Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_06.01.10

Pan światłością moją

Logo_Ryle 6 stycznia 2010

James Ryle

PAN światłością moją i zbawienie moim: kogoż bać się będę. PAN ochroną życia mego: kogóż mam się lękać?” (Ps. 27:1).

Jak już omawialiśmy to, gdy Bóg powiedział na początku: „Niech stanie się światłość!”, mówił: „Niech objawi się Moja miłość!”  Jeśli zbadasz całą Biblię i znajdziesz każdy wers, w którym jest mowa o „świetle” w figuratywnym sensie, po czym zastąpisz to słowo zwrotem „objawienie miłości Bożej” to zostaną ci otwarte ogromne drzwi. Naprawdę.

Pozwólcie, na przykład, że zmienię nieco dzisiejszy wers a być może zobaczysz, o co mi chodzi. „PAN jest moim objawieniem miłości i zbawienie moim: kogoż bać się będę. PAN ochroną życia mego: kogóż mam się lękać?” (Ps. 27:1). 

Jezus przyszedł, aby pokazać nam Ojca, aby pomóc nam poznać, jak wielka jest Jego miłość do nas. Gdy to widzimy i zrozumiemy, chwytamy się zbawienia, które nam daje za darmo. Zostajemy umocnieni przez Jego miłość i stajemy odważnie twarzą w twarz ze strachem.  „W miłości nie ma bojaźni, gdyż doskonała miłość usuwa wszelki strach” (1Jn 4:18). W innym miejscu Biblia mówi: „Gdyż nie dał nam Bóg ducha strachu, lecz mocy, miłości i trzeźwego myślenia” (2Tym. 1:7).

Gdy widzę i przeżywam Bożą miłość do mnie, która jest w osobistej relacji z Jezusem, żyję w prawdziwej przyjaźni z innymi, którzy znają Go i kochają, a moje życie napełnia się i wzmacnia wieloma cudownymi korzyściami zbawienia.

Nie ma zbyt wielkiego wyzwania, ani zbyt wielkiego upadku a żaden przeciwnik nie jest zbyt mocny, ponieważ jesteśmy więcej niż zwycięzcami przez Tego, który nas kocha! Nie ma zbyt wielkiego marzenia, ani zbyt śmiałej nadziei, nie ma też zadani niemożliwego do wykonania, ponieważ wszystko możemy w tym, który nas kocha.

Pan jest światłością moją! On daje mi objawienie Bożej miłości; jestem zbawiony, jest umocniony i gotowy na wszystko, cokolwiek się pojawi na mojej drodze!продвижение в поисковых системах

Codzienne rozważania_05.01.10

Żyj w Światłości

Logo_Ryle

5 stycznia 2010

James Ryle

W Nim było życie, a życie było światłości ludzi” (Jn 1:4).

Jezus jest Światłością świata, przyszedł na ten świat jako światłość świecąca w ciemności i przyniósł nam jedyne prawdziwe objawienie Boga: pokazując nam miłość Ojca i zmieniając nasz świat na zawsze. On chce, abyśmy to potraktowali osobiście.

Jan mówi: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi” (Jn 1:4). Pewne tłumaczenie wyraża to tak: „Słowo dało życie wszystkiemu, co zostało stworzone, a Jego życie oświetliło każdego”, a to znaczy, że nawet ciebie i mnie!

Pamiętasz z naszych poprzednich postów, że światło, które nam przyniósł jest „objawieniem Bożej miłości”. Bóg chce, abyśmy żyli w świetle Jego miłości. Jezus powiedział: „Ja jestem droga, i prawda, i żywot„. Jezus jest drogą, abyśmy mogli być zbawieni; jest prawda, abyśmy mogli być pewni; jest życiem, abyśmy mogli być zadowoleni! Mówiąc praktycznie znaczy to, że gdy otwierasz swoje serce na Jezusa, Jego życie wchodzi do ciebie i przynosi objawienie Bożej miłości w całym twoim świecie, zmieniając wszystko. Zbawiając cię, dając ci pewność, satysfakcjonując cię!

Byłem ślepy, a teraz widzę!” – krzyczał mężczyzna, gdy Jezus uzdrowił go.

„Co takiego, drogi bracie, teraz widzisz”

„Wszędzie widzę Bożą miłość, spójrzcie!”

Niech modlitwa apostoła Pawła spełni się w życiu każdego z was:

Modlę się, …., by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku, żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą” (Ef. 3:16-19).

Albo, jeśli mogę to podsumować w czterech słowach: „Niech stanie się światłość!

сайт

Codzienne rozważania_04.01.10

Ja jestem światłością świata!

Logo_Ryle

4 stycznia 2010

James Ryle

Jezus powiedział: „Ja jestem światłością świata” (Jn 8:12).

Założenie tej serii postów jest proste i głębokie równocześnie. Na początku Bóg powiedział: „Nie stanie się światłość!” Od tej chwili Jego wolą było to, aby całe stworzenie służyło jako objawienie Jego miłości tym, których stworzył.  Paweł mówi nam, że Bóg pokazał nam, jaki jest we wszystkim co stworzył: „bo niewidzialna Jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w działach” (Rzm. 1:20). Bóg jest potężny, Bóg jest myślący, Bóg jest wspaniały. Widzimy to wszystko a nawet znacznie więcej w stworzeniu. Lecz Bóg, przede wszystkim i ponad wszystkim, jest MIŁOŚCIĄ i jest to ta jedna rzecz, której On chce, abyśmy poznali ponad wszystko inne.

A za tym stoi życiowa siła: „Niech stanie się światłość!” Innymi słowy: „Niech objawi się Moja miłość!” Całe stworzenie stoi w jednym szyku w jednomyślnej zgodności z tym prostym zarządzeniem.

Szczytowy moment odkrywającego się przed nami procesu objawiania tej jednej rzeczy nastąpił, gdy przyszedł Jezus. Paweł mówi nam, że Jezus był „obrazem niewidzialnego Boga” (Kol. 1:15). Sam Jezus powiedział: „Kto Mnie widział, widział Ojca„. Kiedy mówił do zebranego tłumu w Jerozolimie, powiedział: „Ja jestem światłością świata„. Innymi słowy: „Ja jestem objawieniem miłości Mojego Ojca„. Ostateczne prawdziwa i niewątpliwa manifestacja tej jednej rzeczy, której Bóg chciał cały czas – ŚWIATŁO świecące w ciemności!

Bóg cię kocha. Tak, może być, że grzech tak bardzo zrujnował twoje życie, że nie możesz dostrzec Bożej miłości do ciebie w tych rzeczach, które są wokół ciebie w twoim świecie, lecz jeśli tylko spojrzysz na Jezusa, wtedy spadną łuski z twoich oczu i zobaczysz wyraźnie ogromną miłość Bożą do CIEBIE!    „Lud pogrążony w mroku ujrzał światłość wielką i tym, którzy siedzieli w krainie i cieniu śmierci, rozbłysła jasność” (Mt. 4:16).

Więcej na ten temat będziemy mówić jutro…

самостоятельная раскрутка и продвижение сайтов

Codzienne rozważania_03.01.10

Biblia w czterech słowach

Logo_Ryle

3 stycznia2010

James Ryle

Niech stanie się światłość!” (Rdz. 1:3)

Na początku Bóg powiedział: „Niech stanie się światłość!” Te cztery słowa podsumowują całą Biblię. Wszystko, co następuje po tym pierwszym zdaniu, ma na celu wypełnienie go. Gdy Bóg powiedział: „Niech stanie się światłość„, wydał polecenie, które nie zostało cofnięte aż po dziś dzień.

To jest Jego wola, abyśmy widzieli objawienie Jego miłości we wszystkim, cokolwiek uczynił, we wszystkim cokolwiek mówi i we wszystkim cokolwiek robi, abyśmy doszli do poznania Go, będąc kochani przez Niego i kochając Go.

Ogród, w którym nasi Pierwsi Rodzice zostali umieszczeni jest objawieniem Bożej miłości dla nich. Obfitość błogosławieństw i bliskość Jego obecności zasypują nas dowodami Jego miłości. Raj, z którego spadliśmy i do którego aspirujemy, świadczy o pełnej miłości Bożej woli dla nas.  Tak, nawet wybór innej drogi jest objawieniem Jego miłości. Bóg nie nakazał Adamowi i Ewie żyć w ogrodzie wbrew ich woli. Oto stało tam Drzewo Poznania Dobra i Zła, którego owoce oferowały im moc samookreślenia.

Kiedy popełnili błąd w wyborze i zostali wypędzeni z Raju, nadal Bóg objawiał Swoją miłość, okrywając ich skórą niewinnego zwierzęcia, zabitego z ich powodu. Następnie, gdy wyszli na porośniętą cierniami pustynię, udzielił im ochrony i mnóstwa naturalnych błogosławieństw. To jest miłość.

Lecz jest jeszcze znacznie więcej.

Gdy ludzkość mnożyła się i rozpowszechniała na Ziemi, Bóg wybrał Abrahama i jego potomków, aby uczynić z nich naród oddzielony tak, aby cały świat mógł zobaczyć objawienie Jego miłości w tym, jak troszczył się i zaspokajał potrzeby tych, którzy należeli do Niego.

Przekazanie Prawa na Górze Synaj było objawieniem Jego miłości, ponieważ Bóg wprowadził w ten sposób cywilny porządek ludowi włóczęg, który nie miał pojęcia o niczym innym poza opresyjnym niewolnictwem. Posyłanie Proroków i Jasnowidzów, Kapłanów, Sędziów i Królów to wszystko było wyrazem wielkiej miłości dla Jego ludzi. On podniósł standard ich życia i stworzył z nich latarnię, aby świat mógł wiedzieć Jego wielką miłość. Jednak największe Światło miało dopiero przyjść; największe objawienie Jego miłości do nas wszystkich było tuż za rogiem.

Przyjrzymy się temu jutro.

продвижение

Codzienne rozważania_02.01.10

Logo_Ryle

Objawienie Bożej miłości

James Ryle

I rzekł Bóg: „Niech stanie się światłość. I stała się światłość” (Rdz. 1:3)

Są to pierwsze zapisane słowa wypowiedziane przez Boga a jest tutaj znacznie więcej ukryte niż moglibyśmy początkowo dostrzec. Pisanie o tych sprawach jest, mówiąc słowami Eugene Peterson’a, jak: „próba namalowania ptaka w locie”. Nasze próby zdefiniowania i wyjaśnienia tego, co jest w nieustannym ruchu, będą w najlepszym przypadku rozmazanym obrazem, lecz postaram się to zrobić jak najlepiej.

Zastanówmy się: w Dniu Stworzenia Bóg powiedział: „Niech stanie się światłość” i była światłość. A przecież nie stworzył słońca, księżyca i gwiazd aż do Dnia Czwartego. Tak więc, zwrot „niech stanie się światłość” nie oznacza światła słonecznego. Co więc oznacza?

Jedynym sposobem, aby to poznać, to pozwolić Biblii mówić za siebie. Biblia mówi za siebie, jeśli zwrócimy uwagę na to jak używa pewnych szczególnych słów, takich jak: „na początku” i „światłość”. Szybki przeskok do Nowego Testamentu, pokazuje nam, co pisze Umiłowany Jan: „Na początku było Słowo i Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” (Jn 1:1). Dalej, że „Słowo ciałem się stało” (w. 14). Stąd wiemy, że gdy Bóg mówi, to, co mówi, dzieje się. Księga Rodzaju pokazuje to: „I rzekł Bóg, i tak się stało” (ten zwrot występuje co najmniej 8 razy w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju).

W innym miejscu Jan napisał tak: „A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością,, a nie ma w nim żadnej ciemności” (1Jn 1:5). Po czym, kilka stron dalej: „Bóg jest miłością” (1Jn 4:8 i 16).  Aaaaa, więc Bóg jest Światłością; i Bóg jest Miłością. To tutaj właśnie Jan stawia obok siebie to, co dosłowne i co metaforyczne. Bóg jest Miłością – to jest dosłownie. Bóg jest Światłością – to jest metaforycznie. Jedno i drugie znaczy to samo.

Tak więc w Pierwszym Dniu Bóg na początku, kiedy Bóg powiedział: „Niech stanie się światłość!„, znaczyło: „Niech objawi się Moja miłość!”

I tak było.

Znaczy to, że wszystko cokolwiek wydarzyło się od Dnia Pierwszego dalej, aż po dzień dzisiejszy nawet, ma swój jeden cel, którym jest objawienie nam Bożej miłości w taki lub inny sposób. Przyjrzymy się temu bardziej szczegółowo jutro.

topod.in

Codzienne rozważania_01.01.10

Logo_Ryle

James Ryle

Powstań, zajaśniej, gdyż zjawiła się twoja światłość a chwała Pańska rozbłysła nad tobą” (Iz. 60:1).

1 stycznia 2010 – to jest świt nowego dnia, nowego roku i nowej dekady.

Co Pan może mieć nam do powiedzenia w tej ważnej chwili? Jakie słowo może nam przekazać, które przeniesie nas zarówno do przodu jak i wzwyż z niezachwianą wiarą, nieśmiertelną nadzieją i nie kończącą się miłością?  Co Pan może powiedzieć, co podniesie nas ponad szarzejące dni zimy, zarówno w naturalnej jak duchowej rzeczywistości, dać nam ciepłą wizję, która spogląda poza obecną chwilę i abyśmy mogli cierpliwie dotrwać do czasu, gdy chłód zelży a wiosna znów pojawi się nad nami?

Wydaje mi się, że wiem.

Nie jest to nic nowego; to słowa, które są z nami od jakiegoś czasu, podobne do wiecznie świecącej pochodni przekazywanej przez stulecia, oświetlającej każdy ciemny dzień i rozjaśniającej każdego słabnącego ducha.

Powstań, zajaśniej, gdyż zjawiła się twoja światłość a chwała Pańska rozbłysła nad tobą” (Iz. 60:1).

Są to słowa napełnione ogromna mocą – mocą świtał chwały; mocą wiary i odwagi. To słowa, które pobudzają nas do czegoś wyższego – „Powstań!„. To słowa, które wzywają nas do szlachetniejszej perspektywy – „Zajaśniej!”  Te słowa wlewają w nas wiarę, aby wierzyć w to, czego może jeszcze obecnie nie widać i uchwycić się tego – „zjawiła się światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą!”  Prowokują nas do aktywnego życia, które rodzi się z odwagi wiary. Zwróć uwagę na te szczególne słowa: „Powstań, Zajaśniej„. Znaczenie tego jest takie: jeśli wykonamy pierwszą część, „powstań!„, to Pan dopilnuje tego, aby miała miejsce i druga część, „zajaśniej!”

To jest miejsce, w którym wiara i odwaga muszą zareagować. Może nam się wydawać, że lepiej byłoby powiedzieć: ” Zajaśniej, a potem Powstań”. Wiesz, takie: „Panie, jeśli Ty mnie rozświetlisz, TO WTEDY ja wstanę i usłużę Tobie”.

„Nie – łagodnie odpowiada Pan – Ty wstań i służ Mnie, a WTEDY zajaśniejesz!”

Inaczej mówiąc: „Powstań! Zajaśniej!”

Wierzę, że właśnie to Pan mówi w tym nowym dniu, nowym roku i nowym dziesięcioleciu.   To mówi Pan do ciebie,… i do mnie. Przez następnych kilka dni będę rozwijał ten temat, mając jedno na myśli: aby pomóc ci doświadczyć obecności Bożej; aby słyszeć Jego głos i odkryć moc do wykonania tego, co On mówi, aby robić.

Powstań! Zajaśniej!

aracer

Dlaczego obrona męskiego przywództwa jest ważna dla zdrowia kościoła?

Dlaczego obrona męskiego przywództwa jest ważna dla zdrowia kościoła?
Oryg:  TUTAJ

Bruce A. Ware
Komplementaryzm jest, w jednym sensie, centralny, a nie uboczny, główny, a nie drugorzędny. Komplementaryzm jest pogląd mówiący, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę jako jednostki równe w swej zasadniczej godności i ludzkiej osobowości, lecz różne i uzupełniające się funkcjonalnie. Męskie przywództwo w domu, społeczności wierzących jest tutaj rozumiane jako część Bożego planu stworzenia. Proszę zwróćcie uwagę na to, co ja tutaj głoszę, twierdząc, że komplementaryzm jest w pewnym sensie centralny i główny.
Nie mówię, że Pismo naucza, że wszelkie starszeństwo w kościele czy męskie przywództwo i poddanie żony w domu jest centralne czy pierwszorzędne doktrynalnie. Nie. Doktrynalne pierwszeństwo rezerwuję dla takich kardynalnych chrześcijańskich przekonań jak trój jedyna natura Boga, zastępcza ofiara, usprawiedliwienie jedynie z wiary, cielesne zmartwychwstanie Chrystusa, dosłowny i fizyczny powrót Chrystusa na ziemię – doktryny, które dotykają prawd samej ewangelii.

Nie chodzi mi o to, że uzupełnianie się mężczyzny i kobiety nie odnosi się w istotny sposób do centralnych doktryn. Rzeczywiście, Trójca, na przykład, przedstawia równość istoty przy różnych rolach, która to równość i różnorodność jest odzwierciedlana w człowieku, jako mężczyźnie i kobiecie. Zastępcza ofiara zostało poniesiona przez kogoś, kto poddał się dobrowolnie woli Swego Ojca, demonstrując w ten sposób radość i piękno zarówno władzy (Ojca, który posłał) jak i poddania (Syna, który wykonał).

Niemniej, o ile biblijny komplementaryzm jest powiązany z centralnymi doktrynami chrześcijaństwa, sam w sobie nie jest centralny. Właśnie dlatego wierzę, że błędem jest oskarżać ewangelicznych egalitarystów jako heretyków. O ile wierzę, że egalitaryści bardzo błądzą w swym odrzuceniu równości istoty i różnorodności ról kobiety i mężczyzny to, dopóki trzymają się centralnych doktryn (wspominanych wyżej), różnice pojawiające się tutaj same w sobie nie powodują odstępstwa od ortodoksji.

W jakim więc sensie biblijna komplementarność kobiety i mężczyzny jest centralna i główna dla chrześcijańskiej wiary? Wierzę, że ta doktryna ma centralne i strategiczne znaczenie dla utrzymania chrześcijańskiej wiary w kulturze, która jest nadmiernie gotowa do adoptowania wartości i wierzeń wrogich ortodoksji i ewangelicznym przekonaniom. Badając główne punkty nacisku wywieranego przez stale wzrastającą w neopogaństwo kulturę, która usiłuje obalić chrześcijaństwo, widać wyraźnie, że linie frontu nie stoją dziś na pozycjach doktrynalnych. Być może w dniach dominowania liberalizmu tak było, lecz już tak nie jest. Ktoś może z nostalgią patrzeć na „dni chwały”, gdy argumenty były rzucane tam i z powrotem w takich tematach jak istnienie Boga, dziewicze narodzenie Chrystusa, prawdziwość zmartwychwstania, prawdziwość Pisma, itd., itd. Niemniej dziś, głównymi dziedzinami, w których naciska się na chrześcijaństwo, aby się poddało, są sprawy płci i seksualności. Postmodernistów i etycznych relatywistów niewiele obchodzą twierdzenia prawd doktrynalnych; uważają je za nieszkodliwe, archaiczne i nieodpowiednie do życia. Jedynie co ich interesuje to fakt czy ich feministyczne sprawy i seksualne perwersje są tolerowane, aprobowane i rozpowszechniane na coraz obszerniejszym neopogańskim pejzażu.
A skoro akurat to jest dla nich najważniejsze, to właśnie tutaj chrześcijaństwo jest najbardziej wystawione na ciosy. Przegrana w tej bitwie oznacza, że Kościół zostanie poddany w coraz większym stopniu odstępstwu. Z całą pewnością nie upłynie dużo czasu, gdy etyczne odstępstwo (na przykład: kościół ulegający feministycznej presji ordynowania kobiet) podda się odstępstwu od nawet bardziej centralnych doktryn (na przykład: kwestionowanie tego czy biblijny patriarchat dowodzi jej fundamentalnej niepewności). Dla mnie bardzo pouczające są ostrzeżenia Pawła przed odstępstwem od wiary w dniach ostatnich, wśród których wylicza kompromisy w dziedzinie etyki oraz palące konsekwencje jako wstęp do doktrynalnego odstępstwa na pełną skalę (1Tym. 4:1-5).
Czy nie powinno być tak, żeby zwolennicy egalitaryzmu i komplementaryzmu zgodzili się na niezgodę, aby żyć i dać żyć innym, jak to było do tej pory? Z jednej strony, oczywiście, powinni. Jak już wcześniej sugerowano, egalitaryzm nie jest sam w sobie herezją, niemniej, nie możemy być naiwni co do strategicznych nacisków na kościół dokonywanych przez elity naszej świeckiej (neopogańskiej) kultury, których celem jest odwiedzenie wierzących od wielowiekowych i wyraźnych biblijnych wskazówek dotyczących męskości i kobiecości. Nie jest to sprawa obojętna. Dopoki kosciol  bedzie staral sie wpasowac w dorobek kulturalny przyznajac bez zastrzezen kobietom na rowni z mezczyznami miejsce w sluzbie i akceptujac wszelkie formy wyrazania seksualnosci jak rowniez „preferencje” nie bedzie w nim miejsca dla koncerwatywnych, biblijnych wiernych
Zatem zachowanie „pokoju”, spowoduje ukrycie pokuszenia. Podczas gdy kute są imienne i oszczercze oskarżenia przeciwko konserwatywnemu chrześcijaństwu, nadal będzie wywierany nacisk, aby poddać się w sprawach płci i seksualności.
Może nam się wydawać, że przede wszystkim nie zrezygnowaliśmy z niczego, co jest centralne dla ewangelii. Musi jednak być jasne, że w miarę jak to się dzieje, kościół zostawia przykład ulegania kulturalnym naciskom i bodźcom sprzeciwiającym się jasnemu autorytetowi spisanego Bożego słowa. Gdy tak się dzieje, nawet jeśli te kompromisy mają miejsce w sprawach, które nie są centralne dla wiary, kościół jest znieczulany na radykalne wezwanie Pisma i zamiast tego nabiera smaku na światowe uznanie. Jak nauczał Jezus ten, kto jest wierny w małym, będzie wierny i w wielkiej sprawie. Wydaje się, że odwrócenie tego jest prawdziwe: kompromis w małej sprawie, wykuwa drogę do kompromisów, które mają już większe znaczenie.

Tak więc komplementaryzm jest centralny, a nie poboczny, główny, a nie drugorzędny – nie doktrynalnie lecz strategicznie. Dziś kościół jest wezwany do tego, aby sprzeciwiał się kulturalnej presji i trwał oddany objawionej prawdzie w dziedzinie płci i seksualności, która jest przeciwna do poglądów współczesnej kultury. Oby Bóg dał łaskę, abyśmy wierzyli, uchwycili się i żyli zgodnie z jasnym, mądrym i dobrym nauczaniem Bożego natchnionego słowa. Nic innego nie posłuży dobru kościoła, a każde obniżenie tego standardu spowoduje po jakimś czasie upadek.

Bruce Ware jest seniorem diakonem Szkoły Teologicznej oraz profesorem teologii chrześcijańskiej na The Southern Baptist Theological Seminary w Louisville, KY.

интернет реклама раскрутка сайтов