Paris Reidhead (usługa z roku 1966)
W wersji dźwiękowej i z obrazem: TUTAJ
Pytanie, które musisz sobie zadać jest takie:
Czy Bóg jest celem, czy jest środkiem (do czegoś)?
Zdecydować musisz ty sam, czy postrzegasz Boga jako CEL czy jako środek/sposób/metodę.
HUMANIZM
Humanizm mówi nam, że celem wszelkiego istnienia jest szczęście człowieka, tak więc, zgodnie z humanizmem, zbawienie jest tylko sprawą uzyskania całego szczęścia, jakie tylko możesz pozyskać z życia.
Fundamentaliści mówią tak: „Wierzymy w natchnienie Biblii! Wierzymy w boskość Jezusa Chrystusa! Wierzymy w piekło! Wierzymy w niebo! Wierzymy w śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie Chrystusa”. Lecz pamiętajmy, że dzieje się to w atmosferze humanizmu (początek XIX wieku – przyp.tłum.), a humaniści mówią, że najważniejszym celem istnienia jest szczęście człowieka. Nie trzeba więc było dużo czasu, aby stało się tak, że fundamentaliści poznawali siebie nawzajem po tym, że mówili: „Wierzymy w te rzeczy!” W przeważającej części byli to mężowie, którzy spotkali Boga, lecz, widzicie, nie minęło wiele czasu, gdy mówili: „To są rzeczy, które decydują o tym, że jesteśmy fundamentalistami!”, a następne pokolenie mówiło już: „Tak stajemy się fundamentalistami! Uwierz w natchnienie Biblii! Uwierz w boskość Chrystusa! Uwierz w Jego śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie! I stań się w ten sposób fundamentalistą”. I tak doszło do naszego pokolenia, gdzie cały plan zbawienia został sprowadzony do tego, aby uzyskać intelektualną zgodę na kilka doktrynalnych twierdzeń a człowiek był uważany za chrześcijanina, ponieważ mógł powiedzieć „Uhah” w trzech czy czterech miejsca, gdy go pytano. Jeśli wiedział, gdzie należy powiedzieć „uhah”, ktoś mógł pacnąć go w plecy, potrząsnąć ręką, uśmiechnąć się szeroko i powiedzieć: „Bracie, jesteś zbawiony!” Tak więc zbawienie zostało sprowadzone do zwykłej zgody na jakiś schemat czy formułę, a celem tego zbawienia było szczęście człowieka, ponieważ wdarł się humanizm.
Liberał powiada, że końcem religii jest uszczęśliwić człowieka za jego życia, a fundamentalista mówi, że końcem religii jest uszczęśliwienie człowieka, gdy umrze.
…. aż trafiamy na coś takiego:
„Przyjmij Jezusa, abyś mógł iść do nieba! Nie chcesz iść do tego starego, brudnego, obrzydliwego płonącego piekła, kiedy jest piękne niebo w górze! Przyjmij teraz Jezusa, abyś mógł iść do nieba!”





