Codzienne rozważania_25.08.10 Naucz się żyć z dwuznacznością

James Ryle

A gdy wsiadł do łodzi, poszli za nim uczniowie jego” (Mat. 8:23).

To jest proste, naprawdę. Mateusz mówi nam, że Jezus wsiadł do łodzi, a uczniowie weszli za nim. W istocie to nawet nie trzeba nic więcej dodawać, lecz gdy spojrzymy na tą samą historię z perspektywy Marka i Łukasza, widzimy coś zupełnie innego, nie tak wyraźnie, a nawet coś dwuznacznego.

Marek ujmuje to w taki sposób: „Opuścili więc lud i wzięli go z sobą tak jak był, w łodzi” (Mk. 4:36), a Łukasz (8:22): „I stało się pewnego dnia, że wstąpił do łodzi On i uczniowie jego i rzekł do nich: Przeprawmy się na drugi brzeg jeziora. I odbili od brzegu„.

Pojawiają się tutaj subtelne różnice i najlepiej zrobię, jeśli wskażę na nie, opowiadając wam o rozmowie z moim przyjacielem Scottem, który walczył w modlitwie z zagmatwaną sytuacją, ekonomicznym zwrotem, który tak bardzo zmienia życie wielu ludzi ostatnio. Czytał o tym zdarzeniu z życia Jezusa i uczniów, gdy przepływali na drugi brzeg Morza Galilejskiego i złapani w samym środku strasznej burzy, która uderzyła w ich łódź. Jezus spał z tyłu a uczniowie doszli do wniosku, że Pana nie obchodzi to czy przeżyją, czy nie.

Scott czuł się tak, jakby Pan był całkowicie obojętny na atak finansowej burzy na jego życie. Masz jakieś skojarzenia ze swojej własnej łodzi?

Lecz czytając i zastanawiając się nad tymi wydarzeniami z punktu widzenia trzech Ewangelii, jedna rzecz szczególnie uderzyła Scott’a. W sprawozdaniu Mateusza, Scotta pocieszało to, że Jezus wszedł do łodzi pierwszy a uczniowie za Nim. Dało mu to pewną nadzieję w tej finansowej burzy. „W końcu, – myślał. – jeśli to Pan wprowadził mnie tam, to z pewności Pan przeprowadzi mnie przez to. Nie ma zmartwienia”.

Lecz czytając zapis Marka, który mówi, że uczniowie „wzięli Jezusa ze sobą” do łodzi, pomyślał sobie: „O nie! Czy tak właśnie zrobiłem?” Często robimy własne plany, podejmujemy na oślep decyzje, prosząc Pana, aby nas błogosławił, nawet jeśli to nie jest Jego wolą. Scott zastanawiał się czy ta finansowa burza dotykająca jego osobistych zasobów nie była czymś, co sam na siebie sprowadził, a czego można było uniknąć, gdyby tylko najpierw słuchał Pana. Potem przeczytał wydarzenia zapisane w Ewangelii Łukasza, gdzie okazuje się, że to Jezus „…wstąpił do łodzi On i uczniowie jego i rzekł do nich: Przeprawmy się na drugi brzeg jeziora. I odbili od brzegu”

Chwila! Mateusz mówi, że Jezus wszedł do łodzi pierwszy a uczniowie za Nim. Marek powiada, że uczniowie wzięli Jezusa ze sobą na łódź, a Łukasz twierdzi, że weszli tam razem. Jak zatem było?

Scott zastanawiał się nad tym pytaniem, gdy usłyszał jak Bóg mówi do Jego serca: „Naucz się żyć z niejasnością”.

Często Pan celowo mówi niewyraźnie, w przypowieściach i parabolach, które pozostawiają nam wątpliwości. Piękno tego dylematu jest takie, że odziera nas z pewności siebie a pozostawia całkowicie zależnych od Pana, bez względu na to co dzieje się w naszym życiu i wokół nas.

Czy jesteś miotany przez burzę i przeżywasz straty? Czy jesteś ogłuszony niepewnością wydarzeń, które wywróciły porządek twojego dobrze ułożonego świata? Czy twoja wiara jest poddawana próbom, a wątpliwości zostają ujawniane? Może czujesz się tak, jakby Pan spał w łodzi, obojętny na twój los? Czy krytykujesz siebie i myślisz, że być może zasłużyłeś na to wszystko, ponieważ nie modliłeś się na tyle mocno, nie chodziłeś częściej do kościoła, nie dawałeś więcej,.. itp.

Trzymaj się, juniorze!. Fakt, łódź jest w samym środku burzy, lecz Jezus jest w samym środku łodzi! Teraz to już nie ma znaczenia czy to On zapoczątkował cały ten proces i wciągnął cię w to, czy też cała sprawa jest twojego pomysłu a ty wleczesz Go ze sobą śpiącego na pomoc. Ten jeden fakt się nie zmieni: ON JEST TERAZ Z TOBĄ! I razem dostaniecie się na drugi brzeg.

Tak wiele jest niejasności Musisz nauczyć się żyć w odpocznieniu.topod.in

Przywróćmy zagubiony dar przyjaźni

25 sierpnia 2010 07:51

J. Lee Grady

Jeden z moich najlepszych przyjaciół pokazał w zeszłym tygodniu, co rzeczywiście oznacza bezinteresowne złożenie swego życia. Chris Maxwell zorganizował specjalnie dla mnie dwudniowe spotkanie modlitewne w Płn. Georgii, gdzie służy jako pastor chrześcijańskiego koledżu. Przez wiele miesięcy Chris wysłuchiwał moich opowiadań o tym, jakie mam zamieszanie co do mojej przyszłości. Wziął na siebie, aby skontaktować grupę moich przyjaciół, którzy zgodzili się zrobić sobie przerwę w pracy, aby się modlić ze mną o kilka ważnych decyzji. Chris nie tylko zorganizował 9 mężczyzn na modlitewne rekolekcje, lecz również zwrócił się o radę do innych przyjaciół, którzy nie mogli uczestniczyć, oraz mojej żony. Gdy siadłem razem z nimi w pokoju tego pierwszego wieczora, wsadzili mnie pod mikroskop i wtrącali się do wszystkich moich spraw. Odbyło się 48 godzinne sondowanie, usłyszałem mądre rady, poważne ostrzeżenia, wylewne zachęcanie a był to czas dzielenia braterskich uczuć i bezpośredniej szczerości. Nieprzyjemne? Zdecydowanie. Krępujące? Czasami? Upokarzające? Całkowicie. Lecz ból wart był osiągniętego na końcu zysku.

Prawdziwi przyjaciele modlą się o siebie. Prorok Samuel napisał: „Daleki jestem od tego, aby zgrzeszyć przeciwko Panu przez zaniechanie modlitwy za wami” (1 Sam. 12:23).

Jedną z ważnych rzeczy, które zdobyłem to ponowne zrozumienie tego, jak ważna jest w życiu prawdziwa przyjaźń. W czasach tak bezprecedensowej społecznej izolacji (gdy wielu pastorów przyznaje, że nie mają z kim porozmawiać) i w tym czasie tragicznego moralnego upadku (gdy przywódcy kościołów zbyt długo czekają, aby ujawnić komukolwiek swoje słabości) nauczyłem się tego, że nie można długo przetrwać bez bożych przyjaźni. Oto kilka cech, które musimy odnowić:

1. Prawdziwa przyjaźń wymaga ofiary. Powaliło mnie to, że dziewięciu chłopaków z czterech stanów mogło wykroić ze swoich bardzo zajętych planów czas, aby się za mnie modlić. Jeden z nich przyjechał z Pensylwanii, dwóch jechało siedem godzin. Gdy skończyliśmy, niektórzy byli zdumieni tym, że Chris podjął tak wielki trud. „Lee, to wielkie błogosławieństwo, mieć takiego przyjaciela”. – powiedział jeden z nich.

Prawdziwi przyjaciele robią ekstrawaganckie rzeczy, aby okazać swoją miłość. Nie robią tego, czego można by się spodziewać, idę jedną milę dalej. Prawdziwa przyjaźń zawsze idzie wbrew samolubstwu. Jezus powiedział Swoim najbliższym przyjaciołom: „Nie ma większej miłości niż tak, gdy kto życie swoje wydaje za przyjaciół” (Jn 15:13). Kilka godzin później został aresztowany, zbity i przybity do krzyża.

2.Prawdziwa przyjaźń wymaga przejrzystości. Jonatan i Dawid są wzorami przyjaźni, ponieważ nie pozwolili na to, aby ich pozycje, tytuły czy ambicje oddzieliły ich. Pomimo że Jonatan był synem Saula, prawowitym dziedzicem tronu, rozpoznał powołanie Boże na swym przyjacielu Dawidzie i odłożył na bok własne interesy.

Biblia mówi (1Sam. 18:3-4): „Zawarli tedy Jonatan z Dawidem związek przyjaźni, ponieważ umiłował go jak siebie samego. Jonatan zdjął płaszcz, który miał na sobie, i dał go Daqwidowi, tak samo odzież, aż do swego miecza i łuku, i pasa”. Jonatan nie przechodził przez punkt kontrolny na lotnisku; zdjął z siebie swoje zewnętrzne ubranie i broń, ponieważ te rzeczy reprezentowały jego przyszły status żołnierza króla. W ten sposób mówił Dawidowi: Ciebie stawiam na pierwszym miejscu. Taka sama pokora jest wymagana od nas, jeśli chcemy prawdziwej przyjaźni.

W pewnej chwili, w czasie tych modlitewnych rekolekcji, chłopaki zaczęli dzielić się swymi najbardziej poważnym troskami modlitewnymi. Zanim zatoczyło to pełny krąg, przysięgliśmy sobie, że nie ujawnimy tajemnic żadnego z nas. Wtedy, z pełnym przekonaniem, że nikt z nas nie potępi drugiego, zdjęliśmy nasze zbroje, opuściliśmy swoje gardy i wylaliśmy przed sobą wnętrza. Nie trzeba było wiele czasu, aby popłynęły łzy. Nie wiem czy widzieliście kiedykolwiek grupę dorosłych płaczących mężczyzn, lecz powiem wam, że jest to jeden z najpiękniejszych widoków na ziemi. Jeden z nas bez zawstydzenia zaoferował paczkę higienicznych chusteczek tym, którzy nie mogli swych emocji utrzymać pod kontrolą. Nie obchodziło nas to, że wyglądaliśmy na słabych, wiedzieliśmy, że Ojcu sprawiła przyjemność ta grupa mężczyzn, którzy odkryli, że prawdziwa męskość to wrażliwość, a nie udawanie twardego.

3. Prawdziwa przyjaźń wymaga modlitwy. Od czasu, gdy zostaliśmy z Chrisem przyjaciółmi w późnych latach 90tych, modlił się o mnie wiernie. Często otrzymywałem od niego proste smsy, mówiące: „MODLĘ SIĘ O CIEBIE”. Przypomina mi to o sercu apostoła Pawła, który pisał do swego duchowego syna, Tymoteusza: „Dziękuję Bogu, któremu z czystym sumieniem służę, tak jak przodkowie moi, gdy nieustannie ciebie wspominam w modlitwach moich, we dnie i w nocy” (2Tym. 1:3). Spokojnie można powiedzieć, że miłość do przyjaciół i rodziny może być mierzona twoimi modlitwami o nich. Prawdziwi przyjaciele modlą się o siebie. Prorok Samuel napisał: „Daleki jestem od tego, aby zgrzeszyć przeciwko Panu przez zaniechanie modlitwy za wami” (1 Sam. 12:23).

Rzadko zdarza się, aby umówić się z przyjacielem na kawę po czym nonszalancko zapomnieć o tym, lecz jak często powtarzamy przyjacielowi: „Pomodlę się za ciebie” i zapominamy później wydać z siebie choćby jedno słowo modlitwy? Wróciłem ostatnio do spisywanej listy, która pomaga mi pamiętać o potrzebach moich przyjaciół i zapisywać odpowiedzi.

W zeszłym tygodniu moje życie uległo zmianie, dzięki temu, że kilku przyjaciół zatroszczyło się o mnie na tyle, aby stanąć ze mną twarzą w twarz, postawić moje stopy w ogniu oraz udzielić biblijnej zachęty i rady. Jeśli nie masz takich przyjaciół, modlę się o to, abyś ich wkrótce znalazł, a co ważniejsze, modlę się o to, abyś ty był tego rodzaju przyjacielem dla kogoś innego.

– – – – – –

J. Lee Grady współredaktorem magazynu Charisma i autorem książki „The Holy Spirit Is Not for Sale”. Follow him on Twitter at leegrady.

aracer.mobi

Codzienne rozważania_26.08.10 Szukasz jakiegoś wyjścia?

James Ryle

A gdy myślał nad sposobem wyjścia z tego, miał sen” (Mt. 1:20, parafraza The Message).

Biblia mówi nam, że Józef, stolarz z Nazaretu, narzeczony Marii, był prawym człowiekiem.  Rozgoryczony szokującym odkryciem, że Maria jest w ciąży, chciał dyskretnie rozwiązać ten problem, tak aby nie przynieść hańby Marii i jej rodzinie. Gdy się nad tym zastanawiał, starając się znaleźć jakieś wyjście, miał sen, a ten sen zmienił cały świat.

O ile wyzwania, z którymi spotykasz się w tych burzliwych czasach, nie muszą być na tej samej historycznej skali co dylemat Józefa to mimo wszystko dalej prawdą jest to, że Bóg często mówi do zakłopotanych ludzi przez ich sny, pokazując im, co zrobić.

Księga Joba mówi nam: „Wszak Bóg przemawia raz i drugi, lecz na to się nie zważa: We śnie, w nocnym widzeniu, gdy głęboki sen pada na ludzi i oni śpią na swym łożu. Wtedy otwiera ludziom uszy, niepokoi ich i ostrzega, aby odwieść człowieka od złego czynu i uchronić męża od pychy. Zachowuje jego duszę od grobu, a jego życie od śmiertelnego pocisku” (Job 33:14-18, NIV).

Proś Boga, aby mówił do ciebie we śnie. Czasami jest to jedyny sposób, w jaki Pan może się przebić przez nasze wirujące myśli i emocje, ominąć nasza naturalną skłonność do debatowania nad tym, co On mówi czy robi w naszym życiu.  Zanim dziś w nocy zamkniesz oczy przed snem, módl się słowami Salomona: „Ja spałam, lecz moje serce czuwało, nasłuchując głosu mego Umiłowanego!” (PnP 5:2). Możesz zbudzić się do nowego dnia samym środku nocy!

раскрутка

Codzienne rozważania_24.08.10 Uszkodzona głow(ic)a (cz.2)

James Ryle

„Wiedzcie to, umiłowani bracia moi. A niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Bo gniew człowieka nie czyni tego, co jest sprawiedliwe u Boga” (Jk. 1:19-20, NIV).

Czasami nasza relacja z Panem, jest podobna do „Ukrytej Kamery” – gdy się najmniej tego spodziewasz i chwili, gdy tego najmniej chciałbyś – Pan wkracza przebraniu ubrudzonego smarami mechanika u dealera samochodów i mówi: „Panie Ryle, ma pan uszkodzenie głowy”.

W czasie, gdy mechanik wyjaśniał mi problem mojego samochodu, Pan zaczął mówić do mnie na temat głęboko ukrytych spraw mego własnego serca, a w szczególności – gniewu.  Mechanik mówił, że z powodu wypaczenia głowicy rozszczelniła się uszczelka, co spowodowało wyciek oleju i stratę mocy, a dym był wynikiem palenia się oleju na gorącej głowicy. Zrozumiałeś? Taaa, ja też.

W tej chwili zdałem sobie sprawę, że Pan mówił o mnie. Gdy masz wypaczone myślenie, nic dobrego z tego nie będzie, a do tego sprawę pogarsza jeszcze to, że zagrzewamy się i niepokoimy tym, że nic dobrego się nie dzieje. Gdy sprawy idą źle, wybuchamy. Taki to jest problem z uszkodzoną/wypaczoną głową. Pan chce poprawić nasze umysły i gdy to zrobi to uszczelka będzie dobrze trzymać, nie będzie wycieku oleju ani żadnej straty mocy.

Czy zdarzył ci się ostatnio jakiś „wybuch”? Przegrzewasz się i tracisz zimną krew? Odwagi: Pan jest specjalistą od naprawiania wypaczonych głów!  Następnym razem, gdy zaczniesz się przegrzewać i będziesz już gotowy do 'wybuchu’, zjedź na bok i poproś Pana, aby wyprostował twoje myślenie; aby sprawdził uszczelki i 'poziom oleju’. Ostygnij i dopiero wtedy rusz w dalszą drogę.

aracer.mobi

99% na listach przebojów to RnB, a 99% z tego to miękkie porno

Hilary White

Gigant przemysłu muzycznego mówi: „99% na listach przebojów to RnB, a 99% z tego to miękkie porno”.

LONDON, 20 sierpnia 2010 (LifeSiteNews.com) – Religijni przywódcy od dziesięcioleci ostrzegali przed moralnymi skutkami współczesnej sceny muzyki pop. Obecnie niektórzy wiodący producenci przemysłu rozrywkowego wyrażają swoje obawy. Dziś, producent, Mike Stock, powiedział brytyjskim mediom, że uważa, że dzieci są 'erotyzowane’ przez popkulturę.

„Przemysł muzyczny zaszedł za daleko. Nie chodzi o to, że jestem staromodny, lecz chodzi o zachowanie wartości, które są ważne we współczesnym świecie. Dziś nie pooglądasz gwiazd takich jak Britney Spears czy Lady Gaga z dwulatkiem. 99% list hitów zajmuje R’n’B, a 99% z tego to miękka pornografia” – dodaje.

Stock należy do „legendarnego” trio producentów muzycznych, na które składają się: Stock, Aitken, Waterman, którzy mają w swym dorobku takie talenty jak Cliff Richard, Debbie Harry, Donna Summer, La Toya Jackson oraz Kylie Minogue. To trio stworzyło najskuteczniejszy zespół autorów pieśni i producentów w historii muzycznego biznesu. Wypuścili ponad 100 utworów, które osiągnęły szczyt brytyjskiej listy 40 Hits, zarabiając przy tym ponad 60 milionów funtów.

Stock powiedział Daily Mail: „Dzieciaki są zmuszone do przedwczesnego dojrzewania. Spójrzcie na te klipy, nie chciałbym ich oglądać razem z moimi dziećmi i na pewno czułbym się zakłopotany siedząc przy tym z moja mamą”.

W Wielkiej Brytanii „Hit Parade”, brytyjska lista najlepiej sprzedających się utworów, która została stworzona na początku ery muzyki pop, ukazała się po raz pierwszy w 1952 roku i była odbiciem najlepiej sprzedających się płyt. Numerem jeden był wtedy „Here in My Heart” Martino, włosko-amerykańskiego piosenkarza i aktora znanego również z kreacji postaci Johnny Fontane w filmie z roku 1972 „The Godfather”.

W tym tygodniu Radio 1 BBC zauważyło, że numer jeden na brytyjskiej liście przebojów zajmuje amerykański raper Tramar Dillard, lepiej znany ze scenicznej ksywki, „Flo Rida”, z utworem „Club Can’t Handle Me”. Cały utwór wykonywany przeważnie na dwóch dźwiękach jednej skali muzycznej, ilustrowany jest klipem, na którym oszalały tłum nocnych klubowiczów wylega z klubu na ulice, niszcząc narożny sklep i kończy wirując w tańcu w pralni.

Powszechnie krytykowany singiel Lady Gaga, „Alejandro”, spadł w tym tygodniu na 22 miejsce listy. Wideo przedstawia Lady Gaga, w skąpej bieliźnie i fałszywym habicie zakonnym, symulującą sadomasochistyczny seks i połykającą różaniec. Jest tam również grupa półnagich tancerzy przedrzeźniających homoseksualne akty – tematy tak już powszechne, że zaczynają być uważane za passe w brytyjskiej popkulturze.

„Zanim jeszcze dzieci pójdą do szkoły, wszystkie te obrazy mają w głowach, klipy i gry komputerowe typu Grand Theft Auto, a rodzice nie są w stanie kontrolować tego” – dodaje Stock.

W odpowiedzi zatroskanym rodzicom wyprodukował coś, co znazwał „family-orientated show” (Show dla rodziny) zatytułowany: „The Go! Go! Go!” Jest to program śpiewany i tańczony przez małoletnich piosenkarzy (dosł.: „tween” – amerykański neologizm i marketingowy termin na określenie dzieci w wieku 10-13, bliżej 13. Zbitka dwóch wyrazów „betwenn” oraz „teen” – przyp.tłum.), który zyskuje dobre opinie w Londynie.

Brian Clowes, dyrektor ds badań prorodzinnej i pro-life organizacji Human Life International, wyraził zaskoczenie tym, że może jeszcze być ktoś, kto „nie uważa, że przemysł muzyczny degraduje wartości moralne, erotyzuje młode dziewczęta i lekceważy kobiety”.

Tacy ludzie, powiedział LSN, „powinni zajrzeć na YouTube i obejrzeć kilka przypadkowo wybranych klipów muzycznych. Istnieje tylko garstka artystów, którzy w ogóle próbują promować dobre wartości moralne, ponieważ uważane to jest za „nie-cool” i, co znacznie ważniejsze, nieopłacalne. Wielu wokalistów stara się dotrzeć ze swym przesłaniem do małoletnich dziewcząt, które z kolei idą za ich radami i tekstami, które słyszą, rujnując sobie życie – komentuje Clowes. – To prawda, że nikt nas nie zmusza do oglądania tego śmietnika, lecz jesteśmy odpowiedzialni za to, aby nasze dzieci dorastały święte, zdrowe i szczęśliwe. Jeśli jednak pójdą za muzycznymi klipami i tymi pokazami to w tych trzech dziedzinach nic z tego nie wyjdzie”.

aracer.mobi

Codzienne rozważania_23.08.10 Uszkodzona głow(ic)a (cz.1)

James Ryle

Wiedzcie to, umiłowani bracia moi. A niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Bo gniew człowieka nie czyni tego, co jest sprawiedliwe u Boga” (Jk. 1:19-20, NIV).

Dawno temu kupiliśmy wan Chevy Astro Van, to był mój pierwszy samochód. Z wygodnymi fotelami od przodu do końca, przyciemnionymi szybami i magnetofonem kasetowym. Drugim samochodem był Volkswagen squareback; metaliczny kobaltowy błękit, z zabarwianymi na srebrno oknami,.. taaaa,.. rzeczywiście był cool.

Ale,.. jechaliśmy kiedyś naszym Astro, gdy zauważyłem, że wskaźnik temperatury silnika wskazuje na silne nagrzanie. Hm… Co to może być, zastanawiałem się. Później silnik zaczął tracić moc, wydawało się, że szarpie autem po drodze i dalej przegrzewa się. W końcu zaczął wydobywać się zewsząd dym i niemal w ostatniej chwili udało mi się dojechać do dealera.  Dla ścisłości relacji z tego wydarzenia: zrobiłem scenę, gdy tam dotarłem. Faktycznie można by powiedzieć, że tyle samo pary wchodziło mi uszami, co poprzednio z mego wana. Byłem wściekły, a to było ich wina!  Wtoczyli wan na kanał i wykonali pełne badanie. Siedziałem sobie w poczekalni, popijając kawę i przeglądając stara magazyny Reader’s Digist w poszukiwaniu nowych humorów do wykorzystania w niedzielę rano, gdy przyszedł wysmarowany facet i powiedział do mnie z uprzejmym uśmiechem: „Panie Ryle, ma pan uszkodzoną głowicę”.  (ang. gra słów: „warped head” oznacza w zaistniałej sytuacji uszkodzenie głowicy silnika lub dosłownie może być: uszkodzona głowa – przyp.tłum.)

Nie bardzo pamiętam, co jeszcze powiedział czy też co tam zrobili, żeby naprawić auto, ponieważ w tej właśnie zwykłej przecież chwili Pan wykorzystał słowa mechanika, aby przemówić do mnie o moim problemie jaki miałem z gniewem.

O tym, co Pan mi powiedział, będzie jutro.

продвижение сайта

Codzienne rozważania 22.08.10 Drożdżowy Król

James Ryle

I znów rzekł: Do czego przyrównam Królestwo Boże? Podobne jest do kwasu*), który niewiasta pewna wzięła, rozczyniła w trzech miarach mąki, aż wszystko się zakwasiło. I obchodził miasta i wioski, nauczając, i zdążał w kierunku Jerozolimy” (Łk. 13:20-22).      *) (drożdży -przyp.tłum.)

Mamy tutaj do czynienia z czymś interesującym, wyraźnie widocznym, gdy zestawimy ze sobą te dwa wersy: najpierw, Jezus mówi,… potem Jezus czyni. Pan mówi, że Królestwo Niebios jest jak kwas, który rozprzestrzenia się w całej mące, a następnie Sam chodzi po wszystkich miastach i wioskach nauczając na temat królestwa, kierując się ku ostatecznemu przeznaczeniu -Jerozolimie.

Drożdżowy Król rozprzestrzenia wpływy Swego królestwa.

Kiedy znalazł siew Jerozolimie zdarzyło się coś nie do pomyślenia: Król został odrzucony i stracony. Wtedy zaś, gdy ponure przygnębienie znieczuliło dusze uczniów, stało się coś niewyobrażalnego: Król powstał z martwych!

Spotkał się ze swymi uczniami i powiedział im: „Uczynki, które ja czynię, wy czynić będziecie” a przed Swoim wstąpieniem do nieba, powiedział im: „Otrzymacie moc z wysokości i będziecie mi świadkami w Jerozolimie, Judei, Samarii, aż po krańce ziemi” (Dz. 1:8).

Zaczął od Betlejem i dotarł z dziełem i słowem do Jerozolimy; Jego uczniowie zaczęli od Jerozolimy i teraz niosą to dzieło i Słowo na cały świat, tak że niemal każdy żyjący dziś na świecie człowiek jest w jakiś sposób dotknięty i przemieniony przez wpływ Tego Człowieka.

A co z tobą? Jakie przesłanie niesiesz w swojej życiowej misji?

эффективная раскрутка сайтов в поисковиках