Wizja dla Izraela_08.05.2015

 AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

800px-Panorama_Jerozolimy

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

źRóDŁO: Vision für Israel e.V. ·Tel. 0049-89-566 595·Fax 0049-089-5464 5964
e-mail: info@wizjadlaizraela.org ·  w sieci:  visionfuerisrael.org

Piątek, 8 maja 2015

Gdy prawi przy władzy – cieszy się naród; naród wzdycha – gdy rządzi występny“ –  Przyp. 29,2.

MOŻLIWY KRYZYS PODCZAS TWORZENIA RZĄDU W IZRAELU – Minister spraw zagranicznych Avigdor Lieberman, który jest też szefem partii Israel Beitenu (pol. „nasz dom Izrael“) wzbraniał się w tym tygodniu przystąpić do koalicji premiera Benjamina Netanjahu. Poinformował o tym 4 maja – dokładnie 48 godzin przed upływem wydłużonego terminu utworzenia koalicji. Lieberman dodał, że odda stanowisko ministra spraw zagranicznych chociaż chodzą słuchy, że mógłby być partnerem koalicyjnym tylko jeśli zachowałby dotychczasową funkcję. Słychać także że Netanjahu byłby gotowy zaakceptować te propozycje. Co spowodowało, że Israel Beitenu nie chce przystąpić do koalicji rządowej? Likud nie zaakceptował z kolei klauzuli, według której kontrolę w Gazie miałby przejąć Hamas. Do tego doszło jeszcze i to, że Israel Beitenu nie dość jasno wyjaśnił kwestię budów w Judei i Samarii, dokładnie rzecz biorąc w Ramot, Gilo i Ma’ale Adumin. „Mówię wam, nie mamy zamiaru budować, ani w Judei ani w Samarii, ani w żydowskich dzielnicach Jerozolimy.” Lieberman skrytykował poza tym umowę koalicyjną, którą premier Netanjahu wypertraktował z partiami religijnymi; miliony szekli utopione zostaną w sektorach, które nie złagodzą ich biedy. Po pierwszym przedłużeniu terminu Netanjahu miał jeszcze czas by poinformować prezydenta Rivlina o postępach rozmów. Gdyby nie doszło do ugody, prezydent musiałby powierzyć misję tworzenia rządu komu innemu lub rozpisać nowe wybory. * Netanjahu jednak zdążył w ostatniej chwili.  Jest niezmiernie ważne teraz modlić się o nowy rząd.

MAŁA WIĘKSZOŚĆ – Premier Netanjahu 6 maja przedstawił prezydentowi Rivlinowi nowy skład gabinetu rządowego. Ostateczny termin dla budowy rządu upłynąłby zaledwie za 1,5 godziny. Netanjahu i jego partia Likud podczas wyborów przed sześcioma tygodniami odniosła spektakularny sukces. Od tej chwili desygnowany na premiera Netanjahu szukał ludzi do swojej koalicji; były przy tym kontrowersje przy obsadzaniu stanowisk i chodziło o wyjaśnienie politycznych motywacji. W końcu znalazł 61 osób na 120 miejsc parlamentarnych, mniej już nie można było. Partiami koalicyjnymi są więc Likud, Kulanu (partia środka), prawicowa partia „Żydowska ojczyzna” oraz obydwie ultraortodoksyjne partie Szas i Zjednoczenie Żydzi dla Tory. Jest to pewnością rząd raczej prawicowy w kwestiach bezpieczeństwa i procesów pokojowych. W kwestiach gospodarczych i socjalnych jest jednak potężna różnica. Na przykład partia Kulanu i „żydowska ojczyzna“ są bardzo niezadowolone z potężnych wydatków dla ultraortodoksów, z których większość nie służy w wojsku. Ale te płatności są częścią umowy koalicyjnej. Jedno jest pewne: koalicja Netaniahu jest o wiele bardziej niestabilna niż oczekiwano. Jest to szczególnie rozczarowujące w sytuacji gdy prawicowe partie zyskały dużą przewagę. Co najmniej 67 miejsc na 120 idzie na konto partii prawicowych i centrowych. Wyborcy oczekiwali zatem dużo szerszej koalicji. Netanjahu zachowa fotel premiera, mimo że stres wywołany sporami o stanowiska nie mógł być większy. W przyszłym tygodniu rząd powinien zostać zaprzysiężony (Israel Today, INN). Proszę módlcie się o jedność i dobre rozmowy między nowymi członkami rządu oraz o postępy w kwestii mieszkań dla nowych małżeństw oraz sposobów ograniczania powiększających się obszarów biedy.

Continue reading

Codzienne rozważania_10.05.2015

2Kor 6:3-10.
NIE DAJEMY W NICZYM ŻADNEGO ZGORSZENIA, ABY SŁUŻBA NASZA NIE BYŁA ZNIESŁAWIONA, ale we wszystkim okazujemy się sługami Bożymi w wielkiej cierpliwości, w uciskach, w potrzebach, w utrapieniach, w chłostach, w więzieniach, w niepokojach, w trudach, w czuwaniu, w postach, w czystości, w poznaniu, w wielkoduszności, w uprzejmości, w Duchu Świętym, w miłości nieobłudnej, w słowie prawdy, w mocy Bożej; przez oręż sprawiedliwości ku natarciu i obronie,  przez chwałę i hańbę, przez zniesławienie i przez dobrą sławę; jako zwodziciele, a jednak prawi, jako nieznani, a jednak znani, jako umierający a oto żyjemy; jako karani, a jednak nie zabici,  jako zasmuceni, ale zawsze weseli, jako ubodzy, jednak wielu ubogacający, jako nic nie mający, a jednak wszystko posiadający.

Podczas przeżywania wielu utrapień duszy, ci, którzy miłują Boga, znajdą zawsze możliwość radowania się w Panu. Można chwalić i wielbić Pana naszego Jezusa Chrystusa nawet w najmroczniejszych momentach. Nie tylko należy uciszyć się przed wolą Boga, nie tylko ją obrać, lecz i radować się przy wykonaniu Jego woli niewymowną radością.

Pozdrawiam i życzę radosnego dnia.

Codzienne rozważania_09.05.2015

Hurynowicz_rozwazania

1Ptr 4:12-13.
NAJMILSI! NIE DZIWCIE SIĘ, JAKBY WAS COŚ NIEZWYKŁEGO SPOTKAŁO,GDY WAS PALI OGIEŃ, KTÓRY SŁUŻY DOŚWIADCZENIU WASZEMU, ALE W TEJ MIERZE, JAK JESTEŚCIE UCZESTNIKAMI CIERPIEŃ CHRYSTUSOWYCH, RADUJCIE SIĘ, ABYŚCIE I PODCZAS OBJAWIENIA CHWAŁY JEGO RADOWALI SIĘ I WESELILI.

Ufność Bogu i poddanie się Jego woli jest równoznaczne ze społecznością z Nim w Jego cierpieniach, co prowadzi do tego, że stajemy się odbiciem obrazu Syna Bożego. Jeśli naczynie ma być powiększone dla duchowego zrozumienia, to nie bój się rozszerzonego zakresu cierpień, jakie na ciebie czekają. Umiejętność współczucia z innymi powinna się w nas rozwijać, gdyż tchnienie Ducha Świętego w nowym stworzeniu nie zmieniło nigdy człowieka w stoika, lecz czyniło przywiązanie jego serca bardziej delikatnym i wiernym. „DZIĘKI SKŁADAM TEMU, KTÓRY MNIE WZMOCNIŁ, CHRYSTUSOWI JEZUSOWI, PANU NASZEMU, ZA TO, ŻE MNIE UZNAŁ ZA GODNEGO ZAUFANIA…” (1 Tym. 1:12).

Życzę błogosławionego dnia.

Problem z łaską: uwolnienie czy przyzwolenie

charisma-mag-logo

Mark Driscoll

Do dziś to pamiętam. W średniej szkole podszedł do mnie jeden uczeń, który był chrześcijaninem i próbował dzielić się ze mną ewangelią. Zaczął od tego, że jestem grzesznikiem, co mnie rozśmieszyło. Zapytałem go czy kiedykolwiek brał narkotyki bądź spożywał alkohol i powiedziałem, że tak naprawdę to nie jestem takim wielkim grzesznikiem, ponieważ nic z tych rzeczy nie robiłem, po czym przeszedłem do listy moich dobrych uczynków.

Wydawało mi się to śmieszne, że ktoś, kto w moich oczach, był większym grzesznikiem ode mnie, chciał mnie przekonać, że to ja jestem nędznym grzesznikiem, który potrzebuje Bożej łaski. Dla mnie wszystkie religie były czymś w rodzaju szpitali dla chorych i umierających; dopóki ludzie są zdrowi i nie umierają, nie potrzebują żadnej religii. Ponieważ w życiu szło mi dobrze, myśl o tym, że potrzebuję Boga i religii miała dla mnie tyle samo sensu co potrzeba udania się zdrowego człowieka do chirurga czy szpitala. Skoro moje serce było przepełnione sprawiedliwością własną, pychą i potępianiem innych, pozbawione jakiejkolwiek miłości do Boga, byłem jednak jakoś duchowy.

Przekonanie o mojej własnej grzeszności uderzyło mnie na uniwersytecie w czasie studiów na zajęciach z filozofii. To tutaj Bóg przebił się i objawił mi głębię mego grzechu. Musieliśmy przeczytać niektóre pisma ojców kościoła, w tym Augustyna, który powiedział, że korzeniem wszelkiego grzechu jest pycha – pycha jest największym grzechem ze wszystkich i w efekcie matką grzechu, która rodzi wszelkie inne grzechy. Co więcej, dowodził, że biblijnie grzech to nie to, co robimy, lecz jest znacznie głębszym problemem tego, kim jesteśmy ze swej natury. Gdy czytałem słowa Augustyna i dowiedziałem się, że Szatan był najbardziej pyszną osobą, jaka kiedykolwiek żyła, że Jezus był najbardziej pokornym z ludzi, wydawało się, że cały mój świat wywrócił się do góry nogami.

Gdy dowiedziałem się, że pycha było korzeniem mego zepsucia, a nie źródłem mojej sprawiedliwości, wstrząsnęło mną to do głębi. Nie starałem się zasłużyć na swoje zbawienie, lecz po prostu wydawało mi się, że moje „dobre” życie, które prowadziłem, wystarczało, aby Bóg był zadowolony ze mnie i wziął mnie do nieba, gdy moje „dobre” życie zakończy się.

Continue reading

Codzienne rozważania_08.05.2015

Hurynowicz_rozwazania

2Kor 5:21.
ON TEGO, KTÓRY NIE ZNAŁ GRZECHU, ZA NAS GRZECHEM UCZYNIŁ, ABYŚMY W NIM STALI SIĘ SPRAWIEDLIWOŚCIĄ BOŻĄ.

W zakamarkach ludzkiego wnętrza istnieje inny stan właściwy człowiekowi, jest to sumienie. Ono popycha człowieka, aby uregulował swoje relacje z kimś lub czymś co zajmuje większą i wyższą pozycje niż on sam. Aby umknąć przed tym wewnętrznym głosem niektórzy próbują przekonać samych siebie, że jeśli mają z kimś jakieś rozrachunki to jedynie z samym sobą, chociaż utwierdzeni w tym przekonaniu potrafią przeżyć w przeświadczeniu, że określona przez siebie sprawiedliwość jest tylko czczym złudzeniem. Są także inni. Ci starają się uciszyć swe sumienie, oddając się praktykom religijnym lub dokonując „zaszczytnych” czynów. Sądzą oni, że w ten sposób będą mogli osiągnąć pewną sprawiedliwość. Bóg jednak, jako jedyny mogący ocenić nasz stan, stwierdza, że „wszystkie nasze cnoty są jak szata splugawiona” Iz.64:6. Boży werdykt względem nas brzmi jednoznacznie: „wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” Rzym. 3:23. Czy oznacza to, że wszyscy ludzie są skazani na wieczne oddalenie od Boga? Nie! Bóg w swojej miłości do stworzenia powiedział niezbadaną tajemnicę pozwalającą ludziom skorzystać ze sprawiedliwości doskonałej. „SĄ USPRAWIEDLIWIENI DARMO, Z ŁASKI JEGO, PRZEZ ODKUPIENIE W JEZUSIE CHRYSTUSIE” (Rzm.3:24).
Życzę radosnego dnia.

Codzienne rozważania_07.05.2015

Hurynowicz_rozwazania

J 6:44
NIKT NIE MOŻE PRZYJŚĆ DO MNIE, JEŻELI GO NIE POCIĄGNIE OJCIEC, KTÓRY MNIE POSŁAŁ, A JA GO WSKRZESZĘ W DNIU OSTATECZNYM.

Ewangelia przedstawia nam dwóch ludzi, bogatego młodzieńca i przełożonego nad celnikami Zacheusza. Obaj byli bogaci i do pewnego momentu mieli wiele cech wspólnych ale przyszedł czas, że ich drogi rozchodzą się. Zacheusz nie został, tak jak bogaty młodzieniec, poruszony przez sumienie lecz był pod wpływem Boga Ojca, dlatego szukał Jezusa. Kiedy człowiek daje się pociągnąć przez Ojca, wówczas przychodzi Pan Jezus, jak to się stało w życiu Zacheusza, aby dokończyć rozpoczęte dzieło zbawienia. Zacheusz po spotkaniu Pana Jezusa wszedł na nową drogę życia, na którą nie mógł zabrać swojej natury i ducha tego świata. Zrezygnował z własnej drogi i bogactwa jakie posiadał. Natomiast bogaty młodzieniec nie chciał zrezygnować ze swojego majątku. W historii o Zacheuszu Duch Święty ukazuje dzieło łaski a w historii o bogatym młodzieńcu próbę naturalnego usposobienia. Koniec tych dwóch działań jest tak różny, jak różne są drogi tych dwóch ludzi. Zacheusz złożył swój majątek u stóp Pana Jezusa, młodzieniec odszedł tak jak przyszedł ze swoim bogactwem i z pustym zasmuconym sercem, którego bogactwa tego świata nie są w stanie zaspokoić.

Życzę błogosławionego dnia.

Niepowodzenie idei opiekuńczego państwa dotyczy każdego koloru skóry

worldnetdaily(Temat zupełnie pozabiblijny, ale dużo wyjaśniający i nie mam innego miejsca, żeby wstawić – PZ.)

Thomas Sowell o skutkach „zwalniania ludzi z cywilizacyjnych wymagań”

Wśród licznych i bolesnych ironii losu związanych z obecnymi rasowymi zamieszkami jest i taka, że życie społeczności rozrzuconych po tym kraju zostało zakłócone przez zamieszki i grabieże spowodowane dającym się wykazać kłamstwem, jakoby Michael Brown został zabity strzałem w plecy przez białego policjanta z Missouri, choć nie tak wiele zamieszania powstało z powodu łatwego do wykazania zastrzelenia przez białego policjanta uciekającego czarnego człowieka w South Carolina.

Całkowicie zignorowane zostało zdarzenie, jakim było śmiertelne postrzelenie nieuzbrojonego białego nastolatka przez czarnego policjanta, który został później oczyszczony z zarzutów, a stało się to mniej więcej w tym samym czasie, w którym oczyszczono z zarzutów policjanta, który zastrzelił Michaela Browna.

Jaka jest nadzieja na racjonalne słowa i racjonalne zachowania, a co dopiero na wzajemne zrozumienie przekraczające rasowe granice, w świecie, w którym prawda liczy się tak niewiele, w którym wydaje się, że najważniejsze są zawzięte uprzedzenia?

Kiedy owo śmiertelne postrzelenie uciekającego w Południowej Kalifornii doprowadziło do chwilowego potępienia zarówno przez białych jak i czarnych, przez większość konserwatystów jak też liberalnych komentatorów, okazało się jednak, że chwila wzajemnego zrozumienia była bardzo ulotna, jakby takie wzajemne zrozumienie było czymś, czego należy unikać, jakimś zagrożeniem znacznie bardziej popularnej wizji „my przeciwko nim”.

Continue reading