Author Archives: pzaremba

Nie martw się

Don’t Worry

Alan Smith

•    Flp 4:6-7: „Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie„.
•    „Nie martwcie się o nic, lecz módlcie się o wszystko, mówcie Bogu o swoich potrzebach i nie zapominajcie dziękować mu za odpowiedzi. Jeśli tak robicie, będziecie przeżywać Boży pokój, który jest wspanialszy niż ludzki rozum może pojąć. Jego pokój będzie strzegł ciszy i odpocznienia waszych myśli i serc, gdyż ufacie Chrystusowi Jezusowi” (TLB).

Czy martwisz (troszczysz/niepokoisz) się, bądź martwiłeś się kiedykolwiek? Oczywiście, że tak, a być może nadal to robisz. W pewnych sytuacjach życiowych, w pewnych momentach wszyscy martwimy się. Jakże jednak coś, co wydaje się być tak szlachetne, może wywoływać u nas tak wielki strach i emocjonalny ból? Może mi wydawać się, że martwienie się dowodzi tego, jak bardzo troszczę się o kogoś lub o coś, lecz czy tak jest rzeczywiście? Czy taka myśl jest prawdziwa? Spójrzmy na powyższy fragment Pisma i zobaczmy, co on mówi o martwieniu się. Przede wszystkim zachęca nas do tego, abyśmy się nie “troszczyli/martwili” o nic. Kto potrafi naprawdę tak żyć?! W codziennym życiu, niepokój wydaje się być automatyczną emocjonalną odpowiedzią na troszczenie się. Z jakiegoś powodu musimy wierzyć, że tak jest to prawda; jak to widzę to u siebie i czuję że naprawdę troszczę się, gdy czymś/kimś martwię. Czy jednak może tak być, że nie troszczę się kogoś bądź o coś innego; lecz mogę martwić się o siebie samego i o to, jak ta sytuacja wpłynie na mnie? Czy może to być egoistyczny akt w przebraniu? Czy egoistyczny akt martwienia się w rzeczywistości otwiera moją duszę na to, aby strach tam rozwijał się?

Spójrzmy w Słowniku Webstera na definicję martwienia się (worry):
•    Formy gamatyczne: wor•ried; wor•ry•ing
•    1 brytyjski dialekt :  DUSIĆ, ZABIJAĆ DUSZĄC ( CHOKE, STRANGLE )
•    2 a : nękać przez rozdarcie, kąszenie, chapać zębami (o psie) – szczególnie w szyję; b: potrząsać lub ciągnąc zębami (jak ratlerek potrząsający – worrying –  szczurem), c: dotykać lub niepokoić wielokrotnie.
•    3 a :  atakować bądź traktować brutalnie lub agresywnie: męka, cierpienie (TORMENT) b : poddać uporczywym czy dokuczliwym zalotom/staraniom
•    4 :  dotknąć umysłowym strapieniem bądź ożywieniem; zaniepokoić.

Uwierzysz takiej definicji?? Myślałem na własny użytek, że “martwić się” jest całkiem chwalebne, ponieważ jest to dowód na to, jak bardzo troszczę się. Opierając się na powyższej definicji, nie wygląda na to, że taka myśl jest prawdziwa. Idźmy krok dalej.
Miałeś kiedyś takie wrażenie, jakby ktoś dusił cię czy uczucie dławienie bez wyraźnego powodu? Czy przeżyłeś kiedykolwiek napad paniki bądź poczucia, że nie jesteś w stanie złapać powietrza? Chciałbym zasugerować, że może to być owoc egoistycznego sposobu martwienia się. Kto mi to może robić, możesz zapytać? Wierzę, że jest to bezpośrednio związane ze martwieniem się; innymi słowy: samo to sobie robimy.
Nasze śmierdzące myśli dosłownie wyduszają samo życie z nas. Przeżywamy wtedy coś, co w naturalnym świecie dzieje się, gdy ktoś zaciśnie nam ręce na szyi. Zdarzało mi się, że ludzie prosili mnie o modlitwę z powodu uczucia jakby ktoś czy coś ich zabijał dusząc. Gdy mówiłem z nimi tym, że ich problemem jest martwienie się, słuchali z niedowierzaniem. Mówiłem wtedy: „Musisz ufać Bogu, a nie swojemu martwieniu się. Przestań się martwić, ponieważ w ten sposób zgadzasz się ze swoim fałszywym przypuszczeniem”. Fałszywe założenie nie należy do rzeczywistości i pochodzi z fałszywego postrzegania. Fałszywe postrzeganie to spostrzeżenie czegoś, co nie jest prawdą. Tak wiec, zamartwianie się pochodzi z myśli, która nie jest nawet prawdziwa. Należy pamiętać o tym, że ważne jest, abyśmy byli właścicielami naszych własnych myśli i spostrzeżeń.  My jesteśmy odpowiedzialni za to, co myślimy i co robimy. Nie jesteśmy odpowiedzialni za innych, lecz za siebie samych.
Wierzę, że martwić się oznacza być dręczonym, czy jak ujmuje to słownik Webstera, jest to dokuczliwa uwaga skierowana na siebie. To dręczenie opiera się na kłamstwie, które pochodzi z fałszywego spostrzeżenia. Pismo mówi, że jeśli odczuwamy, że jesteśmy dręczeni jest to działanie nieczystego ducha. Czy faktycznie chcemy mieć społeczność z duchami nieczystymi?
•    Łk. 6:18: a także dręczeni przez duchy nieczyste. Wszyscy byli uzdrawiani (NKJV).
Słownik Webstera:
•    4 : dotknąć umysłowym strapieniem bądź ożywieniem; zaniepokoić

Czy to możliwe, żeby była to prawdziwa walka duchowa? Wydaje się, że ta ciemna strona tego duchowego świata chciałaby dotykać nas umysłowym strapieniem czy pobudzeniem. Jak to się dzieje? Jedynym sposobem wprowadzenia nas w stan utrapienia czy pobudzenia umysłowego jest to, abyśmy znaleźli się w stanie współpracy/relacji z nim w tym, jak myślimy. Zgodziliśmy się na swoją współpracę z ciemnością, przekonaliśmy samych siebie, zostaliśmy oszukani przez własny egoizm, ponieważ myśleliśmy, że jesteśmy tacy szlachetni. Prawda jest zaś taka, że nasze zaufanie co do wszystkich życiowych okoliczności skierowane było na nas, a nie na Boga. Jak możemy się wyzwolić? Po prostu: pokutować. Pokutować z egoizmu, pokutować z myśli, że martwienie się jest szlachetne; pokutować za nieufanie Bogu we wszystkich życiowych sytuacjach; pokutować za porozumienie z mocami ciemności. Prawdziwa wolność przychodzi wtedy, gdy zgadzamy się z prawdą. Pismo mówi, że powinniśmy poznać prawdę i ta prawda nas wyzwoli. Uchwyćmy się teraz tej prawdy i chodźmy w wolności, którą oferuje.

Blessings,
Alan

раскрутка сайта

Wizja dla Izraela_17.02.2012

 AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

źRóDŁO: Vision für Israel e.V. ·Tel. 0049-89-566 595·Fax 0049-089-5464 5964
e-mail: info@wizjadlaizraela.org  ·  w sieci:  visionfuerisrael.org

Piątek, 17 lutego 2012

Oto wstydem i hańbą się okryją wszyscy rozjątrzeni na ciebie. Unicestwieni będą i zginą ludzie kłócący się z tobą(Iz. 41,12).

IZRAEL PODEJRZEWA ZE TO IRAN STOI ZA EKSPLOZJAMI W BANGKOKU – Jeden z ministrów izraelskiego gabinetu rządowego powiedział w tym tygodniu, że jego kraj „wyrówna rachunki” z wykonawcami zamachu w Bangkoku. W całym Izraelu podniesiono we wtorek stopień alarmu. Irańczycy, którzy mieli przy sobie granaty stracili nogę podczas wybuchu. Minister obrony Izraela Ehud Barak powiedział na temat zamachu, w którym rannych zostało pięciu przechodniów, że chodziło o planowany atak terrorystyczny za którym stał Iran. Izrael oskarżył też Iran o obecność podczas ataków na przedstawicielstwa dyplomatyczne w Gruzji i Indiach. W radiu Izrael Jizchak Acharonowicz, minister bezpieczeństwa publicznego, wspomniał o Iranie nie wprost, ale dał do zrozumienia, że Izrael może się zemścić. „Wiemy, kto wykonał zamach terrorystyczny, wiemy kto wysłał terrorystów i Izrael wyrówna te rachunki” – powiedział. USA potępiło ataki na stolicę Tajlandii i wskazały na powiązania zamachu z Iranem (INN, Haaretz).

NETANJAHU: IRAN STOI ZA ZAMACHEM NA PRZEDSTAWICIELSTWO IZRAELA W NEW DELHI –Iran stoi za zamachem bombowym na przedstawicielstwo Izraela w Indiach i udaremnionym zamachem w Tbilisi, stwierdził premier Beniamin Netanjahu w poniedziałek. Dodał, że żydowskie państwo nadal będzie ścigać międzynarodowy terror Iranu. Komentarz Netanjahu nadszedł po poinformowaniu o tym, że w zamachu ranna została żona izraelskiego dyplomaty. Za eksplozję w Dehli i nieudany atak w Tbilisi Netanjahu oskarżył Iran i jego zauszników z Hisb-Allah. Powiedział, że za atakami w poniedziałek stoi „Iran, największy na świecie eksporter terroru” (Haaretz, INN).

MOSSAD I CIA MÓWIĄ O IRANIE – Szef izraelskiego wywiadu zagranicznego spotkał sią w poprzedni weekend z dyrektorem amerykańskiego wywiadu w Waszyngtonie, by rozmawiać na temat ewentualnego ataku militarnego na Iran. W rozmowie między Tamirem Pardo, szefem Mossadu i szefem CIA Davidem Petraeusem, chodziło głównie o „odporność” Iranu, to znaczy o czas, którego Iran potrzebuje by ukryć swoje wirówki w miejsce, gdzie mogłyby przetrwać atak izraelskiego lotnictwa. Pardo chciałby, według doniesień, zbadać jak USA miałyby zareagować na jednostronny atak Izraela na atomowe instalacje Iranu. Gdyby udało się Iranowi schować swoje urządzenia w bezpiecznym miejscu znaczyło by to dla Izraela przekroczenie pewnej granicy. Dla USA, która posiada większą siłę rażenia i znajduje się dalej od rosnącego arsenału Iranu, granica znajduje się gdzie indziej. W raporcie Newsweeka z tego tygodnia pisze się, że Obama dał jasno do zrozumienia, że stawia na sankcje gospodarcze by zatrzymać atomowe aspiracje Iranu. Przede wszystkim Biały Dom nie chce by Izrael rozpoczynał wojnę akurat teraz. Od kiedy w Białym Domu rezyduje Obama izraelski premier Netanjahu ma coraz większe wrażenie, że kiedy prezydent mówi o Iranie, a ponadto, że jest przeciwko temu by Iran był mocarstwem atomowym, czynnik Izraela wydaje sią dla niego nie grać dużej roli. Wysokiej rangi współpracownik wywiadu powiedział, że Izrael przez cztery miesiące nie wysyłał swoich informacji do USA, ponieważ Obama za podstawę negocjacji z Arabami uznawał zieloną linię graniczną z wojny w 1967 roku. Chociaż Izrael znów rozpoczął przekazywanie tych informacji zataił jednak najważniejsze szczegóły dla siebie. Z powodu różnic stanowisk, zdaniem Newseeka, USA i Izrael zgadzają się po cichu na to, że Izrael prowadził będzie działania potajemnie, tam gdzie USA z powodów prawnych nie może tego robić (Jerusalem Post, INN).  „Nie pokładajcie ufności w książętach ani w człowieku, u którego nie ma wybawienia!“ – Psalm 146,3

BOMBY DLA ZAMACHOWCÓW SAMOBÓJCÓW W ZATOCE – Iran wzmocnił swoją marynarkę w Zatoce Perskiej i spreparował małe łodzie podwodne do ataków samobójczych; komendant amerykańskiej marynarki powiedział jednak, że USA może udaremnić Iranowi zablokowanie Cieśniny Hormuz. Wiceadmirał Mark Fox podkreślił, że Iran zwiększył ilość łodzi podwodnych i okrętów wojennych. Ostrzegł przed małymi łodziami podwodnymi o dużej sile ładunków wybuchowych mogących być wykorzystane do zamachów samobójczych. „Irańczycy zgromadzili ogromne ilości min. Z zainteresowaniem obserwujemy rozwój ich rakiet dalekiego i krótkiego zasięgu oraz rakiet balistycznych krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu, oraz – oczywiście – program atomowy” – stwierdził Fox podczas omówienia sytuacji w bazie floty w Bahrajnie. Dodał, że Iran posiada 10 małych łodzi. Eksperci wojskowi uważają, że 5. flota  marynarki USA, która patroluje Zatokę o kilka wielkości przewyższa marynarkę irańską (Reuters).

IRAN GROZI ARABOM W ZATOCE – Rzecznik irańskiego parlamentu ostrzegł w tym tygodniu arabskie kraje Zatoki Perskiej, że Teheran im „nie przebaczy”, jeśliby stali za intrygami USA przeciw tej Republice Islamskiej. „Zalecamy niektórym krajom w regionie, które wcześniej stały po stronie Saddama Huseina, a teraz stoją po stronie USA (które knują intrygi przeciw narodowi irańskiemu), by teraz przestały.” W Regionie będą konsekwencje, jeśli nowe intrygi dotkną jego kraj, stwierdził rzecznik. Arabskie kraje w Zatoce, głównie Arabia Saudyjska i Kuwejt były mocno zaangażowane, politycznie i finansowo w wojnę Iraku przeciw Iranowi w latach 1980-1988. Jego komentarze trafiły na czas dużego napięcia sytuacji w zatoce Perskiej, kiedy EU i USA nałożymy nowe sankcje na Iran z powodu jego programu atomowego (INN).

PREMIER HAMASU ODWIEDZA IRAN – Ishmael Hanija, „premier” Hamasu w Gazie odwiedził w ostatnim tygodniu Iran, by zademonstrować nadal dobre stosunki między Hamasem a Iranem, chociaż pojawiały się doniesienia o wzajemnych napięciach. W irańskich mediach pisano o gorącym przyjęciu. W wiadomościach dało się wyczuć, że Hamas odczuwa opór ze strony Iranu by dostarczać pomoc syryjskiemu prezydentowi Assadowi. Analitycy jednak wychodzą z założenia, że serdeczne powitanie Hanii świadczy o tym, że stosunki między Hamasem a islamską Republiką pozostają pozytywne. „Do wszystkich, którzy wmówili sobie, że Hamas nie jest małą grupką ekstremistów, jest to – mam nadzieję – dzwonek alarmowy” – stwierdził rzecznik premiera Banjamina Netanjahu. „Przywódcy Hamasu i przywódcy Iranu mają te same ekstremistyczne cele. Pod każdym względem Hamas ma pełnomocnictwa Iranu” (Jerusalem Post, NY Times).

IZRAEL POZWALA NA EKSPORT Z GAZY DO JORDANII I ARABII SAUDYJSKIEJ– Mimo trwającego ostrzału rakietowego z Gazy przez Hamas i inne sprzymierzone z nim grupy terrorystyczne izraelski rząd robi wszystko, by ułatwić życie zwykłym rolnikom mieszkającym w strefie. Izraelskie urzędy otworzyły w tym tygodniu drzwi do eksportu pomidorów ze strefy do Jordanii i Arabii Saudyjskiej. Izraelskie laboratoria sprawdziły pomidory pod kątem międzynarodowych standardów (Ma’an News).

SYRIA WZYWA LIBIĘ I TUNEZJĘ BY ZAMKNĘŁY SWOJE  AMBASADY – Syria wezwała w ostatnią sobotę rządy w Libii i Tunezji by zamknęły swoje ambasady w ciągu 72 godzin. Nastąpiło to po wprowadzeniu przez te północnoafrykańskie kraje podobnych sankcji wobec Syrii. Libia poinformowała w czwartek, że zapewniła syryjskiemu przedstawicielstwu trzy dni na opuszczenie kraju. Przedtem Tunezja wprowadziła kroki by wyrzucić z kraju syryjskiego ambasadora i odebrać mu uwierzytelnienia syryjskiego państwa pod przywództwem Assada (Reuters).

CZOŁOWY SYRYJSKI GENERAŁ ZAMORDOWANY – Trzech zamaskowanych mężczyzn zabiło w poprzednią sobotę generała brygady Issa al-Kholi przed jego domem w Damaszku. To było pierwsze zabójstwo wysokiej rangi oficera w syryjskiej stolicy od czasu powstania przeciw reżymowi prezydenta Assada w marcu poprzedniego roku. Zamach może być znakiem że uzbrojeni członkowie opozycji próbują w silnie strzeżonym mieście zwiększyć swoją aktywność. W piątek podczas dwóch ataków bombowych na posterunek policji i urząd bezpieki w mieście Aleppo na Północy Syrii zostało zabitych 28 osób a rannych 235 osób. Opozycja zarzuca reżymowi, że zaplanowała ten zamach by zaszkodzić wizerunkowi tych którzy są przeciwko Assadowi. W Aleppo, najważniejszym centrum ekonomicznym Syrii przez ostatnie 11 miesięcy było relatywnie spokojnie, ale w ostatnich tygodniach wzrosła ilość i gwałtowność protestów i tutaj. W sobotą trupy reżymowe zabiły 35 osób. Wśród ofiar było 19 osób, które zmarły w centralnie położonym mieście Homs, gdzie wojsko uderza regularnie od kiedy rząd postanowił siłą kontrolować sytuację. Rozwijająca się wojna domowa rozszerza się także i na Liban. Dwie osoby zginęły a 19 zostało rannych kiedy zwolennicy syryjskiego prezydenta Assada starły się z jego przeciwnikami w libańskim Trypolisie (INN).

Jako wydawcy Aktualności z Jeruzalemu celem naszym jest prezentować naszym czytelnikom dokładne, wiarygodne i aktualne nowości na tematy dotyczące Bliskiego Wschodu. Jeśli chodzi o artykuł z poprzedniego tygodnia „Ojciec i syn usunięci z nowego przekładu Biblii”  to podsumowując tę sprawę, która pochodziła uprzednio z  Yahoo News, uważamy za stosowne nasze stanowisko zaprezentować bliżej: z wielką uwagą i troską śledziliśmy ten temat dalej. Stwierdziliśmy przy tym, że nasze przesłanie z artykułu z Yahoo zawierało przedwczesne ustalenia i fakty, które nadal w kręgach zainteresowanych Biblią są przedmiotem dyskusji. Przy istnieniu kontrowersji w istocie rzeczy nie chodzi o to, że pewne podstawowe pojęcia jak „Ojciec”, „Syn” i „Syn Boży” są usunięte z Biblii, ale bardziej raczej o to, że te słowa i pojęcia przetłumaczone zostały tak by pasować do kultury pojęciowej i rozumienia muzułmanów. Wynikające z tego tłumaczenie dla wielu chrześcijan jest powodem do troski. Zalecamy każdemu kto jest zainteresowany tym tematem liczne artykuły i fora dyskusyjne w Internecie.

Dziękujemy Panu za Wasze modlitwy

Barry, Batya i zespół VfI

tłum z niem. MWN

 

сайт

Whitney Houston i milcząca hańba uzależnień

 J. Lee Grady

Tłum.: B.M.

 Śmierć divy popu powinna przypominać nam o niewygodnej rzeczywistości: Ludzie w kościele biorą narkotyki.

 Każdy, kto słyszał utwór Whitney Houston „I Love the Lord”, lub kto widział ją występującą z CeCe Winans i Shirley Caesar w 1996 r. na rozdaniu nagród Grammy, wie, że miała niezrównany głos najlepiej pasujący do muzyki gospel. Ale Whitney wybrała szerszą ścieżkę. Kiedy otworzyły się przed nią drzwi do nagrania albumu pop w latach 80-tych, to stał się on najlepiej sprzedającym debiutanckim albumem kobiety artystki. Whitney stała się divą Ameryki.

Ale żadne ziemskie sukcesy nie pomogły jej pokonać osobistych demonów. Jej burzliwe małżeństwo zostało zniszczone przez przemoc domową. Przyznała, że w 1990 brała kokainę co dzień. W ciągu ośmiu lat podejmowała trzykrotnie terapie odwykowe. Jej głos był tak zniszczony przez narkotyki, że ludzie wychodzili z jej koncertu w Londynie w 2010 roku, którym próbowała wrócić na scenę muzyczną świata. Stała się żałosną powłoką dawnej siebie..

Whitney Houston nie była jedyną osobą, która mówiła o Jezusie zmagając się prywatnie z kokainą i innymi narkotykami. Często spotykam mężczyzn i kobiety wychodzących w kościołach do przodu, którzy nigdy nie znaleźli dość siły by wykopać swój nałóg.

 Chrześcijanie w przemyśle muzycznym docierali do Whitney i modlili się z nią podczas jej wzlotów i upadków w walce z uzależnieniami. Ale narkotyki miały potężną siłę przyciągania. W 2006 roku zostało opublikowane zdjęcie jej umywalki w Atlancie wypełnionej czystą kokainą i akcesoriami związanymi z narkotykami, papierosami i puszkami piwa. Nawet po rozwodzie z Bobby Brownem w 2007 roku, wciąż staczała się po równi pochyłej.

Wszystko zakończyło się w ubiegłym tygodniu, kiedy ciało Whitney zostało znalezione w jej wannie w Hotelu w Los Angeles, zaledwie dwa dni po tym, jak śpiewała improwizowaną wersję „Jesus Loves Me” w Hollywoodzkim klubie. Chciałbym wierzyć, że było to wątłe wołanie do Boga z dzieciństwa.

Jej matka wiedziała, że wybory Whitney, a może i ogromne pokusy, które przychodzą wraz ze światową sławą, sprowadzą ją na niebezpieczną drogę.

Nie mogę osądzać Whitney, ani też nie mogę powiedzieć, czy poszła do nieba. Tylko Bóg zna jej osobiste rozmowy z Nim. Mam nadzieję, że gdzieś pod splątanym bałaganem jej życia sięgnęła po Zbawiciela, o którym śpiewała jako dziecko, gdy dorastała w New Hope Baptist Chuch i z powrotem w Newark w stanie Nowy Jork.

To, co mogę zrobić, to błagać dziś z chrześcijanami o to, żebyśmy przestali ignorować potwora uzależnień, który zabija tak wielu ludzi, w tym tych, którzy mogą siedzieć obok ciebie w kościele.

Nie oszukujmy się. Whitney Houston nie była jedyną osobą, która mówiła o Jezusie zmagając się prywatnie z kokainą i innymi narkotykami. Często spotykam mężczyzn i kobiety wychodzących w kościołach do przodu, którzy nigdy nie znaleźli dość siły by wykopać swój nałóg. Znam nawet pastorów, liderów młodzieżowych i liderów uwielbienia, którzy prowadzą podwójne życie, ukrywając swoje uzależnienia pod płaszczykiem porannej niedzielnej religii. Ukrywają, ponieważ boją się odrzucenia lub wstydu, gdyby przyznali się przed kimś do swojego problemu.

Potrzeba nam mniej osądu a więcej przejrzystości na temat uzależnień. Narkotyki, jak i alkohol, są okrutnymi ciemięzcami. Czysta kokaina i metamfetaminy są niemożliwe do pokonania bez poważnej interwencji. Gdy mózg ulega zmianie na skutek zażywania tych substancji, to taka osoba potrzebuje cudu. Mówienie jej, aby po prostu powiedziała „nie” nie uwolni ją od ich wpływu.

Ale nie możemy udawać, że wszystko jest w porządku, gdy ludzie są już wciągnięci przez narkotyki. Jeśli nałóg trwa, to może to skończyć się śmiercią. Zgadzam się z Cissy Houston, że szatan miał swój udział w tej smutnej podróży Whitney. Piekło jest bezpośrednio podłączone do każdej porcji narkotyków.

Jeśli jesteś uzależniony, proszę zechciej poszukać pomocy u pastora lub zaufanego przyjaciela chrześcijanina. Jeśli masz kogoś w rodzinie, kto jest uzależniony, nie czekaj aż będzie za późno na interwencję. Wepchaj się do życia takiej osoby, jeśli konieczne jest okazanie twardej miłości (i pokaż im ten artykuł).

Jeśli jesteś pastorem, okaż większe miłosierdzie. Mów na temat uzależnienia z ambony i upewnij się, że kongregacja wie, że twój kościół to bezpieczne miejsce, gdzie można znaleźć uzdrowienie. Następnie znajdź skuteczne chrześcijańskie ośrodki odwykowe w twojej okolicy i poleć je ludziom, zwłaszcza, jeśli nie masz w kościele zespołu doradztwa w tym zakresie.

Zapamiętaj: Jezus ma wiadomość dla każdego, kto walczy z narkotykami: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a ja wam dam ukojenie” (Mt11:28).

Śmierć Whitney Houston była tragiczna, ale być może ostrzeżenie, jakie niesie ze sobą ta historia przyczyni się do uratowania ludzkich istnień.

раскрутка сайта

Porno, hazard i nie tylko…1

John Fenn

Tłum.: K.H.S.

Każdego tygodnia w tej serii będę nauczał na tematy bardzo delikatne, aby zapewnić wam fundament prawdy, który wyposaży was na waszej własnej drodze, bądź poprzez który będziecie w stanie pomóc innym w przyszłości. Tematy które będę poruszał to pornografia (dzisiejszy i przyszłotygodniowy temat), hazard, tatuaże, uzależnienia itp.

Będę dzielić się rzeczami, które są mi znane z objawienia i z życiowego doświadczenia. Mam nadzieję, że będę dla was błogosławieństwem, nie dlatego, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie o to w tym chodzi. Mam jednak wrażenie, że większość chrześcijańskiego nauczania na ten temat nie jest wystarczająco głębokich, lub/i są tylko intelektualnie wyważone, bądź zrzucają całą winę na diabła bez rozprawienia się z korzeniem problemu.

Pornografia

Nie będę zanudzać was na temat statystykami, ale różne badania prowadzą do tych samych konkluzji: ponad 70% dorosłych osób odwiedzających strony tylko pornograficzne to mężczyźni, w połowie przypadków żonaci. Odwrócenie tych statystyk też pokazuje prawdę: ponad 30% porno widzów to kobiety. Ponadto, powyżej 50% rozwodów w Stanach Zjednoczonych spowodowanych jest zaangażowaniem jednego z małżonków w internetową pornografię.

Inne statystyki ukazują fakt, że 70% pastorów ogląda pornografię przynajmniej raz w miesiącu, a procent chrześcijan i nie chrześcijan, którzy odwiedzają strony pornograficzne jest statystycznie taki sam.

Pytanie: Jeśli chrześcijanie posiadają moc Chrystusa to czemu zmagają się z tym problemem?

Przez lata miałem zaszczyt pomóc wielu mężczyznom w osiągnięciu zwycięstwa nad tym problemem. Często przy zaangażowaniu programów śledzących aktywność w Internecie (takich jak www.covenanteyes.com), które przesyłają mi (bądź „partnerowi odpowiedzialności”) tygodniowy raport, następny krok to wymiana maili bądź rozmowa na ten temat.

Jeśli zapytacie jakiegokolwiek chrześcijanina, co sądzi na temat pornografii, odpowiedź będzie jedna, że to jest złe. Jaki jest główny powód tego, że pornografia jest zła? Nie chodzi głównie o to , że rujnuje małżeństwa lub że prowadzi do złych wyborów życiowych – bo to są konsekwencje. Czy wiesz, że (1) duchowe odpowiedzi na pytanie „dlaczego jest zła” jest z założenia fałszywe? Czy znasz (2) praktyczne kroki do pokonania grzechu? Do tego chcę nawiązać w tym i przyszłym tygodniu.

Bóg nie zamierza zabrać ci popędu seksualnego

Z doświadczenia wiem, że ta prawda masakruje mężczyzn bardziej niż tona cegieł. Ponieważ ludzie poprzez wiele dni, tygodni, miesięcy i sezonów żyją z przypływami i odpływami seksualnego pożądania- kiedy bitwy z pokuszeniami i upadkami powtarzają się przez dany okres, często słyszę wołanie „Panie zabierz to pożądanie ode mnie! ”.

Kiedy ludzie uświadomią sobie, że nie mogą pozbyć się swojego libido i że nie jest rozwiązaniem aby Bóg je zabrał, pozwala im to spojrzeć prosto w lustro i zacząć być odpowiedzialnymi. To najczęściej jest pierwszy krok.

Następna warstwa: Powściągliwość

Musimy sobie uświadomić, że jako ludzie jesteśmy istotami seksualnymi i przyjęcie tej prawdy, a nie zmaganie się z nią, przynosi pokój . Pytanie jest następujące: jakimi jesteśmy stróżami naszej seksualności?

Powściągliwość jest jedną z cech charakteru, które są wymienione w II Piotr. 1:5-6 „…dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością…

Powściągliwość jest również jednym z owoców nowonarodzonego ducha człowieka, co jest wymienione w Gal. 5:23, jeśli żyjemy według ducha nie będziemy spełniać pożądliwości ciała. Zatem powściągliwość jest cechą ducha, która wypływa na zewnątrz do naszej duszy i ciała.

Powściągliwość ma związek nie tylko ze sferą seksualną. Jeszcze jedno ciasteczko, wybuch gniewu, wydawanie pieniędzy, których nie masz, to są również zagadnienia związane z powściągliwością. Jednak seksualna powściągliwość jest bardziej złożona, ponieważ w przeciwieństwie do gniewu na kierowców zajeżdżających nam drogę, bądź niekontrolowanemu użyciu kart kredytowych, popęd płciowy budzi się w nas instynktownie jak potrzeba jedzenia czy spania.

Zwróćcie uwagę na fakt, że Piotr w II liście zaznacza, żebyśmy do naszej wiary dodali po pierwsze cnotę, potem poznanie a następnie powściągliwość. Najpierw poznanie potem powściągliwość.

Jak dotąd-płytko

Większość chrześcijańskich materiałów, które przeglądałem na ten temat daje tylko wiedzę (edukacja/informacja). A poznanie o którym wspomina Piotr opiera się na cnocie. Czym jest cnota w świetle problemu pornografii?

Co Bóg sądzi na temat pornografii?

18 rozdział III ks. Mojż. porusza temat pornografii, gdzie często powtarza się zwrot „Nie będziesz odsłaniał nagości ..” (twojej matki, żony swojego ojca, siostry, córki twojego ojca lub córki twojej matki, siostrzenicy, żony sąsiada). Hebrajskie słowo 'odsłaniać’ oznacza: 'obnażenie’ lub zdjęcie ubrania w celu zobaczenia nagości z seksualnym zamiarem. Nie chodzi tu o kąpanie swoich dzieci/wnuczków lub rozebranie się u lekarza. Tu jest mowa o obnażaniu kogoś w celach seksualnych.

Powtarzające się stwierdzenia ’Nie będziesz odsłaniał nagości …’ jako przykazanie, którego znaczenie jest następujące: odkrycie nagości twojej matki należy do twojego ojca. Odkrycie nagości twojej bratowej należy do twojego brata. Odkrycie nagości żony twojego sąsiada należy do sąsiada. Jeśli chodzi o osoby stanu wolnego 'nagość należy do nich samych’. To nie jest twoja nagość, a obnażenie można traktować jako akt kradzieży.

Musisz to wiedzieć: Akt oglądania pornografii sprawia, że jesteś złodziejem. Oglądasz coś, co nie należy do ciebie, więc można nazwać to kradzieżą. Czy jeśli przechodzi obok pięknego kabrioletu, z włączonym silnikiem i siedzeniami pełnymi zapakowanych prezentów ukradniesz go? Czy powiesz potem 'Oczywiście, że ukradłem, ktoś pozostawił samochód na włączonym silniku i pełnym prezentów na tzw. widoku!”

Większość ludzi nie dokona kradzieży, ponieważ samochód nie należy do nich bez względu na to jak beztrosko został pozostawiony dla potencjalnych złodziei. Podobnie jest z kwestią pornografii- jej bądź jego nagość nie należy do ciebie, bez względu na to czy są tego świadomi czy nie.

Prawdopodobnie nigdy nie myślałeś o oglądaniu pornografii jako o kradzieży – ten fakt powinien dotrzeć do ciebie jak najszybciej. Jeśli nie byłbyś w stanie ukraść samochodu swojego sąsiada, telewizora lub innej rzeczy, w takim razie nie powinieneś kraść czyjeś nagości poprzez patrzenie. Ta świadomość jest fundamentalną prawdą, która sprawia, że nie ma mnie w statystykach, o których wspomniałem powyżej. Nie jestem złodziejem. Nie biorę tego, co nie jest moje. Nie patrzę na to, co nie należy do mnie.

A więc zwyciężanie nad pornografią z pewnością wymaga wstrzemięźliwości, a wstrzemięźliwość jest oparta na poznaniu czym jest cnota, cnota, jak mówi Bóg wskazuje na to, że człowiek oglądający pornografię jest złodziejem.

Roy Disney, siostrzeniec Walta powiedział „Nie trudno jest podejmować decyzje, kiedy wiesz jakie wartości tobą kierują.”

Czy wiesz jakie wartości kierują tobą? Możesz nie wziąć choćby ołówka z pracy, ale kiedy w domu zmagasz się z pornografią, jesteś złodziejem. W wielu przypadkach urok pokuszenia, aby coś ukraść, zostaje zniwelowany w sytuacji, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy złodziejami i nie jesteśmy w stanie przywłaszczyć sobie tego, co do nas nie należy.

Pragnę dać ci narzędzia, które pozwolą ci żyć w oparciu o Boże drogi i Jego Ducha. Następnym razem będę budował na tej duchowej wiedzy i podzielę się praktycznymi wskazówkami, jak być wolnym od pornografii. Z chwilą kiedy zrozumiesz tą podstawową prawdę, że oglądanie pornografii jest kradzieżą, kradzieżą czyjejś nagości, do której nie masz prawa, możesz uniżyć się przed Panem i zacząć pokutować i odbudować …ale o tym następnym razem. Pokarm dla myśli.

Część druga

Wiele błogosławieństw

John Fenn

aracer.mobi

Życie nigdy nie miało być widzem

Life Was Never Meant to be a Spectator Sport

9 luty 2012

bjcorbin

W Księdze Rodzaju czytamy o tym, że natychmiast po stworzeniu człowieka Bóg powiedział do niego, aby był „owocny”, aby się „rozmnażał”, „poddawał sobie” ziemię i „zdobywał panowanie” nad nią. Wydaje się oczywiste, że skoro to było pierwszym Bożym przykazaniem dla ludzkości to należy oczekiwać, że integralną częścią ludzkiej natury będą zdolności i pragnienia do wykonywania tych rzeczy. Rzeczywiście, jest to coś tak fundamentalnego, że czasami pojawia się nieświadomie i niemal instynktownie. Nie musimy uczyć naszych dzieci, aby konkurowały ze swymi rówieśnikami, ani tego, że silny będzie panował nad słabym; wydaje się, że jest to zakodowane w nich. Historia ludzkości z pewnością niesie świadectwo tych tendencji, ponieważ obserwujemy to jak imperia powstawały i upadały przez stulecia. Choć pacyfiści chcieliby wychwalać cnotę „uprzejmości” to wydaje się, że te nasze wewnętrzne, dziedziczne pragnienie, aby „poddawać” i „panować” jest znacznie bardziej powszechne. Choć jako ludzie możemy podejmować decyzje co do drogi, którą chcemy iść, podejrzewam, że te inklinacje pozostają u podstawy tego, kim jesteśmy.

W pewnych momentach naszej historii ludzie próbowali żyć, wyrzekając się tych tendencji, lecz nigdy nie wyszło to na dobre. Jako przykład można przedstawić komunizm czy socjalizm. Pomimo tego, że wielu idealistów wyobrażało sobie jakieś utopijne społeczeństwo, gdzie wszyscy mieliby równy dostęp do owoców tego królestwa, pokuszenie do kontrolowania systemu dystrybucji tych owoców zawsze okazywało się zbyt trudne do pokonania. Reżimy, które powstały na gruncie pretekstu „troski o ludzi”, ostatecznie zawsze robiły z nich niewolników. Obserwując flirt mojego własnego kraju z postmodernistycznymi socjalistycznym agendami, wzruszam tylko ramionami na myśl o tym, gdzie możemy się znaleźć w bardzo bliskiej przyszłości.

W zachodnim społeczeństwie postawiliśmy ogromną wagę na wygode i w miarę jak następuje technologiczny postęp, wynajdujemy coraz to nowe sposoby na ułatwianie sobie samym życia. Żywność nadaje się do podgrzewania w mikrofalówkach, abyśmy nie musieli męczyć się w gorącej kuchni; systemy naszej rozrywki pojawiają się wraz z pilotami, abyśmy nie musieli ruszać się z foteli; samochody odpalają zdalnie, abyśmy nie musieli wychodzić w zimne poranki na zewnątrz; a teraz urządzenia są wyposażane w elektroniczne systemy uruchamiania głosem; abyśmy nie musieli nawet zużywać energii, która jest potrzebna do przyciśnięcia przycisku. W przeciętnej restauracji z żywnością typu fast food często stoją kolejki samochodów przy przejeździe, gdzie nie czeka się prawie wcale na obsługę. Niefortunnym produktem ubocznym tego zjawiska jest to, że nasza tolerancja na wszystko, co wymaga większego wysiłku, znacznie spadła. To, co kiedyś było powszechne (np. odgrzewanie resztek na kuchence, wieszanie ubrań na wieszaku, wyciąganie rolki z wykorzystanym filmem, wykręcanie mopa, popychanie kosiarki, czytanie książki, stanie w kolejce itd.) wydają się teraz niemal uciążliwe dla nas i naszych dzieci, które nigdy nie widziały nic innego, którym wydaje się nie do pomyślenia, że kiedyś ludzie żyli w taki sposób. Dorastają w świecie napełnionym wirtualną rzeczywistością, gdzie nie ma grawitacji, która je utrzymuje, nie ma tarcia, które spowalnia, żyją w świecie, w którym mają całkowitą kontrolę działania. Pomimo, że łatwo można to zrozumieć, dlaczego wolą taką rzeczywistość wobec stałego oporu, które niesie prawdziwe życie, zastanawiam się nad tym, jak będą one wyposażone, gdy przyjdzie ich kolej na wychowanie i przygotowanie następnego pokolenia. Dla nich, koncepcja „pracy” a tym bardziej „ciężkiej pracy” stała się przeważnie passé.

Przypuszczalnie te wszystkie udogodnienia powinny umożliwić nam poświęcenie większej ilości czasu na to, co rzeczywiści liczy się, lecz jakoś nie wygląda na to, żeby tak było. Wydaje się, że zamiast tego staliśmy się społeczeństwem, które jest oderwane od rzeczywistych życiowych spraw i skłonne do spędzania czasu na gapienie się w cyfrowe ekrany, duże czy małe. Czy to będzie Facebook, Framvile (tj. internetowe gry), Fantasy, Football czy nasze iPady, iPody czy iPhony, spędzamy ogromne ilości czasu w cyberprzestrzeni, mając bardzo niewiele owocu do pokazania. Technologia zamienia nas głównie w społeczeństwo obserwatorów, którzy starają się znaleźć sposoby na taką budowę monitorów, aby jeszcze lepiej udawały życie (tj. 60”, HD, 3D,..). Pocieszamy się tym, że ta działalność jest interaktywna, lecz fakt jest taki, że w grach nie jesteśmy prawdziwi. Wiele z tych aplikacji dziś dostępnych to niewiele więcej niż głupie pożeracze czasu, które mają nam dać ucieczkę od stresów codziennego życia. O ile można się doszukać pewnej wartości w niewielkiej ilości tego to szybko staje się problemem, gdy spędzamy więcej czasu i energii w wirtualnym świecie, niż w realnym, gdy rozwijamy w sobie tendencję do wycofywania się ze spraw, którymi powinniśmy się zająć. Dwa tysiące przyjaciół na FaceBooku nie przekłada się na rzeczywistą przyjaźń, dopóki ktoś nie chce przyjść i zainwestować czegoś w osobę, którą ty rzeczywiście jesteś; a subskrybenci Twittera nie są żadnym pocieszeniem dla kogoś, kto jest samotny i zmaga się z depresją. Mamy więcej ‘realnego czasu’ na komunikację niż kiedykolwiek wcześniej, a jednak jakoś stajemy się coraz bardziej oderwani od siebie nawzajem. Jesteśmy obecnie społeczeństwem, w którym nawet jedna, niegdyś święta instytucja małżeństwa jest często postrzegana jako coś będącego do dyspozycji, lub nieistotnego i gdzie plan „rodziny w podstawowym składzie” (dosł: „nuclear family”) został przepuszczony przez szatkownicę.

Niestety, kościół nie jest tutaj wyjątkiem, ponieważ nasze katedry w ogromnej części ustąpiły arenom, gdzie kaznodzieje świecą jako główna atrakcja a zbory grają role audiencji w studiu na żywo. Przychodzą na multimedialne prezentacje ze śpiewem, tańcem i w nadziei na ożywiające przesłanie. Często jest to niewiele więcej niż zniewalający teatr muzyczny, ponieważ, będąc szczerym, to właśnie sprawia, że ludzie wracają. A jeśli nie będą się czuli tak, jakby walczyli z tłumami, to zawsze mogą oglądać to na TV, swoich komputerach czy smart fonach. W między czasie „Ciało Chrystusa” dalej jest dzielone i rozdzielane, zarówno od siebie nawzajem, jak i od upadłego świata wokół nas.

W końcu Bóg nie przeznaczył człowieka do tego, aby był kimś osiadłym, samotnym, czy widzem. Zostaliśmy stworzeni po to, aby przynosić owoce, rozmnażać się, a nic z tego nie zdarzy się bez szczerej i osobistej interakcji (zarówno ze sobą nawzajem jak i z Samym Bogiem!). Take interakcje są często skomplikowane i prowokujące, lecz są absolutnie niezbędne do rozwoju naszego całego jestestwa. Pan włożył również w nasze wnętrze pragnienie, aby poddawać sobie i brać panowanie nad tą rzeczywistością, do której On nas powołał; lecz to do nas należy decyzja, aby się w to zaangażować.

Jeśli się nie zaangażujemy, zaczynamy, czy to świadomie czy przez rozrywki/zakłócenia, tracić nasze poczucie celu i tożsamości. W takim czasie łatwo jest sprowadzić nas na manowce i często kończymy niszcząc siebie i innych. Wierzę, że jest to u korzeni tak wielu dysfunkcji, które dziś obserwujemy w naszych rodzinach i kościołach, w naszych społeczeństwach i rządzie. W ogromnej części utraciliśmy ślad tego, do czego zostaliśmy stworzeni i tego po co przede wszystkim zostaliśmy tutaj posłani. Nasze umiłowanie wygody i czasu wolnego powoduje, że poszukujemy przyjaznej oazy, zamiast szukać roli, którą mamy wypełnić i sprawia, że idziemy za człowiekiem, który powie nam, że nasza egoistyczne ekstrawagancja jest jakoś usprawiedliwiona, a może nawet zarządzona przez Boga. Lecz, nawet jeśli uda nam się trafić do naszych wygodnych siedzeń w luksusowym boksie, nadal jesteśmy widzami, podczas gdy Bóg stworzył nas, abyśmy brali udział w tej grze. Biblia mówi nam, że wiara, która nie działa jest bezwartościowa i że „jedyne co się liczy” to wiara wyrażona w miłości. Opierając się na tych prawdach, wydaje się głupie, mieć nadzieję na uczestnictwo w chwale niebios, skoro wybraliśmy rolę obserwatora, będąc tu na ziemi.

раскрутка сайта

Hebr.7:25 – Jesus JEST niebieskim wstawiennictwem

 

Stephen R. Crosby

8 luty 2012

Jest takie powszechne dość zrozumienie Hbr. 7:25, które robi wrażenie, jakoby Jezus, siedząc na tronie na wysokości po Swoim zmartwychwstaniu, nie był w stanie odpoczynku, lecz raczej zaangażowany w wewnętrzne wstawiennictwo, modląc się do Ojca, mniej lub bardziej prosząc o ludzkość, będąc w tym wiecznym stanie, na wieki wieków. Jest to bardzo niefortunne. Takie podejście daje również powód do powstania idei, jakoby Bóg ciągle szukał kogoś na ziemi, kto będzie wstawiał się i „budował mur i stawał w wyłomie”, aby błagać Boga wraz z Jezusem, który prosi w niebie, aby,… zasadniczo,… nie starł nas w taki czy inny sposób. To również jest bardzo niefortunne.

Ten fragment w tłumaczeniu Biblii w Wersji Króla Jakuba wygląda tak:

Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, ponieważ On żyje zawsze aby się wstawiać za nimi„. (Dosł.: „Wherefore he is able also to save to the uttermost that come unto God by him, seeing he ever liveth to make intercession for them”.)

Musimy pamiętać o historycznym kontekście oraz rusztowaniu zrozumienia jakie tłumacza tej wersji zbudowali wobec „chrześcijańskich praktyk” takich jak modlitwa. Pomyśl o czymś takim jak Kościół Rzymski bez papieża. Pomyśl: silne działanie, uczynki, nastawienie na obowiązek.

Zwrot „to make” (czynić) jest dodany przez angielskich tłumaczy, co jest najbardziej niefortunne, ponieważ daje wrażenie czegoś niedokończonego, jakby jakiegoś rodzaju modlitwa była czyniona przez Jezusa, wstawiającego się jakby Jego dokończone dzieło – ofiara – w rzeczywistości nie wystarczało do uświadomienia sobie całej tęsknoty Boga za ludzkością.

Niektóre dosłowne, literalne, tłumaczenia mogę to oddawać w taki sposób:

On może, tych, którzy przychodzą przez Niego do Boga, zawsze żyjąc po to, aby błagać za nimi.

He is able, the ones coming through Him, to God, always living for the purpose of pleading for them.

bądź

On może tych, którzy przychodzą do Niego I przez Niego do Boga, zawsze żyjąc, aby prosić za nich.

Ważne jest tutaj to, że (nie wchodząc głęboko w grekę) to Jego życie wieczne, Jego zmartwychwstałe życie jest tym, co wstawia się, co prosi, itd. a nie jego modlitwa. Zmartwychwstały Chrystus JEST tym wstawiennictwem.

Wyłącznie Bóg ma życie wieczne, jest to cecha Jego istnienia, Jego Boskości. Należy ono do Niego, aby się nim dzielił i dawał, aby go zatrzymywał. Jest tam teraz, nie tylko w centrum Wszechświata, lecz w jedności z Bogiem Ojcem, po prawej ręce Ojca, zmartwychwstały Bóg-Człowiek. Jest tam reprezentant człowieka, obecny nie tylko „przed Bogiem” w jakiejś postawie petenta, lecz „w Bogu” w doskonałej jedności. On jest tam jako reprezentant człowieka, ożywionego przez samo życie wieczne Boga.

Wstawiennictwo, o którym mowa w Hbr. 7:25 nie jest czymś co my robimy, ty robisz, ja robię, czy Jezus robi. Nie, to wstawiennictwo jest Bożym własnym życiem w człowieku. On jest tam w Swoim odpocznieniu w Człowieku, którego szukał w Iz. 66:2. TO jest wstawiennictwo. To jest „wstawianie się”. To jest odpocznienie. Bóg nie musi patrzeć ani trochę dalej niż na Siebie samego w Chrystusie-Jezusie. Sabat z Księgi Rodzaju 1-3, zatoczył pełny krąg. Bóg zawierając przymierze z Abrahamem (który spał w tym czasie) postawił ludzkość poza tą kwestią. Zawarł przymierze Sam ze Sobą (Hbr. 6) i to przymierze zatoczyło pełny krąg…. Jego własne odpoczniecie… w człowieku.

Nadaje to istotę i znaczenie wszystkim tak zwanym prawdom o naszej pozycji w Chrystusie (w Nim/w nas, zjednoczeni z Nim, posadzeni z Nim itd.) Nowego Testamentu. Nie dotyczą one w ogóle „pozycji”, są to prawdy dotyczące czegoś całkowicie rzeczywistego. Zbyt często nauczyciele i teolodzy rzucają wokół terminem „prawdy pozycyjne”, co ma być szyfrem mówiącym: nie naprawdę, nie działa, nie jesteście jeszcze na to zbyt dobrzy.

Dzięki jedności z Nim (Jn 14:3 „abyście byli tam, gdzie Ja jestem” to nie jest mowa o niebie. Jest to mowa o jedności z łonem Ojca na tronie Wszechświata) ty i ja również jesteśmy w tym miejscu. Zjednoczeni z Nim przez zamieszkującego w nas Ducha synostwa. Nie jesteśmy „pochłonięci przez Boskość”, zamienieni w „Bogów” czy „bogów”, niemniej ci, którzy są połączeni z Panem, są z Nim jednym Duchem. Nasza jedność przez Ducha ze zmartwychwstałym Bogiem-Człowiekiem ma głęboki implikacje.

Ty, ja, każdy inny wierzący jesteśmy Sabatem Bożym w Nim. On znajduje odpoczniecie w nas, w Chrystusie. Ty, ja i każdy inny wierzący jesteśmy wstawiennictwem Bożym. Kościół, Oblubienica, ty i ja jesteśmy żywą ofiarą z Rzm 12:1 (dosłownie: uwielbieniem, tą „liturgią” –znacząc: „dzieło wykonane na rzeczy ludzi”, wstawiennictwo) za ten świat. Moja rzeczywista obecność i bycie w tym świecie, w Chrystusie, są wstawiennictwem. Moje „modlitewne życie” jest po prostu wyrażeniem rzeczywistości tego, czym ja jestem Nim. „Posadzony z Nim na wysokościach” nie mogę już ani trochę więcej zbliżyć się do Boga. Nasze modlitwy i wstawiennictwo jest modlitwą z niebios ku ziemi, a nie z ziemi ku niebu. My jesteśmy wykonawcami ostatniej woli i testamentu wzbudzonego z martwych Człowieka-Boga, który zasiada na tronie Wszechświata. On zasiada, my modlimy się. Niemniej, nowotestamentowe wstawiennictwo to coś więcej niż zwykła dyscyplina mojego czasu modlitwy – to samo moje życie.

To jest nowotestamentowe kapłaństwo

Wierzę, że jest to bezpośrednio związane z chrztem w Duchu Świętym. Moim zdaniem, niewiele to ma wspólnego z mówieniem językami, lecz raczej z wylaniem wniebowstąpienia Jezusa i gloryfikowanego wstąpienia na tron/namaszczenia Jego intronizacji jako Króla Kapłana według porządku Melchizedeka (za dużo miejsca zajęłoby wyjaśnienie Psalmów 2 i 110, będących fundamentem nowotestamentowej doktryny kapłaństwa). Chrzest w Duchu Świętym to wypełnienie się snu Mojżesza z Księgi Wyjścia 20, o narodzie królów-kapłanów: najpierw wykonana w Dniu Pięćdziesiątnicy, a następnie, do tej chwili w każdym prawdziwie Duchowo odnowionym wierzącym.

Jeśli tego właściwie nie uchwycimy to w sposób świadomy lub nie, gdy uczymy modlitwy i wstawiennictwa, nieuchronnie wzbudzamy zmagania i starotestamentową mentalność.

Ja nie liczę na to, że Jezus może się modlić o mnie, że, w jakiś sposób, jestem na wiecznej liście modlitewnej Syna Bożego. Mam nadzieję na to, że On żyje na wieki według porządku Melchizedeka. Kapłaństwo jest napędową mocą rządu i królestwa; a jest to kapłaństwo opierające się na cechach własnego życia Bożego; na Jego własnym wiecznym życiu we wzbudzonym z martwych Bogu-Człowieku, w ludzkich istotach… w stworzonej na nowo rasie. To jest wstawiennictwo.

Ten Duch kapłaństwa jest zjednoczony z moim duchem. Jestem nowym stworzeniem, członkiem królewskiego kapłaństwa według porządku Melchizedeka. Jestem (wraz z innymi z rodziny Bożej ) żywą ofiarą, żywym wstawiennictwem za świat. Moje istnienie jest tym wstawiennictwem, którego fragmentem może być moje życie modlitewne.

продвижение сайта vkontakte