Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Wielki kryzys tożsamości

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Słuchajcie uważnie, mówię wam zrównoważoną prawdę. Mówię tylko to, co znam z doświadczenia; składam świadectwo tylko o tym, co widziałem na własne oczy” (Jn. 3:11 The Message)

Młodzieżowy lider przedstawił mnie bardzo dobrze i z szacunkiem. Jego zespół młodzieży, zmęczony po całym dniu usługiwania w ubogiej części miasta Atlanta, z uwagą słuchał opowieści o moich kwalifikacjach do tego, aby stanąć tego wieczoru przed nimi. Gdzieś w międzyczasie zdałem sobie sprawę z tego, że nie opowiadał o mnie, lecz o kimś, kto kiedyś założył służbę ubogim, był pastorem dużego kościoła w dzielnicy biedoty, ma ewangelizacyjne i prorocze obdarowanie, wykazane przez liczne zmienione dusze i ludzkie życie. Brzmiało to wszystko dobrze, lecz co się stało z „prawdziwym” mną?

Słuchałem tego wszystkiego co zrobiła ta charytatywna służba dla biednych, bezdomnych i uzależnionych. Słuchałem o wpływie w tej ważnej dziedzinie. Serce mi zamarło, nigdy nie zamierzałem dać się złapać sprawie, krucjacie systematycznemu programowi. Ale tego wieczora odkrywałem, że stałem się tym, czym nigdy zostać nie chciałem. Byłem przedstawiany i ceniony przez nowe pokolenie za moją pozycję, służbę, działanie.

Po raz kolejny uświadomiłem sobie ostrzeżenie zawarte w starym powiedzeniu: „Możesz umrzeć za jakąś sprawę, lecz żadna sprawa nie umrze za ciebie”. Można włożyć całą swoją tożsamość w 'firmową działalność’, lecz gdy już wszystko zostanie powiedziane i zrobione -jeśli to jest twoja jedyna tożsamość – to ty jesteś przegrany. Och, można zdobywać dusze i nasz dar zostanie pokazany, lecz bardzo ryzykujemy, że usłyszymy od Jezusa: „Nigdy cię nie znałem, a ty nigdy nie znałeś Mnie”

Przeprowadzka do sąsiedztwa.

Zbyt długo wędrowaliśmy wąską ścieżka darów i służby, zamiast podróży coraz bardziej poszerzającej się drogi relacji z Bogiem i prawdziwego pragnienia ludzi, aby poznać Go. On chce „przeprowadzić nas do sąsiedztwa”, aby pokazać wszystkim Swoją miłość i obietnice. Z pewnością Bóg ma znacznie więcej dla Swego stworzenia, niż umieścić nas na ziemi i zachować od piekła.

Zmiany nigdy nie przychodzą łatwo. Gdy znajdujemy się w procesie przemiany i nie da się już dłużej przyszywać nowych łat do starych zużytych ciuchów czy lać nowego wina do starych bukłaków, nasz świat może stać się samotnym i strasznym miejscem. Gdy nowe staje w centrum uwagi, a stare ciągle wydaje się znacznie lepsze, możemy popaść w rozczarowanie, gniew, samotność, oby nie wobec Jego wierności i łaski.

Kiedy wszystko jest wstrząsane, mam na myśli rzeczywiście wszystko, a ty czekasz, czekasz i czekasz, i nawet nie bardzo jesteś pewien na co, odkrywasz jak niewygodnie ci z odpowiedzią: „Nie wiem!” Dzieło przenoszenia swojej tożsamości z tego co robisz i z życia według oczekiwań innych ludzi na prawdziwą wolność życia z Bogiem bezgranicznej miłości, jest atakowane z furią. Niemniej, jeśli tożsamość nie jest związana wyłącznie z Ojcem i Jego niezgłębioną miłością to ryzykujesz całkowite minięcie się z istotą stworzenia i sensem życia.

Tak naprawdę nie zostałem przedstawiony tej młodzieży. Gdyby tak było, to dowiedzieliby się, że zostałem „zbawiony”, lecz niekoniecznie narodzony z góry; że zamiast tego zostałem wrodzony w ludzki system późnych lat 60tych i początku 70tych, zwany Moralną Dojrzałością (Moral Majority), który sprzeciwiał się narkotykom, seksowi, rock and rollowi, liberałom, hipisom, długim włosom i Hollywood. Przyłączyłem się do bardzo dobrego kościoła, nauczyłem się jak chodzić w duchowej dyscyplinie i zacząłem odnosić powodzenie zarówno w korporacyjnej Ameryce jak i w kościele. Niby nic w tym złego, poza tym, że wiele lat zajęło mi odkrycie Królestwa na ziemi jak jest w niebie; lata upłynęły zanim dowiedziałem się, że było wszystko w porządku w głębokim pragnieniu nadnaturalnej rzeczywistości Ducha Bożego w każdym człowieku; i dodać do tego należy, że dopiero po niemal 40 lat głoszenia o największym ze wszystkich przykazań, aby kochać Boga i kochać człowieka, dowiedziałem się czegokolwiek o „agape.”

Teraz nadszedł mój czas na przemówienie. Mogłem mówić wyłącznie z to, co wynikało z serca człowieka, którym byłem teraz i którym stałem się po 39 latach trochę sprowadzonego na manowce chrześcijaństwa. Nie bardzo wiedziałem, gdzie zacząć ani jak skończyć, lecz zacząłem opowiadać im o tym, jak bolesne było kiedyś moje życie duchowe i o tym, jak cudownie zostało to przerwane i skierowane ku Bogu i Jego nadnaturalnej, relacyjnej miłości. Powiedziałem im, że jeśli jest Bóg to wszystko musi być relacyjne i nadnaturalne. Zapytałem ich czy, gdyby oni byli Bogiem, cokolwiek innego niż miłość nadawałoby się do stworzenia Królestwo? I czy można nauczyć się czegoś ważniejszego niż kochać bliźniego, a nawet swojego wroga? Czy gdyby oni byli Bogiem i zaczynali sprowadzać Królestwo na ziemię, wprowadziliby cokolwiek, co byłoby zwyczajnie naturalne? Czy też byłoby to paranormalne, nadnaturalne?

„Więc, co teraz robisz?”

Gdy skończyłem, podeszła do mnie dziewczyna i z wielkim zainteresowaniem i zdumieniem powiedziała: „Rzeczywiście wierzysz w nadnaturalność. Ty faktycznie wierzysz w ten cały relacyjny Boży pomysł”. Po czym zadała straszliwe pytanie: „Więc, co teraz robisz?”

Chciałem odpowiedzieć jakoś tak, żeby to dobrze zabrzmiało, lecz zdecydowałem powiedzieć jej bolesną, prostą prawdę: „Czekam”. Czekam, ponieważ Bóg powiedział, że On nie da się z siebie naśmiewać. Powiedział, że to On mnie zmieni. Zaczął to od uczenia mnie miłości i wiary. Przeniósł moje zainteresowanie na Jego Królestwo, na niewzruszone Królestwo Boże. On odtwarza moją tożsamość w Nim, a nie w tym, co robię, nawet dla Niego.  Czekam, jak i wielu innych tutaj, ponieważ on kształtuje we mnie człowieka, który kocha i używa darów, które Sam dał, aby czynić dobro innym, a nie po to, żeby ich używać do budowania czegoś dla siebie, zwanego „moją wizją” czy „moją służbą”. Pan uczy mnie tego, jak okazywać miłość życiowym nieudacznikom, którzy zostali zhańbieni, wzgardzeni, zawstydzeni, których się unika, a jednak ciągle mają nadzieję i wierzą, że jest coś więcej w Bogu, Jego Synu, Jego królestwie na ziemi, niż to, co widoczne jest dzisiaj.

Wiem, że Pan cały czas przenosi mój punkt skupienia na te relacje i nadnaturalność Jego Królestwa. Wiem, że domysły są głęboko zakorzenione i dobrze obwarowane, lecz szybko się uczę jeśli widzę i mogę się uchwycić tej bardzo głębokiej zmiany w moim duchowym DNA. Mam zamiar uczyć się dalej tego, czego nauczyć mnie obiecał: kochać i wierzyć.

A wtedy,…wtedy zobaczymy. Po prostu wiem, że On Sam dowiódł swej niezgłębionej wierności z idealnym czasie.

Często przypomina mi się cytat pochodzący od G. Campbell Morgan, wielkiego pastora Westminster Chapel z Londony, który powiedział: „Można być biblijnie poprawnym, doktrynalnie czystym, teologicznie mocnym, moralnie nieskazitelnym, … i duchowo bezużytecznym”. Jeśli chcemy być duchowo użyteczni w naszym świecie, zmiany są nieuniknione. Królestwa zderzają się a tylko jedno Królestwo jest niewzruszone.

I jest ono zbudowane na Miłości.

предложение по продвижению сайта

Codzienne rozważania_13.04.10 Pięć zasad powodzenia 3/5

James Ryle

Izaak siał w owej ziemi i zebrał w tym roku stokrotne plony, bo Pan mu błogosławił” (Rdz. 26:12)

Jak czytaliśmy wczoraj, Izaak skłamał na temat swojej żony, ponieważ bał się tego, tamtejsi mężczyźni mogą mu zrobić i nie miał wiary w to, że wierny Bóg ochroni go. Strach i niewiara zawsze wywołują głupie decyzje.

Mimo wszystko Pan ochronił go, jak też ujawnił kłamstwo królowi. „Cóżeś nam to uczynił? O mało co, a byłby ktoś z ludu spał z żoną twoją i byłbyś ściągnął na nas winę” (Rdz. 26:10). Izaak oczyścił się przed królem, i Pan mu błogosławił, a to prowadzi nas do trzeciej zasady powodzenia.

#3 – Zasada czystości

Zwróć uwagę na to, że wers dziś czytany zaczyna się od „WTEDY” (w wersji ang. – przyp.tłum.). Jest to słowo wskazujące na konkretny punkt w czasie. Stało się to zaraz po tym, gdy Izaak odkrył swój błąd. Gdy ten grzech został wyniesiony na światło WTEDY s Izaak siał w owej ziemi i zebrał w tym roku stokrotne plony, bo Pan mu błogosławił (Rdz. 26:12). Czas tych wydarzeń jest tutaj bardzo pouczający.  Biblia mówi: „Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje i porzuca, dostępuje miłosierdzia” (Przyp. 28:13).

Dopóki Izaak żył w nieczystości swego oszustwa nie mógł mieć powodzenia, pomimo tego, że taka była Boża wola dla niego. Niemniej, gdy grzech został ujawniony, wszystko zostało naprawione i WTEDY zostało odblokowane wielkie błogosławieństwo z nieba. Czy nie można by tego samego powiedzieć o tobie i o mnie?

Być może jakaś nieczysta motywacja, jakiś błąd w osądzie, obawa zagrzebana w sercu czy zachowania zawoalowane zwiedzeniem jest tym, co powoduje, że cała moc Niebios stoi w rezerwie, oczekując na pełnie Bożego błogosławieństwa, które ma być na nas wylane? Czy nie jest to cudowne, ponad wyobrażenia, że gdybyśmy tylko uniżyli się i wyznali nasz grzech Panu, On zobaczy to i usłyszy, a my otrzymamy miłosierdzie! I Pan uwolni błogosławieństwa, co do których tak żarliwie wierzymy, że je zobaczymy.

Czystość Izaaka w tej sprawie uwolniła powodzenie w jego życiu, Wielkie powodzenie! Ten wzrost w życiu Izaaka był w oczywisty sposób dane przez Boga – stokrotne plony, bo Pan mu błogosławił.Kolejny wers mówi nam: „I wzbogacił się ten mąż, i coraz bardziej się bogacił, tak że stał się bardzo zamożny. Miał on stada owiec, stada bydła i liczną służbę; i zazdrościli mu Filistyni” (Rdz. 26:12-14)

Jak niezmierzone błogosławieństwa są zatrzymywane w naszym świecie, ponieważ żyjemy w strachu, niewierze i oszukujemy?

O, Panie, okaż nam miłosierdzie! Wprowadź nas do światła i doprowadź do naprawienia tego, co zepsuliśmy. Niech Twoja dobroć zwycięża, gdy udzielasz powodzenia naszemu życiu! Wzmocnij nas, abyśmy stali w wierze i prawdzie wobec tego, co może nam zagrażać i zaprzeczać Twojemu wielkiemu błogosławieństwu.

Jutro przyjrzymy się czwartej zasadzie powodzenia i odkryjemy błahą wagę wytrwałości.

Część Czwarta

раскрутка

Codzienne rozważania_12.04.10 Pięć zasad powodzenia 2/5

James Ryle

A gdy przebywał tam przez dłuższy czas, wyglądał raz oknem Abimleech, król filistyński\, i zobaczył, że Izaak pieścił Rebekę, żonę swoją” (Rdz. 26:8)

Pan powiedział Izaakowi, że ma zamieszkać w tej ziemi, obiecując mu, że będzie mu tam błogosławił, lecz, jak pokazuje dalszy ciąg historii, Izaak NIE był błogosławiony, pomimo że był dokładnie tam, gdzie Pan mu wyznaczył. W czym był problem? Gdy przyjrzymy się bliżej, odkryjemy drugą zasadę powodzenia.

#2 – Zasada przykładu

Jest to kolejny bardzo ważna biblijna historia, pokazująca niezaprzeczalny wpływ ojca na dzieci. Przebywając w Gerar Izaak obawiał się, że tutejsi mężczyźni zabiją go, aby zdobyć jego piękną żonę, Rebekę. Skłamał więc, twierdząc, że ona jest jego siostrą.  Skąd mu się to wzięło, jak myślisz? Rzut oka wstecz na poprzednie strony Pisma pokazuje, że ojciec Izaaka, Abraham, zrobił dokładnie to samo i to DWUKROTNIE! Jeden raz zrobił to dokładnie w tym samym miejscu, Gdy Abimelech był królem (p. Rdz.12:10-13 oraz Rdz. 20:1-5). Jest takie stare powiedzenie, które mówi: „Jaki ojciec, taki syn”. Izaak powtarzał złe przykłady postępowania, których nauczył się od swego ojca; przykłady, które uniemożliwiły mu dojście do miejsca, które miał dla niego Bóg, i doświadczenie błogosławieństwa Bożego, które Pan miał dla niego. Czy może tak być, że ty postępujesz podobnie?

Dlaczego Izaak tak robił? Z powodu strachu i niewiary. Biblia mówi: „Lęk przed ludźmi zastawia na człowieka sidła, lecz kto ufa Panu, ten jest bezpieczny” (Przyp. 29:25). Izaak, jak sam się przyznał, bał się tego, co miejscowi mężczyźni mogą mu zrobić, aby zdobyć Rebekę. Jego strach przed ludźmi zwyciężył wiarę w Boga; nie ufał, że Pan ochroni go.  Podobnie jak jego ojciec.

„Wpływ ojca na życie jego dzieci jest nieunikniony, czy to zły czy dobry” (Released From the Prison My Father Built, pg.23)

Izaak skłamał co do Rebeki, a wynik był taki, że „długo przebywał w tej ziemi” bez pełni Bożego błogosławieństwa. Być może ty tez jesteś „we właściwym miejscu”, lecz jeszcze nie przeżywasz tego błogosławieństwa. Czy może być tak, że, podobnie jak Izaak, powtarzasz złe przykłady, które przejąłeś od swojego ojca, postępowanie, które ogranicza twoje życie i funkcjonujesz znacznie poniżej tego, czego Bóg dla ciebie chce, tak naprawdę działając przeciwko temu błogosławieństwu?   Te dwie pierwsze zasady powodzenia, których uczymy się od Izaaka to 1) musisz być we właściwym miejscu oraz 2) nie możesz uchybiać, powtarzając złe przykłady zachowania wywołane strachem i niewiarą.

Jak zobaczymy jutro, Izaak zawrócił i okna niebieskie otworzyły się nad nim w pełni – Zasada #3. Może, tylko być może, to samo przydarzy się tobie!

Część Trzecia

раскрутка

Codzienne rozważania 11.04.10 Pięć zasad powodzenia 1/5

James Ryle

Mieszkaj w tym kraju, a Ja ci będę błogosławił” (Rdz. 26:3)

Uwaga dla tych, którzy znaleźli się tutaj po raz pierwszy: wchodzisz na film, który już jest wyświetlany. Nie ma problemu, zapraszamy! Może jednak zechcesz cofnąć ścieżkę na moment, aby uchwycić rozwijający się spisek. Zacznij od 15 marca 2010 roku, to był pierwszy post niniejszej serii o tym, w jaki sposób Bóg chce błogosławić nas finansową stabilizacją w czasie tych niespokojnych czasów.

A teraz dla stałych czytelników, wracamy do filmu:

Przyglądaliśmy się „błogosławieństwu udzielonemu Abrahamowi” przez Boga, eulogii, którą Bóg wypowiedział nad życiem tego męża i skutkami jakie to przyniosło w życiu jego samego i jego potomków. Pomyślałem, że dobrze by było, gdybyśmy przyjrzeli się dokładniej Izaakowi, synowi obietnicy Abrahama. Z pewnością, jeśli błogosławieństwo Abrahamowe rzeczywiście przechodzi na potomków, to powinniśmy je zobaczyć w życiu Izaaka, podobnie jak to było w życiu ojca.

Niestety, nie widzimy tego, przynajmniej początkowo. Było kilka nierozwiązanych spraw u Izaaka, które realnie uniemożliwiały spełnienie się całego błogosławieństwa Pańskiego w życiu Izaaka. Dopóki Izaak nie doszedł do tego i nie uzgodnił tych spraw z wolą Bożą, nie mógł być błogosławiony; nawet pomimo tego, że był bezpośrednim potomkiem Ojca Abrahama.  Trzeba pamiętać, że nie można otrzymać dziedzictwa błogosławieństwa Królestwa jadąc na cudzym ogonie. Pomimo że Bóg chciał błogosławić Izaaka, podobnie jak było to z jego ojcem, było pięć ważnych spraw, z którymi Izaak musiał sobie osobiście poradzić po to, aby to błogosławieństwo przyszło.

Twierdzę, że te same pięć zasad stosuje się do nas i dziś.

#1 – Zasada miejsca.

Pan rzekł do Izaaka: „Mieszkaj jako gość w tym kraju, a Ja będę z tobą i będę ci błogosławił” ( Rdz. 26:3). Jest jakieś miejsc i Pan chce, abyś tam mieszkał. Dużo ludzi lata tam i z powrotem jak pszczoły w ogrodzie, zbierając odrobinę pyłku to tu, to tam, lecz nigdy nie doświadczając pełni Bożego błogosławieństwa, ani pokoju, który się z tym wiąże.  Pomimo że jesteśmy pielgrzymami, nie jesteśmy koczownikami. Mamy wyznaczone przez Pana miejsce.

Z jednego pnia wywiódł też wszystkich narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania” (Dz. 17:26).

Boże błogosławieństwo dla Izaaka miało wcześniej wyznaczony warunek, którym było zamieszkanie w pewnym specyficznym obszarze, gdzie Bóg go umieścił. Aby jeszcze bardziej przybliżyć tą zasadę, zastanówmy się nad słowami skierowanymi do Jeremiasz: „Wstań i zajdź do domu garncarza, a tam objawię ci moje słowa!” (Jer 18:2). Pamiętasz Eliasza, którego Bóg posłał nad potok Kerit: „Nakazałem kurkom, aby cię tam żywiły” (1Krl.17:4). Jeszcze jeden przykład: Król zaprosił ukochaną Sulamitkę, mówiąc: „Tam co okażę swą miłość” (PnP 7:13).

W każdym z tych przypadków ważne jest MIEJSCE. Gdy ktokolwiek z nich udał się gdzieś indziej, a nie tam, gdzie było wyznaczone miejsce, zostaliby pozostawieni sami sobie. Czy ty jesteś w MIEJSCU, które wyznaczył ci Pan?

Jest to pierwsza sprawa, którą musimy się zająć zanim pełnia Jego błogosławieństwa może zostać wylana na nasze życie. Jutro przyjrzymy się drugiej zasadzie powodzenia.

Część Druga

 сайта

Codzienne rozważania_10.04.10 Stawianie na pierwszym miejscu rzeczy najważniejszych.

First Things First

James Ryle

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego” (Mat. 6:33).

Jutro będzie dalsza część poświęcona Pięciu Zasadom Powodzenia, lecz najpierw, pozwólcie słowo na temat „tego co najważniejsze”.

Zawsze, wszędzie i we wszystkim nasze całe myślenie powinno być skupione na woli Bożej.

Jeśli Pan nie zbuduje domu, daremnie trudzą się ci, którzy go budują” – mówi nam Biblia.  „Jeśli pan nie strzeże miasta, daremnie czuwa stróż” (Ps. 127:1).

Słowo „najpierw” nie jest traktowane tylko w sensie liczbowym, jako coś pierwszego na liście kilku innych ważnych rzeczy. Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, to będziemy odhaczać 'Królestwo’ jak tylko wypełnimy to, co mu się należy i przechodzić do punktu drugiego na liście – pozostawiając sprawy Królestwa za sobą.  Wiecie, jak to jest: „Tu byłem, to zrobiłem! Co dalej?”

Tak być nie powinno. Słowo „najpierw” nie ma być traktowane liczbowo, a raczej ma być rozumiane jako coś, co jest przed wszystkim i ponad wszystkim. Oznacza to, że mamy szukać Królestwa Bożego we wszystkim i o każdym czasie, poddając się jego nadrzędnemu panowaniu i wpływom w każdej sprawie z jaką spotykamy się każdego dnia, w każdej chwili życia.

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego” można wyrazić inaczej tak: „Szukajcie wyłącznie, zawsze i we wszystkim Królestwa Bożego”. Taka postawa będzie utrzymywać Królestwo Boże w naszych myślach stale i będzie wpływać na wszelkie inne przemyślenia.  Bywają w życiu okresy wielkiej niepewności i narastających trudności, czasy, gdy tak zwana ludzka „mądrość” zawodzi nas czystą głupotą, gdy kolejne plany, jeden po drugim, eksplodują w rękach niedorzecznych ekspertów. Gdy wszystko wokół nas huśta się i rozpada dobrze jest wiedzieć, że jedyna ekonomia, która ostoi się i będzie się dobrze rozwijać to tak, która pochodzi z ufania Bogu i wykonywania Jego poleceń.

Jezus powiedział uczniom: „Chcę was nauczyć, abyście się zrelaksowali, abyście nie byli przytłoczeniu myśleniem o otrzymywaniu. Abyście mogli reagować na Boże myślenie o dawaniu. Ludzie, którzy nie znają Boga i sposobów Jego działania krzątają się koło tych rzeczy, lecz wy znacie zarówno Boga, jak i sposoby Jego działania. Nasyćcie swoje życie Bożą rzeczywistością, Boża inicjatywą, Bożym zaopatrzeniem. Nie martwcie się tym, że coś tracicie. Przekonacie się, że wszystkie wasze codzienne ludzkie troski będą zaspokajane. Poświęćcie całą swoją uwagę temu, co Bóg właśnie w tej chwili robi, a nie zajmujcie się tym, co może się wydarzyć lub może się nie wydarzyć jutro. Bóg we właściwym czasie pomoże wam w każdej trudnej sytuacji, gdy się pojawi” (Mat. 6:31-34, The Message).

To, co możesz najlepszego robić od dziś to „Szukać najpierw Królestwa Bożego”

To właśnie nazywamy stawianiem na pierwszym miejscu rzeczy najważniejszych.сайт

Wezwanie do 40 dniowego postu i modlitwy

Stanęliśmy jako naród w obliczu niewyobrażalnej tragedii, która nie tylko pochłonęła wiele ofiar i pozostawiła w smutku członków ich rodzin i przyjaciół, ale także uderzyła w funkcjonowanie państwa jako instytucji w sposób dotąd niespotykany. Zdarzenia związane z katastrofą samolotu z udziałem prezydenckiej pary i wielu osób z życia publicznego są absolutnie bezprecedensowe na skalę światową. Z takimi wydarzeniami i ich potencjalnymi konsekwencjami nie musiał zmierzyć się chyba żaden naród, przynajmniej za naszego życia. Odpowiedzialność, jaka w tej chwili spada na rządzących, którzy muszą zaradzić zaistniałej sytuacji, jest olbrzymia. Bez wątpienia jest to również dla naszego narodu wstrząs duchowy. Nie jesteśmy w stanie w tym krótkim apelu odmalować duchowego tła tych zdarzeń i ich proroczego znaczenia, ale gdybyśmy mogli to uczynić, z pewnością odnieślibyśmy wrażenie, że dokonuje się za naszego życia coś, co przekracza nasze zdolności pojmowania. I chociaż nie rozumiemy wszystkiego, to ponieważ od lat modlimy się o nasz kraj, jesteśmy pewni że sytuacja pozostaje pod Bożą kontrolą, a Jego plany dla nas są dobre.

Stając w bojaźni przed Bogiem i pokoleniem, w którym przyszło nam żyć, chcemy wezwać do 40-dniowego postu i modlitwy za nasz naród i rządzących. Jeśli kiedykolwiek zaistniała potrzeba stanięcia w wyłomie za nasz kraj, to z pewnością jest to ten moment. Nie mamy wątpliwości, że stoimy na progu wielkiego duchowego przełomu, o którym „wielokrotnie i wieloma sposobami” Pan Bóg do nas mówił. Musimy w jedności uniżyć się przed naszym Panem w sposób szczególny. Ufamy, że Duch Święty nam w tym pomoże. Stajemy w miejscu złamania i słabości, ale jednocześnie z ufnością w sercach, że Ten, który jest Panem Wszechświata, naszym Stworzycielem i Zbawicielem, pochwyci nas, jak nigdy dotąd. Wszyscy tego bardzo potrzebujemy.

Dlatego wzywamy wszystkich do zaangażowanie się w modlitwę i post od poniedziałku 12 kwietnia do soboty 21 maja 2010 roku. Zachęcamy, aby modlić się o następujące rzeczy:

  • Prośmy o pochodzącą od Boga jedność dla całego Kościoła i naszego narodu – niech zostaną usunięte wszystkie niszczące, szkodliwe podziały.
  • Módlmy się, aby Pan Bóg wylał na cały nasz kraj ducha modlitwy, błagania i upamiętania; w pierwszej kolejności prośmy o tego ducha i o duchową wrażliwość na Boży głos dla nas samych. Iz 55,6-9
  • Błogosławmy rządzących naszym krajem, a w szczególności Premiera Donalda Tuska i całą Radę Ministrów oraz Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, pełniącego obecnie obowiązki Prezydenta. Prośmy, aby Bóg obdarzył ich nadzwyczajną mądrością, odwagą i pokojem. Wołajmy do Boga, aby wykonała się Jego wola przy wyborze osób na ważne stanowiska w Polsce, które w nagły sposób są teraz do obsadzenia. Przy 19,21, Psalm 20
  • Módlmy się o stosunki polsko-rosyjskie. Błogosławmy naród rosyjski, sprzeciwiając się wszelkim możliwym słowom niechęci i oskarżenia, jakie mogą być wypowiadane w związku z tragedią pod Smoleńskiem. Niech raczej Pan Bóg sprawi pojednanie pomiędzy Polakami a Rosjanami.

W miarę upływu czasu i rozwoju sytuacji będziemy podawać kolejne tematy modlitw.

Liderzy Ruchu „Polska dla Jezusa”продвижение

Codzienne rozważania_09.04.10 Pięć zasad powodzenia (wstęp)

James Ryle

O, Panie, racz zbawić, o, Panie, racz poszczęścić” (Ps. 118:25)

Najpierw pozwólcie, że zanim podążymy dalej, usunę kamień potknięcia. Zrobiono i powiedziano w ciągu ostatnich kilkunastu lat bardzo dużo tego, co doprowadziło do skandalu i zhańbienia całej idei powodzenia (dosł.: „prosperity” – przyp.tłum.), nie tylko ogólnie na świecie, lecz w szczególności w świecie Kościoła.

Niniejsza seria postów nie będzie skupiona na surowym zdobywaniu bogactwa, lecz raczej na przebiciu się ku łasce do życia w błogosławieństwie i hojności. Hebrajskie słowo tłumaczone jako „prosperity” w naszym tekście, oznacza „pchnąć do przodu, przełamać”. Jest to obraz zwyciężania zahamowań, które wynikają z przebywania w miejscu mającym wiele ograniczeń. O ile oczywiście dotyczy to sprawy pieniędzy, ma o wiele większe implikacje w każdej dziedzinie życia.

Bóg chce, aby Jego ludzie odnosili powodzenia i sprawia Mu to przyjemność, gdy tak jest.

Niech radują się i weselą, ci, którzy pragną uniewinnienia mego; niech mówią nieustannie: Wielki jest Pan, który pragnie pokoju/prosperity sługi swego” (Ps. 35:27)

Pokój wynika z posiadania odpowiednich zasobów. Bożą wolą jest, aby każdy z nas znalazł łaskę, której On udziela, aby doprowadzić nas do tego miejsca. „A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę” (2Kor. 9:8).

Pytanie jakie należy zadać osobiście każdemu z nas jest takie: „Czy jesteś gotowy, aby walczyć tak długo, aż przełamiesz każdą barierę, aż zniszczysz wszystko, co uniemożliwia ci bycie tym, kim Bóg chce, abyś było i abyś robił to wszystko, co Bóg chce, abyś robił?

Niektórzy poddali się biernie życiu na znacznie niższym poziomie niż to, co Bóg ma najlepszego dla nich. Inni popłynęli błędnymi ścieżkami egoistycznych ambicji i zgromadzili wielkie bogactwa, które kurczowo trzymają w swych dłoniach. Żaden z tych przypadków nie jest zgodny z wolą Pana.

Pan chce nas błogosławić „życiem w obfitości” (Jn 10:10). Pan nie chce, abyśmy zatrzymywali się na czymkolwiek mniejszym niż to najlepsze, które On dla nas ma. Więcej, Pan chce, abyśmy obfitowali w hojność zawsze, gdy tylko nadarzy się okazja po temu.

Jeśli tego również pragniesz, zapnij pasy bezpieczeństwa – 'ponieważ znalazłeś się w zdumiewającej podróży z Jezusem!

Nasłuchujcie. . .  spodoba się wam . . .

продвижение с оплатой за звонок