
Michael Brown
Paweł ostrzegał Tymoteusza: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom”(2Tym 4:3-4).
To ostrzeżenie miało swoje uzasadnienie w czasach Tymoteusza, dowiodło swej prawdziwości wielokrotnie od tamtych czasów, a jest szczególnie aktualne dziś, gdy mamy tłumy kaznodziei łaskoczących uszy słuchaczy. Jak więc ich rozpoznać?
Wiemy o tym, że zwiedzenie jest bardzo zwodnicze i że nikt z własnej woli nie chce być ofiarą oszustwa. Wiemy też, że nikt nie wstanie i nie powie: „To, czego nauczam jest fałszywa doktryną, której celem jest zwiedzenie i zniszczeni was1”
Wiadomo również, że ignorancją jest, aby ktokolwiek z nas sądził, że jedynie on ma właściwą doktrynę, a wszyscy inni są w błędzie.
Ostrzeżenie Pawła nie było wypowiedziane na próżno, więc musimy zapytać siebie samych, jakie dokładnie są cechy kaznodziei łechczących uszy.
Category Archives: Brown Michael
Dlaczego w ogóle nie daję się zniechęcić
Złych wiadomości na tym świecie jest mnóstwo, a do tego sporo z nich bezpośrednio uderza w nasza wiarę. Wzrasta fala radykalnego islamu, agresywny ateizm szerzy się. Liczne kościoły na Zachodzie odpadają, a kultura gwałtownie niszczeje.
Mimo tego, mogę szczerze, z głębi serca powiedzieć, że nie jestem ani odrobinę zniechęcony. Tak naprawdę to w wieku 59 lat jestem bardziej ośmielony i pełen nadziei w Panu niż to miało miejsce, gdy Pan zbawił mnie w 1971 roku, gdy miałem 16 lat. A to, co najlepsze, jeszcze przed nami!
Oto 10 powodów przyczyn tego, że jestem pełen wiary i nadziei:
1. Bóg rządzi i panuje ze Swego tronu. Nie ma obawy ani niepokoju w Bożej obecności, ani nie ma najmniejszego śladu obawy czy troski. Cel Boży zostanie osiągnięty, a On Sam wykonuje Swój plan na ziemi. Pomimo tego, że Jego serce smuci się z powodu ludzkiego grzechu i cierpienia, pozostaje niewzruszonym Królem Wszechświata i w Jego obecności panuje pełnia radości (Ps 16:11).
2. Jezus jest Panem. Imię Jezusa pozostaje największym imieniem w całym stworzeniu i na Jego imię zegnie się wszelkie kolano i każdy język wyzna je (Flp 2:9-11). Gdybym wiedział tylko tą jedną rzecz, że Jezus umarł za moje grzechy, powstał z martwych i wstąpił do nieba, odpoczywałbym w pokoju i żarliwie wyczekiwał tego.
3. Na końcu Bóg wyniesie Swoich ludzi. Mając świadomość tego, jaki będzie koniec i tego, że oni wszyscy znajdą się na przegranej pozycji, odczuwam szczery żal wobec tych, którzy walczą przeciwko Bożym planom – oni będą ostatecznymi przegranymi. My, którzy kochamy Pana i służymy Mu, będziemy świecić jak gwiazdy, a oni spadną w ciemności (Dn 12:2-3). Powinniśmy im współczuć, zamiast się ich bać.
Duch mówi: „Naprzód!”

Michael Brown
Zastanawiając się na wspaniałym słowem, które padło z ust Catherine Booth, uderzyło mnie to, że ostatnie strategie amerykańskiego kościoła mają na celu unikanie konfliktu ze światem, co jest nie tylko złym kierunkiem. Jest to w rzeczywistości coś całkowicie przeciwnego do tych strategii, które należy podejmować.
Pozwólcie, że wyjaśnię, o co mi chodzi.
Catherine Booth wraz z mężem, Williamem Booth, założyła Armię Zbawienia. Przez całe dziesięciolecia ta organizacja znana była z nieustraszonego i bezkompromisowego głoszenia ewangelii, poświęconego życia i pełnej współczucia troski o cierpiących i ubogich.
Z tych dwojga to Catherine była bardziej płomiennym mówcą. W czasie kazania p.t. „Agresywne Chrześcijaństwo” wykrzyknęła: „Sprzeciw! Dla współczesnego chrześcijaństwa fakt, że wywołuje tak niewiele sprzeciwu, jest złym znakiem. Gdyby nie było żadnego innego znaku tego, że błądzą, ten wystarczyłby mi. Gdy kościół i świat mogą wygodnie podążać razem to możesz być pewien, że coś jest źle. Świat się nie zmienił, ten duch jest dokładnie taki sam, jak zawsze był, gdyby więc chrześcijaństwo było równie wierne i oddane Panu, oddzielone od świata życiem, żyło życiem, które jest naganą dla wszelkiej bezbożności, świat nienawidziłby go tak samo, jak to było zawsze. To kościół zmienił się, nie świat”.
Kto to pozmieniał?

Michael Brown
Kto zmienił żywą, nowotestamentową, napełnioną Duchem wiarę, mówiącą: „czy to przez życie, czy to przez śmierć”, na dzisiejszą, pozbawioną kręgosłupa religię niedzielnego poranku w stylu „dom i ogród”?
Kto zamienił „zostaw wszystko, co masz, i idź za Mną” (p. Łu 14:33), na „pomódl się tą prostą modlitwą a jesteś nastawiony na wieczność”?
Kto zmienił „Wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie, prześladowania znosić będą” (2Tym 3:12), na „Zaproś Jezusa do swego serca i ciesz się wygodnym życiem”?
Kto zmienił pozbawione strachu, niepatrzące na koszty czy konsekwencje głoszenie prawdy, na to rozwodnione, pełne kompromisu przesłanie, które boi się obrazić kogokolwiek?
Na mocy jakiego autorytetu, czyim dekretem, opierając się na jakim objawieniu tak rażąco odeszliśmy od wiary apostołów? Kto to zmienił?
Czy cierpisz na Syndrom Jonasza?
Michael Brown
Wszyscy wiemy o tym, że Jonasz był prorokiem, który chciał uciec przed powołaniem Bożym, ale czy wiemy też, dlaczego próbował uciec? Jonasz obawiał się, że jeśli będzie głosił pokutę Niniwijczykom, którzy byli wrogami Izraelitów, to Bóg im przebaczy.
Innymi słowy: Jonasz miał problem z dobrocią Bożą.
Znaczenie lepiej czułyby się z tym, gdyby Bóg zmiótł ich z powierzchni ziemi, niż okazał im miłosierdzie i pod koniec tej księgi właśnie na to narzekał.
Niemniej, jakkolwiek szokujące jest dostrzec to zło w sercu Jonasza, wielu z nas postępuje tak samo. Nazywam to Syndromem Jonasza, który w przeszłości miał również wpływ na mnie.
Pozwólcie, że wyjaśnię, o co mi chodzi.
W 2Księdze Królewskiej w 14:25 widzimy, że Jonasz nie miał żadnego problemu z tym, aby prorokować Izraelowi, że Pan rozszerzy ich granice, lecz gdy trzeba było iść do Niniwy, stolicy Asyrii, aby ostrzec ludzi przed zbliżającym się zniszczeniem, szukał drogi ucieczki, wiedząc, że Pan jest Bogiem miłosiernym i, jeśli mieszkańcy Niniwy będą pokutować, On im przebaczy.
Czy Jonasza martwił się o swoją osobistą reputację, nie chcąc, aby to źle wyglądało, gdyby prorokował sąd, który mógł nie nadejść? Zdecydowanie mogło to częściowo mieć miejsce, lecz my wiemy, że prawdziwym jego problemem było miłosierdzie Boże.
Pismo stwierdza, że po tym, gdy ludzie pokutowali w worach i popiele: „Bóg widział ich postępowanie, że zawrócili ze swojej złej drogi, wtedy użalił się Bóg nieszczęścia, które postanowił zesłać na nich, i nie uczył tego” (Jon 3:10).
Jak zareagował Jonasz? Okazało się, że jego zwiastowanie spotkało się z najpotężniejszą reakcją, jaka kiedykolwiek miała miejsce na jakiekolwiek przesłanie w ludzkiej historii.
Czy Jonasz ucieszył się z tego powodu? Ani odrobinę. Wręcz przeciwnie, Słowo mówi, że „Jonaszowi bardzo się to nie podobało, tak że się rozgniewał” (Jon 4:1).
Czy powinniśmy palić jedni drugich na stosach
Michael Brown
Co roku, tuż przed Bożym Narodzeniem, prowadzimy w naszej audycji „Line of Fire” coroczną bożonarodzeniową debatę, podczas której słuchacze dzwonią do nas, starając się rozwikłać dysputę czy powinniśmy obchodzić urodziny Jezusa, a jeśli tak to czy powinniśmy to robić o tej porze roku.
Co roku, gdy jedni słuchacze dowodzą, że ci, którzy obchodzą narodziny Zbawiciela 25 grudnia, biorą udział w bałwochwalczych praktykach w bałwochwalczym dniu, inni twierdzą, że w tym okresie chodzi wyłącznie o wywyższenie Jezusa słowem i pieśnią. Zwykle temperatura dyskusji jest wysoka.
W świetle historii kościoła te punktu niezgody mają mniejsze znaczenie, jak to naświetliłem w mojej książce Authentic Fire w rozdziale pt.: „Czy powinniśmy palić siebie nawzajem na stosie?” (Shall We Burn One Another at the Stake?).
Jeden z takich tragicznych przykładów pochodzi z V w. gdy wybuchła dyskusja o naturę Syna Bożego, która doprowadziła do straszliwego rozlewu krwi między wyznającymi chrześcijaństwo. Jak zanotował historyk kościoła, Phillip Jenkins, „Każda ze stron prześladowała swoich rywali jak tylko pojawiała się taka możliwość, a co najmniej dziesiątki tysięcy zginęło. Natura Chrystusa stała się przyczyną tego, że ludzie byli gotowi zabić i umrzeć, prześladować, lub cierpieć męczeństwo”.
Prosta modlitwa, dzięki której otrzymałem moją wspaniała pannę młodą
Michael Brown
Byłem członkiem małego kościółka, w którym uwierzyłem w grudniu 1971 roku jako 16 letni biorący heroinę oraz LSD, żydowski hipisowski rockowy perkusista. Latem 1974 roku przyszła na nabożeństwo pewna młoda kobieta. Nie miałem pojęcia, że ta 19 letnia ruda dama,
Żydówka i wtedy ateistka, wkrótce uwierzy w Jezusa, stanie się moją najlepszą przyjaciółką i pokrewną duszą na ponad 39 lat. Był to prawdziwy cud, niewątpliwie zarządzony przez Pana.
Wiem, że obecnie jest taki trend, aby zaczekać nieco ze ślubem, lecz wtedy, w późnych latach 70tych, a szczególnie w naszych kościelnych kręgach, wszystkie nastolatki umawiały się na randki i chętnie braliśmy ślub, w tym dwoje moich najbliższych przyjaciół, którzy w tamtym czasie mieli dziewczyny.
Kiedy spotkam tą, którą Bóg ma dla mnie?
Modliłem się kiedyś o to, aby Pan pokazał mi w wizji bądź we śnie tą osobę, z którą wezmę ślub. W ten sposób nie zawracałbym sobie głowy relacjami z innymi, aż do chwili, gdy spotkam tą osobę. Trzeba powiedzieć, że nigdy takiej wizji nie miałem, lecz zacząłem się regularnie modlić przez ponad 24 miesiące i na tą modlitwę Bóg cudownie odpowiedział. Była to prosta prośba: „Panie, daj mi tą, którą masz dla mnie, gdy będziesz ją miał dla mnie i daj mi cierpliwość do czasu, aż to zrobisz”. Modliłem się taką modlitwą o tą kobietę, kimkolwiek miała by być, równocześnie modląc się dużo o siebie, aby Bóg nadal kształtował mnie na podobieństwo Jego Syna.
Kilka razy bardzo zaprzyjaźniłem się z niektórymi dziewczynami z naszego zgromadzenia, lecz było jasne dla obu stron, że nie byliśmy parą. W niektórych przypadkach wydawało się nawet, że sam Pan interweniował, aby dać nam do zrozumienia, że nie mamy rozwijać tej relacji.
W międzyczasie moi przyjaciele coraz poważniej traktowali swoje relacje, często pojawiając w różnych miejscach się jako pary, podczas gdy ja zostawałem w domu na noc. Niemniej, zamiast się tym frustrować, spędzałem te noce na czytaniu Słowa i modlitwie, ciesząc się nadzwyczajną społecznością z Panem. Patrząc wstecz, cieszę się, że miałem do dyspozycji ten samotny czas, nie rozpraszany przez związki z kimkolwiek innym.