Category Archives: Autor
Noc w więzieniu
Stephen Crosby
16.04.2015
Oryg.: TUTAJ
Miałem ostatnio przywilej spędzić półtorej godziny w jawnej obecności Bożej. Doświadczenie to jest unikalne pod tym względem, że tego wszystkiego, czego wielu czytających zostało nauczonych, w co wierzy, że powinno być na spotkaniu (spory tłum, długie uwielbienie, usługa „słowem”, modlitwa, wezwanie do przodu, łamiąca serca pokuta), nie było. Jak to możliwe?
Spotkałem się w więzieniu z pewnym bratem. Mieliśmy tam poprowadzić „studium biblijne”. Po ogłoszeniu na oddziałach, że jest „studium biblijne” przyszedł tylko jeden skazany, co sprawiło, że serca nam zamarły. Nie znaliśmy wcześniej tej osoby, przyszedł pierwszy raz. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy w tym kierunku, w którym poprowadzi nas Duch, a gdyby się okazało, że nie wybiera się nigdzie to zakończymy i idziemy na kawę bez poczucia winy! Mój przyjaciel, zwracając się do jedynego obecnego mężczyzny, zaczął od ważkiej i głęboko teologicznej wypowiedzi:
„Witaj, cieszymy się, że jesteś tutaj. Opowiedz nam o sobie”.
Półtorej godziny później opuszczaliśmy to miejsce z przyjacielem płacząc, zdumieni, gdyż był nam dany przywilej znalezienia się w obecności tętniącego życiem, pulsującego, nadnaturalnie wyposażonego, przemieniającego życia, które było w uczniu Chrystusa, mającego za sobą 21 miesięcy w wierze. Przez 90 minut nie powiedzieliśmy ani słowa. Siedzieliśmy i słuchali tego, jak brat mówił prosto o Jezusie, o tym, co Jezus zrobił i nadal robi w jego życiu od chwili, gdy uwierzył.
Mam za sobą dziesiątki lat pracy w misji więziennej. Jestem czujny na opowiadane więzienne historie, które są powierzchowne. To było coś rzeczywistego; promieniująca, pokorna, łagodna, z cudami zaopatrzenia ewangelizacja -i bez grzmocenia Biblią – przemienionego życia, zwycięstwa wiary w nieprzyjaznym środowisku. Plus znacznie więcej.
Po tym spotkaniu obaj zdaliśmy sobie sprawę jak, niestety, rzadko spotykane bywa prawdziwe nowe życie nowego stworzenia. Było to bardzo zachęcające, a równocześnie zasmucający jest fakt, że trzeba było iść do więzienia, aby przeżyć coś, co powinno być normalne w naszych tak zwanych kościołach, choć w rzeczywistości jest rzadkością.
Zdaliśmy sobie również sprawę z tego, że wśród naszych najlepszych i błędnych wysiłków „usługiwania Jezusowi”, często to my jesteśmy największą przeszkodą, aby otrzymać to, o co błagamy Jezusa, żeby robił na naszych nabożeństwach. O wiele częściej robił by to, gdybyśmy zeszli z drogi i odpuścili sobie nasze religijne fetysze, dodatki, tradycje, które uważamy za istotne elementy naszych zgromadzeń.
Jaka jest z tego lekcja?
Obaj jesteśmy „wysoko wykwalifikowani do usługiwania” Mam doktorat, a mój przyjaciel magistra z teologii. Obaj mamy za sobą dziesięciolecia doświadczeń w służbie. Mogliśmy się uprzeć i zrobić „klasę z jednym”, bądź zrezygnować ze „studium biblijnego”, ponieważ nie było na tyle słuchaczy, aby „po mistrzowsku dokonać egzegezy i rozprawiać nad Pismem”. Byłem tak wdzięczny za to, że obaj zostaliśmy uwolnieni od nałogowej potrzeby, aby być słuchanym”. Skończyliśmy sami przyjmując służbę, tętniącą żywotnością niebios.
Ci z nas, którzy mają dary nauczania muszą nauczyć się tego, że czasami najlepszy nauczaniem jakie możemy dać to w ogóle nie nauczać.
Oddzieleni do nowego posłuszeństwa
Dudley Hall
Oryg.: TUTAJ
„Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, do wychodźców rozproszonych po Poncie, Galacji, Kappadocji, Azji i Bitynii, wybranych według powziętego z góry postanowienia Boga, Ojca, poświęconych przez Ducha ku posłuszeństwu i pokropieniu krwią Jezusa Chrystusa: Łaska i pokój niech się wam rozmnożą” (1Ptr 1:1-3).
Piotr daje rozproszonym wierzącym powód do nadziei, pomimo tego, że żyją otoczeni wrogą kulturą. Umacnia ich w prawdzie o tym, kim są i co się stało, gdy uchwycili się ewangelii – a jest to fantastyczne. Wszystko zaczęło się na długo przed tym, gdy zdecydowali się uwierzyć. Bóg Ojciec umiłował ich i wybrał, aby stali się Jego własnością. Wiedza uprzednia oznacza coś więcej niż poznanie przyszłości. Oznacza poznanie ludzi. Bóg nie tylko wiedział, co się będzie działo, gdy usłyszą ewangelię, On wybrał ich, aby ją usłyszeli i zostali oddzieleni, aby żyli w posłuszeństwie Jezusowi.
Na ludzi, zanim zostali przemienieni mocą ewangelii, można patrzeć z dwóch perspektyw czy dwojako ich opisać. Po pierwsze: wątpienie czy sceptycyzm. Cu kupili kłamstwo Węża, który poddaje w wątpliwość dobroć Boga. Na tym poziomie nie jesteśmy pewni, czy Bóg rzeczywiście ma na myśli dla nas to, co najlepszego. Dochodzimy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie osiągnąć bezwarunkowego zaufania Mu. Tak więc, nasze życie charakteryzuje niezależność do Boga. Po drugie: świadomość grzechu. Przekonani o tym, że Boża droga jest lepsza, decydujemy się być posłuszni Jego przykazaniom, co prowadzi jedynie do odkrycia, że nie jesteśmy w stanie całkowicie się do nich dostosować.
Bóg stanowczo zadziałał na rzecz rozwiązania tej sytuacji – Duch uświęcił nas przez oczyszczenie z wszelkiej nieprawości. Chwała, którą wszyscy straciliśmy wraz z upadkiem Adama, została odnowiona, gdy zostaliśmy umieszczeni w Chrystusie. Wstyd, jaki odczuwaliśmy, został usunięty z chwilą, gdy, dzięki Jego dziełu, zostaliśmy świętymi. On nieustannie wykonuje pracę, objawiając, co to znaczy, gdy on przekonuje, ujawnia i uzdalnia nas każdego dnia. Uświęcenie dynamicznie odbywa się w nas w miarę jak ukazywany jest nam majestat Jezusa i stale coraz bardziej Go kochamy.
Tego rodzaju świętość, którą daje Duch Święty, nie polega na tym, że mając silną świadomość popełnionych grzechów, rygorystycznie przestrzegamy zasad. Jest to raczej pokorne przekonanie o bezwarunkowej miłości. To przekonanie skutkuje w zaufaniu i miłości, które z jednej strony wracają do Boga, a z drugiej są przekazywane dalej. Wszelkie „posłuszeństwo”, które nie wynika z miłości jest bardziej ustępstwem, niż posłuszeństwem wiary. Może to robić wrażenie na innych, lecz nie na Bogu, który już uczynił dla nas ostateczną ofiarę.
Duch Święty nieustannie objawia wystarczalność krwi Jezusa. O ile chodzimy w wolności Bożej miłości, o tyle nie jesteśmy jeszcze doskonali w miłości i często wracamy do egoistycznych zachowań. Duch Święty uświadamia nam, że również te grzechy przykrywa krew Jezusa. Nie musimy żyć w poczuciu skażenia, strapieni naszymi upadkami. Niebiosa skupione są na krwi – my również powinniśmy być. Oczywiście, reagujemy, gdy Duch nas przekonuje. Dlaczego by nie? On pracuje w nas, aby uwolnić nas od wypaczonego skupiania się na naszych zachowaniach, pokazując nam zachowanie Zbawiciela Pana.
Posłuszeństwo Jezusowi jest takim darem. Wiemy, że Boża droga jest najlepsza, lecz nie możemy jej w pełni uchwycić się. Bóg zadziałał dla nas tak, aby posłuszeństwo Jezusowi stało się naszym przywilejem. Teraz możemy być posłuszni, nie będąc tak świadomi naszego posłuszeństwa/nieposłuszeństwa. Odkryliśmy kogoś znacznie większego, bardziej godnego naszej uwagi.
Drzewo Poznania Dobra i Zła

Richard Murray
Otrzymuję zwykle mnóstwo pytań o to jakie było znaczenie Drzewa Poznania Dobra i Zła. Przede wszystkim, dlaczego Bóg stworzył to drzewo, szczególnie wobec tego, że wiedział, że Adam i Ewa zjedzą jego owoc? Czy nie znaczy to, że to Bóg stworzył, a więc jest odpowiedzialny, za istnienie zła? Proponowaną przeze mnie odpowiedzią na to drugie jest: NIE, Bóg NIE jest odpowiedzialny w żaden sposób, w żadnej formie czy kształcie za stworzenie czy istnienie zła.
Poniżej dwa eseje na temat tego najważniejszego drzewa. Mam nadzieję, że się spodobają.
1. Nowe podejście do sprawy dwóch drzew w ogrodzi.
Na Dwa Drzewa w Ogrodzie Eden spoglądano pod wieloma różnym kontami i różne interpretacje przyniosły wiele błogosław. Właśnie to, CO każde z tych drzew reprezentuje, jest przedmiotem licznych, owocnych spekulacji i wielu opinii.
Podobnie jak to jest w przypadku często występujących boskich metafor, Dwa Drzewa wprowadzają boską dynamikę, która stale dostarcza świeżej manny.
Oto najświeższa porcja.
Co by było, gdybyśmy potraktowali Dwa Drzewa w Ogrodzie Eden jako prostą alternatywę sposobu w jaki postrzegamy Boga i wierzymy w Niego. Każde Drzewo reprezentuje inne nastawienie, inną duchową pozycję, z których wybieramy sposób, postrzegania Boga, widzenia Jego natury. Innymi słowy: Drzewo, z którego korzystamy decyduje o tym, jaki jest główny trzon obrazu Boga. „Wybór Drzewa” determinuje to, w jaki sposób rozeznajemy i głosimy zarówno Boży charakter jak i Jego istotę.
To znacznie upraszcza sprawę.
Patrzenie z punktu widzenia Drzewa Życia postrzega Boga WYŁĄCZNIE jako życie, miłość i światło. Jego owocem jest wieczne i nieograniczone życie. Jest to drzewo Jezusa. Z drugiej strony, Drzewo Poznania Dobra i Zła, postrzega Boga ZARÓWNO, jako dobro i zło, JEDNOCZEŚNIE jako światłość i ciemność, jako miłość i gniew. Jego owocem jest śmierć: śmierć dla intymności z Bogiem i innymi, śmierć dla życia pełnego nieograniczonego błogosławieństwa oraz śmierć dla naszego biologicznego ciała. Tym drzewem jest Szatan.
Dlaczego obraz Boga jaki posiadamy, jest tak ważny? Ponieważ, dzięki temu, co A.W. Tozer nazwał „tajemniczym prawem duszy”, rozwijamy się tak, aby przypominać nasz obraz Boga. Teolog, Adrew Jukes, powiedział to w ten sposób: „Nasz punkt widzenia na Boga odbija się na nas samych. Powodowani jakimś wiecznym prawem, musimy być bardziej lub mniej zmieniani na taki obraz Boga, którego czcimy. Jeśli uważamy, że Bóg jest surowy, stajemy się surowi. Jeśli myślimy o Nim, że nie dba o ludzkie ciała i dusze, również nie będziemy się o nie troszczyć. Jeśli uważamy Go za Boga miłości, będziemy odzwierciedlać w jakiś sposób Jego pełną dobroci miłość”.
Prorocy, aniołowie i Syn Boży
Autor Listu do Hebrajczyków zaczyna od głośnego uderzenia (1:1-4):
„Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków; ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył. On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach i stał się o tyle możniejszym od aniołów, o ile znamienitsze od nich odziedziczył imię”.
Słuchałem dziś ponownie Listu do Hebrajczyków i naprawdę uderzył mnie ten fragment. Tematem całej pierwszej część tego listu jest to, jak bardzo Jezus przewyższa wszystko.
W tych kilku wersach zaznacza jedną kwestię z kilku różnych punktów widzenia. Trzeba na to zwrócić uwagę, a szczególnie tacy ludzie jak ty i ja powinni.
Po pierwsze: deklaruje, że objawienie Boże w osobie jego Syna jest nadrzędne do objawień Boga przez proroków. Ponieważ bardzo ekscytują nas prorocy i prorokowanie, prawdopodobnie powinniśmy zważać to.
Autor nie pisze, że Bóg mówiący przez proroków jest czymś złym, lecz chodzi mu o to, że Bóg mówiący przez Jezusa jest absurdalnie nadrzędnym objawieniem (w sensie: absurdalne, śmieszne byłoby porównywanie czegokolwiek innego z tym objawieniem – przyp. tłum.).
Wiara w Boga w beznadziejnych okolicznościach

Wiara w Boga w beznadziejnych okolicznościach
Czytanie: Jeremiasz 32:6-27.
„Nie ma nic zbyt trudnego dla Ciebie”
„Czy jest coś niemożliwego dla mnie?”
Pole w Anatot jest praktycznym przykładem tych słów – stwierdzenia i pytania. Znamy sytuację jaka istniała w czasie opisywanym przez ten rozdział oraz w innym miejscu: podwójne uwięzienie: sam Jeremiasz znajduje się zamknięty na podwórzu wartowni, a miasto jest otoczone przez najeźdźców. W takich okolicznościach Pan w jakiś sposób przekazał Jeremiaszowi, że przyjdzie jego kuzyn prosić go, aby kupił to pole.
Więcej niż dobre życie
Dudley Hall
Oryg.: TUTAJ
Chrześcijanie, starając się zademonstrować korzyści płynące z pójściem za Chrystusem, często mówią o życiu „błogosławionym życiem”. Spisano wiele ksiąg, głosi się liczne kazania, oferuje duchowe przewodniki, a to wszystko po to, żeby pomóc nam spożytkować korzyści wynikające ze sprawiedliwego życia. Niemniej, istnieje pewne zamieszanie co do tego, jak bardzo musi być ktoś posłuszny, aby otrzymać te dobrodziejstwa. Na przykład: czy częściowe posłuszeństwo uzyska częściowe błogosławieństwo? Czy Bóg akceptuje nasze najlepsze starania, skoro jesteśmy jesteśmy bardzo niedoskonali? Czemu Jezus musiał wykazać się doskonały posłuszeństwem, aby uzyskać dla nas zbawienie?
Dla przejrzystości będziemy korzystać z dwóch różnych terminów opisujących to, co chcemy wyrazić, mówiąc: „błogosławione życie”. Po pierwsze: jest to „dobre życie”. Jest to takie życie, które stara się dostosować do boskiego porządku stworzenia. Nie jest do tego potrzebne uznanie istnienia Stwórcy. Niektórzy ludzie odkryli korzyści płynące życia, które jest w zgodzie z tym, jak Ziemia została zaprojektowana. Po wielkim potopie, Bóg zapowiedział, że to stworzenie będzie funkcjonować w ustalonych przez niego cyklach (Rdz 8:22). Na przykład, gleba wiernie karmi miliony, ponieważ ludzkość nauczyła się siać ziarna, których plony chcą zebrać. Nauczyliśmy się również funkcjonować zgodnie z porami roku. Jest mnóstwo innych zasad, które strzegą rozwoju i utrzymania się stworzenia oraz tego, kiedy relacje z innymi przynoszą owoce. Okazuje się, że kiedy dopasowujemy się do tych zasad, życie staje się lepsze – nawet dobre.
Te zasady mają swoje odzwierciedlenie w przymierzu Mojżesza z Izraelitami. Życie staje się znacznie lepsze, gdy nie mordujemy, nie kradniemy, nie cudzołożymy, szanujemy rodziców itp. Zachowywanie tych przykazań sprawia, że życie staje się lepsze. Lepiej jest, gdy ktoś nie stara się zemścić na nas za to, że zamordowaliśmy kogoś z jego rodziny czy przyjaciela, bądź wtrącić nas do więzienia ponieważ w jakiejś dziedzinie dotycz nas sprawiedliwe prawo. Lepiej jest nie płacić w czwórnasób za to, co ukradliśmy, nie być gardzeni za to, że jesteśmy złodziejami. Im więcej praw Bożego Projektu znamy, tym bardziej możemy dostosować życie do nich i otrzymać towarzyszące temu korzyści. Tego rodzaju mądrość jest cenna i konieczna jeśli mamy skutecznie zamieszkiwać Bożą Ziemię. Jeśli je ignorujemy czy odrzucamy ich istnienie, ostatecznie otrzymamy zapłatę głupca.
Continue reading


