Zbroja Boża 3 – Miecz

Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające do rozdzielenia ducha i duszy, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę.
Hebr. 4.12,13.

Jedną ze znaczących przyczyn, wśród których upatrywałbym słabości i powierzchowności naszego dzisiejszego chrześcijaństwa jest „mieszanie”ducha i duszy. Jeżeli „ciało pożąda przeciw Duchowi, a Duch przeciwciału, a te są sobie przeciwne” (Gal. 5.17) to niezwykle ważną rzeczą jest wyraźne rozdzielenie pomiędzy naszym nowo narodzonym duchem, a duszą, która jest bardziej związana z ciałem, przeciwnikiem Ducha. Nowonarodzony duch w człowieku gorąco pragnie nieustannego przebywania w Jego chwale, dąży do wypełniania woli Bożej i stałej z Nim społeczności, podczas gdy ciało (z duszą) wcale się tam nie spieszy.

Jest przecież oczywistym faktem w naszym naturalnym świecie, że dwie drużyny sportowe walczące ze sobą, muszą się różnić między sobą, tym bardziej oczywiste jest, że dwie czy więcej walczących ze sobą na śmierć i życie armii, muszą mieć różne i łatwe do rozpoznania mundury.
Jeżeli więc ciało (dusza) i duch (Duch) są sobie przeciwne, to musisz mieć wyraźne rozeznanie tego, co jest czym. Każdy z przeciwników musi mieć na sobie inny „mundur”, według którego będzie można łatwo – na tzw. „pierwszy rzut oka” – rozróżnić, który z nich i czego żąda. Takim „mundurem” Ducha jest Słowo Boże, w które zostaje „przyobleczony” nasz duch – „przyobleczcie się w Chrystusa” (a imię Jego brzmi: Słowo Boże). Właśnie miecz – Słowo Boże, o którym mowa w liście do Hebrajczyków jest
zarówno główną pomocą w rozpoznawaniu mundurów walczących ze sobą stron, jak i samym mundurem. Wydaje się, że dziś chrześcijanie używają raczej policyjnej pałki; miękkiej, z każdej strony zaokrąglonej i do tego jeszcze zbyt krótkiej. Takie urządzenie z pewnością nie przypomina ostrego miecza obosiecznego, tym bardziej więc czegoś, co jest ostrzejsze i skuteczne bardziej niż taki miecz.
Łatwość z jaką ulegamy kompromisom, czyli pożądliwościom duszy jest, z jednej strony, wynikiem nieumiejętności posługiwania się mieczem, który, jako zabytkowe narzędzie walki, jest bardzo niewygodny (ciężki, długi i do tego właśnie ostry – można się przy samym noszeniu pokaleczyć), z drugiej zaś strony, jest bardzo skutecznie pobudzana hasłami o wolności, demokracji i, chyba najczęściej powtarzanym argumentem o tzw. tolerancji. Biblia nie zna takich słów i nie są one w żaden sposób zawarte w Bożym słowniku. Możemy prześledzić do czego taka tolerancja prowadzi na podstawie kilku postaci biblijnych.
Pierwszą z nich niech będzie najmądrzejszy z ludzi – Salomon. Otóż, gdyby Izraelitom zachciało się mieć króla, to przyszłemu królowi Izraelskiemu Pan dał takie zalecenia:

Tylko niech nie trzyma sobie wiele koni i niech nie prowadzi ludu z powrotem do Egiptu, aby mnożyć sobie konie, gdyż Pan powiedział do was: Nie wracajcie już nigdy na tę drogę. Niech też nie bierze sobie wiele żon, aby nie odstąpiło jego serce. Także srebra i złota niech wiele nie gromadzi. A gdy zasiądzie na swoim królewskim tronie, niech sporządzi sobie na zwoju odpis tego Prawa od kapłanów. Lewitów i będzie go miał u siebie, i będzie go czytał przez wszystkie dni swojego życia, aby nauczyć się bojaźni Pańskiej, przestrzegania wszystkich słów tego Prawa i spełniania tych wszystkich przepisów.
VMoj,17.17-20.

Można się spodziewać, że prorok Natan dopilnował tego, aby to Prawo było dla króla dostępne, jak nakazał Pan. Prawdopodobnie w czasie przygotowań do budowy świątyni spodobało się Salomonowi, zbieranie złota i srebra tak, że jako król:
doprowadził do tego, że srebra i złota było w Jeruzalemie jak kamieni, a cedrów co do ilości tyle, co
sykomor w Szefeli.

2 Krn. 1.15.

dopiero w późniejszym czasie postanowił zbudować imieniu Pana świątynię
2 Krn. 1.18.

ale Król nie poprzestał na zbieraniu bogactwa:
handlarze Królewscy zakupywali konie przeznaczone dla Salomona w Koe (w Egipcie) za określoną cenę
2 Król. 10.28

Kolejne ustępstwo na jakie Salomon się odważył, było już bezpośrednim zagrożeniem dla niego samego, o czym Bóg wyraźnie ostrzegał („aby nie odstąpiło jego serce”):
Król pokochał wiele kobiet cudzoziemskich; córkę faraona, Moabitki, Ammonitki, Edomitki, Sydonitki, Chetyteki, z narodów, co do których Pan nakazał Izraelitom:
Nie łączcie się z nimi i one niech się nie łączą z wami, nakłonią bowiem na pewno wasze serca do swoich
bogów. Otóż do tych zapałał Salomon miłością.

IKról. 11.1-2.

Złamał więc podwójny zakaz Boży; dla niego samego jako króla, aby nie brał wiele żon w ogóle, oraz dla Izraela, aby nie były to kobiety z narodów, co do których Pan powiedział.: „nie łączcie się z nimi…”
Tak właśnie wielki i mądry Król skończył jako odstępca od Pana.

Diabeł jest mistrzem w polityce drobnych kroków, powolutku, pomalutku, prowadzi Dzieci Boże do coraz większych kompromisów, za każdym razem podpowiadając, że to przecież nic takiego wielkiego się nie stanie, że przecież nie możemy z siebie robić durnia przed ludźmi i wyskakiwać z „takimi” poglądami, itp., itd.
Chciałbym ci drogi bracie i siostro zadać pytanie, na które musisz odpowiedzieć sobie samemu:
Kto w naszym chrześcijańskim życiu wyznacza granice, poza którymi rozciągają się krainy
„PRZESADA” i „NIC WIELKIEGO SIĘ NIE STANIE”?

Jak daleko jest granica w moim życiu, poza którą nie wychylam się wiedząc, że Bóg, Słowo Boże, ma zupełnie odmienne zdanie na ten temat, a jak blisko ta, poza którą sięgamy często, myśląc „och, nic takiego się nie stanie” lub „no, ale, przecież…..” ? Często te granice są w ogóle niewidoczne, a nawet
ślady po nich zostały już dawno i dokładnie zatarte. W takim życiu stwierdzenie „Jezus jest moim Panem” jest kłamstwem, czyli jeszcze jednym ustępstwem. Czy jest to granica ustalona przez naszego Pana, czy przez naszą duszę. Nie wiadomo na jakim etapie życia spotkał Judasz Pana Jezusa, jednak musiał być już bardzo „zaawansowany” w życiu z kompromisem, skoro nawet w obecność Pana
był złodziejem, i mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co do niej wkładano
Łuk. 12.6.

Ustępstwa na jakie stać było Judasza, doprowadziły go do stanu, w którym zdrada Jezusa nie była już wielkim problemem. Wydawać by się mogło, że „my którzy mamy Ducha”, nie damy się tak daleko wypuścić, ale to przecież nie kto inny jak Chrześcijanie, Ananiasz i Safira, pędzeni, jak sądzę, „chęcią próżnej chwały”, pozwolili na to, aby „szatan omotał ich serce ” (Dz. Ap. 5.3). Jest zupełnie niemożliwe, aby taki pomysł przyszedł do głowy komuś, kto stale żyje w czystości serca. Tak wielki kompromis (grzech) może być dopuszczony tylko przez kogoś, kto ma już za sobą wiele innych drobniejszych ” zupełnie niegroźnych grzeszków” i często „wyrywa” mu się stwierdzenie „to nic takiego takiego się nie
stało.”
Tacy letni i kompromisowi Chrześcijanie są również niebezpieczni dla innych Chrześcijan. Kiedyś zostałem zaskoczony przez następującą, zasłyszaną historię. Oto jeden brat drugiemu opowiada jak to źle z nim ostatnio było, że miał „duchowy dołek”, no i nawet zdarzyło mu się zgrzeszyć w „taki-to-a-taki” sposób, na co tamten odpowiedział: „ooo, braaacie, to nic takiego się nie stało” !!!!
Drodzy, czy słyszycie co ten człowiek mówi!! Oto Duch Święty pracuje w umiłowanym bracie Jezusa Chrystusa, starając się go przekonać, że to był jednak grzech, że należy go wyznać, przeprosić Boga za upadek i skończyć z nim raz na zawsze, a tu ktoś robi z Niego (Ducha) głupca i powiada nic się nie stało, zostawiając swojemu bratu szeroko otwarte drzwi do wejścia w następny dołek i grzech!!

Zasada działania tego rodzaju kompromisów jest następująca:

Im więcej masz za sobą nieuporządkowanych przed Bogiem kompromisów, tzn. takich z którymi normalnie żyjesz i nie przeszkadzają ci one w twoim chrześcijaństwie, na tym większy kolejny kompromis y grzech będzie cię stać w przyszłości.!!
Ktoś powiedział, że jeśli coś w swym życiu tolerujesz to się tego nie pozbędziesz!

Dzisiaj nie jest czymś niezwykłym Chrześcijanin oszukujący państwo na podatkach, no bo przecież to państwo go „kantuje”, Chrześcijanin, któremu zupełnie nie przeszkadza we wzroście palenie papierosów czy częste „piweczkowanie sobie”, a w skrajnym przypadku spotkacie ludzi (już chyba
nie Chrześcijan) żyjących w cudzołóstwie i nie pozwalających sobie zwrócić żadnej uwagi na ich rzeczywisty duchowy stan.
Jak zwykle zaczyna się bardzo skromnie, od drobiazgów, od „nic nie znaczących” ustępstw, najczęściej w mowie. Tak wiele miejsca Pismo poświęca językowi i temu co wypowiadamy, że warto na ten drobny element zwrócić uwagę, tym bardziej, że od tego zależy czy będziemy „mężami= (niewiastami) doskonałymi” (Jak.3.2).
Kiedy miecz Ducha stawia wyraźną granicę, nie należy jej przekraczać:
nie narzekajcie,
nie obmawiajcie,
o nikim źle nie mówcie,
bądźcie poddani przewodnikom waszym,
bo jest to mundur wyraźnie oznaczony wrogimi znakami i łatwo jest wkroczyć na drogę udawania, że nic się nie stało i spowodować wzrastanie „korzenia zgorzknienia”, nie tylko w sobie samym, ale przed wszystkim u słabszych w wierze. Jest to najprostsza droga do ostudzenia własnej gorliwości dla Pana i zatrzymania się w rozwoju duchowym na poziomie dla wroga zupełnie niegroźnym. Jest to nawet coś znacznie więcej, umożliwia bowiem przeciwnikowi dalszą pracę nad wyrwaniem nas z szeregów wojska o jednakowym kolorze munduru. Może to być znacznie bardziej groźny kompromis; nie ma przecież przymusu bywania na zgromadzeniach.
Pierwszą! najsilniejszą potrzebą zakochanych ludzi jest przebywanie razem, ileż to poezji powstało z powodów rozłąki z umiłowaną osoby.
Takie jest też pragnienie Ducha, który mówi do nas abyśmy:

nie opuszczali zgromadzeń wzajemnych,
jak to jest u niektórych w zwyczaju.

Hebr. 10.25.

Jeżeli więc Duch tego pragnie gorąco, tylko od przeciwnika ducha, czyli ciała pochodzą wszelkie usprawiedliwienia. Miecz, który rozdziela mówi: „nie opuszczajcie” i koniec. Nie ma żadnych innych wyjaśnień, które mogą pochodzić od tego samego Ducha i które mogą być uznane za „duchowe”, bez względu na to jak ładnie brzmią. W ładnie brzmiących samo-usprawiedliwieniach to jesteśmy zwykle bardzo mocni, a nawet tak mocni, że potrafimy i innych przekonać.
To samo Słowo podaje nam setki praktycznych zasad, jak prowadzić życie pełne Ducha i pokoju, w bezpieczeństwie i radości, którą często usiłujemy „wydrzeć” Bogu, wiedząc lepiej, co nam jest do szczęścia potrzebne.
Tak chrześcijanie płyną sobie w dowolnym kierunku, nie tylko nie rozróżniając, kto zwycięża w tej walce, ale nawet nie wiedząc gdzie jest ukryty wróg-ciało. Obaj przeciwnicy – duch i ciało – ubrani w takie same ochronne kolory, całkowicie do siebie podobni, jeden przez drugiego ciągną w swoją stronę. Skoro jednak Jezus „jest cichy i pokornego serca” i „nie będzie krzyczał, ani na ulicy nie usłyszy się jego głosu” duch szybko tą walkę przegrywa.
Wydaje się to nieprawdopodobne, że Ten który „ma wszelką moc na niebie i ziemi” przegrywa z „tym który jest na świecie”, ale to nie Jezus przegrywa, to przegrywa Chrześcijanin, który jest:
słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, oszukującym samego siebie.
Jak. 1.22.

Bracie, siostro, jak wiele wielkich i małych upadków uniknąłbyś w swoim dotychczasowym życiu, gdybyś zamiast budować zamki na piasku, używał ostrego miecza i podejmował decyzje, które są z Ducha.
Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej.
Gal. 5.16.
i zaledwie parę wersetów dalej: kto sieje dla ciała swego, z ciała  żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny.
Gal. 6.8.

Słowo Boże ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, rozdziela wyraźnie  i jednoznacznie, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do tego, który przeciwnik się właśnie odzywa.
Walka którą prowadzimy nie może być:
jakby na oślep, jakbyś w próżnię  uderzał,
2Kor. . 9.26.

Jest to miecz, który musi być używany przede wszystkim do rozdzielania własnego ducha i własnej duszy, nie brata czy siostry. Miecz na tyle delikatny, że świetnie radzi sobie z wybieraniem belek z oczu. Zwróćmy uwagę na kontekst w jakim słowo o mieczu się znalazło. Wersety te stanowią jakby podsumowanie wcześniejszych rozważań o upadku. Od 12w. poprzedniego rozdziału autor listu rozważa przyczyny upadku wielu spośród Izraela, których Bóg powołał, a którzy do pokoju nie weszli.

Bo czyż nie „ ci wszyscy, którzy wyszli z Egiptu, głos Jego usłyszeli?” (3.16).
Czyż my wszyscy, którzy uwierzyliśmy, nie usłyszeliśmy głosu Jego???? Czyż słowo nam zwiastowane ma się nie przydać na nic, z powodu nie  związania go z wiarą tych którzy słyszeli? Może się to okazać trudne i bolesne, lecz wierzę, że to właśnie Ojciec niebieski jako winogrodnik również przy pomocy miecza Słowa, odcina z nas gałęzie nie wydające owocu, o ile mu na to pozwolimy. Sądzę, że  jest to najłagodniejszy sposób pozbywania się własnych słabości, dlatego „przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was Słowo, które może zbawić dusze wasze” (Jak. l,21)

Wierny i miłosierny Bóg pragnie widzieć wszystkie dzieci swoje całkowicie poddane Jezusowi- Słowu Bożemu. Zajdź do komory swojej i pozwól mieczowi Ducha na wykonanie operacji wycinania z twego wnętrza wszystkich kompromisów. Jeżeli odkryłeś, że znajdujesz się w stanie kompromisu i  oziębłości dla Słowa Bożego, to pamiętaj, że Pan nigdy nie zostawia dzieci swoich bez nadziei „a cierpliwość Pana naszego uważaj za ratunek” (II Ptr. 3.15).
Zwróć się z tym, co zobaczysz w lustrze Słowa, do Boga, rozdziel wyraźnie na duchowe i cielesne mieczem Słowa i dziękuj Bogu za to, że nie wspomni ci tego więcej zgodnie z obietnicą swego Słowa.   Nie jest to łatwe i proste i wymaga włożenia ciężkiej pracy starajMY się usilnie wejść do odpocznienia (4.11).
Jeżeli więc, tak często powtarzające się w ustach Pana i w listach ostrzeżenie, abyśmy czuwali i „mieli się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle”, (4.1), ma znaleźć wykonanie w naszym życiu, to: weźmy w rękę miecz Ducha, którym jest Słowo Boże (Ef 6.17) i rozdzielajmy ducha i duszę, abyśmy dobrym bojem bojowali i biegu dokonali.

 aracer.mobi

Zbroja Boża 2 – Tarcza

Jednym z elementów uzbrojenia Chrześcijanina – jest tarcza wiary.
IX.96.

Ef 6.16-17
Stójcie tedy, opasawszy wasze biodra prawdą, przyodziawszy pancerz sprawiedliwości i obiwszy nogi by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego;

A PRZEDE WSZYSTKIM
Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.

Zaczniemy więc od tego, co „przede wszystkim”, czyli tarczy, a później miecza.

Jednym z elementów uzbrojenia Chrześcijanina – jest tarcza wiary. Sposób obrony „klasyczną” tarczą jest chyba każdemu znany i nie potrzeba przedstawiać szczegółowo jak wyglądała walka takim
przedmiotem.
Jak wcześniej pisałem, prowadzimy walkę, której nie widać naszymi oczyma, nie słychać i przeważnie nie jest ona bezpośrednio odczuwalna pozostałymi naszymi zmysłami, choć jej końcowe efekty często aż nadto boleśnie nas dotykają. Właśnie fakt, że „ogniste pociski złego” są niewidoczne dla naszego oka, stanowi ich największe niebezpieczeństwo, a przecież Pismo mówi nam, że będziemy je mogli gasić. Jak mamy się bronić przed czymś czego nie widać??? Dowiemy się, kiedy przyjrzymy się temu co to może być tarcza wiary.

Słowo Pańskie jest wypróbowane, Jest tarczą wszystkim, którzy w nim ufają
Ps. 18.30-31.

O tarczy: Psalmy: 3.4; 5.13; 7.11; 18.3,31,36; 28.7; 33.20; 59.12;
84.10,12; 89.19; 115.9,10,11; 119.114.
W Ps. 118 czytamy, że Słowo Boże jest tarczą wszystkim, którzy w nim
ufają.

Ap. Paweł napisał, że jest to tarcza wiary. Jak wynika z wcześniejszych rozważań wiem, że walka ta toczy się na niewidocznym dla nas terenie i niewidzialnymi dla naszego wzroku narzędziami, czyli właśnie przez wiarę czy inaczej zaufanie. Zaufanie Bogu i Jego Słowu.

Jak działa taka tarcza?

A jak działa zwykła tarcza, taka jaką znamy z filmów czy z muzeów? Przywiązana do ręki, czy trzymana służy do zasłaniania się przed ciosami mieczem, toporem lub lecącymi przedmiotami np. kamieniami.
Oczywiście zależnie od wielkości tarczy trzeba się nią więcej lub mniej namachać. Wydaje się, że najwygodniejsza byłaby dostatecznie duża tarcza, za którą można sobie spokojnie stanąć i tylko przytrzymywać żeby się nie przewróciła, ale niestety byłaby wtedy bardzo niewygodna w czasie innych działań. Boża tarcza ma to do siebie, że rośnie w miarę używania, im więcej korzystamy z niej, tym lepiej potrafimy się nią posługiwać i tym mniej trzeba się napracować w obronie, a też, co jeszcze ważniejsze, coraz mniej ciosów czy pocisków wroga dociera do nas.
Oczywiście, żeby się bronić, trzeba widzieć to przed czym się mamy zasłonić, a jak już wiemy w tej walce nie jest to dostępne dla naszego wzroku. Jakie są zatem „ogniste pociski złego”?

KŁAMSTWA, KŁAMSTWA, KŁAMSTWA w których zawierają się: oskarżenia, krytycyzm, osądzanie, strach, zgorszenia, zgorzknienie i sto innych rzeczy, które zawsze sprowadzić można do jednego: kłamstwa.

O naszym przeciwniku czytamy, że:
złodziej przychodzi, aby kraść, zarzynać i wytracać. Wszystko o czym możemy pomyśleć na temat działań wroga to są kłamstwa, które często są wspierane przez wcześniej nadbudowane (też przez niego) religijne poglądy. Cokolwiek to może być i nie jest zgodne ze Słowem Bożym, bez względu na to jak dobrze uzasadnione jest ognistym pociskiem.

Słowo Boże jest pożyteczne do wykrywania błędów. ( IITym3.16)
W kontekście naszych rozważań możemy bezwzględnie stwierdzić, że jest ono skuteczne do rozpoznawania nieprzyjaciela, jego działań i sposobów walki, używanej przez niego broni i rodzaju pocisków. To dzięki Słowu Bożemu „widzimy, co na nas leci” i możemy nastawić tarczę w obronie
własnej czy kogokolwiek innego.
Dlaczego Pan powiedział: „lud mój ginie, bo brak mu poznania”? Dlatego, że lud, który nie wie przed czym się ma bronić, stoi bezradny wobec nieprzyjaciela, który może w niego bić jak w bęben, bez
jakiejkolwiek reakcji obronnej z jego strony. Taki człowiek (lud) jest po prostu ślepy duchowo, on rzeczywiści nie widzi niebezpieczeństwa, czy zagrożenia, z jednej strony, z drugiej zaś nie zna możliwości Boga i praw, które nadał swemu ludowi np.:

Iz.54.17.
żadna broń ukuta przecinko tobie nic nie wskóra, a każdemu językowi,
który w sądzie przeciwko tobie wystąpi, zadasz kłam,
Takie jest dziedzictwo sług Pana i ich sprawiedliwość ode mnie pochodzi
– mówi Pan
a także wszystko jest możliwe dla wierzącego
czy „wszystko mogę w tym, który mnie umacnia, w Chrystusie Jezusie„

a przecież czytamy też, że:
II Król. 6.16.
więcej jest tych, którzy są z nami niż tych, którzy są z nimi.

Tak więc Słowo Boże otwiera nasze oczy na to, czym nas traktuje nieprzyjaciel, oraz na nasze możliwości obrony. W jaki sposób, znając już ataki przeciwnika, używamy tarczy wiary?
Jakub podaje nam następujący sposób:
Jak.4.7.
przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was

Z zacytowanych na początku wersetów wynika, że są dwa sposoby przeciwstawiania się diabłu:
obrona tarczą (defensywa) i atak mieczem (ofensywa), możliwa jest też obrona mieczem. Słowo użyte przez autora jest bardzo dobre tzn. przeciwstawiać się.
Mamy przeciwstawiać się diabelskim działaniom, kłamstwom, Słowem Pańskim, (które jest) wypróbowane i jest tarczą wszystkim, którzy w nim ufają. dotyczy to wszystkich dziedzin życia, które zgodnie z wolą Boga powinno być obfite we wszystkim.
Przeciwnik atakuje nas takimi pociskami jak: ubóstwo, choroby, grzech, po czym wmawia w nas kolejne kłamstwa, że to Bóg tak chciał. Ostrzega nas przed tym Jakub.

Jak. 1.16-17 . Nie błądźcie, umiłowani bracia moi. Wszelki datek dobry i doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia.

Kontekst poprzedzający te wersety mówi o kuszeniu, lecz zakończenie odnosi się do wszystkiego – od Boga pochodzi wyłącznie DOBRO i jest to konsekwentny ciąg dalszy nauczania Jezusa, który pokazał nam, że „nikt nie jest dobry, tylko Bóg jedynie”.

Tak więc pociski złego, złe same w sobie, mogą spowodować błąd w postaci przypisywania ich Bogu – jak to miało miejsce u Joba. Taka postawa jest błądzeniem. Twierdzenie, że Bóg uczy kogoś jakichś
prawd duchowych przez sponiewieranie go nieszczęściem, grzechem (np. upicie, czy choroba) Biblia nazywa błędem.

Obawy, strach,
Dość jednoznacznie odnosi się Słowo do strachu – jest to duch, który nie pochodzi od Boga,
„Gdyż nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy, miłości i trzeźwego myślenia”.
W wypowiedziach Jezus strach został przeciwstawiony wierze kilka razy:
„Czemu jesteście bojaźliwi, małowierni”
Zatem strach jest kolejnym pociskiem złego, który możemy odpierać tarczą wiary.

Ponieważ kłamstwo najczęściej operuje w dziedzinie myśli, tam odbywa się główna część walki. Kilka przykładów, takich najgrubszych i najłatwiej rozpoznawalnych pocisków złego. Kiedy przychodzi do głowy myśl: „Bóg cię nie kocha” Słowo Boże natychmiast daje nam odpowiedź, że jest to błąd (nieprawda, kłamstwo), ponieważ „tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał”.
Zatem w pierwszym etapie walki rozpoznajemy kłamstwo – pocisk skierowany do nas. W drugim etapie „wystawiamy” ten sam werset jako tarczę której ufamy i zasłaniamy się przed trafieniem w nas kłamstwa, mówiąc np.:
„zobacz stary, nie masz co się wysilać, bo tu jest napisane co innego”.

Podobnie, gdy przychodzi (przylatuje) nam do głowy: „no, teraz to już tak zgrzeszyłeś, że nie masz nawet po co myśleć o Bogu” WIEMY, że „krew Jezusa Chrystusa oczyści nas od wszelkiego grzechu” wystawiamy ten werset jako tarczę odbijającą ognisty pocisk. Podobnie ma się sprawa z tysiącami trudności, które trafiają się w codziennym życiu, jest tylko jeden warunek musisz WIEDZIEĆ, że to jest pocisk pochodzący od przeciwnika i mieć wiarę w to, że Słowo Boże jest tarczą. Jeżeli tego nie wiesz, giniesz, bo brak ci poznania.

Kiedy taka tacza nie jest skuteczna? W liście do Hebrajczyków znajdujemy odpowiedź, na pytanie dlaczego jest to tarcza wiary. Otóż:
Hebr. 4.2
tamtym słowo usłyszane nie przydało się na nic, gdyż nie zostało powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli.

Tak więc, również Słowo, jako tarcza służąca do obrony, jest nieprzydatna jeżeli nie wiąże się z wiarą. Można znać na pamięć całą Biblię i nie mieć z tego żadnego pożytku.
Przeciwstawianie się diabłu, polega więc na tym, że rozpoznajemy dzięki Słowu Bożemu, które jest w nas, atak, miejsce w które jest skierowany i zasłaniając się tarczą wiary „gasimy” ogniste pociski.
Zaraz na samym początku opisu zbroi Paweł mówi: „stójcie tedy”. Czasami wymaga to faktycznie długiego stania w samym środku huraganu pocisków.
Nie wiadomo jak długo trzeba będzie stać, lecz obietnica jest taka, że przez wiarę i cierpliwość dziedziczymy obietnice.

Dalej jest miecz Ducha, którym jest Słowo Boże. O sposobie używania miecza do ataku nieprzyjaciela. Przeciwstawianie się diabłu ma nie tylko wymiar bierny tj. obronny (defensywny), jest tu również miejsce na naszą aktywność – atak. Używanie miecza Ducha jest niezwykle skuteczne i powinno być
doświadczane przez każdego chrześcijanina, szczególnie jeżeli chodzi o walkę o innych ludzi, jak np. walka ap. Pawła w modlitwach o każdy zbór, o czym możemy przeczytać w jego listach.
Np.: Fil.1.9, Koi. 1.9, ITes.2.14, 3.10.

Zbroja Boża 3 – miecz

сколько стоит seo продвижение

Zbroja Boża 1 – Walka


Ef. 6.16-17
Stójcie tedy, opasawaszy „wasze biodra prawdą, przyodziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju, a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.

Chciałbym, abyśmy rozważyli wyposażenie wojenne, jakie każdy chrześcijanin dostaje od Boga. Zaczniemy od zobaczenia w jakiego rodzaju wojnie bierzemy udział, po czym przyjrzymy się poszczególnym elementom uzbrojenia czy, jak to nazywa Słowo Boże, „zbroi Bożej”. Jak to ma zwykle miejsce przy rozważaniu Słowa Bożego ilość informacji zawarta w tekście jest olbrzymia, będziemy musieli się przyjrzeć nieco dokładniej temu, co tu jest zawarte.
Jak dowiadujemy się ze wstępu do wykładu z chrześcijańskiego uzbrojenia:

w. 12.
bój toczymy nie z ciałem i z krwią, lecz z nadziemskimi władzami, ze
zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Co to dla nas oznacza? Przede wszystkim to, że musimy się coś na temat przeciwnika oraz prowadzonej przez niego walki dowiedzieć oraz sposobów obrony i ataku jakie możemy stosować wobec niego.

Oczywiście wiemy, że cokolwiek Słowo Boże nam zaleca, jest to z pewnością dobre i właściwe, stąd nie ma sensu zastanawiać się nad tym, czy „proponowana nam zbroja” jest właściwa, jakkolwiek w każdym innym przypadku należałoby to zrobić, skoro wątpliwa byłaby użyteczność tarczy do walki z czołgiem lub procy do walki z pszczołami. Tak więc, nie wdając się na razie w poszczególne elementy zbroi, z pewnością wiemy, że są one właściwe do prowadzonej przez nas walki.

Na początku najważniejszą informacją jest to, że bój toczymy z
– nadziemskimi władzami
– władcami tego świata ciemności
– złymi duchami
te trzy określenia dotyczą tego samego przeciwnika diabła. Waga tej informacji polega na tym, że nie będą przydatne nam żadne zdolności „ciała i krwi”. Wielu chce polegać na sobie i swoich zdolności sądząc, że dadzą sobie radę, lecz Pismo poucza nas, że:

I Kor 2.14.
rzeczy które są z Ducha, należy duchowo rozsądza

Wers ten dotyczy oczywiście bezpośrednio spraw dotyczących Ducha Świętego, lecz i inne duchy (jak czytamy: złe) nie mogą być inaczej rozeznawane jak duchowo. Po prostu potrzebny jest właściwy aparat, zmysł. Jak nie mierzy się długości stołu woltomierzem, ani jego ciężaru centymetrem, tak i do duchowych rzeczy trzeba przykładać duchową miarę. Prowadzimy walkę, której nie widać naszymi oczami, nie słychać i przeważnie nie jest ona bezpośrednio odczuwalna pozostałymi naszymi
zmysłami, choć jej końcowe efekty często aż nadto boleśnie nas dotykają. Właśnie fakt, że „ogniste pociski złego” są niewidoczne dla naszego oka stanowi ich największe niebezpieczeństwo, a przecież Pismo mówi nam, że będziemy je mogli gasić.

W słowach „weźcie całą zbroję Bożą” też jest zawarta pośrednio bardzo ważna informacja. Otóż, po pierwsze: okazuje się, że do jej ubrania potrzebny jest pewien wysiłek (weźcie), a po drugie: że
potrzebna jest cała zbroja, a nie jej części, czy nawet większość. W czasie walki każdy brak może okazać śmiertelnym zagrożeniem. Nikogo nie zdziwi żołnierz ranny w głowę, który poszedł do walki bez przyłbicy (chyba, że jego głupota).
Po trzecie: nie jest to nasza zbroja, ale Boża tzn. w całości dana nam przez Boga. Skoro tak, to możemy mieć pewność, że jest to zbroja doskonała, bo
wszelki dar dobry i doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości (Jak. 1.17).

Oczywiście to wszystko nie jest o tak, sobie. Jaki jest cel tej całej „parady”?
Abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego , ostać się.

To, że mamy złe dni, wiedzą pewnie wszyscy, prawda? Ale co wtedy robimy? Czy w ogóle coś robimy, czy zatapiamy się w swoim żalu? A jednak okazuje, że właśnie w „dniu złym” nie tylko mamy „coś zrobić”
ale, „dokonać wszystkiego” i nie jest to sztuka dla najlepszych tylko.

Zbroja Boża 2 – tarcza

яндекс запросы слова

Skrót

Nie będę się sprzeczał z tym, co dalej. W rzeczywistości jestem zdumiony tym, że jest tak wiele dyskusji na ten temat. Paweł z pewnością napisał wystarczająco z punktu widzenia obu stron, aby wykazać, że “oni” idą ręką w rękę i faktycznie, jego listy demonstrują, że jeden miał za zadanie prowadzić drugiego. Przytaczanie kolejnych rozdziałów i wersetów wywoła tylko jeszcze więcej sprzeczek. Chcę zaoferować skrót poza POZBAWIONE WIARY argumenty drugiej strony.

Właśnie ponownie przeczytałem ten tekst i zatrzymałem się na krótko przy wyraźnej arogancji moich słów, … więc zapytałem. Odpowiedź zdumiała mnie – potwierdziła to, co starałem się mówić tak często przy małych efektach. Rozdziały i wersety przyjmowane intelektualnie będą zawsze prowadzić raczej z dala od Niego niż do Niego. Biblia nie jest Źródłem. Zadaniem Biblii jest prowadzenie do Źródła. Dlaczego tak nie jest, łatwo można zobaczyć.

Wracając do istoty, co to za przyczyna? — “Zakon a Łaska”.  Codziennie mam do czynienia z ludźmi, którzy są głęboko dotknięci poczuciem winy i wstydu, do tego stopnia, że nie mogą dosłownie funkcjonować. Inni zaś przy swej samo-sprawiedliwości żyją w totalnym braku obecności i mocy Bożego Ducha.

Niektórzy z nich przedkładają swój punkt widzenia nad sprawę (często bez uświadamiania sobie, że to robią), równocześnie okazując jak głęboko znajdują się w więzach wroga. Udzielają wypowiedzi „z pozycji” ugruntowane zarówno na doktrynie „łaski”, która uniemożliwia im stukanie do drzwi Ojca o większy wpływ na ich życie Jego Ducha, zgodnie z poleceniem Jezusa. Lub z pozycji „Zakonu”,  o którą stale się potykają… zamiast pozwolić mu uczyć ich i prowadzić do picia w głębokościach Duch Bożego, w celu uwolnienia.  Jaki jest skrót, który przenosi nas gwałtownie wokół wszystkich kłótni. Zdumiewającym skrótem jest proste posłuszeństwo PRZYKAZANIU. Gotowi?

Scena: Piotr pyta Jezusa….
– Hej, jeśli ktoś niesprawiedliwie mnie potraktuje i stale mnie tak traktuje to jak często powinienem mu przebaczać, czy siedem razy?  – Nie – odpowiedział Jezus – siedemdziesiąt siedem razy.

Weź sobie kalkulator 70 x 7 = 490. Czterysta dziewięćdziesiąt razy za to samo wykroczenie. Lecz w rzeczywistości Jezus mówi, że nie może być żadnego ograniczenia na przebaczenie…tak jak nie ma ograniczeń na Boże przebaczenie. Jezus użył do tego całkiem praktycznych terminów… „Nie możesz oczekiwać skutecznej modlitwy” (o czym właśnie informował, aby przezwyciężać wszelkie przeszkody do działania w mocy i obecności Bożej), „jeśli nie przebaczycie każdego złego popełnionego przeciw tobie”.
Przebaczenie.. to skrót przez wszystkie kłótnie. Skrót do życia w absolutnej mocy i obecności Bożego Ducha.

Bradcullen33316@yahoo.com   www.ministryofspirit.comсоздание раскрутка продвижение сайтов

Siedem prostych tajemnic 01

Cullen Brad

TAJEMNICA #1 –
Przystąp do Boga zuchwale i
wytrwale AŻ DO uzyskania wyniku.

Oto jeden z tych dziwnych lecz absolutnie prawdziwych paradoksów: Jeśli nie nauczymy się pełnej mocy modlitwy, nie osiągniemy tego, o czym będziemy mówić tutaj jako o dynamicznej wierze.

Dynamiczna wiara jest zdefiniowana jako potężna, skuteczna, wykonująca dzieła, powodująca trzęsienia ziemi wiara. Bez dynamicznej wiary nie jesteśmy w stanie modlić się z mocą – jest to tylko paradoks, dopóki nie spojrzymy na to w całości. Między dwoma oddzielnymi rzeczami, które są połączone w JEDNĄ POTĘŻNĄ JEDNOSTKĘ tworzy się napięcie – uwalniane w postaci STWÓRCZEJ ENERGII i celu.

Jak zaangażujemy się modlitwę pełną mocy? Przez zatrudnienie dynamicznej wiary. W jaki sposób osiągamy dynamiczną wiarę? Przez zaangażowanie w modlitwę mocy. Ta widoczna sprzeczność kończy się z chwilą, gdy zrozumiemy, że zaangażowanie w modlitwę mocy jest dynamiczną wiarą. Dynamiczna wiara jest modlitwą pełną mocy. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć z tego nic, jeśli będziemy trzymać się tradycyjnego, religijnego rozumienia tego, co nazywamy „modlitwą”.

Sprawdzian stanu faktycznego: Jaki obrazek pojawia się niektórym z nas, w naszych umysłach, gdy słyszymy słowo „modlitwa”? Czy można spokojnie założyć, że będzie to coś zupełnie innego niż druzgocące tradycje polecenia udzielone przez Jezusa? Tradycyjny obraz jest taki, że jest to ktoś szacownie i z respektem zaczynający przemawiać do Wszechmogącego: „0, Boże, jeśli taka jest twoja wola…..” po czym następuje jakaś niewyraźna prośba lub coś innego. Kpię sobie z tego. Dlaczego?
Ponieważ istotą TAJEMNICY #1 jest to, aby przystąpić do Boga tak, jakbyśmy zrobili to w stosunku do dobrego przyjaciela. Na tyle dobrego, że nie obawiamy się iść do niego w środku nocy obudzić go i sprawić, aby nam pomógł w problemie. Przyjaciel na tyle bliski, że nie musimy do niego przychodzić z respektem. Jezus powiedział, aby wymusić pomoc na tym przyjacielu, nawet do miejsca zuchwalstwa, całkowicie bez szacunku dla jego pozycji. Mamy walić do jego drzwi i powiedzieć mu zuchwale, że jesteśmy w potrzebie! Mamy domagać się i tłuc w te drzwi tak długo, aż wstanie i zaspokoi naszą potrzebę. Ja tego nie powiedziałem – to powiedział Jezus. Podkreślił to mówiąc, że jeśli „przyjaciel” nie dlatego wstanie i da nam to, czego potrzebujemy dlatego, że jest naszym przyjacielem, to zrobi to z powodu naszego natręctwa (braku respektu) i uporu. Jeśli mamy jakikolwiek respekt dla Jezusa to czy nie miałoby sensu zacząć podążać za Jego poleceniami wskazującymi jak się modlić?

Opowiadałem już historię (znieście powtórzenia) o córce dyrektora Chrześcijańskiego Uniwersytetu z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, która wściekła się na mnie z powodu tego, w jaki sposób odpowiedziałem na jej pytanie zadane w grupie około 15 studentów, z którą się dzieliłem Słowem. Pytanie brzmiało:
– Dlaczego mam zwracać jakąkolwiek uwagę na to, co mówisz? Czy to, jak się modlisz, różni się czymkolwiek od tego, jak ja się modlę?
– Różnica jest taka, – odpowiedziałem po kilku chwilach oczekiwania na prowadzenie – że gdy ja się modlę, wiem, że otrzymam odpowiedź dokładnie według tego, o co się modlę.

Mówię o tej historii tutaj dlatego, że on poszła do domu, zamknęła się w swej sypialni i modliła się do Boga:
– Jeśli ten obrzydliwy typ (to ja) może otrzymywać odpowiedzi na swoje modlitwy to dlaczego ja nie mogę, na swoje?

Ta historia miała swój dalszy ciąg kilka dni później w rozmowie telefonicznej z profesorem tej klasy. Okazało się, że zamknęła się pokoju i modliła w ten sposób przez kilka godzin w wyniku czego, została uzdrowiona! Wyobraź sobie, nie nauczyła się modlić ode mnie, po prostu wściekła się i poszła do domu, zuchwale i cierpliwie modliła się do Źródła DOPÓKI nie otrzymała odpowiedzi na swoje pytanie. Życzyłbym sobie, aby tylko połowa z ludzi, którzy do mnie piszą próbując mnie korygować, zamiast tego wściekła się na mnie i poszła do Boga, i zuchwale, z cierpliwością domagała się tego, aby wiedzieć dlaczego ja otrzymuję odpowiedzi na moje modlitwy, a oni nie! Ponieważ, szczerze mówiąc, oni nigdy nie piszą do mnie, że mają lepszy sposób. Po prostu piszą, że ja się mylę! Oczywiście, z drugiej strony, jest o wiele więcej osób, która piszą, że teraz ich życie zostało zmienione, ponieważ idą za poleceniami Jezusa. Przy okazji, to nie są tylko instrukcje Jezusa – to sposób w jaki się modlił. Możesz o tym przeczytać w całości w moim artykule pt: „Wyjdź i pozostań”.

Ludzie często piszą do mnie pytając:
– Skąd mogę wiedzieć, że to, o co się modlę, jest zgodne z Bożą wolą i Jego czasem, zanim zacznę się modlić?
Jest to wspaniałe pytanie – przede wszystkim, któż chciałby się modlić przeciw Bożej woli? Ja nie! Częściowo odpowiedź znajdziemy rozważając cytowaną historię.
Przede wszystkim zwróćmy uwagę, że ta kobieta nie traciła czasu. Poszła bezpośrednio do jej jedynego doskonałego Tatusia i powiedziała:
– Jak to możliwe, że ja nie?

Widzisz, w tym dniu wydarzyło się kilka rzeczy w tej klasie, które udowodniły jej, że nie tylko mówię lecz, że wiem o tym z doświadczenia, o czym mówię i pojawiły się poste dowody na to. Oto proste pytanie, które pozwoli ci zrozumieć „skąd zmierzam”.
Czy sądzisz, że gdy poszła zapytać Tatusia, „jak to możliwe, że ja nie?” to odezwał się potężny głos z nieba i powiedział jej:
– PONIEWAŻ TO JEST MOJĄ WOLĄ, ABYŚ BYŁA CHORA i nie jesteś jeszcze gotowa, aby modlić się w ten sposób.
Ona była/jest Jego dzieckiem i nie miała wątpliwości, co do tego, że On odpowie jej i tak się stało! Taka była istota instrukcji Jezusa – jeśli my, jako niedoskonali rodzice nie pozwolilibyśmy naszemu dziecku na chorobę, gdybyśmy byli w stanie – to nie ma takiej możliwości, aby nasz Doskonały Rodzic nie odpowiedział i nie odpowiadał w przyszłości – jeśli przystąpimy do Niego z taką samą dynamiczną wiarą i pełną mocy modlitwą jak ta młoda kobieta do swojego jedynego doskonałego Ojca.

Wracając do pytania: „Skąd mogę mieć pewność, że modlę się zgodnie z wolą Boga i Jego czasem, zanim zacznę się modlić?”. Jest kilka rzeczy, o których wiem na pewno, że są wolą Bożą a czas na odpowiedź zawsze jest: TERAZ. Na przykład, wiem, że zawsze jest Jego wolą, abyśmy byli całkowicie zanurzeni w Jego Świętym Duchu. Wiem, że zawsze jest Jego wolą, aby każdy znalazł życie wieczne w Nim, TERAZ.
Wiem, że zawsze jest Bożą wolą, aby każdy został uzdrowiony z każdej choroby, TERAZ. Boży czas to: TERAZ. Niemniej jednak, wiem również, że czasami ludzie nie są gotowi, aby przyjąć uzdrowienie i uwolnienie, ponieważ to jest sprzeczne z ich własnym pojmowaniem tych rzeczy. Bywa również tak, że ludzie sami są przyczyną swoich chorób, które są wywołane ich licznymi problemami z myśleniem. Po prostu spójrzcie, ostatniej nocy, ktoś przysłał mi następującego maila:
„Mam do ciebie takie pytanie, Brad: czy zgodnie z twoim doświadczeniem grzeszne warownie takie jak zgorzknienie i nieprzebaczenie musza zostać odpokutowane, zanim będzie można doświadczać autorytetu w duchu nad czymkolwiek, co powoduje chorobę. Wspominałeś w swoich artykułach, że duchowe konflikty mogą zatrzymać uzdrowieni czy uwolnienie. Czy te rzeczy muszą być najpierw rozeznane i załatwione, zanim jakiekolwiek uwolnieni i uzdrowienie może się wydarzyć? Czy w ten sposób szufladkuję Boga czy też są to duchowe prawa, które nas dotyczą”.
Faktem jest, że zazwyczaj zgorzknienie i nieprzebacznie wywołują choroby. Dopóki nie zostanie załatwiona leżąca u podstaw przyczyna to taka osoba nie może ubiegać się o Boże uzdrowienie. To naprawdę jest tak proste. Czy to zmienia Bożą wolą lub czas? NIE! To są sprawy, które należy załatwić – sprawy, które należy załatwić TERAZ. Rzeczywistość jest taka (i jest to tylko jeden prosty przykład), że jeśli ktoś kontroluje ludzi czy sytuacje poprzez zgorzknienie i nie chce się tego pozbyć, i JEŚLI zgorzknienie jest przyczyną choroby to często jest tak, że trzeba najpierw rozprawić się ze zgorzknieniem, zanim może mieć miejsce uzdrowienie.

Wracając do pytania: „Skąd mogę mieć pewność, że to, o co się chcę modlić jest Bożą wolą i w Bożym czasie, zanim zacznę się modlić?” Po pierwsze: zrozum, że Bóg zawsze pragnie i jego celem zawsze jest („wolą”), aby wszyscy byli doskonale zdrowi. Po drugie: zawsze jest to w Jego czasie. On szanuje ludzkie wybory, jednak jeśli ktoś czerpie drugorzędne korzyści z choroby to lepiej odkryjmy taki fakt i zobaczmy czy są gotowi wybrać lepszą drogę – zanim zaczniemy się modlić.

Lub, być może lepiej stwierdzić:
– Pomódlmy się o odkrycie ukrytej przyczyny. W jaki sposób modlić się o rozeznanie? Przez zastosowanie PROSTEJ TAJEMNICY #1 tak: Przystąp do Boga zuchwale i wytrwale, AZ DO otrzymania odpowiedzi.aracer.mobi

Siedem prostych tajemnic #2

Cullen Brad

TAJEMNICA #2 –
Możesz zdobyć i używać tej samej
wiary, którą miał Jezus – „Bożej wiary”.

(wszystkie cytaty z ew. Jana 14, 15, 16)

Jednym z najbardziej zdumiewających fragmentów Biblii (z mojego punktu widzenia) jest następujące stwierdzenie, które Jezus poczynił w języku oryginalnym: „Miejcie Bożą wiarę!” (Bożego rodzaju). Z kontekstu wynika, że mówił o tym, że możemy zdobyć i używać wiary tego samego rodzaju, którą On pokazywał, aby robić te same rzeczy, które On robił. Właśnie w mocy przemówił do drzewa figowego, ono uschło i obumarło, z tego powodu! Postaram się teraz wydostać nieco więcej z tego fragmentu, niż kiedykolwiek dotąd.

W skrócie było tak, że któregoś dnia Jezus był głodny i podszedł do drzewa, aby zobaczyć czy nie ma na nim fig. Niestety były tylko liście i z pewną dozą irytacji powiedział:
– Niechaj nikt już na wieki nie jada z ciebie owocu!

Uczniowie to słyszeli i zapamiętali to, co powiedział. Następnego dnia, gdy przechodzili obok tego drzewa:
– Patrzcie! – powiedział Piotr z widocznym zaskoczeniem – drzewo figowe, które przekląłeś uschło aż do korzeni.

Jezus mówi więc do nich:
– Nie dziwcie się, możecie równie dobrze robić to samo. Powiem wam jak:
Osiągnijcie i używajcie takiej samej wiary jaką widzicie u mnie. Nauczcie się przemawiać z mocą do duchowej rzeczywistości a będziecie w stanie robić te same rzeczy.

To, co tu napisałem jest dla mnie nieuniknionym wnioskiem w związku z kontekstem. Te cztery wersy, następują natychmiast po owym wydarzeniu i Jezus stwierdza:
– Miejcie wiarę Boga – lub inaczej „Bożą wiarę”.

Możemy rozważyć tutaj pytanie: Dlaczego tak niewielu z pośród nas wierzy w niektóre rzeczy, które powiedział Jezus? Przykład: „Każdy kto wierzy, będzie czynił te same cuda, które widzieliście, że ja czynię„.  Oto inne pytanie: Co powiedział Jezus na problem, z którym się spotkali uczniowie, gdy nie mogli wypędzić pewnego szczególnego demona? „Dlatego, że nie macie wystarczająco wiary.

Uczniowie Jezusa mogli otrzymać od Niego właściwą odpowiedź, ponieważ byli wystarczająco szczerzy, aby Go zapytać, dlaczego nie mogli tego zrobić. Ciągle zaskakuje mnie to jak wielu ludzi, którzy twierdzą, że wierzą, wydaje się chować za doktrynami, aby usprawiedliwić swoją niewiarę i swoją niezdolność do czynienia tego, co Jezus powiedział, że będziemy robić jeśli uwierzymy – i inaczej niż w przypadku uczniów, nie stać ich na tyle szczerości w ich relacji, aby zapytać:
– Dlaczego ja nie mogą?

Być może powinniśmy przyjrzeć się symbolice drzewa figowego?
Być może, iż tym, co faktycznie Jezus zademonstrował zabijając słowem mocy drzewo figowe, które nie miało fig to pokazanie nam w jaki sposób pozbyć się z naszego życia „drzew”, które ubrane w liście, dobrze wyglądają, lecz przy bliższym przyglądnięciu się nie przynoszą owoców? Jezus nie powiedział tego dokładnie, więc nie zamierzam spekulować. Niemniej, ten szczególny wniosek wydaje się mieć tyle samo sensu, co stworzone przez ludzi doktryny na temat tego wersu, więc cóż złego miałoby być z odrobiny spekulacji?  To, co Jezus wyraźnie mówi to fakt, że mamy tą samą wiarę Bożego rodzaju, którą On miał i której, w kontekście całego zdarzenia, właśnie użył do uśmiercenia drzewa!

Popatrzmy kolejno:
Podszedł do drzewa, ponieważ miało liście, a On był głodny. Gdy zbliżył się zobaczył, że nie ma na nim fig. Przemówił do niego w taki sposób, że uczniowie stwierdzili, że było to „przeklęcie” i drzewo uschło całkowicie, aż do samych korzeni.

Jeśli przyjrzymy się bliżej temu brakowi „owocu” (w tym szczególnym przypadku „wiary”) w naszym własnym życiu, czyż nie powinniśmy popatrzeć wstecz na trudności, powiedzmy na „drzewa”, które zajmują miejsce w naszym ogrodzie i przekląć je? Jeśli podążymy tą alegorią dalej badając w naszym życiu drzewa, które nie przynoszą owocu – możemy dostrzec, że maja liście, tj religijne tradycje i działalność, które obiecująco wygląda (podobnie jak wyglądały dla Jezusa liście na figowym drzewie), lecz niczego nie przynoszą. Być może jest już czas na to, aby je przekląć i powiedzieć: „Tak jest, jesteś całkowicie bezproduktywne i nie zamierzam już z ciebie kiedykolwiek jeść!” Po czym usiądź i patrz jak usycha i umiera. Następny wniosek działania w Bożej wierze to pytać u Źródła: pytaj Tego, którego Jezus powiedział, że pośle, aby nas prowadził do prawdy.
Istotą działania w Bożej wierze jest pytanie Źródła: pytaj Tego, którego Jezus obiecał posłać, aby nas prowadził do prawdy.

Zakończmy tą TAJEMNICĘ #2 drobiną duchowej logiki wprost z biblii.
Jezus powiedział tak:
– Gdy przyjdzie Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę.

Bądźmy na tyle odważni, aby pytać Go o prowadzenie.
– Duchu prawdy, Jezus powiedział, że jeśli uwierzymy to będziemy w stanie czynić wszystko to samo, co ty czyniłeś. Czy to prawda? Co więcej, Duchu prawdy, Jezus powiedział, że mamy zdobyć tą samą wiarę, którą On miał, i o której wyraził się: „Boża wiara”. Czy mamy mieć taką wiarę?

Ciarki chodzą mi po plecach, dosłownie, gdy to piszę. Czy wiesz o tym, że Duch Prawdy odpowiada na takie pytania? Zdecydowanie: „tak!” Czy wiesz w jaki sposób możesz sprawdzić Jego odpowiedź? W tym samym wersecie, w którym Jezus mówi, że: „Duch prawdy wprowadzi was we wszelką prawdę” potwierdza to: „ponieważ nie będzie mówił od siebie” – zaraz w następnym wersecie mówi: „On mnie uwielbi„. Widzisz to? Duch prawdy, Ten, którego Jezus posłał nie sprzeciwi się niczemu, co powiedział Jezus.

NIE! Sprzeczności pochodzą od tych, którzy mówią, że wierzą w Biblię, a jednak nie chcą przyjść do Niego. Jezus powiedział: „badacie Pisma, bo sądzicie, że w nich macie żywot wieczny, lecz one składają świadectwo o mnie, lecz wy nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć żywot (J 5:39,40).

Czym jest obiecany przez Jezusa żywot? Życie Ducha prawdy wylane na nas. Oto werset do zapamiętania: „Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was, wszystkiego i przypomni wam, co wam powiedziałem.
(J 14.26).

Spójrzmy, że Jezus powiedział te same słowa w nieco inaczej: „gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ocja, Duch Prrawdy, który od Ojca wychodzi, złoży świadectwo o mnie” (15:26). „Lecz Ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, żebym Ja odszedł, bo jeśli Ja nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was” (16:7).

Czy powinniśmy ignorować takie przeznaczenie? Jakie przeznaczenie? Być na ziemi tym, czym Jezus był i robić to, co robił Jezus – stosując

TAJEMNICA #2 – tj.: osiągając tą samą wiarę, jaką miał Jezus – Bożą wiarę.

bradcullen33316@yahoo.com

topod

Siedem prostych tajemnic #3

Cullen Brad

#13 Marzec 2004

TAJEMNICA
#3-

Unikaj duchowych konfliktów –
zwróc się do NIEGO.

Wiele lat temu odkryłem coś, co było dla mnie zdumiewającym odkryciem.
Jedną z podstawowych ingerencji w chodzenie w dynamicznej wierze i
modlitwie mocy jest obecność duchowych konfliktów. Jest mnóstwo
różnorodnych warunków, które wywołują duchowe konflikty. Duchowe
konflikty mogą jątrzyć w świadomości, ale mogą być również stłumione
czy zepchnięte do podświadomości tak, że nie ma żadnych śladów po nich
na powierzchni podczas, gdy sieją spustoszenie w podświadomości.
Częściowo to odkrycie było wynikiem pracy z psychiatrą, którego
praktyka lekarska ograniczona była do wyznających chrześcijaństwo i
wierzących w to, że Biblia jest czymś więcej niż zwykłym zbiorem
„inspirowanych pism”.

Kiedy przychodził do niego nowy pacjent, wskazywał na „J.B. Phillips
Student Edition of the New Testamtent” (Nowy Testament dla studentów.
J.B. Philips’a), który mu dałem i mówił:
– Wszystko, co robię jeśli chodzi o leczenie pacjenta kręci się wokół
relacji z Jezusem i tą księgą. Jeśli do pewnego stopnie nie wierzysz,
że Jezus Chrystus i ta księga ma wpływ na twoje życie to będziesz
musiał poszukać sobie kogoś innego. Jeśli chcesz mogę ci polecić.

To była jego mowa powitalna wobec nowych pacjentów, którą niezmiennie
zaczynał rozmowę z nimi. Spotkałem go po raz pierwszy 40 lat wcześniej
w małym ewangelicznym kościółku w Płn. Kaliforni. Był to jego ostatni
rok pobytu w wielkim, stanowym szpitalu psychiatrycznym, a ja
zarządzałem firmą przewozową produktów leśnych. To początkowe spotkanie
przerodziło się w bliską, długotrwałą przyjaźń. Jedną z niesamowitych
jego cech było to, że „wiedział”, że pacjent miał przeznaczone popełnić
samobójstwo. Dalej nie znał takiej terapii, leków czy innego
psychiatry, który mógłby odwrócić ten ewentualny akt samobójczy, dopóki
nie odkrył jak modlić się o tych ludzi. Nigdy więcej samobójstw! Więcej
na temat naszej przyjaźni można znaleźć w małej książeczce pt.:
„Otwieranie skarbnicy Bożych darów”.

Ten sam rodzaj duchowych konfliktów, który powoduje emocjonalne
problemy i umysłowe choroby może bardzo ograniczyć zdolność do
zdobywania dynamicznej wiary i pełnej mocy modlitwy. Z drugiej strony,
dynamiczna wiara i modlitwa mocy mogą wyrugować te konflikty – widoczny
paradoks.

Pozornie nierozwiązalne różnice w relacjach: zgorzknienie;
nierozwiązany gniew czy poczucie winy; działanie w sprzeczności z
systemem wartości jednostki to tylko kilka rzeczy, które otwierają
drzwi duchowym konfliktom. Oto cztery bezpośrednio duchowe rzeczy,
które ograniczają naszą zdolność do funkcjonowania w wierze i mocy.

1. Trzymanie się religijnych dogmatów i nie patrzenie naprawdę. Jezus
powiedział:
– ..I tak to dla zwyczajów waszych uczyniliście nieważnym Słowo
Boże (Mat 15.6 BWP)

2. Bycie pod przykryciem duchowego autorytet, który jest zarówno bez
mocy jak i tłamszący. Odkryłem to „przypadkowo” jednej nocy, gdy
usługiwałem w innym mieście. Zgromadzenie składało się z ludzi,
którzy zostali „nawróceni” czy „zbawieni” przez pobliską misję.
Pastorskie małżeństwo było starej daty, pokorni, duchowi wojownicy,
wobec których żywiłem najgłębszy szacunek. Zostałem przedstawiony i z
moich ust wyszły słowa;
– Znając was dwoje, przypuszczam, że nie muszę prosić o pozwolenie, aby
mówić czy robić to, co Duch Święty chce, abym zrobił czy powiedział?

Oboje gorliwie pokiwali głowami. Coś we mnie w tej chwili „puknęło”,
czego nie rozumiałem. Tej nocy były cuda i uzdrowienia w tym kościele –
takie jakich nie widziałem od chwili, gdy przestałem być pastorem. Od
tej chwili, tak długo jak długo usługuję jako gość w zborach, nigdy nie
doświadczyłem letniości. Dlaczego? Ponieważ nie pojadę nigdzie, dopóki
przywództwo kościoła nie udzieli mi pozwolenia na powiedzenie
wszystkiego, cokolwiek Bóg wskaże mi, aby powiedzieć, lub nie.

3. Widoczne konflikty biblijne, gdy jedna część Biblii zdaje się mówić
coś zupełnie sprzecznego z inną częścią. Podam tutaj coś, co jest tylko
jednym z wielu ważnych przykładów i wpadnięcie w taką pułapkę będzie
gasić zdolności do otrzymania dynamicznej wiary i modlitwy mocy. W 23
rozdziale ew. Mateusza, w oryginalnym języku, Jezus całkowicie wyraźnie
stwierdza, że nie powinno być ani liderów ani nauczycieli z wyjątkiem
jednego „Chrystusa”, jak to ujął. Podkreślił to mówiąc, że nie
powinniśmy sami pozawalać, aby nas nazywano ani tytułowano w taki
sposób, który sugeruje duchowy autorytet lub zwierzchnictwo, ani nie
powinniśmy się tak odnosić do innych. „Wy macie usługiwać sobie
nawzajem jako równi, bracia i siostry. Nie odnoście się do żadnej
ludzkiej istoty jako do duchowego ojca – macie jednego Ojca i On
przebywa w niewidocznej rzeczywistości ducha”. Wydaje się, że
jest to całkowicie sprzeczne z kilkoma fragmentami z listów Pawła. W
jednym z listów do młodego Tymoteusza, któremu Paweł mentorował, mówi o
sobie jako o duchowym ojcu Tymoteusz. Przekazuje mu polecenia dotyczące
tego, jak powinien zarządzać „trzodą”. W Liście do Efezjan, gdzie Paweł
kładzie fundamenty pod służbę zwaną „pięcioraką służbą kościoła” używa
nazw takich jak: apostołowie (tytuł, którego Paweł używa wobec siebie),
prorocy, ewangeliści, pastorzy i nauczyciele. Tylko ktoś zupełnie
intelektualnie i duchowo nieszczery może twierdzić, że nie ma tutaj
wyraźnej sprzeczności. Zauważ słowo „wyraźny” w powyższym zdaniu. Nie
czuję się powołany do zajmowania się tym w szczegółach w tym traktacie
– po prostu oferuję mój osobisty punkt widzenia, każdemu kto napisze i
zapyta o to – jak pisze Paweł:
„Dziękuję Bogu, że w Chrystusie jest droga wyjścia” (Rzym 7.25 tłum. z
ang.) z takich niezgodności, którym się właśnie przyglądamy.

4. Omijanie woli Bożej przez to, że nie chce się do Niego zwrócić. W
poprzednim paragrafie zajmowaliśmy się tym, że Ten, do którego Jezus
zamiennie odnosił się jako do „Ducha Świętego” lub „Ducha Prawdy”, jest
zawsze dostępny i chętny do prowadzenia nas w każdej sytuacji.
Zakończenie wszelkich konfliktów zaczyna się wtedy, gdy zanosimy je do
NIEGO. Niektórzy mogą powiedzieć, że studiowanie Biblii jest
odpowiedzią. Z mojego doświadczenia w zajmowaniu się ludźmi z umysłową
niesprawnością jest takie, że studium biblijne jeśli nie prowadzi
do Ducha Prawdy jest śmiertelne. Jest to doskonała chwila na
przypomnienie historii kobiety z Huston, w stanie Teksas, która nie tak
dawno studiowała biblię intensywnie i została przekonana, że powinna
zabić swoich pięcioro dzieci i tak zrobiła, w raczej dramatyczny
sposób.

Tajemnica #3 – unikaj
duchowych konfliktów, zwróć się do NIEGO.

сайта