Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Moc prawdziwej świętości

Frangipane Francis
Jednym z najczęściej powtarzających się wersetów Nowego Testamentu jest: „wielkie tłumy podążały za Jezusem”. Sama ewangelia Mateusza wspomina o tym ponad 20 razy w różnych okolicznościach, gdy wielkie ilości ludzi przemierzały ogromne odległości, aby być z Chrystusem. Ludzie widzieli w Jezusie pokorę, nieograniczoną moc i doskonałą miłość. Jeśli mamy zdobywać dusze to ludzie muszą widzieć w nas tego samego Jezusa.

Kiedy ludzie widzą Jezusa
A Jezus wezwał uczniów swoich i rzekł: Żal mi tego ludu;  albowiem już trzy dni są ze mną i nie mają co jeść, a Je nie chcę ich podprawiać głodnych, aby czasem w drodze nie zasłabli” (mat 15:32).

Znajdujemy dwa przypadki, gdy Jezus nakarmił tłumy. Za pierwszym razem zdarzyło się to na obszarze pustyni judzkiej i trwało jeden dzień. W drugim przypadku, tłumy były z Jezusem bez jedzenia trzy dni na górze niedaleko Morza Galilejskiego.
Wpływ jaki Chrystus miał na lokalną społeczność żydowską jest niesamowity. Ich cała ekonomia została zatrzymana. Nikt nie zbierał ani nie sprzedawał jarzyn na rynkach, kozy nie były dojone, ogrody uprawiane, krewni doglądający dzieci nie mieli pojęcia kiedy pojawią się rodzice!
W ciągu trzech dni nic nie było normalne! Ludzie z lokalnej społeczności pozostawili za sobą wszystko, gdy usłyszeli, że Jezus jest blisko. Bez zastanowienia, pakowania osiołków, bez zapasu jedzenia czy przekazania informacji tym, którzy zostawali, kiedy mogą się ich spodziewać, oraz dodatkowe tysiące kobiet i dzieci, wszyscy spontanicznie szli za Chrystusem na „pustynne miejsce”. Być może około 10.000 lub więcej osób opuściło swoje wioski, lecz jakoś nie czytamy o tym, aby ktokolwiek narzekał na to, że „nabożeństwo było zbyt przydługie” ani, że „pogoda zbyt gorąca” czy też, że „kazania nudne”. Pomimo tego, że brakowało im wygód i zaopatrzenia byli pochłonięci przez chwałę bycia z Jezusem!
Jakże cudownie musiało być z Jezusem! Gdy Chrystus pierwszy raz nakarmił tłumy, ludzie byli pod takim wrażeniem, że „chcieli go porwać i obwołać królem” (J 6:15)
Taki był Jezus, lecz wśród nas istnieją liczne problemy. Ludzie, którzy faktycznie nie znają Bożego Syna, chcą reprezentować Go innym. Zamiast świadczyć o Jego cudownych dziełach, świadczą tylko o swojej religii. Niezbawieni nie widzą Jezusa. Słyszą o kościele, mówi się im, że grzech jest zły, pożądliwość zła, pijaństwo straszliwym wstydem, lecz oni nie widzą cudownej miłości Jezusa. Tak, te rzeczy są złe, lecz ludzie muszą spotkać się z miłością Jezusa, zanim odrzucą swoją miłość do grzechu.  Jezus nakazywał wielu spośród spotkanych, aby milczeli o nim. Jednemu z nich powiedział: „Bacz, abyś nikomu o tym nie mówił” (Mat 8:4, oraz 9:20, 12:16). Innym całkowicie zakazywał mówić, pomimo tego, że mówili prawdę (Mk 3:11-12). Jeszcze inni, ostrzegał, będą czynić wielkie dzieła, choć ich nie posłał, ani do nich nie mówił, ani ich nawet nie znał (Mat.7:22-23). Faktycznie, byli nawet tacy, przed którymi ostrzegał, których gorliwość do nawracania popychała do tego, że „obchodzili morza i ląd”, lecz ich nawróceni stawali się „dwakroć gorszymi synami piekła” niż oni sami (Mat 23:15).  Nie jest naszym celem, aby kogokolwiek zniechęcać do świadczenia, szczególnie wśród tak wielkich potrzeb, jakie są w naszym społeczeństwie. Niemniej, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że my sami, rutynowo – w motywacjach i czynach – jesteśmy żywym świadectwem, że, chcąc nie chcąc, jesteśmy „znani i czytani” (2 Kor. 3:2). „Świadek” nie jest tylko tym, co jest mówi, lecz jest tym co widać.  Jeśli mamy przyciągać ludzi do Chrystusa w niebie to oni muszą być naocznymi świadkami Chrystusa w nas, lecz jeśli w naszym życiu jest rażący grzech, nasze świadectwo nie będzie skuteczne.

Niech światłość twoja świeci.
W Piśmie, światło symbolizuje doskonałą czystość Świętego Boga. Gdy nasze serca i odpowiednie działania są czyste, światło Bożej Obecności świeci przez nas na ten świat. Właśnie to mając na myśli Jezus mówi nam, aby nasza światłość świeciła przed ludźmi w taki sposób, aby widzieli nasze dobre uczynki i chwalili Ojca (Mat. 5:16).  Jeśli dobre uczynki uwielbiają Ojca to złe uczynki przynoszą Mu dyshonor. Paweł mówi nam, że „poganie bluźnią imieniu Bożemu” z powodu grzechów tych, którzy źle reprezentują Go (Rzym 2:24).  Król Dawid był wielkim świadectwem Żywego Boga dla swego pokolenia, lecz gdy zgrzeszył, jego świadectwo stało się wyrzutem. W Ps. 51 modlitwa Dawida ujawnia właściwą postawę konieczną prawdziwemu świadkowi Bożemu. Modlił się: „Serce czyste stwórz we mnie, o Boże i ducha ochoczego odnów we mnie…wtedy będę uczył przestępców dróg twoich, a grzesznicy nawrócą się do ciebie (Ps. 51:10-13).  Widzisz, wiarygodność twojego świadectwa ginie, gdy grach panuje w twoim życiu. Świąt słyszał już zbyt wielu chrześcijan świadczących o życiu, którego nie prowadzą i sprawiło to, że tłumy ludzi myślą, że chrześcijaństwo „nie działa”.


Skąd mamy wiedzieć, kiedy świadczyć?

„Lecz Chrystusa pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej, lecz czyńcie to z łagodnością i szacunkiem” (1 Ptr. 3:15).

Wielu chrześcijan opowiada świadectwo o Jezusie. Powtórzę, nie chcemy zniechęcić cię do świadczenia o Jezusie; raczej staramy się zachęcić cię do tego, abyś również żył dla Niego! Niech ludzie Go widzą w tobie, zanim zaświadczysz. Są chrześcijanie, którzy publicznie grzeszą w miejscu pracy: tracą kontrolę nad nerwami i wykonują swoją pracę źle, często się spóźniają lub narzekają na zarządzanie czy warunki pracy, a jednak czują się pobudzani do składania swego świadectwa.  Wyznają, że znają Boga, lecz uczynkami zapierają się Jego (Tyt. 1:16). „Głos” w ich umyśle namawia ich: „świadcz o Jezusie”. Czasami ten głos pochodzi od Ducha Świętego, lecz częściej nie. Niewątpliwie, są oni pewni, że pochodzi z nieba, ponieważ czują się „winni” dopóki nie świadczą, a dobrze „czują” się później.
Jest jeden pewny sposób, aby wiedzieć czy głos, który cię pobudza do świadczenia pochodzi od Boga: jeśli jest to głos kogoś, kto widział twoje dobre uczynki i pyta cię o twój styl życia. Ten głos będzie inspirowany przez Boga. Gdy ludzie widzą Chrystusa w tobie – w twojej cierpliwości, gdy jesteś źle traktowany; twój pokój  w przeciwnościach;  twoje przebaczenie pośród zła – będą pytać cię o twoją nadziej.



Nasiona reprodukcji są w twoich owocach.

Jeśli twoje nawrócenie jest szczere, znalazłeś miłość Jezusa to już to, samo w sobie, świadczy o Jego życiu. Niestety, często staramy się prowadzić ludzi do naszej religii, zamiast do Chrystusa. Jak często staramy się nawrócić naszą rodzinę i przyjaciół na tą szczególną strukturę kościelną? Ludzie muszą być prowadzeni do Jezusa, nie do zwykłego kościoła.
Pamiętajmy o tym zawsze, że Jezus chce zdobywać ludzi, a nie wypędzać. Czego Bóg oczekuje od nas? Po pierwsze, upewnijmy się czy nasze nawrócenie jest rzeczywiste, że prawdziwie oddaliśmy swoje życie Jezusowi Chrystusowi. Następnie, bądź zdeterminowany, aby przynosić duchowe owoce miłości i pokory w życiu.  W Ogrodzie Eden Pan umieścił drzewo wraz z „nasionami w owocu”. Pamiętajcie, umiłowani, nasiona, które mają moc reprodukowania życia, znajdują się w owocu. Jeśli chcesz oglądać życie Chrystusa reprodukowane w twoich bliskich i przyjaciołach, chodź w owocach Ducha, ponieważ moc reprodukcji znajduje się w nasionach, a nasiona w twoich owocach. Najpierw musi pojawić się z Drzewa Życia owoc, który przynosi „uzdrowienie narodów” (Obj. 22:2). Nie znajduje się ono w drzewie poznania dobra i zła – legalistycznych prawach, osądzania tego, co jest złe u ludzi.

Jeśli zgrzeszyłeś lub potknąłeś się przed nimi, co wszyscy czasami robimy, pokutuj przed Bogiem i przed tymi, przeciw którym zgrzeszyłeś. Szczera pokuta przed niezbawionymi jest pewnym znakiem, że Bóg jest zarówno realny jak i ma pod kontrolą twoje życie.

Rodzice: czy chcecie wychować swoje dzieci dla Chrystusa? Czy chcecie, aby wasze słowa zaszczepiały wieczne życie? Chodźcie w owocach Ducha Świętego. W miarę jak wasze dzieci będą żywione owocami waszego życia, nasiona z waszego wnętrza będą reprodukować w waszej rodzinie te same cnoty. Czy nawrócisz swojego współmałżonka? Twoich rodziców? Twoich przyjaciół? Chodź w owocach Ducha, w miłości, radości, pokoju, cierpliwości i dobroci. Ci, którzy znają cię, będą postrzegali twoje życie jak o coś atrakcyjnego, zobaczą święte życie Jezusa.

deeo.ru

Nadchodzące wylanie Chwały Bożej

przekazane przez Marca Dupont w Toronto 15 grudnia 2001)

Pan mówi dziś, że nadchodzi wylanie chwały Bożej, najpierw na przywódców, a następnie na Jego Kościół, ponieważ, podobnie jak Mojżesz, musimy zostać pochłonięci przez chałę Bożą, aby szybować z chwały w chwałę.

Pan mówi, że Jego świętość opadnie.. Pan szuka takich mężów i niewiasty, którzy zegną kolana i zrzucą swoje korony autorytetu i obdarowania; szuka tych, którzy zostaną pochłonięci przez Jego świętość. Otrzymamy posłanie o radości Pana, lecz ponad to będzie głoszone przesłanie o świętości i pożerającym ogniu Boga. Podobnie jak serafini mogli wziąć ogień Boży i dotknąć ust posłańców takich jak Izajasz, ci liderzy, którzy uchwycą się świętości Bożej będą nosicielami ognia Bożego. W tej pochłaniającej świętości Bożej będzie miejsce na cuda i znaki.

Oblubienica zerwie owoce narodów.
Łatwo będzie zerwać owoce z drzewa ponieważ po obu stronach Rzeki będą drzewa. Rzeka pochodzi z tronu Bożego. Drzewa będą obfitowały w owoce i będzie wiele różnego rodzaju owoców, na każdą porę. Będą owoce w postaci pokuty, cudów i znaków radykalnej ewangelizacji. Nie bądźcie małowierni, Chwała przychodzi do miast, do narodów. Te narody będą podarowane jako dziedzictwo Jego Synowi.
Pan mówi: przygotowywałem jeszcze przed dniem stworzenia świata. Moją oblubienicę przeznaczyłem do tego, aby powstała, tańczyła w żniwa i wzrosła w sile i chwale, w zdrowi i czystości. Oblubienica powstanie i zbierze żniwo. Czyż nie powiedziałem, abyście czasie, gdy będzie słychać wieści wojenne, trzęsienia ziemi, susze, głód nie dali się zwieść, nie bali się i nie pozwolili, aby wasze serca oziębły? Ewangelia będzie głoszona wszelkim narodom i wszystkim ludziom. W takim czasie jak ten mówię do was, nie pozwólcie wyziębnąć waszym sercom. Niech wasze serca wybuchają Moją Miłością.. Niech wasze serca będą pochłonięte osobą Mojego Syna Jezusa.
Nie bójcie się, Moja doskonała Miłość wygna wszelki strach z waszych serc. Odwaga będzie waszym udziałem, aby deptać po wężach i skorpionach, aby wiązać lwy i wyruszyć przeciwko fałszywym lwom, które ryczą… Prawdziwy Lew z plemienia Judy jest na polowaniu. Wyrusza przeciwko fałszywym bogom. Jako Lew z plemienia Judy pokonał w latach 90-tych i 90-tych fałszywego boga ateizmu zwanego komunizmem, tak i teraz Lew z plemienia Judy wystąpi przeciwko fałszywemu bogu Islamu. Upadnie i to upadnie szybko.

Dni przyspieszenia
Te dni to dni przyspieszenia. Kiedyś mijały stulecia przerw między przebudzeniami, później dziesięciolecia, lecz teraz będzie to zaledwie kilka lat. Druga fala jest już nad wami i fałszywy bożek Islamu upadnie szybko. Nachodzi żniwo, oblubienica powstaje przygotowana, dojrzała i pełna. Okazała, potężna i wspaniała oblubienica, z perfumami oleju Ducha Świętego, który został oczyszczony przez ogień Ducha Świętego jest wzmacniany przez moc Ducha Świętego. Oblubienica powstaje ponieważ mój Syn powróci bardzo szybko. Gdy spojrzycie na świat i zobaczycie ogrom i komplikację problemów, finansów, polityki, wojny i wieści wojenne, zwiedzenie i zepsucie zrozumiecie, że ten glob stanie się bardzo mały w mojej ręce i będzie malał i malał coraz bardziej. Ogień, spadł w dzień Zielonych Świąt na małe zgromadzenia, lecz będzie wzrastał i pochłonie cały świat.

Ci, których użyje Bóg.
Nie patrzę na konferencje ani na mówców konferencyjnych. Nie przyglądam się wielkim programom, czy lśniącym prezentacjom, mądrym dziełom człowieka. Nie patrzę na strategie, które wychodzą ze spotkań kościelnych przywódców. Patrzę na mężów i niewiasty ognia, na tych ostatnich w wieku od 4, 5 lat do 80. Zbliża się nowy ogień, świeży powiew Ducha, zamierzam użyć tych ludzi od ostatnich do największych. Jeśli upokorzą się i zbliżą tak, jak powiedział Mojżesz: „Podejdę, aby zobaczyć to wielkie zjawisko.” Ponownie powołam ich, poślę i namaszczę. Nie będzie to żmudne dzieło – Moja chwała pójdzie z nimi, Moja obecność da im odpocznienie. Mówię wam, na taki właśnie czas jak obecnie, na ten dzień, godzinę i chwilę jak obecnie stworzyłem was. Twoje przeznaczenie jest nad tobą, aby zagwizdać nad narodami, a nie zmagać się – lecz to mój Duch gwiżdże nad narodami. Narody przyjdą, a ty nie zostaniesz pochłonięty przez złożone problemy tego świata, przez problemy finansowe, strategiczne czy polityczne, lecz pójdziesz w wolności i mocy obfitości. Przyjdę do ciebie, abyś obfitował w obfitość Mojego Ducha.      Powołałem was i wy jesteście ludźmi przeznaczenia… Jest czas na to, aby wkroczyć na drogę mojej świętości i wykonać przeznaczenie. Ja jestem Święty, Święty, Święty i wkładam do waszego wnętrza płonące przesłanie, które wstrząśnie religijnymi wierzeniami ludzi, które wykroczy poza religijne wierzenia muzułman, buddystów, materialistów i agnostyków. Wstrząśnie ich  ideami i próżną filozofią…

Gdzie płynie Rzeka.
Pan mówi, że podobnie jak ogień z Toronto został zaniesiony na końce świata, do Mozambiku, tak ogień z Mozambiku powraca do Toronto i znów rozejdzie się po całym świecie.  Czyż nie powiedziałem wam dziesięć lat temu, że uczynię w Toronto takie rzeczy, których nigdy do tej pory nie przeżywaliście, przebudzenie, które sprowadzi do Toronto narody? Lecz teraz mówię wam, że ta Rzeka odnowienia będzie Rzeką ognia. Pójdzie, jak już poszła, z radością na końce ziemi.

Wyruszyło z jednego z największych finansowych centrów do jednego z najuboższych miejsc na obliczu ziemi i teraz powraca. Teraz wyjdzie ponownie.  Ogień Boży jest nad światem. Nie mów, że ten świat jest złożony, że jest wielki. W Moich rękach jest małym globem, a Ja ponownie tchnę na niego. Nadchodzi wiatr Ducha i to ciało ożyje, stanie się tak żywe, jak nigdy dotąd.

Zwycięski Duch Oblubienicy.
Czyż nie mówiłem do was od mieczu ducha, który będzie zwycięskim mieczem? Jeśli będziecie chodzić przede mną w pokorze, dam wam zwycięskiego ducha. Jeśli będzie z desperacją szukać Mnie, jeśli w swojej komorze będziecie pokorni przede Mną, to Ja ukształtuję oblubienicę, która będzie miała z pokorną desperacją będzie pragnąć miłości swojego oblubieńca. Nie będziecie zawstydzani przez pychę, ani przybrani w religijne myśli, programy, lecz będziecie pokorni przede mną w swoich komorach. Dam wam skarby, które będą żywe i obfite wszędzie dokądkolwiek pójdziecie. Nie proszę was o coś, czego nie możecie zrobić, proszę was tylko o pragnienie i pokorę.
Widzę miecz Pan, z szerokim dwustronnym ostrzem. Aby go uchwycić potrzeba obu rąk, wiedzę też rękojeść, jest ze szczerego złota. Pan mówi, że ktokolwiek trzyma ten miecz musi mieć czyste serce i złożyć swoje życie. Koniec miecza i oba ostrza mogą  poważnie ranić złego, lecz ludzie, którzy dzierżą ten miecz musza poświęcić temu całe swoje życie, serce i dusze. Będą mieli zajęte obie ręce. Pan mów, że miecz może dotykać, ranić i zabijać złego, lecz rękojeść jest ze złota, jest to chwała świętości Pańskiej, która może być pochwycona wyłącznie w czystości.

Chwała cichego i nic nie znaczącego.
Wszelkie problemy skurczą się wobec objawienia chwały Bożej. Tam, gdzie jest wzrost obecności Bożej, tam jest wzrost zaopatrzenia. Pan mówi, że wybrał ten mały, nieznaczące kościoły na samym końcu pasa startowego, aby wystartowało to przebudzenie, i że wybrał ostatni, najbiedniejszy i najbardziej zdesperowany w pragnieniu Boga naród, aby wylać swego Ducha. Istnieje połączenie i most między tymi dwoma. Bóg będzie wybierał głupie rzeczy, aby zawstydzić to, co mądre. Bóg zaczął przebudzenie w najbiedniejszym narodzie, naród dotknięty przez wojny, powodzie, korupcję, ubóstwo, zaminowane obszary, aby rozpocząć przebudzenie w całej Afryce. Poruszenie, które zaczęło się w małym kościele na końcu pasa startowego w mieście, które nigdy nie doświadczyło przebudzenia, aby to poruszenie zanieść całemu światu. Bóg wybiera mało znane, pokorne i znajdujące się z boku miejsca. Ludzie mówili:
„Dlaczego Pan poszedł do Toronto?” To dlatego, że Bóg wybiera pokornych.
Bóg wybrał w 1994 roku miejsce mało znane, na końcu pasa startowego. Ponieważ tam weszło przebudzenie, na miejsce z dala od światowych dróg, a teraz znów powraca.

Królestwo Boże przebija się… i Pan wprowadzi nową falę pokornych, pragnących ludzi, którzy wyruszą z chlebem Jego obecności.  Pan mówi, że dni ciężkiej pracy skończyły się, nie będziemy już więcej biegać.
Będziemy dosiadać ognistych rydwanów, aby wzrastać i unosić się na skrzydłach orła.

deeo

Brama do twojego serca

Frangipane Francis

Twój niebieski Ojciec pragnie, abyś był wolny od zranień i rozczarowań przeszłości. On chce, abyś szedł do przodu i wypełniał swoje przeznaczenie. Gdybyśmy mogli zobaczyć na nasze serca jako na otoczone murami miasto to zobaczylibyśmy, że bramą do tego miasta jest przebaczenie. Przebaczenie jest potężnym narzędziem, którego możemy używać, aby bronić się przed atakami przeciwnika. To właśnie dlatego Szatan zawsze gorliwie stara się zatrzymać nas przy tych urazach, które powodują nasze zgorzknienie. Przebaczenie jest szczytem naszej wiary w Jezusa Chrystusa i tylko przez przebaczenie możemy być prawdziwie wolni; wolni do pochodu naprzód i oderwani od przeszłości. Przebaczenie jest darem dla nas, lecz jest darem, który musi być równie chętnie dawany innym.

Chrystus przebaczył nam.
J
ego miłość jest bezwarunkowa (p. Treny 3:22-23), lecz przebaczenie jest warunkowe (Mat.6:14-15). Od tej reguły nie ma wyjątków. Możemy mówić, że ten ból, który czujemy w naszym sercu jest zbyt wielki dla nas, aby go przebaczyć i pozwolić mu odejść, lecz jeśli nie przebaczymy, będziemy torturowani przez to przez całą resztę życia. Ta osoba, która nas zraniła, będzie wywoływała ból za każdym razem, gdy sobie ją przypominamy, dopóki nie oddamy tej osoby Bogu i nie przebaczymy jej. To zrobił dla nas Chrystus i tego od nas oczekuje. „Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych” (Mat 6:14-15).

On oczekuje tego samego od nas.
Gdy Chrystus wisiał na krzyżu, wiedział, że został brutalnie zamordowany przez nienawiść. Nienawiść, którą czuli do niego jego mordercy zadawała ogromny ból. Oni nie tylko zabili Go, lecz nawet wtedy, gdy wisiał na krzyżu zbity i upokorzony, nadal szydzili z Niego i znieważali Go (Mat. 27:39). Był niewinny, a oni winni. Umierał za nich, a oni wyszydzali Go. Jednak znosząc ich tortury, Jezus sięgnął do zapasu Swej siły i w Swojej słabości podjął się ich obrony. Powiedział: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łuk 23:34). Ich przestępstwo było wielkie, lecz Jego przebaczenie jeszcze większe i Pan nie oczekuje od nas niczego mniej. On wie, że ludzie, którzy ranili Jego nie byli Jego przeciwnikami. Postrzegał ich jako niewinne ofiary, które zostały zmanipulowne przez Jego przeciwnika, Szatana. Musisz wiedzieć o tym, że za każdym zadanym bólem stoi nasz przeciwnik, diabeł, który „szuka, kogo by pożreć” (1Ptr. 5:8).  Jego celem nie jest osoba, która cię obraża, lecz ty sam. Jego celem jest zatrzymać cię na tym zdarzeniu i otworzyć drzwi nieprzebaczenia. Gdy to mu się uda, może ściągnąć na ciebie mnóstwo tortur, aby zamęczać cię twoją przeszłością. Wtedy przeszłość chwyta się teraźniejszości i grzeszne zachowania, które otrzymały przebaczenie i od których zostałeś uwolnieny nagle wracają i usiłują się zakorzenić  w twoim sercu.  W ewangelii wg. Mateusza w 18 rozdziale jest historia o królu, który chciał rozliczyć się ze swoimi sługami. Okazało się, że jeden z nich jest mu winny 10 000 talentów, więc kazał go wezwać. Zarządził, aby ten człowiek i całe jego domostwo zostało sprzedane za długi. Mat 18:26-27: „Tedy sługa padł  przed nim, złożył mu pokłon i rzekł: „Panie! Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko”. Wtedy pan ulitował się owym sługą, uwolnił go i dług mu darował”. Jak tylko sługa opuścił swojego pana, spotkał człowieka, który był mu winny pieniądze i zażądał od niego ich zwrotu. Gdy tamten nie mógł zwrócić długu i prosił o miłosierdzie, ten sługa wtrącił go do więzienia dopóki nie spłaci wszystkiego. Inni słudzy, przed którymi oczyma cała ta sytuacja zaszła, poszli do króla i powiedzieli mu o tym, co się stało. Mat 18:32-34: Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług.”

Wolni od urazy.
Kiedy decydujemy się nie przebaczyć bratu, otwieramy drzwi naszej przeszłości, aby wracała do nas i torturowała nas. Jest bardzo bolesna strona nieprzebaczenia, o której Szatan nie chce z nami dyskutować. On chce zostawić nas z wrażeniem, że przez przebaczenie coś stracimy, choć w rzeczywistości mamy bardzo wiele do zyskania, a niewiele do stracenia. Zyskujesz pokój i radość, a tracisz nieustanne cierpienia związane z przypominaniem sobie zaszłych sytuacji. Pozbywasz się łańcuchów strachu, że to się znowu może zdarzyć. Tracisz również dręczące prawo do życia w przytulnej maleńkiej celi swojej przeszłości. Nagle jesteś wolny, aby ruszyć do przodu. Musisz tylko obejrzeć się do tyłu, aby zobaczyć jak daleko przeszedłeś od „starego ja’, który przechowywał ból w skarbnicy swego umysłu. „Stary ja’ tylko wygrzebywałby (na życzenie Szatana) rany z przeszłości po to, aby ranić cię stale i wciąż, gdy je powownie przeżywasz w myślach. Drodzy, nie zapominajcie: Jesteście dziećmi Króla! Wasz niebieski Ojciec rządzi światem a wy jesteście Jego własnością. Wasze życiowe posiadłości należą do Niego, wraz z bolesnymi zdarzeniami z przeszłości. On troszczy się o was tak bardzo! Umożliwił wam drogę wyjścia z bólu: musicie tylko otworzyć zamki, usunąć łańcuchy… musicie tylko przebaczyć. Wasz ojciec w niebie chce, abyście byli wolni od bólu; wolni, aby pójść do przodu i wypełnić swoje przeznaczenie w Nim. W miarę jak będziesz się zbliżał do wypełnienia Bożego powołania nad twoim życiem, Szatan będzie starał się tak układać okoliczności, aby prowadzić do nieprzebaczenia. Rozczaruj go i przebaczaj. Szatan nie chce, abyś wypełnił swoje przeznaczenie i dobrze wie o tym, że jeśli uda mu się nakłonić cię do nieprzebaczania, to go nie wypełnisz. Dokładnie ta osoba, która cię uraziła może być człowiekiem, którego Bóg chce użyć do wprowadzenia ciebie do przeznaczenia. Uraz jest testem dojrzałości, przebaczenie daje ci szóstkę! Nieprzebaczenie pozostawia cię w tej same klasie i musisz powtarzać kurs jeszcze raz i jeszcze raz, aż zdasz na 6.

Gruntowne oczyszczenie.
„Znoście jedni drugich i przebaczajcie sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: jak Chrystus odpuścił wam” (Kol. 3:13). Przeszłam przez taki okres w życiu, gdy Bóg gruntownie wyczyścił moje serce. Używam słowa „gruntownie”, ponieważ w zgodnie ze słownikiem Webstera oznacza to „zupełne, absolutne”. Mój niebieski Ojciec przyłożył siekierę do korzeni nieprzebaczenia w moim sercu i nie popuścił dopóki dzieło nie zostało skończone. Słowo „gruntowny” jest właściwe również dlatego, że korzeniem tego słowa jest „grunt” (w ang. jest to „rough” – szorstki, chropowaty), co w słowniku Webstera znaczy „brak wygody, komfortu”. W tym czasie, Bóg nie pozwalał mi na żadne wygodnictwo wobec grzechu nieprzebaczenia, bez względu na to, jakiego rodzaju były to urazy ani kto był używany do zadania ich. Często ci nam najbliżsi są używani przez Szatana do zadawania największych ran. Łatwo jest przebaczyć kobiecie w supermarkecie, która nie okazał nam właściwego szacunku, niemniej, gdy to ci, których kochamy zdradzają nasze zaufanie, powoduje to znacznie głębsze rany i musimy żarliwie trwać w miłości do nich. Nasza miłość ustrzeże nas przed chęcią odwetu (1 Kor 13:5).

Agresywna obrona
Wróg będzie szukał okazji, aby użyć naszych ust do oskarżania tych, których kochamy. Możemy stanąć jak agresywni sędziowie wobec nich kiwając palcem przed ich twarzą i z szatańskimi słowami potępienia wychodzącymi z naszych ust. Możemy też zostać użyci przez Boga do tego, aby agresywnie bronić tych, którzy nam zrobili krzywdę. Szatan nie może potępiać ich, jeśli my jako ludzie, których oni obrazili, staniemy w ich obronie.

Kiedy Aaron i Miriam mówili przeciwko Mojżeszowi (p. Liczb 12) dlatego, że wziął sobie żonę kuszytkę (murzynkę – przyp. tłum.), gniew Pana wybuchł przeciwko tej parze. Miriam została dotknięta trądem, lecz Mojżesz wstawiał się za nią: „Mojżesz wołał do Pana: O Boże, proszę uzdrów ją” (Liczb 12:13). To nie Mojżesz zgrzeszył, lecz był tym, który wołał do Boga o przebaczenie swojej siostrze. Miał prawo do wstawiania się za nią, ponieważ jej przebaczył. Jeśli kochamy to nie pozwolimy na to, aby Szatan używał nas do potępiania i oskarżania. Możemy być używani przez Boga do zakrycia ich grzechów. W naszym domach, gdy nasze dzieci kłócą się i jedno zdecydowanie nie ma racji, często pozwalamy na to, aby to obrażone dziecko wybrało „karę” czy „przebaczenie” dla obrażającego brata, siostry. Przypominamy im, że następnym razem to oni mogą znaleźć się w takiej sytuacji i, że powinni wybrać taką karę jaką chcieliby wybrać dla siebie. Niemal bez wątpliwości wybierają przebaczenie. Nie zawsze jest łatwo przebaczyć, lecz to jest konieczne; tego domaga się od nas Jezus. On oczekuje tego, co Sam zrobił. I tak, gdy oni Go zabijali, On wstawiał się za ich ułaskawieniem.

Módl się wraz ze mną:
Drogi Ojcze,  proszę cię odkryj przede mną obszary nieprzebaczenia w moim sercu i pomóż mi przekazać je Tobie. Decyduję się przebaczyć tym, którzy mnie zranili, ponieważ chce więcej Ciebie.

Wypowiedz głośno imiona tych, którzy urazili cię. Patrz na nich jako na ofiary Szatańskiej manipulacji, która miała na celu zranienie ciebie, uwolnij ich mówiąc, że przebaczasz im. Módl się o nich i błogosław ich.

A teraz idź i wypełnij swoje przeznaczenie!

комплексное продвижение сайтов оптимизация

Oblicza twego szukam, Panie

Frangipane Francis

Jest kilka spraw w życiu, których nie da się osiągnąć tanim kosztem czy powierzchownie. Mnóstwo wersetów z Pisma wzywa nas do czegoś znacznie bardziej pochłaniającego i napełniającego niż religia. Wyzwaniem jest skoncentrowanie naszych wysiłków na przywłaszczeniu sobie tego, co Jezus przyszedł dać.

Pan ostrzega: „Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjściem Syna Człowieczego. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, i żenili się, i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego” (Mat 24:37-39).
Największą walką jaką każdy z nas może stoczyć to, aby skupić się na Bogu na wystarczająco długi czas, aby nauczyć się mieszkać w Jego obecności. Zanim będziemy mogli wykupić świat, musimy wykupić nasz czas. Mogłoby się wydawać, że przy tych wszystkich urządzeniach jakie mamy, które oszczędzają nasz czas, będzie to łatwe, ale tak nie jest.  Rzeczywistym sprawdzianem na koniec czasów jest to czy możemy żyć w miejscu skupionego odnowienia? Ci, których znałem, a którzy popadli w grzech, nigdy nie zostali wzięci znienacka. Ich upadek był przyspieszany przez wcześniejsze rozproszenie ich koncentracji: ich czas z Bogiem był w coraz większym stopniu zamieniany na sprawy nie-duchowe. Pozostawieni bez pomocy Bożej, byli podatni na Szatańskie pokuszenia, które przychodziły do ich serc. „A to zważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjdzie złodziej, czuwałby i nie pozwoliłby podkopać domu swego” (Mat 24:43). Mówiąc o diable, Jezus ostrzegał nas, że „złodziej przychodzi, aby kraść, zarzynać i wytracać” (Jn 10:10). Kochani, pierwszą rzeczą jaką nam diabeł kradnie jest nasz czas. Gdy już raz poddamy nasz czas poświęcony Bogu na nie-duchowe sprawy, gdy już raz ten świat stanie się dla nas ważniejszy niż tamten to już przeciwnik ma łatwy dostęp, aby „kraść, zarzynać i wytracać” nasze cnoty i duchową siłę.
Jezus uczył przypowieści o pewnym mężczyźnie, który przygotował przyjęcie i „posłał sługę swego, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko gotowe. I poczęli się wszyscy jeden po drugim wymawiać” (Łuk 14:17-18).
Gdy Pan wzywa nas do Siebie, czy wtedy wymawiamy się? Jestem zmęczony, głodny, zajęty. Jezus mówi nam, że przyczyny, które podawali wydają się być prawnie uzasadnione: „Kupiłem pole i muszę iść je zobaczyć; proszę miej mnie za wytłumaczonego. Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, miej mnie za wytłumaczonego. Żonę pojąłem i dlatego nie mogę przyjść” (Łuk. 14:19-20).

Wiem, że wydaje się to radykalne, lecz to, co Jezus ostatecznie zrobił wydaje się być przeciwne do Jego obrazu jaki mamy i Jego następne napomnienie wydaje się niemal nie-chrześcijańskie. Przypomnę wam tylko, że nie mówił tylko do swoich apostołów czy „wyższych” w swojej grupie, lecz odwrócił się i mówił: „do wielkich tłumów, które szły za nim (Łuk. 14.25).
„Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim” (Łuk.14:-26-27).  Oto w jaki sposób Jego słowa uderzyły w moje serce. Dla mnie znaczy to, że nie mogę dopuścić do tego, aby jakakolwiek relacja rzucała wyzwanie Jego miłości i powołaniu dla mojego życia i jeśli powstaje okoliczność podejmowania decyzji o wykonaniu Jego woli, zawsze muszę wybierać Jego ponad wszelkimi innymi sprawami, nawet moją własną. W porównaniu do tego, każda inna relacja w jaką mogę być zaangażowany musi wyglądać jak nienawiść; gdy zmierzy się ją z moją miłością i posłuszeństwem wobec Jezusa.

Oczywiście, miłość do Jezusa wprowadzi to, co najlepsze w niebie do wszystkich moich relacji; posiadam coś z życia Chrystusa, co przynosi większą miłość do mojej rodziny, przyjaciół, nawet mojej własnej duszy.

Lecz nader wszystko, wybory muszą być podejmowane dla Chrystusa.  Mówisz: „To nie brzmi jak Jezus, którego znam; On kocha każdego”. Tak, lecz On również wie jaka bitwa toczy się o nasze dusze i to, że zwycięstwo w naszej duchowej drodze wymaga, aby On był na pierwszym miejscu.

Czas, by szukać Boga
W życiu przechodzimy przez wiele okresów. Przypowieści mówią nam o tym, że jest czas na każdą rzecz pod słońcem. Umiłowani, wierzę, że jest czas na to, aby zbliżyć się do Boga, aby przygotować nasze serca na Jego obecność, a nie ma żadnego środka zastępującego obecność Bożą.  Dawid był królem. Jego życie było wypełnione różnorodnymi obowiązkami i wyraźnie widzimy, że był bardzo przejęty wieloma sprawami. A jednak napisał: „Z natchnienia twego mówią usta moje: „Szukajcie oblicza mego”. Przeto oblicza twego szukam, Panie.” (Ps 27:8).
Jeśli Duch Święty wyszeptałby do twojego serca, że On chce więcej twojego czasu, gdy Pan mówi: „Szukaj Mojego oblicza” to, co ty na to powiesz? O umiłowani, oto tutaj jest prawdziwa bitwa o twoją duszę. Twoje zwycięstwo nie dokona się przez szukanie lepszego poradnictwa, lecz jest ono w twojej odpowiedzi na wołanie Pana.   Wynikiem szukania Boga jest Jego prowadzenie w absolutnej wolności od strachu (PS. 27:1-4). Dawid mówi: „Bo skryje mnie w dzień niedoli w szałasie swoim; schowa mnie w ukryciu namiotu swego, postawi mnie wysoko na skale” (Ps. 27:5).  Dziś, przy tak wielu przeszkodach, jakie miejsce ma Pan w twoim życiu? Jeśli wezwał cię do pogłębienia twojej drogi, do szukania Jego oblicza, jak reagujesz? Gdy Pan mówi: „Szukaj Mojego oblicza”, co na to mówi Mu twoje serce?

продвижение сайта

Czy powrót do Boga nie jest możliwy?

Wiliams James

O co chodzi w Hebr. 6:4-6 (BW)?
Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych – którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego – gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.

Wielu przeczytawszy ten fragment zinterpretowało tak, że ktoś może być zbawiony, prowadzić grzeszne życie i nigdy już nie odnowić swego zbawienia. Niemniej jednak, bliższe przyjrzenie się otaczającym go wersetom wyraźnie pokazuje, że to, co autor listu mówi nie ma nicwspólnego z niemożnością powrotu do Boga.

Czy jest to fragment o utracalności zbawienia?
To, czy można stracić zbawienie czy nie, jest starym sporem, który wywołał wiele różnych zdań w  kościele. Istnieje szereg przekonujących wersetów podawanych przez obie strony, jeśli ktoś chce je czytać w szczególnym świetle. Nie jest zamiarem tego artykułu podjąć wysiłek udzielenia odpowiedzi raz na zawsze i dla całej ludzkości. Ty sam już prawdopodobnie podjąłeś decyzję w tej spornej kwestii, a nie jest to głównym tematem tego artykułu. Faktem jest to, że bez względu na to czy możesz stracić zbawienie czy nie, ten fragment jest zupełnie na inny temat.

Ten fragment, podobnie jak większość znajdujących się poza Ewangeliami,  idzie poza sprawę zbawienia. Większość Nowego Testamentu mówi o tym, że kiedy już ktoś został zbawiony, to różni ludzie na różnym poziomie idą w swojej drodze za Bogiem. NT składa się w większości z listów napisanych przez ap. Pawła i innych chrześcijan.  Listy Pawła skierowane są do wierzących, aby im powiedzieć: „Teraz kiedy już zaczęliście swoją podróż, oto jak należy z tym żyć”. Cała myśl obraca się wokół tego w jaki sposób wzrastać jako chrześcijanie. Nigdy nie  poświęcono ani jednej myśli temu, jak zostać nie-chrześcijaninem.

Oczywiście przed Pawłem był Sam Pan Jezus i wielokrotnie wyraźnie mówił  o tym, że nasz niebiański Ojciec chce nas sprowadzać z powrotem jeśli zboczymy. Jednym z wielu przykładów jest historia o synu marnotrawnym. Bardzo dobrze ilustruje to istotę, ponieważ gdy Jezus opowiada tą historię to widzimy jedną bardzo ważną rzecz: syn nigdy nie przestał być synem ojca.  Fakt, że jest on Jego synem, mówi nam o tym, że symbolizuje chrześcijan, dzieci Boże.

Historię o synu marnotrawnym zawsze powinniśmy mieć przed oczyma, gdy rozważamy znaczenie Hebr. 6:4-6. Gdyby ten fragment znaczył, że można odejść i nie można powrócić do relacji z Panem, to ta historii nie powinna mieć miejsca w Biblii, ponieważ właśnie odejście i powrót do relacji z naszym niebiańskim Ojcem jest dokładnie przedmiotem tej historii.

Cóż więc znaczy słowo „niemożliwe”?
Wróćmy więc do Hebr. 6:4-6. Dlaczego ten fragment mówi, że jest  „niemożliwe” wrócić do Boga?  Faktycznie tego nie mówi! Stwierdza się tutaj, że jest niemożliwe być przywiedzionym ponownie do pokuty.  O ile prawdą jest to, że musisz pokutować, aby zostać chrześcijaninem, o tyle nie musisz być chrześcijaninem, żeby pokutować. Kluczowym zwrotem tutaj jest „powtórnie odnowić”.

Należy zadać pytanie: „kto powtórnie odnawia?” Może to być niemożliwe dla ciebie i dla mnie, aby „ich sprowadzić ponownie na drogę życia” (tak jest to przetłumaczone w B.W-P i wersji angielskiej – przyp. tłum.). Idea tego, co niemożliwe pokazana jest w Ewangeliach, gdzie Jezus mówi o tym. Weźmy na przykład następujące równoległe wersety:Mat. 19:26, Mk 10:27 i Łuk.18:27
Łukasz mówi nam (B.W-P): A On rzekł im: To, co niemożliwe dla ludzi, jest możliwe u Boga.

Nie dajmy się zatem ogłupić przez słowo ‘niemożliwe’, aby sądzić, że ten fragment listu znaczy, że nie ma możliwości, aby osoba zbawiona, która opuściła Boga, nie mogła wrócić do Niego. Dzieje się to stale i wciąż, rzeczywiście i ze mną włącznie. To Bóg działając przez Swego Ducha Świętego sprowadza Swoich utraconych ludzi.

Cóż więc ten fragment znaczy?
Jeśli nie chodzi tutaj o utratę zbawienia to, o co chodzi?  Kluczem do znalezienia odpowiedzi jest zadanie pytania o drugą połowę 6 wersetu, który mówi, że oni „ponownie krzyżują Chrystusa”. To właśnie w takich przypadkach przydatny jest kontekst. Spójrzmy teraz na rozdział 5, aż do pierwszych dwóch wersów 6-go. Współczesna parafraza tego mogłaby wyglądać tak:
„OK, dość już rozmawialiśmy o prostych sprawach dotyczących zbawienia, ponieważ moglibyśmy o tym mówić i mówić, o zmartwychwstaniu, o sądzie wiecznym, o wkładaniu rąk itd. Mamy jednak głębsze rzeczy do przedyskutowania po to, abyście mogli w widoczny sposób wzrastać w swym chrześcijańskim marszu”.  Ważne jest pamiętać o tym, do kogo ten list został napisany. Odbiorcami byli żydowscy wierzący, (jak stanowi tytuł listu), grupa ludzi, która miała poważne problemy z pozbyciem się koncepcji zbawienia przez uczynki, ponieważ było to coś w czym oni wszyscy wzrastali. Autor błaga Żydów: Jezus zapłacił cenę za wasze grzechy Swoją śmiercią, teraz przyjmijcie to i idźcie dalej. Istota: ten fragment mówi o chrześcijaństwie nastawionym na  przedstawienia (występy, odgrywanie…), systemie myślenia, którego my wszyscy musimy się wystrzegać, aby nie popaść w nie.

Przykład:
Spójrzmy na taki współczesny przykład. Załóżmy, że jedziemy gdzieś w upalny letni dzień i decydujemy, że trzeba się w jakiś sposób ochłodzić. Widzimy znak przydrożnej restauracji,  wchodzimy tam i każdy dostaje porcję lodów. Oferuję, że zapłacę za oba.
Gdyby tak się faktycznie stało, jak opisałem, to prawdopodobnie przyjąłbyś moja ofertę jako wyraz przyjaźni i podziękowałbyś mi, po czym dalej ruszylibyśmy w swoich sprawach. Lecz gdybyś miał przyjąć mój bezpłatny dar po czym wróciłbyś i usiłował mimo wszystko zapłacić kelnerowi za to, za co już zapłaciłem, unieważniłbyś cel, niwecząc mój dar dla ciebie.

Pomyślałbym sobie: „Co za głupek! Po prostu zmarnowałem na niego pieniądze. W porządku, z pewnością już więcej mu nie postawię. Zrobiłem to raz i wystarczy”. O tym właśnie mówi część wersetu 6, gdy wspomina o ponownym krzyżowaniu Jezusa. Nie musimy potykać się o nasze własne  uczynki, czy działanie, ponieważ Jezus już zapłacił za nasze zbawienie.To już załatwione! Skończone! Daj spokój z płaceniem za swoje lody!

Autor mówi w pierwszym wersie (B.W-P): „Dlatego przejdźmy już od owych pierwszych założeń nauki Chrystusa do tego, co bardziej doskonałe…

Innymi słowy, przestańmy już kręcić się wokół tego, że to wiara, a nie uczynki daje wam zbawienie. Porozmawiajmy o tym, jak teraz, gdy już staliście się dziećmi Bożymi, wzrastać w Chrystusie.

Autora listu do Hebrajczyków niepokoiło to, że niektórzy z nich po przyjęciu zbawienia jako darmowego daru, popadli w stare sposoby myślenia, że uczynki zbawiają i właśnie to „odpadanie” jest wspomniane w wersie 6. Autor ostrzega ich (i nas), że gdy raz ktoś pojmie ideę zbawienia jako daru po czym ponownie pozbywa się tego, to taka osoba będzie miała wielkie trudności we wzroście w Chrystusie.

W porządku, ale co ze „spaleniem”?
Wers 8 zawiera słowa, które mogą prowadzić do myślenia, że autor mówi o tutaj o piekle. Słowo, o którym wspominam to „spalenie”.  Faktem jest, że nie zawsze, gdy Biblia odnosi się do palenia, ma to do czynienia z wiecznym potępieniem. Mam kilka przykładów, lecz jeden z nich, który tutaj najlepiej pasuje znajduje się  w  1 Kor 3:12-15:  „I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego budowla wzniesiona na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę; sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień”.

Istotą jest tutaj to, że człowiek nadal jest zbawiony. Jest wiele innych fragmentów, co do których chrześcijanie mogą się nie zgadzać, lecz nie ma żadnej innej metody zinterpretowania „lecz on sam będzie zbawiony...” inaczej jak przez stwierdzenie, że ciągle jest zbawiony. Oto mamy wyraźny przykład tego, że spalanie jest w pewien sposób związane z kimś, kto jest ciągle zbawiony.

Ten fragment z właściwie zrozumiany może spowodować ogromne zmiany. Jeśli chcesz więcej na ten temat to zdecydowanie polecam książkę napisaną przez Rich’a Howard’a i Jamie Lash „This Was Your Life”. Wydaje się, że Bóg dał p. Howardowi sen o Tronie Sądu Chrystusa, gdzie będą osądzone dzieła wszystkich wierzących i celem nie będzie zbawienie lecz odpłata. Możesz poczytać o tym na www.lifegivingwords.com

Ten fragment odnoszący się do naszej dyskusji mówi o tym, że „spłonięcie” z Hebr 6:8 nie mówi o tym, że wierzący pójdzie do piekła z powodu upadku. Mówi, jednak, o tym, że o wierzącym, którego widzimy wwersecie 5.

Posumowanie
Zamiarem autora tego fragmentu Listu do Hebrajczyków było to, że ci z pośród nas, którzy spróbowali tego, co Pan oferuje, nie dali się złapać w myślenie, że nasze uczynki zbawiają nas, ponieważ jest to policzek w twarz Tego, który za nas umarł. Raczej, powinniśmy się koncentrować jako wierzący na dojrzewaniu, abyśmy mogli lepiej Go reprezentować.

Niestety, cała idea „chrześcijaństwa obowiązków” jest bardzo popularna w chrześcijańskim myśleniu. Prawdą jest, że niemal większość wierzących mówi, że wierzą w zbawienie jak darmowy dar, lecz większość z nas od czasu do czasu popada w pułapkę wiary, że możemy pozyskać więcej miłości Bożej przez działanie i ryzykujemy stan naszej relacji z Nim,opierając ją na naszym działaniu.

Bóg nie lubi naszych upadków, lecz jeśli nie upadamy to tylko dzięki Niemu i zdolnościom, które On w nas wkłada, a które uzdalniają nas do tego, aby iść do przodu w chrześcijańskim życiu. Wyjdź z pułapki zamartwiania się o to jaki efekt mogą mieć twoje działania na zbawienie, dziękuj każdego dnia Bogu za Jego darmowy dar i staraj się być coraz bardziej do Niego podobny, powiedz też braciom dobrą nowinę!раскрутка

Moc Zmartwychwstania

Stephen Hanson
(nauczanie)

Powiedziane jest, że jeśli nie wierzymy w zmartwychwstanie z martwych to nasza wiara jest daremna. Zdecydowanie zgadam się z tym twierdzeniem i wierzeniem, lecz równie ważne jest zdanie sobie sprawy z tego, że jako wierzący mamy tą samą moc zmartwychwstania „w sobie”. Aby to zrozumieć musimy najpierw uświadomić sobie to jaka potęga mocy była wprawiona w ruch, gdy Chrystus był wzbudzony z martwych. Jest to ta sama moc, która działała, gdy niebo i ziemia były stwarzane. Ostatnio widziałem program o Całunie Turyńskim, (przypuszczalnie  pogrzebowa szata, w którą ubrany był Chrystus, która przechodzi bardzo intensywne badania przez ostatnie lata). W tym programie wspomniano jak potężna moc czy elektryczność była widoczna na fałdach czy materiale tej szaty. Przy pomocy bardzo wysublimowanych technik, można było zobaczyć kształty układające się w obraz Chrystusa, które zostały zapisane na tym materiale. Wskazywano na to, że tego typu obrazy mogą powstać wyłącznie pod działaniem mocy takiej jak elektrycznosć. Całkiem zdumiewająca rzecz…
Moc, która zasila w elektryczność całe regiony i obszary Stanów Zjednoczonych jest faktycznie bardzo silna. Mogliśmy zobaczyć dowody tego w płn.-wsch. części Stanów w czasie awarii w lecie 2002r.  Lecz cała ta moc, która zasila, lub która zawiodła w zasilaniu, wypada blado przy mocy zmartwychwstania, o której teraz mówię.

Mówi się nam, że jeśli „umarliśmy z Chrystusem to z Nim też wzbudzeni będziemy”. Wierzę, że ten fragment ma podwójne znaczenie dla nas. Nie tylko to, że będziemy wzbudzeni i odnajdziemy ostatecznie wieczne zbawienie z Nim, lecz również to, że zostaliśmy powołani do współuczestnictwa w mocy Jego zmartwychwstania teraz. Rozważ to, co mówi 1 Kol 1:27: „Im to Bóg chciał dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały”. Jeśli On rzeczywiście jest „w nas’ to WSZYSCY uczestniczymy w tych rzeczach, które są „w Nim”. Czy może wtedy dziwić to, że możemy przenosić góry? WSZYSTKO możemy w tym, który nas umacnia. Nie zrozumcie mnie źle Nie twierdzę, że możemy cokolwiek zrobić z własnej mocy. Z dala od Niego nie możemy niczego. Nie mówię również, że posiadanie Jego mocy zmartwychwstania „w nas” jest ważniejsze od miłości czy przebaczenia, czy okazywania charakteru Chrystusa. Przemiana na Jego obraz jest rzeczą najważniejszej wagi i nigdy nie może być z naszego Chrześcijańskiego życia oddalona. Niemniej jednak, wierzę, że wielu nie jest świadomych tego, co zostało im dane poprzez zmartwychwstanie Chrystusa. Czy zatem zmartwychwstanie możemy postrzegać jako coś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej? Czy jest to coś, co możemy uważać wyłącznie jako coś, co otrzymamy, gdy zostaniemy wzbudzeni z Chrystusem w przyszłości? Jeśli odpowiedź na to pytanie jest pozytywna to tracimy to, co Pan dał nam wspaniałomyślnie.

Ostatecznie w Liście do Efezjan 1:18-20 czytamy: „Modlę się o to, aby oczy serca waszego zostały oświetlone, abyście mogli poznać jaka  nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego”. I jak nadzwyczajna jest wielkość mocy jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku , ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głowa Kościoła, który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia”.

Wiele dziecięcych zabawek i prawdopodobnie sporo prezentów dla dorosłych nie jest w stanie funkcjonować jeśli nie włoży się do nich baterii. Podobnie my otrzymaliśmy dar od Chrystusa. Nie będzie on działał poprawnie czy w pełni swych możliwości dopóki nie włączymy go sieci, czy też nie włożymy baterii Ducha Świętego. Wtedy popłyną soki, wszystko zacznie prawidłowo funkcjonować, dokładnie tak jak to zostało zaplanowane. Wtedy też, będziemy ‘iść, iść i iść”.

продвижение

Czynnik wiarygodności

Frangipane Francis

Z głębi serca jestem Bogu wdzięczny za to denominacyjne dziedzictwo.

Cenię i bronię początków pochodzenia wielu naszych denominacji. Wiele z nich powstało, gdy mężowie Boży walczyli z grzechem i duchowym odstępstwem swoich czasów. Ich heroiczna postawa umożliwiła zachowanie (a w niektórych przypadkach odnowiła) prawdy Bożej w, poza tym, ciemnym świecie.  Z głębi serca jestem Bogu wdzięczny za to denominacyjne dziedzictwo.

Niemniej jednak, dziś potrzeba trwania w oddzieleniu od innych ewangelicznych zgromadzeń jest nieuzasadniona. Możemy pozostać unikalnymi kościołami z unikalnymi powołaniami i ludźmi, jednak zjednoczeniu duchowo,   nawet funkcjonalnie, z innymi zgromadzeniami w naszych środowiskach.

Wiedzą, że Chrystus powołał nas do jedności w Swoim kościele, wielu współczesnych przywódców ponownie bada legalność podziału kościoła. Współcześni herosi nie oddzielają się od innych kościołów, lecz pracują na odnowieniem kościoła ku jednemu fundamentowi i budują jedność opartą wyłącznie na Chrystusie.

Jednak nasze tradycje podziałów przybrały postać ortodoksji; wyglądają na biblijne, choć takie nie są. Te różnorodne podziały w przeszłości kościoła miały być etapami do odnowy i zachowania prawdy, a nie izolować go.

Czy Chrystus jest podzielony?
Każdy prawdziwy chrześcijanin wierzy, że Biblia jest Bożym świętym, wiecznym słowem. I rzeczywiście niebo i ziemia przeminą a Słowo Boże będzie trwało na wieki. To, co było względne i potężne w pierwszym wieku powinno być równie potężne dziś. Posłuchajcie zatem, co Paweł pisze do kościoła w Koryncie:
1 Kor. 1:10-13
10. A proszę was, bracia, w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy byli jednomyślni i aby nie było między wami rozłamów, lecz abyście byli zespoleni jednością myśli i jednością zdania. 11. Albowiem wiadomo mi o was, bracia moi, od domowników Chloi, że wynikły spory wśród was. 12. A mówię to dlatego, że każdy z was powiada: Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy. 13. Czy rozdzielony jest Chrystus?

Jakież to dziwne, że spoglądamy tacy zadowoleni z siebie na podziały w korynckim kościele. Zdecydowanie krytykujemy ich cielesność, lecz dlaczego było złe w pierwszym wieku mówienie: „Ja jestem pawłowy (apollosowy)”, jest dziś dopuszczalne dziś: „Ja jestem  z Luteran, Weslejowców, Baptystów, Zielonoświątkowców”?

Proszę pamiętajcie, nie sugeruję, że powinniśmy walczyć o jedność z kościołami, które nie wierzą w Chrystusa, Boże słowo, Ducha Świętego, dziewicze narodzenie czy drugie przyjście. Niemniej mówią mówię, że w obszarze nowonarodzonego, żywego kościoła Jezusa Chrystusa, podziały są nie biblijne i złe.

Dalej apostoł kontynuuje: „bo jeśli jest między wami zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i cieleśnie nie postępujecie? (1 Kor 3:3).

Wiarygodność kościoła polega na tym, że nie jesteśmy „zwykłymi ludźmi” narodzonymi z kobiety, bez duchowej wizji czy przeznaczenia. Zostaliśmy zrodzeni z Sucha w wysokości. W naszym duchu jest duchowa substancja Samego Chrystusa.
„Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście,  i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor. 3:16). Jesteśmy świątynią Bożą. Nasze kościoły, podobnie jak kamienie w świątyni, mają leżeć obok siebie, budując się nawzajem”… w mieszkanie Boże w Duchu” (Ef. 2:22).  Paweł drąży temat dalej ostrzegając, co każdy chrześcijanin powinien mieć na uwadze (1 Kor. 3:17):  „Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście”.

Podchodziliśmy do tego wersetu, aby go używać do potępienia takich rzeczy jak palenie papierosów, seksualne afery wobec jednostek, ponieważ są pewne oczywiste konsekwencje tych grzechów. Niemniej jednak, Paweł mówi tutaj o czymś więcej niż o  tych grzechach. Apostoł ostrzega przed zgodą na podziały w świątyni Bożej, kościele. Mówi: „jeśli ktoś niszczy świątynię (przez zazdrość, spory), tego zniszczy Bóg”. Kontekst wyraźnie mówi, że odnosi się to do podziałów w kościele!

Gdy czyste chrześcijaństwo degeneruje się na podzielone obozy ambitnych ludzi to dosłownie niszczy harmonię, moc i błogosławieństwo „świątyni Bożej”. Jednostki, które wprowadzają lub popierają takie cielesne podziały w kościele same stawiają siebie w pozycji wielkiego zagrożenia przed Bogiem. Świątynia Boża jest święta. Jedność wspólna jest święta. Nasza miłość wzajemna jest święta, ponieważ Sam Ojciec mieszka w miejscu odpocznienia pełnych troski motywacji i pełnych miłości relacji.

Nasza wspólna jedność jest święta. Nasza miłość wzajemna jest święta, ponieważ Sam Ojciec mieszka w miejscu odpocznienia pełnych troski motywacji i pełnych miłości relacji. Zbiorowo, jesteśmy miejscem zamieszkania Boga na ziemi.

Ostrzeżenie jest poważne:
„ Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg”.

Żywy Bóg jest Bogiem porządku; On nie mieszka w ruinach! Ponieważ jest Bogiem miłości, będzie z nami pracował nad odbudową, lecz nie będzie sankcjonował naszego upadłego stanu mocą. On nie będzie udzielał Swojej wiarygodności naszemu nieporządkowi.

W jaki sposób brak jedności wpływa na ciebie?
Gdy Nehemiasz mieszkający wśród Żydów żyjących w rozproszeniu usłyszał o stanie Jerozolimy i świątyni: „usiadł i zaczął płakać i smucić się przez szereg dni” (Neh 1:4). Współcześni Żydzi również płaczą, gdy podchodzą do Ściany Płaczu, lamentując nad ruinami swojej świątyni”. Paweł smucił się, gdy widział zrujnowany stan kościoła w Koryncie.
Powiedział (2Kor. 12:20-21):
„Obawiam się bowiem, że gdy przyjdę, ………że może będą swary, zazdrość, gniew, zwady, oszczerstwa, obmowy, nadymanie się, nieporządki; Obawiam się, że gdy przyjdę. Bóg mój upokorzy mnie przed wami i że będę musiał ubolewać nad wieloma z tych, którzy ongiś popełnili grzechy …….”
Sam Jezus płakał nad podzieloną Jerozolimą, lamentując (Mat. 23:37):
„… ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście!”
Ten smutek związany ze podzielonym stanem domu Ojca również powinien być w naszych sercach.
A jednak, wielu z pośród nas, nie tylko popadło w tą żałosną sytuację, lecz nawet nie zdaje sobie sprawę z tego, że to nasze podzielenie, zazdrość i walki są upadłym stanem!. Jak dalece upadliśmy i jak niewiele o tym wiemy!
O ile odkupienie człowieka zawsze motywowało działanie Jezusa, pamiętaj o tym, że Jego najbardziej żarliwe pragnienie było zwrócone na dom Jego Ojca; był „żarliwy” o niego (J. 2:17). Budowanie domu Bożego, odrodzonego, modlącego i kochającego się, obejmującego całe miasta kościoła ciągle jest najwyższym Jego priorytetem. Świat jest jego żniwem, kościół Oblubienicą. Jego miłość do kościoła była fundamentem ostatniej, zarejestrowanej Jego modlitwy: abyśmy byli jedno (J 17:20-23).
To jest ciągle Jego największa pasja, ponieważ dopóki nie zostaniemy zjednoczeni z Nim, świat nie uwierzy, że Bóg posłał Jego (J 17:21,23).

Przywilej stawania się podobnymi do Chrystusa.

Było wiele przyczyn popadnięcia Jerozolimy w niewolę babilońską w czasach Jeremiasza, lecz główną było duchowe odstępstwo religijnych przywódców. Sam Bóg ochroniłby pokorne, rozmodlone miasto, lecz duchowi przywódcy Jerozolimy byli skorumpowani. Posłuchajmy więc
przerażającego objawienia:

Tren. 4:12-13
… gnębiciel i wróg wejdzie w bramy Jeruzalemu  [] z powodu grzechów jego proroków, win jego kapłanów, ….

Czy widzimy to? Przeciwnicy Izraela weszli do Jerozolimy ponieważ wśród duchowych przywódców było pełno nie odpokutowanego grzechu. Boże, pomóż nam zobaczyć i przyjąć do wiadomości to, że przyszłość naszych miast jest w relacjach jakie mają przywódcy z tobą i ze sobą nawzajem. Jezus powiedział, że miasto i dom „rozdwojony sam w sobie” nie ostoi się (Mat 12:25). Miejsce duchowej ochrony społeczności bierze swoje pochodzenie od jakości życia wśród przywódców tej społeczności: żywy, modlący się, zjednoczony kościół będzie przeciągał to miasto w stronę Boga; podzieleni, grzeszni przywódcy będą umożliwiać przeciwnikowi wejść w bramy miasta.

Ścieżka zwęża się dla przywódców, aż do chwili, gdy naszym jedynym przywilejem będzie stanie się we wszystkim podobnym do Chrystusa. Niemniej jednak, przywództwo na wzór Chrystusa może zmienić świat wokół nas! Widzicie, nasze miasta przeżywają bałagan, ponieważ kościół jest w bałaganie. Jakub mówi nam, że tam, gdzie jest zazdrość i walka, „tam jest nieporządek i wszelki zły czyn” (Jak 3:16).

Nasze egoistyczne ambicje sprawiły, że zdjęliśmy nasze oczy z woli i celów, jakie Bóg ma dla naszych miast. Staliśmy się zazdrośni jedni o drugich. W konsekwencji widzimy w naszych miastach,  że „nieporządek”, bezprawie i „wszelki zły czyn”, przynajmniej częściowo, są zakorzenione w gruncie źle prowadzonej i rozproszonej społeczności kościelnej.

Z tego powodu kościół stracił swoją miarę wiarygodności. Jak możemy oczekiwać tego, że świat będzie słuchał naszego posłania miłości, gdy my, jako ciało Chrystusa, nie kochamy się nawzajem? Nie mamy prawa potępiać świata za jego pychę i arogancję jeśli my, ciało Chrystusa, ciągle nie chcemy się upokorzyć i pracować wspólnie z innymi kościołami w naszym sąsiedztwie. W ciągu lat świat widział wiele niewiarygodnych posług, niemniej jednak, czas „niewiarygodności” przeminął; wybił czas na to, aby wiarygodność została ustanowiona.

aracer