Codzienne rozważania_17.11.2015

Hurynowicz_rozwazania

Ps 17:3.
DOŚWIADCZYŁEŚ SERCE MOJE, NAWIEDZIŁEŚ NOCĄ. WYPRÓBOWAŁEŚ MNIE, NIC NIE ZNAJDUJĄC. ZŁE ZAMYSŁY NIE PRZEKROCZĄ UST MOICH.

Pan Jezus z jednej strony był najbardziej odizolowanym z ludzi, z drugiej zaś strony najbardziej przystępny. Najbardziej odizolowany, bo Jego motywy działania nie mogły być zrozumiałe dla ludzi opierających się na zupełnie przeciwstawnych zasadach. On działał będąc posłusznym Bogu, a ludzie bazowali na zasadzie niezależności. On w pokorze zapomniał o sobie, oni z dumą trwali w egoistycznej miłości. On był jednocześnie najbardziej dostępny i uprzejmy z ludzi. Każdy mógł zbliżyć się do Niego i zwrócić się z jakimkolwiek problemem. Nie pozostawał nieczuły na żadne przejawy nędzy. Działał kierując się łaską i zbliżając się do tych, których odrzucała ludzka duma a szukała Boża miłość. On był zawsze taki sam. Działał z perfekcją, która nigdy nie budziła sprzeczności. Te oraz inne cechy życia Pana Jezusa na ziemi chrześcijanin jest w stanie nie tylko zrozumieć, ale również je wysławiać. Stają się one jego cechami. Otrzymane w chwili nowo narodzenia nowe życie odtwarza w chrześcijaństwie cnoty samego Jezusa. JEZUS CHRYSTUS WCZORAJ I DZIŚ TEN SAM I NA WIEKI.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Zadziwiający sposób zdobywania tysięcy muzułmanów dla Chrystusa

World Revival Network Blog

Uwielbiam historie o wspaniałych ewangelistach i przebudzeniowcach. Mam sporo książek, w których znajdują się relacje cudownych uzdrowień i przełomów. Wiele z nich to bardzo inspirujące historie, które sprawiają, że chcesz wstać i zrobić coś niesamowitego dla Jezusa.

Ostatnio wyciągnąłem drobną broszurę pt.: „Miracles” („Cuda”) napisaną przez nieżyjącego R.W. Schambacha (1926-2012). Pierwotnie była wydrukowana na początku lat 60tych, a zapisane są tam niektóre z jego doświadczeń w służbie u ewangelisty A.A. Allena (1911-1970) i historia jego późniejszego uruchomienia własnej służby. To bardzo ekscytujące relacje, znacznie pobudzające wiarę.

Jedna z tych historii naprawdę wyskoczyła na mnie z tych stron. Gdy ją czytam, czuję, że rzeczywiście konieczne trzeba ją przekazać. Skoro myślimy nad tym, czym jest ewangelizacja i co to znaczy dotknąć całe nowe pokolenie to tego rodzaju historie trzeba wykrzykiwać z dachów.

Szambach pisze, że wspierał pewnego misjonarza w Indiach przez 30 lat. Usłyszał, jak ten misjonarz wspomniał, że nigdy nie udało mu się doprowadzić do zbawienia żadnego muzułmanina. Takie stwierdzenie zdenerwowało go.

Zmartwiony tym, że jego pieniądze nie są właściwie inwestowane, zdecydował udać się tam i zobaczyć samemu, co się dzieje. Zorganizowano więc w Indiach ogromną krucjatę na ponad 50 000 uczestników. Szambach głosił godzinami, dzielił się najpotężniejszymi prawdami z Pisma. Przypuszczał, że jego przesłanie przenikło serca tłumu, a jednak, gdy przyszło do wezwania do wyjścia do modlitwy, nikt z 50000 nie odpowiedział.

Przypomniały mu się słowa tego misjonarza. Jednak Szambach już dawno zdecydował, że nie zamierza znosić. Wiedział, że Bóg wezwał go do czegoś więcej nie tylko głoszenie Słowa. Miał również upoważnienie do tego, aby demonstrować Ewangelię. Choć tłum już miał wychodzić, powiedział: „Jeszcze nie skończyłem. Bóg powiedział, że Jego znaki będą towarzyszyć głoszeniu Słowa. Ja swoją część wykonałem, teraz zobaczycie, jak On wykonuje Swoją”.

Continue reading

Codzienne rozważania_16.11.2015

Hurynowicz_rozwazania

Ps 94:18:19.
GDY POMYŚLAŁEM: CHWIEJE SIĘ NOGA MOJA – ŁASKA TWOJA, PANIE, WSPARŁA MNIE.
POCIECHY TWOJE ROZWESELAJĄ DUSZĘ MOJĄ W LICZNYCH UTRAPIENIACH SERCA MEGO.

Myśli, o których jest tutaj mowa to właściwie troski i zmartwienia. Kto nie ma myśli pełnych trosk, które powstają w sercu człowieka i na nim ciążą.? Często są pytania, co się stanie, co z tego wyniknie, czy nie można temu zapobiec, kto może się temu oprzeć? Zjawiają się nagle, a często są tak liczne, jak było to u psalmisty. Wiele jest powodów na tym świecie pełnym łez, cierpień, chorób, biedy, nędzy, śmierci i smutku, które mogą spowodować w sercu wiele przygnębiających myśli. Cóż wtedy może być lepszego jak odbieranie pocieszenia – nie od ludzi – lecz od Boga, Ojca miłosierdzia i Boga wszelkiej pociechy. Czy nie dał On w swoim Słowie wiele pocieszających obietnic i zapewnień, które mogą naszą duszę napełnić radością? W Psalmie 119:50 czytamy: „To jest pociechą moją w niedoli mojej, że obietnica twoja ożywiła mnie„. Czego potrzebujemy w dniach niedoli, tego aby nasze serce było zajęte Bogiem, aby spoczywało w Jego pokoju chociaż wokoło nas jest wszystko w niepokoju. Jeśli jesteśmy w bliskości Jego serca, wtedy On może darować nam swoje pocieszenie, które napełni nas radością i pokojem. Chociaż nie zmieniły się okoliczności, które są powodem naszego zatroskania, jednak On sam, Bóg pokoju, uczyni nasze serce ufnym i szczęśliwym.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_15.11.2015

Hurynowicz_rozwazania

Ps 94:18:19.
GDY POMYŚLAŁEM: CHWIEJE SIĘ NOGA MOJA – ŁASKA TWOJA, PANIE, WSPARŁA MNIE.
POCIECHY TWOJE ROZWESELAJĄ DUSZĘ MOJĄ W LICZNYCH UTRAPIENIACH SERCA MEGO.

Myśli o których jest tutaj mowa to właściwie troski i zmartwienia. Kto nie ma, myśli pełne trosk, które powstają w sercu człowieka i na nim ciążą. Często są pytania, co się stanie, co z tego wyniknie, czy nie można temu zapobiec, kto może się temu oprzeć? Zjawiają się nagle, a często są tak liczne jak było to u psalmisty. Wiele jest powodów na tym świecie pełnym łez, cierpień, chorób, biedy, nędzy, śmierci i smutku, które mogą spowodować w sercu wiele przygnębiających myśli. Cóż wtedy może być lepszego jak odbieranie pocieszenia – nie od ludzi – lecz od Boga, Ojca miłosierdzia i Boga wszelkiej pociechy. Czy nie dał On w swoim Słowie wiele pocieszających obietnic i zapewnień, które mogą naszą duszę napełnić radością? W Psalmie 119:50 czytamy: „To jest pociechą moją w niedoli mojej, że obietnica twoja ożywiła mnie„. Czego potrzebujemy w dniach niedoli, tego aby nasze serce było zajęte Bogiem, aby spoczywało w Jego pokoju chociaż wokoło nas jest wszystko w niepokoju. Jeśli jesteśmy w bliskości Jego serca, wtedy On może darować nam swoje pocieszenie, które napełni nas radością i pokojem. Chociaż nie zmieniły się okoliczności, które są powodem naszego zatroskania, jednak On sam, Bóg pokoju, uczyni nasze serce ufnym i szczęśliwym.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Jak zmieniać ten świat

Ponieważ wczoraj byłem w podróży i spotykałem nowych ludzi, późno dotarła do mnie wiadomość o zdarzeniach w Paryż. Na Facebooku pełeno było smutku i gniewu z powodu ofiar. Jakże to straszliwa tragedia; ci wszyscy ludzie zgładzeni w imię bezwzględnej ideologii, która nie szanuje ludzkiego życia!

Wszyscy możemy sobie wyobrazić podobną sytuację z własnym udziałem i odczuwać horror jaki towarzyszy atakowi w najmniej spodziewanym miejscu, utratę życia bliskich w kwiecie wieku.

Oczywiście, media będą w szczegółach opisywać wszystko, tworząc stałe fale smutku i strachu, co jeszcze bardziej pogarsza ten stan poczuciem bezsilności. Dla większości z nas Paryż jest bardzo odległy, my zaś nie możemy wpłynąć w żaden istotnych sposób na te niespokojne wydarzenia na Środkowym Wschodzie.

Miałem interesującą rozmowę o tym, jak Bóg chce, abyśmy reagowali na naszych przeciwników miłując ich a to przecież oznacza sytuacje podobne do tej. Odpowiedziałem, że nie mam pojęcia. Gdy myślę o tych ogromnie kosztownych rzeczach w naszym świecie, nie wiem, jak miłość mogłaby funkcjonować wśród takich ekstremów. Może jednak nie o to tu chodzi. Nie da się zobaczyć jej znaczenia, ponieważ tak naprawdę nie jesteśmy zaangażowani w nie.

Możemy się smucić z powodu ludzi w Paryżu, możemy modlić się o Bożą interwencję w tych rozpaczliwych okolicznościach i o globalnych przywódców, aby z mądrością zajęli się chaosem w naszym świecie. Pomocą może być uświadomienie sobie tego, że media zasypują nas intrygami, przy pomocy informacji, które pobudzają emocje w związku z sytuacjami, na które nie mamy żadnego wpływu, a to może być paraliżujące. Opłakujemy ludzi, których nie znamy, bojąc się sytuacji, których nie możemy kontrolować. Nie wiem, jak pocieszać ludzi z Paryża ani jak zakończyć fundamentalistyczną agresję islamu na ten świat, lecz wiem, jak dziś kochać ludzi wokół mnie. Znam ludzi, którzy przechodzą przez bardzo bolesne doświadczenia, noszą swój własny smutek i tym mogę nieść ulgę. Znam takich, którzy traktują mnie z pogardą i odrzuceniem, a przecież jest bardzo jasne, co to znaczy, kochać ich. Tak naprawdę nie możemy kochać „tego świata” w jakikolwiek istotny sposób. Jest to coś zbyt abstrakcyjnego i ogólnego na poziomie makro, aby można było wpłynąć jakkolwiek, lecz miłość ma ogromnie bogate znaczenie w okolicznościach najbliższych naszego własnego życia.

Czy nie dlatego Jezus kazał nam „kochać siebie nawzajem”, a nie tłumy czy cały świat? Miłość ma być stosowana w liczbie pojedynczej, a nie mnogiej. Jeśli chcesz zmieniać świat, przestań śledzić sytuacje, który nie kontrolujesz i przenieś wzrok na tych ludzi, którzy są i na te sytuacje, które dzieją się tuż wokół ciebie, patrz tam, gdzie twoja miłość może doprowadzić do zmiany.

Jeśli rozpaczasz z powodu cierpienia ludzi w Paryżu i czujesz się bezsilny, nie mogąc im pomóc, pomyśl o kimś, kto przechodzi przez głęboki ból czy życiowe wyzwanie i znajdź sposób, aby dziś dać mu zachętę. Zamiast odchodzić w strachu i frustracji z powodu ISIS, znajdź kogoś, kto wyrządził ci jakąś krzywdę i pytaj Jezusa czy jest jakiś sposób na okazanie dziś miłości, dzięki czemu zacznie się odwracanie cykl złego, który jedynie dodaje ból do bólu.

Nie zwyciężamy zła tego świata przeżywając zamieszanie i trapiąc się, lecz przez okazanie miłości komuś, kto jest blisko nas. Każdy akt wspaniałomyślności i dobroci wnosi na ten świat światło. Za każdym razem, gdy przynosisz ulgę złamanemu sercu, gdy oferujesz dobroć obcemu czy poświęcasz czas komuś samotnemu, wylewasz odrobinę królestwa na ten świat.

Zawsze, gdy strach ustępuje miejsca miłości, która funkcjonuje bezpośrednio w naszych własnych, otaczających nas sytuacjach, ten świat zmienia się trochę, a moc niegodziwości jest łamana. Znajdź kogoś, komu okażesz miłość, zachęcisz czy pobłogosławisz dzisiaj, a będziesz miał udział w czymś znaczącym. Te większe sprawy możesz zostawić w ręku Ojca, który ma wszelkie możliwości, aby doprowadzić do tej zmiany.

Codzienne rozważania_14.11.2015

Hurynowicz_rozwazania

Jer 2:35.
A JEDNAK MÓWISZ: JESTEM NIEWINNA, PRZECIEŻ JEGO GNIEW ODWRÓCIŁ SIĘ ODE MNIE. OTO JA SPIERAĆ SIĘ BĘDĘ Z TOBĄ, BO MÓWISZ: NIE ZGRZESZYŁAM.

Każdy człowiek bez Chrystusa jest winny przed Bogiem.
1. Jest bowiem synem Adama. „A zatem jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi…” (Rzym.5:18) tak „przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami” (Rzym 5:19). Nie jest nam dane dyskutować na temat Bożych decyzji, powinniśmy jedynie je zaakceptować.
2. Ponieważ on (Adam) sam zgrzeszył, „nie ma człowieka, który by nie zgrzeszył” (1 Król. 8:46). „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma – jesteśmy kłamcami” (1 Jana 1:10). „Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy czynimy z Boga kłamcę, gdyż On nam oznajmia, „że wszyscy zgrzeszyli” (Rzym. 3:23).
3. Człowiek odrzucił dar Boży i lekceważy ofiarę Chrystusa. Jest to największa obraza Boga. „Kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” (Jan 3:36). „Jakże my ujdziemy cało, jeżeli lekceważymy tak wielkie zbawienie” (Hebr.2:3). Nie ujdziemy. Wielka jest wina człowieka, lecz większa od niej jest miłość Boża. Grzech zaowocował lecz łaska jeszcze bardziej. Na mocy ofiary Chrystusa Bóg okrył się chwałą, usprawiedliwiając winnego, który pokutuje i wierzy. „Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” (Rzym.8:1).

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_13.11.2015

Hurynowicz_rozwazania

1Ptr 2:24
ON GRZECHY NASZE SAM NA CIELE SWOIM PONIÓSŁ NA DRZEWO, ABYŚMY, OBUMARŁSZY GRZECHOM, DLA SPRAWIEDLIWOŚCI ŻYLI; JEGO SIŃCE ULECZYŁY WAS.

Na przykładzie więźnia Barabasza, mordercy skazanego na śmierć, możemy jasno zrozumieć, co oznacza zastępstwo. Lud żądał, aby Piłat uwolnił przestępcę, a zamiast niego ukrzyżował Jezusa Chrystusa. Wyobraźmy sobie, co musiał odczuwać Barabasz. Otwierają się drzwi jego celi i nie widzi żołnierzy, którzy mieli go wyprowadzić na miejsce egzekucji, ale przynoszą mu wiadomość, że zostaje zwolniony i wypuszczają go z więzienia. Wychodząc na wolność widzi rzesze ludzi oddalających się poza miasto. Dowiaduje się, że Jezus z Nazaretu ma być ukrzyżowany. Myśli sobie: „To jest ten, który ma umrzeć zamiast mnie. Pójdę go zobaczyć.” Podąża więc na wzgórze, gdzie widzi zgromadzony lud. Przeciska się przez tłum i widzi tam trzech ukrzyżowanych, a nad tym w środku widnieje napis: „Jezus Nazareński, król żydowski.” Czy nie powiedział wtedy do siebie: „To jest ten, który umiera na moim miejscu?” A czy my nie jesteśmy Barabaszami, którzy swoimi grzechami zasłużyli na śmierć i potępienie? Lecz Bóg chciał nas uwolnić i na nasze miejsce osądził Pana Jezusa Chrystusa, który zaniósł nasze grzechy na krzyż, aby każdy, kto uwierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.