Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Miejsce odpocznienia dla Pana

Frangipane Francis
W królestwie, nie ma wielkich mężów Bożych, są pokorni, których wybrał Bóg, aby ich potężnie używać. Skąd mamy wiedzieć, że jesteśmy pokorni? Gdy Bóg mówi, drżymy. Bóg szuka ludzi, którzy drżą na Jego Słowo. Na takim człowieku spocznie Duch Boży; stanie się on miejscem zamieszkania dla Wszechmogącego.


Wchodzimy do sabatowego odpoczynku Bożego.
Iz. 66:1Niebo jest moim tronem, a Ziemi podnóżkiem stóp moich. Jakiż to  dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć?

Bóg nie prosi o nic innego jak tylko o nas samych. Nasze piękne kościelne budynki i nasz gładki profesjonalizm są zupełnie bezużyteczne dla Boga. On nie potrzebuje tego, co mamy; On chce tego, kim jesteśmy. Pan pragnie stworzyć w naszych sercach sanktuarium dla Siebie, miejsce, w którym będzie mógł odpocząć.

W Piśmie ten odpoczynek nazwany jest „sabatowym odpocznieniem”. Nie pochodzi on jednak z zachowywania sabatu, ponieważ Żydzi zachowują sabat, a jednak nigdy nie weszli do Bożego odpocznienia. List do Hebrajczyków wyraża się jasno: Jozue nie wprowadził Izraela do odpocznienia (Hebr. 4;7-8) a po długim czasie zachowywania sabatu Pismo kontynuuje: Zatem pozostaje jeszcze (sabatowe) odpocznienie dla ludu Bożego”’ (Hebr. 4:9). To odpocznienie jest czymś więcej niż siódmy, święty dzień tygodnia.

Trzeba więc zadać sobie pytanie: Czym jest sabatowe odpocznienie? Zbadajmy Księgę Rodzaju w poszukiwaniu odpowiedzi (2:3): I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu„.

Zanim Bóg odpoczął w Sabat, nie było niczego szczególnego ani świętego w tym siódmym dniu. Gdyby Pan odpoczął trzeciego dnia, to wtedy ten dzień byłby święty. Odpoczynek nie jest w Sabacie, lecz w Bogu. Odpcznienie jest to cecha związana z Jego doskonałością.

Księga Objawienia 4:6 opisuje tron Boży, przed którym jest „może szkliste podobne do kryształu” Może szkła jest morzem bez fal czy zmarszczek, jest symbolem niezakłóconego pokoju Bożego. Uchwyćmy ten punkt: sabat nie był źródłem odpocznienia Bożego; On był Źródłem odpocznienia dla sabatu. Jak napisano: Stwórca krańców ziemi nie męczy się i nie ustaje”(Iz. 40:28). Tak jak, sabat stał się święty, gdy Bóg w nim odpoczął, tak i my stajemy się święci, gdy spoczywa na nas pełnia Boża i odkładamy na bok grzech.

W naszym studium nie towarzyszymy Bożemu odpocznieniu  w zwykłym poczuciu odbudowania i ożywienia, których oczywiście potrzebujemy i które towarzyszą odpoczynkowi człowieka. Odpoczynek, którego szukamy nie jest odnowieniem naszej energii, jest wymianą naszej energii: naszego życia na Boże, dzięki czemu ludzkie naczynie jest wypełnione boską Obecnością i w pełni wystarczającym Chrystusem.

Ogarnięci i przesiąknięci Bogiem.
Hebrajskie słowo mówiące o odpoczynku to „nuach”, które wśród wielu znaczeń ma również to, że jest to : „odpocząć, trwać, być cicho”. Wskazuje również na „całkowite ogarnięcie i przeniknięcie”, podobnie jak duch Eliasza „spoczywający”na Elizezuszu czy jak mądrość, która  „spoczywa w sercu tego, który rozumie”. Bóg nie szuka takiego miejsce, w którym zwyczajnie może zaprzestać działania z człowiekiem, lecz szuka relacji, w której może „całkowicie ogarnąć i przeniknąć”każdy wymiar naszego życia; gdzie On jest miejscem najświętszym, w którym jest dla nas uciszenie.

Gdy spoczywa na nas Boże odpocznienie, żyjemy w jedności z Jezusem w takim samym stopniu w jakim On żył w jedności z Ojcem (P. Jn 10:14-15). Myśli Chrystusa były całkowicie „ogarnięte i przesiąknięte”obecnością Boga. On ogłosił: „Ojciec, który mieszka we mnie wykonuje swoje dzieła”(J 14:10). Jest odpocznienie, ponieważ to Chrystus wykonuje działa przez nas! Jezus obiecał: „Jeśli poprosicie mnie o cokolwiek w imieniu Ojca, spełnię to”(Jn 14:14). Jak bez sensu jest myślenie, że możemy dokonywać cudów, kochać naszych przeciwników czy zrobić dla Boga cokolwiek bez Chrystusa wykonującego swoje dzieła przez nas!

To dlatego Jezus powiedział:”Przyjdźcie do Mnie… a ja wam dam ukojenie(odpocznienie – przyp. tłum.) (Mat. 11:28). Na miotanej sztormem na morzu Galilejskim łódce, przestraszeni uczniowie przyszli do Chrystusa. Ich wołanie było wołaniem człowieka ginącego. Jezus zgromił burzę i natychmiast nastał spokój a wiatr i morze „stały się doskonale ciche”(z ang. – przyp. tłum.) – nawet tak spokojne, jak On jest spokojny (Mar 8:26). Jaki program, jaki stopień profesjonalizmu w służbie  może równać się z życiem i mocą jaką otrzymujemy przez Niego?

Widzicie, nasze wysiłki, bez względu na to jak wiele damy z siebie, nie są w stanie wywołać odpocznienia czy życia Bożego. Musimy przyjść do Niego. Wielu liderów pracowało niemal do wyczerpania, starając się służyć Panu. Gdyby spędzili czas z Nim w modlitwie i oczekiwaniu na Niego to odnaleźliby Jego nadnaturalny udział potężnie działający poprzez te starania. Staliby się pasażerami w wehikule Jego woli, w wehikule, w którym On sam jest zarówno Kapitanem jak i Nawigatorem.


Przestań zmagać się, poznaj i bądź posłuszny

Aby wejść do Bożego odpocznienia musimy całkowicie poddać się Jego woli w doskonałym zaufaniu Jego mocy. Uczymy się odpoczywać od swoich uczynków (p. Hebr.4:10), niemniej wymaga to cierpliwości (Hebr. 4:11). „Odpocząć od uczynków swoich”nie oznacza, że przestajemy pracować, lecz znaczy, że weszliśmy do wiecznych dzieł, których On chce przez na dokonać.

Zgiełk jaki czyni niewiara jest uspokajany przez wiarę; zmagania zakorzenione w nieprzebaczeniu są usuwane przez miłość; nasze przepełnione strachem myśli są poddawane w niewolę zaufania; liczne pytania znajdują odpowiedź w Jego mądrości.

Taki jest umysł tego, który wszedł do odpocznienia Bożego.

Kościół powinien posiąść poznanie Bożych dróg, ponieważ przez nie wstępujemy do Bożego odpocznienia (Hebr. 3:8-12). Takie poznanie zdobywamy przez posłuszeństwo Bożemu Słowu w czasie konfliktów. Gdy jesteśmy posłuszni Jego Słowu w czasie życiowych doświadczeń, uczymy się tego, w jaki sposób radzić sobie z sytuacjami tak, jak Bóg chce. W konsekwencji, skrajnie ważne jest słuchanie i usłyszenie tego, co Bóg mówi do nas, a szczególnie wtedy, gdy życie wydaje się być pustynią trudności i doświadczeń.

Zatem Duch mówi:
Dziś jeszcze, gdy głos Jego usłyszycie nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, w dniu kuszenia na pustyni,…. Dlatego miałem wstręt do tego pokolenia i powiedziałem: Zawsze ich zwodzi serce, nie poznali też oni dróg moich tak iż przysiągłem w gniewie moim: nie wejdą do odpocznienia mego.
(Hebrews 3:7–8, 10–11)


Pan mówi: zawsze ich zwodzi serce,… nie znają Moich dróg… nie wejdą do odpocznienia Mego.

Zrozumiejmy to: Poznanie dróg Pańskich prowadzi do odpocznienia.
Musimy dostrzec to, że nie ma odpocznienia w stwardniałym sercu. Nie ma odpocznienia, gdy buntujemy się przeciwko Bogu. Nasz pokój przychodzi, gdy jesteśmy szczerzy wobec naszych potrzeb i pozwalamy Chrystusowi, aby nas zmieniał.

Tak powiedział Jezus: Uczcie się ode mnie… a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych(Mat 11:29)

Przestań walczyć z Bogiem i ucz się od Niego! Niech Jego Słowo uśmierci męczarnie grzesznej natury. Zaprzestań walki, zaniechaj zmagań z Błogosławionym. Ufaj Mu! Ponieważ, jeśli nie, to Jego Słowo rozwali mur obronny twego serca. Poświęć się swemu poddaniu! We właściwym czasie Pan nie będzie już używał przeciwności, aby zdobyć twoje serce, ponieważ będziesz cieszył się podatnością na Niego. Nadal cierpliwie poddawaj się Panu, aż do chwili, gdy nawet Jego szept będzie wywoływał słodkie dreszcze w twojej duszy. O wiele więcej wart jest jeden mąż doskonale oddany Duchowi Bożemu niż tysiąc mężów z wielu narodów.

Taki człowiek jest świątynią Bożą, tym, na którego Pan spogląda… i ma w nim upodobanie.

Pan mówi: Iz. 66:1
Niebo jest moim tronem, a Ziemi podnóżkiem stóp moich. Jakiż to  dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć?

A jedna, to niewiarygodne, człowiek mający jedną cechę w sercu, zwraca uwagę Boga na siebie i ściąga obietnicę (w.2): lecz ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu, i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa.

Bóg patrzy na człowieka, który drży, gdy On mówi. Ponieważ w nim święta moc Najwyższego może, bez jakichkolwiek zmagań, przebywać w doskonałym pokoju. On nauczył się dróg Bożych; lubi posłuszeństwo. Zdecydował się oddać Bogu to, o co On prosi: siebie samego, nic mniej. W zamian za to, taki człowiek staje się miejscem świętym, miejscem, w którym Sam Bóg może odpocząć. раскрутка продвижение интернет

Prawda o Bożym przebaczeniu

Wiliams James

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.  W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron  www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w  ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich  ramion.

O czym Szatan pragnie, abyś pamiętał?

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i  tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni  przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.
W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich ramion.

Zastanówmy się nad 3 rzeczami.

1. Ostatnio jeden z moich szkrabów zaczął zachowywać się w taki sposób, że stało się to nie do przyjęcia. Umieszczała swoje stopy na stole w czasie jedzenia. Co więcej, cieszył ją sposób w jaki reagowałem na jej wybryki i, od czasu do czasu, wkładało nogi na stół z powrotem natychmiast, aby zobaczyć jak przestaję robić to, co robię i podchodzę do niej, aby ją napomnieć. Usiłowaliśmy jej w raz z żoną wytłumaczyć,  że kładzenie nóg na stół jest niegrzeczne, lecz było to oczywiście wszystko, co on mogła zrozumieć w tym wieku. Gdy Abby nadal wkładała nogi na stół w jawnym buncie wobec nas musieliśmy podjąć niewerbalnej korekty jej zachowania.

Złapałem się na tym, że czasami na początku toleruję kilka razy pewne zachowanie, zazwyczaj 4 razy, zanim stanę się ostry. Zatem gdy Abby została trzykrotnie napomniana, siedziałem tam oczkując jej następnego aktu nieposłuszeństwa. Chciałem, aby to robiła dalej, abym mógł ją ukarać i, w istocie, „wygrać”.

Zatrzymaj się nieco nad tą myślą, jako że opowiem ci coś więcej o sobie. Jest to trochę zmiana tematu, lecz wytrzymaj ze mną.

2.  Podobnie jak większość ludzi, doświadczałem w swoim życiu  zranień. Niektóre z tych zranień są bezpośrednio wynikiem sposobu traktowania mnie przez innych ludzi, nauczycieli, współuczniów z klasy, w dorosłym  życiu, byłych pracodawców czy nawet przyjaciół i rodzinę. W wielu przypadkach przebaczyłem tym, którzy mnie skrzywdzili. Dlaczego? Ponieważ tak mówi Biblia, Nawet Modlitwa Pańska zwraca się do nas, abyśmy prosili Boga o przebaczenie tak, jak my sami przebaczamy innym. Niemniej jednak odkryłem, że w wielu przypadkach nie odpuściłem naprawdę. Zachowałem urazę. Rozmawiając z taką osobą zachowywałem się mniej niż po przyjacielsku. Znowu lądowałem w starym zakładzie pracy i czułem ukłucia złości, nawet aż do tego stopnia, że fantazjowałem na ten temat, jak fajnie byłoby iść do mojego byłego szefa i powiedzieć mu jak nie w porządku był wobec mnie. O ile czułem naprawdę, że przebaczyłem, to faktycznie nie zapomniałem.

No i ostatnia zmiana tematu.

3.  Mam młodszego brata, który od czasu do czasu musi pożyczać pieniądze i bardzo często jego „zły stan” jest wynikiem jego własnych działań, jakkolwiek rzadko przyjmuje winę na siebie. W 2002 roku zadzwonił do mnie płacząc, że potrzebuje kilkaset dolarów. Wyciągnąłem trochę oszczędności i pożyczyłem mu. Wysłuchałem przy okazji jego opowiadania o tym, jak mi te pieniądze odda, wiedząc, że nigdy ich nie zobaczę. I nigdy nie zobaczyłem. Wtedy zdecydowałem, że to było ostatni raz kiedy go poratowałem. Następnym razem niech sobie radzi sam.

A teraz powiążmy te trzy myśli razem.
1. Jako rodzić oczkują na to, że moje dziecko popełni grzech, aby mógł zarządzić karę.
2. Jako mężczyzna przebaczyłem, lecz nie zapomniałe.
3. Założyłem przykrywkę na moją „studnię miłosierdzia”, którego chcę udzielać mojemu bratu.

Teraz chciałbym wrócić do początkowej myśli, że czasami, gdy popełnimy grzech to czujemy się w pewnej mierze winni; takie złe uczucie, że nie bardzo podobamy się Bogu. Poczucie winy, którego nie możemy się pozbyć.

Teraz jest najwyższy czas, aby wskazać, że:
1. Boży styl rodzicielstwa nie jest taki jak mój.
2. Boże przebaczenie nie jest takie jak moje.
3. Boża łaska nie jest ograniczona tak, jak moja.

Jest dość powszechna wśród chrześcijan wiara, że Bóg (1)oczekuje na to, że popełnimy coś złego, aby nas mógł osądzić: (2) Bóg mówi, że przebacza, lecz nie faktycznie to nigdy na nas już nie spojrzy tak samo, gdy już jakiś śmiertelny grzech; (3) On chce nas poratować tylko pewną ilość razy.

Jest to ten rodzaj fałszywych myśli, które prowadzą do rozpaczy. Prowadzi nas do takiego nastawienia, że nasze chodzenie z Bogiem nigdy nie będzie takie samo. Ono prowadzi do uczucia, że wisi nad nami ciemna chmura i nasze modlitwy nigdy nie przechodzą wyżej sufitu. Prawdę mówiąc, to są kłamstwa. Chcę wam po prostu pokazać, co mówi samo Boże Słowo. Oto fakty:

1 Jn. 1:9 Jeśli wyznajemy grzechy nasze, Bóg jest wierny i odpuści nam nasze grzechy i oczyści nas od wszelkiej niesprawielidwOści.

Jer 31:34b Tak mówi PAN: Odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nie wspomnę więce”.

Psalm 139:17-18 (z ang.) Jak  drogocenne są myśl twe, Boże. Jak wielka jest ich liczba! Gdybym chciał je policzyć, byłoby ich więcej niż piasku, Gdybym skończył, nadal byłbym z tobą.

Nie wiem, czy można to wyrazić bardziej jasno. Bóg cię kocha tak bardzo, że jego myśli jest tak wiele jak ziaren piasku. Byłeś kiedyś nad morzem? Pomyśl o tym, jak wiele piasku było na wybrzeżu nad którym byłeś, następnie dodaj wszystkie plaże na Hawajach, Florydzie, Hiszpanii, Australii, Jamajce, Kaliforni i zdaj sobie sprawę z tego, że nie jesteś nawet w połowie drogi, a to nawet nie równa się ilości Bożych myśli o tobie. Jego myśli to coś znacznie więcej, lecz ten werset mówi to tym, że Jego myśli są cenne. On zachwyca się tobą bardziej niż jakikolwiek ziemski rodzic kiedykolwiek rodzic mógł swym własnym dzieckiem. W jego sercu nie jest przyłapanie ciebie. Jego miłosierdzie jest nieograniczone. Jeśli nie odbierzesz z tego artykułu nic innego, to przynajmniej upewnij się, że rozumiesz to, że głębokość Jego miłości dla ciebie jest naprawdę ogromna.

Prawdą jest też, że pierwszy wypisany wers nie zawiera w sobie żadnego warunku. Boża miłość jest bezwarunkowa. Gdyby było inaczej to Jego Słowo powiedziało by nam o tym. On jest Bogiem On nie musi niczego nam cukrować. Jego przebaczenie ma wymaganie, lecz jest to coś łatwego. Wyznać to, po prostu, zgodzić się z Bogiem w sprawie grzechu. Jeślizrobisz to, wtedy nie ma żadnych powodów aby dalej nieść poczucie winy.

Jakiś czas temu mój pastor poprowadził nas przez pewne ćwiczenie, aby nam pomóc w chodzeniu w tej prawdzie. W czasie kazania poprosił, aby każdy w zgromadzeniu napisał na kartce papieru dowolny grzech, który przychodzi mu do głowy, po czym napisał dużymi literami, w poprzek tej kartki „1 Jana 1:9”, a następnie zwiną kartkę w kulkę i wyrzucił. To  właśnie robi Bóg, gdy wyznajemy nasz grzech. Równie dobrze moglibyśmy napisać Jeremiasz 31;34.

Proszę, drogi czytelniku, zwróć uwagę na to, że ten wersety stosują się  do ciebie. Nie ma nikogo, nigdzie, komu bóg odmówi przebaczenia jeśli  wyzna grzech. Nie pozwól na to, aby przeciwnik mówił ci cokolwiek innego.

продвижение

Modlitwa Anny uczy nas czegoś o Ewangelii Powodzenia.

Wiliams James

16 grudzień, 2003

Anna uczy nas tego, co jest właściwe, a co nie w ewangelii powodzenia. Światowy Ruch Wiary (Word of Faith). Ewangelia Powodzenia (Prosperity Gospel). Mówię tu o pewnych terminach, jak doktryny i pojęcia systemu wiary zw. Word of Faith (dalej zw. WOF), które spowodowały, że wielu chrześcijan zajęło zdecydowane stanowisko za lub przeciw, a wiele atramentu wylano w trakcie dyskusji tego tematu.

Nie powinno być dziwne, ze Boże Słowo rzuca pewne światło na tą sprawę? Przede wszystkim dyskusje na temat WOF faktycznie sprowadza się do tego, czego możemy oczekiwać w dziedzinie odpowiedzi na modlitwy. Historia Anny, zawarta w 1 Księdze Samuela, daje nam kilka mocnych zasad dotyczących modlitwy, oczekiwania i wiary.

Wersy 1-7. Historia zaczyna się opowiadaniem o mężu Anny, Elkanie, jego drugiej żonie o imieniu Peninna, która miał dzieci, oraz Annie, która ich nie miała. Elkana i Anna kochali Pana. Traktowanie przez Paninna Anny mogłoby sugerować, że nie była tak pobożna jak pozostała dwójka. Być może dlatego Elkana bardziej kochał Annę, że łączyła ich miłość do Pana Boga.
Wers 8 mówi: I rzekł do niej Elkana, jej mąż: Anno, dlaczego płaczesz i dlaczego nie jesz? Dlaczego smutne jest twoje serce? CZy ja nie jestem dla ciebie lepszy niż dziesięciu synów?
Na pierwszy rzut oka może to się wydawać aroganckie, lecz przyjrzyjmy się temu bliżej. Na krótko, w tej historii, mężczyzna ten reprezentuje to, co Bóg chce powiedzieć nam, gdy narzekamy na okoliczności. Jego miłość jest wystarczająca dla nas.

Elkana miał dwie żony, lecz Anna wyraźnie była tą kochaną. Dlaczego? Być może dlatego, że widział w niej coś czego nie miała Panina. Bóg miłuje cię ponieważ cię stworzył na swój obraz i jeśli przyjąłeś Jezusa to On widzie w tobie Jezusa. Nie twoje upadki, grzech czy niepowodzenia. Pan nie widzi w tobie żadnej z tych rzeczy, które Szatan chce ci przypominać. Gdy już raz uchwycisz się Bożej miłości do ciebie, nie jesteś już taki skory do narzekania na okoliczności, do pragnienia więcej niż otrzymałeś

Lecz teraz wróćmy do pragnienia oglądania zmian okoliczności. Zauważ,  że w powyższym fragmencie powiedziałem „skory”. Następne kilka wersów z 1 Sam. 1 pokazuja nam, że Anna ciągle pragnęła mieć dziecko i nie ma w tym nic złego. Pragnienie czegoś i modlitwa o to niekoniecznie są tym samym, co zazdrość czy niezadowolenie. Często nie są nawet blisko siebie.

Ten punkt musi być podkreślony w świetle pewnych tego, co zostało napisane na temat doktryn WOF. Ewangelia powodzenia mówi nam aby, aby się modlić o cokolwiek czego chcemy – nazwij to i wzywaj tego. Na to odzywa się gwałtowna reakcja mówiąca, że modlenie się o cokolwiek pokazuje na egoizm, materializm, a nawet zachłanność. Krytycy WOF utrzymują, że powinniśmy się modlić się o te rzeczy, które przynoszą chwałę Bogu, a nie te, które przynoszą nam szczęście.  Faktycznie w obu tych stanowiskach są elementy prawdy. Anna chciała wychować dziecko i choć to wypełniło by jej osobiste pragnienie, to nadal kochała Pana i chciała Go uwielbić.

Wers 10:  Z gorzyczą w duszy modliła się do Pana i bardzo płakała.

Modliła się do Boga. Wiedziała, że tylko On mógł ją zaspokoić. Jest to dobre miejsce do zbadanie siebie samych. Czy gdy masz problemy to narzekasz czy szukasz Pana?

Wers 11: I złożyła ślubowaniem mówiąc: Panie Zastępów! Jeśli wejrzysz na niedolę swojej służebnicy i jeśli wspomnisz na mnie, a nie zapomnisz o swojej służebnicy i dasz swojej służebnicy męskiego potomka, to ja oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, i nożyce nie dotkną jego głosy.

Cóż za zdumiewająca obietnica? Była gotowa przechodzić wszystkie niedogodności początkowego okresu ciąży, samej ciąży, bólów rodzenia  a następnie powrotu do sił po porodzie, nie korzystając z dobrodziejstw wychowywania swego syna.  Chciała oddać go z powrotem Bogu.

Jest to obraz braku egoizmu i tutaj jest wielka lekcja dla nas wszystkich. Bóg daje nam błogosławieństwo, którym możemy Jego uwielbić. To, czego nie dostrzegają oponenci WOF to fakt, że jeśli Bóg błogosławi cię finansowo to nie ma to na celu wyłącznie powodzenia, lecz to abyśmy z tego błogosławieństwa ubłogosławili innych, aby Bóg mógł być ubłogosławiony! W tym przypadku, Anna obiecała oddać dar Dawcy. Lecz w naszym życiu Bóg może nas błogosławić finansowo tak, abyśmy mogli być błogosławieństwem dla innych. Czy to jest w ogóle wspominane w TBN? (Trinity Broadcasting Network – sieć telewizji chrześcijańskiej).

Ostatecznie, Anna, zdecydowała się nadać swemu synowi imię odnoszące się do odpowiedzi na modlitwę. W wersie 20 Anna nazwała go Samuel – „ponieważ wyprosiłam go od Jahwe”. Jest to znak tego, że proszenie Boga o coś nie jest znakiem egoizmu, materializmu, zazdrości czy jakichś podobnych temu grzechów. Lecz równocześnie Biblia nigdzie nie mówi, że mamy prawo do czegokolwiek. Tak, otrzymujemy pewne rzeczy ponieważ przyjęliśmy Jezusa jako Zbawiciela, lecz są to wieczne odpłaty. W tym życiu, Bóg nie jest nam winien pieniędzy, domów, dóbr materialnych czy jakikolwiek doczesnych rzeczy tego świata. Właściwe zrozumienie tej prawdy doprowadzi nas do właściwej perspektywy, która jest perspektywą wieczną.

Najlepszą perspektywą jest ta pokazana przez Anna. Jeśli czegoś pragniesz módl się do boga, proś o to, lecz miej takie nastawienie, że chcesz wykorzystać twoje błogosławieństwo, aby uwielbić Boga.

Więcej pism James Williams znaleźć można na www.middletree.net

раскрутка

Chrześcijanie często myślą, że..

Akaron Adam
Chrześcijanie często myślą, że Jezus umarł na krzyżu po to, aby ich grzechy mogły być przebaczone i w ten sposób mogli pójść do nieba. Jakkolwiek przerażające może się to wydawać na pierwszy rzut oka to, jak mi to Bóg pokazał, to nie jest prawda. Powiedzenie, że Jezus umarł na krzyżu po to, abyś otrzymał przebaczenie grzechów i poszedł do nieba jest podobne do tego, jakbyś twierdził, że wynająłeś kościół i urząd stanu cywilnego, wziąłeś ślub i wydałeś wesele, zaangażowałeś szofera limuzyny, zaprosiłeś rodzinę i przyjaciół, wybuliłeś mnóstwo baksów na ślubne stroje po to, aby otrzymać złoty pierścionek i świadectwo ślubu do powieszenia na ścianie. Oczywiście to jest idiotyczne, lecz nie mniej głupie jest powyższe stwierdzenie dotyczące śmierci Jezusa. Wchodzisz w związek małżeński po to, aby wejść do intymnej więzi z drugą osobą.

Jezus umarł na krzyżu po to, abyśmy mogli wejść do intymnej relacji z Bogiem. To była główna przyczyna wszystkiego, co Jezus zrobił. Jezus przyszedł, aby wypełnić wolę Ojca, którą było pojednanie nas z Bogiem.

Na drodze stał grzech, więc Jezus wziął na siebie za nas karę za grzech tak, abyśmy mogli być ponownie wprowadzeni do więzi z Bogiem. Gdy raz wejdziemy do relacji z Bogiem, jesteśmy pojednani z Nim. Nasz duch łączy się z Nim, który jest Duchem. Mieszkamy razem tu i teraz i w przyszłości. To jest niebo – trwanie w więzi z Bogiem. Technicznie rzecz biorąc, w wielkiej ofierze dla nas Jezusa usunięcie grzechu i przejście do nieba było zapewnione, lecz faktyczną przyczyną tej ofiary było to, abyśmy mogli cieszyć się intymnością z naszym Ojcem. Jeśli zatem, nie cieszysz się osobistą, intymną więzią z Bogiem, to nie przywłaszczyłeś sobie tego, za co Jezus zapłacił tak wysoką cenę, aby ci dać.
Jest to zdumiewająca nowina – intymna więź ze stworzyciele wszystkiego. Systemu słonecznego, galaktyki, najdrobniejszego insekta i ich wewnętrznych organów; od najdrobniejszego do największego on to wszystko uczynił i oto On pragnie intymności ze mną! Ooooo.

Jaka była moja relacja?

Zwrot „relacja z Bogiem” jest stale wymieniana w chrześcijańskich kręgach. Niestety dla zbyt wielu oznacz tylko pewną frazę, sam używałem jej bez przerwy. Głosiłem na jej temat i wzywałem ludzi do wejścia do relacji z Bogiem. Problem polegał na tym, że w tym czasie moja własna relacja była szokująca. Gdyby ktoś miał taką samą relację (więź) ze swoim współmałżonkiem jaką ja miałem z Bogiem to otrzymałby rozwód. Myślałem w tamtym czasie, że wszystko jest w porządku, a niektórzy ludzie nawet komentowali, że wydaje się być tak bliska. Smutnym faktem było to, że w porównaniu z ich więzią z Bogiem, była. A jednak było to dalekie i zimne, wywrócone do góry nogami i tyłem do przodu.

Zamiast dowiedzieć się czego Bóg pragnie w związku z wierzącym i dostosować moją wolę do Jego, ja usiłowałem przekonać Boga, aby dostosował swoją wolę do mnie. Sławny byłem z moich długich modlitw. Jakże byłem święty spędzając liczne godziny w komorze modlitwy. Jakże byłem głupi usiłując zmusić Boga do tego, aby zrobił dla mnie to czy tamto. Kimże był Bóg w tej relacji? Usiłowałem zmotywować Boga do robienia czegoś. To nie były egoistyczne rzeczy, niektóre nawet całkiem chwalebne, no wiecie, zbaw zgubionych, uzdrów chorych, nakarm głodnych i tego typu sprawy. Błogosław tego, wzmocnij tamtego, daj przebudzenie – bla, bla, bla, bla, bla,… Mogłem tak stal i wciąż, dręcząc i nie dając Bogu czasu na odpowiedź. Wychodziłem wtedy z takim dobrym samopoczuciem na swój temat. Myślę, że jedyną rzeczą jaką wtedy osiągałem było pompowanie mojego ego. .

Drugą połową mojej tak zwanej relacji z Bogiem były studia biblijne. Atakowałem ten temat z takim samym zapałem jak modlitwę i jak atakowałem innych ludzi tym, co przeczytałem. Zdecydowałem, że moje duchowe pożywienie będzie miało priorytetowe znacznie nawet nad naturalną żywnością. Nie zjadłem, zanim nie przeczytałem najpierw Biblii. Czytałem przed śniadaniem, obiadem i kolacją; czytałem przed przekąskami. Czytałem i powtarzałem czytanie, studiowałem, myślałem nad ją i głosiłem. Zmagałem się z greką i walczyłem z hebrajskim.

Przyszedłem do Boga bez niczyjej pomocy, wiec znałem go już, lecz później zdecydowałem iść do kościoła. Pierwszą rzeczą jaką Joe, pastor kościoła Baptystów, do którego poszedłem, nauczył mnie to był autorytet Biblii. Usiadłem naprzeciw niego w jego biurze, które było u niego w domu. Dał mi Nowy Testament i powiedział, że jeśli usłyszę z jego lub kogoś innego ust cokolwiek to musi to być poparte wersetami. Powiedział mi też, że jeśli będzie głosił cokolwiek, co będzie niezgodne z Biblią wtedy mam obowiązek powiedzieć mu o tym. Była to oferta, z którą później często do niego przychodziłem.
Byłem więc uczony tutaj i gdzie indziej na temat autorytetu Biblii, Słowa Bożego. Uczono mnie nawet tego, że Bóg jest związany przez nie! Jeśli coś było w Biblii to tam było, jeśli tego nie było, to było to coś zewnętrznego. Tak wiele godziny zmarnowanych na dyskusjach z braćmi i siostrami na świetniejsze tematy. Dla mnie samego i tak wielu innych Biblia osiągnęła magiczne rozmiary, nie żebyśmy używali takiego terminu.

Taka była moja relacja z Bogiem. Czytanie o Nim, rozmawianie o Nim i mówienie do Niego. Myślałem, że to właśnie będzie zbliżać mnie do Niego.

To było żałosne, a ja nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Jaka jest moja relacja.

Moja więź z Bogiem jest dla mnie tak cenna. Jestem tak bardzo zakochany w Bogu. Jest ze mną nieustannie. Wiem o tym nie jako o doktrynalnym fakcie, lecz jest to rzeczywistość. Przeżywam moje życie w samym centrum Jego woli. Słyszę Jego głos i przeżywam Jego obecność. On uczy mnie o życiu w sferze naturalnej i o życiu w sferze duchowej. On wzmacnia mnie i pokrzepia. Nie ma już odpływów i przypływów, lecz stały wznoszący się w górę wzrost intymności. Z Nim jestem sobą i nie mam przed Nim rodziców. On uwolnił mnie od tak wielu więzi, które miałem włączając w to tych wielkich gości od religijnych i socjalnych uwarunkowań. Z pewnością jestem bliżej Boga niż jakiejkolwiek innej osoby. On prowadzi mnie a wszelkie pragnienia mojego życia to wypełnienie Jego woli, cokolwiek by to nie było. Teraz spędzam czas w Jego obecności, słuchając Jego głosu. W wyniku Jego obecności mam głęboki, pełny pokój i wyciszenie, które są zrównoważone przez radość i szczęście, które mogą pochodzić wyłącznie od Boga. Nie szukam tych rzeczy, lecz one towarzyszą mojemu życiu z Bogiem. Kiedyś miałem zwyczaj mówić o relacji z Bogiem, a teraz ją mam. Różnica jest taka jak między fantazjowaniem o wielkiej miłości twojego życia, a faktycznym zakochaniem się w taki sposób.

Pewne kroki przez które poprowadził mnie Bóg.

Pierwszą rzeczą, którą Bóg na mnie wymusił to było poczynienie nowego oddania. Zasadniczo Bóg poproawił naszą świeżą relację i ustawił ją na właściwych nogach i we właściwym porządku. Bóg wprowadzał moje życie w nowy obszar. Przygotowywał mnie do nowego marszu z Nim. Doszedłem do tego, że jeśli ten nowy kierunek miał być utrzymany to oznaczało to dla mnie zupełnie nowe oddanie się na całą tą podróż. Dał mi do wyboru powrót do powierzchownej relacji jaką miałem wcześniej, lub rozpoczęcie nowej. To nowe oddanie miało być proste lecz przerażające. Miałem się oddać Bogu całkowicie i zupełnie i nie oczekiwać w zamian niczego. W rzeczywistości powiedział mi, że może mnie używać przez całe moje życie a potem posłać mnie do piekła na wieczność. Dał mi jeden dzień na zastanowienie. Powiedziałem tak i oddałem siebie następnego dnia.

Tak właśnie miało być cały czas, oddanie Bogu, ponieważ On jest Bogiem, bez ukrytych motywów i obietnic odpłaty.

Następnym krokiem było zrozumienie grzechu. Nauczył mnie tego, czym jest a czym nie jest grzech i uwolnił od nieustannego niezadowolenia i potępiania samego siebie. W tym czasie uwolnił mnie też do podążania za Jego głosem. Pokazał mi, że usiłowałem wypełnić wymagania, które On dał innym ludziom w innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Powiedział mi też to były inne chwile i każdy z tych momentów miał swoje własne wymagania. Te wymagania miały mi być dane wyłącznie przez Boga. On uwolnił mnie od zakonu (prawa) – patrz artykuł nr. 01.

Następną ważną lekcją na drodze do mojego wzrostu w intymności z Nim była komunikacja. Nauczył mnie tego w jaki sposób słuchać i postępować za Jego głosem ponad wszystkim innym. Uczył mnie bardzo dużo na temat słuchania i posłuszeństwa. Szedłem sobie ulicą modląc się o coś wewnątrz, gdy Bóg wrzasnął na mnie:
– ZAMKNIJ SIĘ!
Było to tak silne, że zatrzymałem się w miejscu. Powiedział:

– Słuchałem jak gadasz przez lata, a teraz, kiedy słyszysz mnie wyraźnie, chcę żebyś słuchał.

Było to w 1995 i od tej pory nie modliłem się, z wyjątkiem kilku razy, gdy On powiedział mi, abym się modlił o kogoś. Gdy takie coś się zdarza, Pan daje mi zarówno słowa modlitwy i to, o co się modlić, nie jest to więc modlitwa. Pan wyjaśnił mi, żeby nie zadawać mu pytań, ponieważ on wie to, co i kiedy mam słyszeć. Powiedział również, że ten kto zadaje pytania, dominuje w konwersacji, nie muszę więc zadawać pytań, ponieważ On wie, co mam usłyszeć i nie muszę również o nic prosić, ponieważ On wie, czego mi potrzeba. To był wielki zwrot od jak żyłem wcześniej. Teraz relacja była na właściwym gruncie, Bóg kontrolował wszystko, a nie ja.

Wzrost intymności wymaga posłuszeństwa i poddania się, rezygnacji ze swojej woli, zaufania i posłuszeństwa we wszystkim, co On do mnie w każdym doświadczeniu. Jest tak piękny i wspaniale wychowuje tych, których serce tęskni do Niego i daje im możliwości rozwoju w tej relacji z Nim.
Bardzo interesujące, a niestety zbyt często pomijane, jest to, że Bóg określa to jak bardzo intymna ma być ta więź. On decyduje o tym, czy ktoś będzie mógł wejść do Jego obecności i również On decyduje kiedy i jak głęboko będzie mógł Go doświadczyć.

W ten sposób wyjaśnił mi to. On zaprasza ludzi, aby weszli w relację z Nim. Jeśli odpowiedzą i poddadzą się Jego wymaganiom, które stawia przed tymi osobami, aby mogli podjąć ofertę to wtedy mogą swoją podróż w relacji z Panem.  W miarę jak chodzą z Nimi i wzrastają, Pan dopuszcza ich bliżej. Posłuszne zaufanie osoby, która idzie za Nim, wzrasta w miarę jak Jego zaproszenia spotykają się z właściwą reakcją. W miarę jak zbliżamy się do Niego jednoczymy się z Nim i przybieramy Jego charakter i w taki właśnie sposób wzrastamy w podobieństwo (obraz) Chrystusa.

Można odmówić intymności i usunąć się od Niego. Niektórzy ludzie utykają tam, gdzie są w danej chwili, lub wracają, a nawet tracą tą bliskość, którą mieli, gdy po raz pierwszy odpowiedzieli na zaproszenie do relacji.

Często chrześcijanin dostaje się w pułapkę myślenia, że skoro już uczynili przymierze czy decyzję dla Jezusa to już potem tylko czekają na niebo. Niektórzy myślą, że po zbawieniu staną się pracownikami dla Boga. Prawda jest taka, jak mi to Bóg wyjaśnił, że początkowe powołanie jest zaczątkiem relacji, która ma być później rozwijana. Jest ona stale wzrastająca.

Szybkość wzrostu zależy od Bożego prowadzenia i twojego naśladowania. Uwielbiam spędzanie czasu z Bogiem i czuć, że mógłbym Go słuchać na wieki. Logicznie rzecz biorąc wydaje się, że mógłby to być dobry sposób na przyspieszenie wzrostu, lecz Bóg czasami nie chce, abym w ciągu dnia bardzo dużo słuchał, skoro chce, abym coś robił. Powiedział mi, że jest czas na słuchanie i jest czas na wykonywanie. To wszystko należy do Niego, ponieważ On jest Bogiem.

Ranek za rankiem.

Inną ważna praktyką jest zaczynanie każdego dnia na skoncentrowaniu się na Bogu. Bóg może i będzie mówił do ciebie przez cały dzień. Nie ma znaczenia, gdzie jesteś i co robisz, jeśli nastawisz swojego ucha na słuchanie. Bóg ma ci coś do powiedzenia znacznie częściej. Niemniej jednak wyraźne słyszenie w ciągu dnia jest często uzależnione od zbudowania solidnego fundamentu rano. Zostaliśmy powołanie do życia dzień za dniem. Bóg często zajmuje się ludźmi na bazie codzienności. On uczy mnie tego, że każdy dzień powinien zacząć się od czasu nieprzerwanej koncentracji.
Powiedział mi, że do właściwego skoncentrowania się potrzeba jest pewnej zewnętrznej procedury, która ogromnie w tym pomoże. Nie zawsze całe to postępowanie jest możliwe, lecz ja osobiście robię wszystko co mogę, aby zrobić, co się tylko da.

Powiedział mi, że ciepło i sytość są ważne zawsze, lecz szczególnie wtedy, gdy przychodzi do koncentracji jedynie na Bogu. Zarówno głód jak i chłód (czy gorąco) będą utrudniać koncentrację. Mam również taką pozycję, której używamy wyłącznie do słuchania i do niczego innego. Podświadomie pomaga przypomnieć, ze gdy w niej się znajdujesz to jesteś nastawiony na koncentrowanie się na Bogu. Nie ma znaczenia jaka to pozycja o ile jest wygodna, używana wyłącznie w trakcie koncentracji na Bogu i nie sprzyjająca zasypianiu. Po jakimś czasie umysł wypracuje sobie nawyk uświadamiania sobie, że gdy znajdziesz się w niej, to jesteś tu, aby słuchać.
Bóg zna nas osobiście i różne rzeczy będą nam towarzyszyć w tym, aby trwać w koncentracji na Bogu, a nie wędrować myślami po różnych obszarach. Pan będzie pomagał nam rozwinąć dobre nawyki.

Dobrze jest poświęcić na czas z Bogiem poranki. Czasami może to zając kilka minut a czasami zostaniesz pochłonięty na znacznie dłuższy czas. Nie musisz obawiać się tego, czy Pan skończy we właściwym czasie. Łatwo jest iść spać o pół godziny wcześniej i te pół godziny wcześniej wstać.

Moja poranna rutyna wygląda tak: wstaję wcześnie rano, jem śniadanie, biorę prysznic i następnie idę do mojej „poczty nasłuchowej”, którą jest stołem w mojej sypialni. Często zapalam kadzidło, klękam na podłodze i z ramionami, rękoma i głową opartą na krześle poświęcam czas na oczyszczenie umysłu. Koncentruję się i jeśli jest cokolwiek dominującego uspakajam to. Jest to czas potrzebny na oczyszczenie umysłu i daje Duchowi Świętemu możliwość pokazania tego, co wymaga załatwienia na czele. Może to być gniew czy nieprzebaczenie czy całe mnóstwo innych rzeczy. Gdy już jestem uspokojony, zrelaksowany i nic mi nie przeszkadza zwracam się w stronę Bożego głosu. Pamiętaj, że wszyscy różnimy się między sobą i tylko Bóg może powiedzieć ci w jaki sposób wszystko robić. Pamiętaj również, że Bóg jest Bogiem i musimy podjąć ten czas i wysiłki, aby przystąpić do Niego z respektem i czcią.

Ten czas pomoże ci nastawić cię na wyraźniejsze słuchanie w ciągu całego dnia.сайт

Czego Bóg nauczył mnie o grzechu.

Akaron Adam

Byłem na Złotym wybrzeżu w Queensland w Australii. Bóg powiedział, abym się tam udał, ponieważ było to miejsce, gdzie miał mnie uczyć słuchania. Wprowadziłem się na parking przyczep kempingowych tuż obok wody i większość czasu spędzałem słuchając Boga. Pan powiedział mi, że potrzebuję miejsca wyciszenia, abym mógł lepiej się skupić i, że potrzebne będzie większe miejsce do prowadzenia spotkań, bo moja przyczepa zaczęła ograniczać rozwój. Następnego dnia poszedłem do budynku znajdującego się obok parkingu, w którym był wynajem mieszkań. Był to dwupiętrowy budynek z mieszkaniem na dole. Gdy tam wszedłem trafiłem na dwóch mężczyzn rozmawiających o Biblii. Postałem chwilę i przyłączyłem się do rozmowy. Jednym z nich był Geoff, dzierżawca tego domu. Gdy wychodziłem zaprosił mnie na popołudnie na kawę. Zaprosił mnie na dół do mieszkania. Było to małe jednopokojowe mieszkanie z sypialnią, kuchnią i łazienką do wynajęcia. Powiedział mi, że usiłował wydzierżawić je kilka razu lecz nikt nie został z powodu duchów. Na ścianie znajdował się pentagram, który pokazywał się kilka razy nawet po wielokrotnym malowaniu. Gdy przejął dom w tym mieszkaniu było sporo śladów krwi na ścianach. Powiedziano mu, że było ono używane przez satanistyczną grupę i ktoś popełnił samobójstwo podcinając sobie żyły i zadeklarował lojalność Szatanowi pisząc to krwią na ścianie. Nic dziwnego, że to skromne miejsce było pod taką duchową opresją. Geoff mieszkał na górze, gdzie przyjmował klientów. Usiłował dwukrotnie wynająć to mieszkanie, za każdym razem najemcy opuszczali je szybko twierdząc, że światło i kuchenka włączają się i wyłączają same. W poprzek pokoju przelatywały przedmioty i wszelkie tego typu triki, w które niektóre duchy lubią się bawić. Sam Geoff rozważny mężczyzna w wieku około lat sześćdziesięciu był świadkiem tych rzeczy i chciał, aby to miejsce zostało oczyszczone, ponieważ był przekonany, że była to również przyczyna problemów z pomocnikami mieszkającymi na piętrze. Gdy wyjaśnił mi sytuację, zapytał czy mógłbym coś zrobić w tej sprawie, jako że byłem uczniem Jezusa. Wierzył w Boga i chciał się narodzić na nowo, lecz był przerażony sądząc, że jego grzech jest gorszy niż innych ludzi. Powiedział, że jeśli potrafię oczyścić mieszkanie z niechcianych gości to mogę z niego korzystać tak długo jak będzie potrzeba i to bezpłatnie. Poprosiłem go, aby się modlił razem ze mną i po prostu nakazałem demonicznym duchom opuścić to miejsce, co oczywiście zrobiły. Jak tylko wypowiedziałem te słowa odczułem wzmagającą się moc Bożą i ogłosiłem, że plecy i nerki Geoff’a zostały uzdrowione. On sam nie wspominał mi o tych zdrowotnych problemach, lecz gdy Bóg mówi, to musisz za tym podążać.

Następnego dnia poszedłem do tego mieszkania, żeby go przygotować do czasu poważnej koncentracji na Bogu. Geoff zbiegł na dół bardzo pobudzony i szczęśliwy. Powiedział, że po raz pierwszy od dwudziestu lat nie było w jego moczy krwi i przespał całą noc bez przerw. Zamieszkiwał tam też pomocnik, który powodowało mnóstwo problemów. Mężczyzna bił ludzi i robił jakieś dziwne duchowe rzeczy. Umieszczał laleczki voodoo w na drzwiach sypialni i w nocy rzucał przez nie przekleństwa. Usiłowali pozbyć się go nawet przy pomocy policji, lecz on wracał i byli zbyt przerażeni by go powstrzymać. Geoff był ogromnie odprężony, ponieważ ten człowiek miał w nocy sen. Wyskoczył z łóżka, pozbierał swoje graty i opuścił mieszkanie. Nigdy więcej się już nie pokazał, jako że światłość nie może współistnieć z ciemnością. W ciągu tygodnia Geoff zaczął swoją drogę z Bogiem. Rozpoczęliśmy wieczorne spotkania na piętrze poza tym, które już prowadziłem w mojej przyczepie kempingowej. Wysprzątałem mieszkanie, dostałem biurko, kanapę, krzesła a nawet mikrofalówkę i lodówkę. Zawiesiłem firanki i zasłonki na okna. Było czysto i wyglądało porządnie – doskonałe miejsce do nauki słuchania. Był to początek najbardziej ekscytującego i niewiarygodnego czasu w moim życiu; czas siedzenia u stóp Boga i wzrastania na jego obraz i podobieństwo, do czego powołane są wszystkie dzieci. Ten piękny czas ciągle mi się zdarza i im więcej poznaję Boga, tym bardziej chcę go znać. Pan powiedział, że chce mnie uczyć jak słuchać Jego głosu. Wydawało się to dziwne, jako że słyszałem Jego głos od chwili nawrócenia, w rzeczywistości to zostałem zbawiony na Jego głos.

To było w parku w Melbourne, gdzie byłem z moją ówczesną dziewczyną. Sprzeczaliśmy się. Ona powiedziała, że myśli, że ja jej nie kocham.
Oburzony odpowiedziałem:
– Jak możesz tak mówić po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem?

Jak tylko te słowa wyszły z moich ust, usłyszałem głos Boży po raz pierwszy. Pan powiedział:

– Jak możesz mówić, że cię nie kocham po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem?

Natychmiast padłem na kolana i łzy spłynęły mi po twarzy. Oczy miałem zamknięte i widziałem twarz Jezusa. Od tej chwili mogłem słyszeć głos Boga. Funkcjonowałem w darach proroctwa i słowa wiedzy, a tu nagle, po piętnastu latach mówi mi się, że On zamierza mnie nauczyć słuchania.

To było coś nowego, zupełnie innego. Pierwsza rzecz, o której mi powiedział to, to że potrzeba było czasu, wysiłku i oddania, aby ze mnie wywalić światowe sposoby a teraz jest czas na jeszcze trudniejsze zadanie, wywalić religię. Pan powiedział, że muszę być całkowicie odarty ze wszystkiego i odbudowany od zera. Miałem pozbyć się wszystkiego; wszystkiego co posiadłem, ceniłem i w co wierzyłem. Powiedział mi też, że nie muszę przez to wszystko przechodzić jeśli nie chcę. Mogę nadal tak żyć jak do tej pory lub wejść na nową drogę. Ostrzegł mnie poważnie, że to będzie bolesne i trudne. Powiedział mi, że nie będę miał absolutnie żadnych praw.
Od chwili spotkania Boga w parku głównym celem mojego życia było zbliżenie się do Pana. Niczego bardziej nie pragnąłem niż Jego woli, zgodziłem się więc i poddałem się tej nowej drodze, którą mnie prowadził.

Gdy następnego dnia siadłem w pokoju, Bóg mówił do mnie tak wyraźni i pięknie. Powiedział mi, że pierwszą rzeczą, której chce mnie nauczyć, to reedukacja na temat grzechu. Powiedział, że do tej pory nie rozumiałem
Tego wcale i to zaważyło na moim życiu. Wyjaśnił mi, że żyłem w potępianiu samego siebie zawsze myśląc, że jestem winny z powodu takiego czy innego grzechu. Tak bardzo starałem się żyć w prawości. Stale usiłowałem kontrolować swój umysł, lecz zawsze było coś takiego, co wprawiało mnie w zakłopotanie. Zbyt usilnie naciskałem na to, wiele oczekiwałem od siebie usiłując sprawić, aby wszystko było w porządku. Myślałem, że tak miało być. Pan zaczął mówić do mnie na temat Biblii i tego, w dlaczego źle ją czytałem. Kocham biblię i czytam jej mnóstwo codziennie. Pokazał mi to, że jeśli historia biblijna zajmuje się jakimś człowiekiem czy ludźmi to znaczy to, że to On się zajmował tą osobą czy tymi ludźmi, NIE MNĄ. Pokazał mi, że ja już nie jestem pod zakonem i nie powinienem starać się stosować wszystkich wymagań nakładanych na innych ludzi w innym czasie. Zaczął wprowadzać nowe słowa do mojego słownika i nowe pojęcia do mojego sposobu rozumienia.

Powiedział mi, że muszę patrzeć na życie, jako na składające się z chwil. Każda chwila ma swoje własne wymaganie i cel. Przypomniał mi to, jak Jezus wysyłał siedemdziesięciu dwóch w ew. Łuk 10:3-4. Pan wymagał od nich, aby nie brali ze sobą żadnego zaopatrzenia dla siebie. Niemniej jednak później zmienił ten wymóg, tak że musieli zabrać ze sobą zaopatrzeni na drogę.

Łuk 22;35/36
I rzekł do nich: Gdy was posłałem bez trzosa, bez torby, bez sandałów, czy brakowało wam czegoś?aracer.mobi

Różne sposoby przemawiania Boga do swoich dzieci.

Możesz przeczytać cały artykuł lub kliknąć na poniższy link i przenieść
się bezpośrednio do podtytułu.

Potwierdzenie
Sny
Wizje
Głos Boży

Czy chcesz otrzymać posłanie od Boga? Jest więc wysoko prawdopodobne,
że Bóg ma coś dla ciebie, choć, nigdy nie ma pewności. Czasami Bóg nie
chce komuś przekazać posłania z bardzo ważnej przyczyny.

Prawda jest taka, że Jezus umarł na krzyżu po to, abyśmy mogli wejść w
społeczność z Ojcem. Ta społeczność jest relacją komunikacji. Bóg chce
mówić do ciebie przez cały czas o wszystkim. On chce pomóc ci wzrastać
i rozwijać się, chce budować bliską jedność z tobą. Do tego Bóg chce
poprowadzić wszystkie swoje dzieci. Znacznie lepiej byłoby, gdybyś
podążał za tego rodzaju stałą komunikacją zamiast używać Boga jako
pogotowia ratunkowego, podobnie jak używasz zapasowego koła.
.
OK., powiedziawszy to, zobaczmy czy możemy pomóc ci w otrzymaniu
posłania od Boga.

Bóg komunikuje się na wszelkiego rodzaju sposoby: sny, wizje, niezwykłe
wydarzenia, innych ludzi, w Biblii czytamy, że przemówił nawet przez
osła.

IV Mój. 22:28:
Wtedy Pan otworzył usta oślicy i
ona rzekła do Balaama: Co ci to zrobiłam, że mnie tak zbiłeś już trzy
razy?

Uwaga: Bóg jest Bogiem i zawsze musimy mieć całkowity respekt i cześć,
jeśli chodzi o Niego. Niektó®zy ludzie prosili mnie, abym pomógł im
słyszeć Boga i gdy słyszę jaka jest ich postawa, gdy do Niego lub o Nim
mówią to jestem zszokowany. Gdyby do mnie lub o mnie tak mówili to nie
odezwałbym się do nich więcej. Nigdy nie możemy dopuścić do tego, aby
popaść w taką poufałość ze Stworzycielem wszystkiego.

Gdy ludzie chcą otrzymać od Boga posłanie to generalnie są dwa różne
rodzaje, których szukają: posłanie i potwierdzenie.

style=”font-weight: bold;”>Potwierdzenie
Proste potwierdzenia mogą wymagać zewnętrznych uwarunkowań. Gedeon
chciał potwierdzenie od Boga, aby upewnić się, że posłanie dotyczące
ratunku udzielonego przez Boga Izraelowi przez niego, było dobrze
odebrane. Wykorzystał potwierdzenie przez stworzenie pewnych fizycznych
okoliczności.Sędz. 6:37:
To ja rozłożę runo wełny na
klepisku; jeżeli rosa będzie tylko na runie, a cała ziemia wokoło
pozostanie sucha, to będę wiedział, że wybawisz moją ręką
Izraela, jak obiecałeś.

Bóg współpracował również w taki sposób, aby pomóc Gedeonowi. Bóg
często będzie pracował z ludźmi w ten sposób. Jeśli potrzebujesz
odpowiedzi typu „tak lub nie”, potwierdzenia, czy to, co wydaje ci się,
że Bóg chce od ciebie, jest właściwe czy nie, to może to być skuteczny
sposób, przez który Bóg będzie pracował z tobą. Nie musisz
oczywiście kupować owczego runa. Może się coś pojawić ci jako
„właściwe” runo. Jeśli tak stanie, to często właśnie Bóg prowadzi cię w
tym kierunku.Jakieś osiemnaście lat temu przechodziłem przez naprawdę bardzo trudny
czas a musiałem się dowiedzieć, czego Bóg ode mnie oczekuje. W tym
sanie w jakim się wtedy znajdowałem nie słyszałem Boga wyraźnie. Jeśli
to cokolwiek dla ciebie znaczy to wiesz, że możesz być tak emocjonalnie
zblokowany, że wyraźne słyszenie Boga wydaje się niemożliwe.
Potrzebowałem wskazania kierunku, co do moich decyzji, które mogły
bardzo poważnie wpłynąć nie tylko na moje życie, lecz również na
życie innych.

Pracowałem w tamtym czasie jako oparator koparki. Urządzenie na którym
pracowałem miało bardzo słabe akumulator. Kiedyś jadąc pociągiem do
pracy i przeżuwając całą moją sytuację nagle stało się dla mnie
widoczne, że ów akumulator może być moim runem. Wiedziałem, że to Bóg
pokazuje mi sposób w jaki zamierza mi potwierdzić to, czego ode mnie
oczkuje. Powiedziałem, że jeśli chce, abym zrobił „A” to akumulator
będzie dziś naładowany i wyczerpany jutro. Jeśli chce, żebym zrobił „B”
to niech akumulator będzie wyczerpany dziś, a naładowany jutro.
Otrzymałem swoje potwierdzenie i wszystko poszło dobrze.

Jest dostępnych dla ciebie nieskończoność run do wykorzystania. Ten
sposób pomógł mi wielokrotnie w czasach gdy w desperacji potrzebowałem
pomocy, lecz nie można na nim polegać cały czas. Nie może ani nie
powinien
Zastępować intymnej relacji z Bogiem, kiedy znasz wyraźnie głos Boży.

style=”font-weight: bold;”>Otrzymywanie posłania we śnie.Zasadniczo sposobem na otrzymanie posłania od Boga przez sen jest
udanie się spać. (To jest ta łatwiejsza część do wykonania). Niemniej
jednak może być coś znacznie więcej do zrobienia. Możesz i powinieneś
prosić Boga, aby dał ci sny i posłania przez sen. To nie znaczy,
że da, lecz że może dać. Biblijne sny występują bardzo powszechnie.Bóg ostrzegł Abimelecha we śnie: 1 Moj. 20:3
Jakub otrzymał posłanie i obietnice przez sny: 1 Moj.
28:12; 1 Moj. 31:10; 1 Moj. 31:11; 1 Moj. 31:24Józef syn Jakuba miał sny od Boga i je zinterpretował:. 1 Moj. 37:5, 1
Moj. 37:6, 1 Moj. 37:8, 1 Moj. 37:9, 1 Moj. 37:10, 1 Moj. 40:5, 1 Moj.
40:9, 1 Moj. 40:16, 1 Moj. 41:1, 1 Moj. 41:5, 1 Moj. 41:7, 1 Moj.
41:11, 1 Moj. 41:12, 1 Moj. 41:15, 1 Moj. 41:17, 1 Moj. 41:26, 1 Moj.
41:32

Gedeon otrzymał potwierdzenie przez sen innego człowieka: Sędz.
7:13, Sędz. 7:15

Salomon otrzymał posłanie od Boga we śnie: 1 Król. 3:5, 1
Król. 3:15

Daniel zarówno miał jak i interpretował sny: Dn 2:3,Dn 2:4,Dn 2:5,Dn
2:6,Dn 2:7,Dn 2:9, Dn 2:16,Dn 2:23,Dn 2:24,Dn 2:25,Dn
2:26,Dn 2:28,Dn 2:36,Dn 2:45,Dn 4:5,Dn 4:6,Dn 4:7,Dn 4:8,Dn 4:9Dn
4:18,Dn 4:19,Dn 7:1.

Joel prorokował, że ludzie będą mieli sny : JOEL 2:28

Józef, ziemski ojciec Jezusa, otrzymał bardzo ważne ostrzeżenia przez
sen: MT 1:20, MT 2:12,MT 2:13,MT 2:19,MT 2:22,

Żona Piłata również otrzymała ostrzeżenie przez sen: MT
27:19

Mnóstwo ważny ludzi miało mnóstwo ważnych snów.

Są sny udzielane przez Boga i są po prostu sny. Niektórzy ludzie gubią
równowagę i myślą, że każdy sen jaki mają ma jakieś znaczenie. Nigdy
tak nie jest, wiele snów jest formą uwolnienia podświadomości. Następną
bardzo ważną rzeczą jest przyjęcie do wiadomości, że wyłącznie Bóg może
przekazać interpretację snu. Nigdy, nie staraj się ani nie interpretuj
snu z sennika, to jest po prostu głupie. Różne rzeczy mogą mieć różne
znaczenia w odniesieniu do różnych ludzi.
Bóg da tobie lub innej osobie interpretację snu jaki daje tobie. Często
będziesz budził się znając sen i jego znaczenie. Często sen wróci do
ciebie w ciągu dnia w postaci zrozumienia go. Niektórzy ludzie
pamiętają sny i przesłanie w nich zawarte pojawia się po jakimś
czasie, po prostu bywa całkiem różnie. Bóg ma powody, aby dawać sny,
więc proś Go o interpretację, jeśli nie otrzymasz, to spróbuj z
kimś, o kim wiesz, że funkcjonuje w Bożej duchowej
rzeczywistości, podzielić się nim. Jeśli nie znasz nikogo takiego, to
napisz do nas i zobaczymy, czy da nam interpretację.

Nie staraj się wypracować tego przy pomocy logiki i rozumu. Jeśli Bóg
daje sen to również On musi go zinterpretować. Jest to podobne do daru
języków. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie próbował interpretować
języków przy pomocy naturalnego zrozumienia. Byłoby to po prostu
zgadywanie i nikt nie robi tego również w przypadku snów.

Boże sny mogą czynić wszelkie dobro w naszym życiu. Miałem taki okres
około trzech tygodni, gdy miałem mnóstwo snów. Byłem wtedy około pół
roku po przyjęciu Chrystusa i miałem sen, że zrobiłem coś złego. W tym
śnie cierpiałem z powodu konsekwencji moich błędnych decyzji. To było
okropne. Czułem w tym śnie ogromny żal i skruchę i wielkie uwolnienie,
gdy się obudziłem. Dzięki Bogu, myślałem, to tylko sen. Tego dnia byłem
kuszony do zrobienia właśnie tego, w takich samych okolicznościach, jak
w owym śnie. Natychmiast wyświetliła mi się sytuacja ze snu,
przypomniałem sobie żal i skruchę i wycofałem się z tej sytuacji,
wielbiąc Boga za sen, który był dla mnie ostrzeżeniem. Tej nocy miałem
następny sen, na temat następnego pokuszenia i następnego dnia
spotkałem się z tym pokuszeniem. Działo się tak około siedemnastu razy
w ciągu następny trzech tygodni. Nie zawsze w bardzo
dramatycznych sytuacjach, czasami w pomniejszych sprawach, lecz
zachowało mnie przed popełnieniem błędu, który zraniłby mnie i innych.

Innym razem śniłem, że spaceruję ze znajomą, gdy kątem okaz zauważyłem
węża. Próbowałem ją zepchnąć z niebezpiecznej drogi lecz nie udało mi
się i została ugryziona. Byłem tym bardzo wstrząśnięty, lecz wkrótce po
obudzeniu zapomniałem o tym śnie. Tego dnia szedłem z tą znajomą wzdłuż
wiejskiej drogi. Nagle ten sen błysnął mi w umyśle i chwyciłem ją.
Wrzasnąłem:
– Stój, wąż. – choć nie widziałem żadnego.
Wrzasnąłem tak głośno, że stanęła jak martwa w miejscu. Rozejrzeliśmy
się wokół i okazało się, ze w trawie tuż na wprost przed nią leżał wąż.
Dziwaczne? Nie całkiem, Bóg ostrzegał mnie we śnie tak, jak to robił
dla wielu ludzi.

Innym doświadczeniem ze snem było to, gdy bóg mówił do mnie w czasie
snu. We śnie wylądowałem w bardzo złej sytuacji. Ludzie byli wokół
usiłując mnie zranić. Byłem przerażony, brudny i zagubiony. Znajdowałem
się w mieście, lecz nie wiedziałem w jakim, ani jak się tutaj dostałem.
Kuliłem się w uliczce w pobliżu wysypiska boźliwie ukrywając się przed
łowiącymi mnie ludźmi. Bóg przemówił do mnie i powiedział, że to był po
prostu sen. Powiedział mi, że nie chce, abym budził się, lecz przejął
kontrolę nad sytuacją. To było wielkie przeżycie. Uniosłem się nad
dróżką i szybowałem nad drapaczami chmur. Miałem całkowitą kontrolę nad
snem zupełnie tak, jakbym obudził się, a przecież ciągle spałem.
Robiłem mnóstwo ekscytujących rzeczy w tym śnie i to było naprawdę
fantastyczne. To przeżycie zdarzyło mi się jeszcze kilka razy od tamtej
pory. Bóg używał tego przeżycia we śnie, ucząc mnie pewnych rzeczy na
temat wywierania duchowego wpływu w naturalnej rzeczywistości.

Bóg może nas ostrzegać, uczyć, wzmacniać, ukazywać nam
futurystyczne wizje i udzielać nam instrukcji. Gdy otrzymasz sen od
Boga to zazwyczaj wiesz, że jest to coś innego niż normalny sen. Czuje
się różnicę i często niesie on poczucie ważności w sobie. Niektóre będą
oczywiste a inne będą wymagać interpretacji. Są ważnym narzędziem
jakiego Bóg używa i które musimy poważnie traktować.

Wizje.
Aby zrozumieć wizje, musimy rozumieć istnienie fizycznej i
nadnaturalnej rzeczywistości. Jest to potężny temat i zbyt głęboki, aby
się nim zająć tutaj. Przeczytaj nasz artykuł nr 5, który zawiera pewne
informacje dotyczące tego tematu. W istocie wizje mają miejsce w
duchowym umyśle. Dysponujemy naszymi naturalnymi oczyma, aby postrzegać
fizyczną rzeczywistość i mamy duchowe oczy, aby postrzegać
rzeczywistość duchową. Niemal wszystkie wizje są postrzegane przez
nasze duchowe oczy. Duchowe wizje są widziane w umyśle. To, co często
wprawia w zamieszenie wielu ludzi to fakt, że są wyświetlane na tym
samym ekranie, na którym pojawiają się obrazy wyobraźni. Jest to
podobne do Windows Media Player w komputerze. Jest to platforma, która
pozwalać na oglądanie i słuchanie wielu różnych plików medialnych.
Możesz oglądać DVD, CDV i filmy z internetu. Mają one różne formaty,
lecz mogą być odtwarzane na tym samym monitorze. Twój umysł ma taki
prosty media player, który odtwarza naturalne i duchowe wizje i
wyobrażenia, co oznacza, że możesz tworzyć swoje własne wizje.
Potrzebne zatem jest rozróżnianie między nimi. Niektórzy ludzie nie
umiejący rozróżniać biegają wokół sądząc, że wypełniają jakiś wielki
plan przekazany im przez Boga w wizji podczas, gdy jest to tylko ich
wyobraźnia. Inni otrzymują wizje od Boga, lecz je lekceważą myśląc, że
jest to tylko ich wyobraźnia i tracą wagę informacji, która mogłaby być
wielką korzyścią dla nich samy i innych.

Jedynym pewnym sposobem na właściwe rozeznanie czy wizja pochodzi od
Boga czy nie, jest posiadanie komunikatywnej relacji z Nim. Jest to
prawdziwe wobec wszelkiego rozeznawania i rozszyfrowywania wizualnego
czy dźwiękowego. Możesz szukać potwierdzenia przez zewnętrzne środki
„potwierdzania”. Niemniej jednak przekonanie o tym, co słyszałeś i
widziałeś jako pochodzące od Boga może być faktycznie osiągnięte tylko
poprzez znajomość z Nim. Im więcej masz praktyki w przebywaniu w
obecności Bożej i korzystaniu ze swoich duchowych zmysłów, tym bardziej
pozwoli ci to na prawdziwe rozpoznawanie, co jest od Boga, a co jest
tylko twoją wyobraźnią.

Gdybym poszedł do galerii sztuki i nie byłoby widać podpisów to nie
byłbym w stanie odróżnić Rembranta od Leonardo Da Vinci. Nie mam
żadnego pojęcia na temat tej formy sztuki. Na pewno widziałem obrazu
obu artystów, ale to nie na wiele by mi się przydało. Natomiast ktoś,
kto studiował sztukę po wejściu do galerii będzie się od razu
orientował w różnicach, bez żadnego problemu. Powodem jest oczywiście
znajomość prac tych artystów, widział je już wielokrotnie wcześniej.

Podobnie jest z duchowymi wizjami. Jeśli Bóg zdecyduje, aby w ten
sposób komunikować się z tobą to im więcej czasu poświęcisz na zajęcie
się tymi wizjami, tym łatwiej będzie ci je rozróżniać. Po pewnym czasie
nie będzie dla ciebie żadnych wątpliwości która wizja jest która.

Początkowo Bóg przekaże ci dowody potwierdzające. W miarę jak będziesz
wzrastał w zrozumieniu potrzeba takich dowodów będzie malała.
Wychowując dzieci nie masz zamiaru stale karmić ich, przebierać i
pomagać w chodzeniu. Wraz z przystąpieniem do tych duchowych darów, Bóg
będzie udzielał ci pomocy w tym, abyś stanął na nogi lecz ty sam musisz
wykazać chęć wzrostu i rozwoju.

Wspaniale jest móc spotkać kogoś kto funkcjonuje już w tej duchowej
dziedzinie, która właśnie się dla ciebie otwiera – snów i
słyszenia Bożego głosu – kto potwierdzi ci czy wizje są od Boga. Bóg
często umożliwia spotkanie z taką osobą i daje to znaczne upewnienie.
Potrzeba asysty takiej osoby będzie malała w miarę wzrostu umiejętności
rozeznawania i pewności własnej. Jeśli nie ma nikogo takiego wokół
ciebie to napisz do nas w sprawie swoich wątpliwości i pytań. Na naszej
stronie internetowej jest sporo wizji, które mieli różni ludzie, ze mną
włącznie. Jeśli jesteś zainteresowany wizjami to przeczytanie wizji
kogoś innego wraz z interpretacją może się przydać.

Niektóre wizje będą wyłącznie dla ciebie podczas, gdy innymi trzeba się
będzie dzielić. Kiedyś miałem bardzo szczegółową wizję w czasie jazdy
samochodem. Zostałem zaproszony na konferencję w północnej części Nowej
Walii. W czasie jazdy zobaczyłem wielki stół z jedzeniem wszelkiego
rodzaju, jakie tylko mógłbyś sobie wyobrazić. Były pieczone kurczaki,
wołowina, baranina, wieprzowina, góry owoców zarówno znanych jak i
egzotycznych. Wielkie srebrne tace pełne były gotowanych jarzyn,
wszelkiego rodzaju orzechów zdobiły szklane dzbany. Wszystko to było
zaprezentowane pięknie i wykwintnie. Siedzieli na tym znakomitym
bankiecie na wygodnych pluszowych fotelach sami wielcy nauczyciele i
duchowi przywódcy. Ci ludzie objadali się i nie było żadnej rezerwy czy
delikatności w tym, jak to robili. Zagarniali jedzenie pełnymi
garściami do swoich ust.
Byli jak wygłodzone świnie przy korycie. Niektórzy mieli tak pełne
brzuchy, że siedzieli z trudem mogąc się ruszać. Nagle jeden z nich
wstał, podszedł do okna, otworzył je, wystawił na zewnątrz głowę i
zwymiotował zawartość swego brzucha na brudną grunt pod nim. Całe
jedzenie, które pochłonął zmieszane było z tym, które zjadł wcześniej.
Wszystko to wyszło jako jedna mieszania i nie wyglądało tak jak przed
zjedzeniem, przeżute, przetrawione; wyglądało i śmierdziało okropnie.
No, przynajmniej tak to wyglądało dla mnie, lecz dla wielu siedzących
dookoła na zewnątrz na brudnej ziemi była to manna z nieba. Zrywali się
zakurzeni i brudni i biegli do świeżych wymiocin i zjadali je.
Wyglądało to obrzydliwie i czułem się potwornie. Wtedy następny gość
zerwał się od stołu i zwymiotował swój ładunek na zewnątrz. Jak tylko
spadło to na dół inna grupa ludzi poderwała się, podbiegła i zjadła to.
Przy stole ludzie nadal jedli i wymiotowali przez okno a ludzie z
zewnątrz świętowali przy tych wymiocinach. Ci przy stole byli zwykłymi
ludźmi, którzy mieli swoje ulubione potrawy i takie mniej. Jedni woleli
mięso i jedli je niemal wyłącznie podczas, gdy inni woleli jarzyny, a
jeszcze inni owoce. Na tym skończyła się wizja. Natychmiast po
zakończeniu tej wizji przemówił do mnie Bóg podając mi interpretację.
Pan powiedział mi, że ludźmi przy stole byli nauczyciele i przywódcy
kościoła. Stół to duchowa rzeczywistość a pożywienie to prawda.
Powiedział, że każda z tych osób lubi pewne szczególne aspekty prawdy a
innych nie. To właśnie dlatego jedli tylko pewien rodzaj jedzenia na
bankiecie. Gdy wymiotowali przez okno, to uczniowie tych nauczycieli
zjadali ich wymiociny. Robili to, ponieważ nie wiedzieli, że sami byli
również zaproszeni do stołu. Wymiociny to było to, co najlepsze dla
nich. To, co nie było takie oczywiste to fakt, że te wymiociny
zawierały nie tylko jedzenie ze stołu, lecz również to, co skonsumowali
gdzieś indziej. Nauczyciele i kaznodzieje, którzy zdobyli duchowe
prawdy generalnie mieszali je z innymi wpływami. Nie jest to
zamierzone, lecz się zdarza. Wiążą te prawdy z innymi informacjami,
które sami słyszeli od innych lub sami przemyśleli. Wymiociny nigdy nie
są proste ze stołu a nauczanie nigdy nie jest wprost od Boga.

Wtedy Bóg powiedział mi, że chce, abym się tą wizją podzielił wraz z
przesłaniem, że On chce, aby nauczyciele pomogli ludziom z zewnątrz
wejść i jeść ze stołu. Jest mnóstwo miejsca, powiedział, zachęcajcie
ich, aby weszli do środka i jedli. Pan powiedział mi, że niektórzy
potrzebują tylko informacji o tym, że są zaproszeni, inni potrzebują
wyznaczenia kierunku podczas, gdy jeszcze inni boją się i trzeba ich
wziąć za rękę i zaprowadzić na ich miejsca. Raz już znajdą się w
środku, niektórzy będą wiedzieli, co robić podczas, gdy inni nadal będą
potrzebowali pomocy. Nigdy nie widzieli pomarańczy i nie wiedzą jak ją
obrać. Niektórzy nic nie wiedzą o łuskaniu orzechów. Tłum będzie
potrzebował pomocy w różnym stopniu i ci, którzy już jedli ze stołu
teraz mają im pomagać. To wszystko stało się w czasie, gdy prowadziłem
samochód górska drogą jadąc na konferencję, która, nawiasem mówiąc,
była konferencją dla przywódców.
To była wizja, którą Bóg chciał, abym się podzielił z innymi. Dawał mi
takie, którymi nie miałem się dzielić, lecz nie chciałbym w to
wchodzić.

Jeśli potrzebujesz pomocy w interpretacji wizji napisz do nas.

Słyszenie
głosu Bożego

Jest to jeden z najlepszych ze wszystkich sposobów komunikacji z Ojcem.
Biblijnie rzecz biorąc to słyszenie głosu Bożego jest należy do
najwybitniejszych między wszystkimi sposobami porozumiewania się Boga.
Bóg ma wiele wizji, snów i znaków, lecz przede wszystkim mówi.
Uwielbiam słyszeć głos Boży, zostałem zbawiony dzięki niemu i żyję nim.
On mi udziela mi poleceń, uczy mnie, zachęca, pokrzepia i wyraża Jego
wolę dla mojego życia. Jest wsparciem dla wszystkich pozostałych form
Bożej komunikacji jak interpretacja języków, snów i wizji.

W skrócie – słyszymy głos Boży wewnętrznie. Podobnie jak w przypadku
wizji nie słyszymy ducha przy pomocy naszego naturalnego zmysłu słuchu,
lecz naszymi duchowymi uszami. To są uszy, o których Jezus mówił w
słowach: „kto ma uszy do słuchania, niech słucha” (Mk. 4:9). Również
podobnie jak z wizjami, głos boży jest słyszalny na tej samej
multimedialnej platformie, na której słyszymy nasze własne myśli i
wspomnienia i ponownie niezbędnym wyposażeniem jest zdolność
rozróżniania. Stosuje się te same zasady i konieczność zaufania. Jezus
zajmuje się sprawą słyszenia jego głosu w dziesiątym rozdziale ew.
Jana.

10,1-171.Zaprawdę,
zaprawdę, powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz
w inny sposób się tam dostaje, ten jest
złodziejem i zbójcą.
style=”color: rgb(0, 0, 0);”>2. style=”color: rgb(255, 0, 0);”>Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest
pasterzem owiec.
style=”color: rgb(0, 0, 0);”> 3. style=”color: rgb(255, 0, 0);”>Temu odźwierny otwiera i owce słuchają
jego głosu, i po imieniu woła owce
swoje, i wyprowadza je.

разработка и раскрутка сайта

Zachowując pokój

 W oryginale jest to dość proste: “Pokój mój wam daję, nie jak świat daje.”   Pewien ewangelista podróżujący wiele po całym świecie mówi: “życie  wiary jest nieustannym życiem na krawędzi katastrofy”.

Niektórzy religijni ludzie mają pokój dzięki temu, że żyją według swojego własnego kodeksu sprawiedliwości. Jak to ktoś podsumował: “No tak, chodzę do kościoła co niedziela, nie piję, nie palę, czytam Biblię, płacę podatki, nie kłamię i nie oszukuję. Wierzę, że to jest dobre świadectwa Chrystusa, które mogę dać i zachowuje mi to pokój”.  Brzmi dobrze… lecz czy to jest pokój, o którym mówił Jezus? Czy jest to pokój, który daje świat?

Pozostawiam odpowiedź na to pytanie każdemu osobiście. Niemniej jednak, chciałbym  zaoferować pełne miłości wyzwanie. Powyższe “świadectwo” brzmi okropnie podobnie do tego przedstawionego Bogu w historii, którą Jezus opowiedział o dwóch ludziach modlących w Świątyni. Jeden powiedział: “Dziękuję ci, Boże, że uczyniłeś mnie lepszym od innych ludzi. Nie kłamię, nie oszukuję w swoich sprawach, daję dziesięcinę ze wszystkiego biednym” itd., itd., i dalej kontynuował wychwalanie wszystkich swoich cnót, które wydawały mu się znakiem tego, że Bóg czyni go lepszym niż inni ludzie. Skończył tą listę mówiąc: “Dziękuję ci, Boże, szczególnie za to, że uczyniłeś mnie lepszym niż ten oto człowiek”.

“Ten człowiek” to rzymski celnik. Celnicy w czasach Jezusa byli notorycznymi oszustami, kłamcami i dosłownie zdziercami. Historia opowiedziana przez Jezusa mówi  o tym, że ów celnik nie zastanawiał się dwa razy nad „robieniem biznesu” z biednymi wdowami, które nie były w stanie zapłacić swoich podatków, czy przywłaszczania sobie cudzej własności – to była banda absolutnie zepsuta.

Dla mnie jest to jedna z najbardziej zdumiewających historii opowiedzianych przez Pana. Zakończył ją mówiąc, że to ten drugi człowiek, wypełniony poczuciem winy i wstydu za swoją grzeszność, stanął w rogu Świątyni ledwie mogąc podnieść swoją głowę. Uderzał się w piersi i wołał: “ Boże, bądź miłościw takiemu grzesznikowi jak ja”. Teraz następuje zdumiewająca część tej historii… część zupełnie pomijana przez wielu religijnych ludzi, którzy swój pokój czerpią z postępowania według swojego własnego kodeksu religijnego.  Jezus powiedział dosłownie i wystarczająco jasno: Ten drugi odszedł do domu przyodziany w Bożą sprawiedliwość – (a teraz słuchaj) ZAMIAST tamtego.  Kto otrzymał prawdziwy pokój?

Codziennie otrzymuję listy od ludzi z całego świata, biadających nad grzechem, w którym tkwią. Grzechy są różne i nie ma sensu ich wymieniać. Grzech jest grzechem, lecz największym grzechem, jak to Jezus zilustrował w tej przejmującej przypowieści, jest grzech życia w iluzji własnej sprawiedliwości – aczkolwiek sprawiedliwości nauczanej i stosowanej jako “dobra” przez niektórych religijnych nauczycieli.
Dla tych wszystkich, którzy podobnie jak ja, znaleźli się w sytuacji  oczerniających siebie za swoje własne grzechy bez widocznej drogi wyjścia,… odważnie i z mocą mówię… że Jezus pokazał w tej historii drogę wyjścia… i wiele innych rzeczy powiedział, które również są przez religijnych ludzi pomijane.

Wiedziałem wielu, którzy znaleźli pokój i wolność…dzięki temu, że przenieśli centrum zainteresowania ze swoich „złych” zachowań i usiłowania powstrzymania ich, na proste bicie się w piersi – dosłownie czy metaforycznie – i znajdując doskonały Boży pokój wołając o miłosierdzie.   Ostatnio pewien przyjaciel powiedział do mnie:

– Ze wszystkiego czym się ze mną dzieliłeś, ta historia miała na mnie największy wpływ. Gdy usiłowałem modlić się i okazywało się, że modlitwy nie dochodziły wyżej niż do sufitu, nie wiem czemu, lecz bicie się w piersi i proszenie o Boga o Jego miłosierdzie wydawało się po prostu rozpraszać wszelkie przeszkody.

Wiecie, ja również nie wiem „dlaczego tak jest”… lecz z pewnością  działa to również dla mnie.

Wiele religijnych dusz mówiło mi również, że zachęcam ludzi do trwania w ich grzechach. Taka obiekcja mija się z istotą przypowieści Pana. Pozwolę sobie przypomnieć wszystkim, że to nie ja opowiedziałem tą historię – Jezus opowiedział. Widocznie skupiłem się na niej, ponieważ mam większą skłonność do stałego trwania w myślach i uczynkach, z których trudno byłoby być dumnym. Lecz istotą jest to, że również żyję w wierze… w takim rodzaju wiary, który udziela mocy i uzdrowienia tym, którzy wierzą. Jaki jest początkowy punkt takiej wiary?

„Boże, bądź miłościw takiemu grzesznikowi jak ja!!!”

Wtedy, oczywiście mamy do dyspozycji  inną sytuację, która zaszła między Jezusem i Piotrem, i które dla mnie jest bardzo pomocna. Piotr powiedział:

– Jeśli ktoś postąpi źle wobec mnie i poprosi o przebaczenie, jak wiele razy  mam mu przebaczyć? Czy siedem razy?”

– Nie –  Jezus opowiedział – lecz siedemdziesiąt siedem razy.

Jeśli to jest „przykazanie” Jezusa dla nas, aby uwalniać siebie nawzajem spod osądu i krytycyzmu – ogromniaste czterysta dziewięćdziesiąt (za to samo zgorszenie powtarzane stale i wciąż), to jakie jest Boże własne zobowiązanie wobec nas? Odpowiedź brzmi: nieskończone. Zatem drogą wyjścia jest: „Bądź miłościw takiemu grzesznikowi jak ja”. Koniec historii.

Początek życia w wierze i mocy.

No, jest to skuteczne przynajmniej dla mnie. Nie chciałbym zachowywać tego pokoju ze względu na aprobatę ludzi – i to jest z pewnością jeden z moich „grzechów” – głęboko pragnąc ich aprobaty.

Tatusiu, pragnę Twojej woli. Chcę więcej Twojego Ducha, abym mógł przyjmować stale wzrastające pragnienie Twojej sprawiedliwości… a nie zewnętrznej sprawiedliwości człowieka. Dzięki Ci.

рейтинги seo компаний