Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Bądź jak dziecko 4

Wiliams James

Dzieci są podatne na naukę.
Czy słyszałeś już kiedyś takie powiedzenie, że łatwiej jest nauczyć się obcego języka dziecku niż dorosłemu? Czy zauważyłeś, że trudniej ci jest teraz przyswajać wiedzę niż kiedyś to było? Bóg sprawił, że dzieci są podatne na naukę i jest niezwykle ważne, abyśmy uczyli się różnych rzeczy wtedy, kiedy wzrastamy, po to, aby zebrać tego owoce jako dorośli. Na poziomie duchowym, powinniśmy zawsze być uczeni przez tych, których Pan nam postawił na naszej drodze. Podatność na naukę jest szczególnie trudna dla tych chrześcijan, którzy są nimi już od dłuższego czasu, a szczególnie jeśli chodzi o sprawy kontrowersyjne doktrynalnie, gdzie nie chcemy słuchać punktu widzenia innych (stworzenie, koniec czasów, chrzest, itd.).
Ps 25;4-5 mówi: Panie, wskaż mi drogi swoje, Ścieżek swoich naucz mnie! Prowadź mnie w prawdzie swojej i nauczaj mnie. Ty bowiem jesteś Bogiem zbawienia mego, Ciebie tęsknie wyglądam codziennie!
Podatność na naukę wymaga pokory; to przyznanie, że ktoś może wiedzieć lepiej niż ty. Zazwyczaj ścierają się pycha i nasze pragnienie przyjęcia nauki. W Mat 18 Jezus nakazuje nam, abyśmy się ukorzyli jak dziecko. Jeśli mamy problemy z poddaniem się pragnieniu uczenia się od innych to prawdopodobnie mamy problemy w dziedzinie pychy. Jak wspomniano w rozdziale wstępnym, pycha jest prawdopodobnie najpowszechniejszym i najtrudniejszym do pokonania kamieniem potknięcia, na który uczniowie Jezusa napotykają.

Test:
Powiedzmy, że zająłeś pozycję w kontrowersyjnej dyspucie np. czy można przyjąć i stracić zbawienie. Jest to zawsze bardzo polaryzujący temat wśród wierzących i większość z nas zajęła stanowiska i nie chce brać pod uwagę to, że druga strona może mieć rację. Ktoś chce zaprezentować ci inne zdanie. Jednak pomimo, że możesz słuchać to zdecydowałeś już wcześniej, że bez względu na to, co mówi, to ty nie zmienisz zdania po tej dyskusji? Czy twoim celem tej rozmowy jest to, że to ty masz przekonać go i przeciągnąć go na swoją stronę? Kluczem tutaj nie jest przekonanie kogoś w taki czy inny sposób, lecz twoje pragnienie uczenia się, Czy twoje serce jest w takim miejscu, że gotów jesteś przyznać, że nie wiesz wszystkiego. Zazwyczaj, nowi chrześcijanie mają problemy w tej dziedzinie. Dopiero „wysezonowani” wierzący nabierają przekonań, których nie chcą zmieniać. Bóg jest bardziej zainteresowany stanem twojego serca, niż to po której stronie teologicznych dysput stajesz.Czy twoje serca jest na tyle otwarte, aby pozwolić Panu wyprostować cię, jeśli trzeba?

Sprawdzian pychy:
Pozwolenie Bogu na to, aby używał innych do uczenia nas, oznacza przyznanie się do tego, że nie wiemy jeszcze wszystkiego. Jeśli boimy się odejścia od teologicznej pozycji, na której utknęliśmy to musimy zadać sobie pytanie o nasze motywacje. Czy to dlatego, że jesteśmy pewni tego, co mówi Pismo na ten temat, czy też dlatego, że nie chcemy słuchać czegoś, co może być sprzeczne z zakorzenionymi w nas poglądami. Pomyśl o tym, jak trudno musiało być pierwszym chrześcijanom, którzy praktykowali Judaizm. Pomyśl o apostołach, o Saulu/ Pawle. Jego pycha spowodowała, że stał się tak niepodatny na nauczanie, że Bóg musiał mocno uderzyć, aby Saul zechciał wysłuchać prawdy ewangelii. Czy oznacza to, że wszystko w co wierzymy powinniśmy zdjąć z solidnej skały i umieścić na piasku? Oczywiście nie. Mówię tylko, że jeśli jest taka doktryna, której się trzymamy to powinniśmy się zapytać samych siebie, jakie jest nasze rozumowanie i motywacje.раскрутка

Bądź jak dziecko 3

Wiliams James

Jak reagujesz, gdy cierpisz?

22 grudnia 2000 roku mój ojciec odebrał sobie życie. Jego żona, z którą ożenił się 3 lata wcześniej (a która nie jest moją matką) powiedziała mi o tym około godziny po zdarzeniu. Mówiąc to obwiniała siebie. Szczerze myślała, że to jej wina i była tym kompletnie rozbita. Zaniosłem tę wiadomość do innych członków naszej rodziny tej samej nocy i wszyscy, z którymi rozmawiałem byli tym najpierw zszokowani, lecz interesujące było to, że wszyscy zastanawiali się w jaki sposób to wpłynie na życie żony ojca, jego siostry i matki.

Obawialiśmy się wszyscy tego, że to dosłownie zbije jego matkę, która wtedy dobiegała 80-ciu lat życia i kochała swego syna ogromnie, oraz że jego żona nigdy nie przestanie oskarżać siebie. W końcu była jeszcze jego siostra, która znakomicie wracała do zdrowie po wielu latach alkoholizmu. Czekało ją zajęcie się tymi dwoma kobietami plus walka ze swoim uzależnieniem, co było zbyt trudne do zniesienia. Wszyscy, z którymi rozmawiałem zadawali to samo pytanie: Jak te niewiasty zareagują na bolesne wydarzenie?

Sugerowałbym, że jest to właściwe pytanie nie tylko dla tych trzech kobiet, lecz dla każdego, kto kiedykolwiek doświadczył bolesnego zdarzenia. W jaki sposób powinieneś reagować w cierpieniu?

Nigdzie w Piśmie nie ma obietnicy, że w tym życiu nie będziemy cierpieć. Gdy mówię „to życie” mam na myśli, oczywiście, fakt, że ci z nas, którzy przyjęli Jezusa jako Pana i Zbawiciela spędzą wieczność  z Bogiem Wszechświata. Jest wiele obietnic dotyczących tego życia, lecz żadna nie mówi: „Nie będzie narzekania płaczu i bólu (Obj. 21:4).

Historia pewnego mężczyzny:
Dla wszystkich widoczne jest to, że cierpienia jakie ten świat ma do zaoferowania nie są równomiernie rozdzielane. Było kiedyś taki człowiek, który miał na imię Job, który otrzymał więcej cierpienia w swoim życiu, niż ktokolwiek inny. Był pobożny i Bóg błogosławił mu wieloma dziećmi i bogactwem materialnym. Dawniej nie było banków, więc bogactwo osoby mierzone było tym, jak wiele ma ziemi i trzody. Według  tej miary, Job był najbogatszym z ludzi. Był Bill’i Gates’em swoich czasów.

Stracił to wszystko naraz. W ciągu jednego dnia  stracił bogactwo, swoje sługi,  nawet dzieci. W krótkim czasie Job nie mógł nawet powiedzieć:
– No, mam choć moje zdrowie. – ponieważ wkrótce jego ciało pokryły wrzody i znalazł się agonii.

Jego żona powiedziała mu, żeby skończył swoje życie przeklinając Boga. Niemniej jednak Job znalazł ciekawą odpowiedź, z której my wszyscy możemy się czegoś nauczyć. Powiedział jej, że zna Boga z tego, że Bóg  jest dobry i nie zamierza się odwrócić od tego, który może go uzdrowić. Jednak nie to, co powiedział żonie powinno przykuwać naszą uwagę, lecz raczej to, co powiedział do swojego przyjaciela Elifeza:

Job.23:3 „O, gdybym wiedział, jak go znaleźć,..

Job wiedział, że wszystko, czego potrzeba to znaleźć Boga, że Bóg zawsze przychodzi do niego i był zdeterminowany, aby Go znaleźć. Księga Joba objawia w końcu, że Bóg rzeczywiście zrobił to – Job  znalazł Boga i został uzdrowiony. Rzeczywiście jego materialne błogosławieństwo zostało odnowione i pomnożone, miał jeszcze wiele dzieci i żył długim, pełnym zadowolenia życiem.

Historia pewnej kobiety.
Podobnie jak z reakcji Joba, możemy się też nauczyć czegoś równie wartościowego od innej osoby, której imienia nie znamy. Walczyła z hemoroidami przez 12 lat i dowiedziała się, że Jezus jest w pobliżu. Podobnie, jak wielu innych, słyszała o Jego zdolności do uzdrawiania chorych jednym dotknięciem i poszła, aby Go znaleźć. Gdy w końcu znalazła Jezusa, otaczał Go taki tłum, że jedyne co mogła zrobić ta kobieta to dotknąć rogu Jego szaty, lecz to zupełnie wystarczyło, aby została uzdrowiona. Gdy Jezus zobaczył ją, powiedział do niej (Mar 5:34):
– Córko, twoja wiara uzdrowiła cię, idź w pokoju i bądź uzdrowiona z dolegliwości twojej.

Co ci dwoje mają wspólnego? Oboje poszukiwali Boga, bo potrzebowali uzdrowienia. Gdy jestem z ludźmi, którzy cierpią, słyszę jak wypowiadają zwroty o tym, że „wierzą w Boga”. Faktem jest, że ciepłe, mętne uczucie wobec Boga nie powoduje zmiany. Mamy Boga, który stworzył nas po to, aby mieć z nami prawdziwą relację. Być może lepszym słowem niż relacja, byłaby „przyjaźń”.  Przypuśćmy, że ty i ja decydujemy się zostać przyjaciółmi. Nasza przyjaźń może funkcjonować wyłącznie wtedy, gdy będziemy ze sobą rozmawiać – mówiąc do siebie i słuchając siebie nawzajem – ponieważ to co mówisz, przekazuje drugiej osobie informacje o tym, jakim jesteś człowiekiem.  Dokładnie tak samo działa to w przypadku więzi z Tym, który nas stworzył. Stworzył nas dokładnie w tym celu, aby nawiązać z nami relację, która będzie znacznie przekraczała prostą wiarę w to, że On istnieje. Musi być z naszej strony jakiś wysiłek, jak powiedział Job; idź i znajdź Go.

Dobra nowina w tym wszystkim jest taka, że Pan uczynił wiele obietnic,  które są związane z naszym poszukiwaniem Jego. Gdy mówimy:
– Panie, uzdrów moje rany. – On przychodzi do nas.

Nie błądź, powiedzenie: „czas leczy rany” jest miłe, lecz nie ma żadnych podstaw w rzeczywistości. Bóg uzdrawia rany. Gdyby czas wywoływał jakieś zmiany to nie byłoby żadnego wytłumaczenia, dla tych wszystkich zgorzkniałych i zrujnowanych zdarzeniami, które wydarzyły się wiele, wiele lat wcześniej. Bóg uzdrawia zranienia i On obiecał, że będzie to robił nadal. 41 rozdział Księgi Izajasza zwiera prawdopodobnie jedną z najpotężniejszych i najbardziej zachęcających tego typu obietnic (41:10):

Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim!  Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej.

Na pogrzebie przeczytałem ten werset bliskim mojego, z tą różnicą, że potraktowałem go osobiście dla każdego z nich. Przeczytałem go w takisposób:

Nie bój się, Tereso, bom Ja z tobą, nie lękaj się, Ray, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, Freddie, a dam ci pomoc, podeprę cię, Lyda, prawicą sprawiedliwości swojej.

Gdy cierpisz, zdecydowanie namawiam cię do czytania tego wersetu osobiście dla siebie. Co ważniejsze, zachęcam cię do postępowania według przykładu, jaki Job i kobieta z 5 rozdziału ewangelii wg. Marka. Idź za Nim, bo nie jest Go trudno znaleźć. Nie ukryje się przed tobą, pocieszy cię, podniesie i uzdrowi.

aracer

Bądź jak dziecko 2

Wiliams James
Dzieci są ufne.

Przyp. 3:5 „Zaufaj Panu całym sercem, a nie polegaj na własnym rozumie”

Zauważ to, w jaki sposób małe dzieci, nawet niemowlęta, pozwalają ci się podnosić w górę i nosić. Czy dziecko wydaje się  obawiać choć odrobinę o to, że możesz je upuścić? Oczywiście, że nie. W rzeczywistości ono nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest metr pięćdziesiąt nad podłogą. Ono po prostu zakłada, ze skoro masz je w ramionach to wszystko będzie w porządku. Nie prosi o referencje, aby sprawdzić czy masz kwalifikacje do noszenia go czy bycia jego rodzicem. Ufa całkowicie.

Bez żadnych wątpliwości dostrzeżesz, że w miarę wzrostu dziecka ku dorosłości, zaufanie jest pierwszą rzeczą, która zanika i to stopniowo. „To nie jest w porządku” ? to jedno z najczęściej wydawanych przez dzieci okrzyków, gdy stają się starsze. Zazwyczaj dzieci podkreślają swoją niezależność przez to, że przenoszą swoje zaufanie z ciebie na siebie. Jest to częścią stawania się dorosłym i do pewnego stopnia jest to dobre, lecz popatrzmy na duchowe znaczenie zasady zaufania naszemu Niebieskiemu Ojcu.

Jeśli jest jakiś dominujący temat, który przetacza się przez cała Biblię to z pewnością jest to idea, że musimy ufać Bogu, że wszelkie dobro w naszym życiu pochodzi o Niego. Gdyby Adam i Ewa zaufali Bożym poleceniom, aby nie jeść owocu, pozostali by w Ogrodzie. Gdy Bóg chciał wyprowadzić Izraela z Egiptu, Mojżesz sprzeczał się z nim, a nawet  prosił, żeby Bóg wybrał sobie kogoś innego.
Lecz Boże przesłanie w tym wyborze było takie: „To nie ty, Mojżeszu, to  Ja. Ja to sprawię i stanie się”.
Gdyby Abraham zaufał Bogu, że będzie miał dziecko z Sarą, nie próbował by robić czegoś innego, a tak zaszła w ciążę inna kobieta i urodził się Ismael, co nigdy nie było Bożym zamiarem.

Pomyśl o dawaniu. Jeśli dasz dziesięcinę, to stwierdzasz, że ufasz Bogu, że On przez pozostałe 90% zaspokoi 100% twoich potrzeb. Pomyśl o odpoczynku. Jeśli pójdziesz za Bożym przykładem oddzielając jeden dzień to okazujesz zaufanie Jemu, że zdążysz zrobić wszystko, co trzeba w ciągu pozostałych sześciu dni. Ponieważ przykazano nam, aby dawać i odpoczywać, musimy ufać, że On stanie za nami, gdy my postępujemy zgodnie z Jego poleceniami.

W końcu pomyśl o samym zbawieniu. Nie możesz być wystarczająco dobry, aby spędzić wieczność w obecności Boga., zatem musisz zaufać w krew Jezusa. Bóg chce, abyśmy mieli dziecięcą ufność w Nim, w to, że On zawsze nas zaspokoi, że On sprawi, że wszystko będzie działać ku dobrem dla tych, którzy Go miłują.

Rozważanie sprawy zaufania bez jego przeciwieństwa, strachu, byłoby niekompletne. Powiedziano, że pierwszym przykazaniem ze wszystkich  biblijnych jest „nie bój się”. Młodsze dzieci nie boją się ponieważ ufają.
Ps. 56:11 mówi: „Bogu ufam nie lękam się…”.  Boże Słowo jasno  stanowi, że nie możemy równocześnie ufać Bogu i bać się okoliczności. To jak z zamówieniem na kawę z mlekiem i cukrem.

Strach nie pochodzi od Boga:
2 Tym 1:7: „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości”.
1 Jn 4:18 : „W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości”.

Strach = związanie:
Rzym. 8:15:  „wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy : Abba, Ojcze!”

Hebr. 2:15: ” I wyzwolić wszystkich tych, którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli”.

Strach jest synonimem związania, a więc ufność musi być zawiązana z wolnością. Jeśli masz problemy ze strachem to musisz się modlić o wolność do zaufania Bogu!

Test:
Czy kiedykolwiek byłeś bez pracy, lub miałeś jakąś finansową katastrofę (lub potencjalną katastrofę)?  Czy modliłeś się o to? Czy martwiłeś? Gdy rozmawiałeś z przyjaciółmi, czy podchodziłeś do tego w taki sposób, aby pokazać jak bardzo się tym martwisz, czy byłeś przepełniony przekonaniem, że Pan w jakiś sposób zatroszczy się o ciebie? Co gorsze, czy próbowałeś i Robiłeś Coś bez uprzedniej modlitwy.

Sprawdzian dumy:
Im bardziej ufamy Jemu, tym mniej ufamy naszym własnym możliwościom i  rozumowi. Przeciwnik będzie starał się nas doprowadzić do myślenia, że miejsce pełnego zaufania, z całego serca, jest znakiem słabości.aracer

Bądź jak dziecko 1

Wiliams James

Kilka lat temu dyskutowaliśmy z przyjacielem na temat wiary. W pewnym  momencie powiedział do mnie:
– Ach, żeby tak znów mieć dziecięcą wiarę!

O ile zgadzam się z jego myśleniem, że dobrą rzeczą jest to, że nowi chrześcijanie mają ten rodzaj wiary to myślę, że jest w tym zdaniu, ukryty pewien problem, że my, którzy jesteśmy wierzącymi od wielu lat, z pewnych przyczyn, nie możemy dysponować takim niewinnym spojrzeniem na Boga. Prawda zaś jest taka, że każdy wierzący  może pozbyć się zatwardziałej duchowej powierzchowności na rzecz wiary w Boga o szeroko otwartych oczach, fascynacji i zupełnym braku oznak znudzenia. Każdy może to zrobić. W rzeczywistości nie jest to coś, co każdy może osiągnąć, lecz coś, do czego osiągnięcia zostaliśmy powołani.

Mk 10:14b (NAS) „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie… do takich należy królestwo niebios”

Mat 18:3-4 (równoległy fragment znajduje się w Łuk 18:17) „zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie staniecie jak dzieci, nie odziedziczycie Królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios.

Scenka pełna pokoju?
Nie popełnij błędu. Jeśli wyobrażasz sobie Jezusa siedzącego na skale, otoczonego przez dzieci, słodko rozmawiającego o tym, jak cudowne będzie życie, gdy wszystko zostanie zwinięte, to przemyśl to jeszcze raz. Jezus nie mówi tutaj delikatnie. To jest twarde twierdzenie, to rozkaz i jest skierowany do ciebie i do mnie. Zostaliśmy powołani do tego, aby być posłusznymi Bogu a to jest jeden z elementów tego posłuszeństwa. Jesteśmy pod rozkazem uniżenia siebie samych i bycia jak dzieci.

W ew. Mat 18:3 (powyżej) Jezus informuje nas o tym, że oczekuje się od nas czegoś, co jest przeciwne naturze. „Nawrócenie” to greckie słowo, które jest tłumaczone jako „zwrot” w większości miejsc, gdzie jest używane; innymi słowy, musimy zrobić gwałtowny odwrót od tego, co wydaje się nam normalne. Zmienić drogi. To przykazanie, jak wiele innych Bożych przykazań, wymaga od nas bardziej poddania się Jego woli, niż słuchania naszych naturalnych pragnień i pożądliwości.

Co to znaczy: być jak dziecko?
W podanym na początku przykładzie chodziło o to, że dziecięca wiara oznacza, że nie ma niczego, co byłoby poza możliwościami Boga. Zawsze, gdy czytamy takie fragmenty jak Mat 18, jest to pierwsza rzecz jaka przychodzi na myśl. Niemniej jednak, Jezus nigdy nie zdefiniował nam, co miał na myśli mówiąc, że chce, abyśmy stali się jak dzieci. Prawdopodobnie wiara jest jednym ze sposobów w jaki możemy tego dokonać. Jeszcze bardziej prawdopodobne jest to, że mamy być dziećmi na wiele różnych sposobów. Trzeba tutaj podkreślić, że jest wiele spekulacji na ten  temat. Ponieważ Jezus nie wyraził tego co miał na myśli w wielu słowach, nie można być tego zupełnie pewnym. Niemniej jednak, dla każdej z dziecięcych cech wymienionych poniżej podałem wersety, aby to poprzeć. Spójrzmy na pewne wspólne cechy dzieci i zobaczmy w jaki sposób możemy je przyjąć.

Jak być podobnymi do dzieci?
Zacznijmy od zrobienia listy tego, czym dzieci różnią się od dorosłych.  Oto krótka lista cech, które mają dzieci, a które zazwyczaj tracimy w procesie dorastania do dorosłości:

Dzieci:
1. są ufne,
2. są podatne na naukę,
3. kiedy cierpią patrzą na swoich rodziców,
4. sa poddane autorytetom,
5. pragną wzrastać,
6. są brutalnie szczere,
7. znają wagę zabawy,
8. kochają odpoczywać w ramionach rodziców.

Każda z tych cech została omówiona w osobnym rozdziale.

Wspólna nić.
Gdy będziemy rozważać te cechy w szczegółach to zobaczymy pewną wspólną  nić: wagę pokory. Spójrzmy na nasz werset:
„zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie staniecie jak dzieci, nie odziedziczycie Królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios”.

Prawdą, jaką Jezus tutaj podkreśla, jest fakt, że ty i ja musimy stać się jak dziecko. Wyrazistość, pokora to kluczowe elementy; części bez, których nic nie możemy zrobić, jeśli mamy chodzić w tej prawdzie. Pokora może być tematem całego studium biblijnego sama w sobie. Pokora, z definicji jest czymś przeciwnym do pychy. Jezus mówił tutaj o tym, że chce, abyśmy stali się jak dziecko, ażeby stać się dzieckiem musimy się uniżyć.

Każdy rozdział zawiera test i sprawdzian dumy (pychy).

Po co test? Ponieważ często jest tak, że jesteśmy nauczani biblijnej prawdy, potakujemy głowami w zgodzie z tym, po czym nie chodzimy w niej. Nie jest to próba wygrażania pięścią Bogu, czego on nas tutaj naucza, lecz zwykłe niepowodzenie w połączeniu przesłania z zastosowaniem go.  Część testowa będzie pokazywała scenariusz podobny do tego, jaki możemy zastać w codziennym życiu i da możliwość zobaczenia jak twoja reakcja ma się do Pisma.

Po co sprawdzian dumy? W przesłaniu przekazanym przez Mateusza w 18 rozdziale, Jezus mówi, że musimy być pokorni, aby stać się jak dzieci. W miarę jak będziemy badać szczegóły tych cech, zobaczysz, że przeszkodą, która uniemożliwia nam upodobnienie się do dziecka jest pycha. Potrzeba pokory, aby być podatnym na naukę, poddanym autorytetom itd. Pamiętaj o tym przez cały czas tego studium.

Czy to ma zastosowanie wobec każdej grupy wierzących?
Każdy może korzystać ze zrozumienia tych prawd. Mężczyźni w szczególności podnoszą najbardziej pyszne kwestie, przeciw byciu dzieckiem w taki sposób, jak tego wymaga od nas Jezus.  Prawdy objawione w Piśmie w tym studium nadają się do stosowania zarówno przez kobiety jak i mężczyzn, lecz mężczyźni muszą zwrócić szczególną uwagę na sprawdziany pychy znajdujące się pod koniec każdego rozdziału. To posłanie może być idealnym tematem do indywidualnego studium biblijnego mężczyzny.

To studium objawia 8 cech, które posiadają dzieci, każda z nich ma duchowe zastosowanie dla wierzących. Zostały podzielone na 8 oddzielnych rozdziałów.

Gotowi zacząć?

технический аудит

Bóg cię kocha 1

Bóg kocha nas na tyle mocno, aby nas zaadoptować.

W Przyp. 7:3 czytamy: „wypisz je (Słowo Boże) na tablicy swojego serca!” Istnieje różnica między słowem, które dostaje się do głowy, a tym zapisanym w sercu. Dzięki „zapisaniu w sercu” będziesz mógł chodzić w prawdzie, którą te wersety zawierają. Jest to pierwsza część studium o tym, jak Bóg nas kocha. E-maile jakie dostaję dzięki moim stronom internetowym ujawniają wiele rzeczy, lecz jeden temat trzeba koniecznie zrozumieć tzn. to, jak bardzo Bóg kocha ciebie i mnie.

Szczególnie wybrani.
W okresie mojego dzieciństwa na naszej ulicy była rodzina, która miała adoptowane dzieci. Ponieważ nigdy nie spotkałem nikogo, kto by był adoptowany, więc zapytałem te dzieciaki, jak to jest. Dowiedziałem się, że ich rodzicie powiedzieli im, że słowo „adoptowany”  oznacza „szczególnie wybrany”.

Po fakcie, stało się dla mnie jasne, że powiedziano tym dzieciom, coś bardzo wielkiego. Mówiąc im, że ich te dzieci zostały „szczególnie wybrane”, powiedzieli im w istocie: „Nie zaczynaliście jako członkowie naszej rodziny, lecz przyjęliśmy was i uczyniliśmy swoimi dziećmi. Macie wszystkie przywileje i korzyści z bycia nimi. Pokochaliśmy was,  strzeżemy was, uczymy, zaopatrujemy i troszczymy się o was, a gdy już wszystko to się skończy, otrzymacie dziedzictwo.

Biblia mówi, że jeśli zaufałeś Jezusowi to zostałeś adoptowany przez Ojca, Boga wszechświata. Jesteś Jego dzieckiem. On da ci Swoje nazwisko, ochronę, zaopatrzenie, dziedzictwo i co najważniejsze – Swoją miłość. Nie można tego lekko traktować. Jest to niesamowity dar i to  taki, o którym nieprzyjaciel nie chce ci przypominać. Przyjrzyjmy się kilku fragmentom:

Rzym
8,14    Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.
8,15    Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu  ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!
8,16     Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśm

[Pamiętaj, że „Abba” oznacza czułe słowo, bliskość, jest podobne do „tatusiu”. Nie jesteśmy stwardniałymi dziećmi, lecz Jego dziećmi, które mają dostęp do wszelkiej możliwej intymności, jeśli tylko zechcą skorzystać.

Gal  3,26     Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Ef  1,5     przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej,

Tu chodzi nie tylko o życie wieczne jak pisze o tym Jan 3:16, że ci, którzy zaufali Jezusowi są przeznaczeni do życia wiecznego z Bogiem. Jakkolwiek jest to wspaniałe, nie jest to wszystko. Wchodzimy również do relacji Ojcowsko-dziecięcej wraz ze wszystkimi korzyściami wspomnianymi wyżej. On kocha nas, strzeże i zaopatruje i, co równie ważne, my poznajemy Go.

Jest to jedno z najważniejszych celów Słowa Bożego. Ci, którzy postrzegają Biblię jako zbiór przepisów i zasad, czy przewodnik tracą jej najlepszą część. Jest to list miłosny Boga, w którym On ujawnia Siebie, mówiąc ludziom stale i wciąż o Swojej miłości do nas. On podjął decyzję, aby kochać nas.

Cena adopcji.
Sam nigdy nie byłem osobiście związany z adoptowaniem dzieci, lecz wiem o tym, że jest to bardzo kosztowny proces: prawnicy, papiery, weryfikacje… to wszystko kosztuje i to wiele. Zazwyczaj jeśli jakaś para chce adoptować dziecko to na początku słyszy, że pozbędą się kilku tysięcy dolarów,  Jest to poważna przeszkoda, a jednak nie przeraża tych potencjalnych rodziców, którzy pragną wystarczająco mocno. Jeśli faktycznie chcą, aby adopcja doszła do skutku to zapłacą nawet duża cenę.

Podobnie i tutaj, aby Bóg mógł dokonać adopcji, była do poniesienie wielka cena. Kiedy przystępujemy w kościele do Stołu Pańskiego (znanego również jako: Wieczerza Pańska, Komunia, Eucharystia) przypomina nam się o cenie, która została zapłacona za to, abyśmy mogli wejść do Ojcowsko-dziecięcej relacji z Bogiem wszechświata.

Chleb reprezentuje złamane ciało Jezusa, a wino rozlaną krew Jezusa. Cena, która została zapłacona za to, abyśmy mogli być adoptowani przez Boga to złamane ciało i rozlana krew Jezusa. To dlatego Jezus powiedział uczniom (i nam wszystkim), abyśmy brali udział w Wieczerzy Pańskiej regularnie: aby pamiętać o tym, co On uczynił; o cenie; którą  zapłacił.
W porządku, a co ze „szczególnym wybraniem”?
Bez względu na to czy jest to dziecko naturalne, czy adoptowane to do faktu bycia czyimś dzieckiem należy to, że jest przejęcia dziedzictwo. Jedną ze wspaniałych rzeczy, jeśli chodzi o adopcję, z punktu widzenia rodziców jest to, że sami wybierają dziedziców. Bóg wybrał Swoich dziedziców:

Jk  2,5     Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czyż to nie Bóg wybrał ubogich w oczach świata, aby byli
bogatymi w wierze i dziedzicami Królestwa, obiecanego tym, którzy go miłują?

J 15,16     Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem ….

Jest nieszczęściem to, że takie wersety jak J 15:16 stawały się centrum kontrowersji przez wieki. Chrześcijanie czytając te fragmenty i spierając się o predestynację (przeznaczenie), tracili to, co w Słowie jest najpiękniejsze – Bóg cię wybrał; On chce cię adoptować i być twoim Ojcem. Jest to niesamowity Jego dar. Zostałeś szczególnie wybrany. Ciesz się tą prawdą!как раскрутить сайта

Zostań niczym


Frangipane Francis

Gdy zostanie niczym oznacza rozwój.

Na początku ziemia była bezkształtna i pusta, lecz to nie przestraszyło Wszechmocnego. Spojrzał na tą bezdenną głębię ciemności i doszedł do wniosku, że „Wszystko, czego trzeba to światło!”  Podobnie, na początku naszego duchowego życia, również byliśmy „bezkształtni i puści” a Bóg, z taką samą pewnością, ciągle mówi: „wszystko czego potrzebują, to trochę światła!”  Pamiętaj: Odpowiedzialnością Pana jest tworzyć, a naszą  poddawać się Jego tworzeniu.

Pan potrzebuje do ukształtowania życia tylko trzech rzeczy. Po pierwsze, potrzebuje „niczego”. Wszechmocny zawsze zaczyna Swoje wielkie, twórcze dzieło od „niczego” (jest to bardzo ważne, ponieważ stąd właśnie pochodzimy!). Następnie, Jego Duch musi unosić się nad owym „niczym.”
Ostatecznie potrzebuje Swojego Słowa, które jest tym 'czymś’ co Pan zamierza umieścić w miejscu „niczego”.

Bóg nie ma żadnych trudności z tworzeniem czegoś z niczego. Jedyną trudność z jaką się spotyka to wtedy, gdy to 'nic’ nie wie o tym, że jest niczym, lecz zamiast tego sądzi, że jest czymś. W takiej sytuacji Bóg musi to złamać do niczego, zanim do czegokolwiek dobrego się nada (ciągle idziesz za mną jeszcze”) Paweł powiedział to lepiej niż ja napisałem.

Jeśli ktoś sądzi, że jest czymś będąc niczym, sam siebie oszukuje (Gal 6,3).

Nawet jako chrześcijanie jeśli myślimy, że jesteśmy czymś więcej niż inni czy też nasza opinia jest mądrzejsza, czy też, że rozwinęliśmy się „duchowo” i staliśmy się ważni w naszych własnych oczach, oszukujemy siebie samych! Jedyne Coś, co naprawdę jest czymś, to Bóg. I jest to wspaniałe, ze jeśli zdecydowanie wiemy, że jesteśmy niczym bez Pana i równocześnie rozeznajemy to, że jakakolwiek łaska działała w nas, zawsze jest to po to, aby być błogosławieństwem dla innych, wtedy nie ma ograniczeń na to, jak nas używa. Nasze poznanie, że jesteśmy niczym jest wielkim osiągnięciem w Jego oczach, ponieważ wtedy nasza energia nie jest tracona na wywyższanie siebie, lecz na przylgnięcie do Chrystusa i wywyższanie Go.

Bóg nie obraża się na chaos.

Będzie taki czas, że podobnie jak przed stworzenie wszechświata, odkryjesz, że twoje życie wydaje się „bezkształtne i puste.” Nie skupiaj się na tym za nadto. Gdy odkryjesz, że w najgłębszym twoim wnętrzu panuje „chaos” nie trap się tym. Jesteś na wstępie nowego początku, całkiem sporo czasu zajęło Panu pomóc ci, zrozumieć swoją „nicość.”

Tak więc, niech ci wszyscy, którzy wiedzą, że są niczym cieszą się: jesteś o kilometry do przodu przed tymi, którzy myślą, że są czymś! Dumni, ci którzy uważają siebie za coś specjalnego, nie zajmują się ciemnymi stronami swych dusz; oni je ukrywają. Lecz Bóg, jest bliski wprowadzenia porządku w twoje życie i uwolnienia ciebie! Wszystko czego ci potrzeba to otwarcie i wyznanie swej nicości wobec Ducha Świętego.

Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym (2 Kor 4:6).

dokładnie w taki sposób nasz wielki Stworzyciel tworzy. On sprawia, że światło świeci z ciemności! Jedyna rzecz, której wymaga od nas, to być szczerym wobec ciemności w nas i wyznanie jej zamiast ukrywania.

i nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karćcie,

……..

Wszystko to zaś dzięki światłu wychodzi na jaw jako potępienia godne; (Ef 5:11,13).

Gdy ciemność jest wystawiona na światłość, staje się światłością. W rzeczywistości, główną przyczyną sprawiającą, że nasza ciemność staje się widoczna jest to, że Bóg ją wystawia na światło. Jeśli nie ustajesz, jeśli stale powierzasz swoją ciemność Bożej łasce i mocy, Boże światło zaświeci ze środka twej ciemności i twoja ciemność stanie się światłością.

Kochani, jeśli wiesz, że jesteś niczym sam w sobie, jesteś pierwszym kandydatem do zostania kimś w Bogu!
Rozważ ponownie, co napisał Paweł:

My bowiem jesteśmy obrzezani, my, którzy czcimy Boga w duchu i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a w ciele ufności nie pokładamy. Chociaż ja mógłbym pokładać ufność w ciele. Jeżeli ktoś inny sądzi, że może pokładać ufność w ciele, to tym bardziej ja: obrzezany dnia ósmego, z rodu izraelskiego, z pokolenia Beniaminowego, Hebrajczyk z Hebrajczyków, co do zakonu faryzeusz, co do żarliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany. Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać (Flp.3:3-8).

Uczenie się nie polegania na ciele, stanie się niczym w sobie, jest stałym procesem i integralną częścią chrześcijańskiego doświadczenia. Paweł widział te wszystkie ludzkie osiągnięcia jako przeszkody. Z pewnością, Pan użył tych wszystkich elementów z życia Pawła, lecz nie wcześniej, niż Paweł oddał je, poddając je Panu. Taka jest droga do Jedności z Chrystusem i, kochani, jedności jedni z drugimi.
Jak powiedział Jan Chrzciciel:

On musi wzrastać, ja zaś stawac się mniejszym

Widzisz, gdy przekonanie co do własnej osoby umiera, Boże przekonanie ożywa!

Nie trap się więc, przyznawaj się sam i innym, że masz dziedziny, które są martw i ciemne. Rzym 4, 17 mówi: Bóg, … ożywia umarłych i to czego nie ma powołuje do życia.
Bóg daje OŻYWIA umarłych. Czy czujesz się czasami martwy? Dobrze, nadajesz się do otrzymania Bożego życia! Patrz na Boga. Ufaj Mu jak Temu, który cię stworzył. Nie bój się, gdy odkrywasz, że jesteś niczym. Musi upłynąć pewien czas między staniem się niczym, a rozwojem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W tym mailu i jeszcze poniższym (Pana wola), zamierzam dać wam przykład tego, co Bóg może zrobić z „niczym.” Być może niektórzy z was zechcą mi przyszłać swoje osobiste przykłady, gdy Pan wziął w ręce wasze „nic” i stworzył z nich wielkie rzeczy.

Ewangelizacja Bożym sposobem

Siedziałem w MacDonaldzie popijając kawę i czytając Biblię pewnego deszczowego dnia. Nie wiedziałem wtedy po co jestem w MD pijąc ich kawę – nie znoszę ich kawy, a czytanie Bibli nie było zbyt efektywne, czułem się pusty.

Zza drzwi dla pracowników wyszła hinduska pracownica z czerwoną kropką na czole.
– O, wygląda na to, że będę musiała iść do domu w deszczu. Chyba wezmę sobie jakąś torbę na głowę.

Mają w kościach ewangelizację, przyjąłem to za wskazówkę Ducha Świętego, że mam się znią podzielić Chrystusem. Naprawdę nie czułem tego, lecz, będąc szczerym z wami, ja po prostu kocham dzielić się Chrystusem z ludźmi, bez względu na to, jak się czuję.

Nie mam w tej chwili nic do roboty, będę bardzo szczęśliwy, jeśli będę mógł panią zawieść do domu powiedziałem.

Posłał mi uważne spojrzenie, a zauważywszy Biblię zgodziła się.

Gdy tylko weszła do samochodu, natychmiast zaczęła świadczyć mi o swej hinduskiej wierze. NIGDY dotąd nie byłem ewangelizowany przez Hindusa, nigdy! A one nie przerywała! Nie mogłem wcisnąć ani słowa! Z tego co mówiła, dowiedziałem się, że była gdzieś bardzo wysoko w swej religijnej kaście.

W którymś momencie zapytała mnie czy mógłbym przystanąć przy aptece, ponieważ musiała wykupić tutaj receptę. Gdy była w środku, zdecydowałem się na krótką rozmowę z moim Szefem w górze. Widziałem, że do niczego nie dojdę w ten sposób z tą kobietą. Była apologetką swej wiary, a ja byłem rozwalcowany i spłaszczony jak naleśnik. Czułem się tak, jakbym był taksówkarzem na utrzymaniu Królestwa Bożego. Mój „czat” czy zrzędzenie do mojego niebieskiego Pracodawcy wyglądały mniej więcej tak:

„O, Boże, mam dość, nie spełniam obowiązków. Spuszczam flagę w dół. (W tych dniach, taksówki używały małych flag jako wskaźnik, aby pasażer wiedział, że ciągle licznik działa. Gdy przesuwałeś flagę w dół, licznik zatrzymywał się sumując koszty). Jeśli chcesz zbawić tą kobietę, będziesz musiał to zrobić sam. Ja mam dość. Daję za wygraną. Ona, to zbyt dużo dla mnie.”

Gdy ona wracała z apteki do samochodu zbierałem przez sekundę siły, aby odeprzeć jej hinduską krucjatę, aby mnie zdobyć dla Kriszny, czy cokolwiek jeszcze.

– Opowiedz mi o tym Jezusie, w którego wierzysz – wyrzuciła z siebie. (Jeśli moje szczęki nie spadły w naturze, to na pewno opadły w duchu). – Bóg powiedział mi, żebym posłuchała ciebie. Ty znasz prawdę. Twoja twarz świeci jak anioła. „Twarz świeci”” myślałem, czułem się martwy, bezużyteczny, pokonany i bardzo nieduchowy, a moja twarz świeciła dla niej Jak to możliwe? – dziwiłem się.

Prawdopodobnie dałem jej najkrótszą moją relację o Bogu Ojcu przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa, jakie kiedykolwiek przekazałem. Podzieliłem się z nią na temat mojej RZECZYWISTEJ, relacji z Ojcem, Stworzycielem wszechświata. Opowiedziałem jej o Jezusie, który jest Drzwiami, przez które można wejść do tej osobistej relacji.
Wydaje się, że mówiłem jakieś 2 lub 3 minuty, dałem jej kilka traktatów do czytania, wyrzuciłem przed jej domem i, wracając, zacząłem się zastanawiać na tą niewiarygodną chwilą.

Przez umysł przeleciało mi wiele powiedzeń i wersów, które pasowały do tej rzeczywistej, życiowej sytuacji. Gdy jesteśmy słabi, wtedy jesteśmy mocni (2 Kor 12,10). Nic beze mnie nie możecie (J 15,5). Gdy staniecie przed królami nie troszczcie się to, co będziecie mówić, ponieważ Duch Święty podda wam, co mówić (Mat. 10,19/20). Ci, którzy troszczą się o życie swoje, stracą je, lecz kto straci życie swoje dla Chrystusa zyska je (Mat. 10,39). Gdy przestałem starać się robić coś DLA Boga, Sam Bóg zadziałał w sposób całkowicie przerastający wszelkie moje wyobrażenie.

Nasze chrześcijańskie życie powinno być literalnie wypełnione chwilami i doświadczeniami takimi jak te. Dlaczego więc nie mamy ich więcej? Ponieważ nie zgadzamy się na stanie się najpierw niczym. Nie chcemy opróżnić się z naszych światowych ambicji. Nie chcemy stać się ubodzy w duchu, w duch tego świata i w duch religii. Trzymamy się kurczowo naszej samo-sprawiedliwości, naszej pychy, uprzedzeń – trzymamy się naszych denominacyjnych uprzedzeń, tradycji ludzkich i nauk szatańskich. Nie chcemy popuścić naszej „religijnej aktywności,” ponieważ sądzimy, że ona podoba się Bogu, podczas, gdy faktycznie dla niego one cuchną i są jak szaty menstruacyjne (takie jest dokładne znaczenie „szat splugawionych” z Iz 74,6). Uporczywie trzymamy się pomysłu robienia czegoś DLA Boga, zamiast pozwolić Bogu działać dla Siebie POPRZEZ nas. O, jakaż to różnica! Lecz większość z nas nie uchwyciła tego jeszcze.

продвижение

Zgorzknienie w ogrodach naszych serc 2 – uwolnienie od zgorzknienia

Francis Frangipane

Istnieją dwa stany serca, których nikt nie jest w stanie ukryć: serce  wypełnione miłością, oraz serce zainfekowane zgorzknieniem. Każdy z tych stanów może zapanować nad naszymi myślami i oba mogą stanowić filtr przez który patrzymy na życie. Jako naśladowcy Jezusa Chrystusa musimy dokonywać najwyższych wysiłków, aby posiąść serca pełne Bożej miłości. Faktycznie, skuteczność z jaką okazujemy miłość Chrystusową jest prawdziwą miarą naszej duchowości.

Zatem, miłość nie może istnieć jako nie wyrażona czy ukryta tajemnica.
Jeśli miłość jest prawdziwa, będzie widoczna w tysiącach przejawów zdobywając serce umiłowanych. Miłość, która jest prawdziwą pasją do kogoś, jest zbyt potężna, aby mogła być utrzymywana pod zwykłą dyscypliną czy samokontrolą. I rzeczywiście, czyż miłość nie jest cieleśnie wyrażana w jej darach, o które nikt nie prosi, czy nie jest słyszalna w wielu zachętach i wyrazach zainteresowania? Czyż nie jest namacalne w niezniszczalnej radości wspólnego spędzania czasu z tymi, których kocha?

Zgorzknienie również nie da się ukryć. Zgorzkniała dusza nie szuka jedności, lecz sprawiedliwości. Jest wiedziona przez całkowite okradzenie z pokoju osobowości czy dobytku. Zgorzknienie nie jest po prostu zranieniem szukającym uzdrowienia, jest publicznym oskarżycielem budującym ochronę przed winą. Ponieważ zgorzkniała dusza jest połączona ze sprawiedliwością skierowaną przeciwko niej, zatem stale słucha głosu swojego bólu i stale jest raniona przez nie przebaczone zgorszenie.

Drodzy przyjaciele, Jezus powiedział, że przyszedł, aby dać nam życie w obfitości. Powiedział, że został namaszczony, aby ogłosić uwolnienie więźniom i dać wolność spętanym (J. 10:10, Łuk. 4:18). Jeśli czujesz, że zostałeś spętany przez gorzkie doświadczenie lub niesprawiedliwość to Bóg nie chce cię potępiać, lecz uwolnić od tego. Nawet teraz, Jego Duch stara się uwolnić cię od starych ciężarów nie do zniesienia.

Którędy do wolności?

 W ciągu mojego 34 letniego chodzenia z Panem, wiele razy zdarzało się,  że byłem zniesławiany, okradany czy źle traktowany. Miałem wiele okazji ku temu, aby poddać się zgorzknieniu z powodu niesprawiedliwości. Nie każda rana została uzdrowiona natychmiast i nie każda niesprawiedliwość lekko zaradzona. Jezus powiedział: „Przez wytrwałość zyskacie dusze wasze” (Łuk 21:19). Tłumaczenie parafrazy Biblii „The Message” przekazuje to tak: „Trwajcie – to jest potrzebne. Trwajcie aż do końca. Nie będziecie zasmuceni, będziecie zbawieni”. W ostatecznym rozrachunku zranienie czy strata bliskiej osoby nie jest istotą – Paweł mówi, że „stracił wszystko”.

Istotą jest to, że „możemy zyskać Chrystusa” (Fil. 3:8).

Pozwólcie mi również powiedzieć, że znam ludzi, których Pan po prostu dotknął i zostali uzdrowieni lub też sytuacja się zmieniła i przyszło uzdrowienie. Zróbmy miejsce dla ogromu Bożej Łaski. Faktycznie.

Faktycznie ponieważ czytamy, że Chrystus: (Hebr. 2:18): „sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą”. Tylko i wyłącznie z powodu miłości do nas, Pan „może dopomóc, tym” którzy są w walce. Niech zawsze będzie w nas miejsca na tą łaskę.

Równocześnie dostrzegam to, że najwyższym celem Bożym dla mnie jest ukształtowanie mnie na podobieństwo Chrystusa (Rzym. 8:28-29). Bóg uzdrawia mnie po to, aby mnie mógł kształtować na wzór Chrystusa, a czasami odwraca proces: kształtuje mnie na podobieństwo Chrystusa po to, aby mnie uzdrawiać. Innymi słowy, moje uwolnienie przychodzi w miarę jak zastępuj swoją miłość, Chrystusową lub Jego zdolnością do ufania Ojcu, w sytuacji, gdy jestem narażony na zranienie niesprawiedliwością.

Rozważając problem zaufania Bogu Piotr pisze (1 Piotr. 2:21-23):
Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;

Czasami moje uzdrowienie ze zranień i możliwego zgorzknienie przychodzi  nie za rekompensatę ze strony  osoby, która zraniła, lecz dlatego, że nauczyliśmy się sami ufać Bogu, który sądzi sprawiedliwie. Zaufanie do Boga, który potwierdzi moją słuszność we Swoim czasie na Swój sposób jest znakiem duchowej dojrzałości. Jest to w rzeczywistości jedyny sposób na to, aby uniknąć reagowania obrzucanie obelgami, obrzucaniem obelgami, co dopuszcza zranienia i jątrzy zgorzknienie.  W innych przypadkach przedłużający się konflikt może mieć wpływ na ucisk mojej duszy, wtedy jako antidotum na zgorzknienie Jezus poleca zastosować następujący środek:
Mat. 5:11-12
Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Jeśli zostałeś niewłaściwie potraktowany, jeśli jakaś niesprawiedliwość splamiła twoje imię czy też zagraża twojej przyszłości z powodu wiary w Chrystusa, jedyny środkiem leczniczym jest radość. Zanim będziesz bronił swojego prawa do trwania w nieszczęściu pozwól, że zapytam: „czy posłuchałeś Jezusa, aby skakać z radości? Pamiętam taką sytuację, gdy zostałem zraniony przez pewnego mężczyznę, który na podstawie snu, jaki miała jego żona, doprowadził, wykorzystując jej fantazję do podziału naszego małego zboru. Kochałem tą parę bardzo, kochałem też wszystkich zborowników, zatem mój smutek był podwójny. Faktycznie za każdym razem,  gdy zastanawiałem się na złem jakie to oszczerstwo spowodowało, byłem miotany gniewem i żalem.

 Ostatecznie Pan powiedział do mojego serc. Zapytał, skoro oszczerstwo wobec mnie było nieprawdziwe, dlaczego nie posłuchałem Jego? Powiedział mi, że zostałem zgnębiony słowami człowieka, a nie jeszcze nie skakałem z radości. Stojąc wówczas w przyćmionym, popołudniowym świetle w naszej kaplicy, przygotowałem się do radości i w posłuszeństwie dla Pana spróbowałem słabego podskoku. Potem jeszcze raz, potem jeszcze raz, dopóki Duch Święty przełamał się i skakałem i wykrzykiwałem przed Panem, radując się w Jego suwerennej mocy działającej w moim życiu.   Jeśli problemy, które przeżywamy są prawnymi konsekwencjami naszego niewłaściwego zachowania to powinniśmy pokutować a nie oskarżać innych o nasz stan. Możemy stale radować się z tego, że służymy potężnemu Bogu, który nawet nasze niepowodzenia może obrócić ku dobremu. Jeśli natomiast nasze konflikt wynika z tego, że służymy Panu to powinniśmy „skakać z radości”.

Wody zgorzknienia

Chrystus jest nie tylko naszym „Zbawicielem” w zwykłym odległym, czy teologicznym sensie, lecz jest Emmanuelem „Bogiem z nami”. Mieszka w nas. W zupełności jest w stanie zmienić sytuację, która wydaje się nas niszczyć i wykorzystać jako środek do doskonalenia nas. Musimy wierzyć w to, że Bóg jest w stanie w całkowicie wyciągnąć nas ze wszystkiego, przez co przechodzimy. Jeśli żywimy niewiarę czy to w stosunku do dobroci Bożej, czy Jego możliwości nasze trudności zredukują nas do zgorzkniałych i gniewnych ludzi.

Pomyśl też, że jeśli Szatan jest nastawiony na zniszczenie cię to musi być tak, ponieważ Bóg ma coś potężnego przygotowane dla ciebie. Diabeł nie traci czasu na atakowanie mało znaczących ludzie; atakuje tych, których się boi, że będą używani przez Boga do uwalniania innych.  Jeśli uda się Szatanowi przeprowadzić na ciebie taki atak, który wywoła zgorzknienie to twoje przeznaczenie będzie puszczone boczną ścieżką, aż do chwili, gdy korzeń zgorzknienia zostanie wykorzeniony z twojej duszy!

Jak to jest możliwe, że zgorzknienie może w nas istnieć? Zgorzknienie jest demoniczną manipulacją zranieniami lub niesprawiedliwością, której doświadczyła nasza dusza. Niemniej jednak Jezus powiedział, że jedynym sposobem na zbwienie duszy jest jej utrata dla Niego (J 12;25). Umiłowani, mówię wam o tym w jaki sposób przeszedłem przez jedną z najtrudniejszych bitw mojego życia: niosłem krzyż.

Wierzę, że moje kroki są zarządzane przez Boga, zatem jeśli spotyka mnie niesprawiedliwość to On musi albo na nią pozwolić, albo ją w zarządzić. On jest wszystkowiedzący, On wiedział, że ja będę potrzebował miłości, wiary i uzależnienia od Niego, zatem zaaranżował wydarzenia w moim życiu tak, aby mógł wypracować we mnie Swoją naturę zwycięzcy. W moich bitwach nie chodzi o mnie, ani o kogoś innego, ani nawet o stawanie przeciwko diabłu; ostatecznie, w każdym konflikcie Bóg stara się ukształtować nas podobieństwo Chrystusa. W miarę jak charakter, autorytet i miłość Chrystusowa zaczyna w moim życiu funkcjonować, moim przeciwnicy ulegają a Chrystus triumfuje przeze mnie.

Musimy, zatem, pozbyć się zatem idei, że na ziemi istnieje „bezbolesne  miejsce” i musimy nauczyć się w jaki sposób nosić krzyż Chrystusa! Krzyż uśmierca nasza niewiarę, strach, egoistyczną naturę i pozwala na to, aby charakter Chrystusa pojawia w naszym duchu. Krzyż jest ceną jaką płacimy, aby odkupienie dominowało.

Jest taka historia z Księgi Wyjścia, która bardzo obrazowo pokazuje moc krzyża. Izraelici przemierzyli trzy dni bez świeżej wody. W końcu znaleźli wodę, „lecz nie mogli pić wody, ponieważ była gorzka; dlatego nazwano tę miejscowość Mara” (Wyj. 15:22-23). „Pan wskazał Mojżeszowi na drzewo i wrzucił je do wody, a woda stała się słodka” (w. 25).

To, co zrobił Mojżesz było prorocze. Drzewo, które symbolicznie zastosował do uzdrowienia gorzkiej wody jest obrazem krzyża Chrystusa, gdy jest stosowany do naszych gorzkich doświadczeń; zamienia je w słodycz. Wielokrotnie przeciwnik używał ludzi, aby mnie ranili czy uderzali we mnie a ja stosowałem ten krzyż w moim życiu – przebaczenie, błogosławienie i zgoda na to, aby miłość była doskonalona – ostatecznym wynikiem była zawsze większa manifestacja Chrystusa w moim życiu.

Dokładnie w taki sposób ap. Paweł znosił przeciwności i  niesprawiedliwości. Posłuchajcie, co napisał: „ Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która przewyższa wszystko jest z Boga, nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. (2 Kor. 4:7). Zawsze bowiem my, którzy żyjemy , dla Jezusa na śmieć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło (2 Kor 4:7).

Mój drogi, czy nie tego pragniesz najbardziej: życie Samego Jezusa manifestujące się w twoim śmiertelny ciele? Szatan manipuluje twoją starą naturą, starając się zasiać zgorzknienie w twoje życie. Pan wyratował mnie ze wszystkich bitw na jakie trafiłem, w taki sposób, że wykorzystywał te bitwy do krzyżowania starej natury i zwiększenia stopnia ujawnienia się Chrystusa we mnie. To jest nowotestamentowe chrześcijaństwo w swej największej chwale.

Panie Jezu, przebacz mi wszelkie próby ratowania swojego życia. Decyduję się ufać Tobie pozwalam, aby miłość doskonaliła się we mnie, nie po to, aby szukać sprawiedliwości, lecz miłosierdzia dla mnie i innych. Pomóż mi, Panie. Objaw moc Twojego Ducha we mnie. Nawet teraz wykorzeń wszelkie zgorzknienie z mojej duszy. Niech moje słowa będą pełne łaski i prawdy, bez zgorzknienia i zła. W imieniu Jezusa, Amen.

topod.in