Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Boże plany dla nas: A, B i C – Pierworodny

The Church Without Walls

Boże plany dla nas: A, B i C – Pierworodny

Całość znajduje się w pliku PDF, poniżej wstęp.

Czy wiecie, że pierwotnym zamysłem Boga NIE było używanie lewitów jako kapłanów? Lewici jako kapłani nie byli nawet Jego ‘Planem B’. W rzeczywistości byli Jego ‘Planem C’.

To, w jaki sposób Bóg przeszedł od swego pierwotnego ‘Planu A’ do ‘Planu B’, a następnie do ‘Planu C’  daje nam pewien pogląd na ‘Plan B’ oraz ‘Plan C’ naszego życia. Wielu ludzi uważa, że zawiedli Boga, ponieważ mają wrażenie, że żyją w ‘Planie C’, ale jak to pokażę na przykładzie Izraela, ‘Plan C’ może szybko stać się Bożym nowym ‘Planem A’!

A co jeśli On jest tak dobry i widząc przyszłość może dostosować swój ‘Plan A’ dla nas by stał się ‘Planem B’  a następnie nawet ‘Planem C’ a potem sprawić, że ‘Plan B’ czy też ‘C’  staje się Jego ‘Planem A’?  Brzmi to dość skomplikowanie, ale takie nie jest. Zacznijmy więc od Jego ‘Planu A’ który miał dla Izraela.

Boże plany dla nas: A, B i C – Pierworodny _1


John Fenn

Tłum.: Tomasz S.
Czy wiecie, że pierwotnym zamysłem Boga NIE było używanie lewitów jako kapłanów? Lewici jako kapłani nie byli nawet Jego ‘Planem B’. W rzeczywistości byli Jego ‘Planem C’.

To, w jaki sposób Bóg przeszedł od swego pierwotnego ‘Planu A’ do ‘Planu B’, a następnie do ‘Planu C’  daje nam pewien pogląd na ‘Plan B’ oraz ‘Plan C’ naszego życia. Wielu ludzi uważa, że zawiedli Boga, ponieważ mają wrażenie, że żyją w ‘Planie C’, ale jak to pokażę na przykładzie Izraela, ‘Plan C’ może szybko stać się Bożym nowym ‘Planem A’!

A co jeśli On jest tak dobry i widząc przyszłość może dostosować swój ‘Plan A’ dla nas by stał się ‘Planem B’  a następnie nawet ‘Planem C’ a potem sprawić, że ‘Plan B’ czy też ‘C’  staje się Jego ‘Planem A’?  Brzmi to dość skomplikowanie, ale takie nie jest. Zacznijmy więc od Jego ‘Planu A’ który miał dla Izraela.

Pierwotny Plan A

W Wyj. 4: 22-23 Mojżesz stoi przed Chrystusem* w płonącym krzewie, który przedstawia mu się jako JAM JEST. Powiedział Mojżeszowi, aby powiedział faraonowi, aby wypuścił Izraela: „Moim synem pierworodnym jest Izrael. Mówię do ciebie: Wypuść syna mojego, aby mi służył. Jeśli będziesz się wzbraniał od wypuszczenia go, Ja zabiję twego syna pierworodnego”.

(* W Jan. 8:58 Jezus powiedział o sobie JAM JEST. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat zamów cykl pt.: „JAM JEST, kim jest Jezus i skąd przyszedł”.)

Cały naród Izraela jest Jego pierworodnym synem. Oznacza to, że każdy mężczyzna, kobieta i dziecko w oczach Pana uważane było za Jego pierworodnego. Pomyślmy o tym, jak niesamowite dla każdego z nich było to usłyszeć!

W tamtych czasach pierworodny syn otrzymywał podwójne dziedzictwo (Pwt. 21: 17), podczas gdy reszta dzieci otrzymywała dużo mniej, jeśli coś w ogóle. Pierworodny był przygotowywany do odziedziczenia rodzinnego biznesu i miał prawo do używania nazwiska ojca reprezentując go w biznesie. (Widzimy tu bezpośrednie podobieństwo do nas, gdy jesteśmy przygotowywani, używamy nazwiska rodowego itp.)

W oczach Ojca Niebieskiego każdy mężczyzna, kobieta oraz dziecko byli Jego pierworodnym synem, ze wszystkimi prawami i przywilejami z tego wynikającymi – nawet jeśli z natury nie byli w swojej rodzinie pierworodnymi ani mężczyznami.

Nawet jeśli dziecko numer 8, w rodzinie mającej 10 dzieci, było dziewczynką, co po ludzku oznaczało, że nie miało szans na dziedzictwo pierworodnego, to jednak w Bożej rodzinie takie dziecko było pierworodnym. Dlatego też było w stanie przyjąć pełne Boże dziedzictwo. Oznaczało to również, że każda mała dziewczynka, która dorastała w tej kulturze, z zapewne ograniczonymi prawami i edukacją, w Bożych oczach była Jego pierworodnym synem. Duchowo miała wszystkie prawa i przywileje pierworodnego syna. Bóg wyniósł wszystkich do poziomu synostwa pierworodnego.

Bycie pierworodnym synem Boga oznaczało, że Izrael jako naród miał prawa i przywileje, których nie miał żaden inny naród. Mieli szerzyć poznanie Boga i Jego ścieżek pośród narodów ziemi; stali się Jego ludem wybranym, Jego pierworodnym synem.
Continue reading

Mamy rok 2019 i Bóg nie zabiera cię na nowe poziomy

 

Stephen Crosby

Manipulacja ludźmi przy pomocy języka „nowych poziomów”.

Co roku o tej porze media socjalne nasączone są naiwnymi i manipulacyjnymi chrześcijańskimi „błogosławieństwami” i „przewidywaniami” takimi jak to: „W 2019 Bóg zamierza zabrać cię na nowe poziomy!”

Tego rodzaju język nie towarzyszy wyłącznie noworocznym obietnicom, lecz jest w magazynie i handlowym języku wielu kościołów. W porządku, mamy 2019 rok, a to moje przewidywanie: Bóg nie zamierza zabrać cię na nowe poziomy. Dlaczego? Ponieważ nie ma czegoś takiego.

Mógłby ktoś pomyśleć, że taka frazeologia obca całości Pisma powinna być postrzegana co najmniej z jakimś sceptycyzmem! Tak nie jest, jeśli chodzi o wielu moich charyzmatycznych przyjaciół i licznych telewizyjnych kaznodziei różnych kierunków. Dla wielu, samozwańczy „bezpośredni przekaz od niego”, „nowe objawienie” czy „prorocze słowo” jest rzekomym nadrzędnym zrozumieniem. Są też tacy, którzy uważają metodyczne badanie Pisma za dzieło ciała. Jest to rzekomo raczej „poleganie na własnym zrozumieniu” niż na bezpośrednim nauczaniu „przez Ducha” – sic. Taka pogarda dla rzetelnej egzegezy i kontekstowego stosowania Pisma jest wyraźna i ma rozmiary epidemii w tej przestrzeni. Jest to zupełnie nonsensowne, lecz tak powszechne jak pchły na bezdomnym psie.

Gnostycyzm – nic nowego pod Słońcem

Tak więc, gdyby nie wystarczał fakt, że Pismo nigdy nie używa takiego słownictwa, aby przyhamować na takim nonsensie, zastanówmy się nad tym:

To gnostycka herezja nauczała rozwijania się poprzez duchowe poziomy – od niższych -„duchowego oświecenia”, do wyższych i jeszcze wyższych „duchowych oświeceń”. Gnostycy nauczali, że ktoś bardziej oświecony od ciebie, może mentorować cię czy pomóc ci rozwijać się przez te różnorodne poziomy, dzieląc się z tobą tajemnymi słowami i wglądami, których nie byłbyś w stanie otrzymać w inny sposób, a jedynie przez poddanie się bardziej nadrzędnemu gnostykowi. Było to różnie opakowane – język ubierany w słowa poddania przywództwo, czy to „służba ojciec-syn”, czy służba „przebudzenie przyjdzie jeśli tylko my zrobimy _____” (wypełnił wolne miejsce dowolnym wybranym przez ciebie wabikiem), czy innym paradygmatem – lecz trucizna jest ta sama. Oczywiście, ta herezja funkcjonowała 2000 lat temu, jest też herezją obecnie, bez względu na to, co moi charyzmatycznie nastawieni przyjaciele mogą myśleć.

Propagowanie tej gnostyckiej herezji w niezliczonych „chrześcijańskich” środowiskach nie jest niczym więcej, jak tylko manipulacyjnym chwytem, którego celem jest wywołanie uczucia nieprzemijającej niewystarczalności i stałej pogoni za jakimiś obiecanym wyższym duchowym miejscem – jeśli tylko zrobisz to czy tamto, uwierzysz w to czy tamto. Jeśli tylko spełnisz odpowiednie wymagania (a niemal zawsze towarzyszy im jakaś forma kontroli), Bóg odpłaci ci, zbierając na „wyższy poziom”.

Jest to duchowe związanie – ludzkie wykorzystanie. Czyż nie powinno być samo w sobie ostrzeżeniem to, że w tego rodzaju naiwnych deklaracjach zawsze chodzi o to, że to ty masz być większy, bardziej błogosławiony, bardziej zamożny, sławny, mieć większą służbę itd.? Kiedy ostatni razy widziałeś jedną z tych śmiesznych proklamacji nowego poziomu połączoną z ubytkiem twojej służby? Nigdy się z tym nie spotkasz, ponieważ krzyżowa droga nie sprzedaje się w zachodnim (amerykańskim) chrześcijaństwie.

Nasze bogate dziedzictwo

Bóg dał nam (obecna rzeczywistość wpływająca na nas w tej chwili) wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności (2Ptr 1:3). Musimy tylko żyć zgodnie i konsekwentnie, dobrze realizując rzeczy podstawowe, zamiast pożądać jakichś nieokreślonych nowych poziomów katharsis czy oświecenia.

„Dałem im (coś co jest aktywne, dzieje się w obecnej chwili, teraźniejszości) chwałę, którą miałem u Ojca”(J 17:22). Żyj na podstawie tej rzeczywistości zamiast na gruncie nigdy nie kończącego się pościgu za jakimś nowym poziomem.

„Dzięki niech będą Bogu, który daje nam (obecnie) zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (1Kor 15:57). Twoje zwycięstwo nie leży gdzieś przed tobą w jakimś mistycznym eterze. Nie jest ukryte, po to, aby ujawnić coś w przyszłości, któregoś dnia, gdy osiągniesz nowy poziom. Jest bliżej niż twój własny oddech.
To jest tak proste. My po prostu nie wierzymy w te podstawowe i proste rzeczy. Pożądanie bardziej duchowej ekstazy niż ukrzyżowany sposób życia, przygotowuje nas do nowego poziomu wabika błędu czy zwiedzenia. Nie istnieje nic wyższego niż być w Chrystusie i Chrystus w nas. Nie można udać się nigdzie wyżej, niż być posadzonym wraz z Chrystusem w okręgach niebieskich.

Te prawdy (oraz inne podobne) są czasami nazywane prawdami „pozycyjnymi”. Jest to po prostu wyrafinowana biblijna gadka niewiary na określenie „nierealne”.
Nie zgadzam się z tym. Są to podstawy obecnego życia naśladowcy Chrystusa

Wzrastanie w drodze ukrzyżowania

Continue reading

Miesiąc muzułmańskich prześladowań chrześcijan: październik 2018

Chrześcijańskie dziewczyny „są teraz naszymi niewolnicami”


12/31/2018 Raymond Ibrahim

Oryg.: TUTAJ

Rzeź chrześcijan

Nigeria: jeden kościół oraz własności co najmniej 55 chrześcijan zostało puszczonych z dymem po uderzeniu przez muzułmanów na zatłoczone targowisko w stanie Kaduma, 18 października: „Muzułmanie podnieśli fałszywy alarm o pojawieniu się złodzieja na rynku, co spowodowało popłoch, po czym inni muzułmanie zaczęli intonować „Allahu Akbar” atakując w mieście chrześcijan, paląc domy i sklepy należące do nich” – wyjaśnia lokalne źródło. – „Gdy ludzie usłyszeli: „Złodziej! Złodziej!” powstało zamieszanie i bieganina” – opowiada wiel. James Moore. – „Taka była strategia młodych muzułmanów, aby uderzyć na nieświadomych ludzi. Zabijali, łupili i palili”. Gubernator stanu Kudana, Nasir El-Rufai, po odwiedzeniu miejsca zdarzenia powiedział, że jak dotąd „ znaleziono 55 ciał, niektóre z nich spalone nie do poznania”. Dodał, że takie islamskie ataki „nie mogą trwać dłużej… Ten kraj należy do nas wszystkich; ten stan należy do wszystkich. Nikt nie ma prawa nikogo wyganiać, więc musicie nauczyć się współżyć ze sobą w pokoju i sprawiedliwości”.

W oddzielnym wydarzeniu, w islamskim stanie w obwodzie Zachodniej Afryki, nigeryjska brupa terrorystyczna, Boko Haram, pokazała nagranie przestawiające egzekucję 24 letniej pracownicy pomocy społecznej Czerwonego Krzyża, Hauwa Leman’a. Miesiąc wcześniej, 15 września, członkowie tej grupy zabili inną pracownicę pomocy socjalnej, Saifura Khorsa. Obie kobiety zostały wcześniej porwane w czasie napadów i zabite pod zarzutem odstępstwa od islamu. Na tym wideo, muzułmańscy terroryści przed zastrzeleniem jej zmusili Hauwa do klęknięcia na ziemi ze związanymi rękoma. Na tym samym wideo grozili zatrzymaniem jako niewolnice do końca życia Leah Sharibu, 15 letniej chrześcijanki, która odmówiła wyrzeczenia się chrześcijaństwa oraz Alice Loksha Ngaddah, młodej chrześcijanki, pielęgniarki z United Nations International Children’s Emergency Fund, matki dwóch maluchów. Rzecznik islamskiej grupy terrorystycznej wyjaśnił:
„Wykonujemy nasze słowo dokładnie tak, jak zapowiedzieliśmy, zabijając kolejną pracownicę z misji humanitarnej, Hauwa Leman, pracującej dla Czerwonego Krzyża … Saifura i Hauwa zostały zabite ponieważ zostały uznane przez grupę za Murtads [apostatki], gdyż kiedyś były muzułmankami i porzuciły islam z chwilą podjęcia pracy w Czerwonym Krzyżu…Jeśli zobaczymy takich to będziemy ich zabijać, mężczyzn czy kobiety, będziemy zabijać, bądź trzymać niewiernych jako niewolników – mężczyzn czy kobiety. Od dziś, Leah i Alice, są naszymi niewolnicami”.
Podejrzana grupa islamskich terrorystów porwała i zamordowała katolickiego przywódcę plemiennego. Raphael Galadim został porwany wraz z żoną 19 października, po spotkaniu z lokalnym burmistrzem, któremu żalił się na ostatnie zabójstwa swych ludzi dokonywane przez Fulani i innych muzułmańskich napastników – czworo ludzi z jego parafii zostało zabitych. Pomimo, że prawdopodobnie został zapłacony ogromny okup za jego uwolnienie, jego zmasakrowane ciało znaleziono 26 października.

Kenia: ponad 20 islamskich bojowników zaatakowało bombami internat przyjezdnych nauczycieli i zabiło 2 chrześcijan. Stało się to około 1 w nocy 10 października w Mandera, w pobliżu granicy z Somalią, gdzie ma swoją bazę islamska grupa terrorystyczna Al Shabaab. „Ci nauczyciele byli członkami kościoła katolickiego i Zielonoświątkowego Kościoła Wschodniej Afryki – powiedziała jedna z osób pozostałych przy życiu. – Dzięki Bogu udało się nam we dwójkę uciec. Napadli na dom z nadzieją, że nikt nie przetrwa”. Przyjezdni nauczyciele często, i słusznie uważani, są za chrześcijan. W niemal identycznym zdarzeniu zostało zabitych trzech nauczycieli, chrześcijan, osiem miesięcy wcześniej oraz w 2014 roku, gdy islamscy bojówkarze zmasakrowali 28 chrześcijan po napadzie na autobus i oddzieleniu ich od muzułmanów. Te częste islamskie ataki powodują, że poszczególni chrześcijanie jak i całe kościoły zastanawiają się nad swoją egzystencją wzdłuż kenijsko-somalijskiej granicy. „Obawiam się o członków mojego kościoła i o przyszłość kościoła w Mandera – mówi pastor. – Wiem, że nasza obecność dużo znaczy dla Królestwa Bożego, lecz serca mamy przepełnione wielkim strachem. Jako przyjezdny pastor boję się potencjalnego ataku na nasz kościół. Moi członkowie żyją w wielkim, strachu. Naprawdę potrzebujemy modlitw o Bożą ochronę”.
„Jest nieszczęściem to, że niewinni nauczyciele, którzy są tutaj, aby przynieść światło i otworzyć na świat północno-wschodni region są regularnie zabijani tylko ze względu na swoją wiarę. – powiedział Martin Mautu, jeden z nauczycieli w Mandera. – Bolesne są straty kolegów spowodowane przez tak haniebne akty tchórzostwa. Serca krwawią nam, ponieważ pomimo tego, że poświęciliśmy nasz czas i profesjonalizm tej (muzułmańskiej) społeczności oni nadal nienawidzą chrześcijan”. Komentując sytuację, wielebny Jan z Madery powiedział: „Jest to kolejny zły przykład tego, co religia może uczynić. Tracimy w Mandera bardzo wielu chrześcijan. W zeszły miesiącu przez terroryzm straciliśmy pięciu nauczycieli, a teraz dwóch. Prosimy międzynarodową społeczność i grupy praw człowieka, aby zaangażowały się w sprawy północnej Kenii”.

Prześladowania chrześcijańskich apostatów, bluźnierców i kaznodziei

Iran: Dwóch muzułmanów nawróconych na chrześcijaństwo zostało skazanych na 18 i 12 miesięcy więzienia za „głoszenie propagandy przeciwko reżimowi”. Wydaje się, że wyrok jest bardziej szczegółowy, jako że prawdopodobnie zapisane jest tam: „wiara w autorytet Biblii i Jezusa jako Pana są atakami na Islam”. Chrześcijański irański działacz, Mike Ansari, wyjaśnia:
„Jeśli nie ma skodyfikowanego prawa w jakiejś szczególnej sprawie sędziowie muszą sądzić na podstawie autorytatywnych islamskich źródeł. W Iranie zazwyczaj idą za prowadzeniem konserwatywnych przywódców takich jak Ajatollah Homeini, który uważa apostazję za przestępstwo godne kary śmierci… W ciągu ostatnich kilku lat większość niepodlegających sądom śmierci jest w Iranie powoli zamieniana na samowolne aresztowania i zatrzymania. Większość aresztowanych jest zmuszana pod groźbą kryminalnego szykanowania bądź aresztowania rodziny, do zdradzenia informacji na temat domowego kościoła oraz swoich przyjaciół”.
W podobnym czasie jak skazanie tych dwóch chrześcijan za „wiarę w autorytet Biblii” Irański prezydent, Hassan Rouhani, pysznił się przed Narodami Zjednoczonymi prawami człowieka w swym kraju. Powiedział, że jego rząd jest oddany łagodzeniu napięć oraz szanowaniu praw człowieka” dodając: „W Iranie usiłujemy budować pokój i promować prawa człowieka i narodów. Nigdy nie chronimy tyranii i zawsze bronimy tych, którzy nie mają głosu. Nigdy nikogo nie straszymy…” Continue reading

Stan_7,8.12.2018

Stan Tyra

7 grudnia

Już zbyt długo jesteśmy zadowoleni z denominacyjnej prawdy, naukowej prawdy, racjonalnej prawdy, osobistej prawdy itp. Niemniej jednak, prawdziwa duchowość, aby znaleźć Wielką Prawdę znajdującą się ponad i poza wszelkimi mniejszymi plemiennymi prawdami, potrafi odciąć się od tego wszystkiego, równocześnie z tego korzystając. To właśnie sprawia, że autentyczna duchowość staje się wywrotowa i groźna dla wszelkich systemów władzy i kontroli, ponieważ zawsze mówi: „tak, a jest coś jeszcze więcej!”

Musimy odsuwać się od plemiennego myślenia i patrzeć nie na życie własnymi oczyma, lecz większymi niż własne. Żadna grupa nie ma patentu naprawdę i mądrość, lecz mogą posiadać ich fragmenty. Grupa, która ma najwięcej to ta, która szanuje wszystkie inne części, a szczególnie te, które wydają się najbardziej niegodnej szacunku (1Kor 12:23). Autentyczna duchowość rozumie i szanuje Boga wszędzie, a nie tylko w sobie czy własnej grupie.

Utożsamienie się z „naszą” grupą ma potężną moc, ponieważ pozwala nam ukryć się przed Bogiem i innymi wewnątrz dużej „duchowej” grupy. Podobnie jak było z Adamem i Ewą w ogrodzie, czujemy się mali, nieznaczący i źle nam bez okrycia, a grupy są prze szczęśliwe z tego, że mogą nam tego „okrycia” udzielić. Musisz tylko stracić swą tożsamość, a za swoją przyjąć grupową. Po jakimś czasie będziesz myślał, że ty jesteś grupą, a grupa tobą. Być „jedno” z grupą wydaje być bardziej wartościowe niż być „jedno” z Ojcem.

Największym problemem z plemiennością i grupowym myśleniem jest taki, że stanowi ono tarczę ochronną przed większą prawdą. Uczy się nas tego, że jeśli jakaś idea pochodzi z „poza” grupy, powinniśmy jej natychmiast oprzeć się, bronić naszej własnej i nawet nie zastanawiać się na inną myślą, jako czymś godnym uwagi.

Plemienne myślenie daje nam uczucie kochania i przynależności, ponieważ w ten sposób jest się w pewnym stopniu „wewnątrz” „mojej” grupy. Teraz mogę być skrajnie egocentryczny, osądzający a nawet gwałtowny wobec innych grup, równocześnie nazywając to cnotą czy świętym aktem dla Boga. Moje ego trzyma się dobrze strzeżone, równocześnie uważam się za kochającego, wielkodusznego a nawet poświęcającego się.

8 grudnia

Takie plemienne ego pozwala nam ujść bez szwanku, i to w imię lojalności, biblijnej precyzji i wierności. Właśnie z taką mentalnością Jezus konfrontował się, gdy powiedział: „słyszeliście, że powiedziano wam, miłuj bliźniego, a miej w nienawiści przeciwnika” (Kapł. 19:18). Mówił o głoszonej za sprawą biblijnej wierności sprawiedliwości własnej. Dodał: „LECZ, ja wam powiadam miłujcie nieprzyjaciół” (Mt 5:43-44). Jezus rozpoznaje powszechną taktykę ego ukrywania się pod biblijną poprawnością, co pozwala usprawiedliwiać postawę osądzania, nienawiści i przemocy. Większość religii nie posiada takiej mądrości.
Wyłącznie ego postrzega bitwy ninja jako święty akt dla Boga. „Ja jestem Pawłowy”, Ja Kefasowy”, a „ja Apollosowy”. Zmień nazwy na baptystyczny, katolicki, zielonoświątkowy czy cokolwiek innego a niedojrzałe ego pozostanie niezmienione.

Musimy nauczyć się rozpoznawać autorytet ponad naszą własną grupą i akceptować to, że ludzie mogą słyszeć Boga poza naszym własnym językiem i religijnymi definicjami (Dz 2:6). Punktem początkowym musi być dla nas globalność, tak jak to było z Bogiem: „Bóg tak umiłował świat…”, a to obejmuje wszystkich i wszystko.

Mania prześladowcza religijnych grup nie różni się niczym od politycznej czy terrorystycznej, nawet jeśli zbiera się pod strzelistą wieżą. Jej przesłaniem jest wykluczenie i jest postrzegana jako koniec sama w sobie.

W jakiś sposób całkowicie zignorowaliśmy miłość jako pierwszy i jedyny motyw czegokolwiek, co jest święte. Jest to jedyne źródło życia, prawdy i pokoju. Pamiętaj, każdy kto nie miłuje, nie zna Boga (1J 4:16).

Stan_4,5,6.12.2018


Stan Tyra

4 grudnia

Dr. Gerald May powiada; „kontemplacja zdarza się wyłącznie w takich chwilach, gdy jesteśmy otwarci, nie zajmujemy obronnej postawy i natychmiastowo obecni”. Wiem, że to prawda, lecz wiem też, jak rzadko zdarza mi się stąd zaczynać.

W większości sytuacji natychmiast reaguję defensywnie, osądzając, próbując kontrolować i analizując porównawczo. Lepiej idzie mi kalkulowanie, niż kontemplowanie. Mówiąc inaczej: wyszkoliłem umysł do tego, aby prowadził i mówił mojemu sercu, że ma podążać za nim, zamiast w odwrotnym kierunku. Przyznajmy, że wszyscy zmagamy się z tą pierwotną reakcją.

Wygląda na to, że moje „fałszywe ja” chce mieć pierwsze i ostatnie zdanie na każdy temat. Zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że gdy jestem otwarty, nie bronię siebie, nieprzywiązany i natychmiast dostępny, częściej jestem w stanie zaczynać od serca, co oznacza miłość, współczucie i miłosierdzie.

Pierwszy rzut oka na coś, rzadko wyraża miłość przez współczucie, ponieważ jestem zbyt zajęty ważeniem swoich uczuć. „Jak to na mnie wpłynie?” „Jak utrzymam pod kontrolą?” „Jak to pasuje do ciasnych granic mojego obrazu siebie?” To prowadzi do implozji i nadmiernego zajmowania się sobą, co z kolei nie pozwala wejść w społeczność z Bogiem, innymi czy tą chwilą.

Jest to całkowitym przeciwieństwem życia Jezusa, który przede wszystkim i zawsze wiedziony był współczuciem, stając za innymi; odrzuconymi, pogardzanymi, osądzanym i potępianymi. On zawsze stawał w obronie oskarżanych i przeciwko oskarżycielom.

Kontemplacja robi miejsce na patrzenie na siebie, innych a nawet Boga Bożymi oczyma. Ta stała przemiana ze stanu „wszystko wokół mnie” do „wszystko o Bogu”, daje się zrealizować wyłącznie przez „wszystko wokół innych”. Jest to jedyny sposób na przejście od egoistycznej re-akcji do pełnego miłości działania i wydawania „owocu, który trwa” (J 15:16).

__________

Continue reading

Stan_2,3.12.2018


Stan Tyra

2 grudnia 2018

Naszym głównym problemem w duchowym życiu jest przywiązanie do stworzonego przez siebie naszego własnego obrazu ego. Frustracja zarówno sobą jak i innymi wynika z tego, że mieszamy idealistyczny obraz siebie i innych z tym, kim my/oni rzeczywiście jesteśmy w Chrystusie. Wszyscy zaczynamy od budowania obrazu siebie, lecz przywiązanie do niego powoduje, że staramy się go promować, chronić i dążyć do tego, aby inni go potwierdzali. Cóż za pułapka!

Wyłącznie przez porzucenie tego stworzonego przez siebie samego obrazu, odkrywamy w nas wszystkich Chrystusa, który jest znacznie bardziej miłosierny, przebaczający i zadowolony ze mnie, niż ja sam. Jego obraz we mnie nie może być zyskany czy stracony, zatem tylko przez odkrycie siebie w Chrystusie, mogę również znaleźć Chrystusa w sobie. Porównywanie i osądzenie po którym następują wstyd i obronna postawa (nadwrażliwość na krytykę) są pewnymi znakami tego, że nadmiernie zainwestowałem i przywiązałem się do własnego obrazu siebie.

Znajduję to, czego szukam. Moje starania o „znalezienie siebie” zawsze prowadzą mnie z powrotem do fałszywego ego, podczas gdy szukanie Jego – do mojego boskiego i prawdziwego ja w Nim.

Mamy zwyczaj koncentrowania się na celu, zamiast cenić samą podróż. Zazwyczaj wymaga to szybkich sposobów, zadowolonych z siebie odpowiedzi, których celem jest „zdobyć Boga”, jakby Bóg był jakim trofeum, które trzeba zdobywać. Gdy uczniowie i faryzeusze pytali Jezusa: „kiedy i gdzie ma być przyszłe Królestwo” (ŁU17:20-22), Jezus odpowiedział, aby nie wierzyli tym, którzy mówią, że jest tutaj czy tam.

Innymi słowy: nie będzie to oczywista odpowiedź czy ostateczny wniosek. Zawsze źle szukamy, gdy domagamy się całości tu i teraz. Królestwo nigdy do nikogo nie należy. Jak powiedział Jezus Janowi Chrzcicielowi, muszę być świadomy tego, że jestem największym i najmniejszym wszelkiego objawienia, które mam. Objawienie zawsze jest zaproszeniem do podróży głębiej, nigdy odznaką zasługi osiągniętego sukcesu. Jest to świadomość, która wystarcza, abyś zapragnął więcej. Musimy nauczyć się żyć w strefie pośredniej; równocześnie „teraz, lecz jeszcze nie”.

W jaki sposób twój kierunek do twojego celu i idealistyczne standardy uniemożliwiają ci szanowanie swojej podróży oraz podróży innych?

Continue reading