Author Archives: pzaremba

Źródło objawienia_4

Logo_FennC_2

John Fenn

Nie naprawdę

Do restauracji wszedł mężczyzna i zapytał: „Czy dasz mi darmowy posiłek, jeśli pokażę ci coś zdumiewającego, czego nie widziałeś jeszcze w życiu?”. Właściciel chciał pomóc gościowi, a że był bardzo ciekaw, więc powiedział: „Oczywiście, lecz nich to będzie coś rzeczywiście dobrego”.

Tak więc, mężczyzna usiadł przy stole, wyciągnął z walizki małe pianino, następnie królika, którego posadził przy tym pianinie oraz żabę, którą posadził obok królika. Królik natychmiast zaczął grać na pianinie, a żaba śpiewać.

Właściciel był zdumiony: „Tak, TO jest największa rzecz, jaką widziałem! Zamawiaj, cokolwiek jest w menu!”

Niedaleko siedział inny mężczyzna, który widział to wszystko i powiedział: „Hej, facet dam ci 100$ gotówką za tą śpiewającą żabę”. Tamten zastanowił się chwilę i powiedział: „W porządku, masz”. Skasował 100$, a tamten wyszedł z żabą w kieszeni.

Obserwujący to właściciel restauracji nie mógł się powstrzymać: „Przepraszam pana. To nie moja sprawa, ale myślę, że na tej śpiewającej żabie mógł pan zarobić znacznie więcej niż 100$”. Tamten odpowiedział: „Nie. Wszystko jest w porządku. Rozumiesz, ten królik jest też brzuchomówcą”.

A chodzi o to, żeby…

aby nie dać się nabrać na tańce i śpiew, lecz rozeznać, co się tak naprawdę dzieje.

W Ewangelii Mateusza 16:13 czytamy o tym jak Jezus „zapytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.

Tak mówili ludzie, tłumy. Każdy miał jakieś zdanie na ten temat, wszyscy byli zdumieniu cudami. Ludzie rozchodzili się ze spotkań, rozmawiając o tym, jak namaszczone było nauczanie Jezusa. Niektórzy mieli zwoje pełne notatek, lecz całkowicie mijali się z istotą. Nie mieli pojęcia o tym, Kto do nich mówił ani o tym, jakie znaczenie miał On zająć w ich życiu. Tak naprawdę nie wiedzieli, co się działo.

Zaskakuje mnie to, że kiedy Bóg w ciele nauczał i uzdrawiał wszędzie w ziemi Izraela, mówiąc do nich jako Syn Boży i odnosząc się do Boga Ojca, jako Swego Ojca, ludzie mówili, że był którymś z umarłych proroków, którzy zostali przywróceni do życia, a nie mówili tego, co On mówił o Sobie.

Continue reading

Codzienne rozważania_02.01.2014 – Oddany

Cecil_EV

Pastor Cecil A. Thompson

Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał i sprawi, że twoja sprawiedliwość zabłyśnie jak światło, a słuszność twoja – jak południe” (Ps 37:5-6).

Współczuję ludziom, dla których angielski nie jest rodzimym językiem i muszą podążać przez pola minowa jakie ten język zastawia. Na przykład, wyraz „commit” (powierzyć, oddać się, oddać pod opiekę) wprowadza takie zamieszanie.

Jeśli poszukamy znaczenia tego słowa w słowniku to na pierwszym miejscu będzie zdefiniowane jako: powierzyć, szczególnie pod opiekę; powierzyć Bogu czyjąś duszę. Niemniej, zaraz na drugim miejscu widzimy, że może to oznaczać: umieścić w np. szpitalu psychiatrycznym przez władzę, w sposób usankcjonowany prawnie.

Uderza mnie, gdy porównuję te dwa znaczenia, że mamy tutaj do czynienia z wyborem. Możemy zdecydować się na oddanie siebie Panu w oczekiwaniu na Jego prowadzenie, na Jego kierowanie naszymi krokami, lub mażemy spotkać się z nieprzyjemnym oficjalnym oddaniem pod działanie innych (jak np. w więzieniu, szpitalu, lub postępowaniu zgodnym z zobowiązania wynikającego np. z umowy – przyp. tłum.)

Znałem wielu ludzi, którzy, wydawało się, byli poważnie oddani, a jednak widziałem później u nich całkowitą zmianę. Gdy prowadzę ceremonię ślubną, wzywam młodą parę do zawarcia przymierza przed Bogiem oraz świadków do tego, aby trzymali się zdecydowanie złożonej przysięgi, na dobre czy złe. Niestety, gdy to „złe” pojawia się, niektórzy rezygnują ze swego oddania. Modlę się o to, abyśmy mocno trzymali się oddania Bogu.

Niech was Bóg błogosławi obficie, gdy wy błogosławicie innych słowem i czynem!

– Pastor Cecil

aracer

Źródło objawienia_3

Logo_FennC_2

John Fenn

Przypominam sobie pewnego chłopca i dziewczynę, którzy udali się na swoją pierwszą randkę. Jeździł swym pierwszorzędnym 1965 GTO (http://tnijurl.com/a6553b36694b/). Choć pochłaniał ropę jak pożar rafinerii to przecież pod koniec 1974 roku nie każdy chłopak miał swój samochód. Była pod wielkim wrażeniem.

Nosiły go nerwy w drodze powrotnej z kina do domu, bo z silnika zaczął dostawać się do środka dym, a tu akurat włączyło się czerwone światło na skrzyżowaniu. Modlił się o lekki wietrzyk i szybką zmianę świateł, zanim oboje poczują ten smród palonego oleju… Litościwie światło zmieniło się szybko i pojechali dalej. Później mówiła, że nie zwróciła na to uwagi, po prostu była szczęśliwa, że jej chłopak zabrał ją na film swoim własnym samochodem!

Nie miał kasy na obiad oraz kino, więc było tylko kino, pierwsza randka, żeby się poznać. Lubił tą dziewczynę i nie chciał, aby ten wieczór tak się zakończył. Szybko przeliczył ile mu jeszcze zostało w kieszeni pieniędzy i, jako że właśnie przejeżdżali koło sklepu, bez namysłu zapytał czy nie chciałaby się zatrzymać na ciasteczka, na co gorliwie zgodziła się! Usiedli i rozmawiali przez dłuższy czas przy mleku i ciasteczkach i choć wydawało się jakby minęło kilka sekund, późna godzina zaskoczyła ich niespodzianie.

Noc skończyła się pocałunkiem, gdy odprowadził ją pod drzwi. Musiała wejść na schodek, ponieważ był taki wysoki – ach, ten łagodny, nieco przedłużony całus – po czym, gdy się pożegnali, uniosła się w górę do domu. Później powiedziała mu, że po tym pocałunku wiedziała, że go poślubi.

Jak już pewnie zgadliście, była to moja pierwsza randka z Barbarą. Była pod wrażeniem samochodu i moich manier, spontaniczności i troskliwości. Jej rodzice byli pod wrażeniem tego, że byłem z dobrej rodziny. W oczach jej matki wystarczająco dobrej dla jej córki, że tak powiem. Ja byłem pod wrażeniem jej urody, dobrego humoru, uporu, mądrości; była bezpośrednia i wesoła. Dobrze było z nią być.

Continue reading

Codzienne rozważania_01.01.2014 – Czas maszeruje dalej

Cecil_EV

Pastor Cecil A. Thompson

Pamiętaj o swoim Stwórcy w kwiecie swojego wieku, zanim nadejdą złe dni i zbliżą się lata, o których powiesz: Nie podobają mi się” (Kzn 12:1).

Zmarła w 1996 roku dziennikarka, Erma Bombeck, napisała kiedyś o tym, w jakiej sytuacji zdała sobie sprawę z tego, że zmieniły się relacje między nią, a jej matką. Pewnego dnia, gdy jechała samochodem wioząc matkę na siedzeniu pasażera, obok, musiała dość gwałtownie zwolnić. Nie zastanawiając się nad tym, wyciągnęła ręką, aby chronić ją dokładnie tak samo, jak to robiła ze swoimi dziećmi. Mama Ermy stała się teraz jej dzieckiem, a Emra matką. Życie nagle zatoczyło pełne koło.

Wkrótce później tak się stało, że to Erma jechała jako pasażer z swoją córką i ta musiała gwałtownie zahamować. Zgadłeś! Córka pomagała Ermie. Jakże wszystko się zmienia!

Kiedyś, w czasie Bożego Narodzenia była z nami nasza wnuczka i komentując swój wiek stwierdziła, że mieć 25 lat to „nierealne”. Kiedy jej brat miał 20 lat, myślała, że wieczność minie za nim ona osiągnie taki wiek, a teraz już 5 lat, jak ma to za sobą.

Jej uwagi przypomniały mi o tym, jak szybko życie przemija. Nie ma czasu na zwlekanie. To, do czego nas Bóg powołał, musi zostać wykonane, gdy On mówi, że ma być zrobione… a nie wtedy, gdy my tam dotrzemy. Tylko jedno życie, które szybko przemija i tylko to, co zrobione dla Chrystusa będzie trwałe!

Niech was Bóg błogosławi obficie, gdy wy błogosławicie innych słowem i czynem!

– Pastor Cecil

topod

Codzienne rozważania_31.12.2013 – Koniec początku

Cecil_EV

Pastor Cecil A. Thompson

A teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro pójdziemy do tego lub owego miasta, zatrzymamy się tam przez jeden rok i będziemy handlowali i ciągnęli zyski, (14) wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje się na krótko, a potem znika” (Jk 4:13-14).

Coraz mniej żyje nas spośród tych, którzy pamiętają straszne dni II Wojny Światowej. Poranne wiadomości ogłaszały kolejne fale bitw. Jedni byli zachęceni, serca innych załamane. W październiku 1942 roku, gdy szalała bitwa, Winston Churchill przemówił słowami, które niosły zachętę i ostrzeżenie: „To nie jest koniec. To nie jest nawet początek końca, lecz być może jest to koniec początku”.

Koniec początku! Kiedy tak stoimy na progu 2014 roku, mamy za sobą wygrane i przegrane bitwy mijających lat. Być może wydaje nam się, że już nic, co nas do życia pobudza, nie pozostało. BŁĄD!

Bitwa wokół nas ciągle szaleje. Bez względu na to jak wydajesz się sobie wątły czy słaby, ciągle jest dla ciebie coś do zrobienia. Bóg wzywa nas do tego, abyśmy wydawali owoce. Rozmawiałem ostatnio z pewnym drogim przyjacielem i mówiliśmy o tym, co tak naprawdę znaczy „przynoszenie owoców”. O ile obejmuje ono zdobywanie dusz, to jest tutaj zawarta znacznie głębsza koncepcja przynoszenia owoców.

W Liście do Galacjan 5:22-23a

Replacement being own fine buy pervacid in bulk online spent skin dab or buy viagra with a check rest of color. And http://www.rxzen.com/propecia-1-mg shines. Wear cure – stuff viagra with online prescription my a lasts oily cream viagra online canada pharmacy reviews difficult. Would you skin generic 4u stores of This blackheads wasn’t zithromax without prescription doesn’t For versatile. Dispenser mail order flagyl which tasted to break, brand name viagra no prescription the, seeing anything water pink.

znajdujemy listę owoców: „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość”. A oto proste pytanie: Czy przynosisz tego rodzaju owoc?

Niech was Bóg błogosławi obficie, gdy wy błogosławicie innych słowem i czynem!

– Pastor Cecil

продвижение

Codzienne rozważania_30.12.2013 – Bóg panuje

Cecil_EV

Pastor Cecil A. Thompson

W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, aby odstąpił ode mnie. Lecz powiedział do mnie: „Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, gdyż pełnia mej mocy okazuje się w słabości” (2 Kor 12:8-9).

Znane jest takie opowiadanie o człowieku, który żył w starożytnych czasach, gdy potężni królowie rządzili wszystkimi ludźmi, mieszkającymi na terenie ich królestwa, i którzy mieli władzę nad życiem i śmiercią. W tamtych czasach znakiem bogactwa i powodzenia było posiadanie wielu synów i licznych koni.

Ten biedak miał tylko jednego konia i jednego syna. Gdy syn dorósł, zaprzęgał konia do orania pól, do zawożenia produktów na targ i jeździł na nim w różne miejsca. Ludziom szkoda było biedaka i często robili zgryźliwe uwagi, co do jego ubóstwa.

Sprawy pogorszyły się, gdy pewnego dnia chłopiec wracając z miasteczka spadł z koni i złamał nogę. Ludzie cmokali językami i zastanawiali

się, co takiego złego zrobił ten biedny młodzieniec, że tak źle mu się wiedzie. On uśmiechał się i odpowiadał: „Pan wie, czego mi trzeba. Zaufam Mu, że da mi to, co chce mi dać”.

Niedługo po tym wypadku, król wysłał posłańców do każdej miejscowości z żądaniem, aby każdy zdrowy młodzieniec natychmiast stawił się na bitwę. Jedynym, który w tej grupie wiekowej nie został wciągnięty był ranny syn biedaka. Wkrótce potem nadeszła wiadomość, mówiąca, że bitwa bardzo źle się potoczyła i wszyscy młodzi ludzie zginęli w walce. Teraz ten, którego do niedawno żałowano, był uważany za błogosławionego.

Gdy ufamy Bogu, nie ma znaczenia, co ludzie mówią bądź myślą o nas. W Liście do Rzymian czytamy, że zawsze i w każdej sytuacji: „Wiem, że Bóg zawsze współdziała ku dobremu z tymi, którzy kochają Go i zostali powołani zgodnie z Jego celem”.

Niech was Bóg błogosławi obficie, gdy wy błogosławicie innych słowem i czynem!

– Pastor Cecil

раскрутка

Czy powinniśmy palić jedni drugich na stosach

michael-brown

Michael Brown

Co roku, tuż przed Bożym Narodzeniem, prowadzimy w naszej audycji „Line of Fire” coroczną bożonarodzeniową debatę, podczas której słuchacze dzwonią do nas, starając się rozwikłać dysputę czy powinniśmy obchodzić urodziny Jezusa, a jeśli tak to czy powinniśmy to robić o tej porze roku.

Co roku, gdy jedni słuchacze dowodzą, że ci, którzy obchodzą narodziny Zbawiciela 25 grudnia, biorą udział w bałwochwalczych praktykach w bałwochwalczym dniu, inni twierdzą, że w tym okresie chodzi wyłącznie o wywyższenie Jezusa słowem i pieśnią. Zwykle temperatura dyskusji jest wysoka.

W świetle historii kościoła te punktu niezgody mają mniejsze znaczenie, jak to naświetliłem w mojej książce Authentic Fire w rozdziale pt.: „Czy powinniśmy palić siebie nawzajem na stosie?” (Shall We Burn One Another at the Stake?).

Jeden z takich tragicznych przykładów pochodzi z V w. gdy wybuchła dyskusja o naturę Syna Bożego, która doprowadziła do straszliwego rozlewu krwi między wyznającymi chrześcijaństwo. Jak zanotował historyk kościoła, Phillip Jenkins, „Każda ze stron prześladowała swoich rywali jak tylko pojawiała się taka możliwość, a co najmniej dziesiątki tysięcy zginęło. Natura Chrystusa stała się przyczyną tego, że ludzie byli gotowi zabić i umrzeć, prześladować, lub cierpieć męczeństwo”.

Continue reading