„Upodobało się Bogu… aby objawić Swego Syna we mnie, abym mógł głosić Go” (Gal.1:15,16).
Od czasów Pawła ogromna część chrześcijańskiej działalności to popieranie ruchu, propagowanie nauczania, rozwijanie interesów instytucji. To nie ruch, ani ustabilizowane poruszenie na ziemi i zdobywanie uczniów, zwolenników, członków, wsparcia. Tu nie chodzi o instytucję, nawet jeśli będziemy nazywać ja kościołem. Kościół bez objawienia Jezusa Chrystusa nie istnieje w umyśle Bożym i jest osądzany według miary, w jakiej Chrystus, Syn Bożej miłości jest obecny.
Nie jest żadnym świadectwem, jeśli masz przez to na myśli jakieś szczególne nauczanie, usystematyzowaną doktrynę. Nie, nie jest to świadectwem. Bardzo ostrożnie używajmy tego, co mamy na myśli mówiąc o „tym świadectwie”. Możemy uważać, że jest to jakieś uporządkowanie prawdy, a ta prawda jest rozłożona w pewnej frazeologii czy słownictwie, formie słów i w ten sposób mówić o „świadectwie”, lecz nie jest to świadectwo w tym sensie. Ono nie jest denominacyjne i nie jest „bez-denominacyjne”, nie jest też „inter-denominacyjne”. To nie jest chrzęścijaństwo. Nie jest to „ta praca’, och, zawsze mówimy o „tej pracy”, „Jak idzie praca?”, oddajemy siebie tej pracy, jesteśmy zainteresowani tą pracą, wychodzimy do tej pracy. To nie jest misja. Jest nią Chrystus! „…abym mógł głosić Go„. Continue reading

