pastor Smith
Oryg.: http://j.mp/12CNVns
Ostatnio, po 25 latach zrezygnowałem ze sprawowania funkcji pastora i z tej zawodowej służby. Decyzja nastąpiła po 2 latach zmagań sumienia, kiedy próbowałem, według słów Wolfganga Simpsona (http://krolestwoboze.pl/wolfgang-simson.html) „Przekroczyć rzekę, nie mocząc stóp”. Po roku przemyśleń, proponuję siedem najgorszych i najlepszych rzeczy, jakie robiłem jako pastor tradycyjnego kościoła.
1. Brałem wypłatę za pracę na etacie. Do czasu opuszczenia służby, nie miałem pojęcia o tym, jak szkodliwy dla kościoła jest taki pakiet wynagrodzenia. Zmienia sposób myślenia o sobie i zmienia sposób w jaki ludzie postrzegają ciebie. Stajesz się swego rodzaju profesjonalnym chrześcijaninem, który unosi się nad laickimi masami pospólstwa. Niemal każdego dnia wpływa na proces podejmowania decyzji. Trójca staje się Ojcem, Synem i Świętym Przepływem Kasy.
2. Broniłem dziesięciny jako zasady i jest to blisko związane z pierwszym punktem. Przez „obronę” rozumiem to, że nigdy tak naprawdę nie wierzyłem w to, że dziesięcina jest nowotestamentowym wymaganiem, lecz zachowywałem konspiracyjne milczenie duchowieństwa po to, aby chronić finanse kościoła. Używałem wyrazu „zasada” jako przyjemniejszego niż „prawo”. W naszym zborze nikt nie miał obowiązku płacić dziesięciny, lecz jeśli chciał sprawować jakąkolwiek przywódczą rolę,…w porządku.

