Desperacja


J. Lee Grady
Kilka miesięcy temu głosiłem w kościele New Life Christian Fellowship w Michigan. Na zakończenie usługi, gdy modliłem się o zgromadzenie Pan pokazał mi, że ktoś zmaga się z silnym uzależnieniem. Podzieliłem się tym z ludźmi i zaprosiłem tą niezidentyfikowaną osobę, aby po pomoc zwróciła się do Jezusa. Natychmiast młody mężczyzna ruszył do przodu. Już po drodze niemal płakał i ukląkł w pobliżu sceny bez niczyjej zachęty. Mój przyjaciel, Cliff, szybko wstał ukląkł obok niego, aby się pomodlić. W ciągu kilku minut ten mężczyzna oddał swoje życie Jezusowi a przyjaciel, który przeszedł wraz z nim też oddał Jezusowi Zycie.
Nigdy wcześniej nie byli w kościele, całkiem niedawno przeprowadzili się do tej okolicy, znaleźli zgromadzenie wpisując wyraz „kościół” w Google. Obaj byli zdesperowani w poszukiwaniu pomocy od Boga. Znaleźli zbawienie, wraz z miłującą duchową rodziną, która ich będzie wspierać.

Zaczynam dostrzegać ten sam duchowy głód wszędzie, dokądkolwiek się udam. W październiku, gdy mówiłem w kościele w Syracuse, w Nowym Jorku, mężczyzna imieniem Jan wziął udział w śniadaniu sponsorowanym przez kościół w sobotni poranek. Nie wezwałem nikogo do przodu, ponieważ sądziłem, że tutaj wszyscy byli zbawieni. Wydawało mi się również, że John, który podszedł do mnie, aby porozmawiać po skończonym przesłaniu, jest członkiem tego kościoła. Kiedy jednak zacząłem mówić mu o miłości niebiańskiego Ojca, jego oczy stały się wilgotne, a głos łamał się. Gdy zaoferowałem mu modlitwę rzucił mi się w ramiona szlochając. W tej chwili poddał swoje życie Jezusowi.
Dowiedziałem się później, że dwaj jego bracia modlili się przez 30 lat o to, aby oddał życie Jezusowi. Później tego samego dnia, w czasie nabożeństwa odnowienia, wspomniałem z podium o decyzji Johna. Natychmiast jego dwaj bracia wyskoczyli z siedzeń i świętowali zbawienie brata – a wszyscy w audytorium cieszyli się. Nie mogłem nic poradzić na to, że wyobrażałem sobie, że biorą w tym udział aniołowie, ponieważ John zdecydował się wrócić do Boga.

Czy macie podobne odczucia? Wzrasta wśród ludzi stale otwartość na Pana. Ludzie zostali przytłoczeni strachem, niepokojem, depresją Pandemia nie tylko zabiera życie, lecz także wyzwoliła umysłową i emocjonalną udrękę. Napięcia rasowe, polityczna polaryzacja i wszechobecny negatywizm mediów wpędziły ludzi na krawędź. Ilość morderstw wzrosła w zawrotnym tempie a samobójstwa rozpowszechniają się. Ciemność w naszej kulturze stworzyła doskonałą burzę, chaos, finansową niepewność, strach przed niewidzialnym wirusem doprowadziły ludzi do poszukiwania alternatywy.
To samo mówią mi pastorzy, gdy pytam o to , co widzą w swoich kościołach i społecznościach:
1) Udział ludzie w kościele albo spadł całkowicie, albo nie są jeszcze oni gotowi na powrót do osobistych spotkań.
2) Nowi ludzie, którzy szukają duchowej rzeczywistości, pojawiają się znikąd. Wierzę, że będziemy oglądać falę duchowej desperacji w 2022.
Coraz więcej, i więcej, ludzi, których tu nigdy wcześniej nie było, będzie pojawiało się na naszych nabożeństwach i spotkaniach małych grup. Może niektórzy wyszukają w Internecie „kościół”, inni mogą po prostu zadać ci dociekliwe pytanie. Ludzie szukają duchowej rzeczywistości. Niemniej, nie wszyscy  pokażą się na kościelnym nabożeństwie. W czasie podróży do Michingan, rozmawiałem w hotelowym lobby z pewnym mężczyzną, (nazwę go Nate), który powiedział mi, że jest niemal gotowy oddać swoje życie Jezusowi. Gdy zaprosiłem go do kościoła, powiedział: „Nigdy nie będę mógł tam iść. Ci ludzie znają moją przeszłość, wyproszą mnie”. Zapewniłem Natana, że każdy tam gorąco go przywita, i że Bóg przebaczy mu. Nie był przekonany.
Może być potrzebne kilka rozmów ze szczerymi chrześcijanami, zanim Nate zda sobie sprawę z tego, że Bóg usunąŁ rdzę jego grzechu. Przygotujcie, proszę, swoje serca na to, aby dzielić się miłością Jezusa ze zdesperowanymi ludźmi takimi jak John i Natan. Wiem, że żyjemy w wyzywających czasach, lecz Bóg używa kryzysowych chwil, do tego, aby pchnąć ludzi ku Sobie. Zamiast narzekać na ciemność, otwórzcie swoje oczy.
Dojrzałe żniwo jest wokół nas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.