Chip Brogden
„Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” (Jn. 16:33b).
Share your comments: http://infinitesupply.org/december7
Budowanie kościoła i zachęcanie do głębszego szukania Boga
Chip Brogden
„Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” (Jn. 16:33b).
Share your comments: http://infinitesupply.org/december7
Kevin T. Bauder
Jedna z ulubionych, odwiecznych dyskusji wśród konserwatywnych chrześcijan dotyczy obchodzenia Bożego Narodzenia. O ile większość chrześcijan obchodzi je z radością i entuzjazmem, niewielka mniejszość odrzuca na podstawie jednej lub kilku podstaw. Niektórzy mówią, że to jest pogańskie święto, inni upierają się przy tym, że jest to święto kościoła rzymskiego (dowodem ma być „mass” (msza) na końcu nazwy), jeszcze inni wnoszą zastrzeżenie, że ono łamie Zasadę Przepisu, czy jak nazywają to Reformowani, Zasadą Regulacji. Jest to zasada, która ogranicza porządek kościoła do elementów, które są bezpośrednio autoryzowane przez Pismo, a w szczególności przez Nowy Testament.
Twierdzenie, jakby Boże Narodzenie było pogańskim dniem wydaje się godne niepokoju. Spora część tego opiera się na spekulacjach. Najczęściej powtarzane jest to, że data Bożego Narodzenia oraz zwyczaj dawania prezentów zostały skopiowane z rzymskich saturaliów to właśnie przykład takiej spekulacji. Istnieją nieliczne rzeczywiste dowody, które to popierają. Prawda, wydaje się, że Rzymianie wymieniali dary w okolicach saturaliów, które były obchodzone pod koniec grudnia i na początku stycznia. Niemniej, faktycznym problemem jest kto na kogo miał wpływ. To, że chrześcijanie zapożyczyli owe święta od pogan jest urojeniem Oświecenia. Równie dobrze mogło być na odwrót.
Nie sugeruję, że Boże Narodzenie nie ma korzeni sięgających pogańskich obchodów. W cywilizacji, która pożycza nawet nazwy dni i miesięcy z pogańskiego politeizmu, byłoby dziwne, gdyby przed chrześcijańskie zwyczaje nie zostały przekazane chrześcijańskim obchodom. Jednakże to, samo w sobie, niekoniecznie oznacza, że te zwyczaje są bardziej złe niż nazywanie dni tygodnia Wednesday (Wotan’s Day) czy Thursday (Thor’s Day).
Zanim pójdziemy dalej, prawdopodobnie powinniśmy rozróżnić trzy różne znaczenia zwrotu Boże Narodzenie. Różnią się one od siebie tak bardzo, że w rzeczywistości odnoszą się do trzech oddzielnych świąt. O ile te święta przypadają na ten sam czas, każde z nich ma swoje własne rytuały i zwyczaje. Możemy przyznać to, że one na siebie zachodzą, lecz ten fakt nie usuwa ogromnych różnic między tymi trzema świętami.
Po pierwsze: Boże Narodzenie jest świętem komercyjnym. Ten dzień został przyjęty w drugiej połowie dziewiętnastego wieku wraz z pojawieniem się popularnej kultury i jej wykorzystania przez handlowców. Komercyjne Boże Narodzenie zostało wymyślone i wypromowane przez Tomasza Nesta, Currier’a i Ives i im podobnych. Do końca XX wieku poddało się duchowi zachłanności. Jest to dzień, który igra na ludzkiej chciwości. Zamienił się w dawanie prezentów w oczekiwanie prezentów i w ten sposób domaganie się prezentów. Pozostaje w naszej cywilizacji najważniejszym świętowaniem chciwości. Choć nikt nie może protestować przeciwko dawaniu darów, trudno jest zrozumieć to, jak jakikolwiek chrześcijanin może wejść w Ducha Komercyjnego Bożego Narodzenia, bez zanieczyszczenia się.
Po drugie: Boże Narodzenie jest świętem kulturalnym. Jest to dzień czerwieni i zielenie, ostrokrzewu i bluszczu, eggnog (gęsty napój z mleka i jaj serwowany w czasie Bożego Narodzenia – przyp.tłum.), kolędowania, błyskotek i światełek. Takie zwyczaje jak bożenarodzeniowe wycinanki, szopki i chodzenie po kolędzie, świece, dzwoneczki, renifery oraz Święty Mikołaj są częścią tego święta. Niektóre z tradycji kulturalnego Bożego Narodzenia sięgają starożytności i być może mają pogańskie pochodzenie. Inne są relatywnie młode, a jeszcze inne (np. Rudolf) pojawiły się jako zapożyczenie z tamtego komercyjnego święta.
Z praktycznego punktu widzenie obchodzenie kulturowego Bożego Narodzenia prawdopodobnie nikomu nie krzywdy nie zrobi, a jest wspaniałą zabawą. Nawet (prawdopodobne) pogańskie pochodzenie niektórych tradycji nie jest niczym poważnym. Ostatecznie nikt tych kostiumów nie traktuje w jakimkolwiek pogańskim sensie dziś i niemal lub całkowicie straciły jakiekolwiek bałwochwalcze powiązania. W najgorszym przypadku są one moralnym odpowiednikiem mięsa, które było składane bałwanom tak dawno temu, że nikt z żyjących dzisiaj tego nie widział (ani ich dziadkowie).
Niebezpieczeństwo kulturowego Bożego Narodzenia pojawia się wtedy, gdy zostaje zmieszane z chrześcijańskim świętem, które z braku lepszej terminologii powinno zostać nazwane teologicznym Bożym Narodzeniem. Teologiczne Boże Narodzenie jest świętowaniem wcielenia, skupia się na tajemnicy wiecznej Drugiej Osoby dodającej do Swojego bóstwa całkowicie ludzką naturę. To jedno jest zasadniczym wydarzeniem w historii zbawienia, wydarzeniem takiego rodzaju, że chrześcijanie musza zastanawiać się nad tym bardzo często i bardzo głęboko.
To jest całe usprawiedliwienie, którego chrześcijanie potrzebują, aby świętować teologiczne Boże Narodzenie (tak przy okazji, ta „msza” na końcu słowa oznacza po prostu kościelne nabożeństwo i nie jest formalnym rytuałem obejmującym domniemaną transsubstancjację). W zasadzie i w pewnym sensie właśnie to robimy. W okresie Bożego Narodzenia zwyczajnie kierujemy swoją uwagę w szczególny sposób na cud wcielenia, oddzielając czas na dobrowolne zastanowienie się nad tym. W zasadzie każdy okres roku nadawałby się do takiego świętowania wcielenia, a końcówka grudnia jest równie dobra, jak każdy inny miesiąc. Dość interesujące jest to, że niektórzy z najlepszych naukowców wskazują na to, że rzeczywiście mógł to być czas narodzin Jezusa.
Właściwie przeprowadzone obchody wcielenia mogą być wspaniałym okresem kontemplacji, nauki, refleksji i oddania. Niemniej w tym właśnie miejscu pojawia się niebezpieczeństwo ze strony kulturowego Bożego Narodzenia. Nadmierne podkreślanie tego elementu świąt rozproszy większość ludzi i uniemożliwi im skupienie się na teologicznej części. Będą myśleć o reniferze, gdy powinni zastanawiać się nad Bogiem w ciele. Ich umysły będą zajęte kartkami świątecznymi i ciastami, podczas gdy powinny być skupione na uniżeniu Chrystusa.
Nie znaczy to koniecznie, że owe kulturowe Boże Narodzenie jest złe, lecz musi być utrzymane na właściwym dla niego miejscu. Nie jest nim kościół. Jedynym sposobem na uniknięcie pomieszania teologicznego i kulturowego Bożego Narodzenia jest utrzymywanie każdego z nich we właściwej sferze. Kulturowe Boże Narodzenie, jakkolwiek jest radosne, jest świecką działalnością (w sensie „powszechności”), która znajduje się poza rozmyślnym oddawaniem czci. Nie cieszy w domu, na sali, lecz niech nie wtrąca się do świątyni. I nie popełniajcie tu błędu: każdy nowotestamentowy kościół jest świątynią, w rzeczywistości: miejscem Najświętszym.
Musimy poważnie traktować ostrzeżenie Jana: „Dzieci, unikajcie bałwochwalstwa”. Musimy strząsnąć z siebie bałwochwalstwo komercyjnego Bożego Narodzenia. Niemniej możemy obchodzić tradycje i zwyczaje kulturowego Bożego Narodzenia dopóki utrzymujemy je tam, gdzie ich miejsce. Jeśli chodzi o teologiczne Boże Narodzenie, prawdziwe chrześcijańskie Boże Narodzenie, powinniśmy uchwycić się tej idei. Data i okres nie są biblijnie nakazane, lecz temat sprawy tak. Cud wcielenia powinien ująć nas choć jeden raz w roku.
Tak więc, bez przepraszania czy wahania, życzę wam Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia.
– – – – – – – – – – –
Kevin T. Bauder był do niedawna dyrektorem Central Baptist Theological Seminary — www.centralseminary.edu
„Ja jestem zmartwychwstanie i żywot. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (Jn. 11:25).
Bożą wolą jest, abyśmy wszyscy stanęli razem z Chrystusem na gruncie zmartwychwstania, gdzie śmierć nie ma już mocy nad nami. Z pewnością jest to solidny grunt pod nogi, lecz nie ma tam bezpośredniej drogi. Droga do zmartwychwstania prowadzi nas przez Krzyż, ponieważ nie może być Zmartwychwstania i Życia bez ukrzyżowania i śmierci.
Share your comments: http://infinitesupply.org/december6
Chip Brogden
„Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie ja jestem” (Jn. 17:24)
Share your comments: http://infinitesupply.org/december5
W pierwszej części nauczania na ten temat pisałem o tym, że nowotestamentowi autorzy byli pochłonięci rzeczywistością Chrystusa mieszkającego w ludziach, co czyni z nas chodzące, mówiące świątynie Boże, a każdego z nas kapłanem Boga (1Kor. 3:16, 6:19; Kol.1:27).
Tak więc budynek świątynny został uznany za przestarzały. Przyczyna spotykania się kościoła w domu wychodzi daleko poza to, że Bóg wymyślił pierwszy dom, tam spotykał się z Adamem i Ewą, czy, jakby po drugiej stronie skali, Jezus przygotował miejsce dla nas w domu Bożym, gdzie spędzimy wieczność. Sięga również poza to, że Pan, między Adamem, a przyszłymi niebiosami, zawsze, w całej Biblii, był skupiony na domu.
Główną przyczyną spotykania się w domach zamiast w świątyniach jest to, że my wszyscy staliśmy się świątynią Boga. Tak więc, spotykamy się w domach, skoro Bóg wymyślił taki dom z innymi żywymi świątyniami. W pierwszej części nauczania skontrastowałem to w jaki sposób nauczają nowotestamentowi nauczyciele, a mentalnością instytucjonalnego kościoła.
W Starym Testamencie świątynia była poświęconą, świętą ziemią. Każdy inny budynek na świecie był świecki. Świątynia była święta, ponieważ tam mieszkał Bóg , tam manifestowała się Jego obecność.
W Starym Testamencie kapłani byli świętymi ludźmi, a wszyscy inni byli świeccy. To do dziś funkcjonuje w idei pastora, apostoła, proroka czy biskupa, którzy są święci, bądź namaszczeni, a wszyscy inni są świeccy, nie namaszczeni, zajmujący się świecką pracą.
Wszyscy jesteśmy święci, ponieważ jesteśmy świątyniami Boga. Chrystus żyje we mnie tak samo jak mieszka w kimś, kto zarabia wykonując służbę. Zanosimy Go wszędzie, dokądkolwiek idziemy, więc do naszych domów, naszej pracy i wszystko, co posiadamy, jest święte. MY mamy być bezpiecznym miejscem, które ludzie mają odkrywać jako miejsce ucieczki. Mój samochód jest równie święty jak samochód pastora, mój dom jest równie święty jak dom pastora. Ja jestem równie święty jak pastor. Wszyscy zostaliśmy zbawieni tą samą krwią Jezusa i ten sam Chrystus żyje we wszystkich wierzących, a to prowadzi do następnego porównania/zestawienia.
Z samej swej natury świątynia miała swoje kapłaństwo, które wykonywało “święte rzeczy”. Kapłaństwo i ci duchowi byli specjalną elitą, której służono i wyniesionej nad wszystkich innych. Dom kapłana, nawet jego ulubione krzesło czy biurko były święte i zwykła osoba nie mogła dotykać tego co święte.
Ponieważ Chrystus żyje w nas, my wszyscy jesteśmy równi w Chrystusie a to oznacza, że jedynym co nas różni od siebie jest łaska, w której żyjemy i funkcjonujemy (Gal. 3:28; Rzm. 12:3).
W różny sposób funkcjonujemy, zgodnie z udzieloną nam łaską, lecz wszyscy jesteśmy równi. Słowo „urząd” jest użyte czterokrotnie (w Biblii Króla Jakuba – KJV) i w rzeczywistości znaczy „sługa”. W Liście do Rzymian 11:13 Paweł mówi, że „Skoro jestem apostołem służbę swoją chlubnie sprawuję”, a nie jak chce KJV: „chlubię się moim urzędem”.
Tak wiec to, że ktoś służy jako szwaczka, produkując wspaniałe rzeczy dla Ciała Chrystusa jak to robiła Dorkas z 9 rozdziału Dziejów Apostolskich, a ktoś inny regularnie funkcjonuje w proroctwie, a jeszcze inny jest obdarowany w gościnności i serdeczności, a ja jestem apostołem i prorokiem, nie ma absolutnie nic do nas, ponieważ to jest ten sam Chrystus w nas, który czyni nas równymi, lecz działa inaczej. To właśnie dlatego pokora powinna być znakiem charakterystycznym ciała Chrystusa –wszyscy jesteśmy równi, lecz funkcjonujemy w życiu inaczej dzięki Jego łasce.
Świątynia miała swoich kapłanów, ci kapłani zaś stanowili radę, która miała jednego wybieranego arcykapłana a służba trwała przez określony czas. On kierował uwabieniem w świątyni oraz działalnością innych a ci byli mu posłuszni. Dziś, pojedynczy pastor służy jako przywódca czy to kierując kościołem jak dyrektor naczelny rodzinnej korporacji czy prowadząc za zgodą rady kościelnej; jest szefem na wzór starotestamentowej świątyni.
Wiemy, że spotykali się w domach. Wielu z gospodarzy i gospodyń tych kościołów działających w domach jest w Nowym Testamencie wymienionych z imienia. Wiemy, że kiedy przerastali ilością jeden dom po prostu pomnażali się, zaczynając spotkania w innych domach.
Wiemy również, że w każdym domu czy odpowiednich kościołach domowych służyli tak zwani „starsi”. Starszymi mogli być również apostołowie, ponieważ Piotr nazywa samego siebie apostołem i starszym, lecz byli to mężczyźni i kobiety wszelkich możliwych życiowych dróg, jak na przykład wytwórcy namiotów, Pryscyla i Akwilla, czy apostołowie, mąż i żona, Andronikus i Junia, (diakonisa) Febe oraz apostoł Paweł, Starsi byli więc ludźmi z doświadczeniem życiowym, prowadzący moralne życie, uporządkowane domy, dojrzali. Dosłownie, w grece, wyraz „starszy” oznacza „starego mężczyznę” i jest to „presbuterso” z którego wywodzi się „prezbiter” (1Ptr. 5:1, Dz. 18:1-3, Rzm. 16:1, 3-5, 7). To słowo zostało użyte w Dz. 20:17, 28, gdy Paweł spotkał się ze starszymi efeskimi. Powiedział do nich : „…Duch Święty ustanowił was nadzorcami, abyście paśli kościół Boży”.
Starsi są obdarzonymi łaską przez Ducha Świętego, aby być „nadzorcami” lub „biskupami” (greckie: „episkopos) ciała Chrysutsa. Opiekują się kościołem oni od dołu tak, jak nauczał Jezus w Ewangelii Marka 10:42-45, jak mają wyglądać jego przywódcy – mają być sługami wszystkich.
Wyraz “karmić” oznacza “działać jak pasterz” bądź “paść trzodę” jest to ”poimaino”, tłumaczone jako „pastor”.
W żadnym spotykającym się w domu kościele Nowego Testamentu, jak też w biblijnie ugruntowanych kościołach domowych dziś, nie ma pojedynczego „pastora”. Podobnie jak w czasach Pawła, jest to grupa par lub jednostek obdarzonych przez Boga łaską do pasienia trzody. W ramach tej grupy starszych ujawniają się różne rodzaje łaski: jeden jest obdarowanym organizatorem, inny –nauczycielem, inny może mieć miłosierne serce a jeszcze inny serce ku sprawiedliwości i pokucie, lecz wszystko to razem dodaje się wśród tych, którzy są obdarowani łaską do pasienia trzody razem.
Skład takiej grupy będzie różnił się od jednego kościoła domowego do drugiego, lecz Paweł przekazuje im, co ma być wspólnego: „Miejcie pieczę o samych siebie i o całą trzodę” (Dz. 20:28).
Ci ludzie wzrastają w swojej łasce i poważnie traktują swoją duchową drogę. „Troszczą się o siebie samych”. Użyte tutaj greckie słowo, tłumaczone jako „miejcie pieczę” to ‘prosecho’ znaczące: „żarliwie zwracać pełną uwagę na kogoś”.
Ci starsi, którzy byli obdarzeni przez Boga łaską, aby być nadzorcami pasącymi trzodę, poświęcali całą swoją uwagę na własną drogę z Bogiem. Może to być dla niektórych szokujące, wiem o tym, lecz wielu z tych, którzy nazywają siebie ‘chrześcijanami’ nie poświęca pełnej uwagi i troski swojemu własnemu marszowi z Bogiem i ci starsi mają łaską, aby się nimi zajmować.
Po drugie: poważnie traktują nie tylko swój własny wzrost w Chrystusie, lecz w naturalny sposób podejmują się pasienia kościoła. Nie skupiają się tylko do wewnątrz, lecz na zewnątrz. Dzięki łasce, która jest w nich, troska o innych jest dla nich naturalna.
Oni nie mogą na to nic poradzić, jak tylko gościć innych i modlić się o nich, poświęcać im swój czas i zasoby, aby pomagać wzrastać w Panu w czasie życiowych trudności. Są tacy z natury, to po prostu z nich wypływa, ponieważ taka jest w nich łaska. Nie noszą metek czy tytułów, po prostu poruszają się w swojej łasce.
Wzór kościoła domowego pozostawiony w Nowym Testamencie nie posiada pojedynczego pastora, który podejmuje sam wszystkie decyzje. Wśród starszych decyzje są podejmowane wraz z innymi starszymi i ludźmi z domowego kościoła. Gdy jest tak robione w Nowym Testamencie to przywódcy pracują z ludźmi i Duchnem Świętym jak to działo się w Dz. 15:28: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my…„
Ty jesteś święty, Ty jesteś równy każdemu apostołowi, prorokowi, biskupowi i pastorowi, a wszystkie to 5 służb i darów są w Biblii nauczane jako funkcjonujące na poziomie domowym, a usługujący nimi równi wobec każdego innego w pokoju gościnnym, lecz z obdarowaniem różną łaską.
Więcej porównani następnym razem.
Wiele błogosławieństw
John Fenn
Chip Brogden
„Obleczci się w zbroję światłości, przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa …włóżcie pełną zbroję Bożą” (Rzm. 13:12,14; Ef. 6:11a).
Szczerze mówiąc, każdy kto ufa „duchowej zbroi” jako rzeczy samej w sobie, zawiedzie się sromotnie. Każdy kto polega na wierze-formule czy metodach duchowej walki spotka się ostatecznie z tym, że ta formuła czy metoda ostatecznie upadnie. Dlaczego? Ponieważ Bóg nie dał nam formuły ani metody: On dał nam Swego Syna.
Nie dał nam rytuału czy ceremonii, które należy wykonywać, lecz mówi: „Załóż Pan Jezusa”. Mając Pana Jezusa, mamy Pełną Zbroję Bożą. Nie ma potrzeby pytać o jej cenę czy wyznawać czegokolwiek, czy robić cokolwiek. Mając już założoną Pełną Zbroję Bożą, konieczne jest „stać zatem”. Jest to jedyna konieczność, aby mając założonego Pana Jezusa, trwać
———————–
Share your comments: http://infinitesupply.org/december4
Chip Brogden
„Albowiem z Niego, i przez niego i ku Niemu jest wszystko; jemu niech będzie chwała na wieki. Amen” (Rzm.11:36).
Ostatnim słowem jest „Amen” – „niech się tak stanie, teraz i na wieki”. Głosimy go nie po to, aby się wypełniło (jakby coś zależało od naszego wyznania), lecz jako uznanie go za dzisiejszą rzeczywistość, która przełamuje wszystko, co stoi na drodze do wypełnienia i aby ustanowić raz na zawsze i dla wszystkich to, że zdecydowaliśmy – indywidualnie i zbiorowo – dopasować siebie do Ostatecznego Bożego Celu do Bożej Woli, co sprawia, że jesteśmy współ-pracownikami Jego w osiągnięciu Celu: CHRYSTUS WYPEŁNIAJĄCY WSZYSTKO.
On MUSI wzrastać, a wszystkiego innego MUSI ubywać (Jn. 3:30). Możemy ten ubytek obserwować na co dzień w świecie wokół nas, lecz powinniśmy też być w stanie dostrzec to, że MY, że Ego jest pomniejszane po to, aby przygotować nas na Królestwo, którym nie jest już „ja”, lecz jest Chrystus Który żyje we nas, kształtując nas na Swój obraz i powtarzając Swój charakter i naturę we nas (Gal. 2:20)