Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_30.07.2015

Hurynowicz_rozwazania
Hebr. 11:1.
A WIARA JEST PEWNOŚCIĄ TEGO, CZEGO SIĘ SPODZIEWAMY, PRZEŚWIADCZENIEM O TYM, CZEGO NIE WIDZIMY.

Prawdziwa wiara wrzuca swój list do skrzynki pocztowej i więcej się nie troszczy o niego. Niewiara trzyma się rogu tego listu i dziwi się dlaczego nie ma odpowiedzi. Wiara powierza sprawę Bogu a Bóg dokona tego, co Jemu powierzono. W Psalmie 37:5 czytamy: „Powierz Panu drogę swoją, zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni„. Lecz On nic nie może uczynić dopóki nie damy mu możliwości tego dokonać. Wiara bierze dary ofiarowane przez Boga. Można a wiarą powierzyć Bogu swoją drogę i mieć spokój lecz w pełni urzeczywistnić błogosławieństwa nie można, dopóki go nie weźmiemy i nie wejdziemy w stan ciągłego przebywania w Panu i przyjmowania od Niego potrzebnej łaski.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Klątwa rozrywki

A.W. Tozer
(21.04.1897 – 12.05.1963)

Współcześnie jest tak, że wszędzie musi być dramatycznie. Nie chcemy Bożego działania, o ile nie da się z tego zrobić teatralnego przedstawiania. Chcemy, żeby przychodził ubrany w kostium, z brodą i laską. Chcemy, żeby odgrywał jakąś rolę zgodnie z naszymi pomysłami. Niektórzy z nas domagają się nawet, aby zapewniał kolorową oprawę a nawet ognie sztuczne!

Są obecnie między nami tacy, którzy polegają na ciężarówkach pełnych gadżetów, które służą do napędzania ich religii i kusi mnie, aby zapytać: Co zrobią, gdy nie będą mieli do pomocy tych pułapek i gadżetów? Gdy ciężarówka nie będzie mogła dotrzeć tam, gdzie idą?

Ponieważ mamy do czynienia z milionami, które nie potrafią żyć bez zabawy: życie bez pewnej formy rozrywki jest dla nich nie do przyjęcia. Oczekują błogosławionego odciążenia dostarczonego przez profesjonalnych magików i inne formy psychologicznej narkomanii, jakich szukają narkomani, chcąc zdobyć codzienną dawkę heroiny. Bez nich nie mieliby odwagi na spotkanie się z rzeczywistością.

Teraz domagamy się splendoru i szybkich, dramatycznych akcji. Generacja chrześcijan wychowana wśród automatów na przycisk, niecierpliwi się wolniejszymi i mniej bezpośrednimi metodami osiągania celu. Usiłujemy zastosować metody ze świata maszyn do naszych relacji z Bogiem. Czytamy nasz rozdział, poświęcamy chwilę na krótką społeczność. W nadziei, że to zrównoważy nasze wewnętrzne bankructwo, bierzemy udział w kolejnym spotkaniu ewangelizacyjnym bądź słuchamy jeszcze jednej wywołującej dreszcze historii, opowiedzianej przez religijnego podróżnika, który ostatnio wrócił z daleka.

Tragiczne skutki działania tego ducha są widoczne wokół nas wszędzie: płytka miłość, płytkie religijne filozofie, przewaga elementów zabawowych na spotkaniach, gloryfikacja człowieka, zaufanie pokładane w religijnych zewnętrznych rzeczach, kwasi-religijne społeczności, kupieckie metody, mylenie dynamicznej osobowości z mocą Ducha. Te i podobne rzeczy są symptomami złej choroby, głębokiej i poważnej dolegliwości takiej duszy.

Codzienne rozważania_29.07.2015

Hurynowicz_rozwazania
Ew. Mateusza 27:61.
A BYŁA TAM MARIA MAGDALENA I DRUGA MARIA; SIEDZIAŁY ONE NAPRZECIW GROBU.

Obie niewiasty siedziały naprzeciw grobu, zasmucone po utracie Pana Jezusa, ale był to smutek nieuzasadniony. One nie widziały dalej niż wyrażały to słowa: „Zabrali Pana mego„. To, co one uważały jako stratę to dla nas jest zyskiem ponieważ miliardy serc otoczonych smutkiem poznały moc zmartwychwstania. Te smutne niewiasty to tylko początek tego smutnego wydarzenia, które miało nastąpić. To, co one uważały za koniec życia, było przygotowaniem do koronacji. Chrystus chwilowo zamilkł, aby z jeszcze większą władzą przyjąć życie. Tego one nie wiedziały. Dla nich był to grób nie mający żadnego znaczenia, był milczący i mroczny.

My mamy podobne przeżycia. Wiele razy nie rozumiemy Bożego działania w naszym życiu. Nie potrafimy znaleźć pocieszenia. Tam gdzie widzimy tylko śmierć, spotyka się z nami żywy Chrystus. Tam gdzie według nas kończy się wszelka nadzieja, objawia się początek życia i zapalają się jasne promienie nigdy nie gasnącego światła. Gdy ustępuje doświadczenie, przestajemy widzieć ogród skażony śmiercią, grobem. Nasza radość staje się większa, ponieważ podczas naszego smutku dotyka nas Pan, Bóg. Smutny ogród zakwita kwiatami, może nie są to kwiaty w naszym guście, ale są to kwiaty pochodzące z serca: miłość, nadzieja, radość, pokój. Są to kwiaty upiększające mogiłę głęboko skrytą w sercu wierzącego.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Iran – świadectwo

michael-brown

AskDrBrown

Mój przyjaciel, obecnie przebywający w Turcji, spotkał się ostatnio z wierzącymi z podziemnego kościoła w Iranie. Oto niesamowite świadectwo, które porusza serca. Jezus jest Panem!

Pewna dziewczynka, 10, 11 letnia, przeprowadziła się z rodzicami do innego miasta, gdzie pozostali sami i bardzo biedni. Często nie mieli nic do jedzenia. Gdy miała 13, 14 lat jej matka zachorowała na raka i ze stanu ubóstwa zostali ludźmi skrajnie ubogimi. Dziewczyna została pierwszą opiekunką matki. Podjęcie szpitalnego leczenia nie było możliwe, ze względu na koszty. Chodziła więc do kapliczek Szia i modliła się po 8 godzin dziennie o uzdrowienie matki, ale było z nią coraz gorzej.

Gdy miała 16 lat ktoś powiedział jej o Jezusie. Po tym zdarzeniu poszła do domu, gdzie matka była już w bardzo złym stanie i w ciągu kilku godzin zmarła. Była zaledwie 16 letnią dziewczynką, sama, zmrożona w szoku. Powiedziała, że stała tam, tuż przy ciele, około 6 godzin, usiłując wymyślić, co dalej robić. Wtedy przypomniała sobie, o tym człowieku, który powiedział jej, że Jezus może uzdrowić jej matkę. Modliła się do Jezusa po raz pierwszy i nagle jej matką zaczęła kaszleć. Wstała i była całkiem zdrowa. Poszły do szpitala i po pierwszej serii badań okazało się, że nie było żadnego śladu raka. Oddały więc obie życie Jezusowi wraz z najbliższymi przyjaciółmi i kilkoma kuzynami.

Działo się to 9 lat temu. Jej matka ma się dobrze i służy w podziemnym kościele a dziewczyna jest ewangelistką na pełnym etacie. Pracuje w służbie, z którą ja byłem razem dzieląc się ewangelią po 8 i więcej godzin dziennie, pomimo że grożą za to tortury. Kiedy zapytałem jej o to ryzyko, odpowiedziała po prostu: „Cierpienie jest podstawową częścią chrześcijaństwa. Byłoby to dla mnie zaszczytem, gdybym mogła cierpieć dla Jezusa. Kocham Go tak bardzo”.

Codzienne rozważania_28.07.2015

Hurynowicz_rozwazania

J 21:6.
A ON (JEZUS) IM (UCZNIOM) RZEKŁ: ZAPUŚĆCIE SIEĆ PO PRAWEJ STRONIE ŁODZI, A ZNAJDZIECIE. ZAPUŚCILI I NIE MOGLI JUŻ JEJ WYCIĄGNĄĆ Z POWODU MNÓSTWA RYB.

Głębokie wody Ducha Świętego są zawsze dostępne, ponieważ nie przerywają swojego biegu. Jest coś wspaniałego w tym, aby również i dzisiaj pogrążyć się w tych wodach żywota. Wody, które widział prorok Ezechiel w widzeniu, płynęły spod progu świątyni. Gdy przyszedł mąż ze sznurem i zmierzył głębokość to woda sięgała do kostek. Dalej dochodziła do kolan. Przy następnym pomiarze sięgała do bioder a potem była już tak głęboka, że trzeba było płynąć. Woda utworzyła rzekę, przez którą nie można było przejść (Ezechiel 47). Jak głęboko weszliśmy do wody żywota? Duch Święty dąży do tego, aby nasze „JA” zostało utopione. Nie tylko do kostek, do kalan, do bioder, lecz całkowicie, powinniśmy się zanurzyć w tym potoku życiodajnej wody. Odetnijmy linę, która trzyma naszą łódź przywiązaną do brzegu i odpłyńmy na głębinę. Nie zapominajmy, że ten Mąż, który trzyma w swojej ręce sznur do mierzenia, jest obecny z nami w każdej chwili.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Ludzkość jest upadła, lecz jest nadzieja

DuddleyHall

  DUDLEY HALL —

„...was, którzy niegdyś byliście mu obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze złe były, teraz pojednał w jego ziemskim ciele przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim…” (Kol 1:21-22).

Słyszę popularnych pastorów oferujących nadzieję dla zniechęconych ludzi, gdzie nie ma mowy o grzechu czy sądzie, gniewie czy demoralizacji. Wydaje się, że te tematy nie są popularne i niektórzy odwróciliby się, gdyby coś o tym powiedzieć.
Rozdzielając zachęcające nawoływania wierzącym i niewierzącym, odwołuje się do wersów, lecz rzadko interpretowanych w kontekście. „Jesteś szlachetny, po prostu zostałeś ofiarę kiepskiego myślenia. Możesz to jednak zmienić sam decydując o tym. Ty możesz zacząć dziś, mając pozytywne nastawienie umysłu a twoje błogosławieństwo jest w drodze”.

Wszyscy chcemy się skupiać na tym, co pozytywne, a nic nie jest tak pozytywne jak ewangelia. Ewangelia jest pozytywna w tym, że ludzkość jest oddzielona od Boga, wrogo nastawiona w swym umyśle do Niego i Jego królestwa, co powoduje, że nikczemnie się zachowuje. Człowiek jest tak zainfekowany swoją egoistyczną perspektywą i buntem przeciw Bogu, że nie tylko nie chce, lecz nawet nie może, się Jemu poddać. Jest na pozycji oddzielenia. Grzeszne zachowanie jest wynikiem wrogiego myślenia, co jest nieuniknione, gdy jest się oddzielonym od Boga. Między Bogiem a ludzkością jest przepaść, która wymaga sprawiedliwości wobec grzechu. Wyłącznie sam Bóg może połączyć tą przepaść. Gdyby On nie zdecydował się dążyć do tego, bylibyśmy na wieki bez nadziei.

Ewangelia jest również pozytywna tej dziedzinie. Każde przesłanie, które nie obejmuje zastępczej śmierci Jezus za pojednanie jest, w najlepszym wypadku, fałszywa. Naszym problemem nie jest niewiedza o tym, co właściwe, a co nie, problem leży znacznie głębiej. Nie chodzi o to, że potrzeba nam więcej motywacji czy inspiracji, lecz o to, że zostaliśmy odcięci od źródła życia, a zatem jesteśmy wrogo nastawieni do Boga. Nie chcemy uznać Jego suwerenności, ona zbija z tropu nasze ograniczone umysły, więc oskarżamy Go o to, że nie jest w porządku, że nie kocha. Nie chcemy uznać Jego miłosierdzia, ponieważ oznaczało by to dla nas, że trzeba przyznać, że sami nie możemy nic zrobić. Wytworzyliśmy więc religijny schemat, który pozwala człowiekowi zasłużyć na Bożą przychylność dzięki kilku własnym samowolnym zachowaniom, dorzuceniu kilku wyrazów z ewangelii tak, żeby wszystko wyglądało to na chrześcijaństwo. Czy jest więc w ogóle dziwne, że nasze życie jest bardzo podobne do tych, którzy nie wyznają Jezusa jako Pana?

Dobra nadzieja z tego tekstu jest taka, że Bóg zrobił wszystko, co jest konieczne do odnowienia nas ku temu, do czego zostaliśmy stworzeni. Tak, gdy stale ufamy Jemu jako Panu naszego życia i centrum naszego myślenia, możemy uchwycić się całkowicie nowego życia,.

Gdyby ludzkość mogła rozwinąć swoje życie tylko na podstawie decyzji, że będzie lepiej myśleć i działać, Jezus zapłaciłby wysoką cenę za nic. On pojednał nas z Bogiem. Ci, którzy żyją w Nim mają moc do zastosowania tego. Ci, którzy Go nie znają, mogą sobie tylko życzyć tego.

Codzienne rozważania_27.07.2015

Hurynowicz_rozwazania

Łu 5:4.
A GDY (JEZUS) PRZESTAŁ MÓWIĆ, RZEKŁ DO SZYMONA: WYJEDŹ NA GŁĘBIĘ I ZARZUĆCIE SIECI SWOJE NA POŁÓW.

Pan Jezus nie powiedział na jaką głębinę. Głębina na którą jesteśmy gotowi wypłynąć, zależy do tego czy całkowicie oderwaliśmy się od brzegu, od wszelkich naszych potrzeb i od uświadomienia sobie tych możliwości, które mamy do dyspozycji. Ryby żerują na głębokich wodach, a nie płyciźnie. Podobnie jest z nami. Zaspokojenie naszych potrzeb znajdziemy w Bożych głębinach. Musimy odpłynąć na głębinę Bożego Słowa, którą Duch Święty jest w stanie nam otworzyć. Na głębinę Bożej woli gdzie zobaczymy Jego troskę o nas. Na głębinę poznania Ducha Świętego, aby On stał się dla nas odpowiedzią na nasze modlitwy, naszym osobistym Przywódcą, który będzie tworzył wszystkie wydarzenia w naszym życiu. Na głębinę poznania Bożych zamiarów i zbliżającego się Jego Królestwa, tak, aby przyjście Pańskie i Jego tysiącletnie panowanie stały się dla nas jasne. Pan Jezus radzi nam popłynąć na te wszystkie głębiny. On stworzył nas i te wszystkie głębiny i do tych głębin przystosował nasze dążenia i uzdolnienia.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.