Stan 27/28.06.2020

Stan Tyra
27/28 czerwca 2020
Jedną z ogromnych „zmian” jakie przeżywamy, a która początkowo wydaje się być dezorientująca jest modlitwa. Często jestem pytany: „Jak się teraz mam modlić”, bądź „ teraz to już nawet nie wiem jak się modlić”. Po prostu uśmiecham się i mówię: „to dobrze dla ciebie! Jesteś w takim wspaniałym miejscu”. Modlitwa jest jedną z tych rzeczy, które wszyscy możemy robić i jest „naszym czasem” z Bogiem. Kiedy więc zostanie nam to odebrane, to wydaje się, że nie pozostaje nic.

W 6 rozdziale Ewangelii Mateusza czytamy, że mamy wejść do naszego wewnętrznego pomieszczenia (komory), zamknąć drzwi i modlić się do Ojca, który jest w tym miejscu. Jest to ukryte miejsce twego serca, jest to miejsce, w którym rodzi się tajemnica, miejsce, w którym zaczyna się duchowe obcowanie, w którym odkrywasz to, co tam już rzeczywiście jest.

Objawienie polega na ujawnianiu czy odkrywaniu czegoś, a nie osiąganiu czy dodawaniu czegoś.
Ono nic do ciebie nie dodaje, lecz jest po prostu objawiane w tobie. Jeśli zostaliśmy pobłogosławieni wszelkim duchowym błogosławieństwem (Ef 1:3) i jeśli zostało nam dane WSZYSTKO, co jest potrzebne do życia i pobożności, to o co prosimy? Tak, wiem, że są wersy, które mówią: „nie macie, bo nie prosicie”, lecz wyraz „prosić” (grecki źródłosłów #4441) oznacza pytać lub uczyć się, a nie prosić o coś, czego się nie ma, bądź domagać się czegoś, co się już ma.

Gdy Jezus mając 12 lat znajdował się w świątyni i „nauczając i zadając pytania” to jest to obraz wewnętrznej rozmowy –  modlitwy. Polecono nam, aby prosić i trwać w proszeniu, a otrzymamy. Lecz modlitwa jaką znamy jest zakorzeniona zarówno w ignorancji jak i braku dojrzałości. Gdy jesteśmy dziećmi myślimy jak dzieci, lecz gdy stajemy się dorośli odkładamy na bok te dziecięce rzeczy. Oznacza to, że gdy jestem dorosły, pewne rzeczy robię inaczej.

Gdy byłem małym dzieckiem, będąc jeszcze w domu, prosiłem o pewne rzeczy, o które w dorosłym życiu już nie prosiłem. Dlaczego? Ponieważ nie potrzebowałem. Już wiem, że odpowiedzią było: tak. Poznałem serce moich rodziców więc żyłem zgodnie z tym, co wiedziałem o nich, z tą prawdą. Gdy Jezus powiedział, że robi i mówi tylko to, co widzi u Ojca, nie chodziło mu o to, że widzi czy słyszy każdy czy czy słowo, po czym je powtarza. Chodziło mu o to, że żyje zgodnie ze świadomością serca i natury Ojca. Gdy poprosił głośno to było to wyłącznie z tego względu, aby ludzie usłyszeli, a nie Ojciec.

6 rozdział Ewangelii Mateusza idzie dalej stwierdzając, że puste powtarzanie jest pogańskie.
Musimy nauczyć się żyć z naturalnością cudu, a nie nieustannie dla cudu.

28 czerwca 2020
Zdumienie a nie wnioski cz. 2
Kontynuujmy wczorajszą myśl:
Mt 7:7-8
Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą”.

Jeśli chodzi o modlitwę to zostało w nas wpojone, że Bóg jest skąpym i opornym kosmicznym hotelowym boyem, którego trzeba błagać i prosić, zanim złagodnieje i da nam to, o co prosimy.

Oczywiście nigdy byśmy tego nie powiedzieli głośno, lecz nasze zachowanie ujawnia wszystko. Po prostu żebrzemy (modlimy się) wystarczająco mocno, dość długo, zbieramy jak największą grupę ludzi, aby błagali razem z nami, po czym” „Tarabam!”, On w końcu może dać i spełnić nasze życzenie.

Często używa się  tych wersów jako podstawy do intonowania tej roty. Korzystamy również z Ewangelii Łukasza 11:9:

A ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą”.

Jesteśmy przekonani o tym, że to cierpliwość i dyscyplina są kluczami, które otwierają magiczne pudełko, a jeśli zdarzy się to, o co się staramy, jesteśmy przekonani, że to było skutkiem naszej wielkiej wiary. Wtedy mamy większą wiarę w naszą wiarę i dyscyplinę, niż w Boga.

Te wersy nie mówią o regularnym żebraniu i błaganiu. Tutaj chodzi o dociekliwość, ciekawość. Proszenie, szukanie i stukanie są praktykami, które mają na celu utrzymanie umysłu początkującego w stanie, w którym tajemnica jest ważniejsza niż jakikolwiek wniosek.

Zwróć uwagę na to, w jaki sposób Jezus najczęściej nauczał. Były to rozmowy pełne pytań. Nie było to czymś szczególnym dla Niego, ponieważ taka była i jest praktyka hebrajskich rabinów. Nauczali swoich uczniów tego, że z chwilą, gdy przestaną zadawać pytania, rozmowa kończy się, ponieważ teraz fakty i wnioski doprowadzą tajemnicę do ostateczności.

Tradycyjna religia w większości swych form w jakiś sposób powróciła do doktryny odpowiedzi kosztem tajemnicy. Oto taki jest Bóg, tak Bóg zachowuje się, oto kim masz się stać i nad czym musisz pracować, jak zachowywać się. Teraz napisz swoje nazwisko w posłuszeństwie systemowi przekonań i nie zadawaj pytań poza nim, bądź zostaniesz odrzucony przez swoje plemię. Kończy się rozmowa, zaczyna zdyscyplinowana praca.

Skutek jest taki, że zawsze modlimy się o kolejny przełom, kolejny cud i to bez względu na przełomy i cuda, których już doświadczyliśmy. Jak powiedziałem wczoraj, żyjemy dla cudów, a nie z pozycji cudów, ponieważ nie pozwalamy na to, aby nas uczyły czegokolwiek o Bogu czy pogłębiały naszą ciekawość. Służą raczej okopywaniu się naszej rytualistycznej metodologii. Potrzebujesz czegoś od Boga? Tak! Zrób to i to.

15 rozdział Ewangelii Mateusza pokazuje nam historię Jezusa karmiącego cztery tysiące ludzi. Następny rozdział zaczyna się od tego, że faryzeusza i saduceusze  domagają się od Niego znaku. Oczywiste jest, że niczego nie nauczyli się z tego cudu, którego właśnie byli świadkami. Chcieli odpowiedzi, a nie objawienia. Tak więc, Jezus wraz z uczniami udaje się na drugą stronę jeziora i próbuje poprowadzić ich do tajemnicy, która wychodzi poza cuda, lecz to, na co ich najlepszego stać, to: „czy dlatego, że nie wzięliśmy chleba?” Oczywiste jest również, że i oni niczego nie nauczyli się z lekcji o bochenkach, podobnie zresztą jak my.

Żyć w stanie stałego przebudzenia to utrzymywać stale dziecięce zaciekawienie. Pytaj, pukaj, szukaj, lecz nie odpowiedzi, lecz tego, aby utrzymywać się w stanie stałego zanurzenia w tajemnicy tajemnicy. Twoje pytania są dla ciebie znacznie ważniejsze niż odpowiedzi. Nie zatrzymuj konwersacji wnioskami. Z chwilą, gdy to zrobisz, dojdziesz do wniosku, że jesteś ekspertem i wyniosłość zastąpi pokorę, a twoja podróż zatrzyma się, ponieważ nie da się popchnąć zaparkowanego samochodu.

<|>
[Głosów: 1   Average: 5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.