Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_14.07.2017

2Tym 2:11-13
PRAWDZIWA TO MOWA: JEŚLI BOWIEM Z NIM UMARLIŚMY, Z NIM TEŻ ŻYĆ BĘDZIEMY;
JEŚLI Z NIM WYTRWAMY, Z NIM TEŻ KRÓLOWAĆ BĘDZIEMY; JEŚLI SIĘ GO ZAPRZEMY, I ON SIĘ NAS ZAPRZE;
JEŚLI MY NIE DOCHOWUJEMY WIARY, ON POZOSTAJE WIERNY, ALBOWIEM SAMEGO SIEBIE ZAPRZEĆ SIĘ NIE MOŻE.
Śmierć z Chrystusem, która jest tutaj wspomniana, odnosi się nie do naszej śmierci dla grzechu przez zjednoczenie z Chrystusem w jego śmierci, lecz raczej dla naszej śmierci dla samego siebie, kiedy dźwigamy krzyż i podążamy za Chrystusem. W Liście do Rzymian 6:3 Paweł pisze: „czyż nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni?” Życie chrześcijańskie jest zatem przedstawione jako życie w umieraniu, życie w wytrwałości. Tylko wtedy, gdy będziemy uczestniczyć w śmierci Chrystusa na ziemi, weźmiemy udział w Jego życiu w niebie. Jeżeli tylko będziemy dzielić jego cierpienia i wytrwałość, staniemy się uczestnikami Jego panowania w przyszłym życiu, gdyż drogą do życia jest śmierć, a drogą do chwały – cierpienie. „Jeśli się go zaprzemy i On nas się zaprze”. Słowa te stawiają nas w obliczu przerażającej możliwości zaparcia się Chrystusa i okazania się niewiernym. Słowa te brzmią jak echo ostrzeżenia wypowiedziane kiedyś przez naszego Pana: „ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, tego i ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie” (Mat 10:33). „Jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny”. Często słowa te rozumiane były jako pocieszenie , że nawet gdy my odwracamy się od Chrystusa, On nie odwraca się od nas, gdyż nie okaże się niewierny tak jak my. Wierność z Jego strony oznacza spełnienie wobec nas zarówno gróźb jak i obietnic. Myśl, że istnieje coś, czego Bóg nie może uczynić, jest dla niektórych zupełnie obca. Czyż nie może on zrobić wszystkiego, czy nie jest dla Niego wszystko możliwe? Czy Bóg nie jest wszechmogący? Tak, lecz Boża wszechmoc musi być właściwie zrozumiana. Bóg nie jest totalitarnym tyranem, który wykorzystuje swoją moc według swych kaprysów i może czynić absolutnie wszystko w jakimkolwiek momencie. Boża wszechmoc jest mocą czynienia absolutnie wszystkiego, co postanowi uczynić, lecz Bóg postanawia czynić tylko dobrze, działać tylko zgodnie z doskonałością swego charakteru i woli, co nie jest sprzeczne z jego naturą. Jedyną rzeczą, której nie może zrobić, ponieważ nie chce, jest zaparcie się samego siebie lub działanie wbrew sobie. Bóg pozostaje zawsze sobą, cały czas będąc Bogiem miłosierdzia i sprawiedliwości, wypełniającym swe obietnice Błogosławieństwa lub sądu, dającym nam życie, jeśli umieramy z Chrystusem i królestwo jeśli wytrwamy, ale tak jak nas ostrzegł, jeśli my się Jego zapieramy i On się nas zaprze, ponieważ samego siebie zaprzeć się nie może.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Oczyszczenie Świątyni i przeklęcie drzewa

Czy oczyszczenie Świątyni i przeklęcie drzewa jest wyrazem poparcia przez Jezusa przemocy?

Richard Murray

Raczej nie.

Oburzające jest to, że niektórzy dowodzą, że Jezus w Ewangeliach miał taką samą mściwą naturę jak zabijający dzieci, podrzynający gardła, posyłający plagi, bijący ludzi morderca, którego widzimy w Starym Testamencie.

Jaki jest ich główny argument za „zabójcą Jezusem”?
(W sensie, że to ten sam Bóg co w ST – przyp. tłum.)

Przeklął drzewo figowe i ono uschło.

?!

Wyprostujemy te sprawy. To, że Jezus „wyrwał chwasta” od korzeni dowodzi, że jest gniewnym zabójcą dzieci, kobiet i mężczyzn?

Wiem o tym, że gdybym jako prawnik usiłował skazać człowieka oskarżonego o morderstwo oferując jako dowód to, że wyrwał ze swego ogródka chwast, zostałbym wyśmiany w każdym sądzie na świecie. I słusznie.

Co więc z tymi połączonymi incydentami – przeklęciem drzewa figowego i oczyszczeniem świątyni? Wielu przypuszcza, że w tych dwóch wydarzeniach Jezus lansuje przemoc.

Czy rzeczywiście Jezus ZROBIŁ tutaj coś, co sugeruje, że popiera używanie przemocy wobec ludzi? Zazwyczaj wskazuje się na te trzy Jego zachowania, którą miały miejsce dość blisko w czasie. Najpierw Jezus, jak wspomniano wyżej, wyrwał chwast. Następnie, powywracał w Świątyni niektórym stoły, które nie pozwalały wejść dzieciom/chwalcom do świątyni i oddać chwałę Bogu. Po trzecie, Jezus energicznie uratował część zwierząt od złożenia w ofierze rozpędzając je i pozwalając im przeżyć jeszcze jeden dzień.
Continue reading

Codzienne rozważania_11.07.2017

2Tym 2:8-10
MIEJ W PAMIĘCI JEZUSA CHRYSTUSA, KTÓRY ZOSTAŁ WSKRZESZONY Z MARTWYCH, JEST Z RODU DAWIDOWEGO , WEDŁUG MOJEJ EWANGELII,
DLA KTÓREJ CIERPIĘ NICZYM ZŁOCZYŃCA AŻ DO WIĘZÓW, ALE SŁOWO BOŻE NIE JEST ZWIĄZANE;
DLATEGO WSZYSTKO ZNOSZĘ PRZEZ WZGLĄD NA WYBRANYCH, ABY I ONI DOSTĄPILI ZBAWIENIA, KTÓRE JEST W CHRYSTUSIE JEZUSIE, WRAZ Z CHWAŁĄ WIEKUISTĄ.

Paweł cierpi za Ewangelię, musi znosić bolesną zniewagę, skuty kajdanami jak zwykły przestępca, chociaż jest rzymskim obywatelem i niewinnym człowiekiem. Lecz mimo tego, że Paweł jest związany łańcuchem, Boże Słowo nie jest związane. Nawet jemu samemu podczas pierwszej obrony była dana okazja i moc, by mógł głosić swym sędziom Boże Słowo. W dodatku Słowo Boże miało możliwość ciągle się rozprzestrzeniać i w istocie było rozgłaszane przez wielu innych. Właśnie w tym dziele Tymoteusz ma mieć coraz większy udział. Stosunek jaki istnieje pomiędzy cierpieniami Pawła a efektywnością działania Ewangelii nie polega jedynie na kontraście; chociaż – jak czytamy – „ja jestem w kajdanach, ale Słowo Boże nie jest związane”. Jest to jedna z przyczyn jak i efektów głoszenia: „dlatego wszystko znoszę przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia”. Nie tylko zwiastowanie Chrystusa, lecz również wynikłe z tego cierpienie staje się środkiem do zbawienia wybranych. Stwierdzenie Pawła, że zbawienie innych jest w pewnym sensie zależne od jego cierpień, może nas zdziwić a jednak tak jest. Oczywiście nie jakoby jego cierpienia miały charakter odkupieńczy, jak cierpienia Chrystusa, ale że wybrani są zbawieni przez Ewangelię, a on sam nie może głosić Ewangelii, jednocześnie za nią nie cierpiąc. Jest kolejny przykład „chwały przez cierpienie”, „wiekuistej chwały” wybranych, objawiającej się dzięki cierpieniom znoszonym przez apostoła.
Pozdrawiam w ten piękny poranek i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_08.07.2017

2Tym 2:8
MIEJ W PAMIĘCI JEZUSA CHRYSTUSA, KTÓRY ZOSTAŁ WSKRZESZONY Z MARTWYCH, JEST Z RODU DAWIDOWEGO, WEDŁUG MOJEJ EWANGELII.
Nakaz, by mieć w pamięci Jezusa Chrystusa na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykły. Jak Tymoteusz mógłby kiedykolwiek o nim zapomnieć? A jednak ludzka pamięć stale zawodzi. Człowiek czasem może nawet zapomnieć , jak się nazywa! W jaki sposób i dlaczego mamy pamiętać o Chrystusie? Przede wszystkim dlatego, ponieważ On sam jest Ewangelią. Paweł mówiąc o tym stwierdza, że Jezus jest sercem „mojej Ewangelii”, Ewangelii „nie wymyślonej przeze mnie, lecz mi powierzonej” centrum „mojego depozytu”. Tak więc jeżeli Tymoteusz ma strzec depozytu i przekazywać go wiernie innym, musi „mieć w pamięci Jezusa Chrystusa według mojej Ewangelii”. Mówiąc konkretniej, Chrystus ma być prze nas pamiętany jako ten, który został wskrzeszony z martwych i jest z rodu Dawidowego. Kiedy zastanawiamy się nad tymi dwoma stwierdzeniami, widzimy, że w pełni oddają one istotę Ewangelii. Są w nich zawarte: śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Jezusa. A to przypomina nam zarówno o Jego bosko-ludzkiej osobie jak i o Jego zbawczym dziele. Słowa 'został wskrzeszony z martwych”, wskazują, że umarł za nasze grzechy i został wskrzeszony, by dowieść wystarczalności swojej ofiary za grzechy. Stwierdzić, że jest on „z rodu Dawidowego” oznacza, że Jezus ustanowił swoje królestwo jako najznakomitszy Syn wielkiego Dawida (por. Łuk. 1;32). Zestawiając razem te dwa stwierdzenia widzimy, że są one aluzją do Jego podwójnej roli – jako zbawiciela i Króla. Jest jeszcze inna przyczyna, dla której Tymoteusz musi mieć w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych i jest z rodu Dawidowego, nie tylko dlatego, że fakty te są podstawą Ewangelii, którą Tymoteusz ma głosić, ale też dlatego, ponieważ na przykładzie osobistego doświadczenia samego Jezusa Chrystusa ilustrują zasadę według której śmierć jest bramą do życia a cierpienie drogą do chwały. Bo ten, który umarł, powstał z martwych. Ten, który przyszedł na świat w uniżeniu jako potomek Dawida, teraz króluje w chwale. Obydwa stwierdzenia ukazują w najbardziej naturalnej formie kontrast pomiędzy uniżeniem a wywyższeniem.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_07.07.2017

2Tym 2:7
ROZWAŻ CO MÓWIĘ A PAN DA CI WŁAŚCIWE ZROZUMIENIE WSZYSTKIEGO.
Jeżeli mamy otrzymać od Pana zrozumienie, musimy rozważyć to o czym mówi apostoł Paweł. Jest to dobry przykład tego, że Paweł jest przeświadczony o swoim apostolskim autorytecie. Nakazuje Tymoteuszowi, by rozważył jego naukę i obiecuje, że jeżeli tak uczyni, Pan da mu zrozumienie wszystkiego. Nie widzi nic niewłaściwego w stwierdzeniu, że jego nauczanie jako apostoła w istocie zasługuje na dokładne studium, i może ono być wyjaśnione jedynie przez samego Pana, Będąc dla Tymoteusza drogą do postępów w poznaniu. To dowodzi, że Paweł wierzył, że jego nauczanie nie pochodziło od niego samego, lecz od Pana. Niektórzy chrześcijanie nigdy nie zaangażowali się w żadne poważniejsze studium Biblii. Przyczyna tego może być często natury cielesnej, mianowicie są oni prawdopodobnie zbyt leniwi; może to być również przyczyna duchowa. Ludzie ci wierzą, że zrozumienie przyjdzie do nich samo od Ducha Świętego bez żadnych wysiłków z ich strony, co jest fałszywie pojmowane. I tak wszystko co robią, to pobieżny przegląd paru wierszy z Biblii, przypadkowy, bezładny, bez żadnej troski o porządek, w nadziei, a nawet z modlitwą, że Duch Święty pokarze im ich znaczenie. Inni z kolei są bardzo skrupulatni w studiowaniu Biblii. To naprawdę „zapracowani rolnicy”. Używając swych umysłów zmagając się z tekstem Pisma. Porównują wiersze i ślęczą nad komentarzami, lecz często zapominają, że to sam Pan jest tym, który udziela zrozumienia. Nie możemy więc rozdzielać tego, co złączył sam Bóg, ponieważ zrozumienie Pisma przy zdrowej równowadze wysiłku umysłowego i modlitwy jest sprawą podstawową. My mam rozważać a Pan da nam zrozumienie.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Jak panować nad językiem w erze …

J. Lee Grady

Jak panować na językiem w erze Trumpa

W zeszłym tygodniu prezydent Trump napisał z Białego Domu na Twitterze, szydząc pojawienie się Mika Brzezinski jako gospodyni MSNBC i kwestionując jej zdrowie psychiczne. Gdy, w reakcji na to zarówno republikanie jak i demokraci z Waszyngtonu błagali Trupa, aby używał bardziej cywilizowanego tonu, Trump chwycił ponownie za Twitter, nazywając Brzezinski „durną jak skała” i jej partnera z programu, Joe Scarborough, „obłąkanym”.

Co tu się dzieje? Obrońcy Trumpa mówią, że liberalni dziennikarze zasługują na ostre traktowanie, ponieważ zawzięcie znieważają prezydenta. Rzecznika prasowa Trumpa, Sarah Huckabee Sanders, powiedziała, że jej szef „walczy ogniem z ogniem” i dodała: „Amerykanie wybrali wojownika”.

Liberalni politycy i dziennikarze kwestionowali stabilność umysłową Trumpa, a w międzyczasie republikanie błagali swego lidera, żeby uspokoił się. Senator Lindsey Graham z Południowej Karoliny powiedział, że tweety Trumpa „zeszły poniżej godności urzędu i reprezentują to, co złe w amerykańskiej polityce”.

Dla nas, Amerykanów, jest to całkowicie nowe terytorium. Media społeczne pozwalają obecnie naszemu prezydentowi oraz jego politycznym wrogom ciskać granatami bluzgów, a publiczność słucha tego na bieżąco. Jestem pewien, że politycy mówili o sobie okropne rzeczy jeszcze przed cyfrową erą, lecz wraz Twitterem ta szpetota wychodzi na zewnątrz do nas wszystkich i reaguje naszymi własnymi gniewnymi ripostami.
Continue reading