2 maja
Kocham biblijne historie. Wielu z tych, którzy wyszli poza tradycyjne formy religijne powiedziało mi, że tęsknią za tymi historiami, oraz za nowym rozszerzonym patrzeniem na nie. Rozmawiałem osobiście z wieloma „niewierzącymi”, którzy kochali biblijną prawdę dopóki nie brzmiało to jak studium biblijne czy kościelne kazanie. Ja zaś tęsknię za podrażnieniem tego boskiego swędzenia w tobie. Chciałbym móc sprawić, aby ewangelie były dla wszystkich dostępne, atrakcyjne i pełne treści.
Szczególną moją troską jest to, w jaki sposób wzięliśmy historie opowiadane przez Jezusa i obróciliśmy je w doktrynalne twierdzenie „my, a oni”, które jest całkowitym zaprzeczeniem wszystkiego czego Jezus nauczył i co prezentował. Nie widzę żadnej sygnału, jakoby Jezus zamierzał stworzyć nowa religię, nie, nawet chrześcijaństwo. Nie zamierzał również tworzyć kościoła a już z pewnością takiego, jaki my tradycyjnie zdefiniowaliśmy.
Jego cel był i jest jasny. Chciał wzbudzić świadomość i wznieść zachowanie do takiego poziomu, który przewyższy interes własny, chciwość, religijne moralizatorstwo, rytuały i przepisy. Nigdy nie sugerował, abyśmy mieli „zestaw” wierzeń, przyłączyli się do organizacji czy uważali siebie za ekspertów w czymkolwiek „”bożym”.
Osobiście spotkałem ludzi, w tym buddystów, ateistów i gnostyków, którzy byli zainspirowani Pismem. Ten tekst jest święty nie dlatego, że należy do jakiejś szczególnej religii, lecz dlatego, że przekracza wszelkie religie. Jest rozdarciem zasłony ludzkiej świadomości, która jest drogą do tego co nieskończone i nieograniczone. Jeśli prawda nie jest prawdą zawsze i dla wszystkich ludzi, to nie jest to boska prawda.
Zainteresowany? Zaczekaj a ja spróbuję przez następnych kilka dni lub tygodni rozpalić twoją fascynacje ewangeliami i Jezusem. Kto wie? Nie mam żadnego planu, po prostu cel. Wejdźmy do tej rzeki i zobaczmy dokąd nas zaprowadzi.
Continue reading

