Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Przywództwo i niewiara

Dlaczego niektórzy ludzie decydują się nie wierzyć? Faktycznie, to my decydujemy, w co wierzymy i w ten sposób sprawiamy, że jest to naszą „prawdą”. (Zobacz artykuł „Wybory”). Każdy może robić to, co ja robię – nie dzielę się tym z wanu, aby się napompować czy przyciągnąć do siebie uwagę. Jestem o tym naprawdę szczerze przekonany. Piszę te rzeczy, aby pobudzić możliwość otrzymania wiary dającej wyniki w tych, którzy mają uszy ku słuchaniu. Jak stwierdzono we wspomnianym artykule: „Nie robię niczego, Ojciec czyni we mnie. Nie każdy chce wejść w uczniostwo, które pozwoli mu czy jej znaleźć się na pozycji, która pozwoli Ojcu działać przez tych ludzi z ich wyboru”.

Około 20 lat temu natknąłem się na stwierdzenie dokonane przez Jezusa, którego nigdy nie widziałem, ani nie słyszałem w całym moim wcześniejszym 25 letnim chrześcijańskim życiu. To stwierdzenie w oryginalnym języku ma po prostu takie znaczenie, że każdy może czynić dokładnie te same (a nawet większe) cuda, które czynił Jezus. Nie wymaga to ludzkiej „dobroci”, aby znaleźć się w tym miejscu. Mówię o sobie, że jestem „pierwszym z grzeszników”, lecz uzdolnienie do czynienia tego samego co czynił Jezus, nie ma nic do rzeczy z ludzką dobrocią. Niektórzy religijni ludzie zapomnieli o słowach Jezusa:

– Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko Bóg jedynie.

Jezus wyraźnie powiedział, że On nie uczynił żadnego z cudów, lecz że to czynił Ojciec. Zatem, jeśli mamy być tym czym był Jezus i czynić to, co Jezus powiedział, że możemy czynić, to również nie my będziemy czynić jakiekolwiek cuda – to Ojciec w nas będzie „czynił”. Celowo powtarzam się w kółko, ponieważ usiłuję zwalić mury oporu jakie pochodzą z religijnej tradycji.

Kilka dni temu kolega zgromił mnie:

– No, – powiedział ze sporą dawką frustracji w głosie, gdy mnie pobudzał do działania – widziałem jak przy pomocy kilku słów przywracasz wzrok całkowicie ślepej kobiecie, której lekarze powiedzieli, że jest to całkowicie nieodwracalne i że będzie do końca życia niewidoma i koniec. Widziałem to na własne oczy.

– To proste – kończył z naciskiem – powiedz tym krytykom, aby się wynieśli z drogi i idźmy dalej.

Przypomniałem mu, że to nie było tylko kilka słów i że zajęło tej kobiecie około 2 godzin ogłaszania ze zdumieniem, że ona może widzieć (doskonale, mogę dodać).

– No, w porządku – upierał się – lecz zróbmy to TERAZ.

Przypomniałem mu, że on sam ma tą samą wiarę i autorytet, które ja mam. Sprzeczał się ze mną, że po to mnie tu przyprowadził, żeby pomóc temu człowiekowi i to jest ze wszystkiego najważniejsze, co mogę zrobić. Przypomniałem mu historię o tym, jak Jezus dotknął się niewidomego mężczyzny i spytał go czy widzi, na co ten odpowiedział, że niewiele, a ludzie wyglądają „jak drzewa”. W tej historii Jezus musiał dotknąć go po raz drugi, zanim ten odzyskał wzrok.

Tak, powiedziałem tylko kilka słów i ślepota odeszła natychmiast. W jednym z takich przypadków było to po prostu:

– W porządku, możesz już widzieć.

I to wszystko. Pamiętam jeszcze jeden inny przypadek natychmiastowego uzdrowienia człowieka całkowicie głuchego przez wiele lat, któremu nawet aparat słuchowy nie pomagał. Widział kilka innych „cudów” i przyszedł do mnie z wielką wiarą. Spędziłem kilka minut ciszy i powiedziałem mu, żeby krzyknął słowa:

„Ja słyszę” z całej siły. Nie zwlekał – wykrzyknął i na jego twarzy pojawił się wyraz najwyższego zdumienia – usłyszał to, co krzyczał i był tym zszokowany. Zaśmiałem się, a on tym razem krzyknął z wielkim uśmiechem na twarzy:

– Ja słyszę.

To, o czym wspominamy często jako o „cudach”, czasami jest procesem i nie zdarza się natychmiast. Wracając do Jezusa jako naszego modelu, musimy pamiętać o tym, że potrzeba było 24 godzin na to, aby efekty przekleństwa wypowiedzianego przez niego na drzewo figowe ukazały się w pełni. Pamiętamy też, że było takie miejsce, w który nie mógł literalnie nic wielkiego uczynić z powodu niewiary ludzi. Ich niewiara zdumiała go. Ja sam jestem zaskoczony ‘miejscem’ w którym nic nie mogę zrobi… Tym ‘miejscem’ jest zorganizowany kościół. Ludzie, którzy zwą się tam ‘chrześcijanami’ czasami są bardziej oporni temu, co nauczał Jezus niż jakiekolwiek inne grupy spotykanych przeze mnie ludzi.

Ci, którzy mówią, że nie wierzą w Jezusa są względnie “łatwi do naprawienia” fizycznie – i niektórzy z nich szybko stają się wierzącymi. Zasadniczo to, dlaczego ludzie „wewnątrz” kościoła wierzą, że nie mogą robić tego, co Jezus powiedział, że mogą, jest dość skomplikowane, lecz główną przyczyną jest ich ludzkie przywództwo, które jest ignoranckie, nieposłuszne i bez mocy. Nie chodzi mi tutaj o żaden krytycyzm – po prostu wskazuję na jedną z oczywistych przyczyn niewiary.

Ludzie nie są wstanie pójść dalej niż ci, których wybrali, aby ich prowadzili. Historycznym przykładem jest tutaj brat Mojżesza, Aaron. Gdy Mojżesz znalazł się daleko, na górze Synaj na spotkaniu z Panem, dzieci Izraela wyobrażając sobie, że Mojżesz zginął na dobre, „powstali, aby się bawić” i powołali Aarona na swojego przywódcę. Jego „liderstwo” było, co ciekawe, paralelą do dzisiejszych kościelnych „liderów”. Poddał się ich pożądaniu i powiedział im to, co chcieli usłyszeć i zrobić to, co chcieli zrobić, co wprowadziło ich do religijnej rozpusty. Mówię o tym wydarzeniu jako o pierwszym „komitecie pulpitowym” – dla niewtajemniczonych – „komitet pulpitowy” to, w niektórych kościołach, jest grupa ludzi szukających pastora, który przyjedzie i poprowadzi ich „zabawę w kościół” w taki sposób, jak tego sami chcą.

Moje naglące wołanie do ludzi jest takie, aby iść za szczególnymi i wyraźnymi instrukcjami Jezusa, który nie pozwala na to, aby ludzie ich prowadzili, lecz aby tylko i wyłącznie Ten, którego przedstawił Jezus w oryginalnym języku jako „Tatuś” lub „Papa” (jest to właściwe tłumaczenie), jako ich jedynego lidera. To zdumiewająca i cudowna rzecz być świadkiem tego, gdy
ludzki przywódca widzi prawdę i odchodzi ze swej drogi uwalniając ludzi s do tego, aby być z nimi w takim samym stopniu w obecności i mocy Bożego Ducha.

Gdy ludzie oddają Bogu, jedyne przywództwo to zazwyczaj niemal natychmiast dochodzą do zrozumienia tego, że wszyscy mężczyźni i kobiety są ich braćmi i siostrami, którzy zasługują na jednakowy szacunek i są w ten sposób otwarci na wspólną służbę w równości. Jest to wezwanie do buntu wobec wszystkiego, co ma inny porządek i znaczenie. Narzędziem wyboru w tym buncie jest MIŁOŚĆ. (Przeczytaj mój artykuł pt.: „BUNT? przeciw komu?”)

Czasami miłość wyraża się ciężko brzmiącymi słowami.
Tradycja mówi, że Jezus kocha wszystkich. Jeśli taka jest prawda, to używał raczej ciężkich słów wobec religijnych liderów swego czasu, którym demonstrował swoją miłość wobec nich. Nazywał ich: „ślepymi przywódcami ślepych”, „wężami”, „obłudnikami”, a nawet „grobami pobielanymi”! Wyobraź sobie, że jesteś duchowym liderem, który dławi swoich uczniów aż do duchowej „śmierci”, a to jest istota tego, o czym mówił Jezus. Czy możesz sobie wyobrazić, że ktokolwiek chciałbym zaryzykować taki osąd w „owym dniu” za takie coś?

Pamiętam kaznodzieję, który przyszedł do mnie na konferencji, na której mówiłem. Powiedział mi, że chciałby, mnie zaprosić do swojego kościoła, lecz jego ludzi nie są gotowi na to, co mam do powiedzenie!
Słyszałem to w różnych kombinacjach wiele razy. W tym szczególnym przypadku odpowiedziałem mu, że oni nigdy nie będą gotowi dopóki będzie się do nich odnosił jako do swoich ludzi. Wyraził zdumienie na to i przeprowadziliśmy długą rozmowę. Zobaczył prawdę i, gdy wrócił do domu, zebrał ludzi i w rozwiązał ich „niezależny biblijny kościół” na korzyść czegoś, co stało się kwitnącą, rozszerzającą się służbą kościoła domowego bez uznanego ludzkiego przywództwa. Niestety, wielu nie słyszy tej prawdy lub odchodzą od niej zasmuceni.

Przeżywałem też przypadki, gdy liderzy dochodząc do tej prawdy, po powrocie do swoich zgromadzeń ogłaszali, że już nigdy więcej nie mają do nikogo, poza Chrystusem, zwracać jako do lidera, tylko po to, aby ich zwolniono. Zdumiewające, prawda?

Czy możesz z Biblii wytoczyć jeden argument za tym, że Bóg zarządza i wspiera przywództwo? Absolutnie! Czy istnieje przywództwo namaszczone przez Boga? Absolutnie! Z pewnością nie do mnie należy osądzanie, którzy liderzy są namaszczeni, a którzy nie. Podnoszę ten temat ponownie w kontekście Mojżesza. Aaron i Jozue przyszli do niego i powiedzieli mu, że odkryli, że niektórzy ludzie prorokowali i mówili innymi językami i że oni (Aaron i Jozue) ich powstrzymali.

– Chyba sobie żartujecie – powiedział Mojżesz – powstrzymaliście ich? A ja chciałbym, aby wszystkie dzieci Izraela prorokowały i mówiły językami!

Czy widzisz różnicę? Liderzy bez mocy rodzą „bezmoc”. Ordynacja człowieka i przez człowieka nie oznacza namaszczenia. Mojżesz nie był przestraszony tym, że ktokolwiek prorokuje, ponieważ on wiedział, że jest namaszczony do swojego własnego zadania. Chciał tego, aby ludzie manifestowali to, co pochodzi od wielkiego JA JESTEM – to jest znak namaszczonego przywództwa.

Niech ci, którzy mają uszy, słuchają.

topod

Tam, gdzie zrujnowany człowiek znajduje Boga

Frangipane Fancis

Jezus  określił w bardzo przejmujący sposób ostatnie godziny  tego wieku i nazwał ten okres historii „Wielkim Uciskiem”. Słowo to  oznacza:  „smutna udręka lub ucisk, ciśnienie lub ciężar na duchu”. W miarę jak  zbliżamy  się do konća tego wieku, katastroficzny ucisk i nacisk na człowiek  będzie  wzrastał. Jeśli należysz do tych, którzy stoją nie poddając się  naciskowi  ciemności, wiesz jak intensywna i wielowymiarowa jest tak walka. Bez  względu na  to czy walczysz o uzdrowienie ran twojego miasta, czy ostrzegasz przed  aborcją  i pornografią z trudnością przebijasz się przez jedno zło, gdy wydaje  się, że już atakuje dziesięć następnych.

Wielu chrześcijan z linii frontu jest zmęczonych. Liczni zmagają się podczas, gdy inni zatrzymali się w walce. Daniel ostrzegał o tym,  że nadejdą czasy, gdy przeciwnik „będzie męczył świętych Najwyższego” (Dn. 7:25). Aby, w tych dniach, w których przyszło nam żyć, osiągnąć  zwycięstwo musimy odkryć warownię Bożą, którą Pan dla nas przygotował.


Eliasz: człowiek podobny do nas

Eliasz miał pasje podobne do naszych, walczył w wojnie  podobnej do naszej. W walce o duszę Izraela stanął naprzeciw podstępom Izabel i Achaba, a jednak największa
z jego batalii była przeprowadzona przeciwko jego zniechęceniu.
Jakkolwiek  odważny był Eliasz, żył jak uciekinier, chowając  się i wracając z miejsc ukrycia. Izabel zamordowała niemal wszystkich  proroków Pańskich, zastępując ich satanicznymi kapłanami Baala i Aszery.

Niemniej  jednak wyszła z ręki Pana nowa inicjatywa. Zarówno  Eliasz jak i prorocy Baala mieli zbudować ołtarze na cześć tego, komu  służyli.  Bóg, który odpowiedział ogniem miał być ich Panem. Król Achab i cały  Izrael przyszli obejrzeć tą konfrontację.

Pomimo  wszelkich wysiłków kapłani Baala nie byli wstanie  wywołać odpowiedzi ich boga, lecz gdy Eliasz modlił się, na jego ofiarę natychmiast spadł ogień. Było to największe zwycięstwo Eliasza i gdy  izraelici zobaczyli pokaz Bożej mocy, uklęknęli na ziemi mówiąc: „Pan jest  Bogiem! Pan jest Bogiem!” (1 Król. 18:39). Lecz  Pan jeszcze nie skończył. Gdy Eliasz zniszczył  proroków Baala, modlił się o  deszcz i Pan sprowadził deszcz, kończąc w ten sposób straszliwy  trzyletni okres  suszy. W tym jednym dniu zarówno ogień jak i woda spadły z nieba! Gdyby  ten  wspaniały dzień wydarzył się w jakimkolwiek innym momencie historii  Izraela to  cały naród pokutowałby, lecz tego nie zrobił. Cześć dla Baala powinna  zostać  zakończona, lecz trwała nadal. Nic się nie zmieniło. W rzeczywistości  zamiast  przebudzenia stało się coś przeciwnego – rozzłoszczona Izabael  przysięgła zabić  Eliasza i on uciekał, aż usiadł wyczerpany i zniechęcony pod krzakiem  jałowca  na pustyni. Tam prorok modlił się(1 Król. 19:4):
– Dosyć już, Panie, weź życie moje, gdyż nie jestem lepszy niż moi  ojcowie.

Czy  już mówiłeś “Dość już” ? Być może byłeś sfrustrowany  swoją niezdolnością do faktycznych pozytywnych zmian w rodzinie, kościele, czy  społeczeństwie. Być może oddałeś siebie całego, lecz powodzenia było  niewiele. Wątłym sercem i ze zniechęceniem, jak Eliasz, życzyłeś sobie śmierci. Powiedziałeś:

Dość już! Zrobiłem wszystko, o czym wiedziałem, że można zrobić!


Eliasz  położył się i spał. W tym czasie anioł dotknął go i powiedział do niego:


Wstań, i jedz.

Przy  jego głowie znalazły się chleb i woda. Eliasz zmęczony  samym życiem, zjadł, odwrócił się na drugi bok i spał dalej. Jeszcze  raz anioł dotknął go i powiedział (w.7 w tłum. z j. ang):

–  Wstań i jedz, ponieważ droga jest zbyt wielka dla ciebie

W  przypadku wszystkich wizji, planów i programów Boża wola  nie może być wykonana bez Jego wzmocnienia. Droga przed każdym z nas  jest „zbyt  wielka”. Potrzebujemy wzmocnienia, które przychodzi przez dotknięcie Boga.

Wróć do swoich początków

„Wstał  wiec i posiliwszy się, szedł w mocy tego posiłku czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do góry Bożej Choreb” (w. 8).

Pan dał Eliaszowi siłę nie po to, aby wrócił do walki, lecz  aby wrócił do podstaw. Jeśli  usiłując wypełnić zadanie, jakie dał nam Bóg,  poświęcamy nasz codzienny czas oddania, to nasze życie wkrótce stanie  się suche  i zniszczone. Aby odnowić nasze dusze Pan sprowadza nas z powrotem do  podstaw  naszej wiary. Przypomina nam, że naszym pierwszym i najważniejszym  celem nie  jest zbawić nasz naród, lecz sprawiać przyjemność Jemu. Nie mając tego  w  centrum uwagi, tracimy dotknięcie Bożej Obecności; stoimy poza warownią Bożą.

Eliasz został zaprowadzony do „góry Bożej Choreb”. W  hebrajskim języku „choreb” znaczy spustoszenie, zrujnowanie,
dewastacja, wyludnienie, opuszczenie, uczucie osamotnienia, pustka”. Bezpłodne środowisko było odbiciem duszy Eliasza. To nie pierwszy raz Pan  prowadzi swego sługę pod Choreb. To tutaj, pięć stuleci wcześniej, Pan  objawił  się Mojżeszowi w płonącym krzaku. W swej gorliwości Mojżesz wysilał  się, lecz  nie dał rady uwolnić Izraela z egipskiego ucisku. Również uciekł pod  Choreb. Jako uciekinier żył przez czterdzieści  lat opuszczony. Pan przyprowadził Mojżesza pod górę Choreb z dwóch  powodów: po  pierwsze, aby objawić Siebie Samego Swemu słudze oraz, po drugie, aby  zainicjować  nowy początek oparty wyłącznie na Bogu podtrzymującym moc. W oczach  Mojżesza,  Choreb był czasem opuszczenia. Dla Boga, Choreb był miejscem, gdzie  przygotował  swoje sługi na nowy początek. Tak jak Pan spotkał się z Mojżeszem, tak  teraz miał spotkać się z Eliaszem.

Jak się tutaj dostałeś

Być  może największą cnotą Eliasza była jego gorliwość.  Faktycznie, widzimy, że dwa razy w swej rozmowie z Bogiem Eliasz mówi o  tym,  że był „bardzo gorliwy” dla Pana. Lecz gorliwość, nie wspierana przez  mądrość,  może stać się bożkiem; popycha nas do oczekiwań, które są nierealne i  znajdują  się poza czasem i namaszczeniem Bożym.

Równowaga  wymaga, aby gorliwość była prowadzona przez  strategiczne spotkania z żyjącym Bogiem. W innym przypadku frustrujemy  się  ludźmi i zniechęcamy opóźnieniem. Opuszczamy miejsce naszego  wzmocnienia i  duchowej ochrony.

Eliasz  pszyszedł do gory Choreb i schował się w grocie.  Wkrótce Słowo Pana doszło do niego (w.9): „Co tutaj robisz,  Eliaszu” (w j. ang. jest to przełtumaczone – Jak się tutaj  dostałeś?)

Jest  to jedno z najważniejszych pytań jakie Bóg  kiedykolwiek zadaje nam: “Co ty tutaj robisz?” Może zapytać tak: „Jak  to się  stało, że służba dla mnie stała się sucha i pusta? Kiedy straciłeś  swoją  pierwszą miłość?”

Jest  to szczególnie prawdziwe w naszych czasach. Możemy tak  zostać pochłonięci przez rozpadający się stan świata, że nie  dostrzegamy  rozpadu naszej własnej duszy. W swej miłości, Pan zatrzymuje nas i  wymaga  spojrzenia na własne życie. Czy to jak teraz żyję jest życiem obfitym, obiecanym mi przez Chrystusa?

Przy  Chorebie możemy być szczerzy. Nie mamy niczego  udowadniać ani nie potrzebujemy udawać. Tutaj, u podnóża Choreb  wewnętrzny  mechanizm obronny i pycha pękają. Jeśli jesteśmy zniechęceni to mamy  wolność,  aby to wyrazić; jeśli jesteśmy sfrustrowani to możemy to przyznać.  Musimy w prostocie  i prawdzie zbadać, bez racjonalizowania, stan naszego serca.

W  naszej przeźroczystości, Obecność Pana zbliża się do  naszego serca. Czy to nie samą intymność z Bogiem zlekceważyliśmy? Czy  to nie  Pan jest jedynym źródłem naszej siły w boju? Jeśli przeciwnik może nas  wytrącić  z naszego czasu z Bogiem to uda mu się powstrzymać Bożą moc od  wspomagania nas  w naszych wysiłkach

Przypomnij  sobie historię Józefa i Marii po święcie paschy  w Jerozolimie (Łuk 2:41-49). Przypuszczając, że dziecko Jezus idzie z  nimi,  ruszyli do domu. Lecz Jezus nie był nimi, ani z ich krewnymi. Trzy dni  później  znaleźli Go w świątyni.

Podobnie,  wielu z nas tak zostało pochłoniętych naszymi  walkami, że nie zauważyliśmy, że Jezusa nie ma z nami. Rodzice Jezusa  wrócili  tam, gdzie Go widzieli ostatnio; tak samo musimy zrobić my. Aby nas  odnowić,  Bóg sprowadza nas z powrotem do miejsca, gdzie ostatnio spotkaliśmy się  z żywym Chrystusem. Sprowadza nas z powrotem do podstaw. W  miarę jak nacisk i walki tego świata będą stale wzrastać,  imperatywem staje się uświadomienie sobie, że wczorajsze namaszczenie  nie  wystarczy do jutrzejszych walk . Podobnie jak Eliasz musimy wrócić do  świętej góry.  Faktycznie, aby dopasować nam nową szatę, Bóg musi rozebrać nas z  naszej  pewności siebie. Jeśli chodzi o Eliasza, Pan miał użyć tego „samotnika”  do  mentorowania życia następnego proroka. Nowe namaszczenie miało być  uwolnione w  „podwójnej mierze” na protegowanego Elizeusza. Pod tym nowym  namaszczeniem  Izabael zostanie zabita a cześć dla Baala zniszczona!!

Aby  osiągnąć to samo miejsce przełomu w naszych czasach,  Bóg wprowadza nas z powrotem do prostoty i czystości oddania  Chrystusowi (2  Kor. 11:1-3). To, co wydaje się czasem samotności jest bardziej czasem  przygotowania: przebudzenie o wielkich rozmiarach nadchodzi do naszej  ziemi!  Bóg przygotował nowy początek dla ciebie. Umiłowany, nie jest to czas  desperacji, lecz przygotowania. Gdy wrócisz do bitwy, ruszysz z podwójna miarą.

Panie Jezus, bez  ciebie moje życie jest suche i samotne. Przebacz mi wysiłki wykonywania  Twojej woli, bez Twojej Obecności. Ogromnie potrzebuję Ciebie.

Dziś,  zobowiązuję moje serce do powrotu do mojej pierwszej miłości. Ucz mnie, Panie, skupiać się  na intymności z Tobą największą miarą mojego powodzenia. Pozwól mi  zobaczyć  Twoją chwałę; objaw mi Twoja dobroć; prowadź mnie Duchu Święty, do Obecności Jezusa Chrystusa.

Amen

Zaadoptowane z książki “The Stronghold of God” (Warownia Boża)

как продвинуть сайт в топ 10

Dynamika wiary 03

Dynamika wiary 03
Zaremba Piotr

 

 Wiara słucha

Gdyż wiara bierze się ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe.

 Iz. 66.4/5 

Bo gdy wołałem nikt nie odpowiadał, gdy mówiłem, nikt nie słuchał, lecz czynili to, co jest złe w moich oczach, i wybrali to czego Ja nie lubię. Słuchajcie słowa Pana, wy którzy z drżeniem odnosicie się do jego Słowa.

 Hebr. 11.1

A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy,przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy

 Jak można być pewnym tego, czego się spodziewamy?

Co to znaczy „wiara jest pewnością”?

 Ten werset jest zapisany w formie, którą w matematyce nazywamy równością. Można by go to inaczej ująć pisząc:

wiara = pewność (tego, czego się spodziewasz)

wiara = przeświadczenie (pewność) tego czego nie widać.

 Jak więc, można mieć taką pewność?

Otóż biblijna droga wydaje się być prosta (Rzym. 10.17):

 Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Co to znaczy, że „wiara jest ze słuchania”? Słuchanie głosu Bożego i rozpoznawanie Jego woli należy do fundamentalnych problemów z jakimi każdy Chrześcijanin się boryka. „Słuchanie przez słowo Chrystusowe” może być rozumiane dwojako.

Po pierwsze, tak jak jest zazwyczaj ten werset interpretowany, jako znajomość Słowa Bożego – Biblii, lecz również jako znajomość Głosu Boga -Chrystusa, który do nas mówi, gdy Go słuchamy i potrafimy właściwie wykorzystać to, co 'usłyszymy. Z pewnością jest to również to co słyszymy podczas kazań, nauczania, czy nawet rozmów, które budują.

 Przyjrzyjmy się zatem trzem biblijnym historiom, które pokazują zasadę działanie wiary przez słuchanie.

 Pierwsza jest w ew. J.11

 Słowo Chrystusowe mówi (w.4):

ta choroba nie jest na śmierć, lecz na chwalę Bożą

aby Syn Boży był przez nią uwielbiony

Jaka radość musiała zapanować domu, kiedy posłaniec wrócił z taką dobrą wiadomością przekazaną przez samego Jezusa!! Z pewnością każdy odczytałby to jako informację znaczącą, że Łazarz nie umrze.

 Po czym okazuje się, że Pan miał co innego na myśli:

 w. 7 pójdźmy do ziemi Judzkiej
-Jezus Zdecydował się wypełnić wypowiedziane wcześniej Słowo

 Oczywiście, z ludzkiego punktu widzenia taki pomysł nie należy do zbyt sensownych, więc uczniowie reagują następująco:

 w 8. Dopiero co cię Żydzi chcieli ukamienować

– lecz dla Boga nie istnieją przeszkody w wykonaniu tego, co wypowiedział.

 Słowa niewiary wypowiedziane przez uczniów nie widzących całej sytuacji tak, jak to widział Jezusa – w sposób duchowy:

w. 16 pójdźmy i my, abyśmy razem z nim pomarli

 Jezus wyjaśnia uczniom, że Łazarz umarł znów przekazując im „komunikat duchowy” – czyli niewidoczny dla oka –

w.11: „Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął, ale idę zbudzić go ze snu

i wybiera się w drogę powrotną

 Gdy przybywają na miejsce Łazarz jest już po pogrzebie, a w domu panuje wielka rozpacz i zwątpienie, może nawet trochę pobudzone przez wcześniejsze nadzieje na to, że Łazarz nie umrze. Zatem padają gorzkie słowa, zwątpienia i rozpaczy Marty:

 w. 21 Panie gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój.

Jest tu wielka wiara w to, że Jezus mógł go przecież uzdrowić i zwątpienia, że przecież go nie było, a to o Jego przyjaciela szło.

 Skoro wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe to, na to pada Słowo Chrystusowe;

 w. 23 zmartwychwstanie brat twój.

Którego Marto znów zupełnie nie rozumie kolejnej wypowiedzi Jezusa. Oczywiście, że zmartwychwstanie, kiedyś tam, gdzieś tam, w dniu ostatecznym (w.24).

Jednak Jezus nie to miał na myśli, więc odpowiada:

Ja jestem zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.

Dalej po krótkim opisie otoczenia w jakim znajdował się grób i ludu stojącego wokół Jezus rozmawia z Marią, która widzi po ludzku beznadziejność sytaucji:
Najpierw w w. 32 Maria wypowiada te same słowa co wcześniej Marta w w. 21

 Kiedy Jezus bierze się do „budzenia” Łazarza, każąc dowalić kamień od grobu Maria mówi do Niego: Panie. Już cuchnie, bo jest czwarty dzień w grobie!

Zatem znowu pada w w.40 Słowo Chrystusowe:

Czyi nie powiedziałem ci, ze, jeśli uwierzysz oglądać będziesz chwalę Bożą?

 Ujawniając prostą zasadę wiary

„JEŚLI UWIERZYSZ – OGLĄDAĆ BĘDZIESZ CHWAŁĘ BOŻĄ;

 Drugą pouczającą historią znajdziemy w ew. Łukasza 8.40.

Poproszono Jezusa, aby przyszedł uzdrowić dziewczynkę. Prawdopodobnie powiedział „dobrze pójdę” i ruszył z nimi, gdyż czytamy u Mateusza:

 i wstał Jezus, i poszedł za nim wraz z uczniami swymi.

W dalszej części widzimy zamieszanie związane z uzdrowieniem chorej kobiety i możemy się tylko domyślać stanu zniecierpliwienia jakiego musiał doznawać Jair. Dla niego najważniejsza była jego córka, nie jakaś tam kobieta, do tego nieczysta (krwotok).

Lecz dla Jezusa było ważne, aby nie zostawić tej kobiety bez słowa zachęty i utwierdzenia, jak również usłyszenia świadectwa jej uzdrowienia.

 Za moment jednak zjawił się ktoś z domu Jaira z wiadomością:

 Umarła córka twoja, nie trudź już Nauczyciela.

 Jakże często znajdując w trudnych warunkach, przychodzi kłamca (czasem może to być nawet brat w Chrystusie „o dobrych intencjach” lecz małej wierze) i mówi nam, że już za późno na dalsze kołatanie do nieba, że już nie ma co się szarpać, bo wszystko się skończyło, bo nawet Bóg w tej sytuacji nie pomoże. Często są to po prostu słowa niewiary naszych najbliższych.

 Ale, na szczęście, Jezus był na miejscu i powiedział Słowo Chrystusowe:

 w. 50 Nie bój się, tylko wierz, a będzie uzdrowiona. UZDROWIONA ?!!!!!!

Dalej, gdy doszli już do domu, gdzie leżała dziewczynka, rzekł kolejne Słowo Chrystusowe

w. 52 Nie plączcie, nie umarła, lecz śpi.

 Oto ta sama, duchowa, perspektywa śmierci jaką zaprezentował wobec Łazarza – Łazarz, nasz przyjaciel zasnął.

 Co na to ludzie, którzy tam byli? WYŚNMIEWALI GO!!!!

Dlaczego

BO WIEDZIELI, ZE UMARŁA.!!! -jest to skutek cielesnego poznania sytuacji
– oni WIEDZIELI, że umarła.

 Lecz kiedy Jezus wypowiedział następne Słowo Chrystusowe;

w.54. DZIEWCZYNKO WSTAŃ.

Stało się to, co zapowiedział na początku – została uzdrowiona.

 Trzecia historia zapisana przez ewangelistów Mateusza (8, 5-13) i Łukasza (7, ),

pozwala na wejrzenie w tajemnicę funkcjonowania wiary przez Słowo Chrystusowe:

Przystąpił do niego setnik prosząc go o uzdrowienie sługi.

Na tą prośbę Jezus odpowiedział Słowem Chrystusowym:

Mat 8.7 Przyjdę i uzdrowię.

 Setnik, który, jako zawodowy wojskowy, rozumiał zasadę posłuszeństwa przełożonym, wykazał wiarę przez słuchanie Słowa Chrystusowego. Zrozumienie tego wykazał w rozmowie z Chrystusem

w. 8-9.

Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy i mam pod sobą żołnierzy; i mówię temu: Idź, a idzie; innemu zaś przyjdź, a przychodzi; i słudze swemu: czyń to, a czyni.

 Wiecie co się stało, Jezus SIĘ ZDZIWIŁ!!! Czy możecie sobie wyobrazić Jezusa zdziwionego?!

A jednak On się zdziwił i powiedział:

w. 10. Zaprawdę powiadam wam, u nikogo w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem.

Oto Jezus uznał, że jest wielką wiarą zrozumienie zasad autorytetu i tego, co jest prawdziwie duchowe – nie muszę tego oglądać jak wkładasz na niego ręce, nie muszę widzieć, co się dzieje w moim domu, po prostu powiedz, a stanie się! Wow!

Czyż nie takiej wiary nam trzeba? W tym samym autorytecie później uzdrawiali uczniowie, wypowiadali słowo, a Słowo wykonywało pracę.

 Polecam również przyjrzenie się pod tym kontem historii uzdrowienia Namaana, która znajduje się w 2 Król 5. Naaman również usłyszał Słowo Chrystusowe —

idź i zanurz się w Jordanie siedem razy.

Ale nie wykazał tyle wiary i byłby stracił swoje uzdrowienie.

 Zawsze obowiązuje zasada, że przez wiarę i cierpliwość dziedziczymy obietnice

Łatwo jest stracić realizację obietnicy Bożej przez niewiarę lub brak cierpliwości.

Widzimy to we wszystkich czterech przypadkach. Łatwo jest diabłu podrzucić w czasie, gdy czekamy na wypełnienie się Jego obietnicy, czegoś gorszego, co będzie substytutem Bożej obietnicy. Zamiast tego, co najlepsze to, co najbliżej, łatwiej, ot po prostu w zasięgu ręki.

 Trochę tak jak się stało po ograbieniu świątyni Salomona z całego złota przez egipskiego króla Szyszaka. Niestety później złoto zostało zastąpione miedzią.

Tak też diabeł stara się nam dać coś gorszego, jeśli nie może już zupełnie pozbawić nas daru Bożego to proponuje miedź zamiast złota. Myślę, że nie bardzo się opłaca.

Historia ta znajduje się w II Km. 12.9. 11

 Jezus jest Słowem Żywym im bardziej Słowo trwa w nas tym większą jest wiara.

 Ps.1

Błoeosławiom mai, który rozważa zakon Pana dniem i nocą

[…]

…wydaje owoc we właściwym czasie. ………….  

 Zbyt często słowo nie trafia dalej niż do głowy, dlatego konieczne jest rozważanie tego słowa. Błogosławieństwem jest, gdy czas spędzony na tych rozważaniach we właściwym czasie wydaje owoc. Jest to czasem tak jak na reklamie klocków Lego – nagle dziesiątki myśli własnych, zasłyszanych, przeczytanych, zlatują się z różnych stron i w ułamku minuty powstaje piękna, różnobarwna budowla – objawienie nowej prawdy Bożej, zrozumienie jakiejś Prawdy, czy po prostu zbliżenie się do Boga przez bliższe Jego poznanie.

 Czytamy w księdze Joba wspaniałe słowa dotyczące słuchania (szczególnie) Słowa:

Job 12:11: Czy ucho nie ma badać słów, TAK JAK język próbuje smaku.

 Zatem jak czasem trzeba wypluć jakieś ‘świństwo’, tak i dobrze jest pozbywać się słów niewiary.

 

Wiara mówi

(Podkreślenia w cytatach moje)

Iz. 62.6

Wy którzy wyznajecie Pana NIE MILCZCIE.

II Kor. 4.13.

Mając zaś tego samego ducha wiary, jak to jest napisane:

Uwierzyłem przeto powiedziałem, i my, wierzymy, i dlatego tez. Mówimy

 Mar. 11.23

 Ktokolwiek by RZEKŁ. tej górze: Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, ze stanie się to, co mówi, spełni mu się.

 ALE:

JEŚLI KTOŚ SĄDZI, ŻE JEST POBOŻNY, A NIE POWŚCIĄGA JĘZYKA SWEGO TEGO POBOŻNOŚĆ JEST BEZUŻYTECZNA.

 Przeznaczeniem człowieka wierzącego jest życie w miłości, a jak wiadomo „miłość nie czyni złego bliźniemu”, zatem, inaczej mówiąc, można to przekazać „miłość nie mówi nic złego o bliźnim”.

 Wyznawanie 

Przyp. 18.21.

Śmierć i zyde są w mocy języka,.. 

 Dużo słyszy się wciąż o wyznawaniu, o nauczaniu „nazwij to i wyznaj”. Gdzie leży biblijne źródło takiego działania, czy ma ono sens i w jakim przypadku. Czy wyznanie „wierzę, że jutro wygram miliard” i ten miliard znajdzie się po przespaniu nocy, jest wyznaniem wiary, czy zwykłą bezmyślnością? Dlaczego w pewnych przypadkach to „działa”, a w innych nie. Są ludzie, którzy się tego trzymają, a przecież gdyby to nie było skuteczne nie miało by sensu trwanie przy tym. W oparciu o Słowo Boże zobaczymy jakie są warunki rzeczywistego i błogosławionego zwyciężania przez wyznawanie.

 Miejcie wiarę w Boga.
Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze:
Wznieś się i rzuć w morze, a nie wątpiłby w sercu w swoim,
lecz wierzył, ie stanie się , co mówi, spełni mu się. Dlatego
powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili
i prosili, tylko wierzcie, ie otrzymacie, a spełni się wam.
A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli coś
macie przeciw komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie
odpuścił wam wasze przewinienia.
Mar. 11.22-25. 

 Ten fragment Słowa Bożego zapisany jako wypowiedź samego Pana Jezusa zwracauwagę na kilka ważnych elementów, bez których idea wyznawania staje się pusta i bezsensowna.

 1) Miejcie wiarę w Boga,

(a raczej, jak dowodzą niektórzy, powinno być przetłumaczone: „miejcie Bożą wiarę”patrz artykuły Brad’a Cullen’a) musisz mieć wiarę, w Boga, gdyż bez wiary nie można podobać się Bogu.
Nie jest to jakieś tam wymaganie, lecz bardzo konkretny i pierwszy warunekprzystępowania do Boga:

* kto bowiem przystępuje do Boga musi wierzyć, że On
istnieje i nagradza tych którzy go szukają Hebr. 11.6.

 

* wiara zaś jest pewnością tego czego się spodziewamy
przeświadczeniem o tym czego nie widzimy. Hebr. 11.1

 Tak więc pierwszy warunek wiary w Boga nie jest tylko banalnym wymaganiem, wierzenia, że jeżeli Bóg istnieje, no to może mi odpowie, jak ja coś do niego krzyknę. Już w tym pierwszym pozornie prostym stwierdzeniu zawarta jest pewna głębia konieczna do praktykowania skutecznej wiary. Dalej:

 2) ktokolwiek by rzekł tej górze

musisz być gotowy do mówienia do gór, cokolwiek to jest w twoim życiu, (potrzeby, problemy, choroby,…). Może się to wydawać dziwne, że trzeba mówić do góry- problemu, ale Pan przemówił do drzewa i słowo wypowiedziane wykonało się. Słowo „ktokolwiek” mówi nam o tym, że jeżeli góra ma być przesunięta, to ktoś musi coś powiedzieć. Jeżeli stoisz przed górą, która wyraźnie Ci przeszkadza, to należy do niej przemówić, bo Pismo stanowi taką zasadę, że właśnie wtedy może coś się zdarzyć tj. góra się usunie z twojej drogi. Mało tego, taka jest wola Pana, abyśmy mówili:

J 15.7

Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą,

PROŚCIE (inaczej – mówcie) o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.

 I tu z pomocą przychodzi nam następny warunek:

 3) a nie wątpiłby w sercu swoim.

Nie możesz wątpić! Jakub poucza nas, że mamy to robić bez powątpiewania!
Musisz być całkowicie przekonany, co do wypowiadanych słów; muszą one płynąć z
serca:

gdyż z obfitości serca mówią usta.

 Jeżeli mają to być słowa wiary, muszą one płynąć z bezwzględnego przekonania czyli z serca.

wiara zaś (ta w sercu) jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe. Rzym. 10.17.

Jakub pisząc o modlitwie z wiarą powiada:

a niech prosi z wiarą bez powątpiewania Jak, l. 6.

 Słowo „powątpiewanie” jest tutaj bardzo dobrze użyte, gdyż oznacza stan, w którym człowiek „w zasadzie” wierzy, ale pewności nie ma.

 

Niechaj nie sądzi taki człowiek, że coś od Pana otrzyma. Jak l. 7
a Słowo Boże niech mieszka w was w obfitości

 

czyli Słowo Boże i wiara, w które obfituje serce, przełożone na wyznanie słowne powoduje pewne efekty, ale:

4) wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili,

tylko wierzcie, ie otrzymacie, a spełni się wam.

Wierzyć należy w spełnienie się prośby w momencie modlitwy,

 gdyż

wiara jest przeświadczeniem o tym czego nie widzimy. Hebr 11.1

 

Kiedy Jezus przeklął drzewo, poszedł dalej nie czekając na to, czy ono rzeczywiście uschnie czy może nie – gdy wypowiadał słowa wiedział (wierzył), że to, co powiedział wykona się.

 5) wierzy, ze spełni się to, co mówi.

Musisz mówić to w co wierzysz.

Tak więc, jak zwykle w przypadku działalności Chrześcijanina na poziomie duchowym istotą jest wiara. Możemy więc powiedzieć, że:

ani wyznawanie ani nie wyznawanie nic nie znaczy lecz tylko wiara czynna w miłości.

wyznawanie jest tylko sposobem uwalniania, działania, wiary, tzw. punktem kontaktowym (Orał Roberts), podobnie jak wkładanie rąk, czy namaszczenie olejem, czy modlitwa. To nie włożenie rąk uzdrawia, lecz wiara wyzwolona przez włożenie rąk jako akt wiary, to nie namaszczenie olejem uzdrawia, lecz akt wiary, że wypełni się Słowo Boże, które zaleca nam to czynić, „abyśmy byli uzdrowieni”.

To nie wyznawanie jest istotne i uwalniające błogosławieństwo, lecz akt wiary w Słowo Boże, które mówi „stanie mu się, co mówi”.

 Sam akt wyznawania obietnic Bożych jest również ważny z innego powodu.

 Mędrzec Salomon powiada:

Z owocu ust swoich nasyca człowiek swoje wnętrze,
syci się plonem swoich warg. 18.20.

 

Nawet jeżeli obietnice są wyznawane początkowo z mało bardzo wiarą, czy powątpiewaniem stają się one owocem, który nasyca nasze wnętrze. Ponieważ mamy dziedziczyć obietnice przez wiarę i cierpliwość, po pewnym czasie takiego wyznawania, nasze wnętrze (serce) obfituje w Boże obietnice (niech Słowo Boże mieszka w was w obfitości i jeśli słowa moje w was trwać będą). Mało tego, stale przecież podkreślamy, że wiara płynie ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe (Rzym 10.17)!! Czy ktoś może Biblijnie wytłumaczyć, że nie działa to w przypadku słuchania siebie samego wypowiadającego słowo Chrystusowe, skoro „z owocu swoich ust nasyca człowiek swoje wnętrze”

Dochodzimy więc do stanu, w którym „z obfitości serca mówią usta” i oto właśnie chodziło!! Teraz już „nie wątpisz w sercu swoim, lecz wierzysz, że stanie się to co mówisz” i oglądasz góry tańcujące wokoło na twój rozkaz.

W Biblii znajdujemy dramatyczne przykłady tego jakie skutki odnosi właściwe lub niewłaściwe używanie języka.aracer

Kultura moralnego negatywu

Frangipane Francis

Izajasz 5:20
Ameryka stała się obecnie “Kulturą moralnego negatywu”.

Nie mówię o „negatywizmie”, w sensie ludzi, wyznających new age. Jestem nawet przekonany, że „negatywizm” może być uczczony, a nawet pożądany. Z dziesięciu Bożych przykazań, osiem ma tryb negujący: „Nie będziesz…”, a to stanowi 80%. Wątła ludzka natura potrzebuje ograniczeń, aby zapobiec naszym grzesznym zachowaniom. Lecz jest jeszcze inna sprawa.

Mówię o tym negatywie, w tym sensie, w którym używa się tego słowa fotografice: fotograficzny negatyw, gdy ciemne kolory występują jako jasne, a jasne – jako ciemne. Obraz jest ‘odwrócony’. Moralny negatyw pojawia się, gdy to co złe i dobre – moralne światło i ciemność – są odwrócone. Jeśli takie negatywne moralne myślenie dominuje w społeczeństwie to mamy kulturę moralnego negatywu.

W księdze Izajasza 5:20 Bóg mówi poprzez proroka:

„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz”.

Biada kulturze moralnego negatywu.

Czy Ameryka jest taką kulturą? Gdy chrześcijańskie demoninacje odrzucają jasne nauczanie biblii i wybierają aktywnych, niepokutujących homoseksualistów jako biskupów, gdy ci biskupi występują przed kamerami i wylewają potoki słów na temat tego, jakiejże to trzeba dojrzałości, aby podjąć taki krok to stajemy się kulturą moralnego negatywu. Gdy Najwyższy Sąd Stanu Massachusett dopuścił do tego, że homoseksualiści mogą zawierać małżeństwa to ciemność jest światłością, a światłość ciemnością. Jeśli jakikolwiek nominowany sędzią, który sprzeciwia się prawu kobiet do zabijania nienarodzonego dziecka, jest postrzegany jako ktoś nie pasujący do swego urzędu to masz wtedy moralny negatyw. Jeśli tolerancja wszystkiego jest postrzegana jako moralna cnota, gdy lokalni kapłani nazywają ewangelizacje „mową nienawiści’ , gdy sądy dyskutują czy stwierdzenie: „jeden naród przed Bogiem” jest konstytucyjny, nasze kultura staje się moralnym negatywem.

Kiedyś ten kraj miał wyraźniejszy moralny kodeks. Nigdy nie byliśmy jakąś utopią moralną, jakby to mógł sobie ktoś wyobrazić, lecz Ameryka miała judo-chrześcijańską moralność, która była fundamentem naszego społeczeństwa. Światło było światłem, a ciemność, ciemnością. Grzech był nazywany grzechem, a dobroć dobrem. Moralne fundamenty powoli uległy zniszczeniu.

Jak to się stało? Kościół nie wykonał swojej pracy. To my zostaliśmy powołani do tego, aby być solą ziemi, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się zła. To my mamy być prorokami Boga, konfrontującymi zło i przedstawiającymi Jezusa jako rozwiązanie. Lecz kościół zbyt często bardziej usiłuje dopasować się do kultury niż ukazywać jej deprawację. Zamiast pozwolić na to, aby Słowo Boże kształtowało nasze umysły, my sami kształtujemy naszą interpretację Biblii zgodnie z powiewami popularnej kultury.

Moja własna denominacja jest tego smutnym przykładem. W 1840 roku Południe przyjęło niewolnictwo. Zamiast skonfrontować się z tym złem, Southern Babtist (Zgromadzenia Baptystów Południa) poddało się kształtowaniu chwili. Wykrzywili Pismo i głosili niewolnictwo z kazalnic. Widziałem książkę, która „udowadniała z Pisma”, że Bóg stworzył czarnych jako poddanych. Wraz z tysiącami innych południowych baptystów stałem w zeszłym roku i publicznie pokutowałem z grzechów naszych ojców. Gdy kościół wykrzywia biblijne nauczanie, aby dopasować je do popularnych poglądów, rozwija się moralny negatyw.

Teraz inne denominacje popadają w tą sama pułapkę. Nasza kultura przyjęła homoseksualną obrzydliwość jako coś normalnego, a nawet przyjemnego. Nikt szukając  w Piśmie nie doszedłby do takiego wniosku. Niewiele idei jest tak wyraźnie pokazanych w Biblii jak to, że małżeństwo jest złączeniem kobiety i mężczyzny w monogamicznej relacji i to, że seksualna aktywność poza tym związkiem jest grzechem. Lecz zamiast przeciwstawić się temu złu w naszej kulturze, wiele kościołów wykręciło Pismo, aby dopasować się do popularnych poglądów na temat moralności seksualnej. Cudzołóstwo jest normalne, dziewictwo – dziwaczne. Tak zwani chrześcijańscy kapłani błogosławią homoseksualne związki. Jak może sługa Boży błogosławić to, co Bóg potępia? Prorocy nie wzywają już kultury, aby się poddawała Bożemu Słowu; zamiast tego udzielają błogosławieństwa ludzkiej deprawacji.

“Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem”.  Kultura moralnego negatywu jest chora, zdeprawowana i balansuje na krawędzi upadku. Nasz naród ma głęboki problem i to nie polityczny, ekonomiczny czy edukacyjny. Jest to problem natury moralnej i duchowej. Żadne społeczeństwo nie może prosperować, ani nawet przetrwać hołdując kulturze moralnego negatywu. Jak możemy stać bez moralnego kręgosłupa?

Czy nie ma nadziei? Nie jest tak. Izrael pod koniec okresu Sędziów, osiągnął taki poziom deprawacje, że nawet Larry Flynt by się zaczerwienił; stali się kulturą moralnego negatywu. Lecz to, co najlepsze było jeszcze w przyszłości, 50 lat przed Izraelem.

Jak to się zmieniło? Jeden człowiek, Samuel, oddał siebie samego Bogu. Wiernie ogłaszał prawdę przez wiele lat, Izrael wrócił do Boga w czasie jego posługi, po czym wspiął się na szczyty chwały pod przywództwem króla Dawida, którego Samuel namaścił.

Ameryka jest w niebezpieczeństwie, lecz nie bez nadziei. Kobiety i mężczyźni wiary muszą stanąć mocno i nie zgadzać się na kompromis prawdy z rozkoszami naszej kultury. Mamy konfrontować się z moralnym negatywem przy pomocy wspaniałych kolorów Bożego światła. Moc Boża ciągle zmienia serca.

Modlę się o to, aby w wyborach tego roku, Bóg wzbudził w tej ziemi liderów, którzy będą mieli wyraźną moralną wizję – którzy będą widzieli prawo jako prawo, zło jako zło. Lecz światło Boże nie będzie świeciło w tej ziemi jedynie poprzez polityków. Pan będzie świecił przez ciebie i przeze mnie; chrześcijan, którzy są poddani Bogu i pozwalają, aby Jego Słowo kształtowało ich przekonania, i którzy pozwolą na to, aby ich światło świeciło jasno.

Niech pełnia kolorów Bożej prawdy wyprze kulturę moralnego negatywu.раскрутка сайта

Klejnoty poznania

Zaremba Piotr
VII /VIII. 1996

Ez.16.17.
A ty nabrawszy wspaniałych swoich klejnotów z mojego złota i srebra,które ci dawałem, robiłaś sobie podobizny bożków i z nimi uprawiałaś nierząd

Oz. 2.8.
Ale ona nie w ie, że to Ja dawałem jej srebro i złoto w obfitości, z którego oni robili sobie Baala.

Jedną z najbardziej niebezpiecznych form bałwochwalstwa jest bałwochwalstwo “ukryte” nie polegające na tworzeniu figur czy obrazów , lecz na oddawaniu czci Bogu takiemu jakim On nie jest, czy te ż po prostu bogu stworzonemu w naszej wyobraźni. W liście do Rzymian czytamy, że bałwochwalstwo to nie tylko obrazy (1,18 i n.):
gniew Boży z nieba objawia się przeciwko WSZELKIEJ bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
Ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki.

To co się pomiędzy tymi dwoma wersami znajduje, wyjaśnia jak nale ży spoglądać na Boga (mo żna Go oglądać w Jego stworzeniu ,,., można Go poznać umysłem ) oraz jakie błędy popełniono. Konsekwentnie patrząc na kolejne wersety widzimy, że najpierw błąd powstał właśnie w umyśle (w. 21):

znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności
Po czym posunęli się dalej tworząc sobie (w.23)

obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy.

Ponieważ że ostatni etap rozwoju znikczemniałego umysłu raczej nam nie grozi, zajmijmy się tym wcześniejszym , kiedy to tworzymy w naszych sercach obraz Boga takiego, jakim On nie jest na prawdę. Czytamy w Słowie o tym, że “Żydzi wymyślili o Bogu wiele rzeczy nieprawdziwych.“ (……….)

Pomimo, że nie jest to figura, nadal pozostaje to stworzeniem, a nie Stwórcą. Jeżeli czcimy i służymy takiemu obrazowi to jest to bałwochwalstwo.

Współczesne Chrześcijaństwo jest trapione przez wewnętrzne podziały i jest dla ka żdego widocznym znakiem braku prawdziwego uczniostwa Chrystusowego (braku miłości wzajemnej), którego główną przyczyną jest właśnie “ukryte bałwochwalstwo”. Oto przez stulecia istnienia Kościoła najpierw apostolskiego, później powszechnego i w końcu reformowanego jego słudzy:

Ez.16.17
nabrawszy wspaniałych swoich klejnotów z mojego złota i srebra, które im dawałem, robili sobie podobizny bożków i z nimi uprawiają nierząd

Jak mogło dojść do takiej sytuacji? Jak czytamy powy żej Bóg w swojej miłości dawał klejnoty ze złota i srebra . Cóż to za cenne dary otrzymywał Kościół od Boga? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Piśmie:

Ps. 12.7
Słowa Pana są słowami czystymi, srebrem przetopionym, odłączonym od ziemi, siedemkroć oczyszczonym

Ps. 19.10
Wyroki Pana są prawdziwe, a zarazem sprawiedliwe. Są bardziej pożądane niż złoto, nawet najszczersze ,

Sal.8.11.
Mądrość bowiem jest cenniejsza niż korale, i żadne klejnoty jej nie dorównają .

Kościół otrzymywał prawdziwie, złote klejnoty tajemnic Królestwa Bożego i zamieniał je na podobizny bożków, które były i są czczone i uwielbiane przez tych, którym zostały powierzone lub ich następców, z uporem porównywalnym do uporu ludzi oddających cześć drewnu i gipsowi, z zaślepieniem wcale od tamtych nie mniejszym i bronione z gorliwością niegodną dziś ju ż martwej litery. Niejako “przy okazji” swoje dorzucił diabeł, ojciec kłamstwa i Kościół Boży zamiast tętnić życiem , sprawiedliwością, radością i pokojem, zdrowiem!, huczy sporami doktrynalnymi, oddając cześć stworzeniu zamiast Stwórcy. To, co w zamiarze Bożym było złotym klejnotem, stało się obrzydliwą kukłą przed Bogiem, przyczyną nierządu dla dzieci Bożych i powodem zgorszenia dla niewierzących, którzy szukając znaku uczniostwa Chrystusowego wśród tych, którzy się zwą Chrześcijanami, nie znajdują go tam.

Wielu Chrześcijan nie widzi nic poza swoją denominacją , inni zrażeni tym , hamują swój wzrost stojąc z boku, a jeszcze inni usiłują szukać ratunku w tworzeniu ugrupowań niezależnych, które stają się coraz modniejsze. Powodem takiego zachowania może być fakt cielesności i chodzenia w religijności (pomimo głośnych okrzyków o rzekomej wolności), co przenoszą na działania zboru, czy Kościoła w ogóle.

Myślę, że Biblijne stwierdzenie:
Tyt. 1.15.
Dla czystych wszystko jest czyste, a dla pokalanych i niewierzących nic nie jest czyste , ale pokalane są zarówno ich umysłu,, jak i sumienie.

można z powodzeniem zacytować inaczej:
dla ludzi wolnych wszędzie jest dostępna wolność, zaś dla cielesnych wszędzie widoczna jest religijność.

Niezrozumienie istoty przesłania Dobrej Nowiny powoduje, że setki i tysiące godzin, które umiłowani w Panu mogliby poświęcić na społeczność z Panem, tracą bezpowrotnie na dyskusje, które do niczego nie prowadzą , bo nie mogą. Grzech bałwochwalstwa tępiony wszędzie gdzie się da, znakomicie się czuje w naszym własnym domu, który jest nazwany świątynią Ducha Świętego. Patrząc na Stary Testament, widzimy, że w różnych okresach istnienia świątyni udawało się wstawić tam wiele takich obrzydliwości. Oczywiście, nigdy nie odbywało się to bez widocznych skutków. W księdze Ozeasza czytamy jakie są następstwa bałwochwalstwa w ogóle:

Oz. 5.4
Ich uczynki nie pozwalają im zwrócić się do swojego Boga, gdyż duch wszeteczeństwa jest w ich sercu, tak, że nie znaj cf Pana

Efektem takiej postawy w stosunku do jakichkolwiek doktryn czy nowych “Chrześcijańskich pomysłów” jest brak wzrostu w Chrześcijańskim życiu wielu, jak powiada Ozeasz “tak, że nie znają Pana “. Każdy z nas na pewno zna Chrześcijan o bardzo skrajnych poglądach na wszelkie inne denominacje czy grupy chrześcijańskie i nie tylko Chrześcijańskie, wypowiadających się w bardzo zdecydowanym i ostrym tonie na ich temat, lecz również nie wykazujących jakiegoś szczególnego wzrostu czy też godnego pragnienia poznania.. Oto właśnie okazuje się, że taka postawa – “ich uczynki” – nie pozwala na przyjście dostatecznie blisko do Boga, aby sięgnąć po nowe klejnoty prawd duchowych. Zachodzi bowiem obawa, że “duch wszeteczeństwa”, który jest nich (czyli niewłaściwa postawa), uczyni z tego Bożego klejnotu kolejnego Baala.

Ap. Paweł ostrzega nas przed tym , że IKor.8.1,2
poznanie nadyma, ale miłość buduje .
Jeśli kto mniema, że coś poznał , jeszcze nie poznał, jak należało poznać;

Takie dwa sposoby podchodzenia do poznania otrzymanego od Boga, są sobie przeciwstawione i tak muszą być traktowane. Je żeli zrozumienie prawd Bożych pozostaje na poziomie nadymania osoby czy grupy osób tym poznaniem obdarzonych, to zamiast budować w miłości, staje się bałwanem, wielbionym i uznawanym za jedynie właściwą drogę do zbawienia. Dalsza część tego Słowa objawia rzeczywistość takiego poznania : jeszcze nie poznał, jak należało poznać. Dlaczego? Bo cząstkowa jest nasza -wiedza … (I Kor. 13.9). Właśnie fakt, że cząstkowa jest nasza wiedza powinien wpływać na to, że będziemy z tych cząstek wiedzy jak z puzzli składać obraz całości , a nie na pojedynczych klockach lub na niewielkich ich grupach budować wieżę Babel , ponieważ do poznania Boga potrzebni są wszyscy święci:

Ef.3.18
abyście mogli pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie,…

W tym miejscu ap. Paweł pokazuje, że poznanie i miłość wcale nie muszą być sobie przeciwstawione, lecz doskonale się mogą uzupełniać, przy czym miłość przewyższa wszelkie poznanie.

Przypuszczam , że nie znaleźlibyśmy wtedy wielu Bożych prawd, które stały się na przestrzeni stuleci, przedmiotem czci i kultu jako jedynie słuszne, prawdziwe, właściwe i do zbawienia prowadzące.
Religijność bierze swój początek w opisanym typie ukrytego bałwochwalstwa. Duch religijności to nic innego, jak duch wszeteczeństwa zaprzęgnięty do oddawania czci doktrynom (naukom ludzkim) niekoniecznie teologicznym, które stanęły ponad Bogiem i z pewnością jest to jeden z najsilniejszych duchów. Oczywiście same doktryny mogą być i przeważnie są dobre. Od ich prawidłowości zależy dalszy wzrost poszczególnych członków Kościoła jak i jego całości. Jest to obserwacja, która może być dokonana przez każdego i jest widoczna w licznych przykładach kościołów, które pewne prawdy przyjęły i na nich się zatrzymały. Tyle wzrostu ile umożliwiło zrozumienie danej prawdy Biblijnej dokonało się i oczekują one teraz na dalsze otwarcie się na nowe zrozumienie. To otwarcie często staje się niemożliwe z powodów opisanych wyżej, ale nie dyskwalifikuje ich jako ludzi zbawionych. Pochodzenie tego typu religijności wydaje się być proste – wynika z cielesnego chodzenia dzieci Bożych, które nie mając żadnych przeżyć duchowych, zastępują je cielesną mądrością, usiłując przekonywać innych o swojej racji “w słowach mądrości ludzkiej” zamiast “w mocy Bożej”. Biblia ostrzega nas przed chodzeniem w ciele (Rzym. 8.5-8):
Bo ci, którzy żyją według ciała myślą o tym co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe. Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha , to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaj się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś którzy są w ciele Bogu podobać się nie mogą .

Ci którzy żyją według ciała myślą, o tym co cielesne”- jak bardzo prawdziwe są to słowa i jak często można ich funkcjonowanie rozpoznać w Ciele Jezusa. Wielu prawdziwie cielesnych chrześcijan dostrzega w Kościele tylko to co cielesne, tj. organizację, zamiast zorganizowanego organizmu, muzykę zamiast uwielbienia, liturgikę zamiast społeczności itd. itd….. Długo można wyliczać ró żne możliwe systemy zaliczania lub nie zaliczania się nawzajem do ugrupowań chrześcijańskich, a przecież:

IKor. 12.12,14
wszystkie członki ciała, chociaż ich jest wiele tworzą jedno ciało, tak i Chrystus. albowiem i ciało nie jest jednym członkiem , ale wieloma.
Wprowadzając nieco inne spojrzenie na dalsze wersety (lw5-21) przeczytajmy to tak:
jeśliby rzekła noga do ręki: ponieważ nie jesteś ręką nie należysz do ciała , czy dlatego nie należy do ciała , a jeśliby rzekło oka do ucha: ponieważ nie jesteś okiem, nie należysz do ciała, czy dlatego nie należy do ciała.  Jeśliby całe ciało było okiem, gdzież byłby słuch? A jeśliby całe ciało było słuchem, gdzież byłoby pogonienie ? Tymczasem Bóg tak umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał. Nie może więc oko powiedzieć ręce: nie potrzebuj ę ciebie; albo głowa nogom: Nie potrzebuję was.

Dlaczego tak jest?
Dlatego, że IKor. 6.17 kto się łączy z Panem jest z nim jednym duchem.
Skoro mamy więc zapewnienie o duchowej jedności ciała Chrystusa, dlaczego nie ma jedności w rzeczywistości widzialnej? I na to pytanie znajdujemy odpowiedź w Piśmie:

I Kor 3.3.
Jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia , to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? (myślicie) Jak. 4.1. Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych?

Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy przyjmować wszystko co się w okolicy pokazuje i ze wszystkimi bratać się, bo to też byłoby cielesne. Cóż zatem czynić?
Zgodnie z listem do Efezjan 4.12-16 powinniśmy świętych (w tym samych siebie):

przygotowywać do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego. Abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na bezdroża błędu. Lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową w Chrystusa, z którego całe ciało spojone i związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości.

Wszelkie Boże skarby mądrości i poznania Królestwa Bożego mają więc być wykorzystywane w jednym celu, do którego droga opisana jest powyżej na kilka sposobów:

1) wzrastanie pod KAŻDYM względem w
Chrystusa

2)
wzajemnie się zasilać

3) spoić i związać

4) ROSNĄĆ

5) BUDOWAĆ

aracer

Patrząc na Tego, który jest niewidzialny

Frangipane Francis
1 Król. 19:10

Zapytał Pan Eliasza:
– Co tu robisz, Eliaszu?

A on odpowiedział:
– Gorliwie stawałem w obronie Pana, Boga Zastępów, gdyż synowi izraelscy poczycili przymierze z z tobą, poburzyli twoje ołtarze a twoich proroków wybili mieczem. Pozostałem tylko ja sam, lecz i tak nastają na moje życie, aby mi je odebrać.

Takie przeżycie, gdy dajesz z siebie to, co najlepsze i nie udaje ci się może być druzgocące. Eliasz został zniechęcony przez postawę Bożego ludu. Myśląc że jest nieudacznikiem, uciekł przed Izabel i prosił Boga, aby odebrał mu życie.  Pismo mówi nam, że „przewlekłe oczekiwanie sprawa sercu ból” (Przyp. 13:12). Eliasz ogromnie chciał zobaczyć naród wzbudzony w pokucie, lecz nie rozumiał roli jaką mu Bóg wyznaczył. Być może głównym błędem Eliasza było to, że on sam osobiście niósł ciężar przebudzenia Izraela. Nie znając swojego miejsca zajął miejsce Boga.  Kiedy serce choruje na zniechęcenie i rozczarowanie łatwo stracić perspektywę. Musimy pamiętać o tym, że poza Duchem Świętym, nikt nie jest w stanie zmienić serca drugiego człowieka. Wiele z tego zniechęcenia Eliasza pojawiło się wskutek fałszywych oczekiwań, jakie nałożył na siebie.

W swym odrzuceniu, samotny i zraniony Eliasz schował się w jaskini góry Horeb. Dla nas, użalanie się nad sobą może stać się duchową jaskinią, może nas schwycić w pułapkę ciemnej dziury samotności i bólu. W takim miejscu oddzielenia nie słyszymy głosu zachęty Boga; wszystko, co słyszymy to echo naszego własnego głosu rozdzierającego i pomnażającego nasze problemy.

Wywołując Eliasza z jaskini Pan powiedział do niego (w. 11):

– Wyjdź i stań na górze Przed Panem.

Eliasz wyszedł z ciemności jaskini i zdarzyło się coś niesamowitego (1 Król19:11-12):

„A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny wstrząsając górami kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz t ym trzęsieniu ziemi nie było Pana. Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana . Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było pana. A po ogniu cichy, łagodny powiew”.

Nowe objawienie Boga
Czasami bywa tak, że Pan musi udzielić nam zrozumienia Swojej woli, w rzeczywistości uwalniając nas w ten sposób z ograniczeń naszych poprzednich doświadczeń. Pan przechodził, lecz nie było go w wichrze, trzęsieniu ziemi i ogniu, które były dobrze znanymi Eliaszowi symbolami. Pana, który wywoływał te potężne manifestacje nie było w nich.

Dla Eliasza wielkie manifestacje były znakami Bożej aprobaty, lecz nadchodziło coś nowego, co wymagało świeżego poddania się żywemu Bogu. Nowe namaszczenie – „podwójna porcja” – nadchodziło! To nowe dzieło Boże zakończy panowanie Jezebel i zniszczy cześć dla Baala. Całkiem odmienny charakter tego nowego namaszczenia, będzie nie tylko widoczny w nadnaturalnych manifestacja, lecz jeszcze większej mądrości i współczuciu.

Gdy minął ostatni znak, czytamy (w.12): „A po ogniu cichy łagodny powiew”. Ten dźwięk nie był głosem Bożym, to był wstęp do obecności Bożej. Eliasz rozpoznał świętą ciszę i „zakrył płaszczem swoją twarz” (w. 13), aby nie patrzyć na Boga.

Być może było to bardzo blisko miejsca, gdzie Mojżesz, 500 lat wcześniej, ukrył się, gdy Pan przechodził. Teraz była kolej na Eliasza. Wejście do tego wiecznego pokoju było wejściem w Obecność Boga.

Patrząc na Tego, który jest niewidoczny.
Trzęsienie ziemi, ogień, sztorm – znaki, które towarzyszyły Eliaszowi – są również znakami naszych czasów, lecz, aby wejść na nowy poziom musimy rozpoznać Bożą bliskość, miejsce, gdzie nie ma „trzęsień ziemi” czy „sztormów”, które przyciągają naszą uwagę. On wymaga tego, abyśmy weszli w oczyszczoną relację z Nim – taką, która jest oparta na Jego miłości i szepcie Jego słowa, a nie na sprawach naszych czasów.

Tak więc, musimy nauczyć się słuchać głosu Tego, który rzadko mówi głośno i obserwować działania Tego, który inaczej jest niewidoczny. Eliasz otrzymał odwagę do zniesienia złości Jezebel w taki sam sposób jak Mojżesz, który musiał stanąć przed wściekłością faraona: „trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny, tak jak gdyby go widział” (Heb. 11:27).
Również i my trzymamy się widząc Tego, który jest niewidzialny. Lecz zanim  rzeczywiście będziemy mogli rozeznać Obecność Bożą, musimy rozpoznać delikatny podmuch, który poprzedza Jego obecność. Jakie jest to duchowe zjawisko? To jest Duch Święty poddający sobie aktywność ziemi i przygotowujący pojawienie się Pana.

Jeśli mamy osiągnąć moc potrzebną w czasach ostatecznych tego wieku, musimy nauczyć się wykrywać, bez wielkich znaków, cichy głos Boży. On nie będzie walczył o naszą uwagę; On musi być poszukiwany. On nas nie będzie zaskakiwał, On musi być dostrzegany. Nie potrzeba szczególnych zdolności, aby „rozpoznać” trzęsienie ziemi, ogień, czy wielki sztorm, lecz, aby czuć delikatny powiew Boga, inne nasze działania muszą być wygaszone. W naszym świecie nieustannej presji i ciągłego rozpraszania naszych serc, musimy ruszyć ku niewidzialnemu światu Bożego Ducha. Musimy nauczyć się „widzieć” Tego, który jest niewidzialny.

Nowy początek.
W cichości serca Eliasza, pojawił się Pan. Ponownie Wszechmogący zapytał (1 Król.19:13):
– Co tu robisz, Eliaszu?
A Eliasz udzielił tej samej odpowiedzi.
– Gorliwie stawałem w obronie Pana, Boga Zastępów, …. pozostałem tylko ja sam, lecz i tak nastają na moje życie, aby mi je odebrać.

Odnawiając perspektywę Eliasza, Pan zapewnił go, że jest jeszcze 7000 Izraelitów, którzy nie skłonili się przed Baalem.  Ale, miało pojawić się nowe zadanie. Pan powiedział Eliaszowi, że ma wyznaczyć  Chazaela na króla Syrii i Jehu na króla Izraela. Miał również przygotować Elizeusza, który miał być jego następcą (1 Król. 19:15-16). Na Horbie, Bóg udzielił „podwójnej porcji” duchowej mocy. Choć Bóg dał namaszczenie Eliaszowi to Elizeusz miał w tym namaszczeniu chodzić.  I faktycznie, pod potężnym, nowym namaszczeniem następca Eliasza, Elizeusz, mógł zrobić dwakroć więcej cudów (2 Król.2:9-14). Bardziej niż prorok sądu, dzieła Elizeusza przypominały raczej dzieła Chrystusa. Elizeusz pomnożył chleb (2 Król 4:42-44); pokonał armię przeciwnika oślepiając ich; ustanowił pokój między Izraelem a Aramem (2 Król. 6:14-23); uzdrowił Naamana, syryjsiego generała (2 Król.5:1-14); namaścił Jehu, aby zniszczył cześć składaną Baalowi i Izabel (2 Król. 9-10), który też przeprowadził coś, co jest najbliższe przebudzeniu, jakiego kiedykolwiek dziesięć północnych plemion przeżyło (2 Krl. 10:28, 30).

Eliasz osobiście nie spowodował odnowienia narodu, a jednak otrzymał większe zrozumienie swojego miejsca w Bogu. Jego powołaniem było „iść przed” i przygotować drogę na przyjście większych rzeczy. Wielu z nas niszczy siebie samych usiłując wywołać przebudzenie. Być może naszym powołaniem jest przygotować grunt pod to, co ma przyjść po nas.

Eliasz odniósł sukces „przygotowując drogę”, jego duchowe namaszczenie zostało przydzielone Janowi Chrzcicielowi, jako heroldowi zarówno pierwszego jak i drugiego przyjścia Chrystusa (Mal. 4:5-6; Mat 17:11). Ostatecznie, Bóg zabrał Eliasza do nieba w rydwanach ognia i wichrze, które były dobrze znanymi Eliaszowi manifestacjami.

W miarę jak czasy się kończą, Bóg obiecał, że podobnie jak Eliasz, my również otrzymamy „podwójną porcję” (Iz. 61:7; Jn 14:12). Może to oznaczać, że Bóg objawi nam siebie samego w takiej chwale, jakiej jeszcze nigdy dotąd nie znaliśmy, lecz najpierw On musi powstrzymać naszą nie namaszczoną aktywność i zmagania naszego ciała. On musi doprowadzić nas do kresu naszych możliwości; tam, gdzie zaczynają się Jego możliwości. Gdy przestaniemy zajmować miejsce Boga, znajdziemy swoje miejsce w Nim.

Pomimo, że duch Izabel w oczywisty sposób manifestuje się w naszym świecie, jego dni są policzone. Naszym zadaniem jest wyciszyć się i wiedzieć, że Chrystus jest Bogiem. On zwycięży wszystkich Swoich wrogów. On będzie wywyższony ponad całą ziemią a przebywać w Nim to mieszkać w Warowni Bożej.

O, Panie, jak łatwo popadamy w religijne zwyczaje i duchową głuchotę. Panie, pragnę Twoich dróg, pragnę oczu, które widzą i uszu które słyszą wyraźnie. Naucz mnie, Panie Jezu, intymności z Bogiem. Usuń tajemnice otaczającą Ciebie, abym mógł naprawdę poznać Ciebie.

Przebacz mi to, że szukam znaków zamiast słuchać Twojego głosu. O, Boże, pragnę prawdziwie poznać Ciebie tak, jak Mojżesz poznał, aby przebywać w Twojej chwale. Odnów Twój kościół podwójną miarą, którą obiecałeś i prowadź nas do pełni Twej mocy. W imieniu Jezusa, Amen.

Zaadoptowane z książki, „The Stronghold of God” (Warownia Boża).

продвижение сайта

Przyspieszenie czasu

Frangipane Francis

Nie znam ani jednego lidera, który by nie wierzył, że żyjemy w czasach ostatecznych. Wszędzie, gdzie jestem dyskutuje się proroczy rozkład wydarzeń niebieskich, każdy ma swój własny katalog znaków potwierdzających koniec czasów. Jeśli prawdą jest, że, być może, pozostało mniej niż jedno pokolenie do zakończenie czasów, powinniśmy oczekiwać tego, że będziemy oglądać boskie przyspieszenie w duchowej rzeczywistości.  Faktycznie, nasza służba często cytuje fragment Iz. 60:1-3 dotyczący manifestacji chwały Pańskiej w kościele czasów ostatecznych. Jednak objawienie Izajasza kończy się zachęceniem w.22 (B.W-P): „Ja, Pan, dokonam tego szybko, gdy tylko czas właściwy nadejdzie„.

Potraktujmy to osobiście, nasze dojrzewanie i przemiana zostaną przyspieszone w nadchodzących dniach!  Rozważmy następujące słowa ap. Pawła z Listu do Rzym 9:28 (B.W-P):  „Pan bowiem wypełnia swoje słowo na ziemi skutecznie i rychło”. Nie ma żadnego powodu, aby Pan nie mógł zrobić tego szybciej niż postanowił: On stworzył wszechświat w ciągu siedmiu dni! W czasach ostatecznych najbardziej podoba mi się to, że chodzi tu nie tylko o Pana, który działa szybciej, lecz o to, że to w nas wykonuje On głębszą i gruntowniejszą (solidną) pracę. Rzeczywiście jeśli  chcemy
przyspieszenia to musimy skupić się nie solidności.  Tak, Jego obietnice dotyczą zarówno szybkiej jak i solidnej pracy.

Kto słyszał o czymś takim? Kto widział coś takiego? Czy ziemia może być zrodzona w jednym dniu, czy naród może się urodzić za jednym razem? A jednak Syjon, zaledwie poczuł bóle, od razu porodził swoje dzieci” (Iz. 66:8)

Wiem, ze wielu jest zmęczonych walkami i opóźnieniami a jednak Pan mówi, że nadchodzi czas, gdy nie będzie już więcej żadnych opóźnień: A jednak Syjon, zaledwie poczuł bóle, ….od razu porodził swoje dzieci!

W pełni czasu
Większość z nas wie o tym, że Biblia była napisana w grece, która używa dwóch słów opisujących koncepcję czasu. „Chronos” odnosi się do chronologicznego czasu, podczas, gdy „karios” jest zazwyczaj tłumaczone jako” wypełnienie czasu” (pełnia czasu). Czas „karios” to są te unikalne chwile, gdy następuje potężny wybuch duchowego wypełnienia, które istnieją pomiędzy przekazaniem obietnicy a epokami.

W okresach czasu „kairo” Duch Święty dokonuje inwazji samej materii życia: wszystko przyspiesza i zmienia się w miarę jak rzeczywistość zmienia kierunek pod wpływem działania niezmiennego Boga. Noe żył w okresie „kairos”. Mojżesz wyprowadził Izraela z Egiptu w okresie „kairos”. Jezus przyszedł „gdy nadeszło wypełnienie czasu” (Gal 4:4) i
świat oznacza swoje kalendarze od narodzin Syna Bożego.

Jest dla mnie zdumiewające, że podczas pierwszego stulecia „kairos”, Jezus był w stanie zebrać zwykłych, niereligijnych ludzi i w ciągu trzech i pół roku przemienić ich w potężnych apostołów. Ci ludzie uzdrawiali chorych, wskrzeszali umarłych, mieli w sobie taką duchową głębię, że napisali Pisma, które uważane są za natchnione przez samego Boga.  Jak to możliwe, że tak szybko wzrośli? To Pan przyspieszył ich wzrost „we właściwym czasie”. Żyli w okresie czasu „kairos”.

Przekazanie Życia
Lecz szybki wzrost apostołów nie wynikał z tego, że intelektualnie pojęli nauczanie Jezusa. Był inny składnik ich przyspieszonego wzrostu – Jezus przekazał im Swoje namaszczenie poprzez Ducha Świętego. Potrzeba było trzydziestu lat, aby w Jezusie została osiągnięta pełna postawa, lecz tylko trzech i pół lat z kulminacją w dniu Zielonych Świąt, aby to przekazać Jego uczniom! Dowodem jest to, że w ciągu niecałych 44 dni od Jego odejścia, uczniowie robili to samo to, co robił Jezus.

Jezus nauczał ich słowa, lecz również przekazał Swoim uczniom autorytet do robienia tego, co Sam robił. Celem Jezusa było zastąpienie Jego służby  poprzez przekazanie. Zasadniczo mówił o przekazaniu, gdy mówił do uczniów: „Dzieła, które ja wykonuję, w będziecie czynić również” (Jn. 14:12a). Nawet po Jego śmierci skutki przekazania miały trwały poprzez to, że zajmie pozycję po prawej stronie Ojca i „większe rzeczy nad te czynić będziecie, bo ja idę do Ojca” (Jn 14:12b).

Jako zielonoświątkowcy skupiliśmy się na uczniach mówiących językami, lecz to, co się pojawiło, było znacznie ważniejsze. Poprzez Ducha Świętego Jezus przekazał uczniom apostolskie przywództwo i penetrującą moc charakteru: uprawomocnienie do duchowych znaków i cudów potwierdzające ich autorytet. To właśnie dlatego, gdy czynili znaki i cuda, mogli automatycznie kierować tłumy ku Jezusowi, mówiąc:  „Czemu się tak nam przyglądacie, jakbyśmy to własną mocą uczynili, że ten chodzi” (Dz. 3:12). Oni znali tą moc, która przyszła poprzez napełnienie Duchem  Świętym.

Pamiętaj, Jezus powiedział o Duchu Świętym: „On weźmie z Mego i wam oznajmi” (Jn 16:14).  Ujawnienie życia i mocy Chrystusa to przekazanie namaszczenia. Dowodem tego, że otrzymaliśmy Chrystusowe namaszczeni jest to, że mamy moc, co najmniej w takiej samej mierze, aby czynić to, co czynił Jezus. Namaszczenie Chrystusa może być objawione poprzez ciebie w unikalny sposób przez służenie innym: może manifestować się przede wszystkim w twoim życiu modlitewnym i badaniu Słowa Bożego. Namaszczenie Chrystusa może pojawić się poprzez pasje i moc do uzdrawiania chorych czy okazywania autorytetu nad demonami czy na wiele innych sposobów, lecz jest to namaszczenie Chrystusa nad twoim życiem, które definiuje nasze poczucie życiowego celu na ziemi.  Czy służymy jako nauczyciele, pastorzy, prorocy czy ewangeliści: „z Jego pełni wszyscy wzięliśmy i to łaskę za łaską” (Jn 1:16).

Stary Testament
Widzimy  żywe przykłady przekazywania namaszczenie w Starym Testamencie. Eliasz był jednym z tych silnych proroków ST, a jego protegowany Elizeusz był farmerem. Trudno o dwie bardziej różniące się od siebie postacie. Krok po kroku, synowie proroków (w naszym tłumaczeniu BW jest „uczniowie poroccy” – przyp. tłum) obserwowali jak Elizeusz chodzi w z wielkim prorokiem Eliaszem. Celem Elizeusza nie było tylko otrzymanie informacji od Eliasza; on szukał „podwójnej porcji ducha”, który spoczywał na tym mężu Bożym. On w swej największej gorliwości starał się o namaszczenie Eliasza.

Namaszczenie nad życiem Eliasza manifestowało się czy było symbolizowane przez jego płaszcz.  Tego płaszcza Eliasz używał do zakrycia twarzy, gdy Pan zbliżył się do góry Horeb. Gdy prorok po raz pierwszy podszedł do Elizeusza, to „zarzucił na niego swój płaszcz” (1 Król 19:19). W istocie, robiąc w ten sposób, mówił do Elizeusza: „Jeśli będziesz trzymać się mnie. Będziesz nie tylko moim następcą, lecz ja dam ci namaszczenie”. Eliasz zbliżył się do Jordanu wraz z Elizeuszem u boku, a synowi proroccy obserwowali to z uwagą. Eliasz wziął płaszcz i uderzył nim w rzekę, po czym przeszli obaj po suchej ziemi. Gdy szli i rozmawiali, Pan powołał w wichrze Eliasza do domu. W czasie, gdy był unoszony zsunął się z jego ramion płaszcz. Elizeusz wziął go, podszedł do brzegu rzeki Jordan. Uderzył w wodę, podobnie jak to zrobił prorok, i powiedział: „Gdzie jest Pan, Bóg Eliasza?” . Jordan natychmiast rozdzielił się a on przeszedł po suchym dnie koryta. Dalej relacja z wydarzeń mówi, że”: „synowi proroccy z Jerycha, rzekli: Duch Eliasza spoczął na Elizeuszu (2 Król. 2:9-1).

Synowie proroccy mogli stwierdzić, że namaszczenie Eliasza (czy „duch”) spoczął na Elizeuszu, ponieważ zrobił on to samo co Eliasz. Poprzez Ducha Świętego duchowa moc namaszczonych mężczyzn i kobiet Bożych może być przekazana innym! Poprzez przekazanie widzimy przyspieszenie wzrostu w służbach czasów ostatnich.

Dom Pana.
Pośród wszystkich niesamowitości jakie pojawia się przy końcu czasów, będziemy również oglądać odnowienie domu Pańskiego. Fundament Chrystusowy jest ponownie odnawiany. W wyniku tego, będziemy wiedzieli pełnię Chrystusowego namaszczenie w kościele (p. Iz 2:2;  Dz. 3:21;  Ef:4:11-16)

Wiem o tym, że namaszczenie do odbudowy domu Pańskie jest nie tylko żywą siłą spoczywająca na moim życiu, lecz jest również mocą możliwą do przekazywania .
Pasją mojego życia  jest przekazywanie tego namaszczeni w latach życia, które mi jeszcze pozostały.  Poprzez naszą szkołę, działania w internecie i telewizji, jak również konferencje i drukowane słowo, staram się przekazać to namaszczenie do budowania domu Bożego tak wielu ludziom, w tak wielu krajach jak tylko mogę.

Co osiągniemy wracając do skoncentrowanego na Chrystusie, zjednoczonego na terenie miasta kościoła?  Boże słowo mówi nam, że Jego dom zostanie odnowiony i wtedy: „Pan, którego pragniecie, nagle przyjdzie do Jego świątyni” (Mal 3:1). Wtedy to przyspieszona praca Boża zacznie pojawiać się w kościele.  Czyż nie jest to, coś czego tak desperacko pragniemy: żeby żywy Bóg objawiał się poprzez nas? Gdy włożymy ręce na chorych, ci będą uzdrawiani? Wierzę, że nadchodzi czas, gdy ambulanse będą zatrzymywały się przed kościołami, zanim dojadą na intensywną terapię.  Bóg czeka na to, aby nam towarzyszyć w naszych wysiłkach zdobywania naszych miast: On chce powstać i posłać napełnione mocą zespoły misjonarzy do muzułmańskiego świata tak, jak wysłał pierwszych uczniów. Oni pójdą uzdrawiając chorych, wzbudzając umarłych i ogłaszając dobroć Bożą.

W miarę jak dom będzie odbudowywany, żywy Bóg zacznie towarzyszyć naszym wysiłkom. Faktycznie, Pan mówi tak: „wtedy przyjdę do was na sąd i rychło wystąpię jako oskarżyciel czarowników, cudzołożników i krzywoprzysięzców, tych, którzy uciskają najemnika, wdowę i sierotę, gnębią obcego przybysza, a mnie się nie boją”. (Mal 3:5) Oczyśćmy nasze pole widzenia z różnorodnych przeszkód i uchwyćmy się namaszczenia do budowania domu Bożego. Duch Święty powtarza mi nieustannie:

– Nie koncentruj się na przepełniających strachem wydarzeniach, które dzieją się wokół ciebie, na terroryzmie, ekonomicznym kryzysie. Niezachwianie skup się na twojej przemianie.

Ponownie, mówi Pan: „Ja, Pan, dokonam tego szybko, gdy tylko czas właściwy nadejdzie„.

раскрутка