Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Pozytywny i zachęcający?

Chip Brogden

Król izraelski odpowiedział Jehoszafatowi: Jest jeszcze jeden mąż, przez którego moglibyśmy zapytać się Pana, lecz ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło” (I Krl. 22:8).

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nie ma nic złego w określeniu czegoś jako „pozytywne i zachęcające”. W mojej okolicy są trzy chrześcijańskie radiostacje i wszystkie twierdzą, że oferują pozytywny i zachęcający program dla całej rodziny. Podejście jest oczywiste: nikt przecież nie chce spędzać dużo czasu nad tym co negatywne i zniechęcające.

Niemniej odkryłem pewną słabość w tym pozytywnym, zachęcającym i przyjaznym rodzinie środowisku, którą trzeba się zająć. Chęć dostarczenia ludziom tych wrażeń (czy to przez radio, telewizję, kościół czy stronę internetową), tworzy nierealistyczne oczekiwania w sercach i umysłach słuchaczy, zgromadzeń, które przychodzą polegając na tym, że zostaną dobrze nakarmieni przez „tą usługą”. Zadowolenie jest pewnego rodzaju osądem, który nie kieruje się Prawdą, lecz samopoczuciem. Czy czuję się dobrze, pozytywnie, zachęcony, podniesiony i przede wszystkim szczęśliwy? Jeśli tak to wszystko jest w porządku. Czy tak? Musimy poważnie kwestionować to, co się samo reklamuje jako „służba”. Widać wyraźnie, że praktyka tzw. „służby”, czy to w formie kazania czy pieśni, staje się synonimem „chrześcijańskiej rozrywki”. Nie chodzi o to, co mówią, lecz o to czego, nie mówią. Najbardziej rażącym elementem, który jest pomijany w tej pozytywnej i zachęcającej chrześcijańskiej subkulturze jest nauczanie o braniu na siebie krzyża i wyrzekaniu się siebie. Wydaje mi się, że jest to główny brakujący współczesnemu chrześcijaństwu składnik. Nie chodzi mi tutaj o tęskne wspominane o tym, że Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, ponieważ z tym jest OK. Chodzi mi o te „pozytywne i zachęcające” słowa Jezusa, które jakoś są pomijane:

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie” (Mat. 10:38).

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie (Łk. 9:23).

Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim” (Łk. 14:23).

Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim. (27) Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim” (Luke 14:26,27).

I rzekł ktoś do niego: Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych? On zaś rzekł do nich: Starajcie się wejść przez wąską bramę, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, ale nie będą mogli”  (Łk.13:23,24).

Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie” (Mat. 7:21).

Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?” (Łk. 6:46).

Dlaczego nie słyszymy o tym, skoro podjęcie krzyża jest podstawą uczniostwa? Ponieważ ukrzyżowania nie są „przyjazne rodzinie”! Ci, którzy rozumieją krzyż w praktyczny sposób, to znaczy ci, którzy rzeczywiście idą za Panem Jezusem jako uczniowie, wiedzą o tym, że to wyrzeczenie się siebie trudno jest uznać za pozytywne i zachęcające doświadczenie. Umieranie nie jest łatwe! Zgoda na to, aby moja wola nie była realizowana i trzymanie się woli Kogoś Innego jest trudne! Codzienne krzyżowanie nie jest pozytywnym i zachęcającym zdarzeniem.

Tak więc chrześcijańscy artyści estradowi (pastorzy, kaznodzieje, prorocy i wykonawcy) muszą unikać tego tematu. Jeśli przyjrzymy się dokładniej i dłużej to znajdziemy jakieś dowody na występowanie jakiejś pieśń tu czy kazania tam, ot kilka słów rzuconych, aby wyglądało na to, że sprawa jest załatwiona. Dziękujmy Bogu i chwalmy Go za wszystko cokolwiek możemy odebrać, oprócz tych obowiązkowych wzmianek o prawdziwym koszcie uczniostwa podawane z taką częstotliwością, że mogą całkowicie zaginąć w potężnym oceanie chrześcijańskiej mowy, która skupia się na pozytywnych i zachęcających częściach Biblii, a ignoruje twarde, lecz niezbędne powiedzenia Jezusa.

Spójrzcie na to, co powiedział król Izraela o proroku Micheaszu: „… ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło„.  Tak, to właśnie jest istota sprawy. Dla cielesnego, światowego pokolenia prorocze słowo ma być zawsze pozytywne i zachęcające, zawsze mówiące o dobrych rzeczach co do mnie i zawsze łaskoczące moje małe uszka.

Tacy jak Micheasz nie są dopuszczani do chrześcijańskiej telewizji i nie są zapraszani do kościołów. W swym duchu odczuwam, że za każdym razem, gdy nie mówisz o tym, co jest uważane za pozytywne i budujące, ludzie wciskają palce do uszu, zaciskają powieki i krzyczą do siebie „lalallaalalala”. Może jak będziemy udawać, że nie słuchamy czy nie widzimy, to sobie pójdzie gdzieś? Nie chcemy słuchać Prawdy, ponieważ jest zbyt depresyjna! Powoduje, że źle się czujemy. A przecież to jest najważniejsze; nie to czy jest Prawdziwe, lecz czy potem czuję się lepiej!

Ci, którzy szukają wyłącznie drogi pozytywizmu i zachęcenia są ciągną ku szybkim rozwiązaniom i łatwym odpowiedziom; religijna aktywność nie wymaga wiele czasu i wysiłku, a raczej nie wymaga wysiłku w ogóle. Mamy specjalne utwory muzyczne przeznaczone na czas wezwania do przodu, do modlitwy, i mamy kaznodziejów, którzy mówią nam, co mówi Biblia, mamy chrześcijańskie księgarnie, które dają nam to, co należy czytać, mamy w też internet, aby mieć kontakt z innym chrześcijanami, chrześcijańską muzykę grającą w tle, a to wszystko, aby nas utrzymywać w dobrym nastroju. Cóż łatwiejszego! Pomyśl tylko o ileż bardziej skuteczny i pełen mocy mógłby być Pierwszy Kościół, gdyby tylko mieli ten sam pozytywny i zachęcający system, który mam dziś!

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że niemal każdy fałszywy prorok wymieniony w Biblii był pozytywny i zachęcający? Nie chodzi o to, żeby powiedzieć, że fałszywy prorok będzie pozytywny i zachęcający, lecz aby zwrócić uwagę na fakt, że na coś to nam pokazuje. Mianowicie na słabość i wadliwość ludzkiej natury. W naturalny sposób chwytamy się tego, co nas podnosi i sprawia dobre samopoczucie, a odsuwamy od siebie myślenie o tym, co nie jest przyjemne. Fałszywy prorok może zwodzić ludzi właśnie dlatego, że jest w człowieku coś takiego co rozpaczliwie pragnie wierzyć wyłącznie w pozytywne i zachęcające rzeczy o sobie samej.

Czy sugeruję w ten sposób, abyśmy szukali tego tylko tej przeciwnej strony? Nie, nie powinniśmy tego poszukiwać, ale też nie powinniśmy tego automatycznie odsuwać. Mamy szukać Prawdy, bez względu na to jakie w nas wywołuje uczucia, pozytywne czy negatywne. Paweł mówi, że nie pokłada zaufania w ciele. Nadmierne zadufanie w sobie jest formą pychy a całkowite poleganie na tym co pozytywne i zachęcające jest receptą na nieszczęście. Być może jedyną nadzieją jaką masz jest utrata pewności siebie! Jeśli żyjesz w ciele to musisz zostać doprowadzony do miejsca zniechęcenia, im szybciej tym lepiej! Może tajemnicą zwycięstwa nie jest wykrzykiwanie zwycięstwa, lecz wołanie w desperacji do Boga i przyznanie się do porażki. Co by było, gdybyśmy, zamiast chwytać się tego, co pozytywne i zachęcające, udali się do Boga i przyznali, że pomimo całej pozytywnej i zachęcającej pomocy narobiliśmy całkowitego bałaganu i nie wiemy, co zrobić?

Powinieneś przewartościować nasz schrystianizowany system wartości i zadać sobie kilka twardych pytań. Co sprawia, że przesłanie jest „dobre”? Co sprawia, że nabożeństwo jest „budujące”? Co powoduje, że chrześcijańska pieśń jest „namaszczona”? Skąd się to bierze, że jakaś służba jest „pozytywna i zachęcająca”? Czy przed tronem sędziowskim Chrystusa, Bóg w ogóle te rzeczy uznaje za wartościowe kryteria? Czy ja sam osądzam te rzeczy sprawiedliwie, czy też według moich własnych uczuć?

Dlaczego pewne chrześcijańskie osobowością są popularne? Dlaczego czytam ich książki i słucham ich przesłania? Czy stała dieta składająca się z tego co pozytywne i zachęcające da mi właściwy obraz tego kim sam jestem, czy też będzie mi się wydawało, że jestem lepszy, niż jestem? Czy chcę być doprowadzony zabawą do duchowej głuchoty, czy chcę być wyzwany do duchowej dojrzałości? Czy przez resztę życia zamierzam objadać się cukiereczkami i gumą do żucia, czy poszukam twardego pokarmu?

Czasami, wbrew moim najusilniejszym staraniom, aby doprowadzić coś do szczęśliwego zakończenia, najbardziej pozytywną i zachęcającą rzeczą jaką mogę powiedzieć jest coś takiego: „Zachęcam cię do pokuty, ponieważ jeśli tego nie zrobisz, jestem pewny*), że będzie ci się działo coraz gorzej. Zachęcam cię do tego, abyś pozbył się całej swojej pewności siebie, wziął krzyż i złożył swoje życie w dobre ręce Kogoś Innego, ponieważ jestem pewien (positive), że bez Niego niczego nie możesz zrobić”. Im bardziej skupiony na sobie jesteś tym bardziej negatywnie i zniechęcająco to brzmi – i WŁAŚNIE tak powinno być.

*) tu ang. gra słów „positive” znaczy: pozytywny jak też bezwzględnie pewny.продвижение

Utożsamieni z Chrystusem

Chip Brogden

Paweł napisał w Liście do Galacjan 2:20 coś bardzo szczególnego: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus„. Czy miał na myśli to, że fizycznie był tam na Krzyżu z Chrystusem, gdy On umierał? Wiemy, że Jezus był ukrzyżowany między dwoma złoczyńcami i że Paweł prawdopodobnie nie był nawet na miejscu tego historycznego wydarzenia.

Więc, Paweł powiada, że choć został ukrzyżowany, nadal żyje. Czy chodziło mu o to, że został również wzbudzony z martwych wraz z Jezusem? Jeśli tak to dlaczego nie słyszeliśmy o tym wcześniej? Na koniec mówi, że tak naprawdę to on sam wcale nie żyje, lecz że Chrystus żyje w nim. Bardzo to dziwnie brzmi dla naturalnego umysłu. To dlatego musimy rozeznawać duchowe rzeczy w duchowy sposób.

Wydaje się oczywiste, że Paweł nie mówił o fizycznym ukrzyżowaniu i fizycznej śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu. Pomimo że powiedział: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany”, nie chodziło mu o to, że był obecny z Chrystusem w ciele w chwili ukrzyżowania; lecz chciał nam pokazać coś znacznie bardziej głębokiego. Wkrótce odkryjemy, że doświadczenie ukrzyżowania z Chrystusem nie jest wyjątkowe dla apostoła Pawła, lecz jest prawdą w stosunku do każdego nowo narodzonego dziecka Bożego. Nie tylko Paweł, lecz każdy uczeń Jezusa został ukrzyżowany z Chrystusem.

Jak to możliwe? Biblia mówi, że istnieje niewidzialna, lecz bardzo silna jedność między Jezusem a wszystkimi Jego uczniami; są oni jednym Ciałem. Jest to duchowa jedność. Ta duchowa jedność kształtuje się na podstawie naszej relacji i społeczności z Chrystusem. Jezus mówi: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym… trwajcie we Mnie, a Ja w was” (Jn 15:1,4a). Jezus porównuje to zjednoczenie do krzewu winnego, który ma wiele odgałęzień. Każda winorośl żyje zjednoczona z krzewem. Jako gałązki możemy wzrastać i wydawać duchowy owoc tak długo, jak długo jesteśmy żywi, mieszkamy, przebywamy, trwamy, jesteśmy częścią krzewu winnego. Tak więc, zjednoczenie z Bogiem nie jest nagrodą za bycie duchowym, lecz jest jego podstawą.

Mając tą analogię w pamięci, możemy zrozumieć, co Paweł miał na myśli, gdy patrzymy na niektóre jego stwierdzenia. Mówi Koryntianom, że „Kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1Kor. 6:17). W Liście do Efezjan przyrównuje to duchowe zjednoczenie do jedności istniejącej między mężczyzną i kobietą, gdy stają się małżeństwem: „Tych dwoje będzie jednym ciałem, a ja odnoszę to do Chrystusa i kościoła [Ekklesia]” ((Ef. 5:31b,32).

Z całą pewnością jest to wielka tajemnica. Nie da się pojąć, jak Bóg może sprawić, abyśmy byli jednym duchem z Jezusem, lecz to jedno wiemy: jakkolwiek się to odbywa, ma swój początek na Krzyżu. Krzyż jest punktem początkowym naszego zjednoczenia z Chrystusem. Na Krzyżu Bóg widzi nas w miejsce Chrystusa i widzi Chrystusa na naszym miejscu. Chodzi o to, że na Krzyżu, cała nasza grzeszność jest przypisana Chrystusowi, a cała Jego sprawiedliwość jest przypisana nam.

Jakże cudowne jest to dla nas, ale jak straszliwe dla Niego! Jednak jest to Boży Sposób, i Biblia mówi o tym, jako o identyfikacji:

Tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy stali się sprawiedliwością Bożą” (2Kor. 5:21).

Biblia nigdy nie utożsamia nas z Jezusem w Jego preegzystencji w Bogu ani w Jego narodzinach, ani nawet w Jego bezgrzesznym życiu na ziemi. Lecz w chwili, gdy Jezus poddał się Krzyżowi, utożsamił się z nami, biorąc nasze grzechy i przyjmują karę dokładnie tak, jakby On Sam zgrzeszył. W podobny sposób, gdy my poddajemy się temu Krzyżowi, Bóg utożsamia nas z Chrystusem, tak jakbyśmy byli bezgrzeszni. Jezus stał się naszą mądrością, sprawiedliwością, poświęceniem i odkupieniem (1Kor. 1:30). Pismo nie mówi, że On nam te rzeczy daje, lecz że On jest tym dla nas.

Czy Jezus został ukrzyżowany za Swoje grzechy? Nie, został ukrzyżowany z nasze grzechy. Czy teraz jesteśmy mądrzy, sprawiedliwi, poświęceni i odkupieni ponieważ cokolwiek uczyniliśmy? Nie. Bóg po prostu utożsamił nas z Chrystusem, tak jakbyśmy byli ukrzyżowani razem z Nim. On traci wszystko, my wszystko zyskujemy. To dlatego nasze zbawienie zaczyna się od pokuty i wiary w Chrystusa i Jego skończone dzieło na Krzyżu. Nie da się tego osiągnąć w inny sposób. Jak cudownego Pana mamy!

Być „w Chrystusie”

Możesz się dziwić jak to zjednoczenie z Jezusem się odbywa. Nie potrafię na to odpowiedzieć, lecz uważam, że tak jest, ponieważ Bóg mówi, że tak jest. Bóg umieścił nas w Chrystusie. Naprawdę nie rozumiem tego, jak to zrobił, lecz wiem, że to zrobił i dziękuję za to Bogu. Biblia stwierdza, że „dzięki niemu (Bogu) jesteście w Chrystusie Jezusie” (1Kor. 1:30). Uczniowie Jezusa są jedno z Chrystusem, ponieważ Bóg nas tam umieścił. Jesteśmy w Chrystusie i Chrystus jest w nas. Możemy nie rozumieć tego, jak to się dzieje, lecz tak jest. Jesteśmy duchowo zjednoczeni z Chrystusem. Ta jedność, unia, partnerstwo i społeczność z Nim jest podstawą naszego duchowego życia i naszej drogi z Bogiem.

Pasażerowie linii lotniczych muszą ufać samolotowi, jeśli chcą dokądkolwiek polecieć. Wchodzą do odrzutowca i gdy już się tam znajdą, ich przeznaczenie (dobre czy złe) jest związane z tym samolotem. Jeśli samolot wznosi się na 1000m to pasażerowie również, jeśli samolot rozbija się, pasażerowie razem z nim. Gdy samolot dociera do celu pasażerowie są tam w tej samej chwili. Czy może się tak zdarzyć, że samolot doleci do Seattle, a pasażerowie z jego pokładu do Dallas? Albo czy to możliwe, aby część podróżnych jednego samolotu dotarła do Miami, a część do Denver? Oczywiście, że nie. Czy da się tak zrobić, aby samolot przybył na miejsce o godzinę, minutę czy choćby tylko jedną sekundę wcześniej czy później niż pasażerowie? W żaden sposób. Wszyscy podróżni, znajdujący się na pokładzie samolotu docierają tam gdzie dociera samolot i w tej samej chwili. W podobny sposób, gdy Bóg umieścił nas w Chrystusie, na zawsze połączył nas ze śmiercią, zmartwychwstaniem i wstąpieniem do nieba Chrystusa, oraz jako istoty posadzone w okręgach niebieskich. Tak więc, Bóg uważa nas za ukrzyżowanych, martwych, wzbudzonych z martwych i zabranych do nieba oraz zasiadających tam. Nie może być inaczej. Tak długo, dopóki trwamy w Nim (Jn 15:5) nasze przeznaczenia są połączone.

Wsadziłem kiedyś 20 dolarowy banknot do jakiejś książki, po czym książka gdzieś się zawieruszyła. Co stało się z banknotem? Zginął również, gdy zginęła książka. Banknot i książka były ze sobą związane, ponieważ umieściłem jedno wewnątrz drugiego. Aby znaleźć banknot musiałbym znaleźć książkę. Gdy już znalazłem książkę, znalazłem również te pieniądze. W podobny sposób Bóg umieścił nas w Chrystusie. Gdy Chrystus został ukrzyżowany, również my zostaliśmy ukrzyżowani, gdy Chrystus powstał z martwych to samo stało się z nami. Dwoje stało się jednym i to, co jest prawdą o Nim, jest również prawdą o tych, którzy są w Nim.

A teraz, posłuchajcie mnie uważnie. Zanim mój ojciec ożenił się z moją mamą i poczęli mnie, miał kilka poważnych wypadków samochodowych. Zapytasz: czy przeżył je? Wiesz o tym bardzo dobrze, ponieważ żyję i osobiście piszę te słowa, lecz gdyby mój tato zginął w wieku 16 lat, zginąłbym razem z nim, ponieważ byłem jeszcze wtedy w moim ojcu. Jego śmierć byłaby moją śmiercią; a nie tylko moją, lecz również śmiercią moich dzieci, ich dzieci i tak dalej. Wszyscy razem zginęlibyśmy w nim, nigdy nie mogąc przeżyć życia. Lecz jego życie, przetrwanie i zwycięstwo nad konsekwencjami tych wypadków było również moim życiem, przetrwaniem i zwycięstwem, moich dzieci i ich dzieci i tak dalej.

Mówiąc duchowo jest to coś podobnego do tego, co Bóg uczynił umieszczając nas w Chrystusie. Chrystus został ukrzyżowany, zmarł, powstał do życia, wstąpił do nieba i zasiadł na tronie; a ponieważ byliśmy w Nim, gdy to wszystko działo się, Bóg uważa, że stało się to samo również z nami. My, którzy jesteśmy Jego dziećmi mamy udział w samym życiu Chrystusa i każdy z nas jest świadectwem zmartwychwstania i zwycięstwa Chrystusa. Gdy Bóg wzbudził Go z martwych, wzbudził również nas z martwych.

Kluczem do tego wszystkiego jest zobaczenie siebie w taki sam sposób, w jaki widzi nas Bóg. Musimy widzieć, że Bóg uczynił nas jedno z Chrystusem; tylko wtedy możemy powiedzieć wraz z Pawłem: „Jestem ukrzyżowany z Chrystusem” i przeżywać realność tego faktu. Gdy już to zobaczymy, bardzo łatwo będzie dostrzec, że my, którzy zostaliśmy ukrzyżowani z Chrystusem, byliśmy martwi, pogrzebani, wzbudzeni z martwych i zostaliśmy posadzeni wraz z Nim. Niesamowite korzyści przypadają tym, których Bóg uczynił jedno z Chrystusem, ponieważ gdy zostaliśmy zjednoczeni z Nim, to nasza duchowa historia staje się powiązana z Nim. Jesteśmy „ubłogosławieni wszelkim duchowym błogosławieństwem … w Chrystusie” (Ef. 1:3). W sobie samych? Przenigdy? Wyłącznie w Nim!

сайт

Lepszy sposób modlitwy

Luty 2010

Przyjaciele.

Dawno temu brałem udział w całonocnym spotkaniu modlitewnym bombardując bramy niebios. Pamiętam walenie w ścianę i wrzeszczenie: „Boże, gdybyś kochał ludzi w Arlington, Texas, w połowie tak jak ja, to mielibyśmy przebudzenie!” Natychmiast, zdałem sobie sprawę z tego, że coś poważnie złego było z moją teologią. Co ja sobie myślałem? Czy rzeczywiście wierzyłem, że kocham tych ludzi bardziej niż Bóg? Nie, no nie całkiem tak. Wierzyłem, podobnie jak wielu chrześcijan, że Bóg jest zły na stan ludzkości i to do mnie należało odwrócić Jego gniew i osąd. Wstawiałem się, a raczej tak mi się zdawało, błagając Boga na rzeczy innych. Co mogło być w tym złego? Jak się później przekonałem, dużo.

To, co Pan mi objawił na temat modlitwy od tamtej pory, całkowicie zmieniło moje życie i teraz widzę cudowne rezultaty tego. Jeśli nie osiągasz takich rezultatów, jakie wiesz, że są wolą Pana, to może najwyższy czas pomyśleć nad lepszym sposobem modlitwy. Nie twierdzę, że każdy kto się nie modli podobnie jak ja, jest „od złego”. Ja nie byłem „od złego” wtedy, gdy się tak modliłem. Kochałem Boga z całego serca i Pan kochał mnie, ale nie było efektów.

Po pierwsze, musimy uznać to, że Bóg nie jest już więcej zły na ludzkość. Już nie zarzuca nam naszych grzechów, ani ich przeciwko nam nie zatrzymuje.

Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania” (2Kor. 5:19).

TERAZ jesteśmy już pojednani z Bogiem przez Jezusa. Oznacza to, że jesteśmy teraz z Bogiem w zgodzie i przyjaźni. On nie jest wściekły; nawet nie wpada w zły nastrój. Wojna między Bogiem, a człowiekiem skończona. To właśnie aniołowie ogłaszali przy narodzinach Jezusa.

Łk. 2:14: ,  „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój i dobra wola ludziom„.

Ci aniołowie nie mówili, że pokój będzie rządził na ziemi i wojny między ludźmi skończą się. Tak się nie stało. Aniołowie ogłaszali zakończenie wojny między Bogiem a człowiekiem. Jezus zapłacił cenę, która była nieskończenie większa niż grzechy całej ludzkiej rasy.  Boży gniew i sprawiedliwość zostały zaspokojone. On kocha świat, a nie tylko sam kościół, lecz cały świat. Zapłacił za jego grzech.

Pismo mówi nam w 1Jn 2:2:

On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata

W Starym Testamencie Boży sąd był wylewany zarówno na jednostki jak i na narody, w Nowym Testamencie Boży sąd został wylany na Jezusa. Jest to przesłanie Ewangelii, które wydaje się zbyt dobre, aby było prawdziwe. Nie otrzymujemy już tego, na co zasłużyliśmy; otrzymujemy to, za co zapłacił Jezus, jeśli tylko uwierzymy.

Zanim to zrozumiałem, mówiłem tak: „Jeśli Bóg nie osądzi Ameryki, to będzie musiał przeprosić Sodomę i Gomorę”, teraz mówię: „Jeśli Bóg osądzi Amerykę, będzie musiał przeprosić Jezusa”. Zrozumienie tego, co Jezus zrobił całkowicie zmienia naszą perspektywę.

Po drugie: Jezus jest teraz naszym Pośrednikiem. Pośrednik jest kimś, kto stara się pojednać czy uczynić pokój między dwoma przeciwnymi stronami. W Starym Testamencie człowiek nie był jeszcze pojednany z Bogiem przez Jezusa. Ludzie potrzebowali pośrednika, kogoś, kto miał pośredniczyć za nimi do Boga. To właśnie tutaj znajdujemy ludzi takich jak Abraham czy Mojżesz błagających Boga.

W Księdze Rodzaju 18:23-25, Abraham wstawiał się u Boga za Sodomą i Gomorą:

Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym? Może jest w tym mieście pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także ich zgładzisz i nie przebaczysz miejscu temu przez wzgląd na pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy są w nim? Nie dopuść, byś miał uczynić coś podobnego, by uśmiercić sprawiedliwego wespół z bezbożnym, by sprawiedliwego spotkało to samo, co bezbożnego. Nie dopuść do tego! Czyż ten, który jest sędzią całej ziemi, nie ma stosować prawa?

Abraham w rzeczywistości negocjował z Bogiem, aby zgodził się nie niszczyć Sodomy i Gomory ze względu na sprawiedliwych ludzi. Lecz nie było 10 sprawiedliwych ludzi w całym mieście i tylko nieliczni z rodziny Lota przeżyli. Podobnie wydarzenie jest zapisane Księdze Wyjścia 32:9-12 i 14. Tutaj Bóg był wściekły na ludzi i Mojżesz wstawiał się za nimi:

Rzekł jeszcze Pan do Mojżesza: Patrzę na lud ten i widzę, że jest to lud twardego karku. Teraz zostaw mnie, żeby zapłonął mój gniew na nich. Wytracę ich, a ciebie uczynię wielkim ludem. Lecz Mojżesz łagodził gniew Pana, Boga swego i mówił: Dlaczegóż, Panie, płonie gniew twój przeciwko ludowi twojemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką siłą i ręką potężną? Dlaczego to mają rozpowiadać Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, by pozabijać ich w górach i wytracić z powierzchni ziemi. Odwróć się od zapalczywości swego gniewu i użal się nad złem, jakie chcesz zgotować ludowi swemu. ….I użalił się Pan nad złem, które zamierzał sprowadzić na swój lud„.

Mojżesz powiedział Bogu: „Pokutuj!” Co za odwaga! Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że Bóg pokutował (wyraził żal, żałował – przyp.tłum.). Na podstawie tych i innych starotestamentowych historii współcześni „wstawiennicy” wierzą, że oni również muszą stawać w wyłomie czy pośredniczyć między Bogiem a człowiekiem. Dokładnie tak samo jak ja robiłem dziesięciolecia temu, wierzą oni, że muszą błagać Boga, aby zachował straconych, aby powstrzymał Swój gniew wobec tych, których już osądził i aby był miłosierny dla tych, których potrzeb nie chce zaspokoić z powodu ich nieprawości.

Nie ma nic bardziej błędnego, lecz tego naucza się dziś w wielu kościołach. Całkowicie ignoruje to fakt, że to Jezus zasiada teraz po prawicy Ojca (Hbr. 10:12) dokonując wszelkiego wstawiennictwa za nas (Hbr. 7:25). Jeśli Mojżesz czy Abraham byli w stanie przekonać Boga, to czy Jezus nie może tego zrobić co najmniej równie dobrze?

W 1Tym. 2:5 czytamy:

Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus„.

W Nowym Przymierzu WYŁĄCZNIE Jezus jest pośrednikiem, który może stanąć między Bogiem Ojcem a ludzkością. Grzech nie jest już więcej problemem dla Boga, został odkupiony, a my jesteśmy teraz sprawiedliwością Bożą w Chrystusie Jezusie. Tak Bóg nas widzi. Jeśli to zrozumiemy, zmieni się nasz sposób modlitwy.

Mojżesz i Abraham modlili się w taki sposób, ponieważ wtedy jeszcze Boży gniew nie był zaspokojony przez Jezusa. Dziś, pod Nowym Przymierzem, jeśli ludzie starają się w ten sposób wstawiać, to stają się anty-Chrystem – przeciw Chrystusowi. Mówią w ten sposób, że Jezus nie wystarczy i nie doceniają tego, co Chrystus zrobił. Gdy Jezus stał się naszym pośrednikiem, On odciął wszystkich pośredników na zawsze. Wiem, że te słowa są mocne, lecz są prawdą.

Sporą część błędnego nauczania na temat modlitwy należy przypisać Szatanowi. Zastanówmy się nad jego sprytnym planem i owocami, jakie wydaje. Przekonał wierzących, aby trzymali się swoich komór modlitewnych, zajmując miejsce Jezusa we wstawiennictwie. Spędzają godziny błagając Boga, aby odwrócił Swój gniew, aby wylał Ducha Swego, aby zaspokoił potrzeby ludzi, a równocześnie rodziny, współpracownicy, sąsiedzi idą do piekła lub umierają z powodu chorób. Nigdzie w Biblii nie przeczytamy o tym, że zbawienie przychodzi przez wstawiennictwo, lecz że przychodzi przez głupie zwiastowanie (1Kor. 1:21). Nie mamy się również modlić o chorych, lecz uzdrawiać chorych (Mt. 10:8) nakazując uzdrowienie choremu ciału.

Zostaliśmy oszukani do tego, aby modlitwą przekonywać Boga do uwolnienia mocy. Wierzymy, że On może zbawić, uzdrowić i uwolnić, lecz czeka na nas, żebyśmy się wzięli za siebie i zapracowali na to. Prawda jest taka, że nie zasługujemy na to i nigdy nie będziemy na tyle dobrzy, lecz to wszystko, ze względu na Jezusa, należy do nas. On dał nam błogosławieństwa – przyjmij je.

Jest lepszy sposób modlitwy. Nie chodzi o to, że jest to jedyny sposób, lecz że jest skuteczny dla mnie. Zaledwie dotknąłem tego tematu tutaj, więc zachęcam, aby zamówić książkę „Lepszy sposób modlitwy” (Książka jest dostępna pod tym tytułem w j.polskim – przyp.tłum.)

Przesłanie jest również dostępne na CC i DVD. Mówię tam o głównym zadaniu modlitwy: wadze mówienia do twojej góry o Bogu, a nie Bogu o twojej górze; o procesie modlitwy i pokazuję liczne błędne pojęcia na ten temat.

Te prawdy zmieniły sposób w jaki się modlę i wyniki jakie otrzymuję. Co ważniejsze, wierzę, że może to zrewolucjonizować ciało Chrystusa. Modlę się o to, abyście wykorzystali korzyści płynące z tych prawd i pomogli mi dzielić się nimi z innymi.

раскрутка

Bóg gór i dolin


Francis Frangipane

Bitwy, z którymi mamy do czynienia to często intensywny czas osłabienia, ucisku i zamieszania. Gdyby nasze życiowe wydarzenia ująć w grafiku to te zmagania byłyby zaznaczone jako najniższe punkty. Jednak Bóg tak samo jest z nami w czasie trudności, jak i w innych chwilach. Tak naprawdę, doliny często w równiej mierze są częścią planu Bożego, jak i szczytowe przeżycia.

W Biblii jest historia, która mówi o tej prawdzie wyraźnie. Izrael pokonał Aramejczyków w górskiej bitwie. W 1 Księdze Królewskiej czytamy ( 20:22-23):

Wtedy znowu przystąpił do króla izraelskiego prorok i rzekł do niego: Idź! Zbierz siły i dobrze się zastanów, co masz czynić, gdyż w przyszłym roku król Aramu ruszy na ciebie. Lecz dworzanie króla Aramu rzekli do niego: Ich bogowie są bogami gór, dlatego nas zwyciężyli. Gdybyśmy stoczyli z nimi bitwę na równinie, może zwyciężylibyśmy.

Wróg stwierdził, że Bóg Izraela jest Bogiem gór, lecz jeśli podejmą bitwę z Żydami w dolinach to pokonają ich. Dalej czytamy (w. 28):

Wtedy znowu przystąpił mąż Boży do króla izraelskiego i rzekł do niego: Tak mówi Pan: Ponieważ Aramejczycy powiedzieli: Pan jest Bogiem gór, a nie jest On Bogiem dolin, przeto wydam cały ten ogromny tłum w twoją rękę i poznacie, żem Ja Pan.

Bez względu na to, co przeciwnik chce ci wmówić, Chrystus jest Bogiem Gór i Bogiem dolin i nie przestał być Bogiem, ponieważ przydarzyła ci się na drodze dolina. On jest Bogiem chwały, jak to widać w Jego mocy i cudach. Gdy przebywasz w dolinach Bóg objawia Siebie Samego jako Osobę wierną i lojalnie oddaną w czasach trudów i ucisku; we wszystkim On jest naszym Bogiem.

Gdy znajdujemy się na „szczytach górskich” naszego chrześcijańskiego doświadczenia, widzimy naszą przyszłość wyraźnie, mamy daleką perspektywę i głębokie przekonanie. Gdy znajdujemy się w życiowych dolinach, zasięg wzroku jest ograniczony a przyszłość wydaje się schowana, a jednak to doliny są najbardziej płodnymi miejscami na ziemi.

Doliny wydają owoce. Gdy Bóg mieszka w tobie w czasach wędrówki po dolinach, możesz spodziewać się, że zostaną wydane dobre owoce charakteru.

Gościniec na Syjon

Szczęśliwi, których moc jest w Tobie, którzy w swym sercu mają gościńce na Syjon. Przechodząc doliną Baka, przemieniają ją w źródło,,..” (Ps. 84:6-7 wg wersji ang.)

Baka oznacza: „płacz”. Każdy z nas przeżywa okresy płaczu, gdy wydaje się, że serce i nadzieje legły w gruzach. Ponieważ jednak Bóg umieścił w naszych sercach „gościńce na Syjon”, dlatego przechodzimy przez te doliny, a nie zamieszkujemy w nich.

Przechodząc przez dolinę Baka,….

Gdy już znajdziemy się za doliną płaczu, nasz Zbawiciel sprawia, że doświadczenie doliny zamienia się w „źródło”. Właśnie te rzeczy, które nas przytłoczyły, w odpowiednim czasie, staną się źródłem naszego odświeżenia. Bez względu na to czy przeżywamy szczyty powodzenia i mocy, czy jesteśmy w dolinie słabości i rozpaczy, Pan jest stale naszym Bogiem!

Czy przeciwnik oddzielił cię i wywołał wątpliwości co do Bożej miłości? Nie zapominaj o tym, że gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus umarł za nas. Nawet włosy na naszej głowie są policzone. On troszczy się o nas, to Jego miłość do nas odkupiła nasze trudności i nie tylko wyprowadza dobro z tego, co miało być dla nas złem, lecz uczy nas, jak pomagać innym.

Jak przygotował się Jezus do tych wspaniałych dzieł? Częścią Jego wyszkolenia było cierpienie. Chrystus był mężem boleści, doświadczonym w cierpieniu. Jednak to Jego cierpienie było środkiem, przez który Ojciec zaznajomił Go z tym, jak ludzkość odczuwa prawdziwe potrzeby i ból. Ponieważ cierpiał to samo, co my cierpimy, może służyć jako wierny kapłan. Jeśli poddamy się Bożemu planowi kształtowania Chrystusa w nas, Bóg wykorzysta nasz ból i rozszerzy nasze serca. Gdy już zapoznamy się z cierpieniem, możemy zostać namaszczeni współczuciem, aby pomagać innym.

Próby Józefa.

Przypomnijmy sobie życie Józefa. Był drugim synem Jakuba i ulubieńcem swego ojca. Jego chodzenie z Bogiem zaczęło się od snów i wizji. Życie Józefa jest wzorem dla wielu, którzy mieli autentyczne powołanie od Boga. Nasze chodzenie z Bogiem również mogło zacząć się od zestawu snów i wizji, w których Bóg daje nam pewien obraz Swego przeznaczenia dla nas. Nie widzimy jednak tego w jaki sposób te obietnice zostaną zrealizowane. Józef został zdradzony przez braci i skazany przez nich na śmierć. Został niesprawiedliwie potraktowany, gdy żona Potyfara chciała go uwieść. Znalazł się w więzieniu zapomniany przez wszystkich z wyjątkiem Boga, który cierpliwie obserwował i badał jak Józef reaguje na trudności.

Bogaty czy biedny, błogosławiony czy bity, Józef służył Bogu. Był sprawdzany, lecz zaliczał kolejne testy. Został osądzony przed ludźmi, lecz okazał się niewinny przed Bogiem.

Ostatecznie i we właściwym momencie Pan nagle wykorzystał wszystkie doświadczenia Józefa. Wszystko, przez co przeszedł wydawało się okrutne i niesprawiedliwe z wyjątkiem tego, że to Pan kształtował męża odpowiedniego do Swego planu. Bóg wykorzystuje wszystko przez co przechodzimy dla dobra przyszłego celu, który wyłącznie On widzi. Będąc w dolinie nie widzimy Jego ostatecznego celu. Musimy pamiętać wizje i ufać temu, co Bóg nam obiecał.

Podobnie jak w przypadku Józefa, któremu Bóg pozwolił przejść przez wiele prób, tak pozwoli na to, abyśmy również przechodzili przez wielkie zmagania. On wie, że nasze życie, to co przeszliśmy dzięki Jego łasce, pomoże innym znaleźć schronienie w Najwyższym Bogu.

Pierworodnego nazwa Józef Manases, ponieważ powiedział: Bóg mi dozwolił zapomnieć o wszelkiej udręce mojej i o całym domu ojca mego” (Rdz. 41:51).

Bóg pozwolił zapomnieć Józefowi o wszystkich trudnościach i całym bólu. Jest coś cudownego w tym, że Bóg może wykorzystać wszystko ku dobremu. Z Jezusem w sercu zawsze w końcu przychodzi taki czas, że Bóg pozwala nam zapomnieć o wszystkich problemach z przeszłości.

A drugiego nazwał Efraim, bo powiedział: Rozmnożył mnie Bóg w ziemi niedoli mojej” (Rdz. 41:52).

Bóg rozmnożył go dokładnie w tych dziedzinach, które gnębiły go. W ziemi twojej niedoli, wśród twoich bitw, jest takie miejsce, gdzie Bóg przysporzy ci owoców.

Zastanów się nad tymi obszarami twojego życie, w których dokonują się największe zmagania. W tej dziedzinie Bóg rozmnoży cię w taki sposób, że serce twoje zostanie zaspokojone w pełni, a Boże serce uwielbione. Ostatecznie, Pan dotknie wielu innych tym, co ty zdobyłeś. W świecie, który jest powierzchowny, Chrystus stworzy w tobie coś, co jest głębokie i żywe.

Bóg nie obiecywał nam, że zachowa nas przed dolinami i cierpieniem, lecz obiecał nam, że tam wydamy owoc. Niewątpliwie każdy z nas, zanim osiągniemy ostateczny cel w Bogu, przechodzi przez doliny. Gdy trwamy wierni Jemu w czasie tych prób, zacznie pojawiać się w naszym duchu charakter i natura Chrystusa Jezusa i Chrystus zostanie objawiony tym wokół nas. Bóg chce, aby twoje życie stało się kluczem otwierającym Boże miejsce schronienia dla innych.

Panie, Ty jesteś Bogiem gór i dolin. Wiem, że Twoja wierność jest moją tarczą i moim murem. Dziękuję Ci za odkupienie moich życiowych starć, wielbię Ciebie za uzdrowienie mnie i zapomnienie traumy z przeszłości. Pomóż mi Panie zapamiętać to, czego się nauczyłem. Spraw, abym pamiętał, że życiowe kryzysy są zawsze poprzedzają wzbogacenie mojego życia. Pomóż mi rozpoznać to, że moje miejsce owocowania jest w cierpieniu. W imieniu Jezusa. Amen.

~ ~ ~ ~ ~ ~

Ten fragment został zaadoptowany z jednego rozdziału nowej książki pastora Frangipane „The Shelter of the Most High” (Wydanej przez Charisma House). Więcej informacji na temat tej książki na stronie Arrow Bookstore: http://www.arrowbookstore.comtopod

Ten zmieniający się świat

Ron McGatlin

Świat żyje nieustanną zmianą, każdy naturalny system na Planecie Ziemi istnieje w ciągłym stanie ruchu czy zmian. Każda chwila, którą przeżywamy jest unikalna i nigdy nie powtórzy się dokładnie taka sama. Biorąc pod uwagę wiek stworzenia nasze życie na ziemi jest bardzo krótkie. We względnie krótkim okresie naszego życia na ziemi jako synów Ojca w niebie, pojawiają się drogocenne okienka możliwości, chwile, aby wprowadzić na ten świat jakąś zmianę pochodzącą z nieba. Życie jest przeżywane chwila po chwili, a wieczność istnieje równoległe. Bóg jest ponad czasem i stworzeniem, a jednak wkracza w czas i w ten naturalny świat przez Swych ludzi na ziemi. Bóg przebywa w czasie i naturalnym świecie jak Ojciec, który w Chrystusie Jezusie mieszka w Swym ludzie przez Ducha Świętego.

Czas jest jednym z wymiarów stworzenia. Duchowe namaszczenie i energia emanuje z Boga Ojca i staje się żywym stworzeniem. Jedna z głównym cech charakterystycznych Boga łączy się ze wszystkim czym Bóg Ojciec jest i co czyni. Bóg jest miłością i Jego miłość jest głównym parametrem całego życia i stworzenia.

Ze wszystkiego co zostało stworzone, tylko ludzkość została stworzona na obraz Boga i dano jej odpowiedzialność za panowanie na ziemi (Rdz. 1:28). Życie i miłość Boga Ojca w Chrystusie Jezusie przez Ducha Świętego jest żywa i trwała w synach Bożych na ziemi (Jn. 17:23; Hbr. 2:10).

Przeciwnik działając przez nasz naturalny umysł chce, abyśmy uwierzyli, że jesteśmy tylko jednym z wielu milionów nic nie znaczących istnień i nie mamy wielkiego wpływu na ten świat. To kłamstwo niszczy nadzieję dla tego świata i większości ludzi.

To pewne, że człowiek naturalny bez łaski uzdalniającej naszego Ojca z Nieba, nie będzie skutecznie wprowadzać na Planecie Ziemi i wśród ludzkich mas zmian pochodzących z Nieba. Równie pewne jest to, że dopóki Boży ludzie będą wierzyć, że Bożym planem jest zniszczenie Ziemi, nie ma nadziei, wiary i łaski uzdalniającej ich do zbawienia tego świata, który Bóg kocha. „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony” (Jn 3:16-17).

OJCIEC PRZEKAZUJE TEMU POKOLENIU ODWAŻNE NOWE (STARE) PRZESŁANIE

Z nieba przekazywana jest potężna moc, która jest większa i potężniejsza niż wszystko, cokolwiek było do tej pory na ziemi. Jest to nadnaturalna duchowa moc, które przerasta wszystko cokolwiek ma władzę i moc w naturze. Celem Boga Ojca jest zbawić ten świat, przynieść zmianę ludzkości i całemu ziemskiemu systemowi. Jest wiele aspektów tego Bożego dzieła, niemniej są one wszystkie skumulowane w Chrystusie Jezusie Synu Bożym, w którym mieszka cała pełnia Boskości i który mieszka w wielu, i przepływa przez wielu przygotowanych synów Bożych przez Ducha Bożego (Ef 1:22-23; Kol. 1:10-19). Głównym aspektem tej przemieniającej świat mocy przepływającej przez Syna i licznych synów (Jego Ciało) jest MIŁOŚĆ OJCA.

Pełne odkupienie i odnowienie ludzkości całego świata zaczyna się i ostatecznie kończy w MIŁOŚCI BOGA OJCA. Miłość Jezusa i naszego Ojca jest tą samą miłością. Jezus i Ojciec są jedno. Jeśli widziałeś Jezusa, widziałeś Ojca. Jeśli doświadczyłeś Chrystusa Jezusa, doświadczyłeś Ojca (Jn 14:9-10). Wszelkie oczyszczenie i wszelka moc emanuje z miłości Bożej.

Przeżywanie Bożej miłości, która przepływa przez Ducha Świętego, oczyszcza Bożych ludzi od wewnątrz na zewnątrz i rozprzestrzenia się na świat. Odkupienie i oczyszczenie świata odbywa się przez odkupienie i oczyszczenie człowieka. Miłość, która posiada nadnaturalną moc do zmiany świata płynie od Boga przez Jego Ducha do serc i życia Jego ludzi, po czym do wszystkiego co mówią czy robią.

Chrystus Jezus nasz Wielki Apostoł

Bóg posyła nam obdarowanych apostołów, w których mieszka Chrystus, aby prowadzili nas osobiście i zbiorowo w wielkiej kulminacji procesu odkupienia polegającego na wprowadzani porządku miłości do serc i życia Jego dzieci. Proces odkupienia wymaga czynienia uczniów dla Boga wśród wszystkich narodów i ze wszystkich dziedzin życia, przemieniając w ten sposób wszystkie systemy życia na ziemi, jak to jest w niebie. Wola Boża i Jego sprawiedliwość są ustanawiane na ziemi przez moc i mądrość miłości Bożej, wprowadzającej porządek Boży we wszystkich obszarach życia na ziemi.

Miłość Ojca zmiękcza nasze serca, uzdrawia nasze rany z przeszłości i ostatecznie prowadzi nas, i uzdalnia do wyrzucenia z serca wszelkich religijnych kamieni. Religijne kamienie są w stanie utrudnić czy nawet powstrzymać przepływ przemieniającej życie i świat miłości Bożej przez nas ku przemianie Planety Ziemi.

Wielki ucisk jest częścią przemiany

Święta miłość Boża sięga ponad ludzką miłość i jest bezwarunkowo skierowana ku całej ludzkości. Adam został stworzony, aby wprowadzić plan i rządy Bożej miłości na ziemi. Jego nieposłuszeństwo uwolniło na ziemię zło przeciwnika i zniszczyło intymną społeczność z Bogiem. Pomyślmy o niezmierzonej niedoli, cierpieniu i zniszczeniu, które zostały przez to nieposłuszeństwo wypuszczone na ludzi, których Bóg kocha.

Świat przepełniony jest złymi zmaganiami, bezsensownym rozlewem krwi i wszelkimi formami nienawiści i przemocy, wywołującymi niewysłowione cierpienia i niszczącymi systemy pięknej planety stworzonej przez Boga i przekazanej panowaniu ludzkości. Dlatego właśnie Boża miłość wywołuje gniew Boży nad nieposłusznymi Jego woli i planowi.

Gniew spoczywa na tych, którzy odrzucają Boże zaopatrzenie.

Bóg w swej miłości i miłosierdziu posłał Swego jedynego Syna, aby umarł straszną i haniebną śmiercią na krzyżu, aby wykupić całą ludzkość od straszliwych, katastrofalnych skutków nieposłuszeństwa Bożemu planowi jaki ma dla ziemi. On wzbudził Chrystusa z martwych i udzielił wspaniałego odkupicielskiego życia Chrystusa Jezusa, aby mieszkało w człowieku, aby całkowicie odnowić jego i ten świat, który zatracił się w zniszczeniu i piekle na ziemi. Ostatecznym aktem nieposłuszeństwa jest odrzucenie Syna Bożego, który teraz przyszedł w Duchu, aby mieszkać wewnątrz człowieka, przynosząc miłość i moc do posłuszeństwa we wszystkim Ojcu.

Jn 3:36: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży„.

Ef 5:6:   „niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo przez te [grzechy] nadchodzi gniew Boży na buntowników„.

1 Tes. 5:9: „Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa„.

Karcenie, a nie gniew, jest dla synów Bożych.

Gniew NIE jest przeznaczony dla synów (dzieci) Bożych, które są w Chrystusie Jezusie, lecz dla synów nieposłuszeństwa. Na świecie są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy są w Chrystusie Jezusie ostatnim Adamie i ci, którzy trwają w nieposłuszeństwie pierwszego Adama. Ci, którzy są w Chrystusie Jezusie są karceni w miłości, a nie spoczywa na nich gniew. Celem karcenia jest oczyszczenie i ostatecznie jest to z korzyścią dla ludzi Bożych.

Hbr. 12:5-6: „ i zapomnieliście o napomnieniu, które się zwraca do was jak do synów: Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje„.

Hbr. 12:7-11: „Jeśli znosicie karanie, to Bóg obchodzi się z wami jak z synami; bo gdzie jest syn, którego by ojciec nie karał? A jeśli jesteście bez karania, które jest udziałem wszystkich, tedy jesteście dziećmi nieprawymi, a nie synami. Ponadto, szanowaliśmy naszych ojców według ciała, chociaż nas karali; czy nie daleko więcej winniśmy poddać się Ojcu duchów, aby żyć? Tamci bowiem karcili nas według swego uznania na krótki czas, ten zaś czyni to dla naszego dobra, abyśmy mogli uczestniczyć w jego świętości. Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne, później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni„.

Obj. 3:19: „Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się„.

Nowa Planeta Ziemia

Straszliwe marnotrawstwo Bożego pięknego świata i pięknej Oblubienicy musi zostać zakończone. Oblubienica i świat muszą być ostatecznie w pełni odkupione i doprowadzone do pierwotnego planu Bożego

Ostateczna miłość Boże kumuluje się we wcieleniu Chrystusa Jezusa, ofierze i powrocie w Jego Duchu, aby doprowadzić synów do chwały. Jako nowa armia synów Bożych jesteśmy przygotowywani na ostateczny proces odkupienia, który pojawia się w zasięgu wzroku. Karcenie Boże jest częścią procesu przygotowania armii świętych synów w Chrystusie; „Chrystus w was” ludu Boży (Kol. 1:27).

Zbliża się potężne wylanie gniewu Bożego na wszystkich synów nieposłuszeństwa i na wszystko, co zostało przez nich zbudowane, a co podnosi się przeciw Bogu.

To wszystko musi zginąć, aby ostatecznie oczyścić ziemię z zepsucia nieposłuszeństwa i otworzyć drogę dla Bożej sprawiedliwości i Jego królestwu, które sprowadzi Bożą wolę na ziemię, jak to jest w niebie.

Równocześnie dzieją się dwie rzeczy: w sercach i życiu synów Bożych jest kształtowane życie w stylu Królestwa Bożego Nowego Jeruzalem, i gniew Boży zaczyna być wylewany na synów nieposłuszeństwa i na wszystko, co zbudowali i zasadzili, co podnosi się przeciwko Bogu.

Obj. 16:1: „I usłyszałem donośny głos mówiący ze świątyni do siedmiu aniołów: Idźcie i wylejcie siedem czasz gniewu Bożego na ziemię„.

Obj. 11:18: „i popadły w gniew narody, lecz i twój gniew rozgorzał, i nastał czas sądu nad umarłymi, i oddawanie zapłaty sługom twoim prorokom i świętym, i tym, którzy się boją imienia twego, małym i wielkim, oraz wytracenia tych, którzy niszczą ziemię„.

Iz. 2:17-19: „I zniży się pycha człowieka, a wyniosłość ludzka opuści się, lecz jedynie Pan wywyższy się w owym dniu, a bożki doszczętnie zginą. I wejdą do jaskiń skalnych i do jam ziemnych ze strachu przed Panem i przed blaskiem jego majestatu, gdy powstanie, aby wstrząsnąć ziemią„.

Obj. 6:16-17: „i mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie, i przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać?

Obj. 11:15: „… Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi jego i królować będzie na wieki wieków„.

Dążcie do miłości, ona nigdy nie zawodzi

Ron McGatlin

basileia@earthlink.net

сайта

Synowie Światłości

Ron McGatlin

W ciemne burzliwe noce w Teksasie, gdzie spędziłem większą część mojego życia, bardzo często zdarzało się, że następowały awarie prądu i całe obszary zalegała całkowita ciemność. W takiej ciemności światło błyskawicy rozświetlało jasno cały krajobraz i taki obraz okolicy był wypisywany w naszych umysłach. Na podstawie tego chwilowego błysku i z pamięci byliśmy w stanie poruszać się w stronę miejsca, gdzie znajdowała się latarka, a gdy już znalazła się w ręce, można było, nosząc ze sobą to światło, swobodnie poruszać się po domu, aby znaleźć starą naftową lampę i zapałki.

Żyjemy obecnie w ciemnych i burzliwych dniach. Silny wpływ królestwa ciemności jest wyraźnie widoczny. Ciemności naszego świata od czasu do czasu są rozświetlane przez jaskrawe uderzenia Ducha Chrystusa wybuchające wśród ciemnych chmur jako odpowiedź Ducha Świętego udzielaną małym grupą duchowo wygłodniałych ludzi obsesyjnie opanowanych przez nieugiętą modlitwę i zdesperowaną wiarę.

W całej współczesnej historii widzimy wiele takich błyskawic spadających z nieba, gdy Chrystus daje się poznać w wylaniach Ducha zwanych przebudzeniami czy odnowieniami. W tych względnie krótkich wybuchach Bożej miłości i mocy, intensywne światło życia oświeca ludzi obecnością Bożą. Nasze serca zostają napełnione światłem w środowisku, które wydaje się być naelektryzowane podnieceniem i wielką radością.

Cuda uzdrowień pojawiają się wszędzie wokół, ludzie zostają przygnieceni mocą Bożej obecności, wiele serc zostaje przemienione i otrzymuje niebiańskie objawienia i przeżycia. Ludzie spieszą do przodu sali, aby pokutować i otrzymać oczyszczenie w obecności Bożej. Uwolnienia są często natychmiastowe. Uwielbienie i chwała napełnione bywają spontanicznością i skrajnościami, miłość wylewa się jak gorący olej i wydaje się, że chwała jest wszędzie.

Ci z was, którzy, podobnie jak ja, przeżyli działanie jednej czy więcej z takich błyskawic, wiedzą, że można opowiadać godzinami o cudownych przeżyciach, które działy się w relatywnie krótkim czasie w ciągu ostatnich kilku lat, najczęściej wtedy, gdy czyste święte światło Boże zstępowało z nieba jak ogień i trwało aż do chwili, gdy ludzie i religia przenikały to i dodawali do tej światłości swoją ciemność.

Przeżywanie tych prawdziwych błyskawic było po to, aby dostarczyć krótkich chwil nam, szukającym stałego światła Bożego i pomóc w dojrzewaniu synów Bożych. Nawet teraz pamięć o tych okresach światłości może pomóc nam szukać pełni wiecznego światła chwały Bożej. Wielu synów światłości zostało zrodzonych w czasie tych uderzeń piorunów po to, aby stali się nosicielami światła w ciemnym świecie. Obecnie jest czas na to, aby synowie zrodzeni w tych przebłyskach światła stali się dojrzeli i robili coś więcej niż powtarzanie tego, co już było.

Bóg pragnie, aby synowie światłości nieśli coś więcej niż jakąś latarkę czy lampkę naftową znaków i cudów. Dary Ducha, w tym dar czynienia cudów, są bezwzględnie istotne dla dojrzewania naszej wiary. Jakkolwiek te dary są wspaniałe to ciągle do pokonania ciemności dostępne jest jeszcze więcej niebiańskiej światłości.

Pewien mój drogi proroczy przyjaciel zadzwonił do mnie ostatnio z ważnym słowem. W skrócie, słowo to mówiło o tym, że Bóg przenosi nacisk z darów Ducha na OWOCE DUCHA. W duchu powiedziałem: „TAK”, ponieważ królestwo to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym, a to jest OWOC Ducha, nie dary.

Ef. 5:8-14: „Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jako dzieci światłości, bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. Dochodźcie tego, co jest miłe Panu i nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karćcie, bo to nawet wstyd mówić, co się potajemnie wśród nich dzieje. Wszystko to zaś dzięki światłu wychodzi na jaw jako potępienia godne; wszystko bowiem, co się ujawnia, jest światłem. Dlatego powiedziano: Obudź się, który śpisz, I powstań z martwych, A zajaśnieje ci Chrystus„.

Gal 5:22-25: „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy„.

Jest w Bożym sercu pragnienie, abyśmy chodząc w Duchu stali się synami światłości, którzy są częścią przemiany naszego świata z ciemności ku światłości.

Jn 12:36: „Wierzcie w światłość, póki światłość macie, abyście się stali synami światła„.

Synowie światła odgrywają żywotną rolę w tym dniu nagłego zniszczenia, który, zbliża się jak bóle porodowe towarzyszące manifestowaniu się Królestwa naszego Pana.

1 Tes. 5:2-9: „Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy. Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną. Wy zaś, bracia, nie jesteście w ciemności, aby was dzień ten jak złodziej zaskoczył. Wy wszyscy bowiem synami światłości jesteście i synami dnia. Nie należymy do nocy ani do ciemności. Przeto nie śpijmy jak inni, lecz czuwajmy i bądźmy trzeźwi. Albowiem ci, którzy śpią, w nocy śpią, a ci, którzy się upijają, w nocy się upijają. My zaś, którzy należymy do dnia, bądźmy trzeźwi, przywdziawszy pancerz wiary i miłości oraz przyłbicę nadziei zbawienia. Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa„.

Rzm 8:19: „Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych„.

Hebr 2:10: „Przystało bowiem, aby Ten, dla którego i przez którego istnieje wszystko, który przywiódł do chwały wielu synów, sprawcę ich zbawienia uczynił doskonałym przez cierpienia„.

Dążcie do miłości. Ona nigdy nie zawodzi,

a Królestwo Jego trwa na wieki.

Ron McGatlin

оптимизация и продвижение сайта

Przygotowania do Trzeciego Dnia

Wade E Taylor

W każdym z poniższych wersów Pisma występują „dwa dni” stanowiących czas przygotowania na to, co ma przyjść. Piotr powiedział, że „dzień jest jak tysiąc lat”. Tak więc, „dziś i jutro” można rozumieć jako 2000 lat Wieku Kościoła, a trzeci dzień jako Tysiącletnie Królestwo.

Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wypędzam demony i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia skończę” (Łk. 13:32).

I rzekł Pan do Mojżesza: Idź do ludu i nakaż im, by przygotowali się na święto dziś i jutro i wyprali swoje szaty, by byli gotowi na trzeci dzień, gdyż trzeciego dnia zstąpi Pan na oczach całego ludu na górę Synaj” (Wyj. 19:10-11).

Chodźcie, zawróćmy do Pana! On nas rozszarpał, On nas też uleczy, zranił i opatrzy nasze rany! Po dwóch dniach wskrzesi nas do życia, trzeciego dnia podniesie nas i będziemy żyli przed jego obliczem” (Oz. 6:1-2).

Zwróć uwagę na to, że „przygotowanie w czasie tych dwóch dni” prowadzi do ważnej zmiany w czasie „trzeciego dnia”.

Oto wypędzam demony i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, …a trzeciego dnia skończę„.

Idź do ludu i nakaż im, by przygotowali się na święto dziś i jutro i wyprali swoje szaty, … gdyż trzeciego dnia zstąpi Pan na oczach całego ludu…„.

Chodźcie, zawróćmy do Pana! …trzeciego dnia podniesie nas i będziemy żyli przed jego obliczem„.

W pierwszym fragmencie (Łk 13:32) Jezus powiedział, że „trzeciego dnia skończy”. Obecnie Jezus zasiada w niebie jako nasza głowa. Kościół zbiera się razem w oczekiwaniu na przyjście Jezusa (głowy), aby połączył się z ciałem. To „zakończenie” jest czasem „parousia” (obecności Pańskiej), gdy głowa i ciało zejdą się razem i będą funkcjonować jako jedno. Tak więc, można powiedzieć, „wszystko to, co Jezus zrobił w jednym ciele, będzie znowu robił przez zbiorowe ciało”.

W drugim fragmencie Pisma (Wj. 19:10-11), po czasie przygotowania (wyprania szat) Pan przyjdzie „na oczach całego ludu”. Mówi nam to, że „trzeciego dnia” Jezus zajmie (dla zwycięzców) w widzialny sposób Swoje miejsce, jako głowa Swego ciała.

W trzecim fragmencie, (Oz. 6:1-2). po czasie prób: „On podniesie nas i będziemy żyli przed Jego obliczem”. Całe stworzenie wzdycha za tą „manifestację Jego obecności” (Parousia).

że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności dzieci Bożych. Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego” Rzm. 8:22-23.

W miarę jak zbliżamy się do końca Wieku Kościoła i ustanowienia Tysiącletniego Królestwa Bożego, pojawia się „wzdychanie wewnątrz nas” (wstawiennictwo), które prowadzi do długowieczności, jak i większej władzy nad diabelskimi atakami (rządzi,…. żelazną laską).

„a była brzemienna, i w bólach porodowych i w męce rodzenia krzyczała…I porodziła syna, chłopczyka, który rządzić będzie wszystkimi narodami laską żelazną; dziecię jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu” (Obj. 12:2, 5).

Aby dokończyć dzieła naszego wzniesienia ku wyższej rzeczywistości duchowej władzy, potrzebny jest pewien proces. Te „porodowe bóle” mówią o intensywnym wstawiennictwie. Obecnie Pan używa wielu wstawienników, aby zrodzić ten końcowy stan suwerennej interwencji, choć oni nie rozumieją tego, co się dzieje.

Zamykanie (kończenie) celów Pana dotyczących końca czasów jest dwuczęściowe

Najpierw jest czas przygotowania.

I rzekł Pan do Mojżesza: Idź do ludu i nakaż im, by przygotowali się na święto dziś i jutro i wyprali swoje szaty,…” (Wyj. 19:10-11).

Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wypędzam demony i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, … ” (Łk. 13:32).

Odnosi się to do Wieku Kościoła, czasu, w którym jesteśmy zostajemy oddzieleni, aby wyjść poza nasze obecne duchowe doświadczenia i stanąć ponad nimi. W tym, obecnym, czasie otrzymujemy możliwość pójścia ku wyższej rzeczywistości oddania i relacji z Panem.

Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. (2) A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego,…” (Rzm. 12:1-2a).

Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych ” (Mat. 22:14).

Lub lepiej: „nieliczni zapłacą cenę za wybranie”. To „wybranie” opiera się na naszej chęci, aby wznieść się ponad życie „skupione na sobie” ku życiu skupionemu na Chrystusie, w którym stajemy się tak przejrzyści, że szczególnie „trzeciego dnia”, będzie można wyraźnie dostrzec Jezusa w naszym życiu.

Jest to czas, w którym nasze oddanie będzie „sprawdzane”, abyśmy się mogli zakwalifikować jako „zwycięzcy” i zasiąść wraz z Jezusem na Jego tronie.

bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje” (Hbr. 12:6).

Owo „karanie” krzyżuje nasze prawo do prowadzenia własnego życia i uzdalnia nas do wzniesienia się ponad (zwycięstwa) każdy wynurzający się na powierzchnię aspekt „życia skupionego na sobie”. Chodzi o to, aby Jezus mógł stać się Głową całkowicie kontrolującą wszystkie działania „ciała”. Znaczy to, że nasza własna głowa musi zostać całkowicie ukrzyżowana a całe nasze jestestwo totalnie poddane Jego panowaniu.

Druga część to czas interwencji w postaci manifestacji Jego obecności i dokończenia Jego celów dotyczących czasów ostatecznych.

Trzeciego dnia podniesie nas i będziemy żyli przed jego obliczem” (Oz. 6:2).

gdy przyjdzie w owym dniu, aby być uwielbionym wśród świętych swoich ” (2Tes. 1:10a).

Jesteśmy poddawani procesowi przygotowania od dwóch dni a więc, będziemy gotowi na upoważnienie, które będzie udzielone dnia trzeciego, w którym zwycięzcy będą wyniesieni jako współpracownicy Pana, co poprowadzi do ustanowienia i funkcjonowania Tysiącletniego Królestwa Bożego.

i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi” (Obj. 5:10).

Żyjemy w czasach bardzo bliskich końcowi „drugiego dnia” i Pan zaczyna dokonywać ważnych zmian w naszej relacji do Jezusa i do Kościoła. Nasze zrozumienie tego jak będzie przebiegało zakończenie procesu zajmowania przez Jezusa miejsca jako Głowy naszego ciała, stale wzrasta.

I przystąpiwszy uczniowie, rzekli mu: Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach? A On, odpowiadając, rzekł: Wam dane jest znać tajemnice Królestwa Niebios, ale tamtym nie jest dane” (Mat. 13:10-11).

Podobnie jak Maria oddała swoje ciało, aby zostało wykorzystane do przyjścia Jezusa na ten świat za pierwszym razem, tak też jako zbiorowa „Maria”, mamy poddać nasze ciała Jemu, aby wykonały się Jego cele czasu ostatecznego.  Jesteśmy „unoszeni” do nowego, wyższego miejsca uzdolnienia i namaszczenia, a Pan już wkrótce uwolni uzdrowienia i cuda takie, jakich kościół do tej pory nigdy nie widział.

Wtem o północy powstał krzyk: Oto oblubieniec, wyjdźcie na spotkanie. Wówczas ocknęły się wszystkie te panny i oporządziły swoje lampy. Głupie zaś rzekły do mądrych: Użyczcie nam trochę waszej oliwy, gdyż lampy nasze gasną. Na to odpowiedziały mądre: O nie! Gdyż mogłoby nie starczyć i nam i wam; idźcie raczej do sprzedawców i kupcie sobie. A gdy one odeszły kupować, nadszedł oblubieniec i te, które były gotowe, weszły z nim na wesele i zamknięto drzwi” (Mat. 25:6-10).

Żyjemy w czasach zbliżającego się końca procesu przygotowania na ten „trzeci dzień”. Teraz, wkrótce stanie się to. Obyśmy znaleźli się wśród tych, którzy są mądrzy.

продвижение