Stan 27/28.03.2020

27 marca
Interesujące jest to, że Jezus wprost z  wesela udał się do świątyni w Jerozolimie i tam, w zasadzie zrobił to samo, co na weselu – zmienił wnętrze świątyni. Co jest dziś świątynią Bożą? TY jesteś!! Tak więc, proroczo, Jezus wchodzi do twojej świątyni, wywraca stoły wszelkich systemów, które w tym miejscu funkcjonują umożliwiając sprzedaż i zakup sprawiedliwości.

Wszyscy to robimy. Wszyscy próbujemy kupić i sprzedać sprawiedliwość. Naszą walutą mogą być dobre uczynki, dyscyplina, zachowywanie rytuałów bądź cokolwiek co ma nam zapewnić przychylność Boga. Bez względu na to jaką masz walutę – musi odejść – w ekonomii łaski nie ma na nią miejsca, ani nie ma żadnej wartości. Bóg nie czuje się ani ociupinę szczęśliwszy z twojego powodu, gdy ty pojawiasz się, aby  coś „naprawić”, gdy wierzysz, że „zawaliłeś”. To Drzewo Poznania Dobra i Zła ogranicza cię do życia wśród porównawczych analiz dzięki czemu zachowujesz w pamięci rejestr swojej rzekomej reputacji. Gdy czynisz to, co uważasz za „dobre” wydaje ci się, że jesteś bardziej użyteczny, dostrojony do Boga i bardziej przez niego lubiany. Nieprawda! To w chwilach twojej słabości i upadku Jego obecność i moc są najbardziej oczywiste. Niewiele uczymy się w czasie powodzenia, lecz dużo odkrywamy w słabości i  ubóstwie ducha.

28 marca
Biblijny tekst odzwierciedla samą podróż ludzkiej świadomości. Jest to podróż wiary człowieka i jego nieustannego oporu, czy niewiary, przeciwko właśnie tym postępom. Podróż wiary człowieka, czy ewolucja świadomości, jest podróżą ku tajemnicy Bożej i z konieczności jest to podróż ku „nieznanemu”.

Niedojrzała religia zamienia Biblię w coś, co nie wychodzi poza dobrze znany teren, gdzie nie szuka się niczego nowego, a zatem niczego nie odkrywa. Dosłowność okrada duszę z wszelkiego objawienia, a bardziej nagradza powtarzanie i zapamiętywanie, niż objawienie i przemianę. Tutaj nigdy nie możesz chodzić w duchu, skoro utknąłeś wyłącznie w tym, co możesz zobaczyć swoim własnym „małym umysłem”. Podróż ku tajemnicy przez wiarę zawsze zaczyna się od tego, co „ponad tym, co możesz pomyśleć lub prosić”.

Jeśli nie zrobisz miejsca na stale rozszerzającą się świadomość, będziesz stale czytał Biblię i rzutował na Boga i innych swoje własne wewnętrzne uprzedzenia, małostkowość, zgorzknienie i chęć karania. Nie będzie miejsca w twojej „gospodzie” na narodzenie nowych i niewyjaśnionych manifestacji Boga.

Niestety, większość naszych lokalnych kościołów jest pełna dufnych ostatecznych wniosków i nie ma w nich miejsca na narodzenie jakiejkolwiek nowej manifestacji Chrystusa, zwłaszcza tych kontrowersyjnych i niewyjaśnionych, które wymagają rzeczywistej wiary. Zamiast tego decydujemy się przylgnąć do status quo, już zatwierdzonych wersji Boga, który jest całkowicie przewidywalny, doskonale zrozumiały i wygodnie pasuje do naszej kieszeni.

<|>

[Głosów: 1   Average: 3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.