Author Archives: admin

Przywództwo i niewiara

Dlaczego niektórzy ludzie decydują się nie wierzyć? Faktycznie, to my decydujemy, w co wierzymy i w ten sposób sprawiamy, że jest to naszą „prawdą”. (Zobacz artykuł „Wybory”). Każdy może robić to, co ja robię – nie dzielę się tym z wanu, aby się napompować czy przyciągnąć do siebie uwagę. Jestem o tym naprawdę szczerze przekonany. Piszę te rzeczy, aby pobudzić możliwość otrzymania wiary dającej wyniki w tych, którzy mają uszy ku słuchaniu. Jak stwierdzono we wspomnianym artykule: „Nie robię niczego, Ojciec czyni we mnie. Nie każdy chce wejść w uczniostwo, które pozwoli mu czy jej znaleźć się na pozycji, która pozwoli Ojcu działać przez tych ludzi z ich wyboru”.

Około 20 lat temu natknąłem się na stwierdzenie dokonane przez Jezusa, którego nigdy nie widziałem, ani nie słyszałem w całym moim wcześniejszym 25 letnim chrześcijańskim życiu. To stwierdzenie w oryginalnym języku ma po prostu takie znaczenie, że każdy może czynić dokładnie te same (a nawet większe) cuda, które czynił Jezus. Nie wymaga to ludzkiej „dobroci”, aby znaleźć się w tym miejscu. Mówię o sobie, że jestem „pierwszym z grzeszników”, lecz uzdolnienie do czynienia tego samego co czynił Jezus, nie ma nic do rzeczy z ludzką dobrocią. Niektórzy religijni ludzie zapomnieli o słowach Jezusa:

– Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko Bóg jedynie.

Jezus wyraźnie powiedział, że On nie uczynił żadnego z cudów, lecz że to czynił Ojciec. Zatem, jeśli mamy być tym czym był Jezus i czynić to, co Jezus powiedział, że możemy czynić, to również nie my będziemy czynić jakiekolwiek cuda – to Ojciec w nas będzie „czynił”. Celowo powtarzam się w kółko, ponieważ usiłuję zwalić mury oporu jakie pochodzą z religijnej tradycji.

Kilka dni temu kolega zgromił mnie:

– No, – powiedział ze sporą dawką frustracji w głosie, gdy mnie pobudzał do działania – widziałem jak przy pomocy kilku słów przywracasz wzrok całkowicie ślepej kobiecie, której lekarze powiedzieli, że jest to całkowicie nieodwracalne i że będzie do końca życia niewidoma i koniec. Widziałem to na własne oczy.

– To proste – kończył z naciskiem – powiedz tym krytykom, aby się wynieśli z drogi i idźmy dalej.

Przypomniałem mu, że to nie było tylko kilka słów i że zajęło tej kobiecie około 2 godzin ogłaszania ze zdumieniem, że ona może widzieć (doskonale, mogę dodać).

– No, w porządku – upierał się – lecz zróbmy to TERAZ.

Przypomniałem mu, że on sam ma tą samą wiarę i autorytet, które ja mam. Sprzeczał się ze mną, że po to mnie tu przyprowadził, żeby pomóc temu człowiekowi i to jest ze wszystkiego najważniejsze, co mogę zrobić. Przypomniałem mu historię o tym, jak Jezus dotknął się niewidomego mężczyzny i spytał go czy widzi, na co ten odpowiedział, że niewiele, a ludzie wyglądają „jak drzewa”. W tej historii Jezus musiał dotknąć go po raz drugi, zanim ten odzyskał wzrok.

Tak, powiedziałem tylko kilka słów i ślepota odeszła natychmiast. W jednym z takich przypadków było to po prostu:

– W porządku, możesz już widzieć.

I to wszystko. Pamiętam jeszcze jeden inny przypadek natychmiastowego uzdrowienia człowieka całkowicie głuchego przez wiele lat, któremu nawet aparat słuchowy nie pomagał. Widział kilka innych „cudów” i przyszedł do mnie z wielką wiarą. Spędziłem kilka minut ciszy i powiedziałem mu, żeby krzyknął słowa:

„Ja słyszę” z całej siły. Nie zwlekał – wykrzyknął i na jego twarzy pojawił się wyraz najwyższego zdumienia – usłyszał to, co krzyczał i był tym zszokowany. Zaśmiałem się, a on tym razem krzyknął z wielkim uśmiechem na twarzy:

– Ja słyszę.

To, o czym wspominamy często jako o „cudach”, czasami jest procesem i nie zdarza się natychmiast. Wracając do Jezusa jako naszego modelu, musimy pamiętać o tym, że potrzeba było 24 godzin na to, aby efekty przekleństwa wypowiedzianego przez niego na drzewo figowe ukazały się w pełni. Pamiętamy też, że było takie miejsce, w który nie mógł literalnie nic wielkiego uczynić z powodu niewiary ludzi. Ich niewiara zdumiała go. Ja sam jestem zaskoczony ‘miejscem’ w którym nic nie mogę zrobi… Tym ‘miejscem’ jest zorganizowany kościół. Ludzie, którzy zwą się tam ‘chrześcijanami’ czasami są bardziej oporni temu, co nauczał Jezus niż jakiekolwiek inne grupy spotykanych przeze mnie ludzi.

Ci, którzy mówią, że nie wierzą w Jezusa są względnie “łatwi do naprawienia” fizycznie – i niektórzy z nich szybko stają się wierzącymi. Zasadniczo to, dlaczego ludzie „wewnątrz” kościoła wierzą, że nie mogą robić tego, co Jezus powiedział, że mogą, jest dość skomplikowane, lecz główną przyczyną jest ich ludzkie przywództwo, które jest ignoranckie, nieposłuszne i bez mocy. Nie chodzi mi tutaj o żaden krytycyzm – po prostu wskazuję na jedną z oczywistych przyczyn niewiary.

Ludzie nie są wstanie pójść dalej niż ci, których wybrali, aby ich prowadzili. Historycznym przykładem jest tutaj brat Mojżesza, Aaron. Gdy Mojżesz znalazł się daleko, na górze Synaj na spotkaniu z Panem, dzieci Izraela wyobrażając sobie, że Mojżesz zginął na dobre, „powstali, aby się bawić” i powołali Aarona na swojego przywódcę. Jego „liderstwo” było, co ciekawe, paralelą do dzisiejszych kościelnych „liderów”. Poddał się ich pożądaniu i powiedział im to, co chcieli usłyszeć i zrobić to, co chcieli zrobić, co wprowadziło ich do religijnej rozpusty. Mówię o tym wydarzeniu jako o pierwszym „komitecie pulpitowym” – dla niewtajemniczonych – „komitet pulpitowy” to, w niektórych kościołach, jest grupa ludzi szukających pastora, który przyjedzie i poprowadzi ich „zabawę w kościół” w taki sposób, jak tego sami chcą.

Moje naglące wołanie do ludzi jest takie, aby iść za szczególnymi i wyraźnymi instrukcjami Jezusa, który nie pozwala na to, aby ludzie ich prowadzili, lecz aby tylko i wyłącznie Ten, którego przedstawił Jezus w oryginalnym języku jako „Tatuś” lub „Papa” (jest to właściwe tłumaczenie), jako ich jedynego lidera. To zdumiewająca i cudowna rzecz być świadkiem tego, gdy
ludzki przywódca widzi prawdę i odchodzi ze swej drogi uwalniając ludzi s do tego, aby być z nimi w takim samym stopniu w obecności i mocy Bożego Ducha.

Gdy ludzie oddają Bogu, jedyne przywództwo to zazwyczaj niemal natychmiast dochodzą do zrozumienia tego, że wszyscy mężczyźni i kobiety są ich braćmi i siostrami, którzy zasługują na jednakowy szacunek i są w ten sposób otwarci na wspólną służbę w równości. Jest to wezwanie do buntu wobec wszystkiego, co ma inny porządek i znaczenie. Narzędziem wyboru w tym buncie jest MIŁOŚĆ. (Przeczytaj mój artykuł pt.: „BUNT? przeciw komu?”)

Czasami miłość wyraża się ciężko brzmiącymi słowami.
Tradycja mówi, że Jezus kocha wszystkich. Jeśli taka jest prawda, to używał raczej ciężkich słów wobec religijnych liderów swego czasu, którym demonstrował swoją miłość wobec nich. Nazywał ich: „ślepymi przywódcami ślepych”, „wężami”, „obłudnikami”, a nawet „grobami pobielanymi”! Wyobraź sobie, że jesteś duchowym liderem, który dławi swoich uczniów aż do duchowej „śmierci”, a to jest istota tego, o czym mówił Jezus. Czy możesz sobie wyobrazić, że ktokolwiek chciałbym zaryzykować taki osąd w „owym dniu” za takie coś?

Pamiętam kaznodzieję, który przyszedł do mnie na konferencji, na której mówiłem. Powiedział mi, że chciałby, mnie zaprosić do swojego kościoła, lecz jego ludzi nie są gotowi na to, co mam do powiedzenie!
Słyszałem to w różnych kombinacjach wiele razy. W tym szczególnym przypadku odpowiedziałem mu, że oni nigdy nie będą gotowi dopóki będzie się do nich odnosił jako do swoich ludzi. Wyraził zdumienie na to i przeprowadziliśmy długą rozmowę. Zobaczył prawdę i, gdy wrócił do domu, zebrał ludzi i w rozwiązał ich „niezależny biblijny kościół” na korzyść czegoś, co stało się kwitnącą, rozszerzającą się służbą kościoła domowego bez uznanego ludzkiego przywództwa. Niestety, wielu nie słyszy tej prawdy lub odchodzą od niej zasmuceni.

Przeżywałem też przypadki, gdy liderzy dochodząc do tej prawdy, po powrocie do swoich zgromadzeń ogłaszali, że już nigdy więcej nie mają do nikogo, poza Chrystusem, zwracać jako do lidera, tylko po to, aby ich zwolniono. Zdumiewające, prawda?

Czy możesz z Biblii wytoczyć jeden argument za tym, że Bóg zarządza i wspiera przywództwo? Absolutnie! Czy istnieje przywództwo namaszczone przez Boga? Absolutnie! Z pewnością nie do mnie należy osądzanie, którzy liderzy są namaszczeni, a którzy nie. Podnoszę ten temat ponownie w kontekście Mojżesza. Aaron i Jozue przyszli do niego i powiedzieli mu, że odkryli, że niektórzy ludzie prorokowali i mówili innymi językami i że oni (Aaron i Jozue) ich powstrzymali.

– Chyba sobie żartujecie – powiedział Mojżesz – powstrzymaliście ich? A ja chciałbym, aby wszystkie dzieci Izraela prorokowały i mówiły językami!

Czy widzisz różnicę? Liderzy bez mocy rodzą „bezmoc”. Ordynacja człowieka i przez człowieka nie oznacza namaszczenia. Mojżesz nie był przestraszony tym, że ktokolwiek prorokuje, ponieważ on wiedział, że jest namaszczony do swojego własnego zadania. Chciał tego, aby ludzie manifestowali to, co pochodzi od wielkiego JA JESTEM – to jest znak namaszczonego przywództwa.

Niech ci, którzy mają uszy, słuchają.

topod

Zapłata

Czasami spoglądam w kierunku nieba i zastanawiam się jak to będzie zamieszkiwać w Bożej obecności. Wiem, że będzie cudownie, lecz teraz chcę żyć dla Boga i zrobić dla Niego tak wiele, jak to jest tylko możliwe, aby przynieść Mu chwałę i kierować ku niemu innych. Zupełnie nic nie liczy się w porównaniu z Jego wielkością, Jego chwałą, Jego pięknem, łaską.. Co jeszcze? Po co żyć, jeśli nie żyję dla Niego? Po co zmagać się, jeśli to nie uwielbia Jego? Po co pracować i osiągać w tym życiu cokolwiek, jeśli nie jest to dla Niego, suwerennego, miłosiernego Króla?

Wiele jesteśmy w stanie osiągnąć w tym świecie. Możemy zbierać pieniądze i majątek. Możemy troszczyć się o rodzinę. Możemy okazywać dobroć, ofiarować pieniądz i czas na rzecz cierpiących. Możemy dawać i pomagać; a jednak jeśli nie jest to na chwałę Bożą, to cóż z tego? Tak, wiem, że to dobrze pomagać ludziom, lecz czy w Dniu Sądu, gdy będziemy stali wobec nieskończonej czystości Jego świętego Majestatu, to wszystko będzie się liczyć? To zależy.

Coś jest dobre jeśli jest robione w celu uczczenia Boga i w imieniu Chrystusa; to znaczy, jeśli jest zrobione dlatego, że jest odpowiedzią na Krzyż i dla Bożej chwały. Jeśli karmimy biednych ponieważ to sprawia, że czujemy się lepiej, lub po to, abyśmy zostali uznani to nasza odpłata już nam została dana: „a w, gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, którzy lubią stawać na rogach ulic, aby ich ludzie widzieli. Zaprawdę powiadam wam, już otrzymali zapłatę swoją (Mat 6:5). Jeśli dajemy pieniądze ponieważ to jest dobra rzecz to już otrzymaliśmy odpłatę swoją w postaci samozadowolenia. Lecz jeśli pomagamy innym, ponieważ Bóg tego pragnie od nas, ponieważ zostaliśmy odkupieni przez Chrystusa, ponieważ staramy się okazać dobroć Bożej miłości innym, to jest to dobre dzieło i odpłata z pewnością nadejdzie.

„Oto przyjdę wkrótce, a zaplata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku” (Obj. 22;12)

Bóg widzi, co robimy w ukryciu. On zna motywacje naszego serca i wie czy nasze życie i uczynki są skoncentrowane na Nim czy na nas samych. Zapłata jest proporcjonalne do naszych motywacji. Kol 3:23-24 mówi: Cokolwiek czynicie z serca czyńcie, dla Pana, a nie dla ludzi, widząc, że od Pana otrzymacie jako zapłatę dziedzictwo , gdyż Chrystusowi Panu służycie” (Kol. 3:23-24).

W rzeczywistości nie jesteśmy w stanie zrobić niczego, co byłoby czyste. Jesteśmy
dotknięci przez grzech we wszystkim czym jesteśmy. Tak, Bóg mówi, że otrzymamy zapłatę w niebie, ale może się to stać tylko dzięki Jego dobroci i łasce, a nie dlatego, co jest w nas czy w tym, co robimy. Widzę Bożą zapłatę jako Boży dar dla nas… lecz ma to pewną przyczyną: Ponieważ On nas kocha i ponieważ możemy Mu przynieść chwałę.

Wielu komentatorów wierzy, że w Obj. 4, dwudziestu czterech starców reprezentuje chrześcijan a ich korony są symbolizują zapłatę jaką Bóg nam daje. Zwróć uwagę na to, co tam jest napisane (w. 10/11): „Upada dwudziestu czterech starców przed tym, który siedzi na tronie i oddaje pokłon temu, który żyje na wieki wieków i składa korony swoje przed tronem, mówiąc: godzien jesteś, Panie i Boże nasz, przyjąć chwałę i cześć i moc, ponieważ Ty stworzyłś wszystko, i z woli twojej zostało stworzone, i zaistniało”. Jakże cudowną możliwość będziemy mieli, aby skłonić się przed Panem i złożyć przed Nim wszelkie dobre rzeczy, które zrobiliśmy dla Jego imienia. W rzeczywistości, cokolwiek robimy, robimy z powodu łaski Bożej i On jest tym, który powinien odebrać wszelką cześć. Tęsknię dnia, kiedy zaniosę wszystko Panu i położę moją koronę przed Nim, na Jego chwałę. On jest godzien otrzymać chwałę, cześć i moc.

Jaki jest cel życia?
Jakie są głębokości twego serca? Dla kogo żyjesz? Czy zbierasz swoją zapłatę tutaj na ziemi, czy w górze, w niebie?

что дает регистрация в каталогах

Godzina wojny#Strom Andrew

Wczoraj mój komputer został zarażony wirusem. Musiałem usunąć z twardego dysku wszystko i straciłem pond 4000 zapisanych e-maili z ostatniego roku.#

 

Wczoraj mój
komputer został zarażony wirusem. Musiałem usunąć z twardego dysku wszystko i straciłem pond 4000
zapisanych e-maili z ostatniego roku. Nie był to dla mnie szczęśliwy
dzień,
rzeczywiście byłem konkretnie zniechęcony.

Lecz powiem wam
coś.
Poszedłem i miałem twardy czas modlitwy do Boga niemal o wszystko i
wróciłem
bardziej niż kiedykolwiek przekonany, że żyjemy w czasach MOBILIZACJI i
agresywnej walki. Nie mamy siedzieć z nastawieniem: „niech się dzieje,
co
chce”. Mamy przekuć nasze lemiesze na miecze ( – „miecze słowa”) a
sierpy na
groty (w wersji ang. – przyp. tłum) i podjąć walkę z przeciwnikiem jak
nigdy
dotąd. Pismo mówi nam, że „od czasów Jana Chrzciciela, aż do teraz,
królestwo
Boże cierpi z powodu gwałtu i gwałtownicy je biorą siłą” (z j. ang. –
przyp.
tłum.). Czy TY jesteś „gwałtowny” przyjacielu? Czy też jesteś pasywny i
unieruchomiony przez ‘fatalizm’, który głosi: „Nich będzie, cokolwiek
będzie”?
To nie jest prawdziwe chrześcijaństwo. Prawdziwe chrześcijaństwo zawsze
było w
stanie WOJNY, walki i zderzenia przeciwnych armii. Zatem, czy jesteś
„gwałtowny” czy nie? Tylko GWAŁTOWNICY wezmą królestwo w tych dniach –
Bóg
zapowiadał to przez lata.

 
Na tej liście są tacy
ludzie, którzy “czekali” tak długi czas, że, aby wyprowadzić ich ze
stanu
“czasu spokoju”, będzie potrzeba pioruna ognistego i wstrząsania
znacznie
silniejszego niż to, co moglibyśmy nazwać zdrowym. Odkryłem, i to jest
smutne,
że to nie KOŚCIOŁY potrzebują dobrego „wstrząsu” lecz niektórzy z nas,
tak
zwanych „przebudzonych” charakterów również! Są wśród nas tacy, którzy
są tak
„gwałtowni”
jak muchomory, już
najwyższy czas na zmianę.

Tym, którzy
nadal twierdzą,
że należy „poczekać” przekazuję to proste pytanie:

        
Kiedy to
„czekanie” się
zakończy? Kiedy już całe pokolenia zginą? Kiedy miliony siedzących w
naszych
kościołach zostaną na wieki zrujnowane? Kiedy homoseksualiści i
transwertyci i
ludzie New Age tak przejmą nasze posiadłości, że przejmą same bramy
naszych
miast?  Czy diabeł ma wziąć
„najmłodszych” na zawsze?


Kocham to
miejsce w Piśmie,
w którym jest napisane: „I odezwał się Dawid do wojowników, którzy
stali przy
nim: co to stanie się z tym mężem, który położy trupem owego
Filistyńczyka i
zdejmie hańbę z Izraela? Bo kimże jest ten Filistyńczyk nieobrzezany,
że lży
szeregi Boga żywego” (1 Sam 17:26). Dalej czytamy o tym, że miecza, z 5
kamieniami jako jedyną bronią Dawid wybiegł naprzeciw tego
Filistyńczyka, aby
zobaczyć odpłatę Jego Boga i wstyd usunięty z Izraela.

Wiele
słyszymy o ludziach o
“sercu Dawida” w tych ostatnich latach. Powiem wam coś – Dawid był
mężem WOJNY.
Człowiekiem „gwałtownym”, człowiekiem działania. Nie mógł znieść
wystawiania
na wstyd. Zastanawiam się, gdzie Pan znajdzie dziś takich Dawidów?

Żyjemy dziś w
najciemniejszych godzinach historii naszej planety. „A jak było za dni
Noego i
Lota” ogłasza Pismo i to się wkrótce stanie. Gdzie zatem jest światło
świecące
w tej ciemności? Czy to jesteś ty? Czy to ja? Czy też będziemy drzemać
dalej?

<

Niektórzy z nas
“czekali”
przez 20 lat na „właściwy czas” (ze mną włącznie). Czyż nigdy nie
zamierzamy
działać? Czy po prostu będziemy „unosić się na powierzchni” wymawiając
się
brakiem pobudzenia i ciężarem oraz bzdurną odpowiedzią, że „czekamy na
Pana”?
Czy takie nędzne myślenie znajdzie kiedykolwiek posłuch na salach sądu
Bożego?


Walka wre,
nigdy nie
zanikła. Jest to walka o serca i dusze ludzkie. Niech „widzowie’  i gapie zejdą z pola. Nich ci, którzy nie
mają odwagi, czy pobudzenia czy ciężaru w sercu opuszczą scenę. Jest
czas na
to, aby Boży „potężni mężowie cnót” wystąpili do przodu. To już
ostatnia
godzina i nadejdzie taki czas, że nikt nie będzie mógł działać. „W
czasie
dogodnym i niedogodnym” – mówi Paweł i już czas na to, abyśmy zwrócili
uwagę na
jego słowa. Jeśli kiedykolwiek był czas na „300-stu Gedeona” to jest to
właśnie
teraz.


Wiele lat temu
Bóg
powiedział do mnie te słowa; “KTO ŚMIE, WYGRYWA” – Nie wystarczy już
tylko się
modlić, ponieważ wielu modli się i Królestwa nie wzięli. I nie
wystarczy
prorokować, ponieważ wielu przynosi nieustannie „słowo” a jednak
królestwo trwa
niewzruszone. Zwrot „KTO ŚMIE, WYGRYWA” jest mottem brytyjskich
oddziałów SAS –
ludzi akcji, którzy działają na głębokich tyłach przeciwnika i którzy
obfitują
w odwagę i ducha walki, i tak będzie wśród ludu Armii Bożej czasów
ostatecznych.


Jeśli nie masz
do tego
serca to trwaj dalej i nic nie rób – nikt nie zauważy. Lecz, niech
słudzy Boży
powstaną w tej godzinie. Niech ci, którzy byli przygotowywani przez
Boga w
jaskiniach i na pustyni wyjdą do przodu. Czekałeś na dźwięk trąbki.

Czy jej nie
słyszysz?


Podnieście
swoje polędwice,
potężni mężowie; przygotujcie się do wojny. Niech armie przeciwnika
zatrzęsą
się. Ramię Żywego Boga, uzbrój się w siłę! Pan jest już bliski temu,
aby wstać
i rozproszyć Swych przeciwników. Czyż nie czujesz zapachu krwi w
powietrzu?

Wraz z tymi
słowy
przykładam do ust trąbkę i wydaję głośne wezwanie tego dnia –   9 czerwca 2004. Już czas na potężne
sługi
Boże, aby wyszli do przodu.


Bóg niech was
błogosławi.

раскрутка сайта

Pasja – wyzwanie dla Kościoła#Strom Andrew

Kościoły po prostu nie mogą znieść „wagi” tego filmu. Małe i duże, reprezentują innego Jezusa” niż ten zmaltretowany#

22 luty 2004).

Miałem wczoraj
przywilej oglądania filmu “Pasja” w lokalnym kinie. Jest to dziwne,
ponieważ ostatnio zacząłem otrzymywać maile od chrześcijan
twierdzących, że ten film jest „katolicką konspiracją” i głosujących za
tym, aby go nie oglądać! Cóż za  bzdura! IDDŹCIE
ZOBACZYĆ TEN FILM!!

Z pewnością są
tam momenty, które zaznaczają „katolicki” punkt widzenia rzeczy, lecz
jest to niemal niczym. Ten film daje majestatyczne i pełne mocy 
przeżycie, które spowoduje, że wielu ludzi głęboko rozważy
wezwanie Jezusa – być może po raz pierwszy.

Czy może on
spowodować, że odstępcy wrócą do Chrystusa? Tak, wierzę w to. Czy może
spowodować, że całe mnóstwo ludzi zacznie sprawdzać stan swoich
lokalnych kościołów? Tak,  z pewnością widzę jak to
się dzieje. Jest to potężny filmy i wierzę, że Bóg pragnie go znacznie
używać.

Lecz
jest pewien kluczowy problem. Kościoły po prostu nie mogą znieść „wagi”
tego filmu. Małe i duże, reprezentują innego „Jezusa” niż ten
zmaltretowany i z cierniami na głowie z ewangelii. Kościół, który
odstępczo skłonił się przed nabożeństwami, które są „przyjazne”,
mieszając ze sobą gorące homilie z łagodnymi przedstawieniami, nie ma
nic do powiedzenia pokoleniu, które szuka prawdziwego Jezusa Biblii.

Jest
to podobne do tego, co wydarzyło się 11 września. Ludzie napłynęli
masowo do kościołów szukając wiary, która mogłaby wziąć „ciężar”
wydarzeń dziejących się wokół nich, a odkryli, że wznieśliśmy
plastykowy pomnik – mglisty, lekki „Jezus” – uzupełniony otaczającą
„muzyczką” i bezmyślną pogonią za pieniądzem. Wygodne Zachodnie
fałszerstwo czegoś rzeczywistego. Ludzie nie pozostali długo wtedy i
dlaczego miałoby być tym razem inaczej?

Każdego
dnia słyszymy o raporty o tym, że wielkie kościoły kupują ogromne
ilości biletów i ponaglają swoich ludzi do tego, aby używali filmu jako
„ewangelizacyjnej sposobności”. Wierzę, że jest to „sposobność
ewangelizacji wewnętrznej” – szansa na to, abyśmy spojrzeli w prawdziwą
twarz Chrystusa i odkryli, że nasz płytkie chrześcijańskie pretensje
nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie
jesteśmy tacy jak On – faktycznie nie jesteśmy.

Jakże
nie na miejscu jest korzystanie z tego skropionego krwią, wstrząsająco
‘realnego’ filmu do zapraszania ludzi do powrotu do naszych wygodnych,
pluszowych krematoriów – aby tam zabiegano o nich ‘nierealnymi”
niedzielnymi pantomimami.

Nie
sądzę, aby pozostali tam zbyt długo i tym razem.
 

Jak
powiedziałem, współczesny kościół Zachodu nie może znieść ‘wagi’ tego
filmu. On zatyka nam usta, podobnie jak im. Nasz ‘Jezus’ pojawia się
wyglądając jak sprzedawca tanich, używanych samochodów – ponieważ takim
go uczyniliśmy. Stworzyliśmy go tak, aby pasował do naszego
‘Laodycejskiego’ stylu życia i tak siedzimy sobie w naszych wspaniałych
budynkach, z nasza kochaną muzyką, kochanymi uśmiechami, zastanawiając
się dlaczego świat nie może się ekscytować, tak jak my, naszym
plastykowym Jezusem. W międzyczasie cała ziemia jęczy i wzdycha za
czymś rzeczywistym.

Powiedz
mi, kościele, czy nie sądzisz, że jest taka możliwość, że Bóg zamierzył
to, aby ten film wyzywał nas, tak jak rzuca wyzwanie niewierzącym? Czy
będziemy głusi na głos Boży, czy pozwolimy Mu na rozebranie naszego
plastykowego budynku, który budujemy – więzienia, naszego własnego
wytworu, który uniemożliwia nam reprezentowanie prawdziwego Jezusa
takim, jaki On naprawdę jest?

Z
pewnością, nadszedł już czas następnej ‘Wielkiej Reformacji’ w
kościele. Niech ten film będzie jednym z takich ‘wstrząsów’, które są
posyłane po to, aby usunąć zasłony z naszych oczu.

topod.in

Amerykańska wojna z terroryzmem#Różne artykuły

Interesujące podejście historyczne, o tym warto wiedzieć.#

Amerykańska
wojna przeciwko terrorystom

sięga czasów ojców założycieli.

Prawdopodobnie większość Amerykanów sądzi, że
islamscy
terroryści wypowiedzieli wojnę Stanom Zjednoczonym
11września 2001, a faktycznie zaczęło się to bardzo dawno temu –
od samego narodzenia tego kraju. W 1784, Thomas Jefferson, John Adams i
Benjamin Franklin byli zobowiązani przez pierwszy kongres, aby związać
się z
Paryżem w celu umieszczenia amerykańskich produktów na europejskim
rynku. Jeffereson
szybko zorientował się, że największym wyzwaniem dla amerykańskich
morskich
przewoźników byli, eufemistycznie tak zwani, „barbarzyńscy piraci”.

Nie byli „piratami” wcale, w tradycyjnym sensie
tego słowa,
jak zauważył Jefferson. Nie pili, nie nagabywali kobiet i nie uderzali
po to,
aby się wzbogacić. Ich motywacje były czysto religijne. Kupowali i
sprzedawali
niewolników, łupili statki,
lecz swoich łupów używali do kupowania broni, statków, armat i
amunicji.
Podobnie jak ci, których dziś nazywamy terrorystami, wydawali się być
zaangażowani w dżihad i nazywali siebie „mudżahedinami”.

Dlaczego 18-wieczni terroryści stanowili tak
wielką groźbę
dla amerykańskich statków? Wraz z niezależnością od Wielkiej Brytanii
wcześniejsi koloniści stracili ochronę największej marynarki na
świecie. Stany
Zjednoczone nie miały marynarki – ani jednego wojennego okrętu.
Jefferson
domagał się od swoich europejskich gospodarzy jakiegoś rozwiązania.

Był oszołomiony odkryciem, że zarówno Francja jak
i Anglia
płaciły haracz fanatykom, którzy, w zamian, używali tych pieniędzy na
rozwinięcie swoich własnych armad kupując więcej broni, wynajmując
więcej
komercyjnych statków, poddając w niewolnictwo więcej niewinnych cywilów
i
domagając się większego okupu. To nie miało żadnego sensu dla
Jeffersona.
Wiedział o tym, że kupienie pokoju od Muzułmanów jest tylko chwilowe;
oni
zawsze znajdą wymówkę, aby złamać umowę, oskarżyć Europę i domagać się
większego okupu.

Po trzech miesiącach badania historii militaryzmu
isalmu,
doszedł do zupełni innej polityki zajmowania się terrorystami, lecz nie
był w
stanie jej zastosować jeszcze w ciągu następnych lat. Jak stwierdza
pierwszy
sekretarz, Jefferson ponaglał do budowania marynarki, która będzie
ratować
Amerykańskich zakładników trzymanych w Płn. Afryce i chronić przed
następnymi
atakami na statki. W 1792 roku, powierzył John Paul Jones’owi zadanie
udania się do
Algeirii pod pozorem dyplomatycznych negocjacji, choć rzeczywiście
celem tej
wizyty było rozpoznanie przyszłych celów ataku marynarki.

W roku później, gdy Jefferson przygotowywał się do
odejścia
na emeryturę, wydarzyło się coś, co może być opisane tylko jako
„Amerykański
dzień 11 września” – Ameryka zostało uderzona pierwszym mega-atakiem
przez
dżihad. Pod koniec roku 1793 Algierczycy przejęli 11 statków handlowych
i
wzięli do niewoli ponad 100 Amerykanów. Gdy informacja o ataku dotarło
do
Nowego Jorku, nastąpiło załamanie rynku. Złożono rezygnacje z wyjazdów
we
wszystkich głównych portach. Żeglarze zostali wyrzuceni z pracy,
właściciele
statków zmieniali branże. To, co stało się w ekonomii USA po 11
września 2004, spowodowało masowe opuszczanie statków w 1793 roku dla
amerykańskiej ekonomii.


Później kongresowi Stanów Zjednoczonych zajęło tylko cztery
miesiące podjecie decyzji o budowaniu floty statków wojennych, lecz
nawet wtedy
Kongres nie podjął wojny, jak zalecał Jefferson. Zamiast tego, w czasie
budowy
tego, co miało stać się Marynarką Stanów Zjednoczonych, dyplomaci
Kongresu
byli zajęci rozmowami z Algierczykami. Skończyło się na tym, że Ameryka
zapłaciła 1
milion dolarów i przekazała paszy Algierskiemu nowy statek wojenny „The
Crescent”, aby uwolnić 85 żywych jeszcze zakładników.

Nie minął rok 1801, gdy, pod prezydenturą
Jeffesona, Stany
Zjednoczone zaangażowały się w tzw. czteroletnią wojnę przeciw
Trypolisowi, a przed
1830 roku Francja zajęła Algierię, a później Tunis i Maroko, kończąc w
ten
sposób terroryzm na morzach. Francja nie opuściła Płn. Afryki aż do
1962 roku –
po czym natychmiast ta część świata stała się ponownie główną bazą
terroryzmu. Jaki
jest morał tej historii? Łagodzenie nigdy nie jest skuteczne. Jefferson
widział
to. 11 września był zaledwie początkiem. Wojna, w której walczymy dziś
jest
znacznie dłuższym konfliktem w ludzkiej historii. Jest już najwyższy
czas, aby
nauczyć się czegoś z historii, a nie powtarzać tych samych błędów.

MODLTIWA/WSTAWIENNICTWO:
Można sobie wyobrazić jaki ciężar prezydent Bush niesie
teraz na sobie. On potrzebuje codziennej modlitwy.
Panie, wielbimy Cię i
dziękujemy za naszego prezydenta, który jest człowiekiem publicznej
wiary i
oddania Jezusowi Chrystusowi. Modlimy się o to, aby nieustannie szukał
Twojej
woli i porady we wszystkich swoich działaniach na rzecz naszego kraju i
w swym
prywatnym życiu. (Ps. 89:21) Nie nasz prezydent nie polega wyłącznie na
narodowych siłach zbrojnych i wywiadzie, lecz w pierwszej kolejności
zwraca się
do Ciebie, Panie, źródła wszelkiej mądrości i siły. Boże błogosław
naszego
generalnego dowódcę tysięcy amerykańskich oddziałów i wszystkich
naszych
aliantów, którzy oddają swoje życie na linii obrony przed dżihadem.
Niech oni
wszyscy będą dla nas inspiracją do zdecydowanego trwani
a.

продвижение

Tam, gdzie zrujnowany człowiek znajduje Boga

Frangipane Fancis

Jezus  określił w bardzo przejmujący sposób ostatnie godziny  tego wieku i nazwał ten okres historii „Wielkim Uciskiem”. Słowo to  oznacza:  „smutna udręka lub ucisk, ciśnienie lub ciężar na duchu”. W miarę jak  zbliżamy  się do konća tego wieku, katastroficzny ucisk i nacisk na człowiek  będzie  wzrastał. Jeśli należysz do tych, którzy stoją nie poddając się  naciskowi  ciemności, wiesz jak intensywna i wielowymiarowa jest tak walka. Bez  względu na  to czy walczysz o uzdrowienie ran twojego miasta, czy ostrzegasz przed  aborcją  i pornografią z trudnością przebijasz się przez jedno zło, gdy wydaje  się, że już atakuje dziesięć następnych.

Wielu chrześcijan z linii frontu jest zmęczonych. Liczni zmagają się podczas, gdy inni zatrzymali się w walce. Daniel ostrzegał o tym,  że nadejdą czasy, gdy przeciwnik „będzie męczył świętych Najwyższego” (Dn. 7:25). Aby, w tych dniach, w których przyszło nam żyć, osiągnąć  zwycięstwo musimy odkryć warownię Bożą, którą Pan dla nas przygotował.


Eliasz: człowiek podobny do nas

Eliasz miał pasje podobne do naszych, walczył w wojnie  podobnej do naszej. W walce o duszę Izraela stanął naprzeciw podstępom Izabel i Achaba, a jednak największa
z jego batalii była przeprowadzona przeciwko jego zniechęceniu.
Jakkolwiek  odważny był Eliasz, żył jak uciekinier, chowając  się i wracając z miejsc ukrycia. Izabel zamordowała niemal wszystkich  proroków Pańskich, zastępując ich satanicznymi kapłanami Baala i Aszery.

Niemniej  jednak wyszła z ręki Pana nowa inicjatywa. Zarówno  Eliasz jak i prorocy Baala mieli zbudować ołtarze na cześć tego, komu  służyli.  Bóg, który odpowiedział ogniem miał być ich Panem. Król Achab i cały  Izrael przyszli obejrzeć tą konfrontację.

Pomimo  wszelkich wysiłków kapłani Baala nie byli wstanie  wywołać odpowiedzi ich boga, lecz gdy Eliasz modlił się, na jego ofiarę natychmiast spadł ogień. Było to największe zwycięstwo Eliasza i gdy  izraelici zobaczyli pokaz Bożej mocy, uklęknęli na ziemi mówiąc: „Pan jest  Bogiem! Pan jest Bogiem!” (1 Król. 18:39). Lecz  Pan jeszcze nie skończył. Gdy Eliasz zniszczył  proroków Baala, modlił się o  deszcz i Pan sprowadził deszcz, kończąc w ten sposób straszliwy  trzyletni okres  suszy. W tym jednym dniu zarówno ogień jak i woda spadły z nieba! Gdyby  ten  wspaniały dzień wydarzył się w jakimkolwiek innym momencie historii  Izraela to  cały naród pokutowałby, lecz tego nie zrobił. Cześć dla Baala powinna  zostać  zakończona, lecz trwała nadal. Nic się nie zmieniło. W rzeczywistości  zamiast  przebudzenia stało się coś przeciwnego – rozzłoszczona Izabael  przysięgła zabić  Eliasza i on uciekał, aż usiadł wyczerpany i zniechęcony pod krzakiem  jałowca  na pustyni. Tam prorok modlił się(1 Król. 19:4):
– Dosyć już, Panie, weź życie moje, gdyż nie jestem lepszy niż moi  ojcowie.

Czy  już mówiłeś “Dość już” ? Być może byłeś sfrustrowany  swoją niezdolnością do faktycznych pozytywnych zmian w rodzinie, kościele, czy  społeczeństwie. Być może oddałeś siebie całego, lecz powodzenia było  niewiele. Wątłym sercem i ze zniechęceniem, jak Eliasz, życzyłeś sobie śmierci. Powiedziałeś:

Dość już! Zrobiłem wszystko, o czym wiedziałem, że można zrobić!


Eliasz  położył się i spał. W tym czasie anioł dotknął go i powiedział do niego:


Wstań, i jedz.

Przy  jego głowie znalazły się chleb i woda. Eliasz zmęczony  samym życiem, zjadł, odwrócił się na drugi bok i spał dalej. Jeszcze  raz anioł dotknął go i powiedział (w.7 w tłum. z j. ang):

–  Wstań i jedz, ponieważ droga jest zbyt wielka dla ciebie

W  przypadku wszystkich wizji, planów i programów Boża wola  nie może być wykonana bez Jego wzmocnienia. Droga przed każdym z nas  jest „zbyt  wielka”. Potrzebujemy wzmocnienia, które przychodzi przez dotknięcie Boga.

Wróć do swoich początków

„Wstał  wiec i posiliwszy się, szedł w mocy tego posiłku czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do góry Bożej Choreb” (w. 8).

Pan dał Eliaszowi siłę nie po to, aby wrócił do walki, lecz  aby wrócił do podstaw. Jeśli  usiłując wypełnić zadanie, jakie dał nam Bóg,  poświęcamy nasz codzienny czas oddania, to nasze życie wkrótce stanie  się suche  i zniszczone. Aby odnowić nasze dusze Pan sprowadza nas z powrotem do  podstaw  naszej wiary. Przypomina nam, że naszym pierwszym i najważniejszym  celem nie  jest zbawić nasz naród, lecz sprawiać przyjemność Jemu. Nie mając tego  w  centrum uwagi, tracimy dotknięcie Bożej Obecności; stoimy poza warownią Bożą.

Eliasz został zaprowadzony do „góry Bożej Choreb”. W  hebrajskim języku „choreb” znaczy spustoszenie, zrujnowanie,
dewastacja, wyludnienie, opuszczenie, uczucie osamotnienia, pustka”. Bezpłodne środowisko było odbiciem duszy Eliasza. To nie pierwszy raz Pan  prowadzi swego sługę pod Choreb. To tutaj, pięć stuleci wcześniej, Pan  objawił  się Mojżeszowi w płonącym krzaku. W swej gorliwości Mojżesz wysilał  się, lecz  nie dał rady uwolnić Izraela z egipskiego ucisku. Również uciekł pod  Choreb. Jako uciekinier żył przez czterdzieści  lat opuszczony. Pan przyprowadził Mojżesza pod górę Choreb z dwóch  powodów: po  pierwsze, aby objawić Siebie Samego Swemu słudze oraz, po drugie, aby  zainicjować  nowy początek oparty wyłącznie na Bogu podtrzymującym moc. W oczach  Mojżesza,  Choreb był czasem opuszczenia. Dla Boga, Choreb był miejscem, gdzie  przygotował  swoje sługi na nowy początek. Tak jak Pan spotkał się z Mojżeszem, tak  teraz miał spotkać się z Eliaszem.

Jak się tutaj dostałeś

Być  może największą cnotą Eliasza była jego gorliwość.  Faktycznie, widzimy, że dwa razy w swej rozmowie z Bogiem Eliasz mówi o  tym,  że był „bardzo gorliwy” dla Pana. Lecz gorliwość, nie wspierana przez  mądrość,  może stać się bożkiem; popycha nas do oczekiwań, które są nierealne i  znajdują  się poza czasem i namaszczeniem Bożym.

Równowaga  wymaga, aby gorliwość była prowadzona przez  strategiczne spotkania z żyjącym Bogiem. W innym przypadku frustrujemy  się  ludźmi i zniechęcamy opóźnieniem. Opuszczamy miejsce naszego  wzmocnienia i  duchowej ochrony.

Eliasz  pszyszedł do gory Choreb i schował się w grocie.  Wkrótce Słowo Pana doszło do niego (w.9): „Co tutaj robisz,  Eliaszu” (w j. ang. jest to przełtumaczone – Jak się tutaj  dostałeś?)

Jest  to jedno z najważniejszych pytań jakie Bóg  kiedykolwiek zadaje nam: “Co ty tutaj robisz?” Może zapytać tak: „Jak  to się  stało, że służba dla mnie stała się sucha i pusta? Kiedy straciłeś  swoją  pierwszą miłość?”

Jest  to szczególnie prawdziwe w naszych czasach. Możemy tak  zostać pochłonięci przez rozpadający się stan świata, że nie  dostrzegamy  rozpadu naszej własnej duszy. W swej miłości, Pan zatrzymuje nas i  wymaga  spojrzenia na własne życie. Czy to jak teraz żyję jest życiem obfitym, obiecanym mi przez Chrystusa?

Przy  Chorebie możemy być szczerzy. Nie mamy niczego  udowadniać ani nie potrzebujemy udawać. Tutaj, u podnóża Choreb  wewnętrzny  mechanizm obronny i pycha pękają. Jeśli jesteśmy zniechęceni to mamy  wolność,  aby to wyrazić; jeśli jesteśmy sfrustrowani to możemy to przyznać.  Musimy w prostocie  i prawdzie zbadać, bez racjonalizowania, stan naszego serca.

W  naszej przeźroczystości, Obecność Pana zbliża się do  naszego serca. Czy to nie samą intymność z Bogiem zlekceważyliśmy? Czy  to nie  Pan jest jedynym źródłem naszej siły w boju? Jeśli przeciwnik może nas  wytrącić  z naszego czasu z Bogiem to uda mu się powstrzymać Bożą moc od  wspomagania nas  w naszych wysiłkach

Przypomnij  sobie historię Józefa i Marii po święcie paschy  w Jerozolimie (Łuk 2:41-49). Przypuszczając, że dziecko Jezus idzie z  nimi,  ruszyli do domu. Lecz Jezus nie był nimi, ani z ich krewnymi. Trzy dni  później  znaleźli Go w świątyni.

Podobnie,  wielu z nas tak zostało pochłoniętych naszymi  walkami, że nie zauważyliśmy, że Jezusa nie ma z nami. Rodzice Jezusa  wrócili  tam, gdzie Go widzieli ostatnio; tak samo musimy zrobić my. Aby nas  odnowić,  Bóg sprowadza nas z powrotem do miejsca, gdzie ostatnio spotkaliśmy się  z żywym Chrystusem. Sprowadza nas z powrotem do podstaw. W  miarę jak nacisk i walki tego świata będą stale wzrastać,  imperatywem staje się uświadomienie sobie, że wczorajsze namaszczenie  nie  wystarczy do jutrzejszych walk . Podobnie jak Eliasz musimy wrócić do  świętej góry.  Faktycznie, aby dopasować nam nową szatę, Bóg musi rozebrać nas z  naszej  pewności siebie. Jeśli chodzi o Eliasza, Pan miał użyć tego „samotnika”  do  mentorowania życia następnego proroka. Nowe namaszczenie miało być  uwolnione w  „podwójnej mierze” na protegowanego Elizeusza. Pod tym nowym  namaszczeniem  Izabael zostanie zabita a cześć dla Baala zniszczona!!

Aby  osiągnąć to samo miejsce przełomu w naszych czasach,  Bóg wprowadza nas z powrotem do prostoty i czystości oddania  Chrystusowi (2  Kor. 11:1-3). To, co wydaje się czasem samotności jest bardziej czasem  przygotowania: przebudzenie o wielkich rozmiarach nadchodzi do naszej  ziemi!  Bóg przygotował nowy początek dla ciebie. Umiłowany, nie jest to czas  desperacji, lecz przygotowania. Gdy wrócisz do bitwy, ruszysz z podwójna miarą.

Panie Jezus, bez  ciebie moje życie jest suche i samotne. Przebacz mi wysiłki wykonywania  Twojej woli, bez Twojej Obecności. Ogromnie potrzebuję Ciebie.

Dziś,  zobowiązuję moje serce do powrotu do mojej pierwszej miłości. Ucz mnie, Panie, skupiać się  na intymności z Tobą największą miarą mojego powodzenia. Pozwól mi  zobaczyć  Twoją chwałę; objaw mi Twoja dobroć; prowadź mnie Duchu Święty, do Obecności Jezusa Chrystusa.

Amen

Zaadoptowane z książki “The Stronghold of God” (Warownia Boża)

как продвинуть сайт в топ 10

Dynamika wiary 05#Zaremba Piotr

#

Wiara
działa    uczynki wiary”

I KOR
3.13

Jakie
jest DZIEŁO każdego, wypróbuje ogień

EF. 4.12

przygotować
świętych do DZIEŁA postugiwania

IITes. 1.11

modlimy się,
aby…… Bóg w mocy doprowadz
do końca

………DZIEŁO wiary.

Wierze
zawsze towarzyszą uczynki.

Hebr.6.11

aby
każdy z was okazywał
tą samą gorliwość

lud
gorliwy w dobrych uczynkach.

Czynie dobrze nie
ustawajcie Gal. 6.9

Biada mi gdybym nie zwiastował.

Wiara współdziała z
uczynkami.

Jak. 2.22.

Widzisz, ze wiara współdziała z uczynkami jego

i ze przez uczynki stała
się doskonała.

Gal. 5.6

wiara,
która jest
czynna w miłości.

A więc
wiara ma uczynki

Lista
Jakuba 2.1417

Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś
mówi, że ma
wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić? Jeśli brat albo
siostra nie
mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba, a ktoś z was
powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyście, a nie
dalibyście im
tego, czego potrzebuje, cóż to pomoże. Tak i wiara, jeżeli nie ma
uczynków,
martwa jest sama w sobie.

wiara i uczynki
nie
dodają się.

I Kor. 3.7/8

a zatem ani ten, co
sadzi, jest czymś, ani ten, co podlcioa,
lecz
Bóg

który daje wzrost. Bo ten, co sadzi, i
ten, co
podlewa, jedno mają zadanie i

każdy
właszapłatę
odbierze, według pracy
swojej.

Gdyż wszystkich
dzieł naszych Ty dla nas dokonałeś Panie.

Wiara
i Strach
nie mogą
wspólnie egzystować.

Strach jest
przeciwieństwem wiary.          

Szczególnie
wart jest w tym kontekście (strachu) przebadania Ps.
91.

Nie
ulękniesz się strachu nocnego…..

Strach
jest duchem, o czym nam wyraźnie mówi Słowo
Boże:



Ps.
139.                                

„Wy wiesz,
kiedy siedzę i kiedy wstaję,

Rozumiesz myśl moją z daleka.

Ty wyznaczasz mi drogę i spoczynek

Wiesz dobrze o wszystkich ścieżkach moich.

Ogarniasz
mnie z tylu i z przodu

I
kładziesz na mnie swoją rękę.

Zbyt cudowna jest ta wiedza,
bym ją pojął.

II
Tym. 2:7

         Gdyż
nie dał nam Bóg DUCHA bojaźni, lecz mocy miłości i powściągliwości.

Bojaźń i wiara nie mogą funkcjonować
równocześnie

w niczym nie dając się zastraszyć
przeciwnikom, co
jest dla nich

zapowiedzią zguby, a dla was zbawienia, i
to od
Boga.    

Fil. 1.28.

bojaźńjest przeciwnikiem wiary, bo I J 5.4:

zwycięstwo, które
zwyciężyło
świat to wiara nasza         

Przystąpmy z ufną odwagą do tronu laski

365
razy w Biblii znajduje się stwierdzenie
„nie bój się” czy „nie lękaj”.

Wiara
również: daje, jednoczy, raduje….

Jaka
jest wiara?

Wiara
jest:

– cierpliwa:

Jak 5. 7/8

oto rolnik cierpliwie oczekuje cennego
owocu ziemi,
aż spadnie wczesny i późniejszy deszcz.

Bądźcie i wy
cierpliwi, umocnijcie serca swoje, bo przyjście Pana jest bliskie

Hebr. 6.12.

abyście nie stali się ociężałymi,
ale byli naśladowcami tych,

którzy przez wiarę i cierpliwość
dziedziczą
obietnice.

Namaszczenie, a brak cierpliwości
prowadzi do buntu
i zgorzknienia.

I Sam. 24.21.

Teraz
oto wiem, ze na pewno zostaniesz królem

i
ze w twojej osobie utrwali się królestwo izraelskie.


łagodna:

Mat. 11.29

uczcie
się ode mnie, ie jestem cichy i
pokornego
serca,

a
znajdziecie ukojen,ie dla dusz
waszych.

Jak. 1.21.

z
przyjmijcie łagodnością wszczepione
iv was stówo,

które
może zbawić dusze wasze.

Wiara jest posłuszeństwem

Praktyka
wiary w życiu

Wiara prowadzi zawsze
do posłuszeństwa

– posłuszeństwo nie
prowadzi do wiary.

Takim
przykładem może być Filip z Dziejów
Apostolskich, który zaczynał jako usługujący przy
stołach, a później był ewangelistą „pełnym wiary i ducha”.

Wiara
jest potrzebna do wykonania tego, aby wypełnić
to, czego nas Bóg powoła.

żnica między
literą, a duchem zakonu, to również
żnica między posłuszeństwem

bez
wiary, a posłuszeństwem z wiary.

1J 5:3

Na
tym polega miłość ku Bogu, że
się jego

przykazań przestrzega, a te nie są uciążliwe.

Mai. 1.13.

Mówicie
tez: Ach! Jakiż to mozół!
(służyć Panu)

I złościcie mnie –

Wiara ma wizje i cel,

Aby mieć wizje trzeba
mieć wiarę. Ktoś kto nie ma wizji i celu, nie ma wiary.

PROROCTWO : aspekt rozeznania i czasu.

Jeżeli chcesz wypełnić
wizję i cel życia – musisz mieć
wiarę.

Planowanie życia

Błogosławieństwo Abrahamowe

Gal.

Chrystus wykupił nas od przekleństwa stawszy
się
za nas przeklstwem aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na nas

I Mój. 12.1

Wyjdź

aJa

1.
uczynię z ciebie naród wielki

2.
będę ci błogosławił

3.
uczynię sławnym twoje imię

4.
staniesz się błogosławieństwem

1. Boże powołanie ,
wizja i cel – pomnożenie

Jest to najłatwiejsza
część Bożego planu – reprodukcja tego, co już w nas jest.

Wypisz wszystko, co już
posiadasz, medytuj, odkrywaj wszystko (co jest w rodzinie) potem zapisz
: x (razy) np. 100
– to jest twój plan.

2. Będę ci błogosławił

to, co Bóg chce dodać do twojego życia
to jest to, czego nie masz – wypisz braki

3. Uczynię sławnym twoje
imię. Jeżeli Jezus będzie wywyższony w twoim życiu to ten twoje imię
będzie
znane.

Jeżeli
zrobisz dobry plan dla swojego życia, to ten
element będzie zawarty – wywyższone imię.

4. Staniesz się
błogosławieństwem.               

Przeciwnicy
wiary.

Jednym z największych
wrogów wiary jest brak działania.
Powodem
braku działanie

i        
może
być:

1. STRACH -Jak. 4.17 Jeśli możesz czynić dobrze a
nie czynisz
grzeszysz.

2.  LENISTWO –

Przyp. Sal 6.6 Idź do mrówki leniwcze………..

dojrzałość duchowa – nie
ma ona wodza, ani nadzorcy, ani władcy, a jednak w …..

Przeciwieństwem
lenistwa jest samodyscyplina – dojrzałość.

  3.
WYMÓWKI
-jest to odrzucanie pomysłu,
który
ma 100%  gwarancję sukcesu.

>

 4.
NIEWIEDZA-Jak ?
Wypisz 10 sposobów jak coś można zrobić.
Szukaj
sposobów na wykonanie czegoś, co ci jest potrzebne i wybierz najlepszy.

 5.
ODWLEKANIE.

 

 6.
IGNORANCJA
nieznajomość
Słowa Bożego – „nie znacie Pism, ani mocy Bożej”.

o:p>

 7. CHAWAŁ LUDZKA – byli tacy, którzy uwierzyli, lecz nie
wyznawali
swojej wiary ponieważ (J 12.43): Umiłowali bardziej chwałę ludzką niż
chwałę
Bożą.

8. OBŁUDA – najbardziej piętnowana i nienawidzona
cecha ludzi,
„strzeżcie się kwasu faryzeuszy…”

9. PYCHA –  wyraźnie
zapisany jest stosunek Boga do pyszałków:

„Bóg się pysznym przeciwstawia, a
pokornym łaskę
daje”.

topodin