Do tłumaczenia korzystałem z edytowanego artykułu: TUTAJ
(Link do całości na końcu.)
Wiodący amerykański bioetyk, Ezekiel Emanuel, mówi, że eutanazja jest sprawą drugoplanową paliatywnej opieki, a ból nie jest głównym powodem, dla którego ludzie proszą lekarzy o zakończenie ich życia.

Paul Russell
25.04.2017
„The Medical Journal of Australia” właśnie opublikował artykuł naukowy na temat eutanazji i wspomaganego samobójstwa napisanego przez jednego z wiodących amerykańskich bioetyków, dr Ezechiela Emanuela. Emanuel nie jest jakimś zabytkowy konserwatystą. Jest bratem byłego szefa sztabu Obamy, Rahm Emanuela, współpracownikiem „Center for American Progress” i profesorem na Uniwersytecie Pensylwania, a jego tolerancja jest nieskazitelna. Niemniej jednak, uważa, że eutanazja jest ubocznym problemem w ważnej dyskusji na temat opieki nad ludźmi umierającymi.
Emanuel cytuje dane z miejsc, w których eutanazja i samobójstwa, którym towarzyszą lekarze są legalne i zauważa, że przedwczesna śmierć przy pomocy zastosowanych metod należy do rzadkości. O ile „rzadkość” jest sprawą stopnia i interpretacji to prawdą jest, że ogromna większość ludzi nie szuka sposobu na przedwczesną śmierć. Emanuel dochodzi do wniosku:
„Te dane oznaczają, że twierdzenie, jakoby zalegalizowanie eutanazji i samobójstwa wspomaganego (SW) pomoże rozwiązać marną opiekę nad umierającymi ludźmi, jest błędne. Eutanazja oraz SW nie rozwiązują we właściwy sposób problemu niewłaściwego zajmowania się symptomami ani nie rozwijają opieki paliatywnej. Tego rodzaju interwencje są dla 1% umierających pacjentów, a nie dla 99%. Ciągle musimy zmagać się z problemem, z którym spotyka się większość umierających pacjentów: w jaki sposób zoptymalizować uwolnienie od symptomów, i jak unikać szpitala, a pozostać w domu w ostatnich tygodniach życia.
Legalizacja eutanazji oraz SW jest tak naprawdę sprawą drugoplanową w całym systemie troski o pacjenta kończącego życie – za którym orędują nieliczni dla nielicznych, czym w ogromnym stopniu zajmują się media, lecz nie jest nastawiona na polepszenie opieki dla większości umierających pacjentów, którzy nadal cierpią”.

