Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Słowo do niewiast Bożych

Frangipane Francis

Zanim zacznę pisać to posłanie, pozwólcie na krótkie dementi: pomimo, że zachęcam kobiety, aby swobodnie działały w porządku wyznaczonym przez Boga w swoich lokalnych kościołach, moim celem jest podkreślić i pokazać główny cel łaski, jaki Bóg umiejscowił szczególnie w kobietach, których Sam Pan używał w minionych czasach do wzniecania licznych przebudzeń.

Różnice
Gdy Pan stworzył ludzkość, umieścił unikalne łaski osobno w mężczyźnie i osobno, choć inne, kobiecie. Pan powiedział Adamowi, aby nadał nazwy, gatunkom żyjącym na ziemi „a każda istota miała mieć taką nazwę, jaką nadał jej człowiek” (I Mojż. 2:19). Owo „nadanie nazw” to było znacznie więcej niż nazwanie psa.
Adam został stworzony z umiejętnościami organizacyjnymi, administracyjnymi, które uzdolniły go do identyfikowania i definiowania świata wokół niego. Nadając nazwy żyjącym stworzeniom, Adam nie tylko uświadomił sobie ich istnienie, lecz wprowadził porządek i pewną ustanowił pewną strukturę w ludzkim doświadczeniu. Faktycznie, zdefiniował rzeczywistość.

W genetycznym pochodzeniu człowieka, istnieje również potężna, choć niewykorzystana, jakość kobiet. Podczas snu Adama Duch wziął żebro mężczyzny. Kształtując go w kobietę, Pan stworzył dla Adama towarzysza, który nie tylko był dla niego odpowiedni, lecz który potężnie rozszerzył możliwości twórcze człowieka. W rzeczywistości, kobieta wniosła do świata Adama wiele nowych łask, które wcześniej nie istniały, z których główną była moc poczęcia i rodzenia.

Ważne jest aby pamiętać o tym, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę na swój obraz i podobieństwo (1 Mój.. 1:26). Oczywiście w szczególny sposób, zarówno Adam jak Ewa jako jednostki reprezentowali boską naturę. Każde z nich mogło mówić, myśleć, marzyć i tworzyć. Niemniej jednak to przez zjednoczenie Adama i Ewy, w ich wspólnym szacunku dla siebie nawzajem, swoich mocny stron i łask, ludzkość znalazła się w posiadaniu bardziej doskonałego obrazu pełnej natury Bożej.

Gdy Adam otrzymał swoją pierwszą kobietę, powiedział: „Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, bo z męża została wzięta” (1 Moj. 2:23). Termin „mężatka” był określeniem użytym przez Adama, identyfikującym ją jako unikalną wariację ludzkiego gatunku. Moją żona mówi:

– Myśl o niej jako o wersji ulepszonej (upgrade).

W pewien sposób ma rację, ponieważ natura kobiety została dwukrotnie doskonalona. Adamo został stworzony z ziemi; kobieta nie powstała z ziemi, lecz z mężczyzny. Jest bardziej złożona i emocjonalnie skomplikowana.
Adam wkrótce zrozumiał większą moc swojego odpowiednika, jej zdolność do poczęcia i wydawania życia na świat. Rozpoznając tą jakość Adam nazwał ją „Ewa” – co znaczy „życie”. Ewa stanowiła integralną część w odkrywaniu nowych początków życia – „Była ona matką wszystkich żyjących (3:20).

Potrzebujemy przebudzenia
Pan dał Adamowi podstawową umiejętność nazywania i porządkowania rzeczywistości. Dał kobiecie unikalną zdolność do poczęcia i dawania życia rzeczywistości. Podstawowa mocną stroną każdej z płci jest to, że mężczyzna ustanawia, kobieta rodzi. Pamiętaj o tym, że te jakości nie były tylko „ludzkie”; one były odbiciem jakości boskich. Umiejętność mężczyzny do wprowadzania porządku w świecie, aby wziąć to, co przypadkowe nadać definicję i określić strukturę jest funkcją boską. Zdolność kobiety do poczęcia, rozwijania a następnie dawania życia przez poród są również aspektami boskiej natury.

Zwróć również uwagę na to, że Adam nazwał kobietę „Ewa” (czy „Życie”), zanim mieli dzieci. Bóg dał kobiecie nie tylko możliwość, aby miała dzieci, lecz aby dawała życie w różnorodnych jego przejawach. Faktycznie, jedno z tłumaczeń mówi, że „Ewa” oznacza „ożywiać”. Adam, sam, był przybity, nie było dobrze dla Adam, aby był sam. Ewa ożywiła Adama w taki sposób, w jaki żadne inne stworzenie na ziemi nie mogło tego zrobić. Adam mógł zbudować dom, Ewa uczyniła z niego domostwo. Gdy Adam nazwał ją Ewa, „Życie”, mówił proroczo nie tylko o niej jako o pierwszej matce, lecz mówił na podstawie swojego własnego doświadczenia – Ewa wniosła do świata Adama życie.
O ile mówimy ciągle w wymiarze ogólnym to gdy przejdziemy do duchowej rzeczywistości, zobaczymy ten sam boski kod powtórzony w służbach mężczyzn i kobiet. Jezus położył fundamenty kościoła wraz z dwunastoma mężczyznami, których nazwał apostołami, co nie oznacza, że nigdy nie będzie kobiet w przywództwie, lecz to, że jedną z lepszych zdolności jakie Bóg dał mężczyźnie, jak to już stwierdziliśmy, jest umiejętność wprowadzania porządku i struktury. W tym samym czasie, przed narodzinami kościoła Chrystusa, widzimy Annę, prorokinię, ogromnie zaangażowaną w modlitwę i post. Moim zdaniem, jest zupełnie możliwe, że ta kobieta nie była sama, lecz była liderem proroczej służby modlitewnej, która żyła oczekiwaniem na swój czas. Kobiety celują we wstawiennictwie, w duchowej wrażliwości i umożliwianiu nowych początków. Oczywiście to nie wyklucza mężczyzn z modlitwy! Ponieważ niektóre z najlepszych biblijnych przykładów wstawienników, to mężczyźni. Mówimy ogólnie w odniesieniu do duchowych tendencji obu płci!. Żadna cecha wyróżniająca nie jest ważniejsza od innych. Obie są bezwzględnie potrzebne do objawienia Bożej woli na ziemi.

Dziś zmagamy się z postępami Szatana w wielu dziedzinach: wojny, ataki terrorystyczne czy wzrastający stopień niegodziwości naszego świata. Potrzebne jest nam przebudzenie i, aby wzbudzić narodowe przebudzenie, umieszczona w kobiecie moc Boża musi zostać uwolniona. Wszelkie wysiłki mężczyzny do ustanowienia sprawiedliwych praw i rządów nigdy faktycznie nie przemienią kultury, ponieważ konieczne jest wylanie na nas obecności Bożej. Mówię o czymś, co jest większe niż rządy i sprawiedliwe prawa. Mówię o tym, że Bóg powstaje i namaszcza modlitewną armię kobiet. Im, gdy się będą przed Bogiem wstawiały za swoimi narodami, zostanie dana jeszcze większa moc.

Modlitwa mojej matki.
Osobiście znam moc tego typu modlitwy. W późnych latach sześćdziesiątych, byłem młodym, zgubionym człowiekiem żyjącym w grzechu i buncie. Sądząc po moim wyglądzie nie było żadnej nadziei, a jednak, pomimo mojego zewnętrznego stanu, moja droga matka, katoliczka, stała przed Bogiem w mojej sprawie. Jakkolwiek stawiałem opór, boska moc, w unikalny sposób zrodzona z jej modlitwy, zaczęła polowanie na mnie. Jej wołanie było nieprzerwane i niegasnące; często trwała w modlitwie o mnie przez całą noc. Była ciężarna modlitwą za swego syna. W latach siedemdziesiątych Bóg ostatecznie odpowiedział i w czasie gdy pojawił się Jesus Movement, przyszedłem do Chrystusa.

Wiele lat później prosiłem Pana o przebudzenie. Jak może wiecie, częścią mojego zadania jest pomoc w rodzeniu się jedności kościoła w miastach i organizowania modlitwy, tych rzeczy, które poprzedzają przebudzenie. A jednak, o ile było mi wiadomo, ani jedność kościoła ani zorganizowana modlitwa nie zasilały Ruchu Jezusa (Jesus Movement). Zapytałem zatem Pana jak to możliwe, aby pojawiło się przebudzenie bez ruchu modlitewnego jako jego źródła? Pan,. szybko poprawił mnie mówiąc, że był tam wielki ruch modlitewny. On słyszał modlitwy milionów modlących się matek, z których każda wołała do niego za swoimi dziećmi.

Z powstałej w desperacji jedności matek ze wszystkich denominacji, Bóg słyszał wołania wierzących kobiet. Jego serce zostało dotknięte i dzięki temu tłumy grzesznych dzieciaków pokutowało i odnalazło zbawienie w Jezusie Chrystusie. Jest to armia, którą Bóg chce wysłać dziś ponownie, lecz teraz z większą wizją, większą mocą Ducha Świętego jak również również ze wsparciem ze strony mężczyzn!

Kobiety Boże, faktem jest, że niebo was potrzebuje! Zostałyście stworzone przez Wszechmogącego, ze zdolnością do dokonywania (rodzenia) przełomowych zmian na planecie Ziemi!

W unikalny sposób Bóg zaplanował was z utajoną zdolnością do dawania życia poprzez wasze wstawiennictwo. Wraz z wami my, mężczyźni, możemy budować. Uczymy się modlić, lecz to wy macie szczególną łaskę do dawania życia nowym duchowym początkom.  Czy to wasze modlitwy koncentrują się na waszym mężu, liderach kościoła czy wstawiacie się za swoimi dziećmi, miastem czy narodem, posiadacie w swoim duchu nasienie rzeczywistości, które, poprzez modlitwę, może dać temu światu Boże życie.

Tak, rzeczywiście, jest walka, ciągle istnieje „nieprzyjaźń miedzy wężem a kobietą” (1 Moj. 3:15). Szatan szczególnie nienawidzi was, ponieważ to wasze nasienie zgniotło głowę węża. Jest dla mnie zdumiewające to, że Bóg wprowadził swojego Syna na ten świat nie poprzez niebiosa, ani nawet przez kobietę brzemienną z mężczyzny, lecz przez kobietę zapłodnioną przez Boga! Sam Bóg zstąpił na ziemię poprzez kobietę mającą moc do rodzenia!

Dziś Pan daje kobietom nową łaskę, nową pewność siebie przeciwko mocą piekła. Nie buntują się przeciwko mężczyznom, lecz modlą się o nich. Przez ich wstawiennictwo, te pobożne kobiety w modlitwie zrodzą potężne służby na ziemi, zarówno mężczyzn jak i kobiet. One będą dawać początek nowym początkom ciała Chrystusa.

Chciałbym również pochwalić i podziękować za służby takie jak Women’s Aglow, Lydia Fellowship i inne kobiece grupy modlitewne. Wielokrotnie byłem niespodziewanie chroniony, czy przeżywałem duchowe przełomy. Gdy pytałem o to Pana, odpowiedział;  – Odpowiadam na modlitwy Women’s Aglow (czy takiej to a takiej służby).

Każdej z was, chcę szczególnie podziękować. Niech Pan pomnoży Swoją łaskę dla was i spełni pragnienia waszych serc! Księga Objawienia 12 mówi o „kobiecie ubranej w słońce”. To słowo mówi nie tylko o Izraelu czy kościele. Objawia ono również to w jaki sposób Bóg widzie duchowe kobiety: są czczone i koronowane z czcią, i ubrane w czystą chwałę Bożą. Z pewnością siebie depczą po mocach ciemności. Droga armio modlących się kobiet, jest to wasze wrodzone dziedzictwo, aby zrodzić to, co będzie władać narodami.

Niebieski Ojcze, przychodzimy do ciebie w imieniu Jezusa. Panie, uwolnij do służy niewiasty Boże. Przenieś moc, ciężar i zmaganie modlitwy na następne poziomy. Ojcze, islamscy terroryści z zewnątrz i upadek wewnętrzny usiłują zniszczyć naszą ojczyznę. Potrzebujemy tego, aby powstała armia modlitwy. Pomóż nam, o Boże, modlić się, aż Twoja niebiańska wola zostanie zrodzona na ziemi tak, jak to jest w niebie. Amen!

aracer.mobi

Gdy Pasja Chrystusa staje się naszą

Frangipane Francis

Co takiego jest w „Pasji Chrystusa”, co pobudza ludzi tak głęboko? Przede wszystkim, to tylko film, prawda? Tak, portret Chrystusa i Jego cierpienia stworzony przez Mel Gibson wzbudził emocje, których wielu ludzi w ogóle nie podejrzewało u siebie; wskrzesza u wielu pragnienia, które były martwe.

Siłą tego filmu jest to, że mówi o samym DNA naszej duchowej tożsamości jako chrześcijan. Nie ma znaczenia czy to luteranie, czy katolicy, baptyści czy zielonoświątkowcy, coś fundamentalnego w nas jest odkopywane ze starożytności i odnawiane w naszych duszach.


Pozwólcie, że wam wyjaśnię.
Jest pewne przyczyna dla której nasze społeczeństwo zapamiętuje tych, którzy poprzez swoją ofiarę czy odwagę byli narzędziami w kształtowaniu kulturowej tożsamości. Zapomnienie spuścizny naszych przodków jest utratą istoty tego kim jesteśmy jako unikalni ludzie. Tak więc, czcimy założycieli naszego państwa, herosów, którym tworzymy miejsca pamiątkowe. Budujemy pomniki, nazywamy ich nazwiskami porty lotnicze, miasta, a nawet obwołujemy narodowe święte ku pamięci ich ofiary i osiągnięć.

Jednak moc naszych wspomnień sięga znacznie dalej, poza wyrazy uznania jakie oferujemy przeszłości  – łączą nas one z naszym dziedzictwem. Ponieważ to, co prawdziwie pamiętamy, zapada w naszych wnętrzach i staje się żywą częścią naszej duszy. Zatem, za każdym razem, gdy kolejne pokolenie czci narodowych herosów i docenia to, co wielkiego ci przywódcy osiągnęli, istota tych wartości zostaje w nich wszczepiona.

W miarę rozwoju technologii, nasze pamiątki nabierają nowoczesnych środków wyrazu. Afro-Amerykanom film „Korzenie” pomógł określić unikalność ich czarnej drogi w Ameryce. O ile film dotykał i uczył ludzi w ogóle,   o tyle w życiu tych z Afro Amerykańskim pochodzeniem szło to o wiele dalej – dla wielu był to okres podsumowania, który przyłączył ich do „genesis” ich własnych dusz. Film podawał więcej niż tylko informacje; wraz z nim wszczepiane były do ludzkich wnętrz poprzednie pokolenia Afrykanów, którzy cierpieli i umierali w niewolnictwie. Mówił: Oto wielka cena jaka wasi przodkowie zapłacili. Jesteśmy im winni to, aby odnosić sukcesy na ziemi naszego nieszczęścia.

„Korzenie” to był nie tylko film; stał się pomnikiem.
Żydzi też mają swoje unikalne pomniki.  Na cały świecie w różnych miastach znajdują się muzea holokaustu, które są pomnikami żydowskiego cierpienia. My, którzy jesteśmy z pogan zwiedzamy je, zostajemy dotknięci i wracamy z lepszym zrozumieniem i miłością do Żydów. Zobaczenie historii ich prześladowań pomaga nam docenić pasję jaką żywią Żydzi do swojej ojczystej ziemi, Izraela. Tak, obrazy otwartych masowych grobów i piecy, ludzi stojących w kolejkach do komór gazowych znacznie głębiej penetrują duszę Żyda. Oni widzą cierpienie pokolenia Holokaustu i to coś dodaje do ich duszy prawo, które powstaje w ich sercach:

Nigdy więcej, nigdy nie zapomnieć!
Taka jest natura pomników: zmuszają nas do przypomnienia sobie ofiary; nakazują, aby nam nigdy nie zapomnieć Dziwne, chrześcijanie nie mają pomników poświęconych cierpieniu Chrystusa. Nasze „pasje” są uważnie nastawione na to, aby inspirować, lecz nie za bardzo. Rozpamiętujemy Jego życie, lecz nie pasję Jego śmierci.  Znamy z teologii Jego cierpienia, lecz naprawdę nie wiedzieliśmy tego. W rzeczywistości, ponieważ znamy wynik tej historii to nawet przed zakończeniem scen biczowania i ukrzyżowania wybiegamy do Jego zmartwychwstania.

Nie zatrzymując się nad tym, rezygnując z solidnego spojrzenia na smutek i nie przyswajając sobie zawrotnego koszu, nieświadomie pomniejszamy wartość Jego ofiary. Gdy oddzielamy się od ceny, jej wpływ na nas jest proporcjonalnie pomniejszany.

Podobnie jak wspomnienia Holokaustu stale służą, nawet po dzień dzisiejszy, definiowaniu współczesnego Izraela, tak Pasja Chrystusa stawia chrześcijan twarzą w twarz z kosztem naszego odkupienia. Rani nas to głęboko. Widząc jak bardzo był poraniony sami jesteśmy ranieni i sami zostajemy złamani przez głębokość Jego złamania. W sali słychać szlochy. Dlaczego płaczemy? Czy nie była nam znana ta historia? Tak, znaliśmy fakty, lecz nie znaliśmy ogromu tortur, opuszczenia i odrzucenia, niesprawiedliwości i niewysłowionego bólu.

Koszt został wszczepiony w nas.

Film ratuje ofiarę Chrystusa z rzeczywistości celebrowanych informacji i umacnia jej moc w świętym miejscu w naszych sercach. Tak, film rani nas, lecz również uzdrawia nas pozwalając zobaczyć demonstrację miłości Chrystusa do nas.
Czy potrzebne są nam gwałtowne sceny? Tak, bezlitosne tortury i niemiłosierne okrucieństwo są jak ciemne tło, które kontrastuje z jasnością ofiary Chrystusa dla ludzkości. Pozostawienie ich z boku czy minimalizowanie zdarzenia jest ujmą dla pełni Jego daru.

Słowo „holokaust”, legalnie używane przez Żydów na opisanie ich cierpień w nazistowskich obozach śmierci, znaczy: „całkowicie pochłonięty dar ofiarny”. Jest to biblijny termin. Ofiara Chrystusa jest dokładnie tego samego rodzaju – jest to ofiara pochłonięta całkowicie dla nas.

Krytycy wściekają się nie tylko dlatego, że są źli, lecz dlatego, że się obawiają. Prawda o miłości Chrystusa jest zbyt mocna, aby powrócić z powrotem do świeckiego życia. Przez lata mniejszość wypowiadała się, aby usunąć wszelkie wspomnienia o Bogu ze społeczeństwa, lecz nawet pamięć o tym, co Chrystus zrobił dla nas jest wystarczająco potężna, aby przemienić świat.

Dla wielu chrześcijan, „Pasja Chrystusa” nie jest po prostu kolejnym filmem; jest pamiątką Jego cierpienia za nasze grzechy.

Widząc to, pamiętamy a moc Jego ofiary odnawia nasze dusze. яндекс каталог регистрация

Czy utraciliśmy bojaźń Bożą?


Frangipane Francis


Niech cała ziemia boi się Pana i niech się Go lękają wszyscy mieszkańcy świata! (Ps. 33:8  BT)




Widocznie, zgodnie z tym wersem, bojaźń Pańska i lęk przed Bogiem mogą być połączone. W rzeczywistości, mogą być tym samym. W pewnym sensie , bojaźń może oznaczać „lękanie się”. Jeśli „wszyscy mieszkańcy ziemi” mają się „bać Pana” i „lękać Go” to z pewnością dotyczy to również kościoła Jezusa Chrystusa i to nawet w znacznie większej mierze.

Kiedy ostatni raz zdarzyło ci się, że „stanąłeś w respekcie” wobec Boga? Pomyśl o tym przez chwilę. Kiedy ostatnio (w zbiorowym uwielbieniu) doświadczyłeś bojaźni Pańskiej, stanąłeś w zdumieniu Bogiem wraz z innymi wierzącymi? Czy zostałeś prawdziwie „uderzony lękiem” Jego majestatu, mocy, siły i władztwa?
Zbyt dobrze brzmi, żeby było prawdziwe? Czy brzmi to bardziej jak oczekiwanie niż prawdziwa zasada uwielbienia? Nie powinno tak być. To, co właśnie opisałem jest normalnym zbiorowym przeżywaniem uwielbienia, w które Bóg pragnie cię wprowadzić za każdym razem, gdy wznosisz swoje serce i ręce ku Niemu.




Niemniej Bóg nie zamierza „pokazać się”, czy sprawić ci „osobistego objawienia”, jeśli wolisz, tam gdzie nie jest prawdziwie wielbiony. Czy tęsknisz za przeżyciem respektu dla Niego w swoim uwielbieniu? Powinieneś. W związku z pewnymi nowymi trendami w uwielbieniu, których byłem świadkiem w czasie licznych podróży po kraju, mam kilka naprawdę dobrych i naprawdę złych wieści z tej dziedziny. Po pierwsze, dobre wieści: Prawdziwi czciciele ciągle czczą Boga. Mam na myśli rzeczywiste uwielbienie! Oni czczą Boga tak, jak tego nie widziałem od wielu lat. Jaka chwała!  Wszelkiego rodzaju instrumenty są używane z najwyższym kunsztem, wspaniałe głosy wypełniają sanktuaria piękną harmonią. Dosłownie eksplozja nowych, cudownych, współczesnych pieśni uwielbienia – nie akcentowane melodie i wpadające w ucho słowa – sprowadzają niebo na ziemię!



Tak, jest subtelne lecz potencjalnie poważne niebezpieczeństwo związane z tymi ‘sukcesami’ naszego uwielbienia. Jaka jest więc ta zła nowina? W niektórych kościołach widziałem wzrastający, alarmujący trend. Coś jest nie tak, coś jest źle. Myślę, że wiem, co to jest. Straciliśmy w naszym uwielbieniu respekt dla Boga.



Ale, co to właściwie dokładnie znaczy? Respekt definiuje się jako: „pełen czci stan umysłu i serca, który skutkuje pełnym respektu lękiem czy prawdziwym zdumieniem. W sensie świeckim, osoba może „mieć respekt” wobec drugiej osoby, miejsca lub rzeczy. Na przykład, Wieki Kanion, z całym swym pięknem i splendorem, może wywołać nawet u najbardziej odpornej emocjonalnie osoby przeżycie prawdziwego „respektu”. Jest to inne znaczenie strachu, zdumienia wobec potęgi stworzenia. Zasadniczo to tylko dziura w ziemi, ale co to za dziura. Jasne, napełnia człowieka respektem; pełną czci bojaźnią i prawdziwym lękiem wobec Stworzyciela!



Już najwyższy czas zadać sobie pytanie na temat filozofii i praktyki naszego uwielbienia. Czy już nie za bardzo spoufaliliśmy się z Bogiem, nie respektując Go w naszym uwielbieniu? Czy może nieświadomie straciliśmy poczucie bojaźni i tego cudownego lęku  Bożego w naszym uwielbieniu? Czy cofnęliśmy się od „stra-chu” Bożego do jakiegoś rodzaju „stra-sznego” uwielbienia? Odpowiedź? W pewnym sensie być może tak.



Jaki jest więc ratunek? Pomimo, że Bóg jest naszym pełnym miłości Ojcem, musimy pamiętać o tym, że On ciągle jest Wszechmocnym, Wiecznym Bogiem. Nadal jest Jahwe, wszechmocny Władca wszechświata, Sędzia ludzkości. Jemu należy się cześć pełna szacunku jak nikomu innemu. Należy darzyć Go najwyższym szacunkiem i należy Go czcić, wywyższać, wychwalać jak nikogo innego.
Mówiąc bez ogródek, należy bać się Jego jak nikogo innego. Należy się Go lękać jak nikogo innego!  To pełen czci strach przed Panem tworzy pełen czci lęk. Kościół musi odnowić ten lęk w swym uwielbieniu.
Musi zacząć ponownie bać się Boga w uwielbieniu. Brak bojaźni Bożej w uwielbieniu oznacza brak  bojaźni Bożej w kościele.



Uwielbienie ma dotyczyć Jego i tylko Jego. Jedynym jego celem jest „wznieść Imię Pańskie” i tylko Imię Pańskie. Uwielbienie ma dotyczyć tylko Jego, Jego, Jego, Jego, Jego, nie mnie, mnie, mnie, mnie.

Niektóre współczesne kościoły zdegradowały uwielbienie do czegoś odrobinę więcej niż „wiecu gorliwości’, muzycznego popisu, show, przedstawienia. Ich uwielbienie skupiło się na człowieku lub, co jeszcze gorsze, na potrzebach.
Pozostało niewiele respektu Bożego w ich uwielbieniu, ponieważ Bóg nie jest wielbiony! Uwielbiają wszystko inne tylko nie Boga: swoje potrzeby, swoje przeżycia, teologię i doktryny. Pewne kościoły uwielbiają nawet swoje uwielbienie, następną formę bałwochwalstwa.



Już czas, aby kościół wrócił do oryginalnego celu uwielbienia, które gloryfikuje Boga i tylko Boga.
Kościół musi wrócić do swoich podstaw. Rzucam wyzwanie każdemu kościołowi – czy przeżywacie respekt Boży? Jeśli nie, to może nie uwielbiacie prawdziwie.


W następną niedzielę zwolnij trochę, nie spiesz się tak bardzo. Czekaj na Bóg w uwielbieniu. Nie bądź tak szybki w „pakowaniu” naszego uwielbienia. Nie spiesz się do tego, aby zuwielbienia zrobić „linię produkcyjną” i „masowo produkować” je.
Uwielbiajmy cierpliwie. Możemy ponownie przeżywać respekt wobec Niego, coś czego niektóre kościoły mogą nie doświadczać od bardzo długiego czasu.




Amen!


продвижение

Miejsce odpocznienia dla Pana

Frangipane Francis
W królestwie, nie ma wielkich mężów Bożych, są pokorni, których wybrał Bóg, aby ich potężnie używać. Skąd mamy wiedzieć, że jesteśmy pokorni? Gdy Bóg mówi, drżymy. Bóg szuka ludzi, którzy drżą na Jego Słowo. Na takim człowieku spocznie Duch Boży; stanie się on miejscem zamieszkania dla Wszechmogącego.


Wchodzimy do sabatowego odpoczynku Bożego.
Iz. 66:1Niebo jest moim tronem, a Ziemi podnóżkiem stóp moich. Jakiż to  dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć?

Bóg nie prosi o nic innego jak tylko o nas samych. Nasze piękne kościelne budynki i nasz gładki profesjonalizm są zupełnie bezużyteczne dla Boga. On nie potrzebuje tego, co mamy; On chce tego, kim jesteśmy. Pan pragnie stworzyć w naszych sercach sanktuarium dla Siebie, miejsce, w którym będzie mógł odpocząć.

W Piśmie ten odpoczynek nazwany jest „sabatowym odpocznieniem”. Nie pochodzi on jednak z zachowywania sabatu, ponieważ Żydzi zachowują sabat, a jednak nigdy nie weszli do Bożego odpocznienia. List do Hebrajczyków wyraża się jasno: Jozue nie wprowadził Izraela do odpocznienia (Hebr. 4;7-8) a po długim czasie zachowywania sabatu Pismo kontynuuje: Zatem pozostaje jeszcze (sabatowe) odpocznienie dla ludu Bożego”’ (Hebr. 4:9). To odpocznienie jest czymś więcej niż siódmy, święty dzień tygodnia.

Trzeba więc zadać sobie pytanie: Czym jest sabatowe odpocznienie? Zbadajmy Księgę Rodzaju w poszukiwaniu odpowiedzi (2:3): I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu„.

Zanim Bóg odpoczął w Sabat, nie było niczego szczególnego ani świętego w tym siódmym dniu. Gdyby Pan odpoczął trzeciego dnia, to wtedy ten dzień byłby święty. Odpoczynek nie jest w Sabacie, lecz w Bogu. Odpcznienie jest to cecha związana z Jego doskonałością.

Księga Objawienia 4:6 opisuje tron Boży, przed którym jest „może szkliste podobne do kryształu” Może szkła jest morzem bez fal czy zmarszczek, jest symbolem niezakłóconego pokoju Bożego. Uchwyćmy ten punkt: sabat nie był źródłem odpocznienia Bożego; On był Źródłem odpocznienia dla sabatu. Jak napisano: Stwórca krańców ziemi nie męczy się i nie ustaje”(Iz. 40:28). Tak jak, sabat stał się święty, gdy Bóg w nim odpoczął, tak i my stajemy się święci, gdy spoczywa na nas pełnia Boża i odkładamy na bok grzech.

W naszym studium nie towarzyszymy Bożemu odpocznieniu  w zwykłym poczuciu odbudowania i ożywienia, których oczywiście potrzebujemy i które towarzyszą odpoczynkowi człowieka. Odpoczynek, którego szukamy nie jest odnowieniem naszej energii, jest wymianą naszej energii: naszego życia na Boże, dzięki czemu ludzkie naczynie jest wypełnione boską Obecnością i w pełni wystarczającym Chrystusem.

Ogarnięci i przesiąknięci Bogiem.
Hebrajskie słowo mówiące o odpoczynku to „nuach”, które wśród wielu znaczeń ma również to, że jest to : „odpocząć, trwać, być cicho”. Wskazuje również na „całkowite ogarnięcie i przeniknięcie”, podobnie jak duch Eliasza „spoczywający”na Elizezuszu czy jak mądrość, która  „spoczywa w sercu tego, który rozumie”. Bóg nie szuka takiego miejsce, w którym zwyczajnie może zaprzestać działania z człowiekiem, lecz szuka relacji, w której może „całkowicie ogarnąć i przeniknąć”każdy wymiar naszego życia; gdzie On jest miejscem najświętszym, w którym jest dla nas uciszenie.

Gdy spoczywa na nas Boże odpocznienie, żyjemy w jedności z Jezusem w takim samym stopniu w jakim On żył w jedności z Ojcem (P. Jn 10:14-15). Myśli Chrystusa były całkowicie „ogarnięte i przesiąknięte”obecnością Boga. On ogłosił: „Ojciec, który mieszka we mnie wykonuje swoje dzieła”(J 14:10). Jest odpocznienie, ponieważ to Chrystus wykonuje działa przez nas! Jezus obiecał: „Jeśli poprosicie mnie o cokolwiek w imieniu Ojca, spełnię to”(Jn 14:14). Jak bez sensu jest myślenie, że możemy dokonywać cudów, kochać naszych przeciwników czy zrobić dla Boga cokolwiek bez Chrystusa wykonującego swoje dzieła przez nas!

To dlatego Jezus powiedział:”Przyjdźcie do Mnie… a ja wam dam ukojenie(odpocznienie – przyp. tłum.) (Mat. 11:28). Na miotanej sztormem na morzu Galilejskim łódce, przestraszeni uczniowie przyszli do Chrystusa. Ich wołanie było wołaniem człowieka ginącego. Jezus zgromił burzę i natychmiast nastał spokój a wiatr i morze „stały się doskonale ciche”(z ang. – przyp. tłum.) – nawet tak spokojne, jak On jest spokojny (Mar 8:26). Jaki program, jaki stopień profesjonalizmu w służbie  może równać się z życiem i mocą jaką otrzymujemy przez Niego?

Widzicie, nasze wysiłki, bez względu na to jak wiele damy z siebie, nie są w stanie wywołać odpocznienia czy życia Bożego. Musimy przyjść do Niego. Wielu liderów pracowało niemal do wyczerpania, starając się służyć Panu. Gdyby spędzili czas z Nim w modlitwie i oczekiwaniu na Niego to odnaleźliby Jego nadnaturalny udział potężnie działający poprzez te starania. Staliby się pasażerami w wehikule Jego woli, w wehikule, w którym On sam jest zarówno Kapitanem jak i Nawigatorem.


Przestań zmagać się, poznaj i bądź posłuszny

Aby wejść do Bożego odpocznienia musimy całkowicie poddać się Jego woli w doskonałym zaufaniu Jego mocy. Uczymy się odpoczywać od swoich uczynków (p. Hebr.4:10), niemniej wymaga to cierpliwości (Hebr. 4:11). „Odpocząć od uczynków swoich”nie oznacza, że przestajemy pracować, lecz znaczy, że weszliśmy do wiecznych dzieł, których On chce przez na dokonać.

Zgiełk jaki czyni niewiara jest uspokajany przez wiarę; zmagania zakorzenione w nieprzebaczeniu są usuwane przez miłość; nasze przepełnione strachem myśli są poddawane w niewolę zaufania; liczne pytania znajdują odpowiedź w Jego mądrości.

Taki jest umysł tego, który wszedł do odpocznienia Bożego.

Kościół powinien posiąść poznanie Bożych dróg, ponieważ przez nie wstępujemy do Bożego odpocznienia (Hebr. 3:8-12). Takie poznanie zdobywamy przez posłuszeństwo Bożemu Słowu w czasie konfliktów. Gdy jesteśmy posłuszni Jego Słowu w czasie życiowych doświadczeń, uczymy się tego, w jaki sposób radzić sobie z sytuacjami tak, jak Bóg chce. W konsekwencji, skrajnie ważne jest słuchanie i usłyszenie tego, co Bóg mówi do nas, a szczególnie wtedy, gdy życie wydaje się być pustynią trudności i doświadczeń.

Zatem Duch mówi:
Dziś jeszcze, gdy głos Jego usłyszycie nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, w dniu kuszenia na pustyni,…. Dlatego miałem wstręt do tego pokolenia i powiedziałem: Zawsze ich zwodzi serce, nie poznali też oni dróg moich tak iż przysiągłem w gniewie moim: nie wejdą do odpocznienia mego.
(Hebrews 3:7–8, 10–11)


Pan mówi: zawsze ich zwodzi serce,… nie znają Moich dróg… nie wejdą do odpocznienia Mego.

Zrozumiejmy to: Poznanie dróg Pańskich prowadzi do odpocznienia.
Musimy dostrzec to, że nie ma odpocznienia w stwardniałym sercu. Nie ma odpocznienia, gdy buntujemy się przeciwko Bogu. Nasz pokój przychodzi, gdy jesteśmy szczerzy wobec naszych potrzeb i pozwalamy Chrystusowi, aby nas zmieniał.

Tak powiedział Jezus: Uczcie się ode mnie… a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych(Mat 11:29)

Przestań walczyć z Bogiem i ucz się od Niego! Niech Jego Słowo uśmierci męczarnie grzesznej natury. Zaprzestań walki, zaniechaj zmagań z Błogosławionym. Ufaj Mu! Ponieważ, jeśli nie, to Jego Słowo rozwali mur obronny twego serca. Poświęć się swemu poddaniu! We właściwym czasie Pan nie będzie już używał przeciwności, aby zdobyć twoje serce, ponieważ będziesz cieszył się podatnością na Niego. Nadal cierpliwie poddawaj się Panu, aż do chwili, gdy nawet Jego szept będzie wywoływał słodkie dreszcze w twojej duszy. O wiele więcej wart jest jeden mąż doskonale oddany Duchowi Bożemu niż tysiąc mężów z wielu narodów.

Taki człowiek jest świątynią Bożą, tym, na którego Pan spogląda… i ma w nim upodobanie.

Pan mówi: Iz. 66:1
Niebo jest moim tronem, a Ziemi podnóżkiem stóp moich. Jakiż to  dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć?

A jedna, to niewiarygodne, człowiek mający jedną cechę w sercu, zwraca uwagę Boga na siebie i ściąga obietnicę (w.2): lecz ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu, i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa.

Bóg patrzy na człowieka, który drży, gdy On mówi. Ponieważ w nim święta moc Najwyższego może, bez jakichkolwiek zmagań, przebywać w doskonałym pokoju. On nauczył się dróg Bożych; lubi posłuszeństwo. Zdecydował się oddać Bogu to, o co On prosi: siebie samego, nic mniej. W zamian za to, taki człowiek staje się miejscem świętym, miejscem, w którym Sam Bóg może odpocząć. раскрутка продвижение интернет

Prawda o Bożym przebaczeniu

Wiliams James

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.  W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron  www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w  ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich  ramion.

O czym Szatan pragnie, abyś pamiętał?

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i  tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni  przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.
W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich ramion.

Zastanówmy się nad 3 rzeczami.

1. Ostatnio jeden z moich szkrabów zaczął zachowywać się w taki sposób, że stało się to nie do przyjęcia. Umieszczała swoje stopy na stole w czasie jedzenia. Co więcej, cieszył ją sposób w jaki reagowałem na jej wybryki i, od czasu do czasu, wkładało nogi na stół z powrotem natychmiast, aby zobaczyć jak przestaję robić to, co robię i podchodzę do niej, aby ją napomnieć. Usiłowaliśmy jej w raz z żoną wytłumaczyć,  że kładzenie nóg na stół jest niegrzeczne, lecz było to oczywiście wszystko, co on mogła zrozumieć w tym wieku. Gdy Abby nadal wkładała nogi na stół w jawnym buncie wobec nas musieliśmy podjąć niewerbalnej korekty jej zachowania.

Złapałem się na tym, że czasami na początku toleruję kilka razy pewne zachowanie, zazwyczaj 4 razy, zanim stanę się ostry. Zatem gdy Abby została trzykrotnie napomniana, siedziałem tam oczkując jej następnego aktu nieposłuszeństwa. Chciałem, aby to robiła dalej, abym mógł ją ukarać i, w istocie, „wygrać”.

Zatrzymaj się nieco nad tą myślą, jako że opowiem ci coś więcej o sobie. Jest to trochę zmiana tematu, lecz wytrzymaj ze mną.

2.  Podobnie jak większość ludzi, doświadczałem w swoim życiu  zranień. Niektóre z tych zranień są bezpośrednio wynikiem sposobu traktowania mnie przez innych ludzi, nauczycieli, współuczniów z klasy, w dorosłym  życiu, byłych pracodawców czy nawet przyjaciół i rodzinę. W wielu przypadkach przebaczyłem tym, którzy mnie skrzywdzili. Dlaczego? Ponieważ tak mówi Biblia, Nawet Modlitwa Pańska zwraca się do nas, abyśmy prosili Boga o przebaczenie tak, jak my sami przebaczamy innym. Niemniej jednak odkryłem, że w wielu przypadkach nie odpuściłem naprawdę. Zachowałem urazę. Rozmawiając z taką osobą zachowywałem się mniej niż po przyjacielsku. Znowu lądowałem w starym zakładzie pracy i czułem ukłucia złości, nawet aż do tego stopnia, że fantazjowałem na ten temat, jak fajnie byłoby iść do mojego byłego szefa i powiedzieć mu jak nie w porządku był wobec mnie. O ile czułem naprawdę, że przebaczyłem, to faktycznie nie zapomniałem.

No i ostatnia zmiana tematu.

3.  Mam młodszego brata, który od czasu do czasu musi pożyczać pieniądze i bardzo często jego „zły stan” jest wynikiem jego własnych działań, jakkolwiek rzadko przyjmuje winę na siebie. W 2002 roku zadzwonił do mnie płacząc, że potrzebuje kilkaset dolarów. Wyciągnąłem trochę oszczędności i pożyczyłem mu. Wysłuchałem przy okazji jego opowiadania o tym, jak mi te pieniądze odda, wiedząc, że nigdy ich nie zobaczę. I nigdy nie zobaczyłem. Wtedy zdecydowałem, że to było ostatni raz kiedy go poratowałem. Następnym razem niech sobie radzi sam.

A teraz powiążmy te trzy myśli razem.
1. Jako rodzić oczkują na to, że moje dziecko popełni grzech, aby mógł zarządzić karę.
2. Jako mężczyzna przebaczyłem, lecz nie zapomniałe.
3. Założyłem przykrywkę na moją „studnię miłosierdzia”, którego chcę udzielać mojemu bratu.

Teraz chciałbym wrócić do początkowej myśli, że czasami, gdy popełnimy grzech to czujemy się w pewnej mierze winni; takie złe uczucie, że nie bardzo podobamy się Bogu. Poczucie winy, którego nie możemy się pozbyć.

Teraz jest najwyższy czas, aby wskazać, że:
1. Boży styl rodzicielstwa nie jest taki jak mój.
2. Boże przebaczenie nie jest takie jak moje.
3. Boża łaska nie jest ograniczona tak, jak moja.

Jest dość powszechna wśród chrześcijan wiara, że Bóg (1)oczekuje na to, że popełnimy coś złego, aby nas mógł osądzić: (2) Bóg mówi, że przebacza, lecz nie faktycznie to nigdy na nas już nie spojrzy tak samo, gdy już jakiś śmiertelny grzech; (3) On chce nas poratować tylko pewną ilość razy.

Jest to ten rodzaj fałszywych myśli, które prowadzą do rozpaczy. Prowadzi nas do takiego nastawienia, że nasze chodzenie z Bogiem nigdy nie będzie takie samo. Ono prowadzi do uczucia, że wisi nad nami ciemna chmura i nasze modlitwy nigdy nie przechodzą wyżej sufitu. Prawdę mówiąc, to są kłamstwa. Chcę wam po prostu pokazać, co mówi samo Boże Słowo. Oto fakty:

1 Jn. 1:9 Jeśli wyznajemy grzechy nasze, Bóg jest wierny i odpuści nam nasze grzechy i oczyści nas od wszelkiej niesprawielidwOści.

Jer 31:34b Tak mówi PAN: Odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nie wspomnę więce”.

Psalm 139:17-18 (z ang.) Jak  drogocenne są myśl twe, Boże. Jak wielka jest ich liczba! Gdybym chciał je policzyć, byłoby ich więcej niż piasku, Gdybym skończył, nadal byłbym z tobą.

Nie wiem, czy można to wyrazić bardziej jasno. Bóg cię kocha tak bardzo, że jego myśli jest tak wiele jak ziaren piasku. Byłeś kiedyś nad morzem? Pomyśl o tym, jak wiele piasku było na wybrzeżu nad którym byłeś, następnie dodaj wszystkie plaże na Hawajach, Florydzie, Hiszpanii, Australii, Jamajce, Kaliforni i zdaj sobie sprawę z tego, że nie jesteś nawet w połowie drogi, a to nawet nie równa się ilości Bożych myśli o tobie. Jego myśli to coś znacznie więcej, lecz ten werset mówi to tym, że Jego myśli są cenne. On zachwyca się tobą bardziej niż jakikolwiek ziemski rodzic kiedykolwiek rodzic mógł swym własnym dzieckiem. W jego sercu nie jest przyłapanie ciebie. Jego miłosierdzie jest nieograniczone. Jeśli nie odbierzesz z tego artykułu nic innego, to przynajmniej upewnij się, że rozumiesz to, że głębokość Jego miłości dla ciebie jest naprawdę ogromna.

Prawdą jest też, że pierwszy wypisany wers nie zawiera w sobie żadnego warunku. Boża miłość jest bezwarunkowa. Gdyby było inaczej to Jego Słowo powiedziało by nam o tym. On jest Bogiem On nie musi niczego nam cukrować. Jego przebaczenie ma wymaganie, lecz jest to coś łatwego. Wyznać to, po prostu, zgodzić się z Bogiem w sprawie grzechu. Jeślizrobisz to, wtedy nie ma żadnych powodów aby dalej nieść poczucie winy.

Jakiś czas temu mój pastor poprowadził nas przez pewne ćwiczenie, aby nam pomóc w chodzeniu w tej prawdzie. W czasie kazania poprosił, aby każdy w zgromadzeniu napisał na kartce papieru dowolny grzech, który przychodzi mu do głowy, po czym napisał dużymi literami, w poprzek tej kartki „1 Jana 1:9”, a następnie zwiną kartkę w kulkę i wyrzucił. To  właśnie robi Bóg, gdy wyznajemy nasz grzech. Równie dobrze moglibyśmy napisać Jeremiasz 31;34.

Proszę, drogi czytelniku, zwróć uwagę na to, że ten wersety stosują się  do ciebie. Nie ma nikogo, nigdzie, komu bóg odmówi przebaczenia jeśli  wyzna grzech. Nie pozwól na to, aby przeciwnik mówił ci cokolwiek innego.

продвижение

Modlitwa Anny uczy nas czegoś o Ewangelii Powodzenia.

Wiliams James

16 grudzień, 2003

Anna uczy nas tego, co jest właściwe, a co nie w ewangelii powodzenia. Światowy Ruch Wiary (Word of Faith). Ewangelia Powodzenia (Prosperity Gospel). Mówię tu o pewnych terminach, jak doktryny i pojęcia systemu wiary zw. Word of Faith (dalej zw. WOF), które spowodowały, że wielu chrześcijan zajęło zdecydowane stanowisko za lub przeciw, a wiele atramentu wylano w trakcie dyskusji tego tematu.

Nie powinno być dziwne, ze Boże Słowo rzuca pewne światło na tą sprawę? Przede wszystkim dyskusje na temat WOF faktycznie sprowadza się do tego, czego możemy oczekiwać w dziedzinie odpowiedzi na modlitwy. Historia Anny, zawarta w 1 Księdze Samuela, daje nam kilka mocnych zasad dotyczących modlitwy, oczekiwania i wiary.

Wersy 1-7. Historia zaczyna się opowiadaniem o mężu Anny, Elkanie, jego drugiej żonie o imieniu Peninna, która miał dzieci, oraz Annie, która ich nie miała. Elkana i Anna kochali Pana. Traktowanie przez Paninna Anny mogłoby sugerować, że nie była tak pobożna jak pozostała dwójka. Być może dlatego Elkana bardziej kochał Annę, że łączyła ich miłość do Pana Boga.
Wers 8 mówi: I rzekł do niej Elkana, jej mąż: Anno, dlaczego płaczesz i dlaczego nie jesz? Dlaczego smutne jest twoje serce? CZy ja nie jestem dla ciebie lepszy niż dziesięciu synów?
Na pierwszy rzut oka może to się wydawać aroganckie, lecz przyjrzyjmy się temu bliżej. Na krótko, w tej historii, mężczyzna ten reprezentuje to, co Bóg chce powiedzieć nam, gdy narzekamy na okoliczności. Jego miłość jest wystarczająca dla nas.

Elkana miał dwie żony, lecz Anna wyraźnie była tą kochaną. Dlaczego? Być może dlatego, że widział w niej coś czego nie miała Panina. Bóg miłuje cię ponieważ cię stworzył na swój obraz i jeśli przyjąłeś Jezusa to On widzie w tobie Jezusa. Nie twoje upadki, grzech czy niepowodzenia. Pan nie widzi w tobie żadnej z tych rzeczy, które Szatan chce ci przypominać. Gdy już raz uchwycisz się Bożej miłości do ciebie, nie jesteś już taki skory do narzekania na okoliczności, do pragnienia więcej niż otrzymałeś

Lecz teraz wróćmy do pragnienia oglądania zmian okoliczności. Zauważ,  że w powyższym fragmencie powiedziałem „skory”. Następne kilka wersów z 1 Sam. 1 pokazuja nam, że Anna ciągle pragnęła mieć dziecko i nie ma w tym nic złego. Pragnienie czegoś i modlitwa o to niekoniecznie są tym samym, co zazdrość czy niezadowolenie. Często nie są nawet blisko siebie.

Ten punkt musi być podkreślony w świetle pewnych tego, co zostało napisane na temat doktryn WOF. Ewangelia powodzenia mówi nam aby, aby się modlić o cokolwiek czego chcemy – nazwij to i wzywaj tego. Na to odzywa się gwałtowna reakcja mówiąca, że modlenie się o cokolwiek pokazuje na egoizm, materializm, a nawet zachłanność. Krytycy WOF utrzymują, że powinniśmy się modlić się o te rzeczy, które przynoszą chwałę Bogu, a nie te, które przynoszą nam szczęście.  Faktycznie w obu tych stanowiskach są elementy prawdy. Anna chciała wychować dziecko i choć to wypełniło by jej osobiste pragnienie, to nadal kochała Pana i chciała Go uwielbić.

Wers 10:  Z gorzyczą w duszy modliła się do Pana i bardzo płakała.

Modliła się do Boga. Wiedziała, że tylko On mógł ją zaspokoić. Jest to dobre miejsce do zbadanie siebie samych. Czy gdy masz problemy to narzekasz czy szukasz Pana?

Wers 11: I złożyła ślubowaniem mówiąc: Panie Zastępów! Jeśli wejrzysz na niedolę swojej służebnicy i jeśli wspomnisz na mnie, a nie zapomnisz o swojej służebnicy i dasz swojej służebnicy męskiego potomka, to ja oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, i nożyce nie dotkną jego głosy.

Cóż za zdumiewająca obietnica? Była gotowa przechodzić wszystkie niedogodności początkowego okresu ciąży, samej ciąży, bólów rodzenia  a następnie powrotu do sił po porodzie, nie korzystając z dobrodziejstw wychowywania swego syna.  Chciała oddać go z powrotem Bogu.

Jest to obraz braku egoizmu i tutaj jest wielka lekcja dla nas wszystkich. Bóg daje nam błogosławieństwo, którym możemy Jego uwielbić. To, czego nie dostrzegają oponenci WOF to fakt, że jeśli Bóg błogosławi cię finansowo to nie ma to na celu wyłącznie powodzenia, lecz to abyśmy z tego błogosławieństwa ubłogosławili innych, aby Bóg mógł być ubłogosławiony! W tym przypadku, Anna obiecała oddać dar Dawcy. Lecz w naszym życiu Bóg może nas błogosławić finansowo tak, abyśmy mogli być błogosławieństwem dla innych. Czy to jest w ogóle wspominane w TBN? (Trinity Broadcasting Network – sieć telewizji chrześcijańskiej).

Ostatecznie, Anna, zdecydowała się nadać swemu synowi imię odnoszące się do odpowiedzi na modlitwę. W wersie 20 Anna nazwała go Samuel – „ponieważ wyprosiłam go od Jahwe”. Jest to znak tego, że proszenie Boga o coś nie jest znakiem egoizmu, materializmu, zazdrości czy jakichś podobnych temu grzechów. Lecz równocześnie Biblia nigdzie nie mówi, że mamy prawo do czegokolwiek. Tak, otrzymujemy pewne rzeczy ponieważ przyjęliśmy Jezusa jako Zbawiciela, lecz są to wieczne odpłaty. W tym życiu, Bóg nie jest nam winien pieniędzy, domów, dóbr materialnych czy jakikolwiek doczesnych rzeczy tego świata. Właściwe zrozumienie tej prawdy doprowadzi nas do właściwej perspektywy, która jest perspektywą wieczną.

Najlepszą perspektywą jest ta pokazana przez Anna. Jeśli czegoś pragniesz módl się do boga, proś o to, lecz miej takie nastawienie, że chcesz wykorzystać twoje błogosławieństwo, aby uwielbić Boga.

Więcej pism James Williams znaleźć można na www.middletree.net

раскрутка

Chrześcijanie często myślą, że..

Akaron Adam
Chrześcijanie często myślą, że Jezus umarł na krzyżu po to, aby ich grzechy mogły być przebaczone i w ten sposób mogli pójść do nieba. Jakkolwiek przerażające może się to wydawać na pierwszy rzut oka to, jak mi to Bóg pokazał, to nie jest prawda. Powiedzenie, że Jezus umarł na krzyżu po to, abyś otrzymał przebaczenie grzechów i poszedł do nieba jest podobne do tego, jakbyś twierdził, że wynająłeś kościół i urząd stanu cywilnego, wziąłeś ślub i wydałeś wesele, zaangażowałeś szofera limuzyny, zaprosiłeś rodzinę i przyjaciół, wybuliłeś mnóstwo baksów na ślubne stroje po to, aby otrzymać złoty pierścionek i świadectwo ślubu do powieszenia na ścianie. Oczywiście to jest idiotyczne, lecz nie mniej głupie jest powyższe stwierdzenie dotyczące śmierci Jezusa. Wchodzisz w związek małżeński po to, aby wejść do intymnej więzi z drugą osobą.

Jezus umarł na krzyżu po to, abyśmy mogli wejść do intymnej relacji z Bogiem. To była główna przyczyna wszystkiego, co Jezus zrobił. Jezus przyszedł, aby wypełnić wolę Ojca, którą było pojednanie nas z Bogiem.

Na drodze stał grzech, więc Jezus wziął na siebie za nas karę za grzech tak, abyśmy mogli być ponownie wprowadzeni do więzi z Bogiem. Gdy raz wejdziemy do relacji z Bogiem, jesteśmy pojednani z Nim. Nasz duch łączy się z Nim, który jest Duchem. Mieszkamy razem tu i teraz i w przyszłości. To jest niebo – trwanie w więzi z Bogiem. Technicznie rzecz biorąc, w wielkiej ofierze dla nas Jezusa usunięcie grzechu i przejście do nieba było zapewnione, lecz faktyczną przyczyną tej ofiary było to, abyśmy mogli cieszyć się intymnością z naszym Ojcem. Jeśli zatem, nie cieszysz się osobistą, intymną więzią z Bogiem, to nie przywłaszczyłeś sobie tego, za co Jezus zapłacił tak wysoką cenę, aby ci dać.
Jest to zdumiewająca nowina – intymna więź ze stworzyciele wszystkiego. Systemu słonecznego, galaktyki, najdrobniejszego insekta i ich wewnętrznych organów; od najdrobniejszego do największego on to wszystko uczynił i oto On pragnie intymności ze mną! Ooooo.

Jaka była moja relacja?

Zwrot „relacja z Bogiem” jest stale wymieniana w chrześcijańskich kręgach. Niestety dla zbyt wielu oznacz tylko pewną frazę, sam używałem jej bez przerwy. Głosiłem na jej temat i wzywałem ludzi do wejścia do relacji z Bogiem. Problem polegał na tym, że w tym czasie moja własna relacja była szokująca. Gdyby ktoś miał taką samą relację (więź) ze swoim współmałżonkiem jaką ja miałem z Bogiem to otrzymałby rozwód. Myślałem w tamtym czasie, że wszystko jest w porządku, a niektórzy ludzie nawet komentowali, że wydaje się być tak bliska. Smutnym faktem było to, że w porównaniu z ich więzią z Bogiem, była. A jednak było to dalekie i zimne, wywrócone do góry nogami i tyłem do przodu.

Zamiast dowiedzieć się czego Bóg pragnie w związku z wierzącym i dostosować moją wolę do Jego, ja usiłowałem przekonać Boga, aby dostosował swoją wolę do mnie. Sławny byłem z moich długich modlitw. Jakże byłem święty spędzając liczne godziny w komorze modlitwy. Jakże byłem głupi usiłując zmusić Boga do tego, aby zrobił dla mnie to czy tamto. Kimże był Bóg w tej relacji? Usiłowałem zmotywować Boga do robienia czegoś. To nie były egoistyczne rzeczy, niektóre nawet całkiem chwalebne, no wiecie, zbaw zgubionych, uzdrów chorych, nakarm głodnych i tego typu sprawy. Błogosław tego, wzmocnij tamtego, daj przebudzenie – bla, bla, bla, bla, bla,… Mogłem tak stal i wciąż, dręcząc i nie dając Bogu czasu na odpowiedź. Wychodziłem wtedy z takim dobrym samopoczuciem na swój temat. Myślę, że jedyną rzeczą jaką wtedy osiągałem było pompowanie mojego ego. .

Drugą połową mojej tak zwanej relacji z Bogiem były studia biblijne. Atakowałem ten temat z takim samym zapałem jak modlitwę i jak atakowałem innych ludzi tym, co przeczytałem. Zdecydowałem, że moje duchowe pożywienie będzie miało priorytetowe znacznie nawet nad naturalną żywnością. Nie zjadłem, zanim nie przeczytałem najpierw Biblii. Czytałem przed śniadaniem, obiadem i kolacją; czytałem przed przekąskami. Czytałem i powtarzałem czytanie, studiowałem, myślałem nad ją i głosiłem. Zmagałem się z greką i walczyłem z hebrajskim.

Przyszedłem do Boga bez niczyjej pomocy, wiec znałem go już, lecz później zdecydowałem iść do kościoła. Pierwszą rzeczą jaką Joe, pastor kościoła Baptystów, do którego poszedłem, nauczył mnie to był autorytet Biblii. Usiadłem naprzeciw niego w jego biurze, które było u niego w domu. Dał mi Nowy Testament i powiedział, że jeśli usłyszę z jego lub kogoś innego ust cokolwiek to musi to być poparte wersetami. Powiedział mi też, że jeśli będzie głosił cokolwiek, co będzie niezgodne z Biblią wtedy mam obowiązek powiedzieć mu o tym. Była to oferta, z którą później często do niego przychodziłem.
Byłem więc uczony tutaj i gdzie indziej na temat autorytetu Biblii, Słowa Bożego. Uczono mnie nawet tego, że Bóg jest związany przez nie! Jeśli coś było w Biblii to tam było, jeśli tego nie było, to było to coś zewnętrznego. Tak wiele godziny zmarnowanych na dyskusjach z braćmi i siostrami na świetniejsze tematy. Dla mnie samego i tak wielu innych Biblia osiągnęła magiczne rozmiary, nie żebyśmy używali takiego terminu.

Taka była moja relacja z Bogiem. Czytanie o Nim, rozmawianie o Nim i mówienie do Niego. Myślałem, że to właśnie będzie zbliżać mnie do Niego.

To było żałosne, a ja nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Jaka jest moja relacja.

Moja więź z Bogiem jest dla mnie tak cenna. Jestem tak bardzo zakochany w Bogu. Jest ze mną nieustannie. Wiem o tym nie jako o doktrynalnym fakcie, lecz jest to rzeczywistość. Przeżywam moje życie w samym centrum Jego woli. Słyszę Jego głos i przeżywam Jego obecność. On uczy mnie o życiu w sferze naturalnej i o życiu w sferze duchowej. On wzmacnia mnie i pokrzepia. Nie ma już odpływów i przypływów, lecz stały wznoszący się w górę wzrost intymności. Z Nim jestem sobą i nie mam przed Nim rodziców. On uwolnił mnie od tak wielu więzi, które miałem włączając w to tych wielkich gości od religijnych i socjalnych uwarunkowań. Z pewnością jestem bliżej Boga niż jakiejkolwiek innej osoby. On prowadzi mnie a wszelkie pragnienia mojego życia to wypełnienie Jego woli, cokolwiek by to nie było. Teraz spędzam czas w Jego obecności, słuchając Jego głosu. W wyniku Jego obecności mam głęboki, pełny pokój i wyciszenie, które są zrównoważone przez radość i szczęście, które mogą pochodzić wyłącznie od Boga. Nie szukam tych rzeczy, lecz one towarzyszą mojemu życiu z Bogiem. Kiedyś miałem zwyczaj mówić o relacji z Bogiem, a teraz ją mam. Różnica jest taka jak między fantazjowaniem o wielkiej miłości twojego życia, a faktycznym zakochaniem się w taki sposób.

Pewne kroki przez które poprowadził mnie Bóg.

Pierwszą rzeczą, którą Bóg na mnie wymusił to było poczynienie nowego oddania. Zasadniczo Bóg poproawił naszą świeżą relację i ustawił ją na właściwych nogach i we właściwym porządku. Bóg wprowadzał moje życie w nowy obszar. Przygotowywał mnie do nowego marszu z Nim. Doszedłem do tego, że jeśli ten nowy kierunek miał być utrzymany to oznaczało to dla mnie zupełnie nowe oddanie się na całą tą podróż. Dał mi do wyboru powrót do powierzchownej relacji jaką miałem wcześniej, lub rozpoczęcie nowej. To nowe oddanie miało być proste lecz przerażające. Miałem się oddać Bogu całkowicie i zupełnie i nie oczekiwać w zamian niczego. W rzeczywistości powiedział mi, że może mnie używać przez całe moje życie a potem posłać mnie do piekła na wieczność. Dał mi jeden dzień na zastanowienie. Powiedziałem tak i oddałem siebie następnego dnia.

Tak właśnie miało być cały czas, oddanie Bogu, ponieważ On jest Bogiem, bez ukrytych motywów i obietnic odpłaty.

Następnym krokiem było zrozumienie grzechu. Nauczył mnie tego, czym jest a czym nie jest grzech i uwolnił od nieustannego niezadowolenia i potępiania samego siebie. W tym czasie uwolnił mnie też do podążania za Jego głosem. Pokazał mi, że usiłowałem wypełnić wymagania, które On dał innym ludziom w innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Powiedział mi też to były inne chwile i każdy z tych momentów miał swoje własne wymagania. Te wymagania miały mi być dane wyłącznie przez Boga. On uwolnił mnie od zakonu (prawa) – patrz artykuł nr. 01.

Następną ważną lekcją na drodze do mojego wzrostu w intymności z Nim była komunikacja. Nauczył mnie tego w jaki sposób słuchać i postępować za Jego głosem ponad wszystkim innym. Uczył mnie bardzo dużo na temat słuchania i posłuszeństwa. Szedłem sobie ulicą modląc się o coś wewnątrz, gdy Bóg wrzasnął na mnie:
– ZAMKNIJ SIĘ!
Było to tak silne, że zatrzymałem się w miejscu. Powiedział:

– Słuchałem jak gadasz przez lata, a teraz, kiedy słyszysz mnie wyraźnie, chcę żebyś słuchał.

Było to w 1995 i od tej pory nie modliłem się, z wyjątkiem kilku razy, gdy On powiedział mi, abym się modlił o kogoś. Gdy takie coś się zdarza, Pan daje mi zarówno słowa modlitwy i to, o co się modlić, nie jest to więc modlitwa. Pan wyjaśnił mi, żeby nie zadawać mu pytań, ponieważ on wie to, co i kiedy mam słyszeć. Powiedział również, że ten kto zadaje pytania, dominuje w konwersacji, nie muszę więc zadawać pytań, ponieważ On wie, co mam usłyszeć i nie muszę również o nic prosić, ponieważ On wie, czego mi potrzeba. To był wielki zwrot od jak żyłem wcześniej. Teraz relacja była na właściwym gruncie, Bóg kontrolował wszystko, a nie ja.

Wzrost intymności wymaga posłuszeństwa i poddania się, rezygnacji ze swojej woli, zaufania i posłuszeństwa we wszystkim, co On do mnie w każdym doświadczeniu. Jest tak piękny i wspaniale wychowuje tych, których serce tęskni do Niego i daje im możliwości rozwoju w tej relacji z Nim.
Bardzo interesujące, a niestety zbyt często pomijane, jest to, że Bóg określa to jak bardzo intymna ma być ta więź. On decyduje o tym, czy ktoś będzie mógł wejść do Jego obecności i również On decyduje kiedy i jak głęboko będzie mógł Go doświadczyć.

W ten sposób wyjaśnił mi to. On zaprasza ludzi, aby weszli w relację z Nim. Jeśli odpowiedzą i poddadzą się Jego wymaganiom, które stawia przed tymi osobami, aby mogli podjąć ofertę to wtedy mogą swoją podróż w relacji z Panem.  W miarę jak chodzą z Nimi i wzrastają, Pan dopuszcza ich bliżej. Posłuszne zaufanie osoby, która idzie za Nim, wzrasta w miarę jak Jego zaproszenia spotykają się z właściwą reakcją. W miarę jak zbliżamy się do Niego jednoczymy się z Nim i przybieramy Jego charakter i w taki właśnie sposób wzrastamy w podobieństwo (obraz) Chrystusa.

Można odmówić intymności i usunąć się od Niego. Niektórzy ludzie utykają tam, gdzie są w danej chwili, lub wracają, a nawet tracą tą bliskość, którą mieli, gdy po raz pierwszy odpowiedzieli na zaproszenie do relacji.

Często chrześcijanin dostaje się w pułapkę myślenia, że skoro już uczynili przymierze czy decyzję dla Jezusa to już potem tylko czekają na niebo. Niektórzy myślą, że po zbawieniu staną się pracownikami dla Boga. Prawda jest taka, jak mi to Bóg wyjaśnił, że początkowe powołanie jest zaczątkiem relacji, która ma być później rozwijana. Jest ona stale wzrastająca.

Szybkość wzrostu zależy od Bożego prowadzenia i twojego naśladowania. Uwielbiam spędzanie czasu z Bogiem i czuć, że mógłbym Go słuchać na wieki. Logicznie rzecz biorąc wydaje się, że mógłby to być dobry sposób na przyspieszenie wzrostu, lecz Bóg czasami nie chce, abym w ciągu dnia bardzo dużo słuchał, skoro chce, abym coś robił. Powiedział mi, że jest czas na słuchanie i jest czas na wykonywanie. To wszystko należy do Niego, ponieważ On jest Bogiem.

Ranek za rankiem.

Inną ważna praktyką jest zaczynanie każdego dnia na skoncentrowaniu się na Bogu. Bóg może i będzie mówił do ciebie przez cały dzień. Nie ma znaczenia, gdzie jesteś i co robisz, jeśli nastawisz swojego ucha na słuchanie. Bóg ma ci coś do powiedzenia znacznie częściej. Niemniej jednak wyraźne słyszenie w ciągu dnia jest często uzależnione od zbudowania solidnego fundamentu rano. Zostaliśmy powołanie do życia dzień za dniem. Bóg często zajmuje się ludźmi na bazie codzienności. On uczy mnie tego, że każdy dzień powinien zacząć się od czasu nieprzerwanej koncentracji.
Powiedział mi, że do właściwego skoncentrowania się potrzeba jest pewnej zewnętrznej procedury, która ogromnie w tym pomoże. Nie zawsze całe to postępowanie jest możliwe, lecz ja osobiście robię wszystko co mogę, aby zrobić, co się tylko da.

Powiedział mi, że ciepło i sytość są ważne zawsze, lecz szczególnie wtedy, gdy przychodzi do koncentracji jedynie na Bogu. Zarówno głód jak i chłód (czy gorąco) będą utrudniać koncentrację. Mam również taką pozycję, której używamy wyłącznie do słuchania i do niczego innego. Podświadomie pomaga przypomnieć, ze gdy w niej się znajdujesz to jesteś nastawiony na koncentrowanie się na Bogu. Nie ma znaczenia jaka to pozycja o ile jest wygodna, używana wyłącznie w trakcie koncentracji na Bogu i nie sprzyjająca zasypianiu. Po jakimś czasie umysł wypracuje sobie nawyk uświadamiania sobie, że gdy znajdziesz się w niej, to jesteś tu, aby słuchać.
Bóg zna nas osobiście i różne rzeczy będą nam towarzyszyć w tym, aby trwać w koncentracji na Bogu, a nie wędrować myślami po różnych obszarach. Pan będzie pomagał nam rozwinąć dobre nawyki.

Dobrze jest poświęcić na czas z Bogiem poranki. Czasami może to zając kilka minut a czasami zostaniesz pochłonięty na znacznie dłuższy czas. Nie musisz obawiać się tego, czy Pan skończy we właściwym czasie. Łatwo jest iść spać o pół godziny wcześniej i te pół godziny wcześniej wstać.

Moja poranna rutyna wygląda tak: wstaję wcześnie rano, jem śniadanie, biorę prysznic i następnie idę do mojej „poczty nasłuchowej”, którą jest stołem w mojej sypialni. Często zapalam kadzidło, klękam na podłodze i z ramionami, rękoma i głową opartą na krześle poświęcam czas na oczyszczenie umysłu. Koncentruję się i jeśli jest cokolwiek dominującego uspakajam to. Jest to czas potrzebny na oczyszczenie umysłu i daje Duchowi Świętemu możliwość pokazania tego, co wymaga załatwienia na czele. Może to być gniew czy nieprzebaczenie czy całe mnóstwo innych rzeczy. Gdy już jestem uspokojony, zrelaksowany i nic mi nie przeszkadza zwracam się w stronę Bożego głosu. Pamiętaj, że wszyscy różnimy się między sobą i tylko Bóg może powiedzieć ci w jaki sposób wszystko robić. Pamiętaj również, że Bóg jest Bogiem i musimy podjąć ten czas i wysiłki, aby przystąpić do Niego z respektem i czcią.

Ten czas pomoże ci nastawić cię na wyraźniejsze słuchanie w ciągu całego dnia.сайт