Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Chrystus w tobie – czego więcej chcesz_3?

Logo_FennC_2

John Fenn

Czytałem czyjś post na Facebooku wyjaśniający, dlaczego nie obchodzi Bożego Narodzenia, że to pogański korzenie ma, wyliczone zostały liczne historyczne fakty o tym, jak Rzymianie obchodzili Saturalia, jak to rzymski kościół „schrystianizował” pogańskie obchody, co miało być usprawiedliwieniem nieobchodzenia. Pomyślałem: „W porządku, to jej wybór, robi to dla Pana i Pan ją przyjmuje, więc mnie przyjmie również”.

Niemniej, wkrótce potem napisała o swoich noworocznych postanowieniach, żeby stracić trochę na wadze, odnowić relację z dorosłym synem, kiedyś odsuniętym oraz różne inne postanowienia typu: spędzać więcej czasu z Panem, w modlitwie itd..

Chciałem więc odpowiedzieć jej, opowiadając historię noworocznych postanowień, o tym jak starożytni Babilończycy zaczęli tą praktykę corocznego składania ofiar i obiecywania bożkom, że spłacą długi z poprzedniego roku, że zwrócą wszystko, co pożyczyli, wierząc, że w ten sposób zyskają przychylności Bożków na nadchodzący rok.

Również Rzymianie składali noworoczne rezolucje, składając ofiary i obietnice Janusowi, bożkowi o dwóch twarzach, z których jedna jedna patrzyła w przeszłość, a druga w przyszłość, obiecując być lepszym człowiekiem w nadchodzącym roku. Wczesne chrześcijaństwo „schrystianizowało” rzymskie praktyki, wykorzystując Nowy Rok do refleksji nad minionymi błędami i obiecując Panu lesze zachowanie w nadchodzącym roku.

Zdumiewa mnie to, jak wybiórczy są religijni ludzie, jeśli chodzi o to, w co wierzą: wybierając to, czemu chcą być posłuszni i ignorując to, co chcą ignorować. Nic w końcu jej nie napisałem, ponieważ odkryłem, że najbardziej wybiórczy religijni ludzie mają nastawienie typu: „Nie rób mi tu zamieszania faktami, już jestem zdecydowany(a)”

Mówiłem o Chrystusie w nas, zadając pytanie, czego więcej możemy chcieć i co więcej Bóg może zrobić? Albo funkcjonujemy całkowicie w łasce Chrystusa w nas, nadziei chwały, albo nastawiamy się na duchowe życie w rozdwojeniu umysłu, wśród zewnętrznych wysiłków podobania się Bogu, równocześnie tylko w umyśle akceptując fakt, że Chrystus jest w nas, nie poznając czy nie chodząc w rzeczywistości tego faktu.

Continue reading

Chrystus w tobie – czego więcej chcesz 2?

Logo_FennC_2
John Fenn

W Boże Narodzenie wieczorem, kiedy już było po tym wszystkim czym jest dzień Bożego Narodzenia, wiozłem Chrisa (na wózku inwalidzkim – przyp. tłum.) do łazienki, aby się załatwił. Gdy wyszedłem, żeby mógł zachować intymność, zapytał: „Tato: wiesz czemu renifery latają?” Odwróciłem się i spojrzałem na niego przez niedomknięte drzwi i odpowiedziałem: „Nie, a dlaczego?” na co szybko odpowiedział: „Bo nie potrafią pływać”.

Przyglądałem się jego twarzy w poszukiwaniu uśmiechu czy błysku w oku, lecz był bardzo poważny. Nie próbował robić sobie żarów ze mnie tym starym pytaniem: „Dlaczego renifery (Świętego Mikołaja) latają?”. Powiedziałem mu: „Dobrze myślisz, Chris! Muszą wszędzie dotrzeć, a niektóre miejsca są za wodami, więc wydaje się sensowne, że nie jeśli mogą pływać, więc latają. Dobrze myślisz, synu!”

Poza schematami religijnych środowisk

Większość myśli, że renifery Świętego Mikołaja latają, żeby było szybciej, Chris myślał, wychodząc poza to, szukając istoty sprawy i zdecydował, że tak jest, ponieważ nie umieją pływać.

(Dla wszystkich zatroskanych; Choć Chris umysłowo jest na poziomie 4 latka (mimo, że skończył 23 grudnie 36 lat), wie o tym, że Święty Mikołaj nie jest prawdziwy, a my dajemy sobie nawzajem prezenty dlatego, że Ojciec dał nam Swój największy dar. Chris kocha Jezusa i zna Go dobrze. Niemniej, zna również całą kulturę komercjalnych świąt Bożego Narodzenia tak samo jak my.)

Poprzednio pisałem o tym, że mieć Chrystusa w sobie oznacza, że mamy maksimum tego, co możemy mieć od Ojca „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?” (Rzm 8:32).

Continue reading

Koń Trojański w Kościele

Brilliant Perspectives by Graham Cooke

Graham CookeQrXgXMhCSouyhU7idq7g_IMG_8402

Domyślnym staniem życia w tym świecie jest negatywizm. Jeśli, zamiast funkcjonować w rzeczywistości naszego wewnętrznego człowieka, żyjemy w oparciu o nasze zewnętrzne ego, sami sobie blokujemy dostępu do stanu umysłu, który jest pozytywnie nastawiony do życia. Wtedy, jako podstawowy poziom naszych życiowych oczekiwań przyjmujemy rozczarowanie, zranienie i odrzucenie, i zgodnie z tym ustawiamy nasz światopogląd.

Najgorsze jest to, że takie negatywne nastawienie umysłu jest zaraźliwe!

Wpływa to na sposób w jaki wyrażamy siebie, a ci, którzy są pozytywnie nastawieni wokół nas, słabną z powodu naszego negatywizmu. Jakżeby nie? Odpowiedzią na ich zachęcenie jest wzgarda? W ten sposób jesteśmy przyczyną negatywnego doświadczenia dla rówieśników, którzy rozczarowują się i infekcja się rozszerza. Stajemy się Koniem Trojańskim pośrodku oblężonego miasta, rozsiewającymi hordy oddziałów przeciwnika, których zadaniem jest inwazja i pokonanie broniących się ludzi.

Zrozumcie, nie ma w tym żadnego osądu, a raczej przygniatająca empatia, ponieważ taka postawa dominuje. Jest wszędzie. Stale i wciąż słychać jak się ją usprawiedliwia: „To jest całkowicie naturalne. Taki jest ten świat, w którym żyjemy”.

Nie, nie żyjemy w tym świecie. Jesteśmy nadnaturalnymi stworzeniami. Istnieje błogosławieństwo Królestwa, mamy żyć inaczej jest do dyspozycji nowa życiowa droga, którą należy podążać.

„Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi…” (2Kor 10:4-5).

W Piśmie najbardziej wyraźnym przykładem tego jak światowy sposób ściągania nas ku negatywnemu, obezwładniającemu myśleniu znajdujemy w historii ludu izraelskiego i lat spędzonych przez nich na pustyni.

Przez ponad cztery stulecia dzieci Boże żyły poddane Egiptowi, znosząc przymusową pracę, niesprawiedliwe i karzące prawa stosowane wyłącznie po to, aby deprawować i ograniczać ich jako ludzi, aż do skrajności – drakońskie prawo ustanowione przeciw rasie – nakazu zabicia wszystkich męskich niemowląt.

W takich okolicznościach urodził się Mojżesz. Gdy Bóg posłał dorosłego już Mojżesza, aby uwolnił dzieci Izraela z Egipskiej niewoli, ludzie, którzy zostali z niej wyprowadzeni, nie byli tacy sami, jak ci, którzy w nią weszli. To doświadczenie zmieniło ich jako rasę i spowodowało, że stali się bojaźliwi i nie byli w stanie zaufać.

Bóg, pomimo tego, że oczekiwał od nich wierności Jemu, rozpoznał to u nich, ponieważ Bóg nie prosi nas o nic, czego nie możemy dać. Współczucie dla Jego upadłego ludu było ogromne, jak to zawsze jest. Widział negatywizm i bierność, które pokryły bliznami ich życie i objawił Siebie w taki sposób, który w każdym innym historycznym okresie budziłby zdumienie.

  • Płonący krzak, który przekazał proroctwo o uwolnieniu.
  • Straszliwe plagi, które miały udręczyć oprawców.
  • Rozdzielenie Morza Czerwonego, aby zapewnić im ucieczkę, słup ognia i dymu, który ich miał prowadzić do Ziemi Obiecanej.
  • Żywność, która spadała z nieba dla setek tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci oraz woda wytryskująca ze skał, aby zgasić ich pragnienie.

Ojciec dał Swemu ludowi wszystko, co tylko możliwe, aby pomóc im odbudować ich wiarę, również wiarę w siebie, w ich przyszłość zabezpieczoną w Nim, ich pośrednictwo i moc w tym świecie.

Continue reading

Brakujący składnik

Logo_TheSchoolOfChrisChip Brogden

Ja zaś jak najchętniej sam na koszta łożyć będę i samego siebie wydam za dusze wasze. Czy tak ma być, że im więcej ja was miłuję, tym mniej przez was mam być miłowany?

Nie ma takiego tematu, poza modlitwą, który były tak często omawiany i mniej funkcjonujący w praktyce niż kochanie siebie nawzajem. Wszyscy wiemy, że mamy się nawzajem kochać. Słyszeliśmy to z kazalnic tysiące razy, lecz różnica między tym, że zna się Drogę, a nią idzie, jest duża.

Chciałbym mówić dziś o miłości szczególnie w kontekście „służby”. Ten wyraz, „służba”, jest obecnie przeładowany, i komuś, kto używa go, trzeba zadawać pytania, aby mieć świadomość, co rzeczywiście dla niego znaczy. Myślę, że większość ludzi zgodzi się z tym, że to, co uchodzi współcześnie za „służbę”, bardzo niewiele przypomina służbę, którą widzimy w Nowym Testamencie. Nie odnoszę się tutaj do jakiegoś rodzaju sposobów czy stosownej techniki. Tym „brakującym składnikiem” nie jest coś tak powierzchownego jak spotkania w domach naprzeciw spotkaniom w budynkach. Jak daleko odeszliśmy, sądząc, że tajemnicę nowotestamentowego życia można znaleźć w sposobie prowadzenia spotkania.

Przywództwo istnieje w Biblii i przywództwo istnieje w Kościele. Nie da się tego obejść. Jezus pokazał nam, zarówno w słowie jak i w uczynku, że Jego idea przywództwa opiera się na służbie Bogu i innym. Pytaniem, które powinniśmy zadać jest to, co konstytuuje pobożne, prowadzone przez Ducha, skoncentrowane na Chrystusie, służebne przywództwo? Co sprawia, że ktoś jest duchowym ojcem? Co rzeczywiście daje kwalifikacje na apostoła, proroka, ewangelistę, pastora czy nauczyciela?

Mógłbyś powiedzieć, że jest to powołanie Boże. Być może, lecz wielu jest powołanych, a nieliczni wybrani. Wielu jest powołanych, lecz nie odpowiadają na to powołanie. Trzeba czegoś więcej niż powołanie.

Continue reading

Chrystus w tobie – czego więcej chcesz?

Logo_FennC_2

John Fenn

„W morzu jest więcej ryb niż myślisz. Na studiach spotkasz więcej dziewcząt ze wszystkich stanów. Skąd więc wiesz, że jedna z nich nie jest tą, którą ma Bóg dla ciebie?”.
Te słowa mojej mamy doprowadziły do zerwania z Barbarą, gdy jeszcze byliśmy w średniej szkole.

Barbara była moją pierwszą „prawdziwą” dziewczyną a mama martwiła się tym, że muszę przecież obejrzeć całą różnorodność tych, które nazywała „rybami w morzu”. Zaczęliśmy chodzić z Barbarą, gdy miała 15 lat, a ja właśnie zacząłem 16. Byliśmy młodzi, chudzi i poznaliśmy się na tyle, aby móc wpływać nawzajem na siebie w życiowych sprawach. Jedno z tych trzech nadal jest aktualne.

Niemniej, rozumiałem, co mama powiedziała. Następnego roku, znalazłem się na Uniwersytecie stanu Indiana, a Barbara została w domu, około 2 godziny jazdy, kończąc szkołę. Na uniwersytecie uczyło się w tamtym około 35.000 studentów zamieszkujących akademiki, co znaczy, że około 17.000 z nich było kobietami, różnego rodzaju rybami mórz.

Złamałem serce Barbary

Ponaglany przez mamę, zerwałem z nią, zanim mogłem spokojnie przemyśleć sprawę. Gdy już miałem czas, aby nieco zwolnić i pomyśleć, takie było moje rozumowanie:

W ciągu tych dwóch lat naszego randkowania rozmawialiśmy o wszystkich życiowych sprawach. W jej rodzinnym domu działy się koszmarne rzeczy, a mój ojciec zostawił rodzinę, zmuszając mnie do przyspieszonego dojrzewania, byliśmy więc oboje ludźmi złamanymi, którzy wspólnie znaleźli Pana i uzdrowienie.

Wiedziałem, że będzie wspaniałą mamą, że zawsze będzie wierna, że jest tak szczera jak światło dnia i miała bardzo silne poczucie tego co dobre, a co złe – była i nadal jest bardzo uczuciowa. Ja byłem takim człowiekiem, jak mąż z Przypowieści 31:10-11, który ceni ją bardziej niż rubiny, którego serce ufa jej. Znałem też jej zdumiewające poczucie humoru, wrażliwość serca, jej miłość do natury i motyli, umiejętność dostrzegania szczegółów.

Doszedłem do wniosku, że bez względu na to kogo spotykam na uniwersytecie, nikt nie będzie lepszy od Barbary.

Kiedy wiesz już o kimś, że jest szczery to taka osoba nie stanie się już bardziej szczera – już jest całkowicie szczera. Kiedy wiesz, że ktoś kocha Pana w 100%, tak jak ty, to nie może ona bardziej rozwinąć tych 100%. Kiedy już wiesz, że ona oddała całe swoje serce tobie, nie ma już niczego, co można by jeszcze otrzymać.

Zdałem sobie sprawę z tego, że reszta wspólnego życia to łagodne traktowanie indywidualnych różnic jeśli chodzi o to jak te cechy funkcjonują w życiu, a to po prostu oznacza wzrastanie charakteru w Chrystusie po obu stronach we wszystkich życiowych sytuacjach, które się nadarzą. Dopóki obie osoby stale wzrastają i dojrzewają indywidualnie w Chrystusie, przejdą wszystko, co życie przyniesie.

Czemu więc opuściłem kogoś, kogo znałem tak dobrze i kto znał mnie tak dobrze, dla jakiejś „ryby”, której nawet jeszcze nie spotkałem? Ponieważ ona oddała mi sto procent swego serca, a ja jej swojego, znaczyło to, że nie ma żadnego znaczenia kogo spotkam, i tak nie będzie w stanie dać mi nic więcej niż sto procent swego serca.

Tego dnia przestałem się w ogóle rozglądać, wróciłem do niej a ona łaskawie przyjęła mnie i od tej pory jesteśmy nieprzerwanie razem.

Chrystus w tobie

Continue reading

Duch proroctwa_3

Logo_FennC_2

John Fenn

Zazwyczaj, gdy idę do sklepu, zabieram listę i gdy już wejdę, zwracam się po numer 1 na liście, następnie nr 2 i 3, więc wejście, zakupy i wyjście zajmują mi zwykle kilka minut. Barbara również zabiera ze sobą listę, lecz, u niej jakoś tak się dzieje, że lista prowadzi ją ścieżką, przypominającą chód pijanego marynarza, który wyszedł z baru o drugiej w nocy i usiłuje przypomnieć sobie, gdzie zaparkował ten lotniskowiec.

Ani jeden, ani drugi sposób robienia zakupów nie jest zły i ostatecznie oboje kończymy z tym, po co poszliśmy, lecz … lepie, zanim wpadnę w kłopoty, zatrzymam się i zajmę się tym, o co mi chodzi.

Gdy Pan daje nam jakąś obietnicę, to ona wykona się, lecz to jaki będzie nasz stan emocjonalny między otrzymaniem obietnicy, a realizacją zależy od tego czy jesteśmy skupieni i nieugięci, czy też wędrujemy po wszystkich naszych emocjach i myślach, przeprowadzając siebie samych przez cierpienie, aż do chwili gdy Ojciec pokaże odpowiedź.

Dziś będzie o tym, w jaki sposób stać na Słowie obietnicy i trwać niewzruszenie.

Ile wiary masz w to, co ci Bóg powiedział?

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, jak to możliwe, że Piotr mógł twardo spać w więzieniu na kilka godzin przed zaplanowaną egzekucją i to tak, że anioł, aby go obudzić, musiał go dosłownie trącić w bok? (Dz 12:7)

Czy dziwiło cię może to, dlaczego Paweł mógł po prostu strząsnąć uczepionego jego ręki węża i dalej zajmować się pracą, bez żadnej szkody dla niego, ani nie wykazując jakiegokolwiek zmartwienia zdarzeniem (Dz 28:3-6).

Continue reading

Moc Boża


Kevin T. Bauder
[Artykuł pierwotnie pojawi się w In the Nick of Time 26 stycznia 2007.]

„Czy masz moc Bożą?” Wielki Mąż wrzasną te słowa z szydzącym, meksykańskim akcentem. Z nabrzmiewającymi żyłami i chrapliwym głosem wydzierał się po raz drugi: „Powiedziałem, czy masz MOC BOŻĄ?” Najwyraźniej myślał, że łatwowierny młodzieniec do którego mówił, nie miał tej mocy. Mówił dalej o tym, jakąż to bandą nieudaczników większość z nich prawdopodobnie zostanie (no, nie tacy jak on). Boża moc była przede wszystkim zarezerwowana dla Nielicznych. Przychodziła tylko do tych, których można porównać z Abrahamem Lincolnem i Douglasem MacArthurem. Podszedłem do niego, a ten raczył swoich słuchaczy opowieściami o przebudzeniach, których dokonał. Teraz prowadzi szkołę, której całym celem jest przygotować tych Nielicznych; inni uczniowie będą traktowani jak plewa na wietrze. Następnie zmienił swój głos na coś między szlochem a szeptem, aby zadać ostatnie pytanie: „Czy masz moc Bożą?”

Czy pytanie było wykrzyczane czy zadawane z uczuciem wydawało się sugerować to, co wychodziło z ust Wielkiego Męża. Był to ten rodzaj pytania, które mogłoby posłać bezbronnego dorosłego do piwnicy w akademiku, aby się mógł wypłakać i wołać do Boga, aby wylał choć trochę Swej mocy na niego. Ach, mieć moc Bożą!

Kto z nas miałby na tyle bezczelności, aby faktycznie twierdzić, że posiada moc Bożą? Czy u każdego, poza Wielkim Mężem, takie twierdzenie nie trąciłoby arogancją, a być może nawet megalomanią?

Nie, nie byłoby tak. A tak naprawdę to czy ktoś posiada moc Bożą jest raczej prostą do uzyskania informacją. Ty również wiedzieć czy posiadasz moc Bożą, odpowiadając na kilka prostych pytań.

Continue reading