Stan_30.06.2019

Stan Tyra
Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas” – Rdz 1:26.

Wydaje mi się, jakbym to powtarzał stale i wciąż, i od nowa, a jednak
codziennie przypomina mi się, że muszę to powtarzać na okrągło. Twoja
prawdziwa tożsamość, prawdziwe ja zawsze było zakorzenione w pierwotnym błogosławieństwie, a nie grzechu. (STOP. Pomyśl o tym przez chwilę.)
Twój odwieczny cel jest nie tylko dobry, lecz Bóg mówi o tobie, że
jesteś „bardzo dobry” (Rdz 1:31). Bez względu na to w którym miejscu
swojej podróży jesteś, masz dom i ojca, do którego możesz wrócić, którego opinia o tobie, nigdy się nie zmieniła ani nie zmieni.
Dom znajduje się tam, dokąd my wszyscy usiłujemy znaleźć drogę powrotu.
Nie jako gość, niewolnik, grzesznik czy odwiedzający, lecz jako synowie i córki Boga. Wszyscy odeszliśmy z domu, zaginęliśmy (zgrzeszyli). W 15 rozdziale Ewangelii Łukasza Jezus mówi o zagubionej owcy: „czy nie zostawię 99 i nie pójdę za tą jedną?” Tak! Dlaczego? Ponieważ całe 100% należy do Niego. Nikt nie zostaje pozostawiony, bez względu na to, co Tim Lahaye mówi. Czy ufasz mu bardziej niż własnym słowom Jezusa? Daje się stworzyć z niektórych rzeczy wspaniałą książkę fikcji i zarobić na tym mnóstwo pieniędzy, lecz nie mają one nic wspólnego z wieczną Bożą opinią na nasz temat.
Owa zagubiona moneta nie straciła swojej wartości dlatego, że zaginęła. Synostwo Marnotrawnego Syna nie zmieniło się tylko dlatego, że był daleko przez pewien czas. W żadnej z trzech historii opowiedzianych w 15 rozdziale Ewangelii Marka ani wartość (monety), ani DNA/tożsamość owcy) ani relacja (syn) nie tracą swojej wartości. Syn próbował zmienić
swoją relację i stać się niewolnikiem, lecz Ojciec nie chciał tego nawet słuchać. Zmieniła się tylko odległość do domu i to na chwilę, z pewnością nie na zawsze.

Ta droga, którą usiłujemy wrócić do domu jest naszpikowana „diabłami” (egoizmem, cielesnymi myślami), zawsze starającymi się zasiać ziarno podejrzenia, sugerując „Czy rzeczywiście Bóg powiedział?” oraz „jeśli naprawdę jesteś synem czy córką…” Doktryna totalnej demoralizacji jest demoniczną anty-chrystusową doktryną, która degraduje człowieka z poziomu odwiecznego Bożego wzoru do ludzkiej religijnej opinii i woli nazywając cię kupą zakopaną przez Boga. Naprawdę?? Taka jest twoja definicja łaski? I uważasz się za świętego, określając jako złe i nikczemne to, co Bóg nazwał „bardzo dobrym”? Celem Jezusa i jedynym celem religii czy kościoła wszelkiej maści jest przekazywać wieść o wiecznej Unii. Zadanie polega na tym, aby pomóc ludziom ponownie odkryć swoje pierwotne przeznaczenie i tożsamość,
ukrytych w Chrystusie w Bogu” (Kol 3:3).
Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi (co mówi!!!???), ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy (okaże się, że już jesteśmy) do Niego podobni…” (1J 3:2).

Ta droga, którą usiłujemy wrócić do domu jest naszpikowana „diabłami” (egoizmem, cielesnymi myślami), zawsze starającymi się zasiać ziarno podejrzenia, sugerując „Czy rzeczywiście Bóg powiedział?” oraz „jeśli naprawdę jesteś synem czy córką…” Doktryna totalnej demoralizacji jest demoniczną anty-chrystusową doktryną, która degraduje człowieka z poziomu odwiecznego Bożego wzoru do ludzkiej religijnej opinii i woli nazywając cię kupą zakopaną przez Boga. Naprawdę?? Taka jest twoja definicja łaski? I uważasz się za świętego, określając jako złe i nikczemne to, co Bóg nazwał „bardzo dobrym”? Celem Jezusa i jedynym celem religii czy kościoła wszelkiej maści jest przekazywać wieść o wiecznej Unii. Zadanie polega na tym, aby pomóc ludziom ponownie odkryć swoje pierwotne przeznaczenie i tożsamość,
ukrytych w Chrystusie w Bogu” (Kol 3:3).
Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi (co mówi!!!???), ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy (okaże się, że już jesteśmy) do Niego podobni…” (1J 3:2).

<|>

[Głosów:2    Średnia:3.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.