Jak mam słuchać głosu Bożego 03

Jak rozpoznawać Boży Głos

Dave Root

Jest jeden kluczowy punkt, którego musisz być świadom, aby słuchać głosu Bożego i rozeznawać Jego codzienne prowadzenie. Jeśli potrafisz ‘uchycić’ ten jeden kluczowy punkt, będziesz słyszał Boga stale! Oto ono:

Nie oczekuj, że Bóg będzie mówi ł do ciebie w jakiś sensacyjny, spektakularny, nadnaturalny sposób! 
Mamy taką naturalne ludzkie pragnienie, aby Bóg mówił do nas głośno w jakiś zwykły sposób, tak abyśmy wiedzieli, że to On i żebyśmy wiedzieli co mamy robić. Bóg czasami mówi do ludzie „słyszalnym głosem” czy w szczególnych przypadkach w jakiś sensacyjny sposób, lecz nie są to zwykłe Jego sposoby mówienia do na.
Dlaczego? Ponieważ Bóg jest w wierze, a bez wiary nie można się Jemu podobać (Hebr. 11:6). Jeśli chodzi o wiarę, to wymaga ona tego, że nie mamy odpowiedzi na wszystkie pytania! Jeśli Bóg miałby mówić do nas głośno zawsze, to nie potrzebowalibyśmy wiary, aby Go słuchać. Z drugiej strony, jeśli Bóg mówi do nas tak delikatnie, że musimy nabyć zwyczaju wsłuchiwania się w naszego ducha i zbliżania się do Boga, to potrzeba wiele wiary oraz utrzymywania stałej głębokiej, osobistej i bardziej intymnej więzi z Panem. To jest dokładnie to, o co chodzi Bogu!

Cichy łagodny głos Boży
Prostym i jasnym faktem jest to, że Bóg mówi do nas zazwyczaj w taki cichy, nie spektakularny sposób, że niemal nigdy nie będziemy mieli 100% pewności, że to On mówi do nas i po prostu musimy się do tego przyzwyczaić. Gdy już zrezygnujemy z potrzeby słyszenia Boga w spektakularny, głośny, nadnaturalny sposób, zaczniemy rozpoznawać ten cichy, drobny głos, którego zazwyczaj używa.

Na przykład, czy zrobiłeś kiedyś coś, co niepokoiło twoje sumienie? Głęboko wewnątrz wiedziałeś, że to jest złe, lecz skąd to wiedziałeś?Ponieważ jest tam coś, głęboko w nas, co wie, które rzeczy są dobre, a które nie. W jakiś sposób nasz „znawca” wie, że to nie jest w porządku. Ten „znawca”, którego czujemy głęboko w swoim wnętrzu, to głos Boży. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, nic sensacyjnego. Jest cichy, łagodny głos Boży.

Głos Boży w porównaniu z głosem diabła
Duch Święty mieszka w naszym duchu, co jest czasami nazywane „sercem” (2 Kor. 1:22) lub twoim „wewnętrznym człowiekiem” (Rzym 7:22) i tam właśnie będziesz zazwyczaj słyszał jak Pan mówi do ciebie.   We wcześniejszej części powiedziałem, że głos diabła brzmi często jak nasze wewnętrzne myśli czy uczucia, lub jako „głos” innych ludzi. Terazdopiero robi się interesująco, ponieważ Boży głos może równieżbrzmieć jak nasze wewnętrzne myśli, uczucia czy „głos” innych ludzi.
Niemniej jednak jest kilka głównych różnic w sposobach mówienia do nas Boga i diabła. Diabeł strzela do nas myślami potępienia, lecz Duch zawszebuduje. Duch Święty będzie przekonywał nas o grzechu w naszym życiu, lecz nigdy nie wniesie potępienia, musimy, zatem, nauczyć się rozróżnićmiędzy tymi dwoma głosami. Przekonanie uświadamia nam, że nasze działania było grzeszne i musimy wyznać je i pokutować z niego, lecz potępienie powoduje, że czujemy się źle i bezwartościowo. Rozczulanie się nad sobą i potępianie siebie pochodzi od diabła, zatem zawsze sprzeciwiaj się tym impulsom i nie pozwól sobie na poddawanie się im. Duch Święty zawsze mówi zgodnie ze Słowem Bożym dlatego więc tak ważna jest znajomość Sowa Bożego, które jest wolą Bożą. Jeśli nie wiemy, co Biblia mówi to nie wiemy jaka jest Boża wola ani nie znamy Jego charakteru, łatwo zatem jest ulec fałszywym doktrynom, które wydają się mieć sens dla naszego umysłu. Ap. Jan powiedział,że Słowo było z Bogiem i Bogiem było Słowo, poczym Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1:1 , 14). Bóg i Jego Słowo nie dają się rozdzielić, jeśli zatem znasz bardzo dobrze Słowo Boże, to znasz rzeczywiście bardzo dobrze Boga. Pomyśl o ty przez chwilę! Nie chcę, aby to brzmiało twardo i oskarżająco, lecz jeśli popatrzysz na to obiektywnie i posłuchasz swojego wewnętrznego „znawcy”, to zobaczysz prawdę tego stwierdzenia. Niektórzy nauczyciele biblijni wskazują, że nie kochasz Boga bardziej niż kochasz Jego Słowo. Jeśli więc lekceważysz Słowo Boże nie czytając go i nie karmisz swego wnętrza nim, to traktujesz Boga lekceważąco. Jak często czytałeś ostatnio Słowo Boże? Czy karmiłeś swojego ducha Bożym Słowem codziennie? To jest coś, nad czym trzeba się poważnie zastanowić, lecz nie popadnij w samo-potępienie z tego powodu, po prostu zdecyduj zacząć lepiej poznawać Słowo Boże zaczynając teraz!

Po prostu wiesz
Mam nadzieję, że zaczynasz widzieć to, że „głos” Boży nie jest właściwie głosem w ogle (ostatecznie nie zawsze). Ma to więcej do czynienia z tym, że głęboko wewnątrz po prostu „wiesz”. Czasami czujesz pojedyncze słowo, zwrot lub obraz wewnątrz, w sobie, któremu towarzyszy chwilowy „błysk” poznania, co to słowo, zwrot czy obraz znaczy. Jest to jak lampa błyskowa aparatu fotograficznego, która zapala się na chwilkę, a ty po prostu wiesz, co Bóg miał na myśli. On to naświetlił przez twojego ducha. Twój „znawca” będzie wiedział, o co chodzi Bogu, lecz zazwyczaj jest to bardzo słabe i łatwe do pominięcia, jeśli nie jesteś nastawiony na słuchanie Boga głęboko w swoim wnętrzu. Łatwo też jest poddać się umysłowi i emocjom, które będą przekonywać, że to nie Bóg mówił do ciebie. Pan chce, abyś skoncentrował się na Nim bardziej niż na naszych cielesnych pragnieniach i rozumowaniu.

Nie można nadmiernie podkreślać faktu, że jest niezwykle łatwo przekonać siebie samego, że nie mógł mówić do ciebie Bóg. Będziesz myślał, że to nie jest po prostu „czucie” nadnaturalne i często nie będzie to miało żadnego sensu dla twojego umysłu. Przypominam sobie, na przykład, historię opowiadaną przez znaną wstawienniczkę, która pewnego dnia miała wrażenie, że Bóg pobudza ją do tego, aby wyszła na zewnątrz i obserwowała swojego psa. Gdyby taka myśl pojawiła się w twoim umyśle któregoś dnia, to czy nie pomyślałbyć „To niemożliwe, żeby mówił do mnie Bóg. Dlaczego miałbym obserwować psa” Taka jest nasza najbardziej naturalna reakcja, lecz jest to dokładnie ten sposób rozumowania, którego musimy się strzec.
Mając pewną praktykę będziesz często wykrywał brzmienie autorytetu w tym, co czujesz, lecz, powtarza, jest to bardzo słabe i jest doświadczeniem ducha, a nie mózgu. W każdym razie ta siostra zrobiła to, co wydawało się jej, że mówi do niej Bóg. Gdy wyszła i obserwowała jak pies „zaznacza swój teren”, Bóg przekazał jej kilka szczególnych spostrzeżeń dotyczących walki duchowej i demonicznej rzeczywistości. Jeśli więc odkryjesz, że myślisz sobie: „To nie może być Bóg, po co miałby chcieć, aby to zrobił?” spróbuj wyciszyć rozumowanie. To twój duch słucha Boga, nie mózg, zatem nie pytaj mózgu jeśli to Bóg mówi do ciebie!

Duch Święty naświetla właściwe wersety we właściwym czasie
Czasami, gdy czytasz Biblię znajdzie się tam szczególne słowo czy fragment, który zdaje się w szczególny sposób wyróżnia się. Być może już czytałeś ten fragment kilka razy lecz tym razem odczułeś wewnętrzne ukłucie, gdy, na przykład, trafiłeś na słowo „plotka.” Niezwykle łatwo jest stracić to ukłucie jeśli nie zwracasz uwagi na twojego wewnętrznego „znawcę”, a nawet jeśli zauważysz to ukłucie, to jest bardzo łatwo je zignorować lub zracjonalizować w jakiś sposób (przede wszystkim, ciało nie lubi tego, kiedy mówi mu się, że coś, co lubi jest złe!).
Jednak to ukłucie  jest głosem Bożym przypominającym ci o tym, że ostatnio dużo plotkowałeś. Zdecyduj się na brutalną szczerość wobec siebie i bądź świadom tych ukłuć, które dotykają twojego ducha, po czym zdecyduj się działać na podstawie  tych ukłuć (tak długo jak długo jest to zgodne ze Słowem Bożym).  Im więcej będziesz posłuszny twojemu duchowi we wszelkich drobnych, codziennych sprawach życia, tym lepiej będziesz słyszał Boga. Ironicznie, im lepiej będziesz Go słyszał, tym bardziej cicho będzie prawdopodobnie do ciebie przemawiał, ponieważ On zawsze chce zbliżyć cię do siebie. Pan chce, aby miał bardziej intymną więź z Nim. Jezus chce być twoją pierwszą miłością (Obj. 2:4), co znaczy, że On chce być priorytetową miłością. Jesteśmy Jego oblubienicą a On naszym oblubieńcem (p. Mat. 9:14-15, Ef. 5:25-32, oraz Obj. 19:7-9). Przykazano nam, abyśmy kochali Go z całego serca, całej duszy, siły i umysłu (Łuk 10:27). Kochankowie nie muszą do siebie krzyczeć, rozmawiają ze sobą delikatnymi słowami, szepcząc do siebie. Znają siebie tak dobrze, że przemawiać do siebie tomami przy pomocy jednego spojrzenia, ruchu brwią, czy językiem ciała, czy nawet pojedynczym słowem. Mamy być tak zakochani w Jezusie i tak nastawieni w swym duchu na Niego, że będziemy mogli słyszeć Jego najdrobniejszy szept, Jego najdelikatniejsze pobudzanie nas. Będziemy tak zakochani w Nim, tak bardzo spragnieni podobania się Jemu, że będziemy nieustannie posłuszni Jego wskazówkom bez najdrobniejszego nawet zawahania czy skupienia na sobie.

Czasami Duch Święty przypomni nam werset z Pisma- właściwy werset potrzebny w danej chwili. Niemniej Duch nie będzie ci w stanie pomagać w ten sposób, jeśli nie będziesz czytał Biblii i nie będziesz miał zachowanych wersetów w swoim wnętrzu, ponieważ nie będzie z czego czerpać! Biblia mówi, że „Słowo Boże jest żywe i skuteczne” (Hebr. 4:12), lecz Pismo, aby być skuteczne, musi żyć we wnętrzu człowieka. Oto przykład na to, jak to działa. Joyce Meyer opowiada taką historię, gdy była jeszcze młoda w Panu. Siedziała sobie w domu, było jej przykro za siebie, potępiała siebie samą sowami swoich ust („nie jestem dobra, nic nie potrafię dobrze zrobić”). Zaczęła odczuwać wzrastającą wokół siebie złą obecność i Duch Święty przypomniał jej wers z Pisma, natychmiast zaczęło głośno wypowiadać „jestem sprawiedliwością Bożą w Chrystusie Jezusie, jestem sprawiedliwością Bożą w Chrystusie Jezusie, jestem sprawiedliwością Bożą w Chrystusie Jezusie.”  Niemal natychmiast demon opuścił jak, a Bóg wyjaśnił jej jak niebezpieczne słowa wychodziły z jej ust, które nie są zgodne ze Słowem Bożym. Duch Święty dokładnie wie, który werset Pisma pomoże nam w czasie potrzeby, jeśli będziemy po prostu słuchać Go.

Inny nauczyciel Słowa mówi, że cały dzień chciało mu się śpiewać stareńką pieśń, którą śpiewał będąc małych chłopcem. Od tego dnia, jako wynik śpiewania tej pieśni przez cały dzień, został napełniony szczególnym pokojem. Po tym otrzymał telefon z informacją, że jedno z jego rodziców (o ile dobrze pamiętam) nagle zmarło. Mógł przyjąć tą informację w pokoju i spokojnie ponieważ przez cały dzień płynął z tym, co Duch Święty poddawał mu.

Oczywiście nie wszystko, co pochodzi z wewnątrz nas jest z Ducha Bożego, lecz praktycznie możemy zacząć chodzić w stałym obyczaju rozróżniania tego i będziemy mieli przekonanie, że Bóg mówi o rzeczach, który doszły nas z naszego ducha, czy to są specjalne pieśni, wersety do których mamy przylgnąć, czy wypowiadać, czy też szczególne posłanie, które Pan chce przekazać jakiejś osobie, czy całemu zgromadzeniu. Wiele kościołów nie udziela swym zgromadzeniom zbyt wielu instrukcji i szklenia na temat tego, jak słuchać ducha i jak płynąć w tym, czego pragnie Duch Święty, zatem zbory nie są często mogą być budowane przez Pana poprzez słowo prorocze, słowo mądrości, słowo poznania, posłanie na językach i interpretację języków, uzdrowienie, wypędzanie demonów itd. Niemniej jednak, gdy zaczniesz praktykować pewne rzeczy w tym artykule, to zaczniesz wzrastać w rozeznaniu działania Ducha Świętego w tobie. Znajdziesz się wtedy w takiej pozycji, że będziesz mógł poruszać się w nadnaturalnych darach Ducha, tak jak On cię pokieruje. Innymi słowy, gdy będziesz lepiej słuchał w swym duchu Boga, będziesz mógł odczuwać słowa prorocze, słowo wiedzy, przesłanie na językach, interpretację języków, imiona demonów, które trzeba z ludzi wypędzić, szczególne metody uzdrawiania potrzebne w pewnych szczególnych sytuacjach, w których Bóg czasami chce cię używać. Być może nigdy nie widziałeś ani nie doświadczałeś tych manifestacji mocy Ducha Świętego (a zatem może nie wierzysz w nie), lecz może już teraz zrozumiałeś nieco lepiej, dlaczego tak było. Bardzo ważne jest móc rozeznawać i ufać temu, co słyszysz w swym duchu, a to wymaga praktyki. Trzymaj się tego, a będziesz wzrastał w nadnaturalności Bożej i zaczniesz płynąć coraz więcej i więcej na swoim wyznaczonym miejscu jako oko, ucho czy ręka w ciele Chrystusa na ziemi! (Rzym 12:4-8, 1 Kor. 12:4-30).

Idź ze „Strumieniem.”
Może nigdy wcześniej nie patrzyłeś na to w taki sposób, lecz moc Boża (łaska, namaszczenie, lub jak to sobie chcesz nazwać) „płynie”. Na przykład, Bóg często jest opisywany jako żywe, płynące wody, że z nas powinny wypłynąć strumieni wody żywej (J 7:38). Ten strumień Bożej łaski (Rzym. 5:15) ma wypływać z naszych serc (J. 7:38), mamy obfitować (opływać) w nadzieję (Rzym 15:13), spływa na nas pociech (2 Kor. 1:5), mamy obfitować (opływać) w dziękczynienie (2 Kor. 4:15, 9:12, Kol. 2: 7) itd. Uzdrowieńcza moc Ducha Świętego wypływała z Jezusa (M. 5:30, Łuk 5:17, 6:19, 8:46 – w polskich przekładach jest w tych miejscach „wyszła”), płynęła przez apostołów (Dz. 5:15, 19:11-12) i ma również  przepływać przez nas Healing Training Course)

Jeśli jednak żyjemy życiem świata, cielesnym, skupionym na sobiezamiast na Chrystusie dławimy ten przepływ Ducha Świętego w nas. Wielu chrześcijan rzadko kiedy czyta Biblię i rzadko spędza jakikolwiek sensowny czas codziennie w obecności Pana, więc rzadko kiedy odczuwają życie, które jest strumieniem Ducha Świętego płynącym w ich wnętrzach i rzadko słyszą Boga mówiącego do ich ducha. Jesteśmy oblubienicą Chrystusa The Rapture of the Church), więc wszyscy musimy kultywować osobistą, intymną wieź  miłości z Jezusem Chrystusem, ponieważ jest to jedyny sposób, aby wejść i trwać w strumieniu Ducha. Czy pracowałeś ostatnio nad twoją miłością do twojego niebieskiego oblubieńca? Jeśli nie, to przekażę ci kilka idei budujących ducha i budujących więź miłości z Panem w dalszej części.

Jeśli zbadasz historię kościoła dowiesz się o różnych przebudzeniach, które wybuchały w różnych czasach i miejscach. Te zdarzenia, w których Boża łaska i moc przepływały w szczególnie potężny sposób. Takie przebudzenia dzieją się obecnie w różnych częściach Ameryki Płn. i w wielu miejscach na świecie. Są takie okresy, gdy Duch Święty przepływa w szczególnej radości w czasie zgromadzeń czy innych nabożeństw i zostało to nazwane „Świętym Śmiechem.” Innym razem Duch Święty spływa w płaczu i pokucie. Czasami możesz to zaobserwować, jak zaczyna się w jednej części zgromadzenia i przepływa kolejno na następne części, aż ogarnie całe zgromadzenie. Wielokrotnie Pan spływa w cudownych uzdrowieniach i uwolnieniach. Bóg jest suwerenny i może zrobić cokolwiek zechce, lecz Jego moc zazwyczaj nie płynie w taki sposób w tych kościołach, które nie są otwarte na przyjęcie takich rzeczy. Jest to nieszczęśliwe, ponieważ Bóg pragnie budować Swoje ciało tutaj na ziemie, bez względu na denominację, jeśli tylko Mu na to pozwolą.

Przepływ Ducha Świętego w czasie nabożeństw w kościele
Wiele kościołów ma liderów uwielbiania czy muzycznych dyrektorów i oni muszą być wrażliwi na przepływ Ducha Świętego, ponieważ tylko Ducha wie w jaki sposób chce się poruszać na poszczególnych zgromadzeniach. Na przykład, lider uwielbienia może prowadzić „początek zgromadzenia” przy pomocy pieśni, które sobie przygotował, lecz później może odczuwać,  że niektóre pieśni nie będą zgodne ze ‘strumieniem.’ Jeśli pozostaje wrażliwy na Ducha, zmieni pieśni i poprowadzi chór czy zespół w pieśniach, które są bardziej pod kierunkiem Ducha, tam gdzie On chce. Jeśli, na przykład, pod koniec zgromadzenia jest wielu niezbawionych ludzi Duch Święty może pobudzać lidera uwielbienia do poprowadzenia zgromadzenia w pieśniach o krwi Jezusa, radości zbawienia itp., po to, aby usłużyć sercom niezbawionych. W tym kościele, do którego przyłączenia zainspirował nas Bóg uwielbienie trwa zazwyczaj 45 minut na początku zgromadzenia i czasami mija półtorej godziny zanim pastor zacznie usługiwać Słowem, lecz zależy to do tego, w jaki sposób Duch Święty płynie w tym dniu. Wtedy, gdy pastor wstaje i zaczyna zwiastowanie musi być wrażliwy na Ducha Świętego, ponieważ Duch może mu sygnalizować, aby przestał głosić i dał wezwanie, grzesznicy wyszli do przodu w pewnym szczególnym momencie. Dlaczego? Ponieważ Duch Święty przygotowywał ich serca w czasie usługi muzycznej i głoszenia, a On najlepiej wie, kiedy jest właściwa chwila, aby wyszli i przyjęli zbawienie. Jeśliby pastor nie był otwarty na przepływ Ducha Świętego to ta chwila mogłaby minąć i ludzie opuścili by zgromadzenie równie straceni jak przyszli.

Czasami w naszym kościele, gdy pastor mówi nagle przestaje, wskazuje na jakieś miejsce na swoim ciele, może to być krzyż, lub kolano i prosi wszystkich, których boli to miejsce, aby wstali. Dlaczego? Ponieważ Duch Święty dał mu słowo wiedzy dotyczące pewnych uzdrowień, których On chce dokonać. Czasami cała reszta nabożeństwa jest zajęta przez uzdrowienia ludzi, po czym mamy czas świadectw, gdy ludzie wychodzą do przodu i oddają chwałę Panu opisując jakie uzdrowienie otrzymali.

Czasami jest prawdziwy napływ uwielbienia w czasie nabożeństwa i nasz pastor sugeruje, abyśmy wszyscy śpiewali w Duchu przez chwilę pozwalając Duchowi Świętemu uwielbiać Boga naszymi ustami. Większość członków naszego zgromadzenia otrzymało chrzest Duchem Świętym, zatem wszyscy śpiewamy językami (1 Kor. 14:14-15), lub po angielsku trochę, oddając Panu cześć jako jedno ciało, lecz każdy w indywidualny sposób, co jest bardzo piękne i święte.  Bywa też, że ktoś wychodzi do przodu ze słowem proroczym i do pastora należy czuwanie w Duchu Świętym, aby rozeznać czy to posłanie było naprawdę od Pana czy nie. Jedna z sióstr z chóru otrzymuje słowo od Pana od czasu do czasu, lecz, gdy przychodzi, całe je wyśpiewuje i jest to bardzo piękne. Czasami ktoś wstanie w zgromadzeniu i przekaże posłanie w językach (poruszający się w darze języków), a pastor słucha uważnie Ducha, aby rozeznać czy jest to prawdziwe posłanie od Boga, po czym ktoś inny wstaje i przekazuje interpretację języków (poruszając się w darze interpretacji) i znów pastor musi czuwać, czy to jest posłanie od Boga. Ap. Paweł powiedział,że pastorzy mają przygotowywać Bożych ludzi do dzieła posługiwania (Ef. 4:11-12). Gdy się schodzicie, jeden z was służy psalmem,inny nauką, inny objawieniem, inny językami, inny ich wykładem; wszystko to niech będzie ku zbudowaniu. (1 Kor. 14:26). Każdy z nas ma odpowiedzialność za wrażliwość na Ducha Świętego w nas, abyśmy mogli płynąć w nadnaturalnych darach Ducha i usługiwać sobie nawzajem,  wzmacniać się, uzdrawiać i budować. To dlatego Duch daje różne dary każdemu z nas, abyśmy potrzebowali siebie nawzajem wszyscy. Każdy z nas jest jakąś częścią: okiem, ustami, stopą ręką itp., a razem stanowimy nadnaturalne ciało Chrystusa (Rzym. 12:4-8, 1 Kor. 12:4-30). Niestety większość z nas nie funkcjonuje prawidłowo w swych nadnaturalnych darach, a to niszczy skuteczność ciała Chrystusa na ziemi.

 Więcej przykładów poruszania się w strumieniu Ducha Świętego
Oto następny przykład tego, w jaki sposób można czuć „przepływ” tego, co Duch Święty chce zrobić. W tej chwili, dwa artykuły są w moim sercu, które wierzę, że Pan chce, abym napisał. Już otrzymałem początek artykułu pt.: Spiritual  Maturity/Spiritual Authority a tego ranka zmierzałem coś do niego dodać. Miałem jednak problemy z pozbieraniem myśli i znalezieniem właściwych słów. Wiem już z doświadczenia, że gdy w czasie pisania artykułów nie płynę w Duchu Świętym to staje się to zmaganiem, zatem przypuszczałem, że Pan nie chce, abym nad nim pracował. Zapytałem Go zatem czy chce, abym pisał ten artykuł (o słuchaniu głosu Bożego), gdy nagle i niespodziewanie jakby zerwana została tama i był taki napływ myśli, pomysłów i słów, że trudno mi było to wytrzymać. W taki właśnie sposób często piszę te artykuły, nie jestem w stanie nadążyć z łapaniem myśli i dzięki temu wiem, że płynę w Duchu Świętym. Innym razem, myślałem o takim artykule, który wiem, że miałem napisać (nie pamiętam już który to był), lecz zmagałem się z rozpoczęciem. Słowa i myśli jakoś nie przychodziły, zapytałem więc Pana co jest nie tak i niemal natychmiast w głowie pojawił mi się nowy temat artykułu. Jak tylko zmieniłem tytuł artykułu, znów, jakby pękła tama a z tym wielki napływ słów myśli i idei. Nie sugeruję, że to, co piszę jest na poziomie na jakim jest inspiracja Pisma, oczywiście, lecz jeśli pastor lub nauczyciel biblijne nie mówi, pisze, naucza, czy głosi z przepływem Ducha Świętego, to coś musi być źle, ponieważ prawdopodobnie znaczy to, że działa całkowicie z ciała w tym momencie.

To pokazuje interesujący punkt zaczepienia, dla którego pastorzy mogą szukać prowadzenia Pana. Jeśli Duch Święty pragnie coś szczególnego zrobić na zgromadzeniu (jak to opisałem powyżej), to w jaki sposób może On przepłynąć przez zgromadzenie, gdzie wszystko jest zaplanowane wcześniej i pastor nigdy nie zbacza z wyznaczonego rozkładu? Wiele kościelny zgromadzeń jest szczegółowo zaplanowanych i wyreżyserowanych tak, aby w ciągu godziny wszystko się zakończyło, lecz weź pod uwagę, że w takim razie zakończenie w ciągu godziny staje się priorytetem ważniejszym niż uwielbianie Pana tak długo dopóki Duch Święty nie pozwoli pastorowi zwolnić zgromadzenia. Wewnątrz sztywnego planu nie ma wolności, w której pastor czy zgromadzenie byłoby wrażliwe na Ducha Świętego, aby zgubieni zostali zbawieni, chorzy uzdrowieni itd., w czasie usługiwania im przez Ducha Świętego, który wybiera takie naczynia jak Jemu odpowiada. Pastorzy powinni robić to, do czego Duch ich prowadzi. Wydaje się to ważną rzeczą, aby szukać prowadzenia Pana, ponieważ inaczej „strumień” Ducha może zostać zaduszony w czasie zgromadzenia, a czyż nie zasmuca to Ducha Świętego ( Ef. 4:30). Ktoś może polemizować twierdząc, że pastor może być prowadzony przez Ducha, gdy planuje nabożeństwo, a potem ma tylko podążać według tego planu. To jest logiczne rozumowanie dla naszego mózgu i właśnie dlatego musi to być dla nas podejrzane. Gdy szukamy tego, co Bóg mówi na ten temat w Jego Księdze to odkryjemy, że pomimo  tego iż Paweł szukał woli Bożej i robił plany swych podróży misyjnych, DuchŚwięty czasami zatrzymywał Pawła i zmieniał jego plany (p. Dz. 16:6-10 – kilka przykładów). Jeśli Duch Święty zmieniał plany ap. Pawła, które ten starał się wykonać, to z pewnością Duch Święty może chcieć zmienić plany pastora, które je wykonuje. Dobrze jest planować, lecz zawsze powinniśmy być gotowi zrezygnować z nich w chwili, gdy Duch Święty zachęca nas do tego, tak jakto zrobił Paweł (chcieli pójść do Bitynii, lecz Duch Jezusa nie pozwolił im;( Dz.Ap. 16:7). Nowy Testament nie opisuje ani jednego zaplanowanego wcześniej zgromadzenia jak to jest z większością, które znamy. Zamiast tego Paweł opisuje bardzo płynną formę zgromadzenia kościoła. W taki sposób naucza na temat porządku, gdy przekazujemy posłanie Pana:

1 Kor. 14:26-31

Cóż tedy, bracia? Gdy się schodzicie, jeden z was służy psalmem, inny nauką, inny objawieniem, inny językami, inny ichwykładem; wszystko to niech będzie ku zbudowaniu. Jeśli kto mówi językami, niech to czyni dwóch albo najwyżej trzech, i to po kolei, a jeden niech wykłada; A jeśliby nie było nikogo, kto by wykładał, niech milczą w zborze, niech mówią samym sobie i Bogu. A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają; Lecz jeśliby ktoś inny z siedzących otrzymał objawienie, pierwszy niech milczy.Możecie bowiem kolejnowszyscy prorokować, aby się wszyscy czegoś nauczyli i wszyscy zachęty doznali.

Zauważ, że Paweł opisał bardzo płynną, dynamiczną formę zgromadzenia, w  którym każdy (nie tylko pastor) mógł usługiwać zgromadzeniu przez poruszanie się w szczególnych darach duchowych. Wydaje się, że Koryntianie byli nadmiernie gorliwi w przekazywaniu proroctw i poselstw w językach, lecz ważne jest zauważenie, że Paweł nie zabraniał tego.

Paweł po prostu starał się powstrzymać ich entuzjazm mówiąc im, aby się zmienili i szanowali następną osobę, która chce przekazać posłanie od Pana. Nigdzie w Nowym Testamencie nie ma opisu takich zgromadzeń z jakimi wielu z nas jest zaznajomionych współcześnie, gdzie ludzie są ze zgromadzenia są widzami a pastor wykonuje wszelką usługę. Paweł mówi, że to pastor ma wykonywać pracę kształcenia zgromadzenia do poruszania się w „strumieniu” Ducha Świętego i usługiwania sobie nawzajem!  (Ef. 4:11-12).

Istotą tych rozważań jest to, że jednym ze sposobów prowadzenia przez Ducha Świętego jest poruszanie się w tym kierunku, w którym znajduje się „strumień”, zatrzymanie się i proszenie Pana o prowadzeni, gdy nie czujesz przepływu Ducha. Jest to szczególnie ważne w czasie zgromadzeń, lecz jest prawdziwe również w codziennym życiu. Na przykład, początkowo myślałem, że to będzie miły, krótki artykuł na temat o tym jak słuchać naszego sumienia oraz cichego, łagodnego głosu Boga, lecz w trakcie pisania czułem, że jest tutaj „strumień”, więc poszedłem za tym i to po prostu wylało się ze mnie, bez jakichkolwiek przeszkód czy zmagania. Napisałem więc kolejny długi artykuł wcale tego nie zamierzając. Pytałem kiedyś Pana, dlaczego nie mogę napisać miłego krótkiego artykułu a On powiedział mi coś, co mi nie przyszło do głowy (mam nadzieję, że rozumiecie już teraz dlaczego nie powiedział tego do mnie wyraźnym, dźwięcznym głosem, lecz naświetlił mi to w duchu). Powiedział mi, że łatwo jest ludziom przeskoczyć krótki artykuł, odłożyć go i zabrać się do następnej rzeczy, co często oznacza, że nie zaangażowali się w artykuł wystarczająco długo, aby się czymś bliżej zainteresować. Z drugiej strony ktoś musi się skoncentrować na dłuższym artykule przez znacznie dłuższy czas, co daje mu więcej czasu na nasiąknięcie tym. Później już więcej nie martwiłem się  długością moich artykułów.

Potwierdzenia i runa
Musimy wykształtować w sobie duchową czujność, wrażliwość i posłuszeństwo do takiego stopnia, abyśmy zawsze byli posłuszni każdej pojedynczej ukłuci sumienia i każdemu zachęceniu czy szturchnięciu jakie Duch przekazuje głęboko we wnętrzu. Musimy również zachować równowagę we wszystkim. Nasze ciało jest znacznie głośniejsze i bardziej uparte niż głos Boży w nas; diabeł strzela ognistymi strzałami w nasz umysł i emocje, abyśmy wykonywali różne rzeczy jego sposobami; głos świata stale bombarduje nas i naciska, abyśmy poszli za cielesnymi pożądaniami i naśladowali światowe motywacje i zachowania. Innymi słowy, nie wszystko, co usłyszymy w środku pochodzi od Boga.

 Część czwarta

продвижение

Jak mam słuchać głosu Bożego 02

Głos świata

Dave Root

Jak powiedzieliśmy, żyjemy w strefie wojennej na planecie Ziemi. Jako chrześcijanie, nie należymy do świata, jesteśmy obcymi i przybyszami (J15:19, 17:15-17, Jak. 4:4, 1Ptr. 1:1, 17, 2:11). Jesteśmy obywatelami nieba (Filip 3:20) służącymi tutaj jako ambasadorzy (2 Kor. 5:20). Cały świat jest pod kontrolą  złego (1 J 5:19) musimy więc być bardzo uważni, aby nie dać się złapać w sidła światowego systemu myślenia i światowych sposobów działania.

Diabeł mówi do nas poprzez światowe poglądy
W świecie jesteśmy bombardowani swobodą moralną, różnymi formami spirytyzmu i okultyzmu, filozofią new age i innymi światowymi bezbożnymi przesłaniami. To dlatego Biblia mówi nam, abyśmystrzegli serc naszych i umysłów przed skażeniem światem (p. Dz. 20:30-31, 1 Kor. 16:13, Flp. 4:7, 1 Tym. 6:20, 2 Tym. 1:14, 4:14-15, 2 Ptr 3:16-17). Żyjemy w świecie, lecz nie jesteśmy ze świata (1 Kor. 2:12, 7:31, Jk 4:4, 1 J. 4:4-5) musimy więc być bardzo ostrożni wobec tego, co codziennie słyszymy. Dlatego tak ważne jest dobre ugruntowanie w Słowie Bożym.

Niestety, wielu z nas tak naprawdę nie wierzy w to, co mówi Biblia. Wierzymy, że Biblia jest prawdziwa, lecz chrześcijanie w większości nie czytają swoich Biblii zbyt wiele a zatem w rzeczywistości niewiedzą, co ona mówi. Jeśli nie wiemy, co mówi Biblia, to nie wierzymy w to, co mówi! Pomyśl o tym przez chwilę. Aby jeszcze bardziej skomplikować sprawy, to wszyscy mamy z góry założone uprzedzenia, które przyjęliśmy od przyjaciół i innych ludzi z autorytetem, a te uprzedzenia działają, przy czytaniu Biblii, jak „filtry.” Inaczej mówiąc, raczej widzimy w biblijnych fragmentach potwierdzenie tego, w co wierzymy i mamy zwyczaj pomijać lub racjonalizować te fragmenty, które wprowadzają wątpliwości w nasz system wierzeń. Co więcej, mamy zwyczaj wybierania dwóch lub trzech wersetów, aby „udowodnić” swój punkt widzenia, lecz jeśli nigdy z modlitwą, szczerze, dokładnie i bez uprzedzeń nie zbadamy Biblii, aby zweryfikować, czy nasze wierzenia są właściwe, to możemy nigdy nie odkryć tych przypadków, w których całe góry dowodów świadczą przeciwko naszemu widzeniu.

Na przykład, ja sam nigdy nie wierzyłem we współczesne uzdrawianie czy mówienie językami, czy cokolwiek w tym rodzaju, lecz nie dlatego, że przebadałem te sprawy w Piśmie, lecz po prostu dlatego, że takie było widzenie moich przyjaciół. Lecz, jak wielu z nich kiedykolwiek z modlitwą, szczerze, dokładnie i bez uprzedzeń zbadało te rzeczy w Biblii? Najprawdopodobniej po prostu wierzyli w te rzeczy, ponieważ zawsze słyszeli, że tak jest, to właśnie to „widzieli” w Biblii. Jednak ludzie z innych denominacji „widzieli” coś innego a wszyscy nie mogą mieć racji, jeśli ich interpretacje są sprzeczne! Gdy Bóg wreszcie przymusił mnie, aby spojrzeć ponad uprzedzenia i badać to, co On napisał na temat uzdrowień i duchowych darów, odkryłem, ku mojemu zdumieniu, że jest góra dowodów przeciwnych moim wcześniejszym wierzeniom, a Pan zaczął potwierdzać Swoje Słowo uzdrawiając ludzi przez włożenie  rąk. Moja droga w tym kierunku opisana jest w artykule pt.: Answering Common Objections About Divine Healing.

 Diabeł może nas z łatwością zwodzić jeśli my sami wykonujemy połowę pracy po prostu nie czytając Biblii z modlitwą, szczerze, gruntownie i bez uprzedzeń. Jeśli jesteśmy zadowoleni z naszego chrześcijańskiego życia i wystarczy nam do wiary to, co inni ludzie mówią zamiast dowiedzieć się, co mówi Biblia to pomagamy diabłu!  Zazwyczaj czytamy Biblie intelektualnie (głową), lecz Biblia jest księgą duchowych prawd napisanych duchowymi słowami i musi być duchowo rozeznawana (1 Kor. 2:12-14). Modlę się o to abyś, zanim skończysz czytać ten artykuł, był lepiej wyposażony do słuchania Ducha Bożego z rozeznaniem, gdy czytasz i badasz Jego Słowo. Nawet twój pastor nie jest zabezpieczony przed uprzedzeniami i „filtrami”, więc dlatego tak ważne jest rozwinięcie swojej duchowej wrażliwości i osobiste badanie Biblii, umożliwienie Duchowi Świętemu naświetlania twojemu duchowi tego, co On zechce objawić. Drogi przyjacielu, nie pozwól aby twoje uczucia i logiczne myślenie czy inne ludzkie opinie były twoim źródłem „prawdy”, czytaj Słowo Boże i słuchaj Ducha Świętego, który jest w tobie! To w tym celu Bóg dał ci Ducha i Pismo!

Diabeł mówi nawet przez chrześcijan!
Jest dla nas zupełnie naturalne, że dajemy się złapać w coś, co wydaje się zupełnie sensowne zapominając o tym, że Boże rzeczy są znacznie ponad naszym zrozumieniem. Dzięki temu przeciwnik z łatwością może mówić nawet głosem dobrze znanych chrześcijańskich przyjaciół, rodziny, pastorów, itd. Na przykład, gdy Bóg powołał mnie do służby internetowego nauczania, nie byliśmy z żoną pewni tego, jakie to było powołanie. Zaczęliśmy przyłączać się do różnych misyjnych organizacji, aby zobaczyć, czy do tego nas Bóg prowadzi, lecz gdy wspomnieliśmy o tym znajomym chrześcijanom to oni czasami usiłowali nam wyperswadować to mówiąc:
– Dlaczego macie być misjonarzami i skończyć w jakiejś odległej części świat?
Ludzie chcą dobrze, lecz pamiętaj, że oni nie odczuwają tego samego powołania, co ty. Trzeba więc być ostrożnym jeśli chcemy innym ludziom powiedzieć, nawet jeśli są to mocni chrześcijanie, o tym, co Bóg mówi do twojego serca.

Oto przykład z życia apostoła Pawła. W Dz. 20:22-24, Paweł mówi, że był przymuszany przez Ducha, aby pójść do Jerozolimy. Jednak czytamy w rozdziale 21:10-15, że prorok powiedział Pawłowi, że będzie tam cierpiał, a przyjaciele Pawła prosili go, aby tam nie szedł. Paweł wiedział jednak, że był pobudzany przez Ducha, aby iść do Jerozolimy, choć wszyscy chrześcijanie wokół usiłowali mu to wyperswadować. Gdyby Paweł pozwolił sobie na pójście za własnym rozumowaniem i opiniami i został zachwiany w pewności siebie przez to, co myślą inni chrześcijanie, to byłby nieposłuszny Bogu.

Inny przykład z Biblii dotyczy Piotra. W Gal 2:11-14 ap. Paweł mówi, że Piotr dał się sterować przez zdanie innych w ten sposób, że oddzielił się od nawróconych pogan, a w rezultacie zachwiał też innymi chrześcijanami żydowskiego pochodzenia. W tym przypadku apostoł został zwiedziony przez „głosy” innych ludzi. Tak łatwo jest zostać zwiedzionym, że niezwykle ważna staje się umiejętność rozpoznawania tego, czy nasz duch poświadcza czy też nie temu, co słyszymy jako „głosy” innych ludzi (więcej na ten temat dalej). Wszyscy mamy pewne uprzedzenia, które działają jak „filtry”, gdy czytamy Biblię, zatem nawet mój czy twój pastor może być zwiedziony i uczyć nas tego, co nie jest właściwe. Jeśli apostoł mógł zostać zwiedziony to z pewnością może być pastor! To dlatego tak ważne jest dla każdego z nas, abyśmy badali Biblię dla siebie każdego dnia i pytali Boga o rozeznanie, tak abyśmy umieli rozpoznać Prawdę, gdy ją widzimy.

Oto następny przykład. Gdy Jezus powiedział apostołom, że będzie cierpiał i umrze, Piotr wziął Go na bok i starał się Mu wyperswadować, aby nie dopuścił do tego. Pamiętasz reakcję Jezusa? Powiedział: „Idźprecz Szatanie. Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz otym, co Boże, ale o tym co ludzkie” (Mat. 16:21-23).  Diabeł mówił przez apostoła! Piotra, oczywiście, nie był opętany przez diabła, lecz ciągle decydował się postępować według swoich myśli, rozważań, opinii i emocji, a to są właśnie te rzeczy, których diabeł używa, aby nas zwodzić. Zaraz w następnym wersie Jezus mówi do uczniów:„Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebiei weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną” (16:24). Tylko decyzja nie poddania się prowadzeniu naszym opiniom, woli i rozważaniom pozwoli na zwycięstwo w walce o nasze umysły i na posunięcie się do przodu w dziedzinie słuchania Bożego głosu w nas.

Bóg mówi również przez „głos” innych ludzi

W analizowaniu „głosu” świata, powinniśmy wiedzieć, że Bóg  mówi do nas również przez innych ludzi, lecz jedynym sposobem na poznanie czy to jest Bóg, to słuchanie rozeznania głęboko w nas samych. Na przykład, po tym, gdy Bóg nauczył mnie czegoś na temat uzdrowienia i zacząłem pisać artykuły pt.: Healing Training Course  (Szkoleniowy Kurs Uzdrawiania), byłem u przyjaciół i wychodząc, zauważyłem, że jego 10-cio letnia córka jest przeziębiona. Zastanawiałem się w sobie, czy powinienem zaoferować włożenie rąk na nią, ponieważ nie wiedziałem jak ten pomysł zostanie przyjęty i w ten sposób straciłem możliwość uwolnienia jej od choroby i oddania chwały Jezusowi. Po powrocie do domu mój 3 letni syn (Michael) chciał pokazać mi coś w swoim pokoju, lecz wszedł do pokoju nie włączając światła. Normalnie był bardzo dumny z tego, że jest już dość duży, aby włączyć światło, lecz tego dnia zaczął marudzić, że nie potrafi tego zrobić, nawet gdy wrócił i stanął pod przełącznikiem i z łatwością mógł go włączyć. Wtedy pojawiło się światełko rozeznania we mnie, że gdy Michał marudził: „Nie potrafię tego, po prostu nie potrafię, nie wiem jak to zrobić” to Bóg w ten sposób pokazywał mi moje własne zachowanie, gdy zastanawiałem się nad włożeniem rąk na 10-cio letnia dziewczynkę. Mogłem to zrobić z łatwością i prawdopodobnie zostałaby uzdrowiona, lecz pozwoliłem na to, aby mój umysł wyperswadował mi to. W tym przypadku, Bóg mówił do mnie przez moje dziecko. W innym przypadku chciałem nauczyć Michała czegoś i zdałem sobie sprawę z tego, że nie jest on jeszcze na tyle dojrzały, aby złapać to, czego go chciałem nauczyć. Znów zrozumiałem, że Bógmówi mi, że stanę się bardziej dojrzały, gdy będę wkładał ręce na ludzi, gdy pojawi się okazja. Są to tylko dwa przykłady na to w jaki sposób Bóg może mówić do ciebie przez innych ludzi (nawet jeśli oni sami nie zdają sobie sprawy z tego, że Bóg mówi przez nich), lecz konieczna jest wrażliwość na twojego wewnętrznego ducha, abyś mógł rozeznawać, czy to Bóg mówi do ciebie.

Oto jeszcze jeden przykład. Moja żona pracuje przy komputerach przez  cały dzień i gdy wraca do domu nie chce widzieć następnego komputera.Jednak, któregoś dnia powiedziała, że być może potrzebny jest nam nowy komputer. Natychmiast oczekiwałem, że Bóg mówi coś, więc zaczęliśmy się modlić o to i skończyliśmy kupując nowy komputer – laptopa. Napisałem ostatnio kilka artykułów na temat ewangelizacji i wydawało mi się, że coś mogę z nimi zrobić, lecz nie miałem żadnego rozeznania w tym względzie. Były zbyt krótkie na książkę, lecz nie wydawały się napisane w stylu nadającym się do jakiegoś chrześcijańskiego magazynu. Po zakupieniu laptopa dostałem książkę o tworzeniu witryn internetowych i programowaniu w HTML i dosłownie następnego dnia niemal wszystko było gotowe do wysłania w sieć. Doskonale nadawały się do służby internetowej, lecz ja nigdy jeszcze nie byłem w internecie! Wkrótce „Evangelism 2000!” (nasza pierwotna nazwa), ruszył online i narodziła się nasza internetowa służba. Byliśmy wtedy z żoną zaangażowani w JESUS Video Project w Huston i na najbliższym spotkaniu dyrektorzy zaczęli dyskutować na temat stworzenia stron internetowych dla Huston JESUS Video Project. Miałem przy sobie swojego nowego laptopa i mogłem im pokazać jak to działa i odpowiedzieć niemal na wszystkie ich pytania dotyczące tworzenia takich stron, choć sam nauczyłem się tego zaledwie tydzień wcześniej! Istotą jest tutaj to, że gdy Gina zasugerowała, żeby kupić nowy komputer, było to tak niezgodne z jej charakterem, że spodziewałem się tego, że Bóg mówi przez nią. Żadne z nas niczego nie „czuło”, lecz całą sprawę poddaliśmy Bogu, a On poprowadził nas do zakupu laptopa (którego, nawiasem, używam do dziś), który okazał się przydatny do stworzenia dwóch nowych służb internetowych.

To wszystko (jak i kilka innych zdumiewających „przypadków”) tak po prostu „dopasowało się” w chwili gdy Boże prowadzenie i wewnętrzne potwierdzenie prowadziło mnie do umieszczenia artykułów ewangelizacyjnych na stronach internetowych i uruchomienie służby. Od tej pory, próbowałem podjąć kilka innych działalności, które nie były skierowane na internet i były zazwyczaj bardzo „suche” i nie funkcjonowały dobrze. Kiedy jednak wracam do tej służby internetowej i pracuję nad artykułami, które Pan wkłada w moje serce, to wydaje mi się, że nie potrafię pisać dość szybko, aby zapisać wszystkie słowa, które płoną mi w sercu!  To wszystko zaczęło się od tego, gdy Bóg przemówił przez Ginę, choć ona nic nie „czuła” wewnątrz siebie, (oprócz tego, że nie mogła uwierzyć w to, że sugeruje kupno nowego komputera!). Kto wie, co zdarzyłoby się, gdybyśmy nie mieli rozeznania, że Bóg może coś mówić, gdybyśmy nie poddali się temu, i gdybyśmy zracjonalizowali wszystkie potwierdzenia, które Bóg nam dawał,…? Ta internetowa służba mogłaby nigdy nie zaistnieć i nigdy nie znaleźlibyśmy się w zgodzie z Bożym planem.


Inni ludzie mogą mówić, że mają dla ciebie posłanie od Boga. 

Może się czasami zdarzyć, że ktoś będzie mówił ci, że wierzy, że ma słowo od Pana dla ciebie. Jest to jak najbardziej właściwe i biblijne (Dzi. 9:10-17, 21:10-15). Bóg daje ludziom słowo wiedzy czy mądrości, lub słowo prorocze dla kogoś innego, lecz musimy tutaj być bardzo ostrożni. Nie ma żadnego znaczenia, kto przekazuje ci to słowo, nie ma znaczenia jak bardzo dokładne jest to słowo – zanim zaczniesz działać na jego podstawie, ty sam musisz być całkowicie pewien, że usłyszałeś to samo słowo od Ducha Świętego w swoim wnętrzu. Jeśli ktoś przekazuje ci słowo od Pana, które dotyczy twojego życia, podziękuj, lecz odłóż go na bok, dopóki Bóg szczegółowo nie powie ci tego samego. Nie prowadź swojego życia tylko na tej podstawie, że ktoś mówi ci, co mówi Bóg, że powinieneś robić, ponieważ w ten sposób możesz się doprowadzić do poważnych problemów! Słowo Pana przekazane przez kogoś innego powinno zawsze potwierdzać to, co Bóg już wcześniej mówił do ciebie(lub co powie ci w jakimś przyszłym czasie). Jest to potwierdzenie Pana a nie nakaz.

Głos diabła
Przyjrzeliśmy się „głosowi” ciała i „głosowi” świata. Badając je zobaczyliśmy, że „głos” diabła często jest nie do rozróżnienia od naszych własnych wewnętrznych myśli i uczuć, ani od głosu innych ludzi. Polem, na którym diabeł prowadzi swoją walkę jest nasz umysł. Dlatego tak ważna jest znajomość Słowa Bożego (codzienne czytanie) i umiejętność słyszenia głosu Bożego wewnątrz nas, które umożliwią nam rozpoznanie myśli i uczuć, które diabeł usiłuje zaszczepić w nas. Znając Boże spisane Słowo i Jego wypowiadane Słowo (co opiszę w następnej części), możemy rozpoznać schematy działania przeciwnika, tak że jest mniej prawdopodobne, że diabeł przechytrzy nas (2 Kor. 2:11). Nasza walka nie jest toczona przeciwko ciału i krwi, „lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” (Ef. 6:10-18). Jesteśmy obywatelami nieba (Flp 3:20) i żyjemy na tym „świecie ciemności” (Ef. 6:12), i jest wiele poziomów mocy demonicznych i zwierzchności, które mają za zadanie atakowanie i uciskanie nas w naszych umysłach i ciałach. To dlatego służba Jezusa na ziemi zawierała uzdrowienie wszystkich, którzy znaleźli się pod diabelskim atakiem (p. na przykład Dz. 10:38, Łuk. 4:18, 7:17-23).

Przeciwstaw się diabłu i nie bój się go
Wielu chrześcijan wydaje się bać diabła, lecz zauważ, co pisze Jakub 4:7: „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was.” Jeśli prowadzisz swoje życie w codziennym poddaniu Bogu to masz moc nad diabłem, a on będzie uciekał przed tobą, gdy wydasz mu rozkaz w Imieniu Jezusa. Niemniej jednak, poddanie się Bogu oznacza, że zrezygnowałeś z „siebie”, ponieważ im bardziej jesteś martwy dla „siebie” tym mniej jest w twoim życie możliwości dla diabła uczepienia się. Spróbuj powtarzać głośno fragmenty Pisma, jak na przykład:

Gal. 2:20
Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja,ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.

Gal. 5:22-25
Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość,  uprzejmość, dobroć, wierność, Łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujemy.

1 Kor. 13:4-8
Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się, Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje;..

Jak. 4:7-8
Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy.

Próbuj powtarzać te wersety (lub inne, które sobie wybierzesz) głośno kilka razy dziennie, tak aby mogły wniknąć do wnętrza (które  wszyscy mamy), naprawdę przesiąknąć głęboko do twojego ducha i stać się rzeczywistością w twoim życiu. Nie wystarczy tylko raz przeczytać Pismo, ponieważ nie stanie się w ten sposób integralną częścią ciebie i nie zmieni twojego życia. Nie „złapiesz go” dopóki nie będziesz powtarzał wystarczająco często. Oczywiście Bóg słyszy nawet wtedy, gdy powtarzasz je w myślach, lecz ważne jest aby je wypowiadać głośno, gdy to jest możliwe, aby słyszał to diabeł i ty sam. Diabeł nie potrafi czytać w twoich myślach, więc musisz go poinformować słowami i działaniami, że poddajesz się Bogu, a sprzeciwiasz diabłu. Biblia mówi, że do ciebie należy powiadomienie złych władców i władz niebieskiej rzeczywistości o mądrości Bożej (Ef. 3:10). Inną przyczyną powtarzania Pisma głośno, jest to, że wiara przychodzi przez słuchanie posłania Słowa Chrystusowego (Rzym. 10:17). Ogłaszaj więc Słowo Boże głośno dopóki nie wniknie głęboko do twojego ducha i nie zmieni twojego życia. Bóg powiedział, że Jego Słowo nie wraca próżne, lecz wykonuje zadanie, z którym je posłał (Iz.55:11), zatem zwracaj Jego Słowo do Niego z powrotem swoimi ustami i wierz, że ono wykona zadanie, z którym go Pan wysłał.

Drogi przyjacielu, masz autorytet nad diabłem, jeśli wiesz kim jesteś w Chrystusie i gdy chodzisz w poddaniu Bogu. Większy jest ten, który jest w tobie (Jezus) niż ten, który jest na świecie  (diabeł) (1  J 4:4). Bardzo ważne jest, aby nauczyć się kilku rzeczy na temat  przeciwnika, abyśmy nie wpadali w jego pułapki i abyśmy nauczyli się  jak wypędzać demony z naszego życia i z życia innych ludzi, ponieważ  jest to część z Wielkiego Nakazu, który Chrystus przekazał nam  (p. mój Kurs Uzdrawiania). Nie bój się  diabła, lecz dowiedz się o nim na tyle, abyś mógł chodzić w  autorytecie nad  nim i jego upadłymi aniołami. Mam kilka artykułów, które  mogą pomóc ci w  badaniu tematu walki duchowej. Pokazują one jak wypędzać demony z twojego życia i innych ludzi:

  • An  Introduction to Spiritual Warfare (opisuje to, co Biblia  mówi o demonicznej rzeczywistości) How  to Cast Afflicting Spirits Out of Your Life (zawiera procedurę samo-uwloniania, wypędzania demonów z twojego życia, łamanie przekleństwa pokoleniowego itd.
  • Healing Training Course (wyjaśnia dokładnie w jaki sposób związywać diabła i jak wypędzać demony z ludzi, w celu uzdrowienia ich).

 Część Trzecia

продвижение и раскрутка сайтов

Jak mam słuchać głosu Bożego 01

Wstęp

Dave Root

Biblia mówi, że mamy być prowadzeni przez Ducha Świętego (p. np.: Rzym. 8:12-14 i Gal. 5:16-25). Musi zatem być dla każdego z nas możliwość rozróżniania codziennych wskazówek i prowadzenia Ducha Świętego w nas!

Ty możesz słyszeć głos Boży a ten artykuł pokaże ci jak to robić.

Nie jest celem tego artykułu wchodzenie w szczegóły różnych sposobów przemawiania Boga do nas, takich jak: sny, wizje, języki, wykład, proroctwo itd., lecz otrzymasz tutajpraktyczne wskazówki w jaki sposób rozróżniać zwykłygłos, który Pan używa, aby mówić do nas każdego dnia.

Jakie są cztery rodzaje głosów, które słyszymy

Są cztery rodzaje „głosów”, które słyszymy, zatem ważne jest, aby nauczyć się rozróżniać każdy z nich. Tylko w ten sposób będziemy wiedzieć, który głos jest prawdziwym głosem Boga:

  1. Głos, z którym prawdopodobnie jesteśmy najlepiej zaznajomieni, to nasz własny głos. W dodatku do mówienia głosem zewnątrz, mówimy do siebie nieustannie wewnątrz („w głowie”) widzimy obrazy, wizje, odczuwamy emocje i uczucia również wewnątrz. Nasz umysł mówi nam, co myślimy, nasza wola mówi, czego pragniemy, nasze emocje mówią nam co czujemy. Biblia odnosi się do naszego umysłu, woli i emocji jak do „ciała”. Ten artykuł pozowli ci lepiej zrozumieć „głos” ciała.Innym rodzajem głosu są głośno domagające się naszej uwagi „głosy” innych ludzi. Czasami ludzie mówią rzeczy, które są prawdziwe, szlachetne i dobre, a czasami dokładnie przeciwnie. Ten artykuł da ci pewne wskazówki, jak rozeznawać to, co słyszysz jako „głos” innych ludzi.
  2. Trzeci typu głosu to „głos” diabła. Diabeł ma wiele przebiegłych sposobów mówienia do nas, a które doskonalił przez tysiąclecia. Nie pojawia się przed nami w czerwonym kubraczku i nie mówi do nas głośno; jest znacznie bardziej subtelny. To, co robi, to wrzucanie nam do umysłu myśli podobnych do płonących strzał, mówi do nas przez światowe idee i punkty widzenia, które zaszczepia w innych ludziach. Zanim skończysz czytać ten artykuł, będziesz lepiej rozumiał w jaki sposób rozpoznawać, kiedy demony mówią do ciebie i w jaki sposób „gasić ogniste pociski złego” (Ef. 6:16).
  3. Czwarty i ostatni rodzaj głosu jest najważniejszy, lecz jest również najbardziej subtelny. Jest to głos Boży. Bóg nie mówi do naszego umysłu, lecz mówi do naszego ducha, ponieważ to tam mieszka Duch Święty. Niestety, zazwyczaj większość czasu myślenia w naszych głowach, spędzamy w „zmyśle ciała” (Rzym. 8:7), skoncentrowani na świecie wrażeń wokół nas, gdzie nasze zmysły i myśli, uczucia, pragnienia i emocja są nieustannie atakowane i pobudzane przez światowe, cielesne drogi. Mamy zwyczaj żyć na płytkiej powierzchni, rzadko zanurzając się trochę głębiej, gdzie Duch Święty żyje w nas. W wyniku tego, wielu z nas nie wie, gdzie jest nasz duch, ani jak słuchać i być prowadzonym przez ducha. Z tego powodu żyjemy szoroko otwarci na niepowodzenia wywołane przez zwiedzenia diabła. Ten artykuł pomoże ci w tym, jak zacząć rozpoznawać prowadzenie i wskazówki, ktore pochodzą od twojego ducha, jak być bardziej prowadzonym przez ducha, niż nastawionym na zmysły.

To są cztery rodzaje głosów, które słyszymy, a w następnpych częściach zajmiemy się szczegółowo każdym z nich. Słuchanie Boga to nie nauka, lecz spróbowałem podać wiele przykładów z mojego doświadczenia, aby pomóc sobie przy opisie tego, w jaki sposób Bóg mówi do nas. Niemniej, niech was to nie zwodzi. Po to, aby „uczyć przez przykład” oczywiste jest, że ważne jest podanie przykładów jak usłyszałem – jak wierzę – że to Bóg mówił do mnie. Lecz niebezpieczeństwo jest takie, że mogę zostać  uznany za jakiegoś „duchowego giganta”, który zawsze słyszy wyraźnie i dokładnie i nigdy nie robi błędów. Proszę, wierzcie mi, że tak nie jest! Jakże bym pragnął, aby Bóg mówił wyraźnie, głośno każdego dnia, mówiąc mi dokładnie co i jak mam robić, jak być posłusznym, służyć Mu i czcić Go! Lecz On tak niestety nie robi i zajmę się tym nieco w trakcie artykułu. Podobnie jak wszystko w życiu chrześcijanina, słuchanie Boga jest podróżą i wszyscy znajdujemy się w różnych miejscach tej drogi. Podróż nigdy się nie kończy i ja ciągle mam długą drogę do przebycia w dziedzinie słuchania Bożego głosu.Wszystko, co mogę zaoferować, to kilka rzeczy, których nauczyłem się jak dotąd, a które mogą pomóc ci w twojej drodze. Mam nadzieję, że moje doświadczenie i przykłady będą pomocne w opisaniu pewnych sposobów jakich Bóg używa mówiąc do nas. Ufam Bogu, że wkrótce sam będziesz miał mnóstwo przykładów, które pomogą komuś innemu, kto czuje się sfrustrowany na swej drodze słuchania głosu Bożego i posłuszeństwa temu głosowi.

„Zmysł ciała „

Nasz największy przeciwnik

Oto interesujące pytanie dla ciebie: Kto jest naszym największym wrogiem? Jeśli powiedziałeś, że to diabeł, to mylisz się. Naszym największym wrogiem są: nasz umysł, nasza wola, nasze emocje, które Biblia określa jako „grzeszna natura” lub „ciało”. Rozważ to. że gdybyśmy nie mieli grzesznej, cielesnej natury, to diabeł nie miałby się o co zaczepić. Na przykład Jezus miał ciało z ciała i krwi, lecz nie miał w sobie grzesznej natury, jak to jest z nami, zatem diabeł nie miał nic do Niego [nic swojego w Nim] (Jn 14:30).

1 Tes. 5:23 mówi, że zostaliśmy stworzeni z „ducha, duszy i ciała.” Twoje ciało jest świadome fizycznego świata wokół ciebie, twój duch jest świadomy Boga w tobie, a wszystko pozostałe to twoja dusza, która jest świadoma „siebie.” Duszaskłada się z umysłu (tego, co myślisz), woli (tego, co chcesz)i emocji (tego, co odczuwasz). Mówiąc inaczej,żyjesz w fizycznym ciele (które jest twoim „ziemskim namiotem” – 2 Kor. 4:1,4 i 2Ptr.1:13), masz duszę (która składa się z umysłu, woli i emocji)lecz jesteś nadnaturalnym, wiecznym duchem. Nasz duch został „odnowiony” (ożywiony) w chwili zbawienia (p. na przykład Jn 3:3-8), a nasze ciała zastaną przemienione w nieśmiertelne w chwili przyjścia Jezusa po nas (1 Kor. 15:51-53). Jednak musimy prowadzić stałą, codzienną walkę przeciwko ciału (naszemu umysłowi, woli i emocjom), ponieważ jest to pole bitwy, które Szatan atakuje, jak to zaraz zobaczymy.

Przykład różnicy między duszą a duchem:
Oto ilustracja, która pomoże nam zrozumieć różnicę miedzy duszą a duchem. Czy pamiętasz z filmów rysunkowych taki obrazek, gdy ktoś jest kuszony do zrobienia czegoś złego i pojawia mu się na ramieniu mały diabełek, który mówi tej osobie, aby to zrobiła, a mały aniołek na drugim ramieniu mówi jej, aby tego nie robiła? Ten mały rysunkowy diabełek to nasz umysł, wola i uczucia innymi słowy nasza „cielesna natura”, która popycha, pociąga nas (często przy niewidzialnej zachęcie demona), usiłując doprowadzić nas wykonania tego wszystkiego, co ona chce. Aniołek zaś, reprezentuje naszego ducha, który przekazuje głęboko we wnętrzu nam delikatne sygnały pochodzące od Boga, aby nie robić tego, do czego popycha nas ciało Bóg mówi do nas poprzez naszego ducha, lecz diabłem i jego demony mówią do nas poprzez umysł, wolę i emocje. Jestem pewien, że każdy z was może się w jakiś sposób odnieść do tych kreskówek, ponieważ każdy z nas ma cielesną naturę, która jest kuszona do robienia rzeczy, o których głęboko w środku wiemy, że nie są właściwe. Jak często na przykład
mówimy:
– Wiem, że nie powinienem tego mówić, LECZ.
lub:
– Wiem, że nie powinienem tego robić , LECZ..
– Wiem, że nie powinienem tego jeść, lecz zjem to mimo wszystko.

Z taką łatwością przychodzi nam iść za tym, co nasze ciało chce zrobić, nawet jeśli wiemy co jest lepsze.

Nasze ciało jest nie-Boże

Widzisz, problemem jest to, że nasze ciało jest nie-Boże, jest to  nasza grzeszna natura i, jeśli chcemy słyszeć Boga i móc „pójść dalej w sprawach Bożych”, musi być uśmiercana codziennie.

Próbuj, na przykład, mówić Jezusowi codziennie: Jezu, Ty jesteś moim Panem, kocham Cię bardzo. Zrobię wszystko cokolwiek mi powiesz, bez pytań i wątpliwości czy powstrzymywania się. Powiem wszystko, co Ty chcesz abym powiedział, pójdę wszędzie, gdzie chcesz abym poszedł, zrobię wszystko, co chcesz abym zrobił. Należę do Ciebie, Panie, niech twoje życie ujawnia się w moim życiu i, przez moje oddanie, miłość i szczere oddanie, odbierz wielką chwałę. Czy Pan nie pragnie, abyśmy właśnie tak żyli? Dlaczego, zatem tak trudno jest nam żyć w ten sposób? Jest tak ponieważ boimy się tego, do czego Pan może nas powołać. Możesz mieć wspaniałą pracę, wiele pieniędzy i prowadzić dostatnie życie, lecz Bóg może wezwać cię, abyś to wszystko zostawił i usługiwał w odległych dalekich wioskach Afryki. Czyż nie tego chce Pan, czy nie robił tego wcześniej ludziom! Możesz być cichym, skrępowanym jąkałą, a Bóg może cię powołać do wielkich krucjat ewangelizacyjnych, licznych uzdrowień, przemówień przed tysiącami ludzi. Już to kiedyś ludziom robił! Możesz być żyjącą wygodnie osobą z klasy średniej, wspinającą się pomału po drabinie firmowej kariery ciesząc się statusem członka „właściwych” klubów i społecznych kręgów, lecz Bóg może wezwać cię, abyś się od tego wszystkiego odwrócił i zaczął spędzać poranki lub wieczory w dzielnicach slamsów twojego miasta usługując bezdomnym i wśród młodzieżowych gangów. On to już robił ludziom! Możesz być gospodynią domową z małego miasteczka ze średnim wykształceniem, lecz Bóg może wezwać cię do wyruszenia w drogę, gdzie będziesz przez większość roku głosić kilka razy w tygodniu w  kościołach, na uniwersytetach, konferencja itd., On już to robił wcześniej ludziom! Bóg już to wszystko zrobił w życiu pojedynczych ludzi i zawsze jest taka możliwość, że zrobi to również w twoim życiu! Bądź szczery, niektóre z tych rzeczy przerażają cię, czyż nie? Możemy się bać całkowicie oddać siebie na użytek Bożych planów, ponieważ boimy się, że możemy zostać powołani do robienia czegoś, co może nas wprawiać nas w zakłopotanie lub wytrącić nas z naszej strefy bezpieczeństwa. Nasze ciało nie  lubi pomysłu przechodzenia przez różne rzeczy, nawet jeśli Bóg nigdy nie zrobi czegoś, co nie jest w naszym najlepszym interesie. Bóg zawsze ma w sercu to, co najlepsze, lecz nasze ciało chce narzucić swoje zdanie i powiadomić o swoich pragnieniach, a my bardziej mamy tendencje do pójścia za tym, co chce ciało, niż za tym, czego pragnie Bóg, prawda? Czyż nie jest zupełnie jasne, że nasza „cielesna” natura nie chce być posłuszna Bogu?

Co Biblia mówi na temat naszego „ciała”?
Przyjrzyjmy się teraz bliżej temu, co Biblia ma do powiedzenia na temat naszego umysłu, woli i emocji:

  • Łuk. 9:23
    I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechajsię zaprze samego siebie [wyrzeknie siebie,zapomni, straci z widzenia siebie swoich interesów] i bierzekrzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie [przylgnie zdecydowanie do Mnie, całkowicie dostosuje się do Mojego  przykładu swym życiem, a jeśli trzeba i śmiercią] (Rozszerzone tłumaczenie Biblii – AMP)Rozszerzone tłumaczenie Biblii często jest używane jako narzędzie badawcze, ponieważ rozszerza Pismo, podaje nam różne odcienie znaczeń, które pomagają w lepszym zrozumieniu znaczenia oryginalnych greckich słów. Zatem, zgodnie z tymi odcieniami oryginału, Jezus mówił, że musimy naśladować Jego przykład przez wyrzeczenie się siebie samych, naszych spraw, zaparciesiebie i swoich spraw, zapomnienie o sobie i swoich sprawach, stracenie z widoku swojej osoby i swoichspraw, i przez porzucenie starania o siebie i swoje sprawy! To właśnie oznacza „brać na siebie  krzyż, codziennie.” Tak ma być, ponieważ nasze naturalne pragnienia, nasze naturalne uczucia oraz naturalne wnioskowanie są niezgodne z Bożą wolą. Krzyżjest miejscem śmierci, musimy codziennie przynosić to, co jest naszą naturą tj.: wolę, uczucia, myśli, wnioskowanie, opinie przed krzyż i uśmiercać je, po to aby słuchać Boga i być mu posłusznymi.
  • Rzym. 8:7-8
    Dlatego zamysł ciała [z jego cielesnymi pragnieniami i myślami] jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może.Ci zaś, którzy są w ciele [zaspakających aptetyty iimpulsy swojej cielesnej natury], Bogu podobać się nie mogą. (Rozszerzone tłumaczenie Biblii -AMP)Apostoł Paweł powiedział, żezamysł ciała ma cielesne (światowe, grzeszne) myśli i cele, że jest wrogieBogu i że nie może poddać się Bogu! Paweł idzie dalej mówiąc, że jeśli żyjemy według „ciała” (cielesnejnatury, wykonując to, co nasz umysł myśli, nasze emocje czują), to niemożemy być przez niego zaakceptowani. Naszym celem powinno być życie według ducha, a nie według naszych myśli i uczuć.
  • 1 Kor. 3:20(BW)
    I znowu: Pan zna myśli mędrców, że są marne.Bóg mówi, że ludzkie myśli są marne!
  • Gal. 5:16-17
    Według Ducha [Świętego] [wrażliwi na i kontrolowanii prowazeni przez Ducha] postępujcie [stale],a nie będziecie pobłażali żądzy, cielesnej [ludzkiejbez Boga wewnętrz]. Gdyż ciało pożąda przeciwko [Świętemu]Duchowi, a [pragnienia] Duch[a] przeciwko ciału, a tesą sobie przeciwne [stale stoją w konflikcie wobec siebie], (Rozszerzone tłumaczenie Biblii -AMP)Ap. Paweł mówi nam, że nasze „ciało” jest bezbożną ludzką naturą, której pragnienia są zupełnie przeciwne sprawom Ducha i że są stale w konflikcie z Duchem. Rozwiązaniem, zdaniem Pawła, jest nawykowe chodzenie i życie w duchu, stałe nastawienie na reagowanie i poddawanie się pod kontrolę Ducha, który żyje w nas. Musimy porzucić nadmierne wsłuchiwanie się w nasz umysł, nauczyć się jak rezygnować z naszego rozumowania, opinii, uczuć, pragnień itd. Kiedy jesteśmy zajęci myśleniem i staraniami wyobrażenia sobie w jaki sposób można rozwiązać nasze problemy, to przeszkadza nam  to w wyraźnym słyszeniu Pana. Zamiast tego, powinniśmy oddalić wszelkie rozpraszające myśli i skoncentrować się na Panu, aby Go słyszeć. Ważne jest, aby stało się zwyczajem naszego życia postępowanie według ducha (a nie umysłu i uczuć), tak abyśmy mogli słyszeć Boga i być Mu posłuszni.

    Oczywiście, powinniśmy używać naszych umysłów i zdolności do rozumnego myślenia w ciągu dnia, aby zrobić wiele rzeczy, które musimy zrobić, lecz problem polega na tym, że mamy zwyczaj używania wyłącznie naszych intelektualny możliwości, nigdy nie przeszkadzając Bogu pytaniami o jakiekolwiek decyzje, które podejmujemy. Bóg jest wszechwiedzący i wszechmądry, tylko On zna prawdę, dlaczego więc nie zwrócić całego  swojego życia ku Niemu, zamiast podejmować decyzje korzystając z ograniczonych źródeł inteligencji i wąskiego zrozumienia? Wszystko, co musisz zrobić to poprosić Go, następnie zaufać Mu i pójść za Jego Duchem!

  • Gal. 2:20
    Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja,ale żyje we mnie Chrystus;Paweł mówi, że jego cielesna natura została ukrzyżowana i, że to już nie on sam żyje, lecz że raczej pozwala Chrystusowi, aby przejawiał Swoje życie przez Pawła. W taki sposób powinniśmy żyć wszyscy w tym „ziemskim namiocie” (2 Kor. 5:1,4, 2Ptr. 1:13). Musimy nauczyć się jak być martwymi wobec naszych pragnień, emocji, opinii, uczuć i tak dalej po to, aby się skoncentrować na wykonaniu naszych zadań, jakie mamy wyznaczone w ciele Chrystusa..
  • Gal. 5:24
    A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało(bezbożną ludzką naturę) swoje wraz z namiętnościami i żądzami.
    (Rozszerzone tłumaczenie Biblii -AMP)Ponownie Paweł mówi, że nasze „ciało” (umysł, wola i emocje) są bezbożną, naszą ludzką i grzeszną naturą, która musi być ukrzyżowana. Jak powiedział Jezus, musimy zabrać nasze ciało na krzyż i uśmiercać tam codziennie (Łuk 9:23, powyżej). Musimy nauczyć się jak być martwymi dla „siebie”, a wtedy usłyszymy Boga wyraźniej i dokładniej.
  • Kol. 3:5-10
    Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jestziemskiego: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem,
    …….
    ale teraz odrzućcie i wy to wszystko: gniew,  zapalczywość, złość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa z ust waszych;Nie okłamujcie się nawzajem, skoro zwlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego,A przyoblekli nowego, który się odnawiaustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył,2 Kor. 4:16
    Dlatego nie upadamy na duchu: bo choć zewnętrzny nasz człowiekniszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem.

    W tych fragmentach Paweł mówi nam, że to do nas należy uśmiercenie tego, co należy do ciała (naszej ziemskiej natury). To my podejmujemy, każdego dnia, w każdej chwili, decyzje, aby zewlec z siebie starego siebie (odrzucenie naszych cielesnych pożądań i emocji) i musimy codziennie decydować się na odnawianie i „ubieranie” nowego siebie podobnego do Chrystusa.

Jak widzimy, Bóg ma sporo zdecydowanie ostrych rzeczy do powiedzenia na temat naszego ciała a żadna z nich nie jest dobra! W powyższych fragmentach mówi się nam o odrzuceniu siebie samego i odwróceniu się od własnych spraw. Mówi się nam, że nasze umysły i myśli, cele, impulsy i pragnienia są wrogie Bogu! Oto, nasze myśli są marne, nasze naturalne pragnienia przeciwne do Bożych, sprzeczne z nimi i w stałej wojnie z pragnieniami Ducha; ciało nasze jest bezbożną ludzką (grzeszną) naturą i musi być krzyżowane i uśmiercane każdego dnia.

To są całkiem mocne słowa ze strony Pana, lecz jedyną drogą do tego, aby zacząć słyszeć Boga, lepiej przestać słuchać swojego ciała i zacząć je uśmiercać. Nie jest to nic łatwego, lecz aby słyszeć Boga musimy wybrać przez akt naszej woli aby, gdy słuchamy odpowiedzi od Boga, wyłączyć rozumowanie, emocje. Bóg pragnie, abyśmy chodzili w miłości i radości, lecz my musimy uśmiercić te wszystkie negatywna emocje, którym poddajemy się, jak to w powyższych fragmentach wskazał ap. Paweł. Nasze ciało zawsze chce narzucać swój głos temu, co powinniśmy robić, lecz my powinniśmy zignorować zupełnie te naciski, rozumowania, uczucia i zamiast tego słuchać naszego ducha.

Jezus był „martwy dla siebie.”
Jezus słyszał Boga lepiej niż ktokolwiek z żyjących kiedykolwiek i jedną z głównych przyczyn tego był fakt, ze zdecydował wyrzec  się Siebie w dziedzinie swych opinii, spraw, celów, myśli itd., i wykonywał tylko to, co Ojciec mówił Mu:

Jan. 5:19
19. Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni.

Jan. 5:30
30. Nie mogę sam z siebie nic uczynić. Jak słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał.

Jan. 8:28
Wtedy rzekł Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedypoznacie, że Ja jestem i że nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył.

Jan. 14:10
Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie?  Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje.

Gdy się to podsumuje, to „zamysł ciała” (nasze rozumowanie, wola, pragnienia, uczucia, opinie, emocje, ambicje, cele itd.) są zazwyczaj nie-Boże i skierowane dokładnie w przeciwną stronę do Bożych. Zatem, musimy każdego dnia decydować, aby te rzeczy uśmiercać i zamiast tego słuchać Bożego głosu. Podkreślam to tak mocno dlatego, że żyjemy w strefie wojny i w znacznym stopniu walka z diabłem ma miejsce w naszych umysłach. Jeśli podążymy za naszym myśleniem i uczuciami, to otwieramy się szeroko na zwiedzenie i nieustanne wybijanie z kursu przez diabła a nasze życie skończy się bezużytecznością dla Królestwa Bożego.

 Część Druga

продвижение

Stworzeni do tego, aby słyszeć Boga

Akaron Adam

Zostaliśmy do tego przeznaczeni. Ludzkość została stworzona na podobieństwo Boga. Jesteśmy duchowymi istotami, żyjącymi w biologicznym ciele. Duchowa i biologiczna sfera mają funkcjonować w zgodzie ze sobą, a nie przeciwko sobie. Aby to zrozumieć i to, jak się to ma do słuchania głosu Pana, musimy wrócić do początku, do ogrodu Eden.

Bóg stworzył ludzkość, kobietę i mężczyznę. Stworzył ich jako duchowe i naturalne jednostki. Żyli w relacji z Bogiem. Byli dziećmi Boga, byli w stanie funkcjonować zarówno w duchowej jak i naturalnej rzeczywistości. Ponieważ dysponowali zarówno duchowymi jak i naturalnymi zmysłami, mogli przy pomocy zmysłów naturalnych takich jak: wzrok, słuch, smak, powonienie, dotyk funkcjonować w rzeczywistej sferze. Wraz z tymi zmysłami otrzymali duchowe zmysły, które dawały im dostęp do rzeczywistości duchowej. Mogli widzieć, słyszeć, czuć, dotykać duchowej rzeczywistości. Człowiek został umieszczony w rzeczywistości naturalnej, aby w niej żył i troszczył się o nią.

Rodz. 2:15:  Pan Bóg wziął człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł.

W ogrodzie było drzewo, owoce tego drzewa reprezentowały poznanie dobra i zła. Zostało im polecone, aby nie jedli tego owocu, jeśliby zjedli to  poznaliby różnicę między dobrem a złem podobnie jak Bóg. Wynikiem tego miała być śmierć. Szatan kusił ich a oni chcieli być jak Bóg, pożądali tej wiedzy i zjedli owoc (1 Moj. 3:1-6).  BÓG WYPĘDZIŁ ICH Z OGRODU. Od tej chwili rozpoczęła się wielka „decentralizacja” ludzkości. Wkrótce po eksmisji przyszło morderstwa Kaina na Ablu, ludzkość podupadła a ich relacja z Ojcem podupadła wraz z nimi. Stracili swoją niewinność, zaopatrzenie, życie wieczne, zdrowie, jedność ze sobą nawzajem i społeczność z Bogiem. Bóg zamknął ogród i postawił straże wokoło a to wszystko rozpoczęło się od jednego aktu nieposłuszeństwa. To był jedyny grzech jaki został popełniony. Grzech jest grzechem do dziś – nieposłuszeństwo jest nadal jedynym grzechem jaki może zostać popełniony.  Poznanie tego, co dobre i nie uczynienie tego czy  poznanie tego, co złe i mimo wszystko uczynienie tego. Dla większości ludzi jest to zależne od wewnętrznego prawa zwanego sumieniem. Jest to głębokie wewnętrzne poczucie tego, co dobre i złe. Zostało już udowodnione, że życie od narodzin do śmierci bez przestępstwa nie jest możliwe.

Bóg wybrał dzieci Abrahama, aby byli wybranym ludem. Dał im Swoje prawo, aby mieli system według, którego wszyscy mogli żyć i to z powodzeniem, pomimo trudnego klimatu i środowiska. Gdyby prawo mogło być przestrzegane, ludzkość mogłaby pozyskać nieco straconego gruntu relacji z Bogiem, dzięki odpuszczeniu grzechu. Lecz ludzie nie chcieli żyć w zgodzie z Bożym prawem, ponieważ nie było to możliwe i taki był główny cel tego prawa. Ludzkość lubi prawa, ludzie lubią zapisane prawo, które trzeba przestrzegać i jest to część grzesznej natury przekazanej przez Adama pokoleniom. Bóg chciał pokazać ludzkości, że drogą powrotu nie jest zapisane prawo tego, co wolno, a czego nie wolno. Ludzkość została tak stworzona, aby mogła żyć w intymnej i pełnej miłości więzi z Ojcem. Bez tej więzi jest skazana na życie w pustce i frustracji. Mieliśmy troszczyć się o naturę i wypełnić rolę opiekunów w ścisłej łączności z Ojcem, przy pomocy naszych zmysłów zarówno naturalnych jak i duchowych. Byliśmy wtedy w stanie pojąć to do czego zmierza świat i podąć odpowiednie działania, aby tym sterować zgodnie z wolą Ojca. Jest to stale wzrastające doświadczenie, w którym możemy wzrastać na podobieństwo naszego Ojca. Zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo.

1 Moj. 1:26-27
Potem rzekł Bóg : uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemia, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi. I stworzył Bóg człowieka na obraz swój

Będziemy odkrywać to, w jaki sposób Ojciec prowadzi i uczy nas. Jesteśmy istotami duchowymi i jesteśmy w stanie odtwarzać duchowo to, co zostało duchowo stworzone. Bóg stworzył wszystko  z rzeczywistości duchowej. To, co widzialne, powstało z tego, co niewidzialne. Zostało stworzone po to, aby było odtwarzane. W jedności ze Stwórcą mogliśmy widzieć sytuacje takimi jakimi one były i dostosowywać je do woli Ojca.  Został nam zatem udzielony autorytet (władza) do osiągania tych rzeczy, niemniej jednak autorytet całkowicie uzależniony od naszej jedności z naszym Ojcem. Brak więzi z Bogiem spowodował brak duchowych zmian w świecie duchowym. Pragnienie pozostało. Zostało nam udzielone wewnętrzne pragnienie kontrolowania i dominowania na ziemi. Pragnienia trwały bez działania w nas współczucia i miłości Ojca, który udzielał potrzebnych wskazań. Duchowa moc również nie działała, co spowodowało, że ludzie pragnąc mocy byli wiedzeni przez własnego ego i nienasycone pragnienie konkurencji. Nie byli  już prowadzeni przez Ojca, usiłowali więc dominować nad wszystkim nad czym się dało. Nie mieli duchowych środków by to robić, więc dominowali naturalnymi środkami; skoro nie dało się wejść z przodu usiłowali dostać się od tyłu. Aby osiągnąć swoje cele budowali różne urządzenia. Skoro nie mogli tego zrobić duchowymi środkami to tworzyli narzędzia, które miały zrekompensować ich upadły stan. Nie byli w stanie otrzymać poznania udzielanego przez Ojca, stworzyli więc własne banki wiedzy, najpierw biblioteki a teraz komputery i internet. Nazywają to informacyjną autostradą, lecz jest to naturalny sposób na skompensowanie sobie straconej zdolności do słyszenia Bożego głosu i poznania tego, co jest potrzebne. Współczesny system transportowy umożliwia ludziom pokonywanie olbrzymich odległości  w krótkim czasie. Jest to nędzna próba skompensowania sobie straconej zdolności duchowego transportu, jakim podróżował Filip.
Dz.Ap.
8,39-40     Gdy zaś wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i eunuch nie ujrzał go więcej, lecz radując się jechał dalej swoją drogą. Filip zaś znalazł się w Azocie i obchodząc wszystkie miasta, zwiastował dobrą nowinę, aż przyszedł do Cezarei.

Telefon zastępuje duchową komunikację,  a szpitale i sprzęt  medyczny, new age, lekarstwa Reiki i różne formy naturalnych wynalazków usiłują zastąpić doskonałe zdrowie pochodzące od Boga.  Bomby, pistolety, czołgi itd. zastępują duchową moc. Próbujemy i wymuszamy kontrolę w naszym życiu i otoczeniu, w którym żyjemy. Klimatyzujemy nasze powietrze, schładzając je i ogrzewając. Tworzymy chemikalia, aby użyźniać nasze uprawy i oczyszczać wodę, którą skaziliśmy.  Pompujemy je w powietrze, ziemię, wodę i jedzenie. Żyjemy i wydaje nam się, że jesteśmy mądrzejsi od Boga próbując poprawić Jego stworzenie. Robimy tak, ponieważ jest wewnątrz, w nas, pragnienie odtwarzania, lecz oddzieleni od jedności z Ojcem nie wiemy co odtwarzać ani nie mamy duchowej mocy, aby to robić. W naturalny sposób usiłujemy osiągnąć to, co z powołania mieliśmy robić w sposób duchowy. Bez wskazań, mocy i towarzystwa Ojca. Jesteśmy ślepcami, którzy prowadzą ślepych. Zużyliśmy tysiąclecia i kolosalne środki na zaspokojenie tych wewnętrznych potrzeb. Od chwili, gdy Jezus został wzbudzony z martwych mamy rozwiązanie naszego dylematu.

Problemem było to, że ludzkość złamała więź z Bogiem. Rozwiązaniem jest Bóg przychodzący jako człowiek, aby przywrócić ludzkości stan, w którym ludzie ponownie zostaną dziećmi Ojca i będą chodzić w jedności z Nim.  Gdy Adam i Ewa byli nieposłuszni, zasiali buntownicze ziarno w ludzkości, które sprzeciwia się Ojcu, Jego celom i Jego woli. Ludzkość jest zbuntowana przeciwko swojemu Stworzycielowi i ustanowionemu przez Niego porządkowi.

Jezus otworzył drogę powrotu do więzi ze Stworzycielem, naszym Ojcem. Jezus poniósł karę za nasz bunt i złamał przekleństwo dziedzicznego buntu. Nie musimy już dłużej żyć jako dzieci Adama i możemy teraz żyć jako dzieci Boże. Jezus jest punktem zwrotnym ludzkości. Ludzka degeneracja została zatrzymana dla tych, którzy zdecydowali się odejść od życia Adama i pójść za Jezusem. Została otwarta nowa droga, na której ludzie otrzymują przebaczenie, oczyszczenie i usprawiedliwienie przed Bogiem. Są ciałem Chrystusa – nikt się tutaj nie rodzi, wszyscy muszą ją wybrać. Jest to pojednanie; zostajemy odnowieni jako dzieci Boże i wracamy do Ogrodu. Musimy wyrzec się starej drogi zdegenerowanego człowieka i poddać siebie samych reedukacji Bożej i odnowienia więzi.
Bóg sprowadził ciało Chrystusa z powrotem do ogrodu życia. Minęło cztery tysiące lat zepsucia człowieka, zanim przyszedł Chrystus, a od tej pory prawda do prawdy była przydawana ciału Chrystusa.  Bóg odnowił nasze miejsce w hierarchii stworzenia. W tym czasie Bóg wzbudził ludzi, którzy mieli przynieść nowe prawdy ciału Chrystusa. Te prawdy zostały przyjęte a następnie dodane w Bożym czasie. Po drodze idzie się krok po korku i droga odnowienia nie różni się w tym niczym.
Gdy nowa prawda była objawiana, ciało zmieniało się odpowiednio do tej prawdy. Często oznaczało to wzrost wymagań. Prawda za prawdą tak budowane jest ciało. Nie jest tak, że możemy być podobni do pierwszego kościoła, naszym przeznaczeniem jest ogród. Od Reformacji nie tylko prawda jest dodawana do prawdy, lecz nastąpiło przyspieszenie czasu. Rośniemy w fenomenalnym tempie. Szybciej i szybciej, jak przyspieszenie dodaje. Przyspiesza również naturalna rzeczywistość, w miarę jak my dojrzewamy duchowo oni dojrzewają technologicznie. Przepaść między światłością Królestwa Bożego a ciemnością poszerza się. Przez ostatnie sto lat do Ciała Chrystusa weszło mnóstwo zmian jak przywrócenie służby darów, jeden po drugim, wyjściem z pseudo ‘świątyń”, odejście od niedorzecznych religijnych tradycji, wzrastanie bardziej w zależności od Ducha Świętego  niż form religijnych praktyk. W miarę jak Ciało Chrystusa staje się coraz bardziej podatne na zmiany, proces wzrostu jest skracany, zatem jest przyspieszany. Punktem kulminacyjnym tego wzrostu jest ostatnia wielka prawda, której Ojciec naucza. Więź z naszym Ojcem, intymna, pełna miłości, porozumienia… To jest ostatnia rzeczy, która wymaga przywrócenia. Ciało Chrystusa żyło już dość długo w znacznej odległości od Boga i zostało to ostatnio skierowane w stronę intymnej relacji z Bogiem. Będzie tak, jak było z Adamem i Ewą, gdy Bóg przechadzał się po ogrodzie mówiąc do nas i pokazując, co jest dobre, a co nie (1 Moj. 1:16-17). Ciało Chrystusa będzie się zbliżać do Ojca tak długo, aż będzie tak blisko, że następnym krokiem do zbliżenia będzie wejście do domu. I wtedy pójdzie do domu Ojca.

Przywracana jest nam pierwotnie przeznaczona pozycja. Jest to prawda, którą musimy zaakceptować, jeśli chcemy rozwinąć naszą osobistą relację z Bogiem. Oznacza to, że możemy mieć dostęp zarówno do naturalnej jak i duchowej rzeczywistości. Mamy zmysły, które dostarczają nam informacji o fizycznym świecie i duchowym wymiarze. Tylko Bóg może otworzyć zdolność człowieka do wejścia do duchowej rzeczywistości światłości; do świata ciemności może wejść każdy. Królestwo Boże jest wyłącznie dla tych, którzy należą do Niego. Duchowe zmysły są otwarte dla wszystkich Bożych dzieci tak, że więź z Bogiem jest realna.

Jn: 24 Bóg jest duchem i ci, którzy mu cześć oddają winni to robić w duchu i w prawdzie.

Aby czcić Go w duchu musimy mieć możliwość duchowego funkcjonowania. Musimy wyostrzyć nasze duchowe zmysły, aby je zaś wyostrzyć, musimy przekwalifikować nasz świadomy umysł. Żyjemy równocześnie w dwóch rzeczywistościach. Jako dzieci Boże zostaliśmy wyposażeni w zmysły, które odbierają informacje z obu a umysł jest łącznikiem pomiędzy nimi. Naturalne zmysły są takie jaki są i rozwijają się w sposób naturalny. Natomiast duchowe zmysły rozwijają się wtedy, gdy spędzamy czas na ich rozwijaniu. W naturalnej rzeczywistości zmysły rozwijają się same. W łonie matki dzieci rosną w sposób naturalny. Nie decydują o niczym ani nie podejmują umysłowego wysiłku, po prostu rosną. W taki sposób dzieje się to naturze i nasze zmysły naturalne stają się tym czym są. Duchowo podejmujemy decyzje. Ta naturalna egzystencja jest łonem dla duchowej rzeczywistości lecz tutaj podejmujemy decyzje czy wzrastamy, jak szybko czy też czy narodzimy się do Królestwa Bożego. Zawsze jest to nasz wybór i decyzja życia według niego. Duchowe zmysły rozwijają się tylko wtedy, gdy my je rozwijamy. Jest to skoncentrowany wysiłek z naszej strony. Jest to podstawowa różnica między tymi dwoma rzeczywistościami a którą musimy zrozumieć. Musimy podjąć wysiłek rozwijania naszych duchowych zmysłów lub pozostaniemy głusi i ślepi. Ostrzymy nasze zmysły przez ćwiczenie i używanie ich. Dzieje się to z pomocą Ojca, który prowadzi nas w najlepszym dla każdego z nas kierunku. Musimy się w tej sprawie jasno określić. Nie ma sensu spędzać czasu na ćwiczenie się w słuchaniu głosu Boga, jeśli nie zamierzasz być mu posłuszny. Rozwijanie tych zmysłów wymaga podjęcia wysiłku i poświęcenia czasu. W miarę jak słyszymy i widzimy coraz wyraźniej, musimy być gotowi na to, że trzeba będzie odłożyć na bok nasze uprzedzenia i przyjąć prawdę podawaną bezpośrednio przez Boga. Bóg zastąpi nasze fałszywe poglądy Jego prawdą, nasze słabości Jego mocą i naszą beznadzieję Jego nadzieją. W miarę pogłębiania naszej duchowej więzi z Bogiem i poddawania się Jemu, On zabierze naszą głupotę i zamieni ją w mądrość. On jest Ojcem, który pragnie być w więzi porozumienia ze swymi dziećmi. Taki był pierwotny zamiar – Bóg mówił do Adama i Ewy; Bóg chce mówić do ciebie.

To, w jaki sposób najlepiej wyostrzyć twoje duchowe zmysły jest sprawą pomiędzy tobą i twoim Ojcem. Wszyscy jesteśmy osobowościami i reagujemy różnie na różne metody. Każdy z nas inaczej prowadzi swoje życie i inne rzeczy mają dla nas znaczenie. Bóg jest doskonały w komunikacji i nauczaniu, ponieważ On zna wszystkie nasze uwarunkowania. Gdy siedzimy pod Jego nauczaniem to nasz wzrost i rozwój jest niewyobrażalnie przyspieszany. On wie o wszystkim, czego potrzebujemy, kiedy tego potrzebujemy i jaki jest najlepszy sposób, aby nas tego nauczyć. On jest w stanie dać nam zrozumienie takich pojęć, które w inny sposób byłby niemożliwe do zrozumienia. Tylko Bóg może nauczyć nas jak wyostrzyć duchowe zmysły, niemniej są pewne podstawowe techniki, które pomogą nam zacząć.

Zrelaksuj się i skoncentruj. Bóg nie jest daleko na jakiejś odległej planecie, nie stoi za polem minowym, które musi być rozbrojone. Bóg jest w nas. Gdy narodziliśmy się do Królestwa Bożego, nasz duch został zjednoczony z Bożym Duchem. Nasz umysł nie ma wielkiego pojecia o tym, co robi nasz duch. Gdy po raz pierwszy przyjmujemy Jezusa do naszego życia, możemy „czuć” oczyszczenie, ciepło, odnowienie, lecz na tym zwykle się kończy. Nauczenie się kontaktowania z Bogiem jest po prostu nauką tego, jak docierać do naszego ducha, ponieważ on teraz żyje w jedności z naszym Ojcem. W tym celu musimy zarówno skoncentrować się i zrelaksować świadomą część naszego umysłu.  Wszelką myśl musimy poddawać w posłuszeństwo i nie pozwolić na to, aby umysł dryfował od jednej abstrakcyjnej myśli do drugiej. Musimy na to oddzielić czas. Bóg może i będzie mówił do nas w dowolnym czasie dnia i nocy, gdy robimy inne rzeczy. To jest dobre i w porządku, lecz musi być zbudowane na fundamencie czasu spędzonego sam na sam z Bogiem, kiedy okazując mu cześć i honor tylko Jemu należny. Jest to czas na przypomnienie sobie, kim jest Bóg, Stwórca wszystkiego; każdego źdźbła trawy, każdej mrówki i każdej planety, każdej gwiazdy i wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, wszystkiego, co zostało stworzone przez naszego Ojca. Musimy pamiętać o tym, że Bóg wie wszystko – to jest absolut. Nie tylko wie wszystko o tobie, włącznie z ilością włosów na głowie: On wie wszystko o wszystkim. Gdy zatem przychodzimy do Boga w naszym czasie duchowej intymności, mamy tutaj być cicho i słuchać jak ci, których się uczy.

Iz 50:4 Iz. 50:4  ….każdego poranka budzi moje ucho, abym słuchał jak ci, którzy się uczą.

PS 46:10 uciszcie się i poznajcie, że Ja jestem Bogiem; wywyższony między narodami, Wywyższony na ziemi!

Czas modlitwy to czas modlitwy i jest to coś innego, to ma być czas, w którym słuchamy Boga. Nawet nie zadajemy pytań w tym czasie, ponieważ to oznacza dominację w rozmowie. Jest to czas, w którym Bóg mówi o tym, o czym On uważa, że trzeba. On jest Bogiem. Jest to czas, gdy przychodzimy do Niego z respektem i czcią. Naszym zamiarem jest otwarcie lub zamknięcie drzwi intymności. Musimy oddać się walce z zakłóceniami. Musimy być w tym czujni, aby oddać naszemu Ojcu naszą niepodzielną uwagę. Może to wymagać trochę praktyki, która cierpliwie może zostać osiągnięta. Najlepiej jest poświęcić czas i nastawić się na słuchanie samemu. Niech myśli odpłyną, oczyść umysł z wszelkich trosk, zmartwień i stresów, rób cokolwiek chcesz, lecz ten czas przygotowania jest bardzo ważny. Do osoby przystępującej do czasu intymnego z Bogiem należy uczynienie tego czasu świętym i poświęconym. Do niej należy podjęcie wysiłku, aby była skoncentrowana, a nie rozproszona. Bóg jest Bogiem i, o ile za niegrzeczne jest uważane odpływanie myślami w czasie rozmowy z innym człowiekiem to o ileż bardziej w czasie słuchania Boga!

Jk 4:8a Zbliżcie się do Boga a zbliży się do was….

Komunikacja z Bogiem jest ćwiczeniem na współpracę. My zbliżamy się do Boga i On zbliża się do nas. Przywilej i honor słuchania głosu Pańskiego jest niesamowity. Ten honor przed przyjściem Pana Jezusa był zarezerwowany wyłącznie dla nielicznych – proroków i niektórych najwyższych kapłanów. Kiedyś było to rzadkością, teraz jest dostępne dla wszystkich, którzy poświęcą się chodzeniu w więzi z Bogiem.

Bóg mówi a my słuchamy, lecz nie słyszymy tego przy pomocy naszych naturalnych uszu. Nasz umysł może przyjmować informacje zarówno z duchowego jak i naturalnego świata. Sposób ich odbioru jest taki sam. Wyobraź sobie dwa projektory filmowe skierowane pod różnymi kątami na jeden ekran. Jeśli zwrócisz ekran w jedną stronę będziesz oglądał obraz z jednego projektora, jeśli w drugą stronę – z drugiego. W taki sposób działa umysł, przyjmuje informacje z naturalnego i duchowego świat. One zajmują to samo miejsce na ekranie i do nas należy to, aby we właściwą stronę skierować ekran. Słyszymy głos Boży przez ten sam głośnik, którym myślimy. Jeśli ktoś ma pecha słuchać tej ciemnej strony to i w tym przypadku jest to ten sam głośnik i do człowieka należy rozpoznanie tego i zwrócenie ekranu w stronę Pana. Widzimy wizje na tym samym ekranie, na którym działa pamięć i wyobraźnia. Sztuka komunikacji z Bogiem jest sztuką rozpoznawania głosu Bożego wśród innych głosów, w tym naszego własnego, a przychodzi to wskutek stałej praktyki. Wtedy głosy zaczynają się różnić i gdy rozpoznasz głos Boży to nie pomylisz go nigdy z żadnym innym.
Jn 10:4-5 gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos. Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych.  Bóg zabezpieczy nas przed pójściem za zwodniczym głosem, nie da nam węża, jeśli prosimy o rybę.

Łuk. 11:11: Gdzież jest taki ojciec, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża?” Albo gdy będzie go prosił o jajo, da mu skorpiona? Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.

To obraża Boga, gdy ludzie mówią, że słuchanie Jego głosu jest niebezpieczne. Ukształtowali swoje opinie na filmach z Hollywood a nie na Słowie Bożym. Szatan atakuje słuchanie Bożego głosu przy pomocy fikcyjnej złej prasy. Wykręca prawdę i prowadzi ludzi do kłamstwa, że Bóg nie mówi do Swoich dzieci, że jeśli słyszysz głos Boga to jesteś schizofrenikiem lub opętany. Jego atak na słuchanie głosu Bożego jest tak intensywny, ponieważ ta prawda zamyka jego dostęp do życia dzieci Bożych. Nigdy już więcej nie będzie w stanie wykrzywiać zapisanego Słowa Bożego, skoro sam Bóg nam udziela poleceń z niego. Nie może już więcej szeptać do naszych uszu, ponieważ gdy żyjesz zgodnie z głosem Bożym nigdy nie pomylisz go z głosem diabła. Nie może tak układać okoliczności, aby sprowadzić nas z drogi, ponieważ nie żyjemy według tego, co dyktują nam okoliczności, lecz według głosu Bożego.

Dobrze jest, aby osoba, która uczy się słuchania Bożego głosu, miała kogoś innego, kto już żyje kierowany Bożym głosem. Może ona pomóc potwierdzić to, co słyszy i pomóc w rozróżnianiu Głosu Bożego przez nią samą. Bóg nauczy różnych sposobów rozróżniania i nie zajmie wiele czasu, a będziesz przekonany i upewniony. Im bardziej się zrelaksujesz tym lepiej. Stres i niepokój wobec tego, co możesz usłyszeć może zaćmić wyrazistość. Zwykle łatwiej jest słuchać dla kogoś innego niż siebie samego, ponieważ jeśli nie masz nic do stracenia czy zyskania, nie ma presji i zawsze słyszysz lepiej.  Z tego powodu też wyraźniej słyszysz w pewnych sprawach niż inni. Gdy więź i zaufanie do Ojca wzrośnie to nie ma już potrzeby niepokoić się o nic i Boży głos jest wyraźny, płynie przez cały czas i dotyczy wszystkiego. Bóg jest cierpliwy, dobry, pełen miłości i troski. On poprowadzi cię i pomoże ci uwolnić się od przeszkód, które utrudniają ci słyszenie Jego głosu.

Iz. 50:4  Wszechmogący Pan dał mi język ludzi uczonych, abym umiał spracowanemu odpowiedzieć miłym słowem, każdego poranka budzi moje ucho, abym słuchał jak ci, którzy są uczeni.

Musimy przyjść do Boga w postawie czci i szacunku, musimy słuchać jak ci, którzy są uczeni. Oznacza to, że wierzymy i przyjmujemy to, co On do nas mówi i akceptujemy jako prawdę. Początkowo może to wydawać się trudne, jeśli mamy takie doktryny i wierzenia, które są dla nas drogie. Niemniej jednak Bóg wie wszystko i nie jest niczym mniej niż impertynencją wątpić w Jego słowo.

Bóg wypędził Adama z ogrodu i postawił tam straż. Poprzez Jezusa możemy wejść ponownie do ogrodu, cieszyć się wiecznym  życiem, bezgrzesznością i osobistą, intymną więzią z naszym Ojcem. Jak wiele z tego ogrodu życia doświadczymy, zależy od nas, a to wszystko wypływa z naszej relacji z Bogiem.

aracer.mobi

Relacja z Bogiem jest relacją z Bogiem!

Akaron Adam

Jest to wzrastająca jedność ze Stworzycielem wszystkiego. Jest to relacja na wszystkich poziomach. Jest intymna, pełna miłości, szacunku, czci i jedności. Jest osobista, trwała i uczciwa. Jest to pozbywanie się siebie, aby zyskać Jezusa. Jest to relacja między Stwórcą i stworzeniem, Ojcem i dzieckiem, Mężem i żoną. Jest pełna pasji, współczucia, podnoszenia, uzdrowienia, wzmocnienia i satysfakcji. Więź z Bogiem buduje jedność z Nim, jedność ze Stwórcą, gdzie wymiana wprowadza człowieka do boskiego życia. My wymieniamy nasze słabości na Jego moc, nasze smutki na Jego radość, naszą samotność na Jego jedność i przynależność, naszą ignorancję na Jego wiedzę, naszą głupotę  na Jego mądrość, nasz niepokój na Jego pokój, naszą frustrację na Jego doskonałość, nasz brak nadziei na Jego nadzieję, nasze złamanie na Jego wspólnotę, nasze problemy na Jego rozwiązania, nasze niewolnictwo na Jego wolność, nasz ból na Jego miłość.

Jest tak wielu ludzi, którzy przyszli do Boga po zbawienie lecz mają tylko wiedzę o Bogu i nigdy nie cieszyli się osobistą, intymną więzią z Nim. Rozumieją to, że Jezus umarł na krzyżu, lecz nie pojmują dlaczego. Zrozumienie nie koniecznie skutkuje zastosowaniem,  a zatem niekoniecznie przekłada się na życiowe doświadczenie. Gdy Jezus wziął na siebie karę za nasze grzechy to nie zrobił tego po to, abyśmy uniknęli piekła i poszli do nieba. Przyszedł i umarł po to, abyśmy mogli mieć wieź z Ojcem. Oczywiście więź z Bogiem oznacza to, że będziemy z Nim mieszkali tam, gdzie On jest, czyli w niebie. Wieczne życie w niebie jest produktem ubocznym zaangażowanie w relację z Bogiem. Jak ze wszystkim w Królestwie Bożym, najpierw jest więź, a jako wynik tej więzi pojawia się w naszym życiu mnóstwo wspaniałych rzeczy. Te rzeczy przychodzą w miarę jak rozwijamy się i wzrastamy w obrazie naszego Ojca. Wszystko, co pochodzi od Boga jest wynikiem relacji z Bogiem. Relacja jest podstawą do zaufania, czci, respektu i komunikacji.

Intymność z Ojcem wymaga uczciwości z Nim, zaufania w to, że On kocha cię i chcę wyłącznie budować, wspierać i uzdrawiać ciebie. Chce uwolnić cię od kłamstw i więzów, które uniemożliwiają ci wzrost w Jego obraz. Podjęcie decyzji o przyjęciu Jezusa jako Zbawiciela nic nie znaczy jeśli nie chcesz dalej iść drogą intymności z twoim Ojcem. Nie jest to obciążające żądanie, które wymaga wypełnienia, aby zyskał życie wieczne. Nie, jest to radość i najwyższe powołanie ludzkości, aby żyć w jedności ze Stwórcą , Ojcem. To dlatego przyszedł Jezus, dlatego poddał się ukrzyżowaniu. To było po to, abyśmy mogli przyjść do Ojca i zacząć wzrastać w intymności z Nim. Jest to jedyna wartościowa przyczyna przyjęcia oferty przebaczenia Jezusa.

Wieź z Bogiem jest na teraz i tutaj, nie potrzebujemy czekać na niebo. Gdy żyjemy w więzi z Bogiem to żyjemy w niebie tutaj. W miarę wzrostu bliskości z Nim, przyjmujemy Jego charakter i zaczynamy również żyć tak, jak On. Jest to prawdziwa ścieżka powodzenia we wszystkim. Gdy wzrastamy w podobieństwie do Boga przyciągamy te rzeczy, które pochodzą ze światła a odpychamy te z dziedzin ciemności. Zaczynamy żyć jako dzieci Boże zamiast żyć jak dzieci szatana. Nie przez to, ze staramy się wymusić czystość poprzez zasady czy prawa, lecz przez wewnętrzną przemianę, która towarzyszy pogłębiającej się więzi z Bogiem. Nie musimy zmagać się jak pantera usiłująca zmienić swoje pręgi, co jest niemożliwe i przynosi tylko frustrację i potępienie.

Jer 13:23     Czy murzyn może zmienić swoją skórę
A pantera swoje pręgi?
A czy wy przywykli do złego,
Możecie dobrze czynić?

Musimy tylko skoncentrować się na naszej relacji z Bogiem i pozwolić naszej wewnętrznej osobie zmieniać się, co będzie się odbijało w postaci zmiany zewnętrznych zachowań.

Proces wzrostu ma życiowe znaczenie. Bóg stworzył wiat i to w jaki sposób on funkcjonuje. Maleńkie ziarnka rosną, po pewnym czasie, do rozmiarów potężnych drzew. Pory roku zmieniają jedna w drugą się stopniowo. Nie mamy wiosny jednego dnia, a lata następnego, tak się dzieje tylko w kalendarzu. Wszystko wzrasta zgodnie z Bożym planem. Gdy idziemy ścieżką relacji z Bogiem wzrastamy w Jego obraz i życie. Nie możemy stać się tacy jak On natychmiast. Ludzi usiłują tego i nigdy nie wzrastają ponieważ nie są szczerzy wobec siebie lub Boga. Zawsze udając, zawsze twierdząc, że są zmiany podczas, gdy ich serca pozostają takie same pomimo intensywnych wysiłków i zmagań.  Pantery mają pręgi, lecz to nie powoduj, że są one wystawione na widok, czy chodzą w zamieszaniu. Sposobem na życie w Królestwie jest trwanie w więzi. Bóg chce, abyśmy byli tacy jak On i dlatego zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo. Adam i Ewa chcieli być tacy, jak Bóg i chcieli tego szybko. Byli już stworzeni na Jego obraz i wzrastali w tym a jednak próbowali to zrobić jedząc zakazany owoc (Ex 3). Natychmiastowy wzrost podobieństwa do Niego bez umiejętności radzenia sobie z tym to próba pominięcia procesu wzrastania przewidzianego przez Stwórcę. Jeden krok po drugim, lekcja po lekcji, ruch do przodu wtedy, gdy jesteśmy gotowi do ruszenia. Wszystko, co zostaje dane przez Boga wypływa z relacji z Nim. Mistrzostwo szatana ciągle działa na dzieci Boże tak jak i wówczas, zwodząc ludzi do mylenia i działania tak, jakby był inny sposób na osiągniecie zysków z trwania w więzi z Bogiem, bez więzi z Bogiem. To kłamstwo jest łatwe do wykrycia w świecie. Dary Boże są fałszowane. Zamiast Bożego głosu mają tarot, I-cing i miliony innych sposobów na zdobycie bożego prowadzenia. Zamiast słuchania Boga mają Reiki, duchowe prowadzenie itd. Mają formę pobożności, bez Boga.
Jest znacznie więcej podstępnych form szatańskiego kłamstwa i znajduje się ono również chrześcijańskim kościele. Przybiera wiele form, lecz zawsze pozostaje niezmienne w swych usiłowaniach zdobycia korzyści pochodzących z więzi z Bogiem, bez więzi z Bogiem.

Relacja z Bogiem jest tam, gdzie Ojciec i jego dziecka mieszkają jako jedno. Gdzie dziecko żyje w miłości, szacunku, czci i poddaniu swemu Ojca a Ojciec kocha, szanuje, zaopatruje swoje dzieci oraz udziela im poleceń.
Podstawą relacji jest komunikacja. Jedyny sposób na poznanie Bożej woli dla twojego życia jest taki, że On sam ci o tym powie.  Aby ci mógł powiedzieć, ty musisz słuchać. Ludzie usiłują znaleźć sens swego życia w Biblii, usiłują mieć relację z Bogiem poprzez Biblię. Chcą mieć relację za pośrednictwem Pawła, Dawida, czy kobiety przy studni. Usiłują wyznawać słowo, które Bóg do tych ludzi powiedział. Niemniej najważniejszym faktem jest tutaj to, że Bóg faktycznie do nich wszystkich mówił a ci wszyscy wielcy ludzie żyli w posłuszeństwie dla tego głosu Bożego, a szczególnie Jezus. Bóg mówił do nich i chce mówić do ciebie, bezpośredni. Nie poprzez kogo Innego, nie przez zagadkowe małe posłania, które musisz odkrywać jak detektywistyczne tajemnice. Nie poprzez inspiracje „jak rzucony grosz”, ludzi, którzy idą za fałszywymi bogami polegają na takich rzeczach. Nasz Bóg jest żywy i wymowny. Biblia jest napisana przez tych, którzy słyszeli Jego głos. Saul wielki badacz został Pawłem, wielkim słuchaczem i spędził czternaście lat na pustyni, aby słuchać prawd przekazywanych mu przez Ojca. Mojżesz słyszał Boży głos stale, Jozue był tam, gdy Mojżesz przyniósł dziesięcioro przykazań, lecz wiedział wystarczająco dużo, aby nie zważać na Boże nakazy. Zostało mu polecona, aby pożądał ziemi mlekiem i miodem płynącej, zabił mieszkańców i zagarnął ich ziemię. Zrobił to ponieważ żył zgodnie z głosem Bożym.
Wielki prorok Samuel stwierdza (1 Sam. 15:22 BT):
Samuel odrzekł: Czyż milsze są dla Pana całopalenia i ofiary krwawe od posłuszeństwa głosowi Pana? Właśnie, lepsze jest posłuszeństwo od ofiary, uległość – od tłuszczu baranów.

Jezus mówi do KOŚCIOŁA w Laodycei (Obj. 3:20 BW):

Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli kto usłyszy GŁOS MÓJ i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.

W Starym Przymierzu ludzie usiłowali prowadzić wzięte życie postępując według określonego zestawu przepisów i to się nie powiodło. Nowe Przymierze to zamierzona intymna relacja między Ojcem a Jego dzieckiem, między Mężem a Żoną, Stwórcą i stworzeniem. Nie mamy już postępować według zapisanego kodu postępowania, lecz żyć w relacji miłości. Bóg nie tylko postawił nas na drodze, lecz On chce iść z nami. Wzrastamy w jedności z Nim, słuchamy i jesteśmy posłuszni głosowi Pana. Jezus mówił w przypowieściach dlatego, żeby tylko ci, którym bóg otworzy uszy mogli je zrozumieć. Nie mówił jasno, ponieważ nie mamy postępować według reguł lecz chodzić w relacji z Bogiem. Tylko wtedy będziemy mogli zrozumieć to, co Jezus mówił. Wszystko zależy od relacji z Bogiem, droga która została przygotowana przez Niego i która jako jedyna będzie skutecznie funkcjonować.

Wszyscy jesteśmy indywidualnymi jednostkami i Bóg zajmuje się nami indywidualnie. Wszyscy mamy unikalne  powołanie nad naszym życiem i każdy z nas znajduje się na innym poziomie wzrostu. Jedynym sposobem upewnienia się, że Bóg kontroluje twoje życie, drogę i przeznaczenie jest żywa relacja z Nim. Ponieważ w miarę zmiany okoliczności zmieniają się wymagania wobec nas. Jezus posła swoich uczniów i powiedział im, żeby nie zabierali ze sobą żadnego zaopatrzenia dla siebie. Później powiedział im, żeby je zabrali, Łuk 22:35-36. Wymagania zmieniły się tak jak wydawało się to Panu właściwie. Jest Boży rozkład czasowy, który zna tylko On (Kazn. 3) a my możemy tylko płynąć razem z nim, jeśli znajdujemy się w relacji z Bogiem. Ludzie ze wiata postępują w zależności od tego, co dyktują im okoliczności i czas ich wystąpienia, lud Boży musi uznawać  Boga. Relacja z Bogiem wymaga tego, abyśmy uczynili Boga, Bogiem i szukali Go we wszystkich dziedzinach naszego życia.

Największym przywilejem życia jest być dzieckiem Bożym. Największym błogosławieństwem w życiu  jest być w pełnej miłości, wsparcia i porozumienia (komunikacji) relacji z Ojcem. Pan nie porzucił nas tak, abyśmy musieli wziąć swoje duchowe życie w swoje ręce, ani nie oddał go w inne ręce. Mamy dostęp z pierwszej ręki do prawdy, mocy, siły, zrozumienia, mądrości i życia, bezpośrednio od Ojca. Nie potrzebujemy Kapłana ani pośrednika poza Jezusem. Mamy dostęp do Boga. Nie musimy składać strzępów niepowiązanych tekstów, dla znalezienia prawdy, Bóg  mówi nam czystą prawdę. Nie tylko jest to czysta prawda, lecz jest ona odpowiednia do tego, gdzie się znajdujemy. Mówi do nas to, co potrzebujemy wiedzieć i wtedy, kiedy jest nam to potrzebne. A teraz zastanówmy się, co kto inny chce od nas, gdy do nas o czym mówi? Żebrak przy Pięknej Braćmi prosił Piotra i Jana o pieniądze, ponieważ wydawało mu się, że tego potrzebuje. Jednak Piotr i Jan wiedzieli czego mu rzeczywiście mu potrzeba i uzdrowili go (Dz. 3:1-10). Nikt inny nie wie tak dobrze, czego nam potrzeba jak Bóg. Żadne uważnie zaplanowane studia czy szkoła biblijna nie nauczy nas tego, co może nauczyć nas Bóg. Ponieważ to Duch Święty wprowadza nas w prawdę. Jan 16:12-13. Bóg może i będzie używał innych ludzi, aby pomóc ci pokazać pewne rzeczy i potwierdzić to, czego już cię uczył, lecz nigdy nie wykorzysta kogo zamiast samego Siebie. Jezus nie umarł po to, aby miał relację ze swoim pastorem, kapłanem, nauczycielem szkoły biblijnej, budynkiem kościelnym czy Biblią, lecz po to, aby mógł mieć relację z Ojcem. Nikt inny nie jest w stanie tak cię uczyć, jak Ojciec cię może cię nauczyć. Nikt nie jest w stanie prowadzić cię tak, jak może prowadzić cię Bóg. Nie polegaj w sprawie prawdy na nikim innym oprócz Boga. Prawda jest wtedy prawdą, gdy znane są wszystkie zmienne. Czy prawdą jest, że słońce wstaje na wschodzie? Jak na razie tak jest, lecz którego dnia nie wstanie w ogóle. Jakkolwiek wydaje się to odległe, którego dnia Słońce i Ziemia przestaną istnieć, jak wiemy. Zatem jest to tylko tymczasowa prawda. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić co jest prawdą ponieważ nie wiemy wszystkiego o wszystkim. Tylko bóg wie i musimy spoglądać na Niego w poszukiwaniu prawdy. Wszystko, co widzimy, słyszymy, dotykamy odczuwamy smakiem czy powonieniem jest czasowe, tylko duchowa rzeczywistość ma trwać wiecznie. Bóg jest jedyną istotą bez początku i bez końca i w poszukiwaniu prawdy musimy opierać się na Nim. Bóg wszystko stworzył, musimy polegać na Nim w poszukiwaniu prawdy. Bóg powołał do istnienia wszystko i musimy polegać na Nim w poszukiwaniu prawdy. Jako ludzkie jednostki zostaliśmy stworzeni do tego, aby żyć w jedności z naszym Ojcem. Mamy żyć w intymnej więzi z Nim. Nie zostaliśmy wyposażeni w takie zdolności, aby rozszyfrować prawdę, jest to zupełnie poza naszymi zdolnościami. Nie było takiej potrzeby, ponieważ Bóg jest autorem naszej prawdy. Prawdy, którą On objawia nam osobiście i indywidualnie. Ludzie patrzą w biblię szukając prawdy, lecz zastępowanie Boga w ogóle nie było celem Biblii. W Biblii możemy zobaczyć w jaki sposób Bóg pracował z innymi ludźmi i dzięki temu zrozumieć to, jak pracuje z nami. Biblia została napisana przez ludzi, którzy rozumieli wpływ Ducha Świętego. Jest to inspirowany zapis Boga i ludzkości, lecz nie jest Bogiem. Czy kiedy zmagasz się, to „sięgasz do słowa” czy „sięgasz do Boga”.

Pewien mężczyzna kochał swoją kobietę. Ona pisała do niego listy miłosne, on oprawiał je, cenił, czytał stale i wciąż. Miłość jego życia zapukała do drzwi, lecz on nie otworzył ich ponieważ czytał listy miłosne. Jego miłość ciągle puka do drzwi, lecz on nie otworzy, ponieważ czyta listy miłosne. Łatwiej jest dla niego czytać listy ponieważ to powoduje, że ma kontrolę nad relacją. Traci ciepło miłosnego ucisku, czułość  pocałunku ukochanej, intymność obiadów spożywanych przy świecy, spacerów w świetle księżyca i to wszystko pozostałe, lecz czuje się bezpieczny, bo nie ma nic do stracenia. Oczywiście nic też przez to nie zyskuje. Dobrze jest czytać Biblię, lecz to nie może zastąpić nam relacji z Bogiem. Jedynym prawdziwym sposobem na czytanie Biblii jest czytanie jej z Bogiem. Bóg kieruje nas do tego, co On chce, abyśmy czytali, kiedy On chce, abyśmy czytali a wtedy powie nam, co chce na podstawie tego fragmentu pokazać. On je napisał, On jedynie jest właściwą osobą do pouczania z niego. Biblia jest niesamowitym błogosławieństwem gdy jest czytana w jedności z Bogiem, lecz jeśli odszyfrowujemy ją przy pomocy naszych naturalnych zmysłów (umysłu) to może być straszliwym przekleństwem.

Ponieważ nigdy nie mielimy jej czytać i rozszyfrowywać o własnych siłach, lecz z tym wyposażeniem, które jest jedynie wtedy skuteczne, gdy jesteśmy w intymnej, pełnej miłości relacji komunikacji z Bogiem. Jesteśmy całkowicie uzależnieni od Boga we wszystkim, bez niego nic nie możemy, Jan 15;5. W taki sposób zostało to ustanowione. Jeśli chcesz prawdziwego światła, prawdziwej miłości, prawdziwego pokoju, prawdziwej mądrości, prawdziwego powodzenia, prawdziwego prowadzenia, prawdziwego zbawienia, prawdziwego wzrostu, prawdziwej jedności i prawdy, musisz znaleźć się w relacji z Bogiem. Jeśli nie to będziesz musiał polegać na bezużytecznych imitacjach. Pseudo duchowość jest wtedy, gdy ty podejmujesz wszystkie decyzje i prosisz Boga, aby to usankcjonował, ty cały czas mówisz i oczekujesz, że Bóg będzie cały czas słuchał. Gdy ty mówisz Bogu, co robić, zamiast pozwolić Bogu udzielać ci poleceń. Wyrażasz swoją wolę i chcesz, aby Bóg dostosował się do niej, podczas, gdy to ty powinieneś dostosować swoją wolę do woli Ojca.  W skrócie: pseudo duchowość polega na tym, że człowiek działa jak by był Bogiem i oczekuje, że Bóg podporządkuje się temu. Bóg stworzył człowieka na swój własny obraz a pseudo duchowość usiłuje stworzyć Boga na swój własny obraz.

Bóg nigdy nie zaangażuje się w taką relację. Tam, gdzie człowiek polega na swej własnej mądrości, podejmuje swoje własne decyzje, wybiera swoje własne prawdy, żyje tak jak chce i myli, że jest duchowy, bo czyta biblię modli się i chodzi do kościoła. Zuchwałość takiej osoby jest taka, że lepiej by było dla niej, aby żadnej z tych rzeczy nie robiła. Wymaganiem relacji z Bogiem Wszechmogącym, Stwórcą Nieba i Ziemi jest zupełnie i całkowite poddanie. Poddanie swojej woli i poddanie jej jednoczeniu z Bożą wolą we wszystkich życiowych sprawach. Jeśli Bóg ma być w twoim życiu Bogiem to musisz złożyć wszelkie prawa do decydowania o tym czy powinieneś i gdzie pracować, mieszkać, jaki ubrania nosić, z kim wziąć lub, czy masz być bogaty czy biedny, zdrowy czy chory. Jest to całkowite oddanie siebie. Zupełnie ze pozwól Bogu, aby dawał ci prawdę bo to właśnie czyni Bóg, Bóg w twoim życiu.
Musimy nauczyć się słuchać głosu Bożego wyraźnie i precyzyjnie. Bóg będzie mówił do nas i prowadził nas i nie powinniśmy się obawiać zwiedzenia. Jan 10:1-18 i Łuk 11:11-13. Zostaliśmy stworzeni do życia w harmonii z naszym Stwórcą. Nie musimy żyć na podstawie przypuszczeń co do Bożej woli wobec nas. Możemy i powinniśmy wiedzieć, co Bóg dla nas zamierzył w każdej chwili. Możemy i powinniśmy to wiedzieć, ponieważ Bóg powiedział nam, a nie dlatego, że zgadliśmy nawet jeśli to pojawiło się jako wynik studiowania Biblii.
Bóg nie chce, aby jego dzieci szukały po omacku w ciemności, czekając aż do śmierci. Jesteśmy tutaj, Bóg jest z nami, nasza relacja i przeżywanie nieba zaczyna się już teraz. Życie staje się proste, słuchamy i jesteśmy posłuszni. Choć nie zawsze jest tak prosto być posłusznym to jak bardzo jest trudno, zależy od nas. Początkowe zmagania i niechęć znikają w miarę jak światowe i religijne uwarunkowania są odkładane na bok, uprzedzenia usuwane a my sami poddajemy się Ojcu i polegamy na Jego mądrości i poznaniu.

раскрутка

Królestwo Boże jest królestwem współ-pracy.

Akaron Adam

„Bo do tanga trzeba dwojga”, ciebie i Boga. Bóg będzie cię prowadził, lecz ty musisz podążać za tym. On pragnie pomagać ci wzrastać, lecz nie zmusi cię do tego, wymaga współpracy – twojego chodzenia z Bogiem. Prawo współ-pracy jest powszechne w duchowej rzeczywistości tak, jak prawo grawitacji w rzeczywistości naturalnej.

Królestwo Boże zbudowane jest na osobistej i intymnej relacji między tobą i Bogiem. Aby jakakolwiek znacząca relacja mogła mieć miejsce między dwoma ludźmi to konieczne jest, aby obie strony tego chciały. Wymaga to decyzji wolnej woli, bez najmniejszego odcienia przymusu czy użycia siły. Jeśli zmusisz kogoś do tego, aby cię poślubił to nigdy nie to szczęśliwe połączenie spójnego partnerstwa. Niektórzy ludzi, którzy zostali zmuszeni do jakiejś relacji będą „zagryzać zęby”, aby zrobić to, co najlepsze, lecz zawsze będzie jakaś blokada na drodze do rzeczywistej intymności.

Bóg pragnie tego, aby ludzie łączyli się z Nim, lecz nigdy ich do tego nie zmusza. Bóg pragnie, aby ludzie wzrastali w społeczności z Nim, lecz  nigdy nie będzie ich wabił obietnicami wielkiej odpłaty. Niektórzy zaczynają swoją podróż z Bogiem z powodu obietnic. Obietnic takich jak: wieczne szczęście, radość, bogactwo, pokój i bezwarunkowa miłość.  Ewangeliści sądzą, że dobrze robią naświetlając te obietnice, niemniej jednak otrzymanie tej zapłaty nie jest właściwą motywacją do wejścia w regularną społeczność z Bogiem.

Prawdziwe posłanie ewangelii jest źle interpretowane a to prowadzi ludzi do wiary w to, że Bóg im odpłaci oślepiającym wachlarzem dóbr jeśli wzniosą woje ręce i przejdą się wzdłuż ławek. To tak, jakby Bóg był tak zdesperowany w oczekiwaniu na ludzkie towarzystwo, że będzie chciał płacić tak jak mężczyźni płacą prostytutkom. Bóg nie przekupuje ludzi darami wielkiej odpłaty za to, aby przyszli do Niego. W ten sposób nie zaczyna się relacja miłości, czci i godności.

Ta błędna interpretacja ma niszczące skutki dla ludzi, którzy na nią reagują. Przychodzą do Boga wierząc, że mają interes do ubicia i, że ten interes gwarantuje im pewne prawa, przywileje i zapłatę. W zależności od kaznodziei ten interes zapewnia zapłatę, która waha się od prostego życia wiecznego do życia pozbawionego wszelkich problemów. Ostatnie osiem nabożeństw, w których brałem udział mogło każdego pozbawić wszelkich wątpliwości, że ten interes, którym jest podjęcie decyzji przyjęcia Chrystusa, będzie skutkował doskonałym zdrowiem, bogactwem i życiem na poziomie średniej klasy.

Zwykle nie potrzeba wiele czasu, aby ci, którzy usłyszeli ewangelię „robienia interesu”, czują się ograbieni i zniechęceni. Oni wypełnili swoją część umowy, lecz ręka ich ciągle boli, a poborca podatkowy ciągle upomina się. Gdy Bóg nie spełni ich oczekiwań to reakcja jest zwykle jedna:
– Co jest nie tak, dlaczego Bóg mnie zostawił?

Zazwyczaj odkrywałem, że ci ludzie są sfrustrowani, teraz jest mi naprawdę przykro z ich powodu. Zostali wprowadzeni w błąd i okłamani, ponieważ to nie jest sposób funkcjonowania Królestwa Bożego.  Nie chodzi mi szczególnie tych oportunistycznych, którzy usłyszawszy prawdziwą ewangelię nigdy by nie zareagowali, lecz mam złamane serce co do tych, którzy prawdziwie szukają Boga i źle prowadzeni przez wprowadzonych w błąd.

Gdy wyraźnie pojawia się brak współ-pracy ze strony Boga, ludzie szukają przyczyny. Istnieje niezliczona ilość książek, kaset  i służb oddanych temu, aby odkryć owe „dlaczego” i poprawić problem niepodporządkowania się  Boga. Często początkowe motywy jakie kierują ludzi do przyjścia do Królestwa, prowadzą ich do różnych sposobów patrzenia na ten problem.

Niektórzy wierzą, że problem jest po stronie Boga. Albo On albo diabeł powstrzymuje zaopatrzenie, alba jakaś mieszanina obu przypadków.  Niektórzy wierzą, ze Bóg potrzebuje szturchańców i używają Biblii jako księgi prawa i usiłują czynić Boga odpowiedzialnym za to. Słyszałem jak ich jak wrzeszczą i krzyczą domagając się tego i jak domagają się swoich praw jako dzieci. Słyszałem jedną osobę wrzeszczącą i przeklinającą Boga nazywając Go wszelkiego rodzaju uwłaczającymi imionami ponieważ nie otrzymała, czegoś swoim sposobem.

Inni myślą, że problem jest spowodowany przez szatańską konspirację skierowaną przeciwko nim. Ci ludzie często uczepiają się Szatana i jego kohort. Stają się „duchowymi wojownikami”. Niektórzy dochodzą nawet do tego, że noszą wojskowe ubrania i walczą z Szatanem wyobrażoną bronią, machając wokół niewidocznym mieczem. Burzą warownie i wiążą mocarza. Niektórzy widzą demona w każdej osobie i za każdym krzakiem.
Niektórzy to już tak poszli za własnym prowadzeniem, że wydaje im się że są jak Jozue i prowadzą ludzi do nowych, wolnych od demonów ziem.

Inni znów widzą jako problem siebie. Ruch wiary ma kilka podgrup o wspólnych wierzeniach. Jedna grupa twierdzi uparcie, że mogą wywoływać słowami (powoływać do istnienia) dary Boże zarówno do swojego życia, jak i z niego. Wierzą, ze jeśli wypowiadasz jakiekolwiek wątpliwości to Bóg nie będzie mógł cię uzdrowić, błogosławić materialnie i czynić jakichkolwiek cudów przez ciebie. Inni koncentrują się bardziej na tym, co myśleć a jeszcze inni na swoich działaniach.  Inni upatrujący problemu w sobie szukają rozwiązania w kierunku poczucia winy. Myślą, że żyją zgodnie ze niezwykle wysokimi standardami jaki przed nimi postawiono. Słyszałem, jak mówią:
– Jak Bóg może błogosławić kogoś takiego jak ja.

Czasami stają się purytanami usiłując żyć zgodnie ideałami pod surową i stałą kontrolą siebie podczas, gdy inni rezygnują „czekają na właściwy” czas w niebie. Czerpią pociechę z tego, że gdy dostaną się tam, to zobacz Pana i staną się tacy jak On.
Nigdy nie słyszałem współczesnego posłania ewangelii obietnic, dopóki nie zostałem zbawiony. Spotkałem Boga bez zewnętrznych wpływów (Pierwsze powołanie Adama). Nie znaczy to, że nie uchwyciłem się tego posłania, gdy je po raz pierwszy usłyszałem. Brzmiało dobrze dla mnie. Pomału przyjąłem to, że posiadanie dobrych rzeczy było częścią układu. Są biblijne dowody na to, że Bóg chce tego, co dla naszego życia najlepsze. Jezus uzdrawiał chorych. Jeśli Bóg chce dla mnie tego, to byłbym poza wolą Boga, gdyby, nie robił wszystkiego, co możliwe, aby to zdobyć. Słuchałem takich usług w kościele i w porannych audycjach telewizyjnych. Czytałem książki i kupowałem kasety. W różnych okresach życia, w ciągu dwudziestu lat byłem człowiekiem, który myślał,  można „nazwać to i mieć to” („gadaj i chwytaj”). Odnowiłem moje myślenie żyjąc  w strachu, że jakaś wątpliwość może przeniknąć mój umysł i zniszczyć wszystko. Czytałem, powtarzałem, studiowałem i rozkładałem na czynniki pierwsze Biblią. Wypisywałem zawarte w niej obietnice i przyklejałem je na ścianach i uczyłem na pamięć. Bojowałem w duchowej walce przy pomocy wyimaginowanej broni. Związywałem mocarza i demolowałem jego warownie. Byłem wiedziony przez poczucie winy i żyłem w depresji z powodu niepowodzeń dobrym chrześcijańskim postępowaniu, czego bardzo chciałem. Od chwili mojego pierwszego spotkania z Bogiem wędrowałem przez różne obszary chrześcijańskich sposobów rozwiązywania problemów, usiłując wypracować jakiś ratunek.

Widziałem mnóstwo zdumiewających rzeczy, przeżywałem uzdrowienia, zaopatrzenie, pewne intymne chwile z Bogiem, od czasu do czasu słyszałem Jego głos, przekazywałem słowo wiedzy i towarzyszyłem ludziom w czasie przyjmowania Jezusa jako ich Pan i Zbawiciela. Studiowałem Biblię, zostałem pastorem mając nadzieję, że to się na coś przyda.  Wydawało się, że ci wszyscy pastorzy mieli tą pobożność, lecz gdy sam zostałem pastorem grałem w tą samą zabawę „udawaj tak, żeby inni robili to samo”, wraz z wielu moimi kolegami pastorami.

Nowe zobowiązanie, do którego mnie Bóg powołał, nowy sposób chodzenia z Nim był niewiarygodnym czasem. Słyszałem Jego głos wyraźnie. Siedziałem w mojej przyczepie kempingowej jedząc lunch, gdy Bóg powiedział do mnie, że chce mówić do mnie o czymś ważnym. Odłożyłem jedzenie, wyłączyłem telewizor, przygotowałem się tak, aby jak najmniej rzeczy mi przeszkadzało. Bóg zapytał mnie czy chcę iść za Nim..
– Oczywiście, że tak – odpowiedziałem z bezwzględną pewnością, dziwiąc się, że w ogóle się mnie o coś takiego pyta.

Wtedy powiedział mi, że chce, abym podjął dla niego zobowiązanie. Powiedział, że to zobowiązanie będzie oznaczało całkowite poddanie siebie, że będzie właścicielem mojej duszy, umysłu i ciała. Miałem zrezygnować z wszelkich praw do siebie i czynić wszystko, cokolwiek mi powie, co do joty. Moje stopy miały być Jego stopami, które mają iść dokądkolwiek on zechce. Moje oczy miały być Jego oczyma i miały spoglądać na to, na co, On chciał patrzeć. Moje ręce miały należeć do Niego i dosięgać kogokolwiek On wybrał i tylko tych, których wybrał. Ja miałem być oddzielony wyłącznie do wykonywania Jego dzieła. Miałem jeść to, co On chciał, abym jadł, spać wtedy, kiedy on chciał, abym spał. Miałem należeć do Niego całkowicie i absolutnie nigdy nie kwestionując jego woli, nigdy. Miałem słuchać i wykonywać. Wtedy powiedział mi, że nie zaoferuje mi w zamian niczego. Żadnych pieniędzy, prestiżu, niczego. Powiedział, że może mnie wykorzystać do wszystkiego czegokolwiek zechce i posłać mnie do piekła na wieczność. Potem powiedział mi, że da mi również wiarę (z barku lepszego słowa), aby Mu wierzyć. Całkowicie uwierzyłem, że jeśli zgodzę się na Jego ofertę, że oddam Mu wszelkie prawa do mojego życia to później spędzę wieczność w piekle. Powiedział mi żebym się zastanowił nad tym jako zajęciem 24-godziny na dobę. W tym czasie mówił do mnie dużo, przypominając mi umowę. Miałem oddać wszystko i w zamian otrzymać mniej niż nic.  Powiedział mi nawet, że może przez całą resztę mojego życia utrzymywać mnie w nieszczęściu i posłać mnie do piekła na ziemi i piekła w piekle.

Byłe w szoku i ogłuszony. Wiedziałem, że to Bóg mówił i wiedziałem, że jest bezwzględnie poważny. Następnego dnia zapytał mnie o moją decyzję. Nie było żadnej możliwości, abym choćby zastanawiał się na życiem bez Boga. Nawet jeśli oznaczało to nieszczęście i piekło, było warto. Chciałem Boga bardziej niż czegokolwiek innego. Od chwili, gdy spotkałem Boga po raz pierwszy, poznanie Go było moim całkowitym priorytetem. Może był wybór aby żyć

Miałem do wyboru, aby pozostać przy takim życiu jak dotychczas, lecz nie było żadnych wyborów w moim umyśle. Jeśli tego żądał ode mnie Bóg to również ja tego chciałem. Bóg powiedział mi, żebym napisał to jako umowę i podpisał.  Tego dnia kazał mi ogolić wszystkie włosy na głowie i ciele, aby w ten sposób zasygnalizować, że należę do Niego. Później miałem leżeć na podłodze nago i oferować jako żywa ofiara. Pan powiedział, że nie ma przed nim nic ukrytego nawet jeden włosy nie ukrywają mnie.

Bóg ustanawiał swoje panowanie we mnie. Jedną rzeczą było słowne oddanie siebie a następną było życie zgodnie z tym i Bóg poddawał próbie moje oddanie. Relacja między Bogiem i mną zmieniła się dramatycznie po tym. Bóg wydawał się pracować ze mną bardzo poważnie we wszystkich aspektach mojego życia. Mówił teraz do mnie niemal stale i byłem nieustannie świadom Jego obecności. Miało to poważne odbicie w moim życiu i w życiu innych. Na małych spotkaniach, które prowadziłem pojawiały się potężne manifestacje Ducha Świętego. Ludzie trzęśli się, padali na podłogę i Bóg działał w ich życiu.
W miarę postępu czasu trwałem w tym i byłem posłusznym Bożemu głosowi, zaczęły zmieniać się pewne rzeczy w moim życiu. Nawet okoliczności wokół mnie zaczęły zanikać. Wydawało się, że mam w sobie tą niesamowitą, nieograniczoną, głęboką, wewnętrzną siłę i moc. Przez lata od tamtego czasu Bóg całkowicie przekształcił moje życie i ciągle jest realny. Dał mi siłę do zniesienia takich rzeczy, które wcześniej by mnie niszczyły.
Pomimo rzeczywiście trudnego czasu odkryłem w sobie trwałe szczęcie. Fizycznie czułem się mocniejszy i zdrowszy, Bóg nieustannie pomagał mi i wzmacniał. Niszczył moją pychę, niesforność i poleganie na sobie równocześnie budując we mnie nawyk słuchania, uzależniania od Boga i posłuszeństwa. W pewnym okresie czasu te rzeczy, o których sądziłem, że wraz z zostaniem chrześcijaninem powinny się pojawić, zaczęły funkcjonować z moim życiu i ja niczego nie robiłem, aby je osiągnąć. Po prostu się zdarzały. Po tym, gdy zaczęły się manifestować w moim życiu, Bóg zaczął mi wyjaśniać to, co się w nim działo. Biblijne obietnice, o który całkowicie zapomniałem zaczęły się wypełniać, choć było to po pewnym czasie. Nie działo się to w mgnieniu oka. Bóg powiedział mi, że zamiast szukać tych rzeczy byłem całkowicie skupiony na Nim i to tylko z tej jednej przyczyny, ponieważ kochałem Go i pragnąłem Jego obecności i towarzystwa. Tego czego pragnąłem zaniechałem, myśląc tylko o tym i pragnąc wyłącznie jego obecności. Tamte rzeczy przyszły jako produkt uboczny mojej relacji z Bogiem.

Jest światłość i ciemność. Dobre rzeczy, te których ludzie zazwyczaj chcą, gdy przychodzą do chrześcijaństwa pochodzą ze światłości. Złe rzeczy, które ludzie usiłują wyrwać pochodzą z ciemności. Dobre pochodzi ze światłości i przyciąga światłość a źródłem światłości jest Bóg. Im bardziej skoncentrowany na Bogu, tym bardziej posłuszny jego głosowi i tym więcej światła w tobie. Im więcej światła w tobie, tym więcej rzeczy ze światłości jest przyciąganych do twojego życia. Zbiega się to z tym, że światło Boże odpiera ciemności.

Bóg pokazał mi magnesy. Mają one pola, które w zależności od ich ułożenia przyciągają się lub odpychają. Jesteśmy jak magnesy , przyciągamy i odpychamy. Siła naszego przyciągania i odpychania wywodzi się albo z siły naszego światła lub ciemności. Jak podobne przyciąga podobne, tak światło przyciąga światło, a ciemność przyciąga ciemność.

Słowo ostrzeżenia. Pewne rzeczy mogą wyglądać tak, jakby pochodziły ze światła, lecz mogą sprowadzić ciemność jeśli motywacje są złe. Jest wiele rzeczy, które mogą być błogosławieństwem lub przekleństwem.
Różnice mogą być w motywacji, czasie lub źródle. Zasadą zdroworozsądkową jest to, że jeśli szukamy Boga i koncentrujemy się na naszej intymnej więzi z Nim to w naszym .życiu będą pojawiały się dobre rzeczy we właściwym czasie.  Nie szukamy Boga po to, aby znaleźć światło, to nigdy nie działa. Bóg nie jest głupcem, a niektórzy ludzie myślą, że mogą Nim manipulować. Jedyną osobą, z której robią głupca są oni sami.

W miarę jak pogłębiamy naszą więź z Bogiem i żyjemy w niej to automatycznie jako produkt uboczny zaczną się pojawiać w naszym życiu rzeczy światłości.

Miałem kiedyś prace, której nienawidziłem. Szef był okropny, praca nudna a je nie byłem w tym dobry. Sama myśl o tym, że trzeba wstać wcześnie rano, aby się tam dostać była wstrętna. Wiedziałem o tym, że musiałem przespać odpowiednią ilość czasu, aby na drugi dzień być sprawnym i to było jeszcze gorsze. Bywały takie noce, że nie spałem wcale a im bardziej chciałem zasnąć tym bardziej rozbudzony byłem.

Jestem pewien, że wielu ludzi miało podobne doświadczenia. Sen to coś co się dzieje w sposób naturalny. Im bardziej się starasz i usiłujesz zasnąć, tym bardziej jesteś rozbudzony. Podobna zasada obowiązuje również w innych dziedzinach życia. Im bardziej uganiamy się za szczęściem, tym szybciej ono ucieka. Podobnie jest z miłością, radością, nadzieją i wiarą. Nie mamy za niczym się uganiać. Mamy się skupić na Bogu i żyć w społeczności z Nim a gdy będziemy tak robić, tamte rzeczy będą ścigać nas.

Łk 12:30,31
Tego wszystkiego bowiem ludy tego świata szukają; wie zaś Ojciec wasz, że tego potrzebujecie. Lecz szukajcie Królestwa Jego a tamto będzie wam dodane. aracer

Zdobywajmy duszę Iraku!

Frangipane Francis

Umiłowani, nadal musimy kontynuować szturm na niebo wstawienniczą modlitwą o Irak. Bez względu na to czy wierzysz w to, że wojna w Iraku jest sprawiedliwa czy nie, ja wierzę, że Bóg używa tego dla Swego własnego celu. Faktem jest, że w chwilach, gdy ludzie układają swoje plany motywowani ludzkimi celami, Bóg używa tych planów do osiągnięcia swojej woli. Jestem przekonany, że wojna w Iraku to taki przypadek wykorzystania przez Boga ludzkich planów do osiągania większych celów. Być może wątpisz w to, że Wszechmocny jest zaangażowany w ludzkie wojny i decyzje. Z pewnością nie wierzę w to, że każda wojna czy konflikt na ziemi służy Bożym celom, niemniej jednak, bywają takie unikalne okresy, gdy bez wiedzy człowieka, Pan używa naszych planów do Swoich większych celów.

Rozważmy słowo Pańskie skierowane do Izajasza a dotyczące Sanheryba, króla Asyrii. Armia Sanheryba plądrowała naród za narodem i w tamtym momencie rozbiła obozy wokół Jerozolimy, wzywając Judę do poddania się. Pomimo tego, że Asyryjczycy pysznili się ze swoich wcześniejszych zwycięstw, słowo Pańskie do nich było takie, że On obroni Jerozolimę. Następnie powiedział im, że choć oni robili plany i zamiary to faktycznie byli wykonawcami Jego planów, a nie swoich.

Pan powiedział Iz. 37:26-27 (BT)
„Czy nie słyszałeś? Z dawna to przygotowałem. Co ułożyłem od prastarych czasów, to teraz w czyn wprowadzam. Miałeś obrócić w stosy gruzów obwarowane miasta. Mieszkańcy ich bezsilni, przelękli się i okryli wstydem. Stali się jak rośliny na polu i jak młoda trawa zielona, jak zielsko na dachach spalone podmuchem wiatru wschodniego”.

Zwyciężali, ponieważ ich działania były zgodne z naczelnymi Bożymi planami. Niemniej nie było Jego wolą, aby zniszczyć Jerozolimę. Aby to wykazać, Pan zniszczył armię Sancheryba i 185.000 żołnierzy wroga zginęło poza Jerozolimą. Chodzi mi o to, że czasami Bóg używa ludzkich planów do osiągnięcia większych zamiarów, które istniały bardzo dawno w boskim planie dziejów. Osobiście, wierzę, że plan usunięcia Saddama Husseina wykonany przez Stany Zjednoczony i Wielką Brytanię i sprzymierzonych miał dobre motywacje. Jestem przekonany, że „Koalicja woli” nie przyszła, aby pokonać i zniszczyć Irak, lecz uwolnić Irakijczyków od despotycznego władcy i otworzyć ich kulturę na demokrację. Pomimo tego, że te państwa zaczęły mając szlachetne motywacje, plany Boga są jeszcze większe: Bóg pragnie uwolnić Irak tak, aby mogło się rozpocząć żniwo wśród arabskich i islamskich narodów tego regionu. To był Boży plan postanowiony „od prastarych czasów”.

Jeśli taki był nadrzędny Boży zamiar to dlaczego powstał tak wielki konflikt? Dlaczego ten obszar nie został szybko podbity? Pamiętaj, nowoczesny Irak ma najstarsze korzenie. Ten region jest miejscem, gdzie znajdował się kiedyś Eden. Jest to brama, którą Lucyfer wszedł do świata ludzi.

To właśnie w Iraku Szatan założył swoje pierwsze cywilizacje w Babilonie i Niniwie. Starożytny Irak był duchowym „domostwem” diabła. Interesujące jest to, że właśnie z tego regionu wyszedł, Abraham. Zatem, zarówno Bóg jak i diabeł mają szczególny dział w tej części świata.

Gdy spadają na ten region moce, Szatan wie, że jego wpływy nad panującym tutaj islamem będą łamane i arabski świat stanie się bardziej otwarty na ewangelię. Umiłowani, to łamanie czy ranienie islamu musi nastąpić, tak aby ewangelia mogła być głoszona w tych krajach, zanim przyjdzie Chrystus (Mat. 24:14).

Z tego powodu przynaglam ciało Chrystusa, aby chrześcijanie agresywnie modlili się o armie niebieskie, by te wsparły tłumienie wrzawy w tym regionie. Już zostały założony kościoły w Bagdadzie; na północy wielu Kurdów przychodzi do królestwa Bożego.  Lecz to my musimy dominować w modlitwie, modląc się z wizją i niezachwianą wytrwałością. Wielu szuka potwierdzenia, aby włączyć do swego wstawiennictwa post, zatem wykorzystajmy te słowa do potwierdzenia  sprawiedliwości waszych
intencji.

Jest już czas na to, aby się zjednoczyć i zobaczyć wielki przełom nadchodzący w tej wojnie. Wielu muzułmanów miewa wizje i sny o Jezusie Chrystusie: następne miliony widziały filmy „Pasja Chrystusa”. Bóg coś robi, umiłowani, lecz my musimy trwać w modlitwie, aż do chwili, gdy Jezus powie: „ta ewangelia o królestwie będzie głoszona na całym świecie na świadectwo wszystkim narodom”. Nie pozwólmy sobie na zmęczenie, lecz zachęcajmy się do wytrwałej modlitwy o duszę Iraku.

Panie Boże, ty powiedziałeś, że narody zobaczą twoją światłość. Prosimy cię o naród Iraku. Prosimy cię, abyś ujarzmił ten konflikt i niepokój. Złam moc terrorystycznych grup i daj ludziom radować się nadchodzącym pokojem. Nie modlimy się tylko o pokój lecz o Księcia Pokoju, aby zamanifestował Swoją suwerenność nad tym narodem, aby ludzie mieli sny i pragnienie poznania Jezusa. Ochroń naszych żołnierzy i ludzi dopóki Twoje wielkie miłosierdzie nie wyleje się z góry.
W imieniu Jezusa, Amen.

продвижение