Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Tęcza i inne pamiątki

Wiliams James

Być może dobrze możesz się utożsamić z taką sceną:. jedziemy samochodem z dziećmi  na tylnym siedzeniu i, nagle, zauważam tęczę. Mówię coś do moich  dzieciaków  tak, aby zwrócić na nią ich uwagę. „Patrzcie, tęcza!” Nie jakoś  szczególnie  inaczej, niż gdy przejeżdżamy obok innych rzeczy, które chcę im  pokazać, jak  krowy czy wozy strażackie.

Jest tylko jedna rzecz, która  odróżnia tęczę, coś szczególnego, czym się różni od krów I innych  atrakcji.

Rdz.  9:14-15 Kiedy zbiorę chmury i obłok będzie nad ziemią, a na obłoku  ukaże się  łuk, wspomnę na przymierz moje, które jest między mną a wami i wszelką  istotą  żyjącą we wszelkim ciele, i już nigdy nie będzie potopu, który by  zniszczył  wszelkie ciało.

Tęcza  została dana nam jako znak obietnicy, którą Bóg dał zaraz po Wielkim  Potopie.  Obiecał, że już nigdy więcej nie wywoła takiego zniszczenia. Jest to  pamiątka  dla Niego i dla nas

Dlaczego  uczynił taką obietnicę? Pewne wskazówki możemy uzyskać z miejsca, gdzie  pojawia  się ona po raz pierwszy w poprzednim rozdziale:

Rdz.  8:20: „Wtedy zbudował Noe ołtarz Panu i wziął z każdego bydła czystego  i z  każdego ptactwa czystego, i złożył je na ofiarę całopalną na ołtarzu. i  poczuł  Pan miłą woń. Rzekł tedy Pan w sercu swoim: już nigdy nie będę  przeklinał ziemi  z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego.  Nie będę już nigdy niszczył żadnej istoty  żyjącej, jak to uczyniłem..

Nie  jest chyba wielkim naciągnięciem stwierdzenie, że Bóg spojrzał na  zniszczenie,  którego zesłał jako metodę zajęcia się grzechem świata I powiedział do  Siebie  Samego, że musi znaleźć inny sposób na to. Ofiary Noego były taką  wskazówką dla  nas, jaki to ten inny sposób mógłby być. On posłał by swojego jedynego  Syna,  który miał stać się ofiarą za nasze grzechy, abyś ty I ja nie musieli  przechodzić przez to samo zniszczenie, które właśnie nawiedziło ziemię.

Z  tego powodu, właściwe jest powiedzieć, że Tęcza jest pamiątką dla  ciebie i mnie  o tym, co Jezus uczynił na Krzyżu. Pomimo tego, że ty i ja  zasługiwaliśmy na  śmierć, zostało nam przebaczone. Gdy widzisz tęczę, myśl o niej, jako o  czymś  więcej niż tylko triku robionym przez słońce na cząsteczkach wody. Jest  tam po  to, aby przypomnieć nam o tym, kim jest Bóg, co zrobił i kim my  jesteśmy w Nim.

Tęcza  jest tylko jedną z wielu pamiątek w naszym życiu. Musisz tylko się  rozejrzeć  wokół a one tam są. Czasami są to takie, które dał nam Bóg, jak  komunia. Gdy  Jezus opisywał cel tej ważnej czynności, powiedział: „To czyńcie na  moją  pamiątkę” (Łuk 22:19). Gdy bierzemy chleb i wino, mamy pamiętać o tym,  co zrobił Jezus i, rozszerzając, o tym jak wielką miłość ma dla nas Bóg.

Są  i inne pamiątki wokół nas, niektóry zrobione przez człowieka, a  niektóre  bezpośrednio od Boga. Gdy obchodzimy takie święta jak Boże Narodzenie,  Wielkanoc, Dzień Dziękczynienia, wysil się, aby pamiętać

Gdy  widzisz kogoś noszącego Krzyż na szyi, pamiętaj. Gdy widzisz Wielki  Kanion,  ptaka, rzekę, chmurę czy niemowlę – pamiętaj o Jego miłości, Jego  wielkiej  ofierze, Jego miłości do ciebie, Jego dobroci. Pamiętaj. Pamiątki są  wokół ciebie.оптимизация поиска сайта

Spiżowy łuk

Frangipane Francis

Kilka lat temu, w okresie duchowego zmęczenia i uciążliwej walki Duch Święty dał mi unikalne namaszczenie do prowadzenia walki. Ten szczególny dar łaski przyszedł poprzez sen, który zaczął się, gdy leżałem w domu, odpoczywając. Nagle członkowie naszego kościoła weszli do domu i powiedzieli mi, że nasi przeciwnicy wracają i że ja muszę się zaangażować w walkę z tą demoniczną hordą. Przypominam sobie ten lament: „Dlaczego zawsze ja muszę być wyciągany do tej bitwy?” Zmęczony i zużyty wyszedłem na zewnątrz. Nagle dostrzegłem na szczycie odległego grzbietu górskiego siedzących na koniach szeregi naszych wrogów. Ktoś stojący w pobliżu wręczył mi łuk i strzały, lecz ręka mi zadrżała i z powodu dużej odległości chybiłem. Spadła na mnie depresja i słyszałem już wyzwiska wojsk nieprzyjacielskich, wyśmiewających moje próby trafienia ich.

Wtedy, nagle, otworzyły się niebiosa i wystająca ręka wręczyła mi łuk, który błyszczał i koloru złotego.  Natychmiast, gdy tylko chwyciłem go,  słowo Pańskie, jak to mogło zdarzyć się i Dawidowi, powstało we mnie i ogłosiłem: „Dzięki mojemu Bogu, ramiona moje napinają łuk spiżowy” (Ps. 18:35b).  Nagle, boska energia popłynęła przez moje ramiona  a równocześnie przekonanie i odwaga wypełniły mojego ducha. Błyszczałem i byłem tak mocny jak mój łuk. Założyłem strzałę na cięciwę, wycelowałem i wystrzeliłem w kierunku nieprzyjaciela. Tym razem strzała przebiegła odległość i spenetrowała szeregi przeciwnika.

To był sen, lecz Duch Święty potwierdzał mi Swoje słowo dla mnie.

Następnego dnia rano, w niedzielę, jechałem samochodem do kościoła, aby zrobić parę rzeczy. W tym czasie poczta przychodziła do skrzynki pocztowej i rzadko się zdarzało, aby listy trafiały do kaplicy. Niemniej, tym razem w skrzynce czekał list. Został on wysłany przez kogoś, kto odwiedził nas poprzedniej niedzieli i czuł się przymuszony do wysłania nam proroczego słowa. Po kilku słowach zachęty i życzeń kobieta napisała, że Pan dał jej następujące słowo dla mnie:

Któż bowiem jest Bogiem oprócz Pana/ Kto jest skałą prócz Boga naszego, Bóg, który mię opasuje mocą, a uczynił doskonałą drogę moją Nogi moje czyni rącza jak u łanik I na wyżynach postawił mnie. Ręce moje zaprawia do walki i ramiona moje napinają łuk spiżowy” (Ps. 18: 32-35).

Ponownie, choć tym razem w pełni przebudzony, poczułem namaszczenie Bożej mocy, które wylewa się jak olej na moją głowę i w dół mojego ciała. Było również wiele innych potwierdzających świadectwo takich jak kaznodzieja, który odwiedził nasz kościół tego wieczoru. Cytując słowa Elizeusza do Joasza, powiedział „Strzała zwycięstwa dla Pana (2 Król 13:17).

Był to jeden z tych Bożych weekendów, które przyniosły nowy poziom duchowej walki. Od tego czasu Duch Święty zaczął objawiać dzieła ducha Izabel i oskarżyciela braci. Mogłem rozeznać wiele innych duchów, na ile Duch Święty dawał mi łaskę. Nie twierdzę, że nigdy się nie pomyliłem. Nie, miałem swoje niepowodzenia. Niemniej jednak, zdobyłem namaszczenie  objawionego rozeznania. Odkryłem również nowe przekonanie w duchowym autorytecie nad demoniczną rzeczywistością, lecz kluczem było to, że Duch Święty namaścił mnie do bitwy. On „zaprawił moje ręce” i dał mi nadnaturalną broń, którą toczyłem wojnę. Wcześniej mogłem ci przekazać w pełni teologiczne wyjaśnienie i definicję walki duchowej; później miałem namaszczenie do prowadzenia wojny. W ciagu 24 godzin napisałem moją drugą książkę „Trzy Pola Walki”, która było kompilacją tych prawd, które Pan objawił mi na temat wojny i rozeznawania.

To On zaprawia nasze ręce.
W powyższym wersecie z psalmu 18, Dawid objawia stan duchowego rozwoju wojennego. Musimy walczyć w mocy Pańskiej i musimy również pozwolić Bogu sprawić, aby nasze drogi były nienaganne. Nie możemy wybiegać przed Pana; raczej musimy nauczyć się stawiać nasze stopy w zagłębieniach śladów Jego stóp, szczególnie wtedy, gdy stawia nas „na wyżynach”. W tym kontekście, Pan zaprawia nasze ręce do boju i daje nam nadnaturalną broń przeciwko wrogowi.

Faktycznie jednym z głównych źródeł zmęczenia w kościele jest to, że ludzie nie wiedzą w jaki sposób rozeznawać i następnie pokonywać swoich przeciwników. Zamiast modlić się o zwycięstwo, stawiamy na chwilowe wytchnienie. Modlimy się do Boga, aby sprawił, że diabeł odjedzie od nas samych, podczas gdy Pan mówi nam, abyśmy ścigali naszego wroga i rozproszyli go jak pył. Całkowicie wierzę, że w modlitwę i w to, że my powinniśmy być oddani modlitwie, lecz czasami jest tak, że Bóg wydaje rozkaz, abyśmy się zwrócili i, w imieniu Jezusa Chrystusa, wzięli autorytet nad diabłem.

Bóg wzywa nas do tego, abyśmy byli bojownikami modlitwy. Jedną z głównych przyczyn uruchomienia przez nas szkoły on-line „In Christ’s Image Training (ICIT), jest, aby wszczepić to samo namaszczenie do walki innym. Dokładnie tak jak Duch Święty ćwiczy a następnie namaszcza mocą i odpowiednimi duchowymi darami, tak ICIT powstała po to, aby, po części, ćwiczyć kościół i uzdalniać Bożych ludzi do trwania w dni boju. Ćwiczenie duchowego autorytetu nad przeciwnikiem (i chorobą również) jest częścią arsenału przekazanego nam przez Wszechmocnego. Diabeł będzie chciałby wziąć ten świat i wykręcić go całkowicie z orbity wrzucając w straszliwe ciemności i chaos; musimy sprzeciwiać się mu i używać naszego autorytetu, aby wiązać i niszczyć demoniczne postępy przeciwnika w naszym świecie.

Duch Święty jest naszym łukiem a nasze modlitwy są Bożymi strzałami, lecz to my musimy modlić się z wizją, odwagą i przekonaniem, i z tym samym przekonaniem brać autorytet, gdy Pan wzywa nas, abyśmy stanęli naprzeciw wroga. To jest smutne, że chrześcijanie zostali tak ukształtowani przez porażki, że boją się używać duchowego autorytetu. Patrzą na ludzi poruszających się w namaszczonym duchowym autorytecie nad diabłem jakby było coś grzesznego lub doktrynalnie złego w chrześcijanach działających w autorytecie Chrystusa. Posiadanie przekonania nie jest grzechem.

Używanie twojej wiary nie jest arogancją.

Stanie na Bożych obietnicach, gdy inni uciekają nie jest głupotą.

Możesz się nie zgadzać: „Bóg nie powołał mnie do stawania naprzeciw zwierzchności i mocy”. W porządku, lecz ja nie mówię  rzucaniu wyzwania władcom świata ciemności. A co, jeśli chodzi o konfrontację z tym małym demonem pożądliwości, który sprawia, że jesteś zawstydzony i potępiony? Nie zaczynają atakując diabła bezpośrednio, lecz tego ducha strachu, który nieustannie szepcze pozbawione wiary myśli do twojego umysłu. Widzisz, Boże królestwo do postęp. Musimy nie tylko się modlić, lecz również poruszać w autorytecie Króla.

“Strzały twoje są ostre, ludzie padają pod nogi twoje. Upadnie serce wrogów króla” (Ps 45:5).

Bóg dał nam ostre strzały, które, pod namaszczeniem Ducha Świętego, zanurzają się głęboko w serca duchowych wrogów Pana. Mówisz: „Tak, lecz upadłem. Cierpiałem z powodu pewnych niepowodzeń”. Straciłeś więc rundę lub dwie. Czy cała walka już skończona? Czy to białą flagę widzę w twojej ręce? Czy zrezygnowałeś?

Inna odpowiedź może brzmieć: “Nie czuję się wygodnie konfrontując złego. Po prostu chcę się ukryć w Bogu, jako Jego czciciel”. Nikt nie mówi, nie chowaj się. Nikt cię nie popędza do biegu wprost w noc i rzucaniu motyką w słońce, lecz jeśli jesteś nękany pomimo tego, że starałeś się ukryć w Bogu, być może to sam Pan wypycha cię w stronę następnego ruchu i stanięcia naprzeciw twoich duchowych przeciwników

Z pewnością Pan może przegnać diabła i może to zrobić w mgnieniu oka, lecz być może bardziej podoba Mu się, aby „zmieść Szatana pod twoimi stopami” (Rzym 16:20)?

Nie mówię, aby się koncentrować na diable, lecz abyśmy się skupili na namaszczeniu jakie Bóg dał nam, abyśmy mogli stanąć przeciwko zamysłom złego. Odnówmy boski autorytet  w naszej modlitwie i duchowej walce, ubierając na siebie „pełną zbroję Bożą”, która jest wyposażona w najpotężniejszą broń wszechświata: miecz Ducha, czyli Słowo Boże” (Ef 6). Widzisz, nasz broń jest potężna i ma moc burzenia warowni Szatana.

Jeśli masz potrzebę świeżego namaszczenia, to pozwól, że przedstwię ci dwa ważne zbliżające się wydarzenia. Po pierwsze, nasza szkoła ICIT zaczyna następny semestr 02.07.2004.
Oznacza to, że pozostało niewiele czasu na zapisanie się przed tym terminem. Jeśli zastanawiałeś się nad tym, przestań zwlekać i wejdź na pokład. Fundamenty, które prezentujemy są unikalne duchowe rzeczywistości, z których każda została nam przez Pana udzielona zanim jeszcze będziemy w stanie wytrwać przeciw wrogowi. (pamiętaj, że zanim Dawid wziął swój łuk spiżowy, umocnił się w Panu. Bóg stał się jego warownia, jego ucieczką i wysoką wierzą).

Cykl 44 drukowanych jakie prezentujemy na pierwszym poziomie (plus 39 nagrań kasetowych) to te zasadnicze prawdy, które uzdolniły mnie do przeciwstawienia się demonicznemu sztormowi życia, a nawet do postępu i przejęcia terytorium przeciwnika. Mogę powiedzieć że, to co prezentujemy jest skuteczne i przyszło z namaszczenia Bożego, aby pomóc nam wyposażać Jego ludzi. Istotą poziomu pierwszego są cztery podstawowe cechy: dążenie do podobieństwa Chrystusowego, pokora, modlitwa i jedność.

Drugim   zbliżającym się wydarzeniem jest nasze szkolenie, które będzie miało miejsce 8-10 lipca w River of Life w Cedar Rapids, w stanie Iowa. To trzy dniowe seminarium jest przeznaczone wyłącznie dla studentów. Jeśli nie jesteś studentem ICIT, czuję się przymuszony powiedzieć ci, że Pan planuje w czasie tych dni udzielić wiele namaszczenia. Będzie to znaczący czas szkolenia i uwolnienia i przynaglam was, abyście zrobili wszystko co w waszej mocy, aby wziąć udział lub, ostatecznie, zakupić serię kaset audio.

Nikomu nie odmówimy rejestracji nawet w przypadku braku pieniędzy. Nie chodzi nam o robienie pieniędzy, lecz o wyposażanie Bożego ludu do powstania w dniu boju.

Módlmy się: Panie, nie tylko powołałeś nas do wojny o nas samych I naszych bliskich, lecz dałeś nam broń, która jest potężna. Ojcze, wszystkich, którzy stali się duchowo bojaźliwi, czy zastraszeni przez przeciwnika, przynoszę ich teraz tobie. Proszę Cię, abyś strząsnął z nich ich obawy i namaścił ich na ten dzień walki. Udziel nam łaski, błogosławiony Królu, abyśmy umieli napiąć spiżowy łuk. W imieniu Jezusa. Amen.

deeo

Złam pęta ducha bierności

 

Francis Frangipane

Ponownie chcę pomówić o potrzebie stosowania duchowego autorytetu. Faktem jest, że jeśli nie używamy autorytetu Chrystusa w naszym codziennym życiu to bez względu na to jak bardzo się staramy, zawsze będziemy nękani przez demoniczną rzeczywistość. O ile modlitwa i pokuta mają swoje, nie do zastąpienia niczym innym, miejsce  w uwalnianiu to może się to okazać nie wystarczające, jeśli komplikacje naszej wolności są wynikiem działania nieczystego ducha. Faktycznie, możesz znaleźć się wobec konieczności stanięcia twarzą w twarz z przeciwnikiem i w kontekście pokuty nakazać temu duchowi odejść od ciebie.

W zasadzie, przyjęliśmy koncepcję, że Bóg chce, abyśmy tolerowali opresję zamiast ją pokonać. Strach, użalanie się, gniew, niemoralny myśli czy pożądliwości ciała nie odejdą same z siebie. Twój umysł musi być odnowiony przez pokutę i poznanie Bożego słowa i jeśli demoniczna aktywność wykorzystuje twoją grzeszną naturę, przeciwnik musi zostać skonfrontowany w autorytecie imienia Jezus.

Możesz powiedzieć:
-Ja nie mam problemu ze złym duchem, walczę z grzechem.


Zgadzam się. Twoje często upadki w jakiejś szczególnej dziedzinie mogą być rzeczywiście zakorzenione w cielesnych postawach starej natury. Niemniej jednak jeśli często pokutujesz i ciągle nie możesz znaleźć trwałe wolności, być może przyczyna leży w kombinacji twojego grzechu i diabelskiej manipulacji tym grzechem. Widzisz, często rzeczywistą przyczyną stojącą za twoją słabością ma często demoniczną naturę.

Nawet jeśli uchwyciłeś się prawdziwej pokuty i otrzymałeś duchową wolność, czasami przeciwnik próbuje wrócić do twojego życia. Przypomnij sobie ostrzeżenie Jezusa: „

Gdy duch nieczysty wyjdzie z człowieka , wędruje po miejscach bezwodnych szukając odpocznienia i nie znajduje. Wtedy mówi: wrócę do mojego domu z którego wyszedłem” (Mat12:43-44).

Mówi nam więc, że nawet jeśli otrzymaliśmy z ręki Boga prawdziwe uwolnienie, ciągle może się zdarzać, że ten „nieczysty duch” będzie starał się wrócić do „domu,z którego wyszedł”. Ten „dom”, do którego chce wrócić, to ciemności stworzone przez twoje myśli sprzed czasu pokuty, a sposób na powrót to wejście w twoją duszę poprzez maskaradę twoichmyśli.

Dalej Jezus ostrzega, że gdy ten nieczysty duch wróci i znajdzie naszą duszę bez ochrony to wraca z „siedmioma duchami, gorszymi niż on sam” (Mat 12:45).

Po pierwsze, przeciwnik infiltruje twój umysł, starając się zasiać myśli czy ziarna w twojej duszy. Następnie stara się podlać to ziarno odpowiednimi pokuszeniami. Jak tylko odkryjemy bezpbożne myśli, możemy przejąć autorytet na nimi. Jeśli jednak nie skorzystamy z tego autorytetu nad myślami, jeśli siedzimy i pozwalamy, aby one rosły, przeciwnik przystępuje do inwazji na pełną skalę. Jezus mówi: „ i  końcowy stan takiego człowieka jest gorszy na początku” (w.45).

W pierwszym kontrataku szatana, musimy używać autorytetu w Chrystusie i pochwycić te początkowe, inwazyjne myśli. Nie pozwalaj im się rozmnażać. Nie pozwól na to, aby zamieszkały w twojej duszy nawet przez chwilę. Czy walczysz ze strachem, pożądliwością, złością czy jakimkolwiek innym grzechem i odpowiednim do niego demonicznym mocarzem ty jesteś w stanie walki o swoją duszę a pierwszym polem walki jest twój umysł. Aby zwyciężyć w tym wszystkim co robisz musisz strzec swego umysłu przed przeciwnikiem. Aby to robić, musimy używać duchowego autorytetu.

Ścigaj swoich przeciwników.
Bóg powołał nas do wojny. Faktycznie to On namaścił nas mocą Ducha Świętego. Nasze modlitwy są strzałami w samo serce królestwa przeciwnika. Jezus dał nam autorytet nad mocą przeciwnika (Łuk 10:19), lecz nie jest to autorytet, który ma być używany wyłącznie do strzeżenia i ofensywy. Duch Święty pragnie, abyśmy idąc za Jezusem, przejęli inicjatywę na terenie przeciwnika. W tym samym psalmie, w którym Dawid mówi o „łuku z brązu”, mówi: „będę ścigał nieprzyjaciół moich i dopędzę ich, a nie zawrócę, póki ich nie zniszczę!”(Ps. 18.38). Niech to będzie jasne: Dawid najpierw uwielbia Boga. Nie  ściga wroga bez uwielbienia dla Pana, niemniej gdy Bóg prowadzi go do walki, on całkowicie niszczy wroga.

Niestety, znam wielu chrześcijan, którzy nie ścigają przeciwnika. Oni raczej zadowalają się krótkim chwilowym oddechem, zamiast sięgnąć po namaszczenie Boże, które  wyposaży jako wojowników. W chwili, gdy otrzymają odrobinę pokoju to natychmiast zaczynają przekuwać z powrotem swoje miecze na sierpy. Rezygnują. Powiem wam trudną prawdę: albo będziemy ścigać naszych wrogów, albo nasi wrogowie będą ścigać nas. Musimy wypracować sobie Chrystusową postawę wobec zła. On przyszedł, „aby zniweczyć dzieło diabelskie” (1 J.3:8). Biblia mówi: „Wy, którzy miłujecie Pana, miejcie w nienawiści zło!” Nie może być naturalnego terenu. Duch Święty szuka w nas czegoś takiego jak było w Dawidzie, chęci ścigania naszych przeciwników, aż do zniszczenia ich. Dyskutujemy o duchowym autorytecie i posiadaniu agresywnej postawy serca, która pozwala nam wzrastać w dojrzałym podobieństwie do Chrystusa. Jezus mógł żyć i przebaczać ludzkie upadki, lecz On nigdy nie pozwolił złym duchom na to, aby miały wpływ na Jego życie. Był agresywny wobec Swoich duchowych wrogów.


Przyszłe zwycięstwa i dzisiejsze postawy

W ST jest taka historia, która znakomicie oddaje sprawę pasywnego ducha, o którym piszę. Prorok Elizeusz miał wkrótce umrzeć, gdy przyszedł do niego król Izraela Joasz i w niezwykły sposób pokazując swoje uczucia płakał nad mężem Bożym. Dodając do całej sprawy użył on tych samych słów, które wypowiedział Elizeuszdo Eliasz, w ostatniej chwili jego życia: „Ojcze mój, ojcze mój, konnico Izraela i jego woźnico!” (2Król 13:14).

Jest prawdopodobne, że Król potrzebował specjalnej mocy czy namaszczenia przed śmiercią proroka. Elizeusz przyjmuje króla, lecz sprawdza go każąc mu wziąć do ręki łuk i strzały. Mówi do niego: „Strzelaj” i król wystrzelił. Na to Elizeusz mówi: „Strzała zwycięstwa dla Pana i strzała zwycięstwa nad Aramem. Pobijesz Aramejczyków pod Afek doszczętnie” (2 Król 13:15-17).

Bóg miał uczcić wysiłki Joasza. Król dobrze rozpoznał namaszczenie Pańskie nad Jego sługą. Przyszedł, aby otrzymać, przez przekazanie, błogosławieństwo proroka jakie było przypisane jego życiu. Elizeusz „złożył swoje ręce na rękach króla” (w. 16). Jednak jeszcze jedna próba była konieczna. Elizeusz powiedział: „Weź strzały!” A gdy ten zebrał strzały, prorok powiedział do niego: „Uderz nimi o ziemię!” i król uderzył trzy razy i przestał. Wtedy rozgnieał się mąż boży na niego i rzekł: Należało pięć albo sześć razy uderzyć, wtedy byś pobił Aramejczyków doszczętnie, lecz teraz tylko trzy razy pobijesz Aramejczyków” (w.18-19).

Elizeusz został zdenerwowany przez pasywnego ducha króla Joasza. Prorok wiedział, że Joasz nie posiada tej wytrwałości, aby ścigać przeciwników, aż do pełnego ich pokonania. Joasz mógł był być prawdopodobnie wielkim królem, a jednak gniew Elizeusza zapalił się na bierne podejście do Bożych obietnic: ostatecznie wielu Izraelitów zginie w przyszłości z powodu najazdów Aramejczyków, ponieważ Joasz pokona ich tylko trzy razy. Gniew Elizeusza jest tylko odbiciem niezadowolenia Pana wobec lenistwa Jego ludzi dziś.

Możesz się nie zgodzić: „Bóg jest miłością. Jezus nigdy nie byłby zagniewany”. Śmiem się nie zgadzać. Rozważ słowa, które Pan wypowiedział do kościoła w Laodycei, do kościoła, który był całkowicie pochłonięty przez swoją własną wygodę i bierność wobec duchowej rzeczywistości. Jezus powiedział: Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny, lub gorący. Ale żeś letni, przeto wypluję cię z moich ust” (Obj. 3:15-16).

Jezus bardziej wolałby, abyśmy byli gorący lub zimni, niż letni. Czy on nadal kocha tych, których gromi? Oczywiście, lecz wzywa ich do zmiany ich postawy. To nie o to chodzi, że lenistwo czy pasywność są tak strasznymi grzechami jak morderstwo czy cudzołóstwo. To po prostu ta postawa tworzy psychologiczne więzienie wokół wierzącego, które rzeczywiście utrzymują nas we władzy naszych grzechów.

W naszym świecie duchowa bierność i obojętność Bożych ludzi jest jedną z najtrudniejszy do przyjęcia przez Pana rzeczy. Faktycznie, codziennie jesteśmy poddani możliwości terrorystycznego ataku czy zaawansowanej perwersji naszej kultury, a jednak większość chrześcijan nadal nie modli się i nic nie robi. Jest tak pomimo obietnicy Pańskiej, że jeśli przyjdziemy do Niego i uniżymy się w gorliwej modlitwie to On uzdolni nas do ścigania naszych nieprzyjaciół i pokonania ich. Lecz zamiast szukać Bożego oblicza na rzeczy zgubionych, zbyt wielu z nas jest unieruchomionych przez uścisk biernego (pasywnego) ducha.

Panu nie podoba się nasze duchowe lenistwo. Elizeusz mógł dostrzec to, że król Joasz nie był wytrwały z powodu nie agresywnego uderzania strzałami. Nie mówię tutaj o poziomie twojej energii, lecz o poziomie ognia w posłuszeństwie. Dziś, wiele narodów jest na skrzyżowaniu: demoniczne inicjatywy odnoszą sukcesy, które nie tylko legalizują sodomę, lecz starają się o uprawnienia związków homoseksualnych jako innejformy małżeństwa. W wielu krajach i narodach homoseksualiści już mogą adoptować i wychowywać niewinne dzieci a my jesteśmy zbyt bierni, aby powstać przeciwko temu gwałtowi! Jezus dał nam Swój autorytet, abyśmy „czynili uczniami wszystkie narody” (Mat 28:19). Nasz autorytet nie jest ograniczony do naszych modlitw przeciwko złemu; Bóg wspomoże nasze wysiłki przeciwko moralnemu złu również. W Ameryce zostaliśmy wezwani nie tylko do modlitwy za nasz kraj, lecz do podjęcia działania. To działanie może być tak proste (i ważne) jak pisanie do naszych senatorów i kongresmenów (www.afa.net), aby stanęli przeciwko homoseksualnym małżeństwom. Nasze działania będą sięgać do kogoś, kto jest zmieszani i zwiedziony co do swojej seksualności i szuka uzdrowienia. Lecz jeśli modlimy się i nic więcej nie robimy to możemy stracić duszę naszego narodu i nie chodzi tu tylko o USA, lecz o wiele innych narodów również. Może nas czekać klęska nie dlatego, że nie była dostępna Boża pomoc, lecz dlatego, że widzieliśmy postępy złego i nic nie zrobiliśmy.

Umiłowani, Bóg dał nam autorytet, dał nam narzędzia walki, aby pomóc nam, lecz my musimy powstać i walczyć. Musimy pokutować z biernego ducha i stanąć w autorytecie Chrystusa w tym dniu wojny i walki.

Pomódl się tą modlitwą głośno: Panie Boże, dziękuję ci za to, że Ty dałeś mi autorytet nad wszelką mocą przeciwnika. Przebacz mi, że pozwoliłem, aby mój głos milczał a moje wola była unieruchomiona przez biernego ducha. Dałeś mi autorytet nad planami i dziełami złego. Ty stworzyłeś mnie, abym był sługą sprawiedliwości Twojej. Napełniłeś mnie Duchem Świętym i ogniem. Tego dnia konfrontuję, odrzucam i przejmuję autorytet nad mocą przeciwnika. Łamię pęta biernego ducha w  imieniu Jezusa.

 

aracer.mobi

Cuda Mesjańskie 1

Arnold G. Fruchtenbaum

CUD PIEWRSZY

 

UZDROWIENIE TRĘDOWATEGO

 

Jeszcze przed przyjściem na świat Jeszuy starożytni rabini podzielili cuda na dwie kategorie: cuda możliwe do wykonania przez każdego, kto otrzyma po temu dar, oraz cuda zarezerwowane tylko dla Mesjasza. Podczas swego pierwszego przyjścia Jeszua dokonywał cudów z obu tych kategorii, a ich rezultaty i reakcje na nie stanowią po dziś dzień kluczowy element naszej wiary.

 

WPROWADZENIE

Pierwszym cudem mesjańskim była uzdrowienie trędowatego. Na podstawie  prawa Mojżeszowego człowiek mógł stać się nieczystym poprzez dotknięcie  żywego człowieka tylko wówczas, gdy dotknął trędowatego. Oczywiście  można się było nabawić nieczystości ceremonialnej także poprzez  dotknięcie zwłok ludzkich, zdechłego zwierzęcia bądź też zwierzęcia  żywego, ale nieczystego, ale nieczystego jak świnia. Spośród żywych  ludzi jednakże tylko trędowaty mógł uczynić bliźniego nieczystym.  Pismo Sw. nie zawiera żadnej wzmianki o uleczeniu z trądu Żyda w  okresie od nadania w całości prawo Mojżeszowego po pierwsze przyjście  Jeszuy. Owszem z trądu została uzdrowiona Miriam, stało się to  jednakże, jeszcze zanim została przekazana całość prawa Mojżeszowego.  Uzdrowiony z trądu został też Naaman, był on jednakże Syryjczykiem, a  nie Żydem. Trąd był jedyną chorobą wyłączoną z lecznictwa rabinicznego-  lek na trąd po prostu nie istniał. A przecież Pismo – w Trzeciej  Mojżeszowej(Kapłańskiej) rozdz. 13-14 podaje lewickiemu kapłaństwu jak postępować w przypadku uzdrowienia trędowatego!

Otóż w dniu, gdy trędowaty przybyłby do kapłana i oznajmił: „Byłem  trędowaty, ale jestem uzdrowiony”, kapłan miał na początek wziąć od  niego dwa ptaki jako ofiarę. Następnie aż przez siedem dni orientowano  się szczegółowo w sytuacji tego człowieka. Po pierwsze czy faktycznie  był trędowaty? Po drugie, jeśli tak, to czy istotnie został uzdrowiony,  to, w jaki sposób to się dokonało? Jeśli po siedmiu dniach nie ulegało  wątpliwości, iż człowiek ten był trędowaty, został z trądu uzdrowiony i  nastąpiło to w odpowiednich okolicznościach, to ósmego dnia składano za  niego szereg ofiar. Po pierwsze, ofiarę pokutną; po drugie – ofiarę za  grzech; po trzecie – ofiarę całopalną i po czwarte – ofiarę z pokarmów.  Krwi ofiary pokutnej używano do pomazania uleczonego trędowatego.  Obrzęd kończyło namaszczenie uzdrowionego oliwą. Choć więc kapłani  posiadali wszystkie te szczegółowe wskazówki, co do postępowania z  uzdrowionym trędowatym, nigdy nie mieli okazji ich zastosować; od  czasu, bowiem nadania prawa Mojżeszowego nie został uleczony z trądu  żaden Żyd. W świetle takiej sytuacji rabini nabrali przekonania, że  tylko Mesjasz będzie posiadał moc uzdrawiania trędowatych Żydów. W ten  sposób uzdrowienie trędowatego zostało za pierwszy spośród trzech cudów mesjańskich.

UZDROWIENIE TRĘDOWATEGO

Trzy relacje ewangeliczne o uzdrowieniu trędowatego znajdziemy 35-41, w  Ewangeliach Mateusza(8,2-4), Marka(l,40-45) oraz Łukasza(5,12-16).  Mateusz i Marek stwierdzaj ą jedynie, że chory cierpiał na trąd, Łukasz  jednakże, zawodowy lekarz, podaje więcej szczegółów, stwierdzając, że  człowiek ów był „cały pokryty trądem”. Znaczy to, że choroba była w  zaawansowanej fazie i już niedługo mogła zagrozić życiu cierpiącego.  Człowiek ten „cały pokryty trądem”, przyszedł jednak do Jeszuy i  powiedział: „Panie, jeśli chcesz,  możesz mnie oczyścić”. Chory ewidentnie, więc uznał w Jeszuy Mesjasza,  posiadającego moc uzdrawiania trędowatych; jedyną ewentualną przeszkodą  na drodze do jego uzdrowienia mogła, więc być tylko wola Jeszuy. Jeszua  dotknął go, i „zaraz trąd ustąpił”. Zwróćmy jednakże uwagę na słowa,  jakimi Jeszua pouczył uzdrowionego z trądu: „… Przykazał mu, aby  nikomu nie mówił, ale dodał: Idź i pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za  oczyszczenie swoje, jak polecił Mojżesz, na świadectwo dla nich”. „Oni”  to w pierwszym rzędzie przywódcy ludu izraelskiego. Jeszua posłał  człowieka uzdrowionego z trądu prosto do kapłanów w Jerozolimie, aby  zmusić ich do zastosowania poleceń wymienionych w Księdze Kapłańskiej.  Kiedy uzdrowiony pokazał się kapłanom, tego samego dnia złożyli oni dwa ptaki na ofiarę?
Przez następne siedem dni szczegółowo badali sprawę i przekonali się o  trzech rzeczach:, że człowiek ów faktycznie był przedtem trędowaty, że  doznał całkowitego uzdrowienia i że uzdrowienia tego dokonał Jeszua z  Nazaretu. A ponieważ sami kapłani nauczali, że uzdrowienie trędowatego  to cud stricte mesjański, to nie ulegało wątpliwości, że ten, kto  uzdrowił trędowatego, dał tym samym jasno do zrozumienia, że jest  Mesjaszem Izraela. Jeszua nie bez kozery posłał uzdrowionego z trądu do  kapłanów – chciał, bowiem, aby przywódcy ludu zbadali przesłanki  świadczące o Jego Mesjaństwie. Chciał skłonić ich do wyrobienia sobie  zdania na temat Jego Osoby(, że jest Mesjaszem) i na temat Jego  poselstwa, ( że niesie Izraelowi to Królestwo, które od dawna  zapowiadali prorocy). Posławszy uzdrowionego trędowatego do  przywódców Izraela, Jeszua „oddalił się na pustkowie i modlił się”.  Jeszua udał się na pustynię, gdzie niegdyś pościł i był kuszony przez  diabła. Tym razem jednak udał się tam w celu modlitwy. O co się  modlił?  Zapewne o to, co będzie dalej i jak przywódcy ludu zareagują na Jego mesjański cud.

REAKCJA PRZYWÓDCÓW LUDU

Z relacji Marka dowiadujemy się, że cud ten miał miejsce w Kafarnaum w Galilei, daleko od Jerozolimy, Łukasz zaś stwierdza: „I stało się  pewnego dnia, gdy nauczał, a siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele  prawa, którzy przybyli ze wszystkich wiosek galilejskich i judzkich, i  z Jerozolimy, a w Nim była moc Pana ku uzdrawianiu…” (5,17) Nie mamy  tu, zatem do czynienia z garstką miejscowych notabli z Kafamaum,  ciekawych osoby Jeszuy. Są tu przywódcy z całego Izraela: z Galilei, z  Judei i z Jerozolimy. Czemuż to wszystkie te osobistości urządziły  sobie zjazd w Kafamaum? Musiała to być reakcja na pierwszy mesjański  cud. Uczeni w Piśmie wiedzieli, że Jeszua uzdrowił trędowatego. A  zgodnie z ich własną nauką uczynić to był władny jedynie sam Mesjasz.  Jeśli zatem Jeszua’ uzdrowił trędowatego, to musiałoby to znaczyć, iż  jest On Mesjaszem. Posiadając te wszystkie informacje, przybyli do  Kafamaum, aby zbadać sprawę Jeszuy.

Zgodnie z prawem Sanhedrynu w przypadku pojawienia się jakiegokolwiek  typu ruchu mesjańskiego Sanhedryn winien zbadać takie zjawisko w dwóch  etapach. Pierwszym etapem była obserwacja. Powoływano specjalną delegację, której zadaniem było wyłącznie przyglądanie się zjawisku:
zwracanie uwagi na słowa, na czyny i na naukę. Na tym etapie nie  dopuszczano ani do zadawania pytań, ani do wszczynania sporów.  Po okresie obserwacji delegacja powracała do Jerozolimy, składała  raport przed Sanhedrynem i podawała swą ocenę: czy ruch ów jest godny  uwagi, czy też nie? Jeśli orzeczono, że nie jest to ruch o istotnym  znaczeniu, odstępowano od dalszego badania sprawy. Jeśli jednak ocena  była odmienna, następowała druga faza badania, zwana fazą przesłuchań.  W fazie tej przesłuchiwano zarówno przywódcę jak i członków ruchu.  Zadawano pytania i zgłaszano wątpliwości, aby przekonać się, czy  twierdzenia nowego ruchu należy przyjąć czy odrzucić. Incydent  wspomniany w Ewangelii Łukasz 5,17 mieścił się w pierwszej,  obserwacyjnej fazie badań, a ponieważ miał  miejsce cud mesjański, do Kafarnaum przybyli licznie przywódcy z całego  kraju, chcąc osobiście uczestniczyć w obserwacjach. W dniu tym, kiedy  Mesjasz nauczał, czworo ludzi przyniosło do Niego swego sparaliżowanego  przyjaciela, licząc na jego uzdrowienie. Ponieważ jednak pokaźna liczba  przywódców ludu blokowała wejście do pomieszczenia, mężczyźni wspięli  się na dach budynku, zrobili w nim otwór i spuścili chorego przed oblicze Jeszuy.
W tym momencie Jeszua przerwał nauczanie. I zamiast po prostu uzdrowić  paralityka oznajmił mu: „Człowieku, odpuszczone są ci grzechy  twoje”(Mk. 2,5). Zamiast spodziewanego uzdrowienia następuje  zdumiewająca deklaracja o odpuszczeniu grzechów! Jeszua dobrze  wiedział, że taka deklaracja w obecności licznie zgromadzonych  przywódców wywoła reakcje negatywne. I tak się stało: „niektórzy z  uczonych w Piśmie […] Siedzieli i rozważali w sercach swoich” . Była  to faza obserwacji, kiedy nie wolno było pytać ani zgłaszać sprzeciwu.  A w sercach swoich uczeni w Piśmie myśleli tak: „Czemuż ten tak mówi?  On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego. Boga?”. Z  teologicznego punktu widzenia ich myślenie było bez zarzutu. W istocie  nikt inny jak tylko Bóg może odpuszczać grzechy. A ponieważ Jeszua  rościł sobie prawp do odpuszczania grzechów, alternatywa była jedna:  albo jest On bluźniercą, albo też tym, za którego się podaje – Mesjaszem.
W tym właśnie momencie Jeszua zwrócił się do zebranych przywódców z  takim pytaniem: „Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi: Odpuszczone są ci  grzechy, czy rzec: Wstań weź swoje łoże i chodź?”. W istocie, co jest  łatwiejsze? Powiedzieć: Odpuszczając! się grzechy twoje? Czy też  oznajmić sparaliżowanemu: Zaraz Cię uzdrowię, więc wstań, weź swoje  łoże i chodź?

Niewątpliwie, łatwiej było wypowiedzieć słowa: „Odpuszczone są grzechy  twoje”, bo ich skuteczności nie można sprawdzić namacalnie, naocznie,  za pomocą obserwacji. Znacznie natomiast trudniej przechodziłaby przez  gardło zapowiedź uzdrowienia paralityka – gdyż wiarygodność takiej  zapowiedzi można sprawdzić za pomocą namacalnych, widzialnych dowodów.  Jeszua jednakże oznajmił, że dowiedzie prawdziwości swego pierwszego  stwierdzenia („Odpuszczone są grzechy twoje”) poprzez wykonanie  „trudniejszego” zadania uzdrowienie paralityka. I uzdrowił go.  Przywódcy mieli, zatem natychmiastowy, oczywisty dowód  prawdziwości słów Jeszuy – chory, bowiem nie tylko samodzielnie wstał,  ale i chodził, a nawet nosił swoje łoże. Dokonanie tego „trudniejszego”  cudu dowiodło, iż wypowiadając „łatwiejszą”  deklarację o odpuszczeniu grzechów, to musiało to znaczyć, iż jest On  tym, za kogo się podaje – Mesjaszem. Reakcją na pierwszy mesjański cud,  Jeszuy: uzdrowienie trędowatego było, więc rozpoczęcie drobiazgowego  badania prawdziwości Jego mesjańskich deklaracji. I już na początku  przywódcy ludu zaobserwowali, iż Jeszua rości sobie prawo do  odpuszczania grzechów. Był, zatem albo bluźniercą, albo też – Mesjaszem.  Jedno jest pewne: po powrocie do Jerozolimy przywódcy ludu na pewno nie  orzekli, iż ten ruch mesjański jest nieistotny. Po tym wydarzeniu  Jeszua stał się przedmiotem drugiej fazy badań Sanhedrynu: części  przesłuchaniowej. W okresie pomiędzy dokonaniem pierwszego cudu  mesjańskiego i drugiego cudu mesjańskiego wszędzie, dokądkolwiek udawał  się Jeszua, podążał za nim ten czy inny faryzeusz. Tym razem badający  nie przestrzegali już zasady milczenia. Gdziekolwiek udawał się Jeszua,  faryzeusze zasypywali Go pytaniami lub wyrażali swój sprzeciw, usiłując potwierdzić bądź obalić Jego mesjańskie twierdzenia.

CZĘŚĆ DRUGA

топ сео

Cuda Mesjańskie 2

DRUGI CUD,  WSTĘP

Pomiędzy pierwszym cudem mesjańskim, którym było uzdrowienie trędowatego, a drugim cudem mesjańskim Jeszua był obserwowany przez religijne przywództwo Izraela. Wypytywano go i badano wszędzie, dokąd się udawał. Przywództwo dowiedziało się w ten sposób kilku rzeczy. Najważniejszą z nich było jednak to, że Jeszua nie chciał podporządkować się judaizmowi faryzejskiemu. Nie uznawał autorytetu faryzeuszów. Jego nauki zaprzeczały ich interpretacji prawa Mojżeszowego. W kazaniu na Górze zganił faryzeizm z dwóch względów: po pierwsze, jako interpretację sprawiedliwości wymaganej przez Prawo Mojżeszowe; po drugie, jako sprawiedliwość niezbędna do wejścia do Królestwa.

WYRZUCENIE DEMONA Z NIEMEGO

Okoliczności drugiego cudu mesjańskiego zostały odnotowane w dwóch Ewangeliach: Mateusza 12,22-37 i Marka 3,19-30. W Ewangelii Marka 3,21 czytamy: „A krewni, gdy o tym usłyszeli, przyszli, aby Go powstrzymać, mówili, bowiem, że odszedł od zmysłów”. Na tym etapie relacji ewangelicznych dostrzegamy ogólną zgodę, co do tego, że chodziło o wysoką stawkę. Nawet Jego najbliżsi uważali, że trzeba Jeszuę powstrzymać i że Jego zapał ociera się o obłęd. Marek podaje następnie, że „uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, mówili, że ma Belzebuba i że mocą księcia demonów wypędza demony”. Chociaż działo się to wszystko w Galilei, incydent sprowokowała oficjalna delegacja z Jerozolimy. Sanhedryn podjął, bowiem w końcu decyzję, co do mesjańskich roszczeń Jeszuy. W Ewangelii Mateusza 12,22 opisano wydarzenie, które podważa l, ów wyrok: „Wtedy przyniesiono do Niego opętanego, który był ślepy i niemy; i uzdrowił go, tak, że odzyskał mowę i wzrok”. Jeszua wypędził demona , który sprawiał, że opętany człowiek nie widział i nie mówił. Samo wypędzenie demonów nie było w ówczesnym świecie żydowskim taką znów rzadkością. Potrafili to robić nawet faryzeusze, rabini i ich uczniowie.

Jednakże w judaizmie faryzejskim wyrzucanie demonów wymagało posłużenia się szczególnym rytuałem, złożonym z trzech kroków. Po pierwsze, egzorcysta musiał nawiązać kontakt z demonem, (kiedy demon przemawia , posługuje się strunami głosowymi opętanego). Po drugie, nawiązawszy taki kontakt, egzorcysta musiał ustalić imię demona. Po trzecie, ustaliwszy to imię, mógł używając go wypędzić ducha.

W szeregu przypadków, jak np. w piątym rozdziale Ewangelii Marka, Jeszua postąpił według tego rytuału, zadając pytanie: „Jak ci na imię?” We wspomnianym przypadku odpowiedź brzmiała: „Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu”. Był jednakże pewien typ demonów, względem, którego metoda judaizmu okazywała się bezsilna:, gdy opętany był niemy. Ponieważ nie mógł mówić, nie można było nawiązać kontaktu z demonem i ustalić jego imienia. W ramach judaizmu wypędzenie takiego demona było, więc niemożliwe. Rabini nauczali natomiast, że gdy przybędzie Mesjasz, będzie umiał wyrzucać ten typ demonów. Był to, zatem drugi spośród cudów mesjańskich: wypędzenie demona z niemowy. I takiego właśnie demona wypędził Jeszua. Zgromadzone tłumy zadawały, więc pytanie, które cud ten miał rozbudzić. „I zdumiony był cały lud, i mówił: Czy nie jest to Syn awida? „(Mtl2,23).

Czy nie jest to żydowski Mesjasz? Czyni przecież rzeczy, które -jak uczono ich od dzieciństwa – może czynić jedynie sam Mesjasz. Takiego pytania nie zadawano nigdy, gdy Jeszua wyganiał inne typy demonów. Kiedy jednak wyrzucił demona z niemowy, musiało ono paść, gdyż na podstawie nauk rabinów poznano, że był to cud mesjański? Naród żydowski zawsze cierpiał na kompleks przywództwa. Dokąd szli przywódcy, tam podążał i lud. Konsekwentnie na kartach Starego Testamentu widać, że gdy król czynił to, co słuszne w oczach Pana, lud czynił to samo, ale gdy władca czynił to, co złe, lud także naśladował go. Nawet po dziś dzień, gdy żydowscy wierzący w Mesjasza opowiadając swej wierze żydowskim znajomym, słyszą: „Skoro ten, Jeszua naprawdę jest Mesjaszem, to, czemu nasi rabini w niego nie wierzą?” W czasach nowotestamentowych, kiedy wpływy judaizmu faryzejskiego były w społeczeństwie izraelskim nader silne, kompleks ów przejawiał się z wyjątkową ostrością. Kiedy więc tłumy zaczęły zadawać pytanie: „Czy nie jest to Syn Dawida?”, Nie znaczyło to, iż zamierzaj ą samodzielnie zbadać sprawę. To od swego przywództwa oczekiwały decyzji.

REAKCJA PRZYWÓDZTWA

W obliczu drugiego cudu mesjańskiego oraz pytań zadawanych przez tłumy przywództwo religijne zrozumiało, że musi publicznie zająć stanowisko, co do twierdzeń Jeszuy. Były dwa wyjścia: ogłosić Go Mesjaszem, w zgodzie ze ’ wszystkimi dowodami, też odrzucić Jego twierdzenia. Żeby jednak uczynić to drugie, trzeba było wyjaśnić tłumom, dlaczego nie będąc Mesjaszem był Jeszua mimo wszystko w stanie cudu tego dokonać. Wybrano drugie wyjście. „A gdy to usłyszeli faryzeusze, rzekli: Ten nie wygania demonów inaczej jak tylko przez Belzebuba, księcia demonów”(Mt.l2,24). Odrzucili , więc mesjańskie twierdzenia Jeszuy, a żeby wyjaśnić Jego zdolność do tak niezwykłego cudu, oskarżyli Go o opętanie, i to nie przez byle demona, ale samego „Belzebuba, księcia demonów” Imię „Belzebub” to połączenie dwóch słów hebrajskich, oznaczające „władcę much”. W taki oto sposób odrzucili faryzeusze mesjańskie roszczenia Jeszuy: Nie jest Mesjaszem, bo jest opętany. I tak, gdy pierwszy cud mesjański rozpoczął okres badań, na drugi cud mesjański zareagowano odrzuceniem mesjańskich twierdzeń Jeszuy. Ta decyzja przywódców miała wyznaczyć kurs żydowskiej Historii na najbliższe dwa tysiąclecia.

SĄD

Jeszua zareagował dwojako. Najpierw bronił się za pomocą czterech argumentów (Mt 12,25-29). Stwierdził, że takie orzeczenie nie może być prawdą^ gdyż oznaczałoby podział w królestwie szatana. Po drugie, adwersarze sami zauważyli, że ów egzorcyzm był darem Ducha, bo nawet ich uczniowie byli w stanie wypędzać demony, jednakże nie demony z niemych. Po trzecie, cud ten potwierdzał Jego twierdzenia i Jego naukę. Po czwarte, pokazywał, że Jeszua jest silniejszy niż szatan, a nie słabszy niż on. Następnie Jeszua zareagował wyrokiem potępiającym (Mt 12,27-30). Stwierdził, że pokolenie to jest winne grzechu, który nie może być odpuszczony, mianowicie bluźnierstwu przeciwko Duchowi Świętemu. A ponieważ grzech ów nie mógł być odpuszczony, pokolenie to czekał sąd, sąd nieuchronny. Nastąpił on czterdzieści lat później, w roku 70n.e ., W postaci zniszczenia Jerozolimy i Świątyni.

Ale czym jest ów niewybaczalny grzech? Rozważmy to w świetle kontektu, w którym o nim wspomniano. Nie jest to grzech pojedynczego człowieka, ale grzech na skalę narodową, a popełniło go to pokolenie Żydów, które żyło w czasach Jeszuy; grzech ten nie może jednak być odnoszony do pokoleń następnych. Co było kontekstem tego grzechu? Ogólnonarodowe odrzucenie mesjaństwa chodzącego wówczas po ziemi Jeszuy, pod pretekstem, iż jest On opętany przez demona Wielu pojedynczych Żydów żyjących w owym czasie uszło przed tym sądem, jak na przykład apostoł Paweł. Dziś grzechu takiego nie może popełnić już nikt, Biblia wyraża się w tej mierze nader jasno. Dziś nawet najstraszliwszy grzech może zostać odpuszczony, jeśli grzesznik przyjdzie do Pana Boga za ośrednictwem Jeszuy Mesjasza. Jednak w odniesieniu do narodu jako całości w tamtej konkretnej chwili szczególny ów grzech nie mógł zostać dpuszczony. We fragmencie tym raz po raz pojawiają się słowa: „to pokolenie”. „To pokolenie” zawiniło pewnym szczególnym grzechem. Oznaczało to po pierwsze, że na pokoleniu żyjącym w czasach Jeszuy nieodwołalnie dokona się sąd w postaci zniszczenia Jerozolimy i Świątyni. Po drugie zaś, cofnięta została oferta rozpoczęcia Królestwa Mesjańskiego.

Miała ona zastać ponowiona dopiero wobec któregoś z późniejszych pokoleń – wobec pokolenia Tysiącletniego Królestwa. W Ewangelii Mateusza 12,38-45 znajdujemy reakcję faryzeuszów i odpowiedź Jeszuy. Faryzeusze musieli powrócić do ataku. „Wtedy odpowiedzieli Mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów , mówiąc: Nauczycielu chcemy widzieć od Ciebie znak”. Zażądali, więc kolejnego znaku, tak jak gdyby aż dotąd Jeszua nie uczynił nic,  co potwierdzałoby,5)..Jego mesjańską godność. A przecież od początku swej posługi dokonał najróżniejszych cudów, w tym również takich, które sami faryzeusze określali jako mesjańskie. Mimo to odrzucono Jego twierdzenia. Teraz jednak Jeszua oznajmił, że z powodu odrzucenia Go, z powodu popełnienia niewybaczalnego grzechu, nie otrzymają już więcej żadnych znaków z wyjątkiem tego jednego: „znaku proroka Jonasza”, czyli znaku zmartwychwstania. Faktem jest, że po tym incydencie Jeszua nadal dokonywał cudów, jednakże zmieniła się ich rola. Nie miały już służyć jako znaki kierujące uwagę na mesjańska godność Jeszuy, ale miały przygotowywać Jego dwunastu uczniów do dzieła. Jakie mieli kontynuować z powodu odrzucenia Go przez lud.

Jeśli natomiast idzie o ówczesny naród jako całość nie miał on już otrzymać żadnego więcej znaku, wyjąwszy ten jeden – „znak Jonasza”, zmartwychwstanie. Oznajmiwszy tę zmianę, Jeszua w dalszych słowach również zapowiadał sąd (Mt 12,41-42), kładąc szczególny nacisk na „to pokolenie”: „Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza, upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz. „Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon”.

Jeszua przywoływał, więc dwa starotestamentowe przykłady nie-Żydów: mieszkańców Niniwy i Królowa Szuby. Poganie ci mieli daleko mniejsze poznanie spraw Bożych, lecz zareagowali właściwie w świetle nawet tej niewielkiej wiedzy, jaka posiadali. Podczas sadu przed Wielkim Białym Tronem poganie ci będą mogli powstać i świadczyć przeciwko temu konkretnemu pokoleniu, winnemu grzechu, który nie może być odpuszczony. Po tym wyroku następuje opowieść o demonie. Nie jest to demon wyrzucony, ale demon, który opuścił gospodarza z własnej woli, szukając lepszego miejsca. Szuka przez jakiś czas, ale kiedy nie znajduje, postanawia wrócić do dawnego gospodarza.

A wracając, znajduje go w stanie „opróżnionym, wymiecionym i przyozdobionym”. Wchodzi do niego powtórnie, nie mając jednak ochoty na dalsze przebywanie w samotności, zaprasza siedmiu kompanów; „i bywa końcowy stan człowieka tego gorszy niż początkowy”. Bo najpierw był w nim tylko jeden demon, potem jednak, ponieważ.41-42), przez jakiś czas był pusty, zamieszkało w nim aż osiem.

W przerwie pomiędzy opętaniami człowiek ów nie był zamieszkany przez inne duchy, czy to przez Ducha Świętego, czy to przez inne demony. Podobnie miało się stać z „tym pokoleniem”. Na początku tego pokolenia Jan Chrzciciel głosił bliskie nadejście Króla. Izrael, mimo że pod rzymską okupacją, cieszył się możliwością zachowania tożsamości narodowej; istniała Jerozolima, a w niej Świątynia. Lecz czterdzieści lat później legiony rzymskie najechały kraj, zburzyły Jerozolimę i Świątynię, tak, iż nie pozostał nawet kamień na kamieniu. Pod koniec, więc stan „tego pokolenia” stał się jeszcze „gorszy niż pierwotny”. Jak powiedziano „Tak będzie i z tym złym pokoleniem?.

ZMIANA W POSŁUDZE MESJASZA

Od tej chwili posługa Mesjasza zmieniła swój charakter w czterech kluczowych aspektach. Zmiany te można zrozumieć tylko w świetle popełnienia niewybaczalnego grzechu w postaci odrzucenia drugiego cudu mesjańskiego.

CEL CUDÓW

Po pierwsze, zmienił się cel dokonywania cudów. Nie miały już one być znakami dla Izraela , mającymi skłonić Izrael do uznania Jeszuy za Mesjasza. Izrael podjął już, bowiem decyzję. Odtąd celem cudów miało być przygotowywanie dwunastu uczniów do dzieła, jakie będą mieli do wykonania z powodu odrzucenia Jeszuy przez lud; dzieło to zostało zrelacjonowane w Księdze Dziejów Apostolskich. Lud nie miał już otrzymywać kolejnych znaków, oprócz jednego jedynego: znaku Jonasza, czyli zmartwychwstania.

WARUNEK DLA CUDÓW

Po drugie, ludzie, którzy oczekiwali cudu, musieli okazać swą wiarę; przedtem Jeszua dokonywał cudów dla wielkich rzesz niczego od nich nie oczekując. Odtąd miał dokonywać cudów tylko do konkretnych osób, w odpowiedzi na ich konkretne potrzeby. I oczekiwał od nich wiary. Poprzednio ilekroć kogoś uzdrowił, nakazywał mu odejść i rozgłaszać, jak wielkie rzeczy Bóg mu uczynił; teraz nakazywał uzdrowionym milczenie.

POSELSTWO

Po trzecie, zmieniła się treść poselstwa głoszonego przez Jeszuę i Jego uczniów. Poprzednio chodzili po całym Izraelu, głosząc, że Jeszua jest Mesjaszem; posyłał nawet uczniów dwójkami, aby to czynili. Teraz jednak zabronił uczniom głosić Jego, mesjaństwo. A kiedy Piotr uczynił swe wielkie wyznanie (Mt 16,16), mówiąc: „Tyś jest Mesjasz, Syn Boga żywego”, Jeszua zabronił mu komukolwiek o tym mówić.

SPOSÓB NAUCZANIA

Po czwarte, Jeszua zmienił sposób swego nauczania. Dotąd nauczając tłumy mówił jasno, posługując się językiem i pojęciami dla wszystkich zrozumiałymi. Przykład znajdujemy w Kazaniu na Górze (Mt 5-7). Mateusz zaznacza, że gdy Jeszua skończył wygłaszać Kazanie na Górze, ludzie nie tylko zrozumieli Jego słowa, ale i – co ważniejsze – dobrze wiedzieli, czym różni się Jego nauczanie do nauk uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Odtąd jednak przemawiając do tłumów, Jeszua nauczał tylko w przypowieściach. Gdy zaczął posługiwać się parabolami, uczniowie pytali Go:, „Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach?” (Mt 13,10-14). A On odrzekł, że ten sposób pozwala Mu ukryć przed tłumami prawdę. „To wszystko mówił, Jeszua do ludu w podobieństwach, a bez podobieństwa nic do nich nie mówił” (Mt 13,34). Przemawiał do ludu w przypowieściach; nie tak jednak czynił poprzednio, zanim Go odrzucono. Niemożliwościąjest zrozumieć, dlaczego sposób nauczania Jeszuy tak diametralnie się zmienił . Jeśli nie zrozumie się wagi popełnienia przez lud grzechu, który nie mógł być odpuszczony. Grzechem tym było odrzucenie mesjańskiej godności Jeszuy w odpowiedzi na drugi cud mesjański i oskarżenie Go o opętanie.

Otrzymali dość światła. Lecz skoro to światło odrzucili, nie mieli go otrzymać ponownie.

KOLEJNY DEMON NIEMY

Mateusz , Marek i Łukasz opisali incydent, który wydarzył się w chwili, gdy Jeszua wraz z trzema uczniami zszedł z Góry Przemienienia. Gdy dołączyli do pozostałych dziewięciu uczniów , stanęli oko w oko z problemem, z którym tamci nie potrafili sobie poradzić. Pewien człowiek przyprowadził do uczniów opętanego syna, nie zdołali oni jednak wypędzić demona.

Incydent sprowokowali zresztą uczeni w Piśmie i faryzeusze. „I przyszedłszy do uczniów, ujrzeli mnóstwo ludu wokół nich i uczonych w Piśmie, rozprawiających z nimi” (Mt 9,14). Uczeni w Piśmie usiłowali zaogniać sytuację. Oto do uczniów przyniesiono konkretnego opętanego chłopca, ci zaś usiłowali demona wypędzić, ale im się to nie udało. Wskutek tego mesjańska godność Jeszuy została postawiona w podejrzanym świetle. Stanąwszy przed opętanym, Jeszua wygonił demona. Cóż niezwykłego było w tej sytuacji? To, że poprzednio Jego uczniowie mogli wyganiać demony. Czemu nie dali rady w tym przypadku? „Wtedy odpowiedział Mu jeden z ludu: Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie syna mego, który ma ducha niemego” (Mk 9,17)

Był to demon niemy, a wyrzucanie demonów niemych było przecież cudem mesjańskim. Kiedy uczniowie nie zdołali demona wyrzucić, wydawało się to rzucać złe światło na ich twierdzenia o mesjaństwie 17) Jeszuy? Wtedy jednak wrócił.38-45 Jeszua i wyrzucił go sam, dokonując jeszcze raz drugiego cudu mesjańskiego.

Marek podaje wytłumaczenie, dlaczego uczniowie nie zdołali tego uczynić. „I gdy wrócił do domu, uczniowie Jego pytali Go na osobności:. Dlaczego to my nie mogliśmy go wygnać? I rzekł im: Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę” (Mk 9,28-29; inne przekłady dodają: „i przez post” – red.).

Zwróćmy uwagę na słowa „ten rodzaj”, oznaczające ducha niemego. Tymi słowami Jeszua potwierdził słuszność faryzejskiej koncepcji, że demony nieme to szczególny rodzaj duchów i nie można ich wyrzucić według zwykłej modły. Wyjaśnił uczniom, że nie mogli wyrzucić demona, bo posłużyli się niewłaściwą metodą.

Choć innym demonom nożna było w imieniu, Jeszuy nakazać opuszczenie człowieka, demona niemego można było wypędzić jedynie 28-29; za pomocą modlitwy. W tym, zatem przypadku uczniowie powinni byli nie korzystać ze zwykłego sposobu, ale po prostu zaufać Bogu Ojcu, że sam tego za nich dokona. Jeszua potwierdził, zatem przekonanie faryzeuszów, że duchy nieme to szczególny rodzaj demonów.

CZĘŚĆ TRZECIA

deeo.ru

Cuda Mesjańskie 3

TRZECI CUD

WSTĘP

Trzeci cud mesjański to uzdrowienie kogoś, kto jest ślepy do urodzenia. Czym innym było uzdrowienie kogoś, kto w pewnym momencie życia zaniewidział, czym innym zaś tego, kto urodził się już niewidomy? Ten ostatni rodzaj cudu uważano za mesjański. Wiele szczegółów dotyczących takiego właśnie cudu dokonanego przez Jeszuę znajdziemy w Ewangelii Jana 9,1-41. Ten długi rozdział można podzielić na pięć charakterystycznych części.

FIZYCZNE UZDROWIENIE ŚLEPEGO OD URODZENIA

Część pierwsza, czyli wersety 1-12, to relacja o samym uzdrowieniu. „A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I zapytali Go uczniowie Jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

„Odpowiedział Jeszua: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże. Musimy wykonywać dzieła Tego, który Mnie posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata”. Incydent wydarzył się w szabat. Gdy Jeszua wraz z uczniami szedł ulicami Jerozolimy, w pewnej chwili minął człowieka , który urodził się niewidomy. Był to nie tylko szabat, ale i czas Święta Szałasów, a zatem szabat wyjątkowo święty.

Pytania apostołów wydają się dziwne:, kto zgrzeszył – ów człowiek czyjego rodzice – skoro urodził się ślepy? Dziwnym elementem nie jest zastanawianie się nad winą rodziców, bo przecież w prawie Mojżeszowym jest zasada zapisana w Drugiej Księdze Mojżeszowej 34,6-7, iż Pan Bóg nawiedza „winę ojców na synach i na wnukach do trzeciego i czwartego pokolenia” Można by sobie wyobrazić, że rodzice tego człowieka popełnili określony grzech, za który Pan Bóg nawiedził ich syna i spowodował jego ślepotę.

Uczniowie jednak pytali nie tylko o rodziców, ale i o samego ślepego. Czy może to on sam zgrzeszył, że urodził się ślepy? Dziwne pytanie. Przecież nie mógł najpierw zgrzeszyć, a dopiero potem urodzić się ślepy! W judaizmie nigdy nie było miejsca na reinkarnację. Jakże wobec tego mógł wpierw zgrzeszyć, a dopiero potem się urodzić?

Pytanie uczniów było de facto przejawem myślenia typowego dla judaizmu faryzejskiego, w którym się przecież wychowali. Według judaizmu faryzejskiego wady wrodzone, takie jak wrodzona ślepota, były skutkiem konkretnego grzechu, popełnionego bądź przez rodziców, bądź przez samego chorego. W jaki sposób kaleka mógł najpierw zgrzeszyć, a dopiero potem się urodzić? Według nauki faryzeuszów w chwili poczęcia płód przejawiał dwa rodzaje skłonności, zwane po hebrajskujecer hara (zła skłonność) ijecer hatow (dobra skłonność), obecne w człowieku już z chwilą jego poczęcia. Podczas dziewięciomiesięcznego dojrzewania w łonie matki pomiędzy tymi skłonnościami toczyła się walka. Czasami przeważała skłonność zła i w chwilach złości czy gniewu płód kopał matkę. Za taki to akt grzechu człowiek ów mógł narodzić się ślepy. Uczniowie pytali zatem: Czy ów człowiek zgrzeszył, gdy był jeszcze w łonie matki, czy też to grzech jego rodziców spowodował ślepotę?

Uczniowie popełnili dwa kardynalne błędy. Po pierwsze, zaakceptowali faryzejską naukę o możliwości zgrzeszenia już w łonie matki i poniesienia za to kary w postaci ślepoty. Po drugie, zakładali, że wady wrodzone muszą być zawsze skutkiem jakiegoś straszliwego przewinienia.

Jeszua prędko odrzucił te faryzejskie koncepcje, stwierdzając: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże”. Innymi słowy, człowiek ów narodził się niewidomy wcale nie z powodu grzechu popełnionego przez rodziców czy też przez siebie.

Rzecz jasna, wszystkie dolegliwości fizyczne są skutkiem upadku Adama i powszechnego dla rodzaju ludzkiego problemu grzeszności. Ludzie umieraj ą z powodu tego, że ludzkość jest grzeszna i że jesteśmy potomkami Adama. Jednakże twierdzenie, że konkretna wada wrodzona, choroba czy rana są zawsze skutkiem konkretnego grzechu czy dziełem konkretnego demona, to nauka błędna.

Jeszua wyraźnie odrzucił takie nauczanie, oznajmiając, że nie zgrzeszył ani ów człowiek, ani jego rodzice. Wręcz przeciwnie, to Pan Bóg w ten sposób pokierował okolicznościami po to, aby mógł odebrać chwałę z wielkiego cudu, jakiego dokona w życiu tego ślepca. Odrzuciwszy błędną teologię swych uczniów Jeszua przeszedł do dzieła uzdrawiania. Postanowił uzdrowić tego człowieka w sposób, który miał charakter pewnego procesu i nie pozwolił choremu na ujrzenie Jeszuy, jego wybawiciela, od razu. Splunął na ziemię, zmieszał ślinę z ziemią i tym błotem posmarował oczy niewidomego, a następnie polecił mu, aby się udał do sadzawki Syloe. Nie było to łatwe, gdyż z centralnej części miasta prowadziła do niej stroma droga w dół. Było akurat Święto Szałasów, a podczas tego święta dokonywano szczegółowego obrzędu, zwanego „wylewaniem wody”. Kapłani schodzili wówczas ze Wzgórza Świątynnego do sadzawki Syloe, napełniali dzbany wodą , udawali się z powrotem na Wzgórze i wylewali wodę do Kadzi na terenie Świątyni. Potem następował czas wielkiej radości. Podczas Święta Szałasów głównym zbiornikiem wodnym, wokół którego skupiała się uwaga wszystkich Żydów, była zatem sadzawka Syloe. Tłumy obecne przy niej w owym dniu miały być świadkiem trzeciego cudu mesjańskiego. Człowiek ów poszedł do sadzawki Syloe, obmył oczy, a gdy je otworzył, po raz pierwszy w życiu przejrzał! A ponieważ każdy go znał, wiedząc, że to ślepy od urodzenia, zamieszanie powstało ogromne. Jan zanotował: „A sąsiedzi i ci, którzy go przedtem widywali jako żebraka, mówili: Czyż to nie ten, który siadywał, żebrząc? Jedni mówili: To jest on, a inni mówili: Nie, ale jest do niego podobny. On zaś rzekł: To ja” Ludzie nie mogli pojąć, co się dzieje, bo trudno było uwierzyć, że człowiek niewidomy od urodzenia został nagle uzdrowiony. W końcu jednak zaczęto zadawać podstawowe pytanie: „Jak więc otworzyły się oczy twoje ?”. Bo był to przecież bądź co bądź cud mesjański. A człowiek ów odrzekł: „Człowiek, którego zwąJeśz uą» uczynił błoto i pomazał oczy moje, i rzekł mi: Idź do sadzawki Syloe i obmyj się; poszedłem więc, a obmywszy się przejrzałem”. A kiedy go zapytano, gdzie jest Jeszua, odpowiedział: „Nie wiem”. Pamiętajmy, że gdy Jeszua wysłał go do sadzawki Syloe, człowiek ów był jeszcze niewidomy, nawet więc teraz, gdy już przejrzał, nie mógł wiedzieć, jak Jeszua wygląda.

PIERWSZE PRZESŁUCHANIE UZDROWIONEGO

Z drugiej części tej historii (J 9,13-17) dowiadujemy się, że człowiek ów jest przesłuchiwany. Ponieważ był to cud mesjański, zabrano go do faryzeuszów, aby się przed nimi wytłumaczył. A że Jeszua postanowił uzdrowić tego człowieka w szabat, tłumy były jeszcze bardziej poruszone.

Faryzeusze dobrze wiedzieli, że muszą się do sprawy oficjalnie ustosunkować. Zaczęli więc wypytywać uzdrowionego, chcąc dowiedzieć się, jakie były okoliczności jego uzdrowienia i niedawnego wrodzonego kalectwa. Najwyraźniej powstała między nimi niezgodność. „Na to niektórzy faryzeusze rzekli: Człowiek ten nie jest z Boga, bo nie przestrzega sabatu…” W ich mniemaniu uzdrowienie w szabat było pogwałceniem tego świętego dnia, Jeszua nie mógł być zatem mężem Bożym, a tym bardziej Mesjaszem. Jednak i wśród faryzeuszów zadawano sobie pytanie: „Jakże może człowiek grzeszny dokonywać takich cudów?”

Zwróćmy uwagę na przedmiot zainteresowania: nie był nim cud sam w sobie, wiedziano bowiem, że i fałszywi prorocy potrafią czynić cuda, ale charakter cudu, który trzeba było uznać za mesjański. Kiedy zapytano ślepego od urodzenia, a teraz uzdrowionego, co sadzi o Jeszui, człowiek ów stwierdził tylko, że musi On być przynajmniej prorokiem. Jednakże według nauki faryzeuszów choć prorok mógłby czynić cuda , tak jak Eliasz czy Elizeusz, to uczynienie cudu mesjańskiego mogło znamionować tylko samego Mesjasza. Pierwsze przesłuchanie uzdrowionego nie doprowadziło więc faryzeuszów do konkretnych wniosków.

PRZESŁUCHANIE RODZICÓW

W trzeciej części fragmentu (J 9,18-22) przesłuchiwani są rodzice uzdrowionego. Faryzeusze najwyraźniej sugerują: „Załóżmy na początek, że nic takiego się nie stało. Załóżmy że ten człowiek nigdy nie był ślepy i cała sprawa to mistyfikacja”.

Rodzice jednak stwierdzaj ą dwie rzeczy. Po pierwsze, że człowiek ów to bez wątpienia ich rodzony syn, po drugie zaś, że urodził się on ślepy. Nie ma więc żadnej możliwości, iż doszło do oszustwa albo też że ktoś próbuje sobie z faryzeuszów stroić żarty. Kiedy zaś faryzeusze zapytali rodziców, w jaki sposób ich syn, który urodził się niewidomy, może teraz widzieć, rodzice postanowili nic już więcej nie mówić. Resztę syn miał powiedzieć sam. Skąd ta powściągliwość z ich strony? Przyczynę znajdujemy w wersecie 9,22: „Tak mówili rodzice jego, bo się bali Żydów; albowiem Żydzi już postanowili między sobą wyłączyć z synagogi każdego, kto wyzna, że On jest Mesjaszem”. Przywódcy postanowili już zatem, że ktokolwiek uzna w Jeszui Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Pierwszym etapem ekskomuniki była hecipa, czyli nagana zachowująca moc od 7 do 30 dni, mająca charakter czysto dyscyplinarny. Musiało j ą wypowiedzieć co najmniej trzech rabinów. Był to najniższy poziom ekskomuniki, a jego przykład znajdujemy w Pierwszym Liście do Tymoteusza 5,1.

Poziom drugi nazywał się niddui, co oznacza „wyrzucić”. Trwał co najmniej 30 dni i miał również charakter dyscyplinarny; musiało go orzec 10 rabinów. Przykłady znajdujemy w Drugim Liście do Tesaloniczan 3,14-15 i w Liście do Tytusa 3,10.

Trzeci i najdotkliwszy rodzaj ekskomuniki nazywał się cherem, co oznacza „być wyłączonym z synagogi”, oddzielonym od społeczności żydowskiej. Osobę obciążoną cherem uważali Żydzi za umarłego i nie można było z nią utrzymywać absolutnie żadnych stosunków. O tym typie ekskomuniki jest mowa w Pierwszym Liście do Koryntian 5,1 i w Ewangelii Mateusza 18,15-20.

Wyrażenie „wyłączyć z synagogi” mówi nam jasno, który to poziom ekskomuniki postanowili stosować faryzeusze wobec tych, którzy uznaliby Jeszuę za Mesjasz. Był to trzeci, najsurowszy rodzaj: cherem, wyłączenie z synagogi i ze społeczności Żydów.  Żydowi , który uwierzyłby w Jeszuę, groziła więc nie tylko surowa nagana czy czasowy wyrzucenie z synagogi, ale wyłączenie na zawsze. A ponieważ rodzice uzdrowionego wiedzieli o tym postanowieniu, zdecydowali nie mówić nic więcej, a tylko potwierdzić te dwa fakty: iż to ich syn i że urodził się on ślepy. I tak oto przesłuchanie rodziców, podobnie jak pierwsze przesłuchanie uzdrowionego, nie doprowadziło do konkretnych konkluzji.

DRUGIE PRZESŁUCHANIE UZDROWIONEGO

Część czwarta (J 9,23-34) to zapis drugiego przesłuchania człowieka ślepego do urodzenia. Podczas tego przesłuchania faryzeusze zaczynają plątać się w swej logice. Wezwawszy uzdrowionego, nakazują mu: „Oddaj chwałę Bogu; my wiemy, że człowiek ten jest grzeszny”.

Widzimy absurdalność tych słów: „Oddaj chwałę Panu” – mówią – „bo ten człowiek, Jeszua, jest grzesznikiem”. Któż przy zdrowych zmysłach powiedziałby: „Chwała Bogu! Wiem, że ten człowiek jest grzesznikiem!”? Nie jest to wcale szczególny powód do oddawania chwały Bogu, a raczej powód do smutku, że ludzie grzeszą. Faryzeusze zaczęli jednak odchodzić od zmysłów i nie byli już w stanie zachować w sprawie Jeszuy zdrowego rozsądku. Jedynym opanowanym człowiekiem w tym gronie jest uzdrowiony mę żczyzna, który stweirdza: „Czy jest grzeszny, nie wiem: to jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę”. To nie tylko stwierdzenie faktu, ale i wyzwanie rzucone faryzeuszom, rękawiczka, którą muszą podnieść. Jego odpowiedź znaczy bowiem de facto: „Urodziłem się ślepy, a nie oślepłem w pewnej chwili życia. To wy uczyliście nas, że tylko Mesjasz może uzdrowić ślepego od urodzenia. Ja urodziłem się ślepy. Człowiek imieniem Jeszua zdołał mnie uzdrowić. Według teologii, którą mi wpajaliście, sądziłbym, że ogłosicie Go teraz Mesjaszem izraelskim. A wy nagle nazywacie Go grzesznikiem. Tego, czy jest On grzesznikiem, nie wiem. Jedno za to wiem na pewno: Byłem ślepy, a teraz widzę. Jak to więc wytłumaczycie?”

Faryzeusze podnosząc rękawiczkę zadaj ą pytanie: „Cóż ci uczynił? Jakże otworzył oczy twoje?” Ponieważ człowiek ów już niejeden raz opisywał całą sprawę, odrzekł: „Już wam powiedziałem, a nie słuchaliście; co jeszcze chcecie słyszeć? Czy i wy chcecie zostać uczniami Jego?”

Rzecz jasna, nie była to dyplomatyczna odpowiedź: „A może wy chcecie zostać Jego uczniami? Niewątpliwie tym właśnie byli najmniej zainteresowani. Uzdrowiony przestał się bawić w kurtuazję. Faryzeusze odpowiedzieli w podobnym tonie. „Złorzeczyli mu więc, mówiąc: Ty jesteś uczniem Jego, ale my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg mówił do Mojżesz, lecz skąd Ten pochodzi, nie wiemy”. Chcieli przez to powiedzieć, że przez Jeszuę nie przemawia Pan Bóg, a zatem lepiej być uczniem Mojżesza niż uczniem Jeszuy. Mężczyzna nie miał zamiaru tego przemilczeć: „To rzecz dziwna, że nie wiecie, skąd On jest, a przecież otworzył oczy moje”. Innymi słowy: „Jesteście nauczycielami Izrael. Zawsze nauczaliście, że tylko Mesjasz mógłby mnie uzdrowić. A teraz, kiedy już widzę, nie potraficie mi tego wyjaśnić, wy, którzy jesteście religijnymi przywódcami Izraela”.

A potem przypomniał im ich własną naukę: „Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę Jego, wysłuchuje. Odkąd świat światem, nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy ślepo narodzonego”.

Choć słyszano o przypadkach uzdrowień ludzi, którzy w ciągu życia stracili wzrok, to nie było jeszcze przypadku uzdrowienia kogoś, kto urodził się niewidomy. To był cud niezaprzeczalnie mesjański i zdarzył się po raz pierwszy w dziejach ludzkości. Uzdrowiony człowiek wskazywał więc rozmawiającym z nim, że faryzeusze nie maj ą podstaw, aby odrzucać mesjańską godność Jeszuy.

Co odpowiedzieli faryzeusze? „Tyś się cały w grzechach urodził i chcesz nas uczyć?” Czemu mówią: „Narodziłeś się w grzechu”? Bo wedle faryzejskiej teologii każdy, kto urodził się ślepy, zawinił albo sam, jeszcze w łonie matki, albo też zawinili jego rodzice. Innymi słowy, powiedzieli: „Urodziłeś się w grzechu. Myśmy się nie urodzili w grzechu, bo nie jesteśmy niewidomi od urodzenia”. „I wyrzucili go”. Słowo „wyrzucili” w wersecie 34 jest tym samym słowem co w wersecie 22 i oznacza wyłączenie z synagogi. Faryzeusze ekskomunikowali zatem uzdrowionego człowieka.

DUCHOWE UZDROWIENIE

Piątą i ostatnią częścią są wersety J 9,35-41, opisujące duchowe uzdrowienie niedawnego ślepca. Jeszua usłyszał o tym, co się stało, że człowieka tego wyłączono z synagogi. Podszedł do niego i zapytał: „Czy wierzysz w Syna Człowieczego?” A on Mu odpowiedział: „Któż to jest. Panie, bym mógł w niego uwierzyć?” Pamiętajmy, że człowiek ten nigdy jeszcze Jeszuy nie widział. „A Jeszua rzekł do niego: Widziałeś Go już, a jest nim właśnie Ten, co rozmawia z tobą”. „Ów rzekł: Wierzę, Panie! I złożył Mu pokłon”. Człowiek ten ujrzał Jeszuę i oddał Mu cześć. Oddanie pokłonu człowiekowi oznaczało uznanie w nim Boga. Uzdrowiony ślepiec doznał więc także duchowego uzdrowienia.

PODSUMOWANIE

Skutkiem pierwszego cudu mesja ńskiego(Winnica X 1998) było rozpoczęcie uważnego badania sprawy mesjańskiej godności Jeszuy. Skutkiem drugiego cudu mesjańskiego(Winnica IX 1999) było orzeczenie, że Jeszua nie jest Mesjaszem, jest za to opętany przez demona. Reakcją przywódców religijnych na trzeci cud mesjański było postanowienie, aby wyrzucić w synagogi każdego, kto rozpozna i uzna w Jeszuy Mesjasza.

OSTATECZNE ŚWIADECTWO O MESJAŃSTWIE

W jedynej w swym rodzaju chwili dokonał Jeszua jeszcze jednego cudu mesjańskiego, dając ówczesnym religijnym przywódcom Izraela wyraźny znak – „znak proroka Jonasza – znak zmartwychwstania. W Ew. Jan 11:1-44 czytamy o znaku, którym było wskrzeszenie Łazarza. Jezusa wzbudził go z martwych po czterech dniach od chwili śmierci. Ten okres czterech dni spoczywania Łazarza w grobie miał wielkie znaczenie. Według bowiem nauki faryzeuszów duch człowieka po jego śmierci unosił się nad ciałem przez pierwsze trzy dni, toteż w ciągu trzech pierwszych dni istniała niejaka szansa ocucenia go z powrotem do życia. Ale czwartego dnia duch człowieka zstępował do szeolu (hadesu) i odtąd nie istniała już możliwość wzbudzenia go. Mógłby tego dokonać tylko cud zmartwychwstania. Fakt, iż Jeszua cztery dni zwlekał z wskrzeszeniem Łazarza, nie pozostawiał faryzeuszom możliwości wyjaśnienia tego  zmartwychwstania tezą o ocuceniu. Toteż gdy Jeszua po czterech dniach wzbudził go z martwych, wywołał ogólne podniecenie. Czytamy, że Sanhedryn zebrał się z tego powodu na obrady (J 11,45-54). Zastanawiając się, co robić, przywódcy postanowili koniec końców posunąć się jeszcze dalej w swym odrzuceniu Jeszuy. Po drugim cudzie mesjańskim odrzucili Jego mesjańskie prerogatywy; teraz zaś, po wskrzeszeniu Łazarza, podjęli decyzję o skazaniu Jeszuy na śmierć. To arcykapłan Kajfasz nakłonił Sanhedryn do tej decyzji. Co stało się potem? Czytamy o tym w Ewangelii Łukasza 17,11-19. Podeszło wtedy do Jeszuy aż 10 trędowatych, a nie tylko jeden, prosząc Go o uzdrowienie. Jak zareagował Jeszua? „A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni”. Jeszua posłał ich prosto do tych właśnie kapłanów, którzy pod przywództwem Kajfasza wydali na Niego wyrok śmierci. Oznaczało to, że zamiast jednego cudu mesjańskiego można było naraz oglądać ich dziesięć, że pierwszy cud mesjański został dodatkowo dziesięciokrotnie pomnożony. Kajfasz i kapłani musieli więc poświęcić dodatkowych siedem dni, aby zbadać całą sytuację. Dziesięć razy dodatkowo musieli orzekać, że tych dziesięciu trędowatych zostało oczyszczonych z trądu. Dodatkowe dziesięć razy musieli orzec, że to Jeszua dokonał tego cudu. Można powiedzieć, że Jeszua okazał w ten sposób szczególne żydowskie poczucie humoru, wysyłając dziesięciu uzdrowionych trędowatych do kapłanów, którzy dopiero co skazali Go na śmierć!

Mesjaństwo Jeszuy było zatem jasno zwiastowane nie tylko ustami dwu czy trzech świadków, ale ustami dziesięciu świadków. Znów dowiódł On przywódcom ludu, że nie mają żadnych podstaw, aby odrzucać Jego mesjańskie twierdzenia.

продвижение

7 Kluczy do biblijnego powodzenia w biznesie

Kennth Copeland

Część I
Jako biznesmen przeczytałem wszystkie książki o zarządzaniu czasem, wynajmowaniu najlepszych ludzi, tworzeniu jasnego planu rozwoju, lecz z całej przeczytanej literatury pozo stało  mi jedno stwierdzenie, którego Bóg użył do całkowitej przemiany mojego myślenia. Oto ono: „Myśl o tym co ostatecznie chcesz osiągnąć, następnie, gdy zaczynasz podróż, to zaczynaj mając na myśli zakończenie”. Gdy rozmyślałem nad tym stwierdzeniem i zastanawiałem się w jaki sposób mogę je zastosować do różnych sytuacji, Pan powiedział do mnie: „Nie chcę, abyś zaczynał myśląc o zakończeniu. Chcę, abyś zaczął, myśląc o początku”.

Przemówił do mnie powszechnie znanym wersem mówiącym: Na początku było Słowo … a Słowo było Bogiem (Ew. Jana 1, 1) i wtedy zacząłem to widzieć. Miejscem, od którego Bóg chce, abyś zaczął, gdy planujesz biznesową działalność, jest Jego Słowo. W Słowie jest odpowiedź na sprawy, z którymi się spotykamy i na decyzje, które podejmujemy w naszym miejscu pracy. Bez względu na nasze stanowisko – właściciel, menadżer, zatrudniony pracownik – Boże Słowo zapewnia wszystko, co jest potrzebne do odniesienia sukcesu. Odpowiedziałem na to, co mi  Bóg pokazał w ten sposób, że zabrałem Boga ze sobą do pracy. Starałem się wprowadzić Jego Ducha do każdego wymiaru naszego biznesu i badałem Jego Słowo szukając biznesowych zasad, które ustanowiłyby moje standardy i kierunki działania.

Bóg był mi wierny w tej decyzji i dał mi duchowe zasady wprost ze Swojego Słowa, które są skuteczne dla wierzących bez względu na obszar ich działania w biznesowym świecie. Wiele z nich to zasady, które obecnie są częścią czegoś, co nazwałem: Siedem kluczy do biblijnego sukcesu w biznesie. W miarę jak będziemy je badać i rozważać, otwórz swoje serce i pozwól Bogu być częścią twojego biznesu czy środowiska pracy. Jeśli tak zrobisz, On zapewni ci powodzenie w każdym ruchu.

KLUCZ 1
Poznaj Boży zamiar

W Liście do Rzymian 8:28 czytamy: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, któ rzy są powołani według [Jego] zamiaru”. Zgodnie z tym wersetem, możemy prowadzić takie życie, w którym wszystko czego się dotkniemy, będzie obracało się ku dobremu. Lecz aby tak było, musimy codziennie chodzić w Jego  powołaniu, zgodnie z jego zamiarem. Gdy po raz pierwszy powiedziałem to kilka lat temu w szkółce niedzielnej, podszedł do mnie pewien mężczyzna i powiedział: „Bracie Buddy, stawiasz warunki Bożemu błogosławieństwu”.

„Masz  rację” – odpowiedziałem – „to właśnie mówi Słowo Boże”.

Słowo Boże pełne jest obietnic i błogosławieństw, lecz jest również pełne warunków. Jednym z tych warunków, jest to, że aby znaleźć się w miejscu, gdzie wszystko obraca się ku dobremu, musimy żyć zgodnie z powołaniem i zamiarem, jakie Bóg ma przeznaczone dla naszego życia. Skoro wymagane jest prowadzenie życia zgodnego z Bożym powołaniem i zamiarem, spójrzmy na znaczenie tych dwóch słów. „Powołanie” to w grece kletos i dosłownie znaczy „być zaproszonym,” a dokładniej: „być zaproszonym, być powołanym do wypełnienia wybranego przez Boga stanowiska.” Zbyt często, gdy mówimy o powołaniu, mamy na myśli kogoś wielkiego powołanego do wielkiej służby, lecz Bóg ma bardzo szczególne powołanie dla każdego z nas. Wypełnianie tego powołania jest manifestacją Jego Panowania w naszym życiu.

Słowo „zamiar” w  języku greckim to: Prothesis, i oznacza „wyruszyć po jakąś rzecz lub w jakimś zamiarze”. Co ciekawsze, znaczy również „chleb pokładny”. W świątyni opisanej w Starym Testamencie był stół na chleby pokładne, na którym leżało 12 chlebów reprezentujących 12 plemion Izraela. Podobnie jak plemiona, chleby były poświęcone, oddzielone dla Boga. Były wystawione na stole przez 24 godziny dziennie siedem dni w tygodniu, wymieniane (odnawiane) co tydzień, 52 razy w roku. Znaczenie tego jest takie: Być powołanym zgodnie z zamiarem Boga, to znaczy być nieustannie wyłożonym przed Nim, jak chleb ofiarny, spełniać Jego wolę 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, 52 tygodnie w roku. Odnawiani jesteśmy co tydzień w sabat. To właśnie znaczy manifestacja Bożego zamiaru w naszym życiu.

Jako wierzący jesteśmy powołani  do wypełnienia Bożego zamiaru, jaki Bóg ma przed nami w naszym miejscu pracy. Gdy byłem prezesem Pilgrim’s Pride Corp., wiedziałem o tym, że Bożym celem dla mnie na tym stanowisku było zapewnić firmie chrześcijańskie prowadzenie i stanowić przykład boskich zasad na rynku.

Każdy z nas musi wiedzieć jaki Bóg ma cel (zamiar) dla naszego życia, naszego  biznesu i naszej kariery. Może powoływać cię na bojownika w modlitwie, pastora twoich współpracowników lub wzoru integralności (zgodności głoszonego Słowa z życiem) w pracy. Bez względu na to, jakie jest to powołanie, pociesz się tym, że On namaści cię do wykonania tego zadania. Poddaj twoje powołanie i cel Bogu, czcij Go wykonując słowo z Przypowieści 16,3: „Powierz Panu swe dzieło, a spełnią się twoje zamiary”.

Jeśli będziesz dążył do realizacji tego unikalnego celu (zamiaru) jaki Bóg przygotował dla ciebie, to plany jakie będzie ci objawiał popro wadzą cię wyłącznie do jednego miejsca – Jego dobroci. Muszą cię tam doprowadzić, ponieważ Jego Słowo mówi, że tak będzie.

KLUCZ 2
Zrozumieć Jego Plan

W biznesie, podobnie jak w każdej dziedzinie życia, musimy mieć plan. Musimy wiedzieć, co mamy zrobić, aby praca została wykonana. Planowanie A Twoje zdanie jest dość popzabezpiecza przed zamieszaniem i konfliktami. Właśnie dlatego pozyskanie pla nów Boga jest tak ważne dla osiągnięcia powodzenia zarówno w pracy, jak i życiu prywatnym.

Plany, które Bóg ma dla nas, zawsze są nastawione na nasz dobrobyt i powodzenie, zgodnie z Jeremiasza 29,  11: Albowiem  Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Bardzo ważna jest świadomość tego, że Bóg nie chowa tych planów przed nami. Pan objawi nam te plany i wyznaczy Swoje kierunki dla nas. Bóg da nam mądrość potrzebną do przejścia każdego dnia, naszym zadaniem jest tylko codzienne słuchanie i wykonanie. O to właśnie chodzi w życiu pod prowadzeniem Ducha Świętego… wsłuchiwanie się w Jego plany i posłuszeństwo wobec nich.

Odkryłem jako coś bardzo interesującego fakt, że Boże plany są bardzo szczegółowe. Widzimy to w Słowie Bożym. Pan powiedział Noemu jakiego drewna ma użyć do budowy arki, podał dokładne wymiary, rozkład pokładów, pomieszczeń, okien i drzwi. Pod Jerycho powiedział Jozuemu: „Chodźcie wokół Jerycha jeden raz dziennie przez sześć dni. Niech siedmiu kapłanów niesie rogi przed skrzynią przymierza. Dnia siódmego, gdy będziecie obchodzić miasto, obejdziecie je siedem razy, a kapłani mają dąć w rogi, a gdy zatrąbią – mury runą.” Ponieważ zarówno Noe jak i Jozue wykonali Boży plan co do literki, odnieśli sukces.

Z drugiej strony widzimy, jak król Saul wykonywał Boże polecenie połowicznie i upadł nieszczęśliwie. W 1 Sam 15, Bóg dał prorokowi Samuelowi słowo dla króla Saula, mówiąc mu, że ma zniszczyć całkowicie Amalekitów, grupę ludzi, którzy byli stałymi wrogami  Izraela. Pan nie chciał, aby Saul ich ujarzmił, powiedział Saulowi, aby nie oszczędził ani jednej osoby, ani zwierzęcia i nie brał żadnych łupów. Saul wydawał się być posłuszny poleceniu zabijając wszystko oprócz króla, którego zacho wał jako trofeum swego zwycięstwa. Zachował również najlepsze z owiec i bydła mówiąc: „O, zachowałem je po to, aby złożyć z nich w Gilgal ofiary dla Boga”.

To czego Saul nie zrobił, to nie wykonał szczegółowego planu jaki Bóg mu wyznaczył. Ogólna uległość szczegółowym poleceniom i planom nie załatwiła sprawy. Nie załatwia spra wy również w świecie biznesu, osobistym życiu i w żadnym aspekcie twojego życie, w którym Bóg dał ci objawioną wiedzę. Częściowe posłuszeństwo jest  nieposłuszeństwem i zawsze drogo kosztuje.

Aby poznać Boże plany, zacznij pytać Pana i czytać Jego Słowo. Nie módl się po prostu „niech się dzieje wola Twoja” Módl się o to, aby Bóg ci objawił Swoją wolę, abyś znał Jego plany wobec ciebie i abyś był wierny w tym. Proś, po czym nasłuchuj szczegółów. On ma dla ciebie szczegółowy plan, dla twojej pracy i biznesu. Podobnie jak to było z Noem, Jozuem, Saulem – objawi ci swoje plany przez Ducha Świętego. Gdy już ci objawi, podejmij decyzję, że będziesz posłuszny, aby wykonać to, co powiedział.

KLUCZ 3

 Wybierz Boży charakter

W biznesie, gdy już otrzymasz od Boga objawienie na temat tego, co masz robić, to, aby to wykonać w sposób, który uwielbi Boga, potrzebny jest Boży charakter i integralność (zgodność życia ze Słowem). Jeśli w Bożym planie zawiera się dodatkowa pomoc, to będziesz miał odpowiedzialność za wynajęcie ludzi o Bożym charakterze i integralności.

Gdy praca rozsądzania spraw między Izraelitami przerosła Mojżesza, jego teść zachęcił go do tego, aby pozyskał sobie pomocników (2 Moj. 18, 21): „Ale ty upatrz sobie z całego ludu mężów dzielnych, bogobojnych, mężów godnych zaufania, nieprzekupnych  i  tych ustanów nad nimi jako przełożonych nad tysiącem albo nad setką, albo nad pięćdziesiątką, albo nad dziesiątek ”.

Zwróć uwagę na to, jakich ludzi miał znaleźć Mojżesz. Mieli to być ludzie dzielni, godni zaufania, brzydzący się niesprawiedliwym zyskiem (BT). Taki jest Boży model przywództwa. Takimi powinni być ludzie biznesu i pracownicy, i takich powinniśmy szukać do pracy. Gdy żyjemy i działamy w taki sposób, Bóg błogosławi, ponieważ On błogosławi szczerość i sprawiedliwość. Jeśli zdecydujesz się na Boży charakter i integralność i będzie się to manifestowało w twoim biznesie, to świat nic nie wskóra i będzie cię szanował. Ludzie chcą pracować dla osób, które znają cel, którzy znają Boże plany i którzy są ludźmi Bożego charakteru i integralności. Oni nie muszą wiedzieć dlaczego lubią  pracować z tobą, lecz po jakimś czasie możesz im powiedzieć. Możesz im wyjaśnić to, że zawsze zaczynasz na początku … od Słowa Bożego.

Część II

Zabierz Boga ze sobą do pracy

Bóg chce iść z tobą do pracy. Nie ma żadnego znaczenia czy masz swoją własną firmę, czy jesteś w zarządzie, czy pracujesz na godziny przy linii produkcyjnej – Bóg pragnie miejsca w twoim zawodowym życiu. Jako przewodniczący Pilgrim’s Pride Corporation (1,3 milionów dolarów obrotu w handlu publicznym) miałem w codziennym zwyczaju zabieranie ze sobą Boga do pracy. I widziałem różnicę – przede wszystkim w moim osobistym życiu i w życiu ludzi, z którymi pracowałem. Widziałem również z jaką łatwością przychodzi wierzącym odłożenie wiary na bok i w konsekwencji podejmowanie decyzji na podstawie ich intelektu zamiast prowadzenia Ducha Świętego.

Gdy udzielasz Bogu miejsca w swoim życiu zawodowym, stawiasz siebie w pozycji, z której zawsze będziesz podejmował właściwe decyzje. Ponieważ to Boża mądrość działa w tobie i przepływa przez ciebie, masz przekonanie o tym, że jesteś prowadzony przez Pana.

Gdy oddałem miejsce w moim zawodowym życiu Bogu, On natychmiast zaczął wkładać we mnie zasady, które obecnie nazywam: „Siedem kluczy do biblijnego powodzenia w  biznesie”.

W części pierwszej podzieliłem się z wami trzema z siedmiu  kluczy, które mi dał Pan. W zasadzie pierwszej „Cel, który podoba się Bogu” ukazany jest fakt, że jeśli podążysz za unikalnym celem, dla którego Bóg cię stworzył, to On będzie we wszystkim współpracował z tobą ku dobremu (Rzym. 8, 28). W drugiej zasadzie: „Plany, które pochodzą od Boga,” zobaczyłeś, że Bóg ma szczegółowy plan dla twojego życia, pracy, biznesu i że On ci objawia swoje plany. Jego plany wobec  twojej  pracy zawsze są dobre (Jer. 29,11). Trzecia zasada:

 „Ludzie integralni i z charakterem” kładzie nacisk na Boży model przywództwa. To jest Jego model dobrych ludzi biznesu i pracowników jakimi  powinniśmy być i takich, których powinniśmy szukać. Teraz podam pozostałe cztery zasady. Podobnie jak w przypadku poprzednich, zachęcam do otwarcia serca i niech Bóg będzie częścią twojego biznesu czy pracy. Jeśli chcesz, On zapewni ci sukces na każdym kroku. Bóg nie prowadzi nas do żadnych niepowodzeń.

KLUCZ 4
Wypracuj  nastawienie na pracę zespołową

Nie każde zadanie może być wykonanie jednoosobowo. Mojżesz musiał się tego nauczyć od swojego teścia, który powiedział mu, że jest przepracowany i polecił, aby wyznaczył pomocników. Jetro zobaczył to, że Mojżesz usiłował wykonać całą pracę sam i zalecił mu pracę w zespole.

Paweł  mówi o pracy zespołowej w 1 Kor.  12, gdy wymienia różnorodne części ciała – kościoła. Każda część ciała  ma  swoje działanie, lecz żadna z nich nie może funkcjonować bez pomocy innych.

Podobnie mają się sprawy w biznesie – do brze się  rozwija, gdy ludzie pracują wspólnie w zgodzie. Niestety zgrane zespoły  nie zdarzają się tak po prostu, muszą być wypracowane.

Gdy służyłem jako przewodniczący Pilgrim’s Pride zatrudnialiśmy około 13 000 pracowników. Praca zespołowa nie mogła być tylko opcją, więc Bóg dał mi pięć kolejnych kroków do rozwinięcia skutecznych zespołów. Końcowym krokiem była otwarta i szczera komunikacja. Lecz od tego nie można zaczynać. Jeśli zaczniesz od otwartej komunikacji z  pominięciem wcześniejszych stopni – konflikt nieunikniony.

Pierwszym  krokiem jest koleżeństwo.  Musisz zaplanować pewne działania grupowe (z dala od biznesu) jak gra w  kosza czy piłkę nożną, które pozwolą ludziom na poznanie się nawzajem osobiście. Uczniowie Jezusa byli ze sobą dobrze zaznajomieni, ponieważ stale przebywali w swoim towarzystwie.

Koleżeństwo prowadzi do drugiego kroku jakim są relacje. Możesz rozwinąć dobre relacje tylko z tymi, z którymi jesteś w dobrych stosunkach koleżeńskich. Gdy już zaznajomicie się ze sobą, to wtedy możesz zrozumieć, co jest motorem ich działania. A gdy już lepiej rozumiesz ich perspektywę, następnym krokiem jest zrozumienie.

Po okresie zrozumienia, przychodzi czas na akceptację lub zaufanie. Tam, gdzie nie ma zaufania, ludzie są podejrzliwi co do ukrytych działań lub złych motywacji. Jednak zaufanie zbudowane na zrozumieniu usuwa strach. Jezus był zaufanym budowniczym. Gdy strach zostanie pokonany, członkowie zespołu są wolni do zaangażowania się w otwartą komunikację.
Otwartość jest istotna dla dobrej pracy zespołowej. Prowadzi do wysoko wydajnych spotkań, gdy wszyscy korzystają maksymalnie od siebie nawzajem. Postępuj zgodnie z tymi pięcioma punktami, a będziesz miał coś znacznie więcej niż grupę uzdolnionych ludzi, osiągniesz sukces w biznesie.

Pan pokazał mi  interesującą rzecz – to w jaki sposób działasz w zespole z Jezusem, jest zupełnie przeciwne do naszych układów z ludźmi. Zacznij od całkowitej otwartości wobec Jezusa. On i tak wszystko wie. Potem zaufaj mu, aby był twoim Panem, następnie On pozwoli ci zrozumieć Swoje drogi, abyś mógł budować wspaniałą relację z nim i koleżeństwo z Nim przez cały dzień każdego dnia.

KLUCZ 5
Wykonaj fizyczny i umysłowy wysiłek

Żeby osiągnąć Boże cele i plany dla naszego życia, konieczne jest podjęcie zarówno fizycznego jak i umysłowego wysiłku. Jeśli chcesz być błogosławiony i odnosić sukces w biznesie, nie możesz być ospały.

Musisz wprowadzić porządną dyscyplinę. Bądź punktualnie  w pracy czy nawet wcześniej jeśli potrzeba, bądź również chętny pozostać dłużej.

Bóg  nagradza wierność.

Biblia  pełna  jest fragmentów opisujących ścieżki do ubóstwa.

W  Przypowieściach 24, 33-34 czytamy: „Trochę snu i trochę drzemania,trochę
założenia rąk, aby zasnąć, a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek jak biedak żebrzący”.

Przypowieści 14, 23:

„… gadulstwo (przynosi) – jedynie biedę”.

Jeśli  chcesz odnosić sukcesy w biznesie, to czytaj i wykonuj takie wersy jak Przypowieści 12, 11:

„Kto  ziemię uprawia, nasyci się chlebem …”

Rozważ  proste słowa:

Przypowieści 10,4-5:

„Leniwa dłoń prowadzi do nędzy, lecz ręka pracowitych ubogaca.

Syn, który zbiera w lecie, jest rozumny … „ Jeśli spodziewasz się powodzenia w pracy, to powinieneś być wytrwały we wszystkim, co robisz.

KLUCZ 6
Wymogiem jest powodzenie

Bardzo powszechne jest to, że ludzie mają pretensje do tych, którzy zarabiają więcej pieniędzy niż oni sami. Lecz to, co jest naprawdę zdumiewające, to fakt, że  mają pretensje do swoich pracodawców, iż wypracowują niezłe zyski.  Takie myślenie jest złe. Zyski i powodzenie to nie jest po prostu wynik sukcesu w biznesie, to jest wymóg utrzymania się w nim. Nie czuj się urażonym. Twój pracodawca bez zysków nie będzie w stanie dać nikomu pracy. Po co ktokolwiek miałby chcieć pracować w firmie, która nie przynosi zysków?

W 1 Mojż. 30 i 31 widzimy jak Jakub ciężko pracuje dla swoje wujka Labana, aby jego farma miała powodzenie  i błogosławieństwo, pomimo tego, że Laban wielokrotnie postępował nieuczciwie wobec niego. Jednak Jakub wiedział, że Bóg wynagrodzi jego wierność, wiedział również o tym, że to Bóg jest jego źródłem, a nie wujek (1 Mojż. 31, 41-42).

Jakub był człowiekiem, który zachowywał integralność (spójność wewnętrzną) w pracy. W końcu miał większe powodzenie niż jego pracodawca (1 Mojż. 30,43): Tak to mąż ów wzbogacił się ogromnie, miał liczne trzody i miał niewolnice i niewolników, wielbłądy i osły.

Bóg w cudowny sposób przekazał bogactwo Labana Jakubowi (1 Mojż. 31, 9). Lecz zwróć uwagę na to, że nie byłoby przekazania  bogactwa, gdyby Jakub najpierw nie pomógł swojemu wujkowi stać się bogatym!

Bóg szuka pewnych cech w nas, chce abyśmy byli pilni w pracy, wierni i zawsze działający w Bożej integralności. Jeśli będziemy czcić Boga w naszej pracy i szanować firmę, w  której pracujemy – nie mając pretensji – to Pan zrobi dla nas to, co zrobił dla Jakuba!

KLUCZ 7
Szukaj Bożych dróg

Filantropia to po prostu dawanie innym. Jako wierzący, a w szczególności jako wierzący w biznesie, musimy być chętni do dawania innym – czy to pieniędzy, dobytku czy siebie. Musimy też być chętni do udzielania każdemu, komu Bóg poleci dać.

Zamiast dawać komuś, kto jest w potrzebie, Bóg może skierować cię do dania komuś, komu się dobrze powodzi. Z pewnością masz pomagać ubogim, lecz bądź chętny dać każdemu,  do kogo Bóg cię skieruje – z bogatymi włącznie. Przede wszystkim masz dawać usługującym i kościołowi, który rozszerza nowinę Bożego Słowa.

Gdy Bóg powiedział Abrahamowi: “Będę ci błogosławił, tak że będziesz błogosławieństwem dla ludzi”, to miał właśnie dokładnie to na myśli. Abraham nie udzieliłby błogosławieństwa nikomu,  gdyby sam nie miał zasobów. Zatem Bóg uczynił Abrahama niezwykle bogatym. To samo zrobił dla Dawida, Salomona i wielu  innych.  Dlaczego? Ponieważ byli wierni. Bóg nie ma nic mniej dla nas. Pan mówi  nam w 1  Tym 6, 17, że udzieli nam obficie wszelkich rzeczy, abyśmy ich używali,  lecz  Bóg również chce, abyśmy korzystali z tych bogactw, aby błogosławić  innych.  Jeśli chcesz mieć powodzenie w biznesie, zdecydowanie postanów, że  będziesz również obfitym dawcą; po czym zacznij dawać.

Szukanie  sposobności do dawania  oraz pozostałe sześć kluczy, którymi się z wami podzieliłem, są  oparte na ważnym fakcie: Bóg chce, abyś miał się dobrze.

Nie wiem, w jaki  sposób Bóg  zamierza udzielić ci osobiście, lecz wiem, że On chce, abyś ci się  dobrze  wiodło w biznesie czy karierze w taki sposób, jakiego nawet nie jesteś  w stanie  pojąć. Biznes (wymiana dóbr i usług) jest pierwszym mechanizmem, przez  który  bogactwa są tworzone i przelewane. Zatem, dzięki przymierzu z Bogiem,  Pan daje nam siłę do zdobywania bogactwa (5 Mojż. 8, 18).

W USA i na całym  świecie istnieją  fenomenalne warunki biznesowe, jakich świat nigdy jeszcze nie widział.  Jako  wierzącym, jeśli będziemy trwać przed Bogiem, Pan da nam kreatywność  do  zbudowania swojego własnego biznesu i pokaże nam nowe sposoby robienia  tego, co  robimy obecnie. Jeśli pozostajemy wierni Jemu, to Pan uczci nas. A gdy  Pan da  nam pieniądze do rąk, a my pozwolimy, aby one przepływały przez innych,  będzie błogosławił jeszcze więcej.

Zatem – idź do Słowa. Zaczynaj każdy dzień od Słowa.
Rozwiązywanie każdego problemu  zacznij  od Słowa, po czym zabieraj Boga co dzien nie ze sobą do pracy. Daj Mu miejsce w twoim życiu zawodowym.

Użyto za pozwoleniem  Kennth  Copeland Ministries. Przedrukowano z magazynu „Believer’s Voice of Victory” (www.kcm.org).

поисковая оптимизация сайтов