Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Od organizacji do żywego organizmu

Kriston Couchey

SEN: Pozbywanie się starego, wprowadzanie nowego.

Ojciec przypomniał mi wspaniały sen, jaki miałem lata temu, który ukształtował moje zrozumienie tego, co Pan robi w Swym ciele tej godziny. Jestem przekonany przez Ducha Świętego, że jest to słowo na teraz. Gdy siadłem, aby spisać to ostatniej nocy, obecność Pana zamanifestowała się w bardzo silny sposób.

W tym śnie jadę brudną drogą w jakimś niewygodnym autobusie z betonowych klocków. Mój ojciec prowadzi go a wielu pasażerów śpi, kiedy nagle ściągany jest do rowu po lewej stronie. Rów jest na tyle głęboki, że jeśli autobus pojedzie dalej w tym kierunku to przewróci się. Kiedy kierowca walczy, aby utrzymać się na drodze, wiem, że jeśli autobus się przewróci to pasażerowie zginą. Nakazałem więc w imieniu Jezusa, aby wrócił na drogę. Wraca i zatrzymuje się na środku drogi, niezdolny do dalszej jazdy. Wychodzimy na zewnątrz. Oglądam go i widzę, że przednia opona odpadła i przód jest rozbity. Widzę, że autobus wymaga naprawy.

Staram się go popchnąć ręcznie, lecz zdaję sobie sprawę z tego, że to tylko zwiększy zniszczenia. Przestaję. Lecz jest on już i tak bezwartościowy, więc pcham go dalej a wszystkie klocki odpadają. Wraz z moim bratem decydujemy, że jedynym rozwiązaniem jest zacząć ponownie budowę od samych podstaw. Korzystając z niektórych klocków ze starego autobusu zaczęliśmy go odbudowywać. Po położeniu dwóch czy trzech bloków zaczęła się przemiana. Zamiast autobusu z cementowych kloców, to co zaczęliśmy budować przyjmowało żywą postać. Spojrzałem i zobaczyłem moją córkę (której na imię Wiara), która płakała z powodu tej żywej istoty, mówiąc: „Zapomniałam, jak wyglądałam! Zapomniałam, jak wyglądałam!”.

Autobus reprezentuje kościół. Mój ojciec (apostoł) reprezentuje kościelne przywództwo. Cementowe klocki to ludzka struktura, która jest niewygodna i uniemożliwia ruch autobusu. Dużo ludzi w kościele śpi w czasie, gdy jest on spychany do lewego rowu (bezprawie), z którym walczy przywództwo. W Imieniu Jezusa kościół zostanie uratowany przed niebezpieczeństwem, lecz nie może dalej trwać w tym kształcie. Struktura kościoła nie nadaje się do tego, aby poruszać się do przodu i musi zostać zniszczona. Kilka części z poprzedniej budowy zostanie przemienione w żywe części (kamienie), brat zacznie budować razem z bratem. Nie ma już starego przywództwa jako głowy kościoła (kierowanie autobusem), lecz kościół staje się żywa istotą (Ciałem), które jest zwinne SZYBKIE i, podobnie jak królik, rozmnaża się SZYBKO. Nasza Wiara płacze i mówi: „Zapomniałam, jak wyglądałam! Zapomniałam, jak wyglądałam!”. Przez Wiarę widzimy to, do czego zostaliśmy stworzeni!

POZBYWANIE SIĘ STAREGO

Autobus jest rozbity, bezprawie starało się pokonać śpiący kościół, aby doprowadzić do jego upadku, lecz Ojciec uwalnia nas w Imieniu Jezusa. To, co było NIE zawiedzie nas do miejsca naszego przeznaczenia, zostaje zniszczone. Zaczynamy TERAZ. Ojciec bierze do ręki do budowy żywe kamienia na budowę Swego żywego ciała poza organizacją ludzką i buduje to, czego zawsze chciał: żywy, oddychający organizm.

WPOWADZANIE NOWEGO

Organizm jest żywa istotą, a żywa istota jest bytem, które reaguje na impulsy pochodzące z Głowy. Bóg używa apostołów, aby pomagali budować Jego Ciało, lecz oni nie są głową kościoła! Kościół prowadzony przez apostoła, który szedł za ludzką wizją jest używany i zastępowany kościołem prowadzonym przez Ducha. Poprzednia struktura i przywódcze metody nie są w stanie poruszyć nas ku erze królestwa, ustępuje to miejsca zwinnemu, żywemu, ruchomemu, pomnażającemu się organizmowi. Sam Pan przychodzi, aby przemienić i zamieszkać w Swym ciele w taki sposób, który daje mu życie i pełnię. ON przychodzi, aby przejąć zarządzanie i być KRÓLEM w Swym KRÓLESTWIE: jego ludźmi i całego stworzenia.

Nie pisze tego, aby kogokolwiek, kto jest w przywództwie czy zaangażowany w aktualnej strukturze kościoła obrazić. Po prostu potrzebujemy zmieniać się wraz z Panem, aby osiągnąć Jego cele.  System zarządzany przez człowieka i struktury, które istnieją aż do tej pory będą poddawane niszczeniu, tak aby pojawiło się to, co Pan buduje.

W Jego Miłości

Kriston Couchey

http://my.opera.com/Boanerges/blog/продвижение

Codzienne roważania_06.10.10 Pora na pobudkę_02

James Ryle

I widzieli go wszyscy mieszkańcy Lyddy i Saronu, którzy też nawrócili się do Pana” (BW)

Obudzili się wszyscy wobec faktu, że Bóg jest żywy i aktywnie działa wśród nich” (parafraza The Message)

(Dz. 9:35)

Wczoraj podróżowaliśmy z Piotrem po okolicach i dotarliśmy do miasta Lidda, gdzie wierzący wrócili do duchowej drzemki. O ile fascynowało ich, aby posłuchać, jak Piotr głosi, to nie mieli pojęcia o tym, że Bóg miał zamiar nawiedzić ich w nadzwyczajny sposób.  Piotr zobaczył kalekiego mężczyznę, Eneasza, i czując cudowne poruszenie Ducha Bożego powiedział: „Eneaszu,wstań z łóżka ! Uzdrawia cię Jezus Chrystus”.

Ten mężczyzna wyskoczył z łóżka i wszyscy, którzy to słyszeli, zostali pobudzeni duchowym życiem. Parafraza The Message oddaje to w ten sposób: „Obudzili się wszyscy wobec faktu, że Bóg jest żywy i aktywnie działa wśród nich”. Stara Biblia Króla Jakuba mówi, że „Zwrócili się do Pana„.

Zastanawiam się czy to wydarzenie przypomniało Piotrowi jego własne doświadczenie. Tak było na Górze Przemienienia. Jezus zabrał Piotra, Jakuba i Jana na górę, aby się z nimi modlić, lecz uczniowie zasnęli w czasie czuwania. Wtedy wpadli na chwilkę Mojżesz i Eliasz a Jezus zajaśniał splendorem Niebios. Bezcenne jest to, co stało się później. Biblia mówi, że „A Piotra i pozostałych dwóch uczniów zmógł głęboki sen. Nagle obudzili się i zobaczyli jak wspaniały był Jezus” (Łuk. 9:32 CEV). Kilka lat później, stojąc w Liddzie, Piotr musiał dostrzegać podobieństwa tych wydarzeń.  „Nagle obudzili się i zobaczyli jak wspaniały jest Jezus„.

Przejdźmy szybko do naszych, współczesnych czasów. Jeżdżąc po całym kraju i pobudzając ludzi do nowego poziomu wiary w Chrystusa, co rusz trafiam na kościół, w którym okazuje się, że wierzący, podobnie jak Eneasz, „są sparaliżowani od wielu lat!” Wtedy zdarzają się te najbardziej cudowne okazje, gdy słowo Pana ogłasza jego natychmiastowe działanie w mocy i niezaprzeczalną skuteczność; tak wielką, że wszyscy budzą się wobec faktu, że Bóg jest żywy i działa pośród nich – i zwracają się do Pana. Mówiąc jednym zdaniem: „Nagle obudzili się i zobaczyli jak wspaniały jest Jezus„.

Jestem jednym z tych, których Pan powołał, aby służyli w różnorodnej i ekspansywnej wędrownej służbie. Podróżując od pewnego już czasu, jest dla mnie jasne, że w kościele ma miejsce wielka przemiana, dramatyczna zmiana jest u drzwi. Są tu ludzie, którzy są okopani w tradycji i zamknięci na to, co Bóg robi, ale coraz więcej serc i drzwi otwiera się coraz szerzej na ten cudowny fakt: „Bóg żyje i działa pośród nas!”

Proszę was o modlitwę za tymi wszystkimi, których, podobnie jak mnie, posłał „w drogę”. Módlcie się o to, aby Bóg zabrał nas do właśnie tych miejsc, gdzie lud jest już gotowy na Jego dzieło, gotowy do wykonania Jego woli i na usłyszenie Jego słowa, a cuda będą widoczne. Być może Bóg użyje naszych wysiłków, aby pobudzić śpiące kościoły, aby nie poprzestawały na niczym mniejszym i zachęcił te kościoły, które poruszone Obecnością Bożą, aby zaniosły to przesłanie do tych, którzy mają je usłyszeć dopiero.

Módlcie się, aby śpiący kościół obudził się wobec wspaniałego faktu, że Bóg jest żywy i działa wśród nas! Módlcie się, jak robili to uczniowie, abyśmy nagle obudzili się i zobaczyli jak wspaniały jest Jezus. Módlcie się też o to, aby ten Naród zwrócił się ponownie do Pana, dopóki zaproszenie jest nadal aktualna. „Dlatego powiedziano: Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef. 5:14).

Módlcie się! Módlcie się! Módlcie się!

I, jeśli Pan włoży to do twojego serca, czy mógłbyś się zastanowić nad darem dla TruthWorks, aby pomóc innym przeżywać Bożą obecność? Jeśli tak, KLIKNIJ TUTAJ.

коммерческое предложение на продвижение сайта

Codzienne rozważania_05.10.10 Czas na pobudkę_01

James Ryle

I widzieli go wszyscy mieszkańcy Lyddy i Saronu, którzy też nawrócili się do Pana” (BW)

Obudzili się wszyscy wobec faktu, że Bóg jest żywy i aktwynie działa wśród nich” (parafraza: The Message)

(Dz. 9:35)

Po zmartwychwstaniu Chrystusa i nadzwyczajnym wylaniu Ducha Świętego w dzień Pięćdziesiątnicy, kraj płonął ekscytacją i zdumieniem. Osiągnęło to swoje apogeum wraz pojawieniem się informacji o tym, że Paweł z Tarsu, Darth Vader pierwszego wieku, sam stał się uczniem Chrystusa i głosił teraz ewangelię, którą przysięgał niszczyć!

Tak, były to zdumiewające dni.

Lecz nikt jeszcze nie wszedł tak na całego. Biblia mówi nam, że Piotr, napełniony Duchem Świętym podróżował po kraju zachęcając i wzmacniając pierwszy kościół. Niewątpliwie trafiał na wierzących różnego rodzaju i kościoły wszelkiej maści.Byli na pewno uczniowie gorliwi, z poczuciem wiary i pełni zdumienia nad tym co się działo w ostatnich dniach. Nie ma wątpliwości, że były też „Śpiące Święte Kościoły typu: a cóż to się dzieje w tej społeczności”. Być może.

Znamy taki fakt, że gdy Piotr przybył do miasta zwanego Lidda i spotkał się tam z wierzącymi, którzy zebrali się w jakimś odpowiednim miejscu, aby usłyszeć, co ma im do powiedzenia. Tradycja mówi, że Filip Ewangelista założył ten zbór po tym, gdy Duch Pański porwał go z wody po ochrzczeniu etiopskiego eunucha.  „A Filip znalazł się w Azocie i obchodząc wszystkie miasta, zwiastował dobrą nowinę, aż przyszedł do Cezarei” (Dz. 8:40). Jednym z tych miast na jego duchowej podróży mogła być Lidda i można sobie tylko wyobrażać, jakie poruszenie wywołała relacja Filipa z tego, co tam się działo.

Piotr pojawił się w tym mieście około roku później. Widać, że jeszcze przed odwiedzinami Piotra ci ludzie, mówiąc duchowo, uspokoili się i wrócili do snu. Świadectwo Filipa pobudziło w nich duchowy głód, lecz upływ czasu zawrócił ich do spraw codziennych.  Byli sumienni w swym oddaniu, czego dowodzi fakt, że zebrali się, aby posłuchać Piotra, lecz byli duchowo wysuszeni. Zebranie na posłuchanie Piotra było zwykłym kolejnym spotkaniem kościoła, o ile wiemy. Ot, kolejny mówca przyjechał do miasta. No tak, ten był większy od wszystkich innych, bo przecież osobiście znał Jezusa i chodził z Nim.

W czasie głoszenia Piotr zobaczył mężczyznę, imieniem Eneasz, który był sparaliżowany od ośmiu lat. Cierpienia tego człowieka były okazją dla Boga, aby zrobić coś nadzwyczajnego.

Ustaw swój budzik na jutro: opowiem ci, co się stało dalej!

aracer

Jak głęboko to sięga? – Pokuta z martwych uczynków

Steve Hill

Witajcie Przyjaciele.

Pokuta z martwych uczynków jest jedną z fundamentalnych prawd wiary czy też, jak tłumaczy Eugene Peterson w Message (parafraza Biblii): „odwrócenie się plecami do 'zbawienia z własną pomocą’, a zwrócenie w zaufaniu ku Bogu”. Niemniej, doświadczamy po nawróceniu tego, że nasze martwe uczynki zbierają się stosami. Gdy zaczęliśmy iść za Jezusem, nie znaliśmy niczego oprócz dawania i przyjmowania. Rozmawialiśmy o Jezusie wszędzie i Bóg działał. Następnie zaczęliśmy słuchać coraz więcej kazań, zaczęliśmy dawać coraz więcej i więcej nauczania,…

Nie mamy obecnie przebudzenie ponieważ kościół jest w nieporządku. Musimy poddać się autorytetowi apostołów i proroków„. Byliśmy radykalni i poddaliśmy się z całego serca, oddawaliśmy apostołom należną część, a jednak żniwo nie przyszło. Czy nie widzieliśmy tego, że Jezus jest naszym apostołem a my wszyscy braćmi, przyjaciółmi i sługami jesteśmy? Czy nie widzieliśmy, że hierarchia niszczy życie, a przyjaźń rozwija je?

Nie mamy żniwa, ponieważ musimy zbudować ołtarz uwielbienia, aby chwała mogła zstąpić i przyciągnąć mężczyzn i kobiety do Jezusa„. Byliśmy radykalni i poddani więc uwielbialiśmy, krzyczeliśmy, skakaliśmy i tańczyli. Czy nie rozumieliśmy tego, że Chrystus w nas jest nadzieją chwały? Czyż nie rozumieliśmy tego, że taki model uwielbienia był powrotem do starotestamentowej rzeczywistości? Bóg nie jest 'tam gdzieś’ aby zstępować, lecz jest w nas, aby przez nas się wyrażać.

Nie widzimy żniwa i finansowego błogosławieństwa, ponieważ nie oddajemy właściwie dziesięciny. Niektórzy nauczają, że błogosławieństwo ciała będzie zgodne z procentem ciała, które daje dziesięcinę. Byliśmy radykalni i oddani, więc oddawaliśmy dziesięciny i dawaliśmy, i wierzyliśmy w błogosławieństwo, lecz błogosławieństwo nie przyszło. Niektórzy oskarżali tych nielicznych, którzy nie dawali! Czyż nie rozumieliśmy, że robiliśmy z Boga legalistycznego, mizernego księgowego, zamiast zwracać się do hojnego Ojca?

Nie mamy żniwa ponieważ nie modlimy się odpowiednio dużo„. Więc modliliśmy się więcej, pościliśmy częściej i wołaliśmy jeszcze więcej do Boga? Prowadziliśmy masowe spotkania modlitewne. Czy myśleliśmy, że Bóg nie chciał kochać ludzie dla siebie? Czy wydawało nam się, że musimy Go przekonać, żeby zrobił to, co mówił że zrobi? Czy nie rozumieliśmy, że modlitwa jako „próżne powtarzanie’ (u nas jest: „nie bądźcie wielomówni” -przyp.tłum.) niszczy relację z Bogiem?

Nie widzimy żniwa z powodu przekleństw, demonicznych więzów i grzechów przeszłości„. Byliśmy radykalni i poddani, więc wyznawaliśmy, prowadziliśmy duchową walkę i łamaliśmy przekleństwa. Podejmowaliśmy marsze pojednania. Czy nie rozumieliśmy tego, że jeśli chcemy złamać wszelkie przekleństwa to musielibyśmy wrócić całą drogę, aż do Adama? Czy nie rozumieliśmy, że zostało to uczynione przez Chrystusa na Krzyżu? Czemu nie byliśmy w ustanie usłyszeć słów Jezusa: „Wykonało się!”.

Nie mamy żniwa, ponieważ nie mamy dość Ducha Świętego„. Tak więc prowadziliśmy: New Wine nights, Fire nights, River nights oraz Soaking Sessions (różnego rodzaju całonocne spotkania napełnienia, nasiąkania Duchem,… -przyp.tłum.). Ludzie przeżywali uzdrowienia, radość odnowienie, lecz wciąż nie było żniwa. Czy nie rozumieliśmy, że Duch Święty napełnia nas tak, że mamy iść i czynić uczynki Jezusa poza naszymi ścianami? Celem napełnienia jest ulica, a nie scena.

Nie mamy żniwa, ponieważ nie pragniemy wystarczająco mocno Boga„. Chodziliśmy więc na jeszcze więcej spotkań, więcej konferencji, aby zapragnąć i zostać napełnionymi. Lekceważyliśmy to, co powiedział Jezus o tych, którzy piją z Ducha Świętego – nie będą pragnąć więcej. Chodzenie na spotkania nie dowodzi tego, że pragniemy Boga, może tylko dowieść tego, że daliśmy się nabrać na religijną kulturę, w której chodzi się na spotkania w nieskończoność.

Dlaczego widzieliśmy ludzi przychodzących do Jezusa, gdy sami przyszliśmy po raz pierwszy do Niego? Nie mieliśmy żadnego pojęcia o tych wszystkich wymienionych wyżej rzeczach. Po prostu byliśmy na ulicach, w pomieszczeniach, kafejkach i w klubach rozmawiając o Jezusie. Jezus powiedział idźcie, więc poszliśmy.

Te wszystkie „święte tradycje świętego charyzmatycznego kościoła” mogą być równie martwymi uczynkami jak modlitewne paciorki i zabijanie kurczaków (na ofiarę – przyp.tłum.). Byliśmy napełnieni mentalnością uczynków: musisz zrobić to, jeśli chcesz….

Nauczaliśmy i praktykowaliśmy duchową technologię, aby spełnić nasze wizje. W najlepszym przypadku, byliśmy szczerymi legalistami zabezpieczonymi własną arogancją, że byliśmy bardziej oddani i bardziej aktywni od innych grup. W najgorszym przypadku, byliśmy czarodziejami usiłującymi manipulować duchową rzeczywistością. Lekceważyliśmy to, że Jezus jest oddany budowaniu Swego kościoła! Lekceważyliśmy to, że Jezus obiecał oddać Swoje Królestwo Swoim dzieciom.

Pokutujemy ponownie z martwych uczynków.

Jak głęboko to sięga?

Jakkolwiek głęboko, łaska idzie głębiej!

Królestwo Boże przyjmuje się darmo i daje darmo!

Radujcie się łaską Bożą!

Steve & Marilyn

раскрутка сайта

Codzienne rozważania_04.10.10 Zatopione statki Jehoszafata_02

James Ryle

Jehoszafat kazał zbudować okręty handlowe, aby płynęły do Ofiru po złoto, lecz nie popłynęły, gdyż rozbiły się w Esjon-Geber” (1Krl. 22:49).

Wczoraj przyglądaliśmy się wielkim nadziejom Jehoszafata związanym z wysłaniem statków po złoto do Ofiru. Podróż miała spotkać się z niespodziewanym rozczarowaniem, ponieważ Pan wtrącił się do ludzkich planów. Ale dlaczego? Król musiał rzeczywiście bardzo się zastanawiać nad tym sam. Podobnie jak dziwimy się dzisiaj my sami, gdy Pan nie wydaje się chcieć błogosławić naszych planów. Czytamy, że Pan posłał proroka, aby ogłosił: „Ponieważ sprzymierzyłeś się z Achazjaszem, Pan zdruzgocze twoje dzieło” (2Krn. 20:37).  Jehoszafat wszedł w przymierze z innym królem, niewątpliwie w nadziei, że wzmocni w ten sposób swoje królestwo, lecz Pana w tym przymierzu nie było. Gdyby więc te statki wróciły ze złotem, srebrem, kośćmi słoniowymi i pawiami, Jehoszafat zostałby zwiedziony swym powodzeniem: uważałby, że wszystko jest w porządku, a w tym zwiedzeniu odszedłby od Bożej woli jeszcze dalej.

Więc Pan zatopił statyki.

Czy już rozumiesz przesłanie? Charles Spurgeon napisał: „Statki Salomona wróciły bezpiecznie, a okręty Jehoszafata nigdy nie dotarły do ziemi złota. Opatrzność sprzyja jednemu, a frustruje pragnienia drugiego w tym samym biznesie i w tym samym miejscu. Jednak Wielki Władca jest dobry i mądry w jednym i w drugim przypadku. Podobnie jak Jehoszafat możemy być cenni w oczach Pana, a jednak nasze działania mogą skończyć się rozczarowaniem”.  Jako Ojciec, który kocha Swoje dzieci, tak też Pan troszczy się o nas i pyta: „Czy raczej wolałbyś mieć statki pełne złota, czy osobistą przyjaźń z Bogiem?” Która z tych dwóch rzeczy zapewni ci największe poczucie bezpieczeństwa i znaczenia? Przyjacielu, czasami nasze łodzie toną, abyśmy uniknęli znacznie większej straty. Pan często mówi: „Jeśli te statki przypłyną, twoje serce odwróci się ode Mnie”.

Lord, hold me in Your arms.

Fill me with Your Spirit.

Take away the things

that take my heart away

From loving You.

Just hold me in Your arms.

Fill me with Your Spirit.

Let me hear Your voice.

Let me feel Your love

As I worship You.

Podobnie jak Jehoszafat zawarł niezdrowe przymierze i złożył nadzieję w statkach pełnych złota, tak i my często kierujemy swoje serca na inne rzeczy niż Pan. Pan łaskawie zarządza zatopienie naszych statków, aby serca nie zostały zwiedzione kierując się nie na to najlepszego, które Pan ma dla nas.

Możesz stać na brzegu i wpatrywać się na odległy horyzont w nadziej spełnienia się twoich marzeń, lub możesz podnieść swoją wizję. Możesz zaufać Panu, który we wszystkim współdziała ku dobremu i obserwować Go jak sprowadza błogosławieństwa, których nigdy nie spodziewałbyś się. W końcu to On „może uczynić daleko więcej, niż to wszystko o co prosimy i o czym myślimy„.

(Ef. 3:20). Więc, co myślisz?

aracer.mobi

Codzienne rozważania_03.10.10 Zatopione statki Jehoszafata_01

James Ryle

Jehoszafat kazał zbudować okręty handlowe, aby płynęły do Ofiru po złoto, lecz nie popłynęły, gdyż rozbiły się w Esjon-Geber” (1Krl. 22:49)

Miałeś kiedyś w sercu coś wielkiego, coś obiecującego, coś co potencjalnie mogło być wielkim błogosławieństwem dla ciebie, a skończyło się niepowodzeniem, czy raczej nie zdarzyło się wcale?  A może robiłeś jakieś bardzo staranne plany, szczegółowe rozwiązania, dzięki którym, gdyby wszystko wydarzyło się tak jak powinno, byłbyś ustawiony na całe życie, ale okazało się, że coś nieoczekiwanego spowodowało, że wszystko poszło w zupełnie innym kierunku, sprawiając, że drapałeś się po głowie, czując się jak głupiec?

Jeśli nie, to nie trać czasu na dalsze czytanie tego postu, ponieważ nie będzie to miało dla ciebie żadnego sensu. Jeśli jednak przeżyłeś coś takiego to witamy w Klubie! W Klubie „Zatopionych statków Jehoszafata”. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że nie przystępujesz tutaj z własnej woli, lecz Panu wydawało się, że może chciałbyś być członkiem, więc wpisał cię Osobiście.

W naszym nigdy nie kończącym się pościgu za poczuciem bezpieczeństwa i znaczenia mamy marzenia i plany. Dobre i czcigodne marzenia, szacowne rzeczy, które z pewnością przyniosą chwałę Bogu, lecz czasami Pan życzliwie zarządza pokrzyżowanie nawet naszych najlepszych wysiłków. Dlaczego? Ponieważ On ma coś lepszego na myśli. „Albowiem ja wiem, jakie mam myśli o was, – mówi Pana – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją” (Jer.29:11). Król Jehoszafat przeżył właśnie takie 'błogosławieństwo’ – zatopienie statków na złoto.

Jehoszafat zbudował statki, które miały udać się do Ofiru po złoto. Pomysł ten zaczerpnął od swojego królewskiego poprzednika, samego króla Salomona. Lata wcześniej Salomon zbudował w porcie Ejson-Geber statki i wyposażył je w znakomitych żeglarzy. Dotarli oni do ziemi Ofir i przywieźli szesnaście ton złota! (p. 1Krl. 9:26-28). Powodzenie misji było tak wielkie, że pływali tam kilka razy. Za każdym razem wracały nie tylko ze złotem, lecz również ze srebrem, kością słoniową, małpami i pawiami. Biblia mówi nam, że „Król Salomon bogactwem i mądrością przewyższył wszystkich królów ziemi” (1 Krl.10:22-23).

Tak więc doskonale rozumiemy dlaczego Jehoszafat, gdy został królem, chciał mieć swoje statki i je zbudował, całą flotyllę! Lecz Pan zatopił jego statki. O co w tym chodzi? Jestem pewien, że Jehoszafat zastanawiał się w podobny sposób, a Pan dał mu kierunek myślenia i jednoznaczną odpowiedź.  Jutro opowiem tam, co Pan powiedział królowi… być może będzie w tej historii lekcja dla nas.

поисковая оптимизация сайта интернете

Codzienne rozważania_02.10.10 Ludzkie tęsknoty

James Ryle

A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za nim, rzekł do nich: Czego chcecie?” (Jn 1:38, wg wersji ang.).

Wczoraj zastanawialiśmy się nad tym, jaka mogłaby być nasza odpowiedź na pytanie Pana: „Czego chcecie?” Zachęcam was do przeczytania tego wczorajszego postu, zanim przeczytacie ten, ponieważ jego celem jest „zamknięcie myśli” z poprzedniego. Mając to w pamięci dla waszego wzbogacenia przekazuję arcydzieło Johna Quincy Adamsa, szóstego Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

The Wants of Man

John Quincy Adams

“MAN wants but little here below, Nor wants that little long.”

‘Tis not with me exactly so; But ’tis so in the song.

My wants are many and, if told, Would muster many a score;

And were each wish a mint of gold, I still should long for more.

What first I want is daily bread, and canvas-backs, and wine.

And all the realms of nature spread Before me, when I dine.

Four courses scarcely can provide My appetite to quell;

With four choice cooks from France beside, To dress my dinner well.

What next I want, at princely cost, Is elegant attire :

Black sable furs for winter’s frost, And silks for summer’s fire,

And Cashmere shawls, and Brussels lace My bosom’s front to deck, –

And diamond rings my hands to grace, And rubies for my neck.

I want (who does not want?) a wife, — Affectionate and fair;

To solace all the woes of life, And all its joys to share.

Of temper sweet, of yielding will, Of firm, yet placid mind, –

With all my faults to love me still With sentiment refined.

And as Time’s car incessant runs, And Fortune fills my store,

I want of daughters and of sons From eight to half a score.

I want (alas! can mortal dare Such bliss on earth to crave?)

That all the girls be chaste and fair, The boys all wise and brave.

I want a warm and faithful friend, To cheer the adverse hour,

Who ne’er to flatter will descend, Nor bend the knee to power;

A friend to chide me when I’m wrong, My inmost soul to see;

And that my friendship prove as strong For him as his for me.

I want the seals of power and place, The ensigns of command;

Charged by the People’s unbought grace To rule my native land.

Nor crown nor scepter would I ask But from my country’s will,

By day, by night, to ply the task Her cup of bliss to fill.

I want the voice of honest praise To follow me behind,

And to be thought in future days The friend of human-kind,

That after ages, as they rise, Exulting may proclaim

In choral union to the skies Their blessings on my name.

These are the Wants of mortal Man, — I cannot want them long,

For life itself is but a span, And earthly bliss — a song.

My last great Want — absorbing all — Is, when beneath the sod,

And summoned to my final call, The Mercy of my God.раскрутка сайта