Codzienne rozważania_25.05.2017

Hbr 12:4-8
A WY NIE OPIERALIŚCIE SIĘ JESZCZE AŻ DO KRWI W WALCE PRZECIW GRZECHOWI I ZAPOMNIELIŚCIE O NAPOMNIENIU, KTÓRE SIĘ ZWRACA DO WAS JAK DO SYNÓW: SYNU MÓJ, NIE LEKCEWAŻ KARANIA PAŃSKIEGO ANI NIE UPADAJ NA DUCHU, GDY ON CIĘ DOŚWIADCZA; BO KOGO PAN MIŁUJE, TEGO KARZE, I CHŁOSZCZE KAŻDEGO SYNA, KTÓREGO PRZYJMUJE.
JEŚLI ZNOSICIE KARANIE, TO BÓG OBCHODZI SIĘ Z WAMI JAK Z SYNAMI; BO GDZIE JEST SYN, KTÓREGO BY OJCIEC NIE KARAŁ?
A JEŚLI JESTEŚCIE BEZ KARANIA, KTÓRE JEST UDZIAŁEM WSZYSTKICH, TEDY JESTEŚCIE DZIEĆMI NIEPRAWYMI, A NIE SYNAMI.

Nauka i życie ściśle się ze sobą wiążą. Najlepszy sposób by naprawdę się nauczyć, to działać albo znosić trudy. Jezus nauczył się tego przez cierpienie, czego nie osiągnąłby w żaden inny sposób. Tym sposobem doszedł do pełni doskonałości. Poddał się ćwiczeniu i doświadczył pokuszenia, przez co stał się autorem życia i dokończycielem wiary. Hebrajczycy ani się nie uczyli, ani odpowiednio nie żyli, lecz dryfowali. Nie byli gorliwi, lecz rozpraszali swoją uwagę i w konsekwencji upadali na duchu. Nie czerpali korzyści z Syna więc stała się potrzebna dyscyplina Ojca.Autor cytuje z Przypowieści Salomona 3:11-12: „Synu mój, nie pogardzaj pouczeniem Pana i nie oburzaj się na jego ostrzeżenie! Kogo bowiem Pan miłuje, tego smaga, jak ojciec swojego ukochanego syna.” Wersety te podkreślają wagę karcenia. Wyjaśniają, że karanie stanowi dowód synostwa oraz że istnieją sposoby właściwego na nie reagowania. Hebrajczycy potrzebowali, aby to usłyszeć, podobnie jak i współcześni chrześcijanie. Karanie od Ojca zawsze służy dobru Jego synów, aby mogli żyć wiecznie. Karcenie trzeba przetrzymać, a świadomość wywołanego niezadowolenia u kochającego rodzica nie jest łatwa do zniesienia. Jest ona gorsza niż jakakolwiek kara. W takim momencie grzech może dojść do głosu i sprzeciwić się udzielanej lekcji. Właściwa reakcja na karanie polega na poddaniu się jego ćwiczeniu. Tego właśnie Hebrajczycy nie czynili. Karanie pokazuje naszą słabość i to, co duchowo chore. Ćwiczenie wzmacnia to, co słabe, przynosząc uzdrowienie. Bezczynność, w sensie duchowym, powoduje zwiotczenie i zanik mięśni. Można stać się trwale ułomny, jak również dawać innym powody do upadku.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_22.05.2017

Hbr 12:1-3
PRZETO I MY, MAJĄC OKOŁO SIEBIE TAK WIELKI OBŁOK ŚWIADKÓW, ZŁOŻYWSZY Z SIEBIE WSZELKI CIĘŻAR I GRZECH, KTÓRY NAS USIDLA, BIEGNIJMY WYTRWALE W WYŚCIGU, KTÓRY JEST PRZED NAMI,
PATRZĄC NA JEZUSA, SPRAWCĘ I DOKOŃCZYCIELA WIARY, KTÓRY ZAMIAST DOZNAĆ NALEŻYTEJ MU RADOŚCI, WYCIERPIAŁ KRZYŻ, NIE BACZĄC NA JEGO HAŃBĘ, I USIADŁ PO PRAWICY TRONU BOŻEGO.
PRZETO POMYŚLCIE O TYM, KTÓRY OD GRZESZNIKÓW ZNIÓSŁ TAK WIELKIE SPRZECIWY WOBEC SIEBIE, ABYŚCIE NIE UPADLI NA DUCHU, UTRUDZENI.

Bieg w starożytnych zawodach stanowi tu ilustrację wszystkiego, co następuje potem. Przypomina on wyścig długodystansowy, który wymaga wytrzymałości, a nie chwilowego wybuchu energii jak w sprincie. W takim wyścigu biegł Jezus pomimo wszystkich przeciwności. Parł do przodu, odsuwając na bok wszystko, co mogło Mu przeszkadzać w wykonaniu Bożej woli, krzepiąc się myślą o tym, co Go czeka potem. Haniebna śmierć krzyżowa i pełne zajadłości sprzeciwy Jego wrogów były niczym w porównaniu z radością niebios. W zmaganiach z grzechem przelał swoją krew. Oto skąd Hebrajczycy (i my) mają czerpać wzór i siłę do swojego biegu. Mimo, że będą przeszkody ze strony wrogów, to nie powinni ich potęgować przez trudności, które sami stwarzają. Maja odłożyć na bok wszystko, co mogłoby zwolnić ich bieg i odwrócić uwagę od celu. Na pewno jedną z takich rzeczy jest ich opieszałość i fascynacja judaizmem, spowodowana przez oszustwo grzechu. Maja odwracać wzrok od wszystkiego, nawet od obłoku świadków i kierować go na Jezusa. Tamci mogą jedynie powiedzieć, że dobiegnięcie do mety jest możliwe, podczas gdy On potrafi pokrzepić i udoskonalić ich słabą wiarę. Zamiast patrzeć na nich, powinni utkwić wzrok wiary w Nim samym. Rozmyślanie nad Jego pełną determinacji wytrwałością na ziemi oraz radością w chwale, wzmocni ich postanowienie i doda skrzydeł ich nogom. Podobnie stanie się z ludźmi wierzącymi w dzisiejszych czasach. Ci, którzy zwyciężą, zasiądą z Nim na Jego tronie.
Pozdrawiam i życzę radosnego dnia.

Codzienne rozważania_18.05.2017

Hbr 11:1-2 i 39-40
A WIARA JEST PEWNOŚCIĄ TEGO, CZEGO SIĘ SPODZIEWAMY, PRZYŚWIADCZENIEM O TYM, CZEGO NIE WIDZIMY.
WSZAK JEJ ZAWDZIĘCZAJĄ PRZODKOWIE CHLUBNE ŚWIADECTWO.
A WSZYSCY CI, CHOĆ DLA SWEJ WIARY ZDOBYLI CHLUBNE ŚWIADECTWO, NIE OTRZYMALI TEGO, CO GŁOSIŁA OBIETNICA.
PONIEWAŻ BÓG PRZYWIDZIAŁ ZE WZGLĘDU NA NAS COŚ LEPSZEGO, MIANOWICIE, ABY ONI NIE OSIĄGNĘLI CELU BEZ NAS.

Jak można zauważyć powyższe wersety tworzą początek i koniec rozdziału. Zostały one z niego wyodrębnione, ponieważ zawierają pewne prawdy istotne dla jego zrozumienia jako całości i które często nie są doceniane. Autor listu wzywa Hebrajczyków, aby byli jak ci, którzy „wierzą i zachowują duszę”. Kim oni mogli być? W tym momencie pokazuje im, że takich ludzi nie brakuje nawet wśród ich przodków, którzy stanowią dla nich w tym względzie „obłok świadków”. Mówią oni i inspirują Hebrajczyków, i nas, że trwanie w wierze nie jest rzeczą niemożliwą. Rozdział ten mówi o tym, że istnieje tylko jeden Boży lud i że świadectwo poprzedników jest istotne dla tych, którzy przyjdą po nich. Ludzie o których mowa w tym rozdziale, różnili się między sobą pod względem czasów, rasy i płci. Można jednak powiedzieć o nich fundamentalną rzecz: wszyscy byli jedno. Wersety 39 i 40 odnoszą się do „nich” i do „nas”, lecz utrzymują, że tamci nie osiągnął doskonałości bez nas. Rozdział ten stwierdza, że wiara pociąga za sobą świadectwo tego, w co wierzymy. Dokonuje się tego przy pomocy słowa i czynu, wyznając, że jesteśmy „gośćmi i pielgrzymami na ziemi” oraz żyjąc według takiej dewizy. Oznacza to również zdobycie „chlubnego świadectwa”. O czyje świadectwo chodzi? Chodzi o świadectwo Boże. Ten, który nie pozostawia nas bez swojego świadectwa na ziemi, nie porzuca również wierzącego ludu bez swojego świadectwa pochodzącego z nieba. Wszyscy, którzy umarli, a ich historia życia została zapisana na kartach Starego Testamentu, przemawiają Bożym głosem do osób żyjących w chrześcijańskich czasach. To samo można powiedzieć o Nowym Testamencie i o tych, których imiona zostały odnotowane w chrześcijańskiej historii. Wszyscy oni mówią: „Bądźcie wytrwali”. Wypływa z tego wniosek, że Stary Testament nie tylko ma coś do powiedzenia chrześcijanom o Jezusie jako Mesjaszu oraz o nowej epoce, którą on zainaugurował, lecz także o tym, jak oni sami powinni w niej żyć.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_15.05.2017


Hbr 10:26-27
BO JEŚLI OTRZYMAWSZY POZNANIE PRAWDY, ROZMYŚLNIE GRZESZYMY, NIE MA JUŻ DLA NAS OFIARY ZA GRZECHY,
LECZ TYLKO STRASZLIWE OCZEKIWANIE SĄDU I ŻAR OGNIA, KTÓRY STRAWI PRZECIWNIKÓW.

Autor w wersecie 26 mówi: „jeśli…rozmyślnie grzeszymy”, zamiast „rozmyślnie grzeszymy”. Może wiec rozpocząć słowa zachęty nic nie ujmując z powagi swego ostrzeżenia. Wzywając ich, aby nie poddawali się i nie zawracali, każe im im patrzeć wstecz i do przodu: wstecz – na swoje pierwsze dni chrześcijańskie, i do przodu – na przyjście Chrystusa w dniu ostatecznym. Spoglądając w przeszłość, przypomnieli by sobie chwile, gdy stanęli wobec znacznie większych trudności niż te, których doświadczali obecnie oraz ze dzielnie sobie z nimi radzili. Co więcej, czynili to nosząc światło i radość w swoich sercach. Niewzruszeni cierpieniem ani szyderstwami, ich troską było to, by utożsamiać się z innymi prześladowanymi wierzącymi. Uznali swoje materialne straty za nic w porównaniu ze znaczącym i trwałym zyskiem w niebie. Dlaczego więc mieliby wszystko teraz odrzucić, gdy życie było łatwiejsze? Ich prawdziwy problem polegał na utracie niebiańskiej perspektywy. Taka była przyczyna ich letniego serca. Autor wzywa ich, aby patrzyli przed siebie i ku górze, przypominając im, że nie upłynie zbyt wiele czasu zanim powróci Pan, a ich wiara i nadzieja zostaną nagrodzone. Wytrwałość stanowi cechę charakterystyczną tych, których Bóg uznaje za sprawiedliwych. Trwanie w wierze jest równoznaczne z trwaniem przy życiu. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie, jak daje nam jasno do zrozumienia następny rozdział.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

3 sugestie dotyczące Wieczerzy Pańskiej

Wes McAdams

10.05. 2017

W skrócie

Gdy Pan wyprowadził Swój lud z egipskiej niewoli, ustanowił posiłek, który miał im przypominać co roku o tym, co zrobił. Kiedy Pan wyprowadził Swój lud z niewoli grzechu, ustanowił posiłek, aby przypominać im co tydzień o tym, co zrobił. To pamiątkowe wspólne wieczerzanie, w którym bierzemy udział co tydzień ma ogromne znaczenie. Tak więc, kilka moich osobistych myśli no tym, jak przyjmować Wieczerzę Pańską.

 

1. Niech wspólnota ma pierwszeństwo

Będąc nastolatkiem pomagałem zwykle w przekazywaniu komunijnej tacy zgromadzeniu. Trudno było mi przemyśleć głęboko ofiarę Jezusa, skoro zwracałem uwagę na to, kto przyjął tackę, a kto nie. Miałem więc w zwyczaju zabierać mój kubek i nieco chleba do domu, po to, żeby wziąć Wieczerzę Pańską samemu później. Wydawało mi się, że tak jest lepiej, ponieważ dawało mi to czas na przemyślenia. Niemniej, w ten właśnie sposób lekceważyłem jeden z najważniejszych elementów Wieczerzy – wspólnotę.
Paweł pisząc o Wieczerzy robił to w kontekście jedności i wspólnoty. Zbeształ Koryntian: „Wy tedy, gdy się schodzicie w zborze, nie spożywacie w sposób należyty Wieczerzy Pańskiej; każdy bowiem zabiera się niezwłocznie do spożycia własnej wieczerzy i skutek jest taki, że jeden jest głodny a drugi pijany” (1Kor 11:20-21), po czym pouczył ich: „A tak, bracia moi, gdy się schodzicie, aby jeść, czekajcie jedni na drugich” (1Kor 11:33).

Ta część Wieczerzy Pańskiej ma szczególne znaczenie, gdy zastanowimy się nad praktyką zanoszenia jej do członków kościoła, którzy nie mogą ruszyć się z domów. Długo zastanawiałem się, dlaczego zanosimy komunię do kogoś, a nie przyjmujemy jej razem z nim. Wydawało mi się, że skoro chcieliśmy sprawić, aby ten ktoś nie stracił chleba i wina to powinniśmy też zapewnić również to, żeby była spożyta wraz z innymi chrześcijanami. Ta prawda, wierzę, jest aktualna również w przypadku oferowania Wieczerzy Pańskiej na niedzielnych zgromadzeniach.

Wieczerza Pańska zawsze powinna być wspólna. W końcu, „komunia” oznacza „dzielić się czymś”.

Continue reading

Codzienne rozważania_12.05.2017

Hbr 10:19-25
MAJĄC WIĘC, BRACIA, UFNOŚĆ, IŻ PRZEZ KREW JEZUSA MAMY WSTĘP DO ŚWIĄTYNI DROGĄ NOWĄ I ŻYWĄ, KTÓRĄ OTWORZYŁ DLA NAS POPRZEZ ZASŁONĘ, TO JEST PRZEZ CIAŁO SWOJE,
ORAZ KAPŁANA WIELKIEGO NAD DOMEM BOŻYM,
WEJDŹMY NA NIĄ ZE SZCZERYM SERCEM, W PEŁNI WIARY, OCZYSZCZENI W SERCACH OD ZŁEGO SUMIENIA I OBMYCI NA CIELE WODA CZYSTĄ; TRZYMAJMY SIĘ NIEWZRUSZENIE NADZIEI, KTÓRĄ WYZNAJEMY, BO WIERNY JEST TEN, KTÓRY DAŁ OBIETNICĘ I BACZMY JEDNI NA DRUGICH W CELU POBUDZENIA SIĘ DO MIŁOŚCI I DOBRYCH UCZYNKÓW, NIE OPUSZCZAJĄC WSPÓLNYCH ZEBRAŃ NASZYCH, JAK TO JEST U NIEKTÓRYCH W ZWYCZAJU, LECZ DODAJĄC SOBIE OTUCHY, A TO TYM BARDZIEJ, IM LEPIEJ WIDZICIE, ŻE SIĘ TEN DZIEŃ PRZYBLIŻA.

Spróbujmy naśladować autora listu tak ściśle, jak to możliwe w tym fragmencie. Można nauczyć się z tego ważnej lekcji. Po pierwsze podsumowuje on błogosławieństwa jakie znajdujemy w Jezusie arcykapłanie (w. 19-21) oraz oznajmia jak należy na nie reagować, a w szczególności w świetle Jego rychłego przyjścia (w. 22-25). Wyrażenie „że się ten przybliża” w wersecie 25 dotyczy osobistego powrotu Chrystusa. Autor listu już wcześniej nawiązał do niego, a teraz ponownie o nim wspomina. Powtórne przyjście ma to samo znaczenie co „dzień Pański” w starym Testamencie, a nawet jeszcze większe. Nie będzie to jedynie wielka chwila zbawienia ludu Bożego poprzez sad, który zmiecie Jego wrogów i Bożych przeciwników, jak podczas wybawienia nad Morzem Czerwonym, lecz inauguracja wieczności oraz decyzja o ostatecznym przeznaczeniu wszystkich osób na świecie i w Kościele. Będzie to wydarzenie, do którego wypada się przygotować, a uczynić to należy przez odpowiednia reakcje na otrzymane błogosławieństwa. Wyszczególnione zostały dwa błogosławieństwa , lecz obejmują one znacznie więcej. Są to: stale otwarty dostęp do Boga oraz niekończąca się władza nad kościołem. Każde z nich ma związek z Jezusem Chrystusem. Tylko On umożliwia dostęp do Boga. On także przewodzi Kościołowi. Słowo „mamy” wskazuje na to, że błogosławieństwa te stały się naszą własnością, a nie, że są one jedynie dla nas dostępne. Wzmianka o zasłonie, która zakrywała wejście do miejsca najświętszego oraz o arcykapłanie zarządzającym kultem ludu Bożego sygnalizuje, że rozporządzenia dawnego systemu obrzędowego stanowią kontekst wyjaśniający wspomniane błogosławieństwa. Rytuał Dnia Pojednania tworzy więc tło dla czci składanej przez kościół na ziemi i w niebie. Przystęp do Boga możliwy jest dzięki ciału lub ludzkiej naturze Jezusa, które złożył Bogu podczas swojej śmierci na ofiarę za grzech. Zasłona świątyni rozdarta od góry do dołu jakby siłą niewidzialnej ręki, jasno pokazała, że ludzie mogą odtąd przychodzić przed Boże oblicze z odwagą i śmiałością przez Jezusa.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego czasu.