Czy samobójstwo jest niewybaczalnym grzechem? Część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Jest wiele udokumentowanych przypadków chrześcijan żyjących w starożytnym Rzymie, którzy byli tak nieszczęśliwi w tym życiu i tęsknili za niebem, że zgłaszali się sami do władz wiedząc, że zostaną aresztowani i zabici. Czy popełnili samobójstwo? Samobójstwo definiuje się jako „akt umyślnego spowodowania własnej śmierci” – czyli to morderstwo samego siebie. Czy jest to zatem czymś, co Bóg może wybaczyć?

42-letnia, zamężna kobieta, miała dwoje nastoletnich dzieci. Przez 2 lata dzielnie walczyła z rakiem. Zwierzyła mi się raz: „John, proszę powiedz mojemu mężowi i kościołowi, aby przestali się za mnie modlić, ponieważ nie zamierzam się dalej leczyć. Ostatnie 2 tygodnie były takie niesamowite w Panu a jestem już zmęczona walką. Po prostu chcę pójść do domu – do nieba”.
Rozmawialiśmy potem z jej mężem, który zgodził się nie naciskać na nią, by dalej walczyła. Zmarła w ciągu kilku tygodni. Czy popełniła samobójstwo, odmawiając leczenia i chcąc po prostu „pójść do domu”?

Pewien znany mi młody człowiek, zmagał się z chorobą psychiczną. Często, gdy jechał drogą, widział demony na płotach i krzewach. Próbował je przejeżdżać niszcząc przy tym inne pojazdy, ogrodzenia, skrzynki pocztowe i inne rzeczy. Jego choroba była bardzo destruktywna i pewnego dnia otrzymaliśmy wiadomość, że na zakręcie drogi pojechał prosto, uderzył w nasyp i zginął na miejscu.
Kiedy spytałem Ojca, jaki to duch doprowadził do tej sytuacji, usłyszałem „duch samobójstwa”. Znając młodego człowieka jestem pewien, że zobaczył demona i próbował go przejechać ciężarówką. Zły duch dosłownie ściągnął go z drogi i doprowadził do śmierci. Ale czy było to samobójstwem tylko dlatego, że demon, który za tym stał był duchem samobójstwa, ale jednak nie sprawił, że człowiek strzelił sobie w głowę, przedawkował leki czy coś podobnego?
Dla jego rodziców i wszystkich znajomych był to tylko tragiczny wypadek samochodowy. W niedzielę po pogrzebie, w czasie naszego nabożeństwa, nagle me duchowe oczy otworzyły się i zobaczyłem Pana, u którego boku stał ten młody człowiek, uśmiechając się szeroko i radośnie. Dwie inne osoby również to widziały. Po kilku sekundach znikli. Pan uczynił to, aby zapewnić, że chłopak jest z Nim i dobrze mu w niebie.

Czy osoba paląca papierosy popełnia powolne samobójstwo? Czy alkoholik pijący tak długo, że doprowadza do uszkodzenia wątroby, a może utraty małżeństwa i po drodze utraty pracy, popełnia powolne samobójstwo? A co z dziewczyną anorektyczką, która się głodzi, albo żarłokiem, który objada się na śmierć? Czy nie nazwiemy ich nawyków i stylu życia „destrukcyjnym” a nawet „samobójczym”? Uważa się, że samobójstwo to pojedynczy akt, ale wielu przez lata wiedzie autodestrukcyjny styl życia prowadzący do śmierci.

Więc w czym tkwi różnica?
Jaka jest różnica między „Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich” (Jana 15;13), a kimś świadomie żyjącym w autodestrukcyjny sposób?
Czy akt oddania życia za kogoś jest samobójstwem? Czy Jana 15:13 nie było zawoalowanym odniesieniem, jakie Pan uczynił, że idzie na krzyż? A przecież zrobił to celowo. Czy nie było to samobójstwem? Gdzie leży zatem granica?

Większość osób popełniających samobójstwo, myślała o tym od dawna
Kobieta w średnim wieku pokazała mi szramy na przedramionach i nadgarstkach. Potwierdziła tym samym słowo wiedzy, które wygłosiłem w czasie nabożeństwa, że była tam obecna kobieta, której matka powiedziała jej, gdy miała 12 lat: „Nie jesteś ładna i niezbyt mądra, więc będzie ci ciężko poradzić sobie w życiu”.
Ojciec Niebieski powiedział mi, że kobieta uwierzyła w słowa swej matki – dla niej były prawdą. Słowa skierowane do kruchej 12-latki, która właśnie przechodziła okres dojrzewania i zmagała się z obrazem samej siebie, gdy jej ciało się zmieniało, miały dla niej głębokie konsekwencje. Przyszło zniechęcenie, potem przygnębienie, potem zniknęła nadzieja, zastąpiona następnie przez gniew i depresję, potem nienawiść do samej siebie i końcu myśli samobójcze. Jako nastolatka zaczęła się ciąć. Ponad 20 lat później, została uwolniona w czasie środowego nabożeństwa. Widziałem ją kilka miesięcy później i potwierdziła, że nadal jest wolna. Wiedziała, że jest kochana i kochała siebie samą.
Całą zmianę wywołała miłość Ojca, gdy po raz pierwszy w życiu poznała w swoim duchu i umyśle, że jest bezwarunkowo przez Niego kochana. Ale na poziomie praktycznym samobójstwo wkroczyło w jej życie poprzez długą serię zranień, rozczarowań, potępienia i beznadziei.

Czy gdyby odebrała sobie życie, poszłaby do piekła?
Pewnego niedzielnego poranka przemawiałem w małym wiejskim kościele leżącym w zachodnio-środkowym Tennessee. Kiedy spojrzałem na zbór liczący około 40 osób, zobaczyłem siedzącą z tyłu kobietę z dziećmi. Nad nią nagle zobaczyłem widok frontowych drzwi domu i siedzącego na werandzie mężczyznę trzymającego w ręku pistolet. Obraz zniknął i wtedy ujrzałem kolejny, gdzie ten sam mężczyzna spoglądał na swoją rodzinę z nieba i mówił żonie, jak bardzo jest mu przykro z powodu bólu, który zadał jej i ich dzieciom, a także jak nie może się doczekać dnia, kiedy znów będą razem.
Ojciec przemówił do mnie. „Mężczyzna popełnił na tej werandzie samobójstwo. Od lat walczył z alkoholizmem i depresją, po części dlatego, że chciał zapewnić lepszy byt dla swej rodziny, ale było mu ciężko. Powiedz jej, że jest ze mną i ma się dobrze, i nie może się doczekać, kiedy ponownie się spotkają”.
Zrobiłem dokładnie to, co mi powiedziano. Opisałem dokładnie to, co widziałem a ona wybuchnęła płaczem i potwierdziła całą tę historię. Była bardzo wdzięczna, ponieważ bardzo się bała, że jej mąż trafił do piekła. Zrozumiała, że „ma się dobrze” oznacza także dobrze w kwestii umysłu i emocji i była Panu bardzo za to wdzięczna.
Była w stanie wybaczyć sobie samej, wybaczyć mężowi i mieć pokój, w końcu wszystko będzie miało szczęśliwe zakończenie. Wcześniej potępiała się za to, że nie próbowała bardziej mu pomóc. On narodził się na nowo, lecz był alkoholikiem. Kobieta długo żyła w potępieniu i poczuciu winy a teraz odczuła ogromną ulgę, że mąż znalazł się w niebie. Bardzo płakała, gdy w końcu zdjęto z niej ciężar.

Na przestrzeni lat miałem kilka razy sytuację, że Ojciec dał mi wizję i/lub słowo o kimś, kto popełnił samobójstwo, a jest teraz w niebie. Czy możemy jednak znaleźć w Piśmie Świętym odpowiedzi na temat samobójstwa i myśli, które prowadzą do takiej decyzji?

Będziemy kontynuować

| Część 2 >

John Fenn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.