Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Nie znacie Pism ani mocy Bożej


Northwest prophetic
https://www.facebook.com/NorwestProphetic


Przez kilkadziesiąt lat byłem pilnym, analitycznym i intelektualnym nauczycielem Biblii, zanim Bóg w swoim miłosierdziu mnie poruszył.
Nie porzuciłem umiejętności analitycznych, ale zmniejszyłem ich znaczenie, tak jak nauczał sam Jezus (w Ewangelii Marka 12:24): „Jezus odpowiedział im: «Czyż nie mylicie się, ponieważ nie znacie Pisma ani mocy Bożej?».
Jezus zwraca się do profesjonalnych analityków Księgi i mówi, że pierwszym powodem, dla którego się mylą, jest to, że nie znają Księgi [Mk 12:24]. Zauważam, że dostrzega On różnicę między studiowaniem i analizowaniem Księgi a znajomością Księgi.
Ale drugim źródłem ich błędu (i, szczerze mówiąc, mojego) był brak empirycznej wiedzy o mocy (tak, to dunamis) Boga.
Wydaje się, że Jezus mówi, iż ich wiedza przeszkadza im w poznaniu prawdy. Wydaje się, że zachęca ich do przejścia od studiowania (wiedzy umysłu, funkcji duszy) do empirycznej wiedzy zarówno o objawieniu, jak i mocy (która w rzeczywistości może być wiedzą w moim duchu, ponieważ odnosi się do Jego ducha).
Jeśli więc chcę podzielić się tą nową wiedzą, jak mam to zrobić? A konkretnie, jak dzielić się wiedzą, nie skupiając się na umyśle (na czym skupiała się cała moja edukacja)? Jak pomóc innym doświadczyć życia z Bogiem, do którego sam dotarłem po dziesięcioleciach bycia chrześcijaninem „studiującym księgi” (do czego nigdy nie wrócę!)?
Cóż, po pierwsze, staram się znacznie rzadziej niż kiedyś pokazywać swoją wiedzę i znacznie rzadziej niż kiedyś mówić: „Hej, spójrz na to! Co o tym sądzisz?”. W rzeczywistości [nieoficjalnie] ludzie uczą się znacznie lepiej, gdy odkrywają prawdę, często rozmawiając o niej, a nie mogą o niej rozmawiać ze mną, jeśli ich nie słucham. Kiedy podchodzę do kogoś z podejściem „Tak właśnie jest!” (jak to zwykle bywa w przypadku stwierdzeń analitycznych), typową reakcją nie jest przyjęcie tego, co mówię, ale raczej wysuwanie argumentów przeciwko temu.
Po drugie, odkrywam, że uczę się o wiele więcej, kiedy przestaję uważać się za eksperta, kiedy przestaję słuchać tylko ludzi, którzy mają więcej dyplomów niż ja. W ciągu ostatnich kilku dekad spotkałem ludzi, którzy nie mają wyższych wykształceń (niektórzy z nich nie ukończyli nawet gimnazjum), a których doświadczenie Boga zawstydza moją „wiedzę”.
Przyznaję, że najuważniej słucham ludzi, których doświadczenia są zgodne z ich wypowiedziami, a przede wszystkim tych, którzy poświęcili czas, aby mnie poznać. Ale więcej uczę się, słuchając, niż mówiąc o tym, co już wiem.
Moglibyśmy rozmawiać o tym, dlaczego tak się dzieje, ale sprowadza się to do oceny Jezusa: „Czyż nie mylicie się, ponieważ nie znacie Pisma Świętego ani mocy Bożej?”. I za każdym razem musiałem odpowiadać: „Tak”. Tak, mylę się i tak, właśnie dlatego.
Przez kilkadziesiąt lat byłem pilnym, analitycznym i intelektualnym nauczycielem Biblii, zanim Bóg w swoim miłosierdziu mnie poruszył.
Nie porzuciłem umiejętności analitycznych, ale zmniejszyłem ich znaczenie, tak jak nauczał sam Jezus (w Ewangelii Marka 12:24): „Jezus odpowiedział im: «Czyż nie mylicie się, ponieważ nie znacie Pisma ani mocy Bożej?».
Jezus zwraca się do profesjonalnych analityków Księgi i mówi, że pierwszym powodem, dla którego się mylą, jest to, że nie znają Księgi [Mk 12:24]. Zauważam, że dostrzega On różnicę między studiowaniem i analizowaniem Księgi a znajomością Księgi.
Ale drugim źródłem ich błędu (i, szczerze mówiąc, mojego) był brak empirycznej wiedzy o mocy (tak, to dunamis) Boga.
Wydaje się, że Jezus mówi, iż ich wiedza przeszkadza im w poznaniu prawdy. Wydaje się, że zachęca ich do przejścia od studiowania (wiedzy umysłu, funkcji duszy) do empirycznej wiedzy zarówno o objawieniu, jak i mocy (która w rzeczywistości może być wiedzą w moim duchu, ponieważ odnosi się do Jego ducha).
Jeśli więc chcę podzielić się tą nową wiedzą, jak mam to zrobić? A konkretnie, jak dzielić się wiedzą, nie skupiając się na umyśle (na czym skupiała się cała moja edukacja)? Jak pomóc innym doświadczyć życia z Bogiem, do którego sam dotarłem po dziesięcioleciach bycia chrześcijaninem „studiującym księgi” (do czego nigdy nie wrócę!)?
Cóż, po pierwsze, staram się znacznie rzadziej niż kiedyś pokazywać swoją wiedzę i znacznie rzadziej niż kiedyś mówić: „Hej, spójrz na to! Co o tym sądzisz?”. W rzeczywistości [nieoficjalnie] ludzie uczą się znacznie lepiej, gdy odkrywają prawdę, często rozmawiając o niej, a nie mogą o niej rozmawiać ze mną, jeśli ich nie słucham. Kiedy podchodzę do kogoś z podejściem „Tak właśnie jest!” (jak to zwykle bywa w przypadku stwierdzeń analitycznych), typową reakcją nie jest przyjęcie tego, co mówię, ale raczej wysuwanie argumentów przeciwko temu.
Po drugie, odkrywam, że uczę się o wiele więcej, kiedy przestaję uważać się za eksperta, kiedy przestaję słuchać tylko ludzi, którzy mają więcej dyplomów niż ja. W ciągu ostatnich kilku dekad spotkałem ludzi, którzy nie mają wyższych wykształceń (niektórzy z nich nie ukończyli nawet gimnazjum), a których doświadczenie Boga zawstydza moją „wiedzę”.
Przyznaję, że najuważniej słucham ludzi, których doświadczenia są zgodne z ich wypowiedziami, a przede wszystkim tych, którzy poświęcili czas, aby mnie poznać. Ale więcej uczę się, słuchając, niż mówiąc o tym, co już wiem.
Moglibyśmy rozmawiać o tym, dlaczego tak się dzieje, ale sprowadza się to do oceny Jezusa: „Czyż nie mylicie się, ponieważ nie znacie Pisma Świętego ani mocy Bożej?”. I za każdym razem musiałem odpowiadać: „Tak”. Tak, mylę się i tak, właśnie dlatego.

Kolejne ludobójstwo, kolejny dżihadysta, kolejny sojusznik USA – ta sama stara historia

Raymond Ibrahim

Tłum.: Google.
Jedną z pozornie najdziwniejszych rzeczy, jakie u mnie występują, jest to, że gdy w mojej dziedzinie pojawiają się „najnowsze wiadomości”, zazwyczaj mam niewiele do powiedzenia.
Dlaczego? Bo to żadna nowość – przynajmniej nie dla mnie. To ta sama stara historia, którą opowiadałem dwie dekady temu i od tamtej pory powtarzałem niezliczoną ilość razy.

A jednak nic się nie zmienia .
Przyjrzyjmy się temu, co dzieje się w Syrii.

W ostatnich dniach mniejszość druzyjska w Syrii padła ofiarą fali terroru inspirowanego przez dżihadystów, w wyniku której zginęło ponad tysiąc osób, całe wioski zostały wyludnione, a wielu Druzów zastanawia się, czy są świadkami ostatecznej eksterminacji swojego ludu.

Przemoc rozpoczęła się na dobre, gdy sunnickie plemiona Beduinów – w pełni wspierane przez jednostki syryjskiego wojska – zaatakowały kilka wiosek druzyjskich w prowincji Swaida. Doszło do okrucieństw, które przypominały barbarzyństwo ISIS. W Al-Mazraa uzbrojeni mężczyźni, krzycząc „Allahu Akbar!”, podpalili domy, w których wciąż przebywały rodziny. W Sahwat al-Khudr kilku Druzów zostało ściętych, a ich ciała okaleczone i wystawione na widok publiczny na miejskim placu. Nagrania wideo krążące w proreżimowych kanałach Telegram pokazują napastników skandujących wersety Koranu usprawiedliwiające rzeź niesunnitów.

Ponad 262 cywilów, w tym kobiety i dzieci, zostało zamordowanych – niektórzy zostali ostrzelani, inni spaleni żywcem lub straceni w trybie doraźnym. W Suwara al-Kubra kilka druzyjskich dziewcząt zostało porwanych, zgwałconych i porzuconych – jedna z nich miała obcięty język i werset Koranu napisany krwią na piersi.

Lokalni świadkowie twierdzą, że żołnierze reżimu albo stali z boku, albo, co częściej miało miejsce, aktywnie pomagali w nalotach, zapewniając nadzór powietrzny i dostarczając amunicję.

Tak zwany „reformatorski” prezydent Syrii, Ahmad al-Sharaa — sam będący „byłym” dżihadystą i członkiem Al-Kaidy w Syrii (Al-Nusra) — obwinił Druzów o „podżeganie do niepokojów”, powtarzając tę samą dżihadystyczną logikę, którą posługiwały się ISIS i Al-Kaida, zabijając swoje ofiary.

Ponad 79 000 Druzów uciekło, wielu ukrywa się teraz w lasach, jaskiniach lub prowizorycznych obozach. Lokalny duchowny, szejk Hikmat al-Hijri, potępił działania reżimu, nazywając je „dżihadystyczną wojną na wyniszczenie”, deklarując: „Oni [nowy syryjski „rząd”] przychodzą z czołgami i dywanikami modlitewnymi. Zabijają nas w imię swojego boga, a świat oklaskuje ich jako umiarkowanych”.

Jeśli zastanawiasz się, skąd bierze się ta cała nienawiść, wystarczy spojrzeć na samego „szejcha islamu”: Ibn Tajmijję (1263–1328), jednego z czołowych teologów sunnickiego islamu, którego dzieła są nadal szeroko rozpowszechnione w szkołach i meczetach islamskich.

Koniec sprawiedliwości „splugawionych szat”!

Davida Servant
26 lipca 2025
Oryg.: TUTAJ

Albowiem wszyscy staliśmy się jak nieczyści, a wszystkie nasze dobre uczynki jak szata splugawiona (KJV: „brudna szmata”), a my wszyscy więdniemy jak liść, a nasze winy porywają nas jak wiatr.
Nie ma nikogo, kto by wzywał Twojego imienia, kto by się podniósł, by Cię uchwycić, bo zakryłeś przed nami swoje oblicze i wydałeś nas w moc naszych nieprawości
” (Iz 64,6-7).

Zawsze mi żal chrześcijan, którzy utożsamiają się ze słowami Izajasza powyżej, wyznając, że cała ich „sprawiedliwość jest jak szmata splugawiona”. Ich wyznanie pokazuje, że albo jeszcze się nie narodzili na nowo, albo bardzo odstąpili od Boga.
W powyższym fragmencie Izajasz przemawia w imieniu odstępczego Izraela, który przez pokolenia uparcie opierał się Bożemu wezwaniu do pokuty i w konsekwencji cierpiał z powodu dawno obiecanego sądu. Lud „czcił Boga wargami, ale serce jego było daleko od Niego” (zob. Iz 29,13). Zatem nawet ich „sprawiedliwe uczynki” były w oczach Boga niesprawiedliwe, niczym „splamiona szmata”.

Z pewnością nie jest to obraz prawdziwego chrześcijanina, czyli takiego, który odpokutował swój bunt, uwierzył w Pana Jezusa Chrystusa, narodził się na nowo, został uwolniony od grzechu i oczyszczony z niego, a teraz mieszka w nim Duch Święty Boży i może powiedzieć: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal. 2,20)! To jest chrześcijanin!

Jeśli potrafisz utożsamić się ze słowami Izajasza, to coś jest nie tak. Kiedy Chrystus przychodzi, by zamieszkać w ludziach, to jest koniec „sprawiedliwości w splugawionych szmatach”. Mieszkający w nas Chrystus staje się naszą sprawiedliwością (zob. 1 Kor 1,30). Prawdziwi wierzący zostali „napełnieni owocem sprawiedliwości , który pochodzi przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i czci Boga” (Flp 1,11, dodano podkreślenie). Kiedy Jezus przychodzi, by zamieszkać w wierzących przez Ducha Świętego, przynosi owoc „miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności” i „wstrzemięźliwości” (Gal 5,20). To cudowne. Tak, oczywiście musimy nieustannie „uśmiercać uczynki ciała Duchem”, ale czynimy to przez mieszkającego w nas Ducha!

Continue reading

Czym jest szabat – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Gdy uświadomimy sobie, że Chrystus jest w nas — a Chrystus JEST Szabatem — zyskujemy wtedy wielką wolność. Nie wszyscy jednak mają tę świadomość. Czują wewnętrzny przymus, wynikający z osobistych potrzeb emocjonalnych, aby zrobić coś dla Boga. To oczywiście jest w porządku, jak to wyjaśnia Paweł.

Kroczenie w miłości, przy jednoczesnym zrozumieniu postępowania innych ludzi przez pryzmat Nowego Testamentu
W Rz 14 Paweł mówi o tych, którzy jedzą lub nie jedzą mięsa, którzy oddają Bogu cześć w określony dzień lub w inne, lub którzy piją wino albo nie.
Rz 14:1–2: „A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów. Jeden wierzy, że może jeść wszystko, słaby zaś jarzynę jada. […]” Kontynuuje od wersetu 5: „Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo. Niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana to czyni, kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je i dziękuje Bogu”.

Reszta 14 rozdziału to wezwanie do chodzenia w miłości, rozumiejąc, że każdy czyni to, co czyni, dla Pana, i że Pan go przyjmuje — zatem my również powinniśmy. Już w pierwszym wersecie Paweł pisze, aby przyjmować słabych w wierze, ale nie wdawać się w spory o poglądy. To przesłanie powtarza także w Kol 2:14–23, gdzie pisze o doskonałym dziele Chrystusa na krzyżu.
W wersetach 16-17 pisze:
Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta czy nowiu księżyca, czy szabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością (tych rzeczy) natomiast jest Chrystus”.

(Odniesienie do nowiu księżyca wiąże się z ‘pochwyceniem’, które według tradycji żydowskiej związane jest z Świętem Trąb – jedynym świętem rozpoczynającym się podczas nowiu, kiedy księżyc jest niewidoczny. W judaizmie księżyc symbolizuje wierzących — tych, którzy rządzą nocą, odbijają światło słońca i zostaną ukryci w Mesjaszu podczas „natzal” — tego, co Kościół nazywa pochwyceniem.

Czego Ojciec nauczył mnie o osobistym szabacie
Kiedy poświęcamy jeden dzień w tygodniu na odpoczynek — czyli zaprzestajemy pracy, tak jak uczynił to Bóg — oddajemy Mu tym cześć. Każdy dzień odpoczynku jest obrazem naszego zbawienia, ponieważ to Jezus zapłacił za nasz pokój z Ojcem, zakupił nasz odpoczynek w relacji z Bogiem.

Przez wiele lat pracowałem bez przerwy. Próbowałem raz w tygodniu odciąć się od wszystkich wiadomości, ale zawsze kończyło się na tym, że siedziałem odpowiadając na e-maile, wiadomości, SMS-y. Nie potrafiłem naprawdę w pełni wziąć wolnego dnia. W Wj 20:8–11 — gdzie po raz pierwszy nakazane jest przestrzeganie szabatu — czytamy, że ‘nie będziesz pracował’. Hebrajskie wyrażenie oznacza dosłownie: „niczego nie uczynisz” tego dnia. Zarówno moja żona Barb, jak i Ojciec, coraz bardziej nalegali, abym nauczył się odpoczywać. Ale to nie leżało w mojej naturze, aby niczego nie robić przez cały dzień.

Continue reading

Czym jest szabat – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Dla niektórych chrześcijan szabat to bardzo ważny dzień. Ale który dzień jest TYM szabatem, który należy zachowywać? To podchwytliwe pytanie.

Mesjańscy chrześcijanie zwykle spotykają się w piątki wieczorem lub w soboty, wierząc, że są posłuszni Słowu Bożemu.
Wielu wierzy, że bardziej podobają się Bogu, gdy zbierają się w piątkowe wieczory lub soboty, ponieważ wierzą, że On to właśnie nakazał. Brzmi to pobożnie, ale jeśli zbadasz wiele fragmentów dotyczących szabatu, nie ma tam nic o zgromadzeniach ani w piątek wieczorem, ani w sobotę (szabat). W rzeczywistości Bóg wymagał od Izraelitów pojawienia się w świątyni tylko 3 razy w roku. (Wj 20:8-11, które zawiera prawo szabatu, mówi jedynie, aby nie pracować, Pwt 16:16, Wj 23:17).

Pierwsza wzmianka o spotkaniach w piątkowe wieczory lub w soboty pochodzi z czasu niewoli Izraela w Babilonie (V wiek p.n.e.), jednak zanikła po ich powrocie do Izraela za czasów Nehemiasza i Ezdrasza. Spotykanie się w piątki wieczorem lub w soboty nie stało się powszechną praktyką aż do około 150 lat przed narodzinami Jezusa. Zyskało na znaczeniu za panowania faryzeuszy, którzy – jak pamiętasz – mieli kilka starć z Jezusem właśnie w kwestii szabatu (np. Mk 7:9-13. Mt 15:1-6).

Jednak chrześcijanie, tacy jak „Mesjańscy” lub „Hebrajskie Korzenie”, „Adwentyści Dnia Siódmego”, „Kościół Boży Dnia Siódmego” oraz „Kościół Baptystów Dnia Siódmego” również spotykają się w soboty. Ale nie wierzą oni zgodnie z nowotestamentową rzeczywistością.

Szabat to Osoba
W Wj.31:16 Bóg nazywa szabat „przymierzem wiecznym”. Powód, dla którego Boży odpoczynek jest wieczny, polega na tym, że Szabat to Osoba. Jezus Chrystus JEST szabatem. Chrystus jest w tobie, dlatego jesteś w stanie wiecznego odpoczynku szabatowego od swoich religijnych uczynków. To się dokonało! To zostało ukończone! Masz pokój z Bogiem, a On z tobą, z powodu wiecznego szabatu Jezusa Chrystusa.

W Rdz 2:1–3 czytamy: „I tak ukończone zostały niebo i ziemia, i wszystko ich wojsko. A gdy ukończył Bóg dnia siódmego dzieło swoje, które uczynił, odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła swego, które uczynił. I błogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, które stworzył Bóg, aby uczynił”.

Continue reading

Ślub czystości i mocy

Andrew Strom
UWAGA DOTYCZĄCA POŁĄCZENIA SŁOWA I DUCHA:
Świat oczekuje działania Boga, które naprawdę połączy silne, przenikliwe głoszenie słowa wraz z cudami i uzdrawianiem. Zbyt długo były one rozdzielone na rywalizujące ze sobą obozy.
Smith Wigglesworth prorokował o ostatnim wielkim przebudzeniu: „W kościołach pojawi się coś, czego dotąd nie widziano: połączenie tych, którzy kładą nacisk na słowo, z tymi, którzy kładą nacisk na Ducha.
Kiedy słowo i Duch połączą się, nastąpi największe działanie Ducha Świętego, jakie kiedykolwiek widział ten naród, a nawet świat. Będzie to początek przebudzenia, które przyćmi wszystko, co dotychczas widziano na tych ziemiach, nawet przebudzenia wesleyjskie i walijskie z poprzednich lat…”.
Poniższy fragment zawiera kilka interesujących uwag na ten temat:

ŚLUB CZYSTOŚCI I MOCY
autor: Paul Holdren

Ślub czystości i mocy to koncepcja, którą Duch Święty promuje wśród wierzących w tych ostatnich dniach. Jak wspomniano wcześniej, pod koniec lat 60. XIX wieku, po wojnie secesyjnej, fala Ducha
Świętego nadeszła jak potężny wiatr przemierzający kraj, przynosząc świeżą świadomość wymagań Boga dotyczących życia, które jest Mu miłe… W 1906 roku, podczas wylania Ducha Świętego na ulicy Azusa w Los Angeles kościół zaczął na nowo budzić się do potężnych przejawów Ducha Świętego… Od czasu pojawienia się wylewu na Azusa Street ciało Chrystusa zostało podzielone na obozy czystości i mocy.

Przez ostatnie 100 lat ciało Chrystusa cieszyło się taką samą uwagą ze względu na swoje dzikie ognie, jak i ogień Ducha Świętego. Dla obozu mocy nacisk na czystość był niemal anatema. Dla obozu czystości nacisk na moc był niemal jak anatema… Obóz mocy zauważył, że czystość wyrażana bez mocy stała się zarówno legalistyczna, jak i ograniczająca. Obóz czystości zauważył, że moc wyrażana bez czystości stała się zarówno cielesna, jak i ograniczająca. Tylko poprzez połączenie tych dwóch pięknych doktryn Duch Boży może uzyskać pełną władzę i uznanie w Ciele Chrystusa.

W obecnym czasie Duch Chrystusa wzywa Ciało Chrystusa do ponownego zjednoczenia się w potężnym wylaniu Jego świętej obecności – połączeniu czystości i mocy Ducha. Każda doktryna ma coś, co druga strona musi usłyszeć, co stanowi uzupełnienie i dopełnienie Bożego planu dotyczącego całości Kościoła… Obóz czystości musi wykorzystać moc Chrystusa w „znakach i cudach”. Obóz mocy musi wykorzystać czystość w „oddaniu życia” za drugiego. Dzięki rozeznaniu duchowemu każdy może skorzystać z drugiego, ponieważ żyjemy w niebezpiecznych czasach.

Ezechiel dodał ten wymiar, pisząc o proroctwach dotyczących wymagań, jakie mieli spełniać kapłani, aby zachować święte prawo świątyni (Ezechiel 44-45) oraz pisząc o rzece wypływającej spod progu świątyni (Ezechiel 47:1-12).
Czystość kapłanów przejawiała się w tym, że mieli oni wyglądać w określony sposób, zachowywać się w określony sposób i służyć innym w określony sposób. Wszystko w Miejscu Najświętszym z Najświętszych jest czyste: czysty olej, czyste szaty, czysty człowiek nakładający czystą krew baranka na czyste złoto przebłagalni.
Miało to być czyste przedstawienie sprawiedliwości, ofiarowane czystemu i świętemu Bogu. „Miejsce Najświętsze” jest miejscem czystości. To tutaj rzeka życia ma swoje źródło, emanujące z świętości Boga.

Moc rzeki Boga stale rosła. Im dalej od świątyni płynęła, tym stawała się głębsza i szersza.
Gdy rzeka płynie, wszystko na jej drodze zostaje uzdrowione. Zauważcie jednak, że to właśnie czystość wód pozwala jej zawierać uzdrawiającą moc. To czystość rzeki pozwala jej być nasyconą świętą mocą. Dla porównania, tylko potężni ludzie mogą służyć, ale potężni ludzie muszą służyć z czystą miłością do Boga
i bliźnich. Nadszedł czas na połączenie czystości i mocy.

-Paul Holdren, USA.

Przetłumaczono z DeepL.com (wersja darmowa)

Organizacja Narodów Zjednoczonych stwierdza, że zwracanie uwagi na muzułmańskie mordy chrześcijan jest „islamofobią”

Tłum.: Google.
22 czerwca muzułmanie zamordowali 25 chrześcijan — głównie kobiety i dzieci — i ranili prawie 100 osób w kościele w Syrii.

Według relacji naocznych świadków, jeden lub dwóch uzbrojonych mężczyzn wtargnęło do greckiego kościoła prawosławnego Mar Elyas w Damaszku w trakcie mszy, w której znajdowało się około 350 wiernych, i otworzyło ogień, a następnie zdetonowało pas z materiałami wybuchowymi wewnątrz świątyni.

„Kiedy dotarliśmy do kościoła, zastaliśmy wejście wypełnione szczątkami ciał” –  powiedział  ratownik, który przybył wkrótce po ataku. Zdjęcia pokazywały zwęglone i poplamione krwią podłogi, a ściany kościoła były posypane odłamkami.

Chociaż o tym ostatnim islamskim ataku terrorystycznym na kościół chrześcijański można by mówić wiele, moje dzisiejsze pytanie jest proste i bezpośrednie: Dlaczego to nie wystarczy, aby skłonić Organizację Narodów Zjednoczonych i inne organizacje międzynarodowe do zwrócenia uwagi i zabrania głosu, tak jak to robią, gdy muzułmanie padają ofiarą ataków niemuzułmanów?

Jeden akt przemocy

Na przykład dwa lata temu Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła 15 marca „ Międzynarodowym Dniem Walki z Islamofobią ”. Co skłoniło ją do tak stanowczego kroku? Prosta sprawa: 15 marca 2019 roku uzbrojony Australijczyk wtargnął do dwóch meczetów w Nowej Zelandii i otworzył ogień, zabijając 51 osób i raniąc 40 muzułmańskich wiernych.

Skoro  jeden  atak na meczet wystarczył, by ONZ ustanowiła specjalny dzień poświęcony obronie islamu, to co z niezliczonymi, często gorszymi, muzułmańskimi atakami na niemuzułmańskie miejsca kultu? Dlaczego nie wywołały one podobnej reakcji ze strony ONZ i innych instytucji rządowych?

Jeśli uważasz, że makabryczny atak na syryjski kościół, który miał miejsce w zeszłą niedzielę, to jakiś wyjątek, oto krótka lista innych śmiertelnych muzułmańskich ataków na kościoły chrześcijańskie, do których doszło w ostatnim czasie, uporządkowana według liczby ofiar.

Przygotuj się.
. . .