczyszczającym tyglem ognia, utratą egoizmu i zmianą perspektyw. Niemniej, właśnie to jest odpowiedź na wszystko, co wydaje się negatywne. Bóg ma w tym jakiś cel. Pomimo rany, smutku i zniesionych porażek, ten cel jest wspaniały.

Przyglądając się życiu Rebeki (p. Rdz. 24), jako typowi naszej chrześcijańskiej drogi, dowiadujemy się, że posłaniec, który został do niej wysłany jest typem Ducha Świętego, który ma za zadanie przygotować nas dla naszego niebiańskiego Oblubieńca. Jej podróż na wielbłądzie nie była łatwa, jak też nie jest i nasza. Jako wierzący, jako oblubienica Chrystusa, musimy czasami podejmować szczególne i trudne wyjazdy na niekochanym grzbiecie brutalnych doświadczeń na drodze ku pełniejszej i głębszej więzi z Jezusem, równocześnie poddając się cały czas karcącym wysiłkom Ducha Świętego, który przygotowuje nas na nasze przeznaczenie.

Zamiast uważać nasze próby za kłody utrudniające drogę, uchwyćmy się ich jako możliwości zdobycie lepszego przygotowania na błogosławiony dzień, gdy spotkamy się z naszym Oblubieńcem, Jezusem, twarzą w twarz.

продвижение сайта

Wizja dla Izraela_05.03.10

AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

źRóDŁO: Vision für Israel e.V. · Tel. (D) 089-566 595 · Fax (D) 089-5464 5964

eMail: Info@VisionfuerIsrael.de · Web: www.VisionfuerIsrael.de

Piątek, 5 marca 2010

Uwielbionego wzywam, Pana, I będę wybawiony od nieprzyjaciół moich“ 2. Samuela 22,4

ZAMACH NA PERESA UDAREMNIONY – Próbę zamachu na Szimona Peresa, który był w 2001 roku ministrem spraw zagranicznych, udaremnił wtedy Mosab Hassan Joseph, syn jednego z założycieli terrorystycznego Hamasu. Pracował on jako oficer wywiadowczy ponad 10 lat dla izraelskiego wywiadu Shin Bet. O zamachu na wysokiej rangi terrorystę Abdullacha Barghuti’ego pisze w swej książce „Son of Hamas”, która się wkrótce ukaże. Jeden z jego byłych kolegów z Shin Bet potwierdza jego rolę w udaremnieniu zamachu na Peresa. To przekreśliło plan kolejnego zamachu na kolejnego wysokiego przedstawiciela Izraela. W żadnym z tych przypadków nie chodziło o pieniądze. Joseph został ewangelikalnym chrześcijaninem i w 2007 roku wyjechał do USA. Powiedział, że już od młodości był przerażony brutalnością działaczy Hamasu. Dodał, że „jądrem problemu jest islam jako taki”. (Haaretz) „A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują.“ – Mateusz 5,44. Proszę módlcie się, by inni terroryści przez objawienie Jeszui odwrócili się od złego.

PODROBIONE PASZPORTY DLA SZMUGLERÓW BRONI – Mahmud al-Mabhuh, człowiek do brudnych interesów w Hamasie, który został zabity w poprzednim miesiącu w Dubaju, często zmieniał swój wygląd i często używał fałszywych dokumentów do transakcji zakupu broni dla organizacji terrorystycznych, jak to powiedzieli jego koledzy. „Zaopatrywał on Hamas i inne ugrupowania w pieniądze i broń” – tak stwierdził zaufany jego człowiek osiadły w Gazie. Mahmud został zabity 19 stycznia w swoim pokoju hotelowym w Dubaju. Policja Dubaju uważa, że odpowiedzialność za to ponosi izraelski Mosad. Izrael tego ani nie potwierdził ani nie zaprzeczył. Dubaj zidentyfikował 26 domniemanych członków zespołu, który identyfikował czołowych terrorystów i ich likwidował. Występowali w przebraniu i posługiwali się sfałszowanymi paszportami brytyjskimi, irlandzkimi, francuskimi, niemieckimi i australijskimi. Ludzie o tych samych nazwiskach co podejrzani mieszkają w Izraelu i twierdzą, że dokonano kradzieży ich tożsamości. Nadużycie paszportów wywołało w UE krytykę. Niektóre rządy wezwały swoich ambasadorów w Izraelu. (Haaretz)

WASZYNGTON KRYTYKUJE IZRAELA Z POWODU JEGO SPUŚCIZNY – W poprzednim tygodniu administracja Obamy skrytykowała Izraela ponieważ Jerozolima ogłosiła dwa miejsca w Samarii i Judei za swoje dziedzictwo narodowe. Rzecznik rządu USA Mark Toner powiedział, że jego rząd uważa te kroki za prowokację. Nie przybliży on obu stron konfliktu do stołu rokowań. Toner powiedział, że przekazał Izraelowi wyrazy niezadowolenia USA z wyboru grobów patriarchów w Hebronie i grobu Racheli w Betlejem. Arabowie chcą żeby cały brzeg na zachód od Jordanu był częścią ich przyszłego państwa. Wpisanie miejsc na listę dziedzictwa narodowego jest tylko częścią wieloletnich kontrowersji wokół miejsc jak Hebron. Żydzi czczą biblijne groby, w których pochowani są patriarchowie Abraham, Izaak i Jakób razem ze swoimi żonami. (Haaretz)

OKOŁO 1.000 ODWIEDZAJĄCYCH GRÓB JOZEFA W SZECHEM – Starożytne biblijne miejsca w Samarii i Judei nadal na czołówkach gazet. Po masowych odwiedzinach w Jerychu w starej synagodze i po tym jak premier Netanjahu uznał jaskinię w Machpela i grób Racheli za dziedzictwo narodowe, uwaga zwrócona została obecnie na grób Józefa w Szechem. Ponad 1000 gości z Izraela przybyło w środę wieczorem na grób Józefa świętować Purim. Członek Knesetu Danny Danon był zszokowany z powodu arabskiego wandalizmu, którego ślady było widać zwłaszcza z powodu zniszczonej kopuły. „Szokujące jest widzieć barbarzyństwo tych, którzy mają być naszymi partnerami pokojowymi” – powiedział Danon. (INN) „Również kości Józefa, które synowie izraelscy sprowadzili z Egiptu, pogrzebano w Sychem na kawałku pola, które nabył Jakub za sto kesytów od synów Chamora, ojca Sychema; należało ono jako dziedziczna posiadłość do synów Józefa.“ – Jozue 24,32

FATAH: MĘCZENNICY MUSZA BYĆ UWIECZNIENI – Mahmud Al-Alul z Komitetu Centralnego Fatahu powiedział w ostatnim tygodniu, że ta grupa nadal będzie uwieczniała swoich terrorystów zwłaszcza Dalal Al-Mughrabi, który w krwawym ataku na wybrzeżu 1978 roku zabił 35 ludzi a 71 ciężko ranił. Podczas pamiątkowego przemówienia gubernator Szechem (Sichem) powiedział, że Fatah musi być dumny ze swoich męczenników i przyszłym pokoleniom pozostawić „dziedzictwo walki”. (INN)

ACHMADINEDZAD: BLISKI WSCHÓD BEZ SYJONISTÓW – Irański prezydent Mahmud Ahmadinedżad powiedział 25 lutego, że kraje arabskie obędą się bez syjonistów i kolonialistów. Komentarze takie wygłosił podczas wizyty w Syrii gdzie spotkał się z prezydentem Baszarem Assadem, zaraz po tym jak USA starał się zakończyć 30 letni sojusz między Damaszkiem i Teheranem. Irański prezydent powiedział także: „Jeżeli reżim syjonistyczny popełni błędy jak w przeszłości oznaczać to będzie jego zniszczenie”. Assad ponownie zapewnił swojego gościa o poparciu. Ahmadinedżad powiedział, że Iran, Syria, Irak i Liban stoją na pierwszej linii frontu przeciw Izraelowi. (Haaretz) „Aleś nas Ty wybawił od nieprzyjaciół naszych, A nienawidzących nas wstydem okryłeś. – Psalm 44,8

REKORDOWE POPARCIE AMERYKI DLA IZRAELA – Zrozumienie Amerykanów dla Izraela w konflikcie z Arabami gwałtownie wzrosło. Około 63% Amerykanów twierdzi, że stoją raczej po stronie Izraelczyków niż Arabów. To podała ostatnia ankieta Gallupa w lutym. (INN)

NOWY TEST KRWI – Nowy test krwi o nazwie PLAC ma być testem wczesnego ostrzegania dla wydawałoby się zdrowych pacjentów. Dr Osama Hussein, szef medycyny wewnętrznej w szpitalu Ziv w Safedzie, powiedział, że test umożliwi wykrycie zagrażających życiu przypadków i przeprowadzić intensywne leczenie by zredukować ryzyko ataku serca do połowy. (INN)

NIE MA PEŁNEGO DOSTĘPU DO SYRYJSKICH INSTALACJI ATOMOWYCH – Przed dwoma tygodniami Syria odmówiła swobodnego dostępu inspektorów IAEA do swoich zakładów. Wcześniej międzynarodowa organizacja nadzoru nad instalacjami atomowymi stwierdziła, że zbombardowany przez Izrael w 2007 roku kompleks mógł zawierać instalacje atomowe. Znaleziono na miejscu cząsteczki Uranu, świadczące o tym, że prowadzone tam są badania programu atomowego. (Haaretz)

PARYŻ: SPOŁECZNOŚĆ MIĘDZYNARODOWA MUSI REAGOWAĆ – Francuski premier Francois Fillon powiedział, że mocarstwa światowe muszą szybko podjąć działania przeciw Iranowi, jeżeli Teheran nadal będzie negował propozycje Zachodu w kwestii programu atomowego. Fillon powiedział, że jest zaniepokojony raportem IAEA, według którego Iran pracuje nad rakietą wyposażoną w głowicę jądrową. USA chce zwołać 4 rundę sankcji ONZ wobec Iranu, ponieważ podejrzewają, że Iran potajemnie kompletuje swój arsenał atomowy. Londyn i Paryż stoją za Waszyngtonem, Rosja która się ociągała z nałożeniem kolejnych sankcji na Iran stwierdziła, że jest najnowszym raportem „bardzo zaniepokojona”. Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych przyśpiesza społeczność międzynarodową do jak najszybszego nałożenie ostrych sankcji na Iran. Ostrzegło że najnowszy raport komisji IAEA jest wyraźniejszy w wymowie i wnioskach jak wszystkie dotychczasowe dotyczące militarnych aspektów irańskiego programu atomowego. (Reuters) „Zaiste, im więcej słów, tym więcej marności. Jaka z tego korzyść dla człowieka?“ – Kaznodziei 6,11. Proszę módlcie się o mądrość dla polityków i efektywne działania by zatrzymać plany zniszczenia Izraela i Zachodu.

IZRAEL CHCE WYWRZEĆ NACISK NA CHINY – Wysokiej rangi delegacja Izraela wyjedzie w końcu marca do Pekinu, by z przedstawicielami Chin dyskutować na tematy polityczne, ekonomiczne i bezpieczeństwa. Irański program atomowy stoi tu na pierwszym miejscu – razem z izraelskimi żądaniami nowych sankcji. Chiny najbardziej sprzeciwiają się sankcjom zaraz po Rosji, ponieważ Chińczycy mają duże interesy z Iranem do stracenia. Duża część energetyki chińskiej jest zależna od importu ropy z Iranu. USA próbuje namówić inne kraje z regionu by sprzedawały Chinom ropę taniej niż Iran. Ofertę swoją przedstawiła Arabia Saudyjska ale Chiny ją odrzuciły. (Haaretz)

ROSJA CHCE WYSŁAĆ S-300 IRANOWI – Rosja chce wypełnić umowę zgodnie z którą ma wysłać Iranowi rakiety obrony powietrznej typu S-300. Izrael i USA wielokrotnie prosiły Rosję by wypowiedziała umowę. Kompleksy obrony powietrznej produkuje rosyjska firma NPO Almaz w wielu różnych wariantach, przy czym nowsze wersje zwalczają także rakiety balistyczne i „niewidzialne” samoloty. Ich zasięg wynosi ok. 145 km. „Jest umowa wysłania tych systemów do Iranu i my ją wykonamy“ – stwierdziła Moskwa. (Reuters, Wikipedia)

POMOC DLA IZRAELA W POTRZEBIE – Narodowy instytut ubezpieczeń opublikował kolejny raport o biedzie. Obraz jest porażający: liczba potrzebujących w Izraelu wynosi 1.651.300 osób w tym 783.600 dzieci. Jest coraz trudniej. Proszę pomóżcie nam wspomagać ofiary terroru i ich rodziny a także ludzi starszych i innych ludzi w Izraelu, którzy cierpią niedostatek. Potrzebujemy waszej pomocy.

Dziękujemy Panu za Was za modlitwy

Barry, Batya i zespół VfI

tłum z niem. MWN

topod.in

Codzienne rozważania_04.03.10 Grzechy ojców

James Ryle

Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2Kor. 5:17).

Rzeczywiście grzechy ojców odbijają się na ich dzieciach do trzeciego i czwartego pokolenia. Dla ścisłości: pozostała część tego fragmentu ze Starego Testamentu mówi o tym, że o ile grzechy ojców wpływają trzy, cztery pokolenia tych, którzy nienawidzą Boga, to Bóg okazuje miłosierdzie tysiącom tych, którzy Go kochają i zachowują Jego przykazania (p. Wyj. 20:5,6).

Możesz przerwać więzy swojej rodzinnej historii i uwolnić potężną falę błogosławieństwa na przyszłe pokolenia. Jak? Odpowiadając na Boże wezwanie. Piszę to, aby pomóc ci właśnie w tym. Spośród wielu wspaniałych deklaracji Pisma, ta należy do tych największych: „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2 Kor. 5:17).

To prawda, Bóg może w ten sposób zmienić każde życie i i kurs historii. Bóg powiedział do Jeremiasza: „Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w lonie matki, zanim się urodziłeś, poświęciłem cię” (Jer. 1:5).  Czy nie wydaje ci się, że Bóg mógł również o tobie wiedzieć wszystko, zanim się urodziłeś? Oczywiście, że tak! Podobnie jak miał plany wobec Jeremiasza, ma je również wobec ciebie.

Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją” (Jer. 29:11). Dotyczy to również ciebie, twoich dzieci i dzieci twoich dzieci – na tysiące pokoleń!

Zanim przejdę do tego, jak można zostać uwolnionym z więzienia, które zbudowali nasi ojcowie i wejść w cykl Bożego błogosławieństwa, jest jeszcze jedna rzecz, która uderzyła mnie tej nocy w odpowiedzi mojego ojca.

Nie chodziło o to, że byłem dokładnie w tym samym więzieniu, w którym on spawał kraty, lecz o to, że podczas pobytu tam zostałem zapisany na kurs celem uzyskania kwalifikacji zawodowych pomocnych po odbyciu kary. Chcecie zgadywać jaki zawód zdobyłem?

Ta,.. spawanie.

Będzie o tym nieco później; lecz na początku pozwólcie, że przedstawię wam kilka potworów.

сайта

Nie tamujmy Ducha Świętego

Zbyt często amerykański kościół usiłuje zamknąć Trzecią Osobę Trójcy w pudełku.

Setki lat przed wylaniem Ducha Świętego na ziemię na pierwszy kościół w dniu Zielonych Świąt starotestamentowy prorok, Ezechiel, właśnie wyznaczony na kapłana, otrzymał widzenie tego, w jaki sposób Bóg ześle Ducha Świętego, aby wyposażyć swoich ludzi. Widzenie pojawiło się w jakości Technicolor wraz z porywistym wiatrem, chmurami ognia, błyskawicami i dziwnymi cherubami o czterech twarzach napędzanymi energią Bożą.

Ezechiel napisał o tych niebiańskich stworzeniach:

A pośrodku między żywymi istotami było coś jakby węgle rozżarzone w ogniu, z wyglądu jakby pochodnie; poruszało się to pomiędzy żywymi istotami. Ogień wydawał blask, a z ognia strzelały błyskawice. A żywe istoty biegały tam i z powrotem jak błyskawice” (Ez.l 1:13-14).

Nie bądźmy aż tak trendy i tak dostosowani kulturalnie, aby zamykać Ducha Świętego w

klatce i nie dopuścić, aby coś  zamieszał w naszych dobrze wyreżyserowanych

przedstawieniach.

Ezechiel mógł też przyjrzeć się im z bliska. Każda z nich miała cztery twarze i cztery skrzydła. Ich stopy wyglądały jak cielęce kopyta i lśniły jak polerowany brąz (w. 7). Te fantastyczne stworzenia miały twarz byka, lwa, orła i człowieka. Wydawały dźwięk podobny do tego, co możemy zobaczyć na Syfy Channel czy przeczytać u J.R.R. Tolkena, lecz to jest w Biblii. Jest to przed zielonoświątkowe spojrzenie na Zielone Święta.

Zazwyczaj sprowadzałem tą zdumiewającą wizję Ezechiela do jakiegoś opisu dziwnie wyglądających aniołów w niebie, lecz teraz zdaje sobie sprawę, że jest tu coś znacznie więcej. Stworzenia o czterech twarzach są opisane szczegółowo, aby przypomnieć nam o tym, że każdy kto został namaszczony przez Ducha Świętego będzie zmieniony w coś dzikiego! Te zwierzęta reprezentują pewne jakości Bożej natury, którymi dzieli się z nami.

Te „żywe istoty” miały twarz człowieka, co symbolizuje ludzką naturę. My wszyscy jesteśmy kruchymi naczyniami z gliny i zawsze będziemy zmagać się ze słabościami, pokuszeniami i niedomaganiami. Lecz miały one również twarz trzech dzikich zwierząt, co pokazuje nam, że gdy zostaniemy napełnieni Duchem Świętym, On dzieli się z nami Swymi nadnaturalnymi atrybutami. W naszą naturę zostaje wlany surowy, święty zapał.

Wół mówi o apostolskiej sile. O tym pisał psalmista: „Róg mój wywyższyłeś jak róg bawołu, Namaściłeś mnie świeżym olejkiem” (Ps. 92:11). Gdy olej Ducha Świętego dotyka nas na nowo, otrzymujemy moc niezwykłą, nie do wyjaśnieni, która ma nam pomóc osiągnąć to, czego wcześniej nie byliśmy w stanie. Możemy rozwijać się w Duchu i zajmować tereny dla Pana.

Lew jest symbolem ewangelizacyjnej odwagi. Jak czytamy w Przyp. 28:1: „Występny ucieka, chociaż nikt go nie goni, lecz sprawiedliwy jest nieustraszony jak młody lew”. To zwierzę nie boi się niczego i nikogo, jego ryk jest najgłośniejszym dźwiękiem w dżungli. Naprawdę, umocnionego Duchem chrześcijanina nie jest w stanie nic powstrzymać przed mówieniem o Jezusie.

Orzeł mówi o misyjnej prędkości, jak też o duchowej silne oraz dobrym proroczym wglądzie. Prorok Izajasz rozumiał to, gdy mówił, że „ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Iz. 40:31).

To, co Bóg pokazał Ezechielowi to był cud Zielonych Świąt, czas gdy Bóg oblecze swych ludzi w moc z wysokości. Pierwsi uczniowie nie tylko usłyszeli dźwięk pędzącego wiatru i widzieli płomienie ognia zstępujące na głowę każdego, lecz zostali zasileni tym, co jest nie do powstrzymania: nadnaturalną mocą, ognistą odwagą, niesamowitą śmiałością i niezwykłą zdolnością do widzenia w niewidzialnej rzeczywistości Bożych tajemnic.

Gdy mówię, że Duch Święty jest dziki/szalony, nie chodzi mi o to, że wprowadza nieporządek czy chaos. Bóg nie jest autorem zamieszania i z pewnością nie można Go oskarżać od jakikolwiek głupi „charyzmatyczny chaos”, który produkujemy ostatnimi laty. Zbyt często amerykański kościół usiłował zamknąć Trzecią Osobę Trójcy w pudełku. Chcemy Go ograniczyć, założyć kaganiec, powstrzymać czy zaaplikować mu środek uspakajający, tak aby można Go było kontrolować.  Współczesne kościoły robią to dzisiaj masowo. Budujemy robiącą wrażenie ewangeliczną kulturę przy pomocy wspaniałej muzyki, przygnębiającym światłem i wystrojem sceny, chłodnymi filmami i prezentacjami Power Point. Mamy nawet urządzenia do puszczania dymu i pastorów, którzy są gwiazdami rocka. Nie mam nic przeciwko tym rzeczom jeśli pomagają dotrzeć z ewangelią do młodego pokolenia.

Chcę jednak przypomnieć wszystkim: nic z tego nie zastąpi Ducha Świętego. Nie bądźmy aż tak trendy i tak dostosowani kulturalnie, aby zamykać Ducha Świętego w klatce… aby nie mógł zamieszać w naszych dobrze wyreżyserowanych przedstawieniach.

– – – – – –

J. Lee Grady served as editor of Charisma for 11 years and is now contributing editor. You can follow him on Twitter at leegrady.

deeo.ru

Codzinne rozważania_03.03.10 Nieoczekiwana odpowiedź

James Ryle

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani” (Rzm. 8:28)

Przez te wszystkie lata miałem jedno pytanie i wiedziałem, że jedyna osobą, której mogę je zadać był ojciec. Jak tylko pojawiła się okazja zapytałem i usłyszałem najmniej oczekiwaną odpowiedź.

Oto fragment z książki: „Released From the Prison My Father Built”

– Tato, w którym wiezieniu byłeś?

– W Central Unit. – odpowiedział, niepewny tego, co kryło się za pytaniem.

Z chwilą usłyszenia odpowiedzi opuściła mnie pewność siebie: to nie było to samo więzienie, w którym ja byłem. Byłem całkowicie pewien, że miało był to samo, i już wyobrażałem sobie, że głoszę pobudzające kazania o tym, jak siedziałem w tym samy więzieniu co mój ojciec; stara historia „jaki ojciec taki syn”. A tu nic z tego, jego odpowiedź zmieniła wszystko.

– A ty byłeś w którym? – zapytał, nie wiedząc, że myśli mi szaleją.

– W Ferguson Unit, w pobliżu Midway, Texas; poniżej Huntsville. – odpowiedziałem nieco zrezygnowany.

– Drogi Boże, synu, jak budowałem to więzienie.

– Co? – odpowiedziałem. – Co to znaczy, że je budowałeś?

– Wykorzystywali skazanych do pracy przy budowie Ferguson Unit. – odpowiedział. – Byłem spawaczem w ekipie. Gdy to więzienie budowano, ja spawałem tam kraty.

Gdy jeszcze słowa taty wisiały w powietrzu, Pan Jezus powiedział do mego serca:

– James, uwolniłem cię z więzienia, który zbudował twój ojciec. Teraz użyję ciebie, abyś innych uwalniał z więzień zbudowanych przez ich ojców. Idź do domu i opowiedz przyjaciołom i wszystkim, o tych wielkich rzeczach, które zaszły w twoim życiu. Opowiedz im o tym, jak wszystko współdziała ku dobremu dla tych, którzy kochają Mnie i są powołani według mojego postanowienia.

Wracałem myślami do tych lat i mocowałam się ze zdumiewającą myślą, że w jakiś sposób Pan to wszystko zorganizował. Nie, On nie sprawił, że mój ojciec został złodziejem, ani nie zrobił ze mnie dealera narkotyków; ta tragiczna katastrofa nie była Jego dziełem, tylko moim. On nie chciał, abym uciekł z sierocińca, ale ja to zrobiłem.

Bóg nie czyni zła nikomu, a raczej jest Bogiem, który wszystko doprowadza do swojej woli; Bóg działa we wszystkim, – tak, nawet w tych złych rzeczach – współdziała, ku dobremu dla tych, którzy odpowiadają na Jego powołanie do wyższych życiowych celów. On też pracował w moim życiu przez całe moje życie, przez te wszystkie lata, pomimo że ja o tym nie wiedziałem.

Siedziałem tam zdumiony wtedy i jestem zdumiony po dziś dzień, Mój ojciec spawał kraty mojego więzienia. Jakże to niezwykłe. Z jednej strony jest to coś zadziwiającego. Chodzi mi o to, że jakie jest prawdopodobieństwo, że coś takiego może się komuś przytrafić?

A z drugiej; jest to coś normalnego; w rzeczywistości nawet smutnie powszechne. Niemalże na całym świecie żyją synowie i córki, którzy siedzą w więzieniach takiego czy innego rodzaju, zbudowanych przez ich ojców. Więzieniach strachu, uzależnienia, furii, nienawiści, ignorancji, wstydu i zamieszania, żeby wymienić tylko kilka.

Ojcowie źle traktują lub lekceważą ufne dzieci a cios w tak delikatne dusze jest mocny i trwały jak żelazne kraty, które były spawane palnikiem mojego ojca. Okrutne słowa wypowiedziane w złości, przezwiska rzucane żartem, nagana rzucona publicznie czy zimne wstrząśnięcie ramieniem w czasie potrzeby, to bezmyślne akty bezmyślnych ojców kują kształty samotnego zamknięcia chłopców i dziewcząt. A ten wściekły cykl powtarza się, gdy poranione dzieci stają się złamanymi rodzicami, z „palnikami” w swych rękach, przekazując to cierpienie następnemu pokoleniu niczego nie podejrzewających dzieci.

Wpływ ojca na życie jego dzieci, dobry czy zły, jest potężny i nieunikniony, i powtarza się przez całą historię stale i wciąż” (Fragment ze str.: 21-23, Released From the Prison My Father Built, James Ryle, 2010)

раскрутка сайта